A+ A A-

Szwochinho

Kiedy 8 października 2011 roku po raz pierwszy wystąpił na zapleczu ekstraklasy w barwach Arki Gdynia zapewne nawet przez myśl mu nie przeszło iż 3 lata później będzie mu dane debiutować w obecnie najlepszym klubie w Polsce - Legii Warszawa. Prezes Leśnodorski powiedział o nim swego czasu - Szwochinho.

Tym, co zainspirowało stronę Legii do transferu Mateusza było dosyć solidne jak na jego młody wiek doświadczenie. Zanim trafił na Łazienkowską 3 rozegrał w Gdyni 74 mecze, strzelając 12 bramek i asystując 19 razy. Rozegrał również 6 meczów dla kadry u20. W Arce pokazał, że potrafi m.in. zarówno ze spokojem jak i z głową rozgrywać, brać na siebie odpowiedzialność za ten element gry, jak i przede wszystkim, że jest materiałem na solidnego piłkarza. Wszystko potwierdził sezon przed transferem do Legii: 9 bramek i 9 asyst w 34 meczach. Trzeba koniecznie nadmienić, że przychodząc do Legii miał konkurencję w postaci Rado i Dudy (na upartego jeszcze Helio Pinto).

Na tę chwilę Mateusz Szwoch ma na koncie występów w Legii 363 minuty i jedną asystę. Wystąpił w 8 spotkaniach ekstraklasy. W większości spotkań było mu dane rozegrać mecz w tej typowej, “rezerwowej” jedenastce, stąd gorsze mecze i trudniejsze wejście w zespół, tak jak u większości tego typu młodych zawodników. Trzykrotnie występował na pozycji mu obcej tj. na skrzydle, na lewym i prawym. Warto podkreślić, że już w debiucie wszedł na skrzydło za Ryczkowskiego na ostatnie 20 minut, a w następnym meczu na tej pozycji rozpoczął mecz w pierwszym składzie i został zmieniony tuż po przerwie. Ostatnio wystąpił w dwóch meczach w połowie lutego. Po bardzo pozytywnym sezonie w Arce został sprowadzony w Legii Berga do poziomu trzeciej ligi. Ligi, w której najczęściej grają młodzi zawodnicy tacy jak Kalinkowski, Wieteska czy Misiak - zawodnicy bez doświadczenia nawet na poziomie 1 ligi. U Berga nie stanowiący żadnej konkurencji dla kogokolwiek poza tymi młodymi. Rotacja, rzucanie po skrzydłach, brak rywalizacji jedynie powodują u tego zawodnika regres. Jest skazany albo na ławkę w przypadku gdy oczywiście lepsze notowania mają Ondrej Duda oraz Michał Masłowski, albo też na wypożyczenie. Nawet sprzedaż np. Dudy jego sytuacji nie poprawi, gdyż jak wiadomo, trzeba będzie uzupełnić lukę.

To tylko jeden przykład na wprowadzanie młodych do drużyny Berga, ale dający do myślenia w perspektywie przyszłych tego typu potencjalnych transferów. W większości przypadków finalnie dochodzi do wypożyczenia i wiary, iż gdzieś w Polsce znajdzie się trener, który potraktuje takiego zawodnika poważnie, a nie przez pryzmat jedynie 500 minut w ekstraklasie.

Pamiętajmy także, co podkreślę, że wprowadzanie młodzieży do pierwszej drużyny było omawiane w rozmowach o trenerze jako jego plus, a po ponad roku pracy okazuje się, że jest z tym najgorzej od lat. Czy zanosi się na poprawę? W sytuacji, gdy pierwszy skład i solidną dawkę minut na boisku dostają zawodnicy bez formy bądź też niezbyt efektywni tacy jak Pinto, Kosecki czy Masłowski - wątpię. Szerzej zaś, w sytuacji, gdy rezerwy Legii to dla Berga strefa, na którą nie ma innego pomysłu niż raz na pół roku, rok zabrać kilku do kadry i przez większość czasu odsyłać raz w tygodniu na mecz 3 ligi - wątpię tym bardziej. Pozostaje jedynie wierzyć, że Norweg ma w tej bezpłodnej praktyce jakiś dalszy cel, którego nam jeszcze nie było dane poznać.

