A+ A A-
  • a-c10
@ Senator: Widzę że a-c10 , Dalkub uważają Papszuna za idiote Skąd ten wniosek? Smile Nie, nie uważam Papszuna za idiotę. Uważam go za gościa, który w pewnym momencie strasznie obrósł w piórka, potem zaliczył dość bolesne zderzenie z rzeczywistością, obecnie zaś działa w (co najmniej delikatnej) desperacji. Całkiem bowiem prawdopodobne, że właśnie dostał jedną z ostatnich (jeśli nie zgoła ostatnią) szansę na odejście z Rakowa na własnych warunkach i zapewnienie sobie miękkiego lądowania. @ Iocosus: Fajna ta wersja obozu Papszuna. Taka nie za prawdopodobna Smile Szkielet fabularny jak w polskim rom-comie, niby jakoś się trzyma, ale z kilometra widać, że posklejano go na ślinę i połapano na trytytki Wink Ja bym się cofnął jeszcze o rok. Późną wiosną’23 Marek Papszun zdobywa z Rakowem historyczne Mistrzostwo Polski i odchodzi z klubu. Nie chce walczyć o LM. Nie chce bronić tytułu. Chce kontynuować trenerską karierę w jakimś przyzwoitym klubie zagranicznym i jest głęboko przekonany, że już niebawem takowy się po niego zgłosi. Niestety, dni mijają, kleją się w tygodnie i miesiące, po mediach niby fruwają mniej, lub bardziej odrealnione pogłoski łączące go z tą, czy tamtą ekipą, ale telefon pana Marka uparcie milczy. Po prawie roku na bezrobociu Papszun po raz drugi w karierze łapie wyciągniętą w jego stronę dłoń Świerczewskiego. I właśnie wtedy, gdy panowie są już po słowie, na stole ląduje konkretna oferta Hajduka Split. Mhmmm. Jasssne. I tak to było, Wysoki Sądzie Wink Zastanawia mnie jeszcze jeden, jak do tej pory nie poruszony wątek tej historii. Popraw mnie, Iocosusie, jeśli coś pokićkałem z chronologią, ale jakoś tak w marcu’24 pożegnaliście Kostę Runjaicza, prawda? Papszun prawie na pewno był wówczas bezrobotny i jeszcze nie dogadany ze Świerczewskim na powrót. Czy perspektywa pracy w Legii nie była wówczas dla niego kusząca? Czy w tamtym momencie jego sentyment do Waszego miasta i klubu miał jakieś, nie wiem, wychodne…? Świerczewski wypromował Papszuna, a Papszun wypromował Raków Świerczewskiego. Niby tak, ale w tym układzie zdecydowanie nie ma symetrii. Marek Papszun to po prostu dobry, może nawet bardzo dobry trener. Niczego mu nie ujmując, jeden z wielu. Natomiast Michał Świerczewski to ewenement na skalę światową. Pokaż mi, proszę, innego właściciela klubu (współrzędne geograficzne bez znaczenia), który jakkolwiek starannie wybrawszy trenera zdecydowałby się na de facto wręczenie mu kluczy do całej organizacji i ograniczenie swojej roli do autoryzowania kolejnych, coraz to tłustszych przelewów. Zakochany facet przy kasie, nie będzie zwracał uwagi ile butów i kiecek kupuje jego partnerka (…) Gdy jednak afekt przemija Jasne. Tyle tylko, że moim zdaniem tu nigdy nie było żadnych afektów. Żadnego romantyzmu. Czysty, bezlitosny pragmatyzm. Ten sam, który w chwili obecnej najprawdopodobniej dość głośno podpowiada Świerczewskiemu, że Papszun z drugiej kadencji to nie Papszun z kadencji pierwszej.
This is a comment on "Dyskusja W Stylu Wolnym"