A+ A A-
  • a-c10
@ Iocosus: Miedzy panami coś się chyba wypaliło Myślę, że nie ma sensu aż tak głęboko kopać. OK, być może Świerczewski ma (miał?) pozaprofesjonalną relację z Papszunem. Przede wszystkim jednak, jest właścicielem – i kibicem! – Rakowa. Tymczasem Raków, jak sam niedawno wspomniałeś, zeszłej wiosny wypuścił z rąk Mistrzostwo Polski. Jasne, reakcja Świerczewskiego była bardzo stonowana. W zasadzie to jej nie było. Żadnego załamywania rąk, wściekłego poszukiwania winnych, polowania na czarownice, nic. No i fajnie, pełna profeska. Jestem jednak głęboko przekonany, że zarówno sama porażka (bo trudno to określić inaczej), jak i wypowiedź Papszuna, w której gratuluje drużynie wicemistrzostwa, pozostały panu M.Ś. w pamięci. Wydaje mi się również dość oczywiste, że częstochowski Szef Wszystkich Szefów oczekiwał, iż w bieżącym sezonie zespół zareaguje pozitivnie. A z tym, co tu dużo gadać, trochę klops. Mamy końcówkę listopada i gdyby sezon skończył się dziś, Raków nie tylko nie odzyskuje tytułu, ale w ogóle jest poza Europą (przynajmniej jeśli chodzi o awans z ligi), zaś jego strata do lidera wynosi dokładnie tyle samo, co… przewaga nad strefą spadkową. Oczywiście, częstochowianie są na fali wznoszącej, kryzys z początku sezonu śmiało można uznać za skutecznie zażegnany. Po ewentualnym triumfie w zaległym meczu z Zagłębiem ich strata do lidera zmaleje do czterech oczek. A przypomnijmy, że tym liderem jest – z całym dlań szacunkiem – Górnik Zabrze, zaś do rozegrania pozostała wciąż ponad połowa spotkań. Odrobienie tego deficytu przez Raków to zupełnie realny scenariusz, nie żadne tam football fiction. Co więcej, ekipa z Limanowskiego nadal pozostaje w grze zarówno o Puchar Polski (niestety), jak i LKE. Summa summarum, to wciąż może być dla nich bardzo udany sezon i mówienie o jakiejkolwiek tragedii byłoby na tym etapie kompletnie bezzasadne. Ale! Szóste miejsce po piętnastu meczach. Aż siedem punktów straty do pierwszego miejsca. Tylko siedem punktów przewagi nad pierwszym miejscem oznaczającym degradację. I to wszystko w momencie, gdy ambitny boss mógłby oczekiwać pokazu sportowej złości i prób zmiecenia konkurencji z planszy. Nooo… Emmm… Ymmm… Staniki nie fruwają, nie ma to tamto. Wreszcie kwestia być może najistotniejsza. Otóż w początkach swego władztwa w Rakowie Michał Świerczewski zasłynął swym przywiązaniem do zasady „kompetencje, nie reputacje”. Dlatego przecież, choć niewątpliwie miał środki na zatrudnienie znacznie bardziej premium szkoleniowca, postawił na szerzej nieznanego wuefistę z „obwarzanka”. I ówże wuefista przez długo bardzo pięknie mu się odpłacał. Również – przede wszystkim? – tym, że z kompletnie nie premium piłkarzy umiał poskładać czołowy zespół II ligi, I ligi, na koniec także Ekstraklasy. Dowody są trywialne, nie będę Cię zanudzać. Złośliwie można by stwierdzić, że w zasadzie nie zmieniło się nic. Nadal reputacja Papszuna i ściąganych przezeń graczy jest odwrotnie proporcjonalna do osiąganych efektów. Tyle tylko, że teraz to Papszun jest premium. Ściągani na jego życzenie piłkarze – a zwłaszcza ich ceny – też. Widziałem/słyszałem gdzieś (zabij, nie pomnę gdzie) ostatnio kapitalne porównanie: na rynku transferowym działający pod dyktando Papszuna Raków wygląda jak kobieta kupująca buty – zamówi dziesięć par, poprzymierza, osiem odeśle, dwie zostawi. Ładne, prawdaż? Tyle, że taka hipotetyczna modystka za odesłane obuwie otrzyma zwrot. Raków za odesłanych piłkarzy już zdecydowanie niekoniecznie. Jasne, rekrutacja personelu kopiącego nie jest, nigdy nie była i nigdy nie będzie