Dyskusja (36)
1wtorek, 31, marzec 2015 11:06
CTP
Trochę światła na problem młodych w Legii powinny rzucić słowa Berga jakie wypowiedział chwilę po zatrudnieniu: "młody nie będzie u mnie grał tylko dlatego, że jest młody". Słowa, moim zdaniem, bardzo szkodliwe i w pewnym sensie pozbawione logiki. Rzeczą naturalną i oczywistą jest, że młody piłkarz wystawiony w 11-tce seniorów zawsze będzie odstawał od średniej pod wieloma względami. A tak właściwie pod każdym względem, może z wyjątkiem cech wolicjonalnych. Najczęściej dlatego, że poziom i intensywność gry w lidze, w której dotychczas grał jest o wiele, wiele niższa niż na poziomie seniorskim. Nie można wymagać od takiego młodego, że od pierwszego meczu będzie wymiatał. Bardzo mnie dziwi, że Berg tego nie rozumie. Owszem, mamy w kadrze młodego Dudę, który zaliczył prawdziwe wejście smoka ale nie zapominajmy, że ten piłkarz przed przyjściem do Legii miał na koncie kilkadziesiąt meczów w słowackiej ekstraklasie.
Odnoszę wrażenie, że oczekiwania klubu wobec Berga zdecydowanie się rozmijają z celem jaki sam Norweg sobie postawił, czyli, przede wszystkim, budowanie własnego CV.
2wtorek, 31, marzec 2015 12:46
iocosus
Czarnuch – fajnie, tak trzymać i kontynuować! Wink

Ad rem. Szwochinho to kilka kierunków do dyskusji. Dla mnie może to być na przykład ciąg nazwisk: Tomasiewicz – Szwoch – Masłowski, wszyscy rozpatrywani jako potencjalni następcy Dudy i Rado. O współzależności Tomasiewicza z Szwochem już na c-L wspominałem, przyjmijmy że uznano w klubie że nastolatek, mikrus jeszcze do gry na poziomie Ekstraklasy gotowy nie jest, przy MM była zaporowa cena zatem sprowadzono Szwocha, rocznik 93 z dobrymi referencjami z Arki. Czyli piłkarz „drugiego wyboru”, ale jednak jeżeli się na niego zdecydowano to przecież chyba dlatego że widziano w nim potencjał na rozwojowego piłkarza z półki Klicha, Masłowskiego, czy też choćby przynajmniej Filipa Starzyńskiego powoływanego przez Nawałkę. Zainwestowano ponoć 225 tys. € czyli niewiele mniej niż za Dudę. Czyli sprowadzając Szwocha widziano w nim potencjał na rozgrywającego mogącego wprowadzić klub do LM, jeśli nie tej miary co Duda, to jednak niewiele mniejszej, no przecież nie zakładano że transferuje się tylko dublera, alternatywę na ławkę, taką rolę może przecież spełniać posiadany już, doświadczony wyjadacz - Helio Pinto, a 21-latek powinien się rozwijać z korzyścią i dla siebie i dla klubu. Rozwijać - czyli otrzymywać szanse gry. Jeśli w sens jego sprowadzenia wierzono to powinien dostać wysoki kredyt zaufania. Szanse jesienią i zimą na obozach przygotowawczych i w sparingach otrzymywał, nie odpalił tak jak Duda, ale czy kredyt zaufania i wiara trenera w piłkarza były równie wysokie jak w momencie dokonywania transferu. Pinto był chyba bardziej rozpatrywany jako alternatywa nie tylko w pryzmacie pozycji „8” ale i „10”. Szwoch swoją grą jakiegoś szczególnego błysku nie zaliczył, ale zakontraktowanie Masłowskiego (rocznik 89) i to przy wyłożeniu sporej kwoty świadczyłoby że postawiono na nim przysłowiowy krzyżyk, kredyt zaufania wyczerpał się szybciutko. W tej chwili hierarchia na pozycji środkowego ofensywnego pomocnika wygląda chyba następująco:
1.Duda
2.Masłowski
3.Pinto
4.Szwoch
Tylko że Masłowski raczej nie pokazał nic więcej dotychczas niż to co prezentował Szwoch, jeżeli w odniesieniu do Masła mówimy o koniecznym uzbrojeniu się w cierpliwość, specyficznej potrzebie adaptacji, aklimatyzacji w Warszawie to tym samym powinien być obdarzony ten o 4 lata młodszy. Zakładam że Mateusz Szwoch w jakimś średnim klubie Ekstraklasy mógłby powtórzyć najlepszy sezon Michała Masłowskiego w Zawiszy, teraz pytanie czy lepiej żeby siedział na ławie w Legii i się nie rozwijał ale był alternatywą dla MM, tym bardziej że z klubem mogą się pożegnać i Duda i Helio Pinto, czy też korzystniej by było puścić chłopaka do jakiegoś ekstraklasowego klubu, żeby się jednak ogrywał na odpowiednim poziomie?

@ CTP

Zbudowanie CV, może nastąpić tylko przez sukcesy Legii, tu problemu w dążeniach nie widzę, kwestia jak taki cel jest realizowany?
3wtorek, 31, marzec 2015 13:22
CTP
@Iocosus
Z twojego wywodu wypływa dość smutny wniosek, że ostatnie transfery w Legii są przeprowadzane bez głębszego zastanowienia i, przede wszystkim, analizy przydatności danego piłkarza. Generalnie, rządzi chaos, przypadek oraz nóż i widelec. Jeszcze trochę i będziemy tęsknić za Miklasem i Jóźwiakiem.
Jeśli przyjmujemy z tzw. dobrodziejstwem inwentarza takie 100% zorientowanie się trenera na własne CV, to nie narzekajmy, że wystawia tylko najlepszych i tylko w meczach, które w to CV może sobie wpisać. Nie narzekajmy, że dla niego liczy się tu i teraz a to, co się będzie działo za rok czy dwa ma w głębokim poważaniu.
4wtorek, 31, marzec 2015 14:08
Dzięki Smile
Na wstępie chciałbym zaznaczyć,że ten tekst jest jedynie rozwinięciem głębszego tematu. Jest ten bowiem dostosowałem się do limitu a jeśli się spodoba to być może kiedyś redakcja zgodzi się również zamieścić inne Smile

@CTP
Berg mówił również "Musisz być pewien,że wzmacniasz zespół". Dlatego m.in. podzielam twój pogląd na temat w odniesieniu do komentarza iocosus'a jeśli chodzi o pierwszą część twojej wypowiedzi. Natomiast jeśli chodzi o przypadek Mateusza to właśnie jest to zawodnik po podobnej drodze Koseckiego. W dorosłej piłce jako tako ograny a na pewno gotowy na rozwój towarzyszący grze w ekstraklasie. Tylko trzeba takiego zawodnika umiejętnie wprowadzić.

@iocosus mi głównie zależało na to,aby spojrzeć na plan, wizję Berga w kontekście budowy drużyny poprzez m.in. transfery,pracę z młodymi czy świeżymi itp itd. Transfery np Szwocha czy też wypożyczenie Furmana. Prace z młodymi np Ryczkowskim i świeżymi np Masłowski. Między innymi w tych aspektach upatruję brak jakiegokolwiek planu ze strony Norwega.
Jak inaczej na to spojrzeć skoro Berg jest u nas już ponad rok a mimo to praktycznie nadal polegamy na tych zawodnikach,których przejął po poprzednikach? A jeśli kuszą go zmiany np Malarz czy Masłowski to efekt jest daleki od dobrego.
Dziś z kolei czytam: Kalinkowski "W Legii we mnie wierzą" - a ja czytając to mam wizję zarówno jego wyłącznie 4 występów (234 minuty) jak i letnie wypożyczenie,bo taki plan dla młodych ma obecnie Berg najczęściej.
5wtorek, 31, marzec 2015 16:09
a-c10
Panowie, patrząc jak zwykle z boku mam wrażenie, że sporą krzywdę robi Legii propaganda. Oczywiście, przedstawianie klubu w korzystnym świetle jest niewątpliwie pożądane. Warto by jednak przy tym pamiętać, że kłamstwo ma krótkie nogi i dostosowywać owo przedstawianie do realiów.

Przy okazji ostatniej zmiany trenera Legii mnóstwo szumu powstało wokół rzekomych wizji, koncepcji, zmian strukturalnych, etc. Po co? Dlaczego? Na chłopski rozum wiadomo przecież, że Berg to najemnik. Przyszedł na Ł3 bo dostał dobre pieniądze, a przede wszystkim możliwość rozwoju i autopromocji. Po pierwsze, nic w tym złego. Jak pisze Iocosus, promocja Norwega może odbywać się wyłącznie w połączeniu z wynikami prowadzonego przezeń zespołu. Po drugie, nic w tym dziwnego. Jestem mocno przekonany, że każdy z nas na jego miejscu działałby w podobny sposób.

Generalnie jest to model dość zbliżony do wiślackiego tandemu Valckx-Maaskant. Z tą różnicą, że (co i dla Legii dobrze) Berg nie dostał kompetencji dyrektora sportowego, ani też nie zatrudniono na tym stanowisku innego najemnika. Niemniej bazowa kwestia pozostaje identyczna: facet przyszedł do Was wykonać określoną robotę. I ta robota nie ma nic wspólnego ze szlifowaniem młodych diamentów, dbałością o rozwój klubu w dalszej perspektywie, etc. Chodzi o wynik. Tu i teraz. Jeżeli szefostwo Legii twierdzi, że jest inaczej, zwyczajnie okłamuje Was i/albo samo siebie.