nauką ścisłą. Kosztowne pomyłki pozostają jej nieodłączną częścią, tak już to jest zrobione. Niemniej, jeśli trener, który swego czasu wynajdował kapitalne okazje na Vinted, teraz zatrważająco często myli się przy zakupach w coraz lepszych butikach – Houston…? Biorąc to wszystko pod uwagę, całkiem możliwe, że wystarczyłoby, gdyby Legia okazała troszkę cierpliwości. Shit, nie macie stałego trenera od czterech tygodni. Skoro Wasze szefostwo doszło do wniosku, że Papszun i tylko Papszun, co szkodziło poczekać jeszcze dwa z hakiem? Po zakończeniu rundy można by usiąść ze Świerczewskim w gabinetowym zaciszu, spokojnie porozmawiać, przedstawić jakąś uczciwą ofertę i dopiąć swego. Za Papszunem – co chyba widać Smile – niekoniecznie przepadam. Uczciwie jednak przyznam, że to przecież dobry trener, a mądrze przeprowadzona relokacja do Legii mogłaby – mimo czyhających raf – dobrze zrobić i jemu, i Waszemu klubowi, i Rakowowi nie inaczej. A tak po pierwsze zrobił się potworny smród. Dariusz Mioduski, ten absolwent Harvardu, brylujący na salonach rzutki biznesmen, wyszedł na nadętego buca, którego ligowy konkurent bez żadnego wysiłku ustawił do pionu jak szczeniaka. Część tego odium na pewno spadnie na Wasz klub. Po drugie – i potencjalnie ważniejsze – okoliczności transferu Papszuna mogą bardzo wydatnie wpływać na skuteczność jego pracy w Warszawie. Każdy polski klub, Rakowa i Legii nie wyłączając, mierzy się od czasu do czasu z sytuacją w której jakiś istotny zawodnik dostaje ofertę od kogoś tam i nagle zaczyna mu się w dupce palić. Już-już walizki spakowane, buziaczki, papatki, dzięki, trzymajcie się, miło było i w ogóle. W Częstochowie Papszun mógł takie eskapistyczne zapędy kontrować swoim autorytetem oraz argumentami o lojalności, wspólnych planach i ważnym kontrakcie. W Warszawie – jeśli M.P. wymusi przeprowadzkę tamże – autorytet dopiero będzie musiał zbudować (łatwo mu to nie przyjdzie), a na całą resztę pierwszy-lepszy „uciekinier” zareaguje salwą śmiechu. Ja pierdolę, Marucha, o czym ty w ogóle do mnie rozmawiasz…!? Lojalność? Kontrakt…!? Lol, dobre sobie. A ty, weź mi przypomnij, jak tu trafiłeś? No właśnie. To teraz zejdź mi z drogi i przestań się kompromitować! Dziwna sprawa jest z tym Kroczkiem Bardzo, baaardzo dziwna. Zwłaszcza w szerszym kontekście. W Cracovii nie radził sobie może jakoś fenomenalnie (no bo przecież by został), ale też nie było podstaw, by kibiców Wisły na nim wieszać. Ba, z każdym tygodniem pracy (?) pewnego renomowanego słoweńskiego trenera z przeszłością w Ligue 1 moja ocena kadencji Kroczka idzie w górę ;] OK, może zastępując Zielińskiego (którego zwolnienie było błędem i oby pan Jacek za chwilę nam o tym boleśnie nie przypomniał) D.K. został rzucony na zbyt głęboką wodę. Może w ogóle bycie pierwszym trenerem ekstraklasowego zespołu to dla niego na razie za wysokie progi. W końcu nie każdy jest Siemieńcem i nie każdy być nim musi. Niemniej, gdzieś na poziomie pierwszej, czy nawet drugiej ligi spokojnie mógłby się facet rozwijać, zbierać doświadczenie i za czas jakiś ponownie spróbować załapać się do elity. Tymczasem Kroczek wybrał asystenturę, co samo w sobie już jest zaskakujące. W dodatku, asystenturę u Papszuna, co jest zaskakujące do sześcianu. Jasne, u M.P. terminowali Feio i Szwarga. Ale na ich dwóch przypada iluś tam innych członków sztabu, których trener (jeszcze) Rakowa bezlitośnie i bezceremonialnie poodpalał. No cóż, pan Dawid śpi tak, jak sobie pościelił. Ale dlaczego sobie tak pościelił, tego kompletnie nie rozumiem.
This is a comment on "Dyskusja W Stylu Wolnym"