Biorąc to pod uwagę, naprawdę trudno się dziwić, że H.B. traktuje legijną młodzież po macoszemu, że był (jest?) tak wściekły po transferze Radovicia, że bardziej interesuje go ograny w Ekstraklasie Masłowski, niż "rokujący" Szwoch itepę, itedę. Można za to być zaskoczonym ukierunkowaniem (?) polityki transferowej Waszego klubu. Skoro już zdecydowaliście się na trenera typu "tu i teraz", ściągajcie mu zawodników tego samego sortu, a opowieści o wprowadzeniu młodzieży pozostawcie na inną okazję.
6wtorek, 31, marzec 2015 16:36
kibic60
@ac-10

Lejesz miód na moje serce.
O niezrozumiałej wymianie trenerów dla rzekomej "wizji rozwoju klubu" piszę od samego początku.
Nie dostrzegam tej wizji w najmniejszym stopniu. Nie ma gry wychowankami, nie ma spójnego szkolenia wszystkich grup, nie ma piłkarzy ze Skandynawii, nie ma żadnego piętna SAF itępę itedę.
Jedno co w klubie dostrzegam, to sraczka, wywołana faktem, że z obroną tytułu może być niezwykle trudno.
7wtorek, 31, marzec 2015 19:23
@a-c10

Aż tak radykalnie tego nie widzę aczkolwiek poniekąd optuje za Twoim poglądem.
Mi bardziej chodziło o delikatny wstęp w temat budowy drużyny Berga. Wiadome jest przecież,ze młodzi nie będą zaraz kluczowymi postaciami czy też od razu nie wskoczą na bóg wie jaki poziom. Natomiast odnośnie np "dbałości o rozwój klubu w dalszej perspektywie" - to trochę tak nie po drodze,bowiem w Legii chyba każdy ma do odegrania jakąś tam swoją rolę,za którą bierze odpowiedzialność a rolą trenera zaś, jest właśnie wynik. Wyniki i sukcesy z automatu "dbają o rozwój".
Nikt nie oczekiwał szlifowania diamentów, kolosalnych zmian na plus etc a jedynie kroku, może trzech do przodu więcej niż Janek Urban. Mimo wszystko jakieś tam zmiany zaszły, wg mnie i na plus i na minus,jakiś plan jest ale czy faktycznie Berg stale będzie się trzymał takiego hm nastawienia czy też może przyszły sezon przyniesie nowe, lepsze? Zobaczymy Wink
Faktem bowiem jest,że trener ma u nas kontrakt i chyba zarówno on jak i żaden inny nie chce być zwolniony przedwcześnie.
8wtorek, 31, marzec 2015 20:28
Baron
kibic50
"Jedno co w klubie dostrzegam, to sraczka, wywołana faktem, że z obroną tytułu może być niezwykle trudno."

Mam podobne wrażenie, stąd medialna cisza w wykonaniu Mioduskiego, Leśnodorskiego czy Wandzela. Przyczyn tego jest wiele.
9wtorek, 31, marzec 2015 20:35
Monrooe
Hmm, szczerze mówiąc mam problem z powyższym tekstem. Autor, debiutujący na łamach czarnej-eLki, czarnuch (swoją drogą gratulacje i brawa) stawia jak rozumiem tezę, że tak źle ze wprowadzaniem młodych to jeszcze nie było. Nie powiem ciekawa teza, o której można by dyskutować godzinami, gdyby nie jeden, zasadniczy moim zdaniem szczegół – mianowicie na tą chwilę, nie ma za bardzo o czym dyskutować. Proszę mi wybaczyć, ale podsumowywanie jakiegokolwiek procesu po tak krótkim okresie czasu nie ma moim zdaniem żadnego uzasadnienia. Szczególnie mając na uwadze okoliczności, które w tym wypadku mają ogromne znaczenie. Po pierwsze i w zasadzie najważniejsze, jak wspomniał już a-c10 Henning Berg przybył tu w jasno określonym celu. Miał nie tylko zdobywać trofea na krajowym podwórku, bo jego poprzednik robił to co najmniej tak samo dobrze, ale też dać zespołowi jakość w Europie. Dodatkowo miał wprowadzić profesjonalny model pracy, który zostanie rozpropagowany w całym klubie. O ile to pierwsze zadanie wypadło pomyślnie (ale to i tak pierwsze koty za płoty), o tyle na razie musimy pokusić się o stwierdzenie, że w tym drugim aspekcie idzie już znacznie gorzej. Niemniej jednak podciąganie tego nieudanego jak na razie eksperymentu przekształcenia systemu szkolenia pod całokształt pracy z młodzieżą nie ma większego sensu.

Po drugie, zanim przystąpimy do oceny pracy sztabu szkoleniowego warto byłoby się zastanowić, czego tak naprawdę oczekujemy, nie zapominając jednocześnie, czego oczekiwać powinniśmy lub po prostu, czego oczekiwać możemy. Zastanówmy się, czy znamy jakiś klub, który wychowanków produkuje seryjnie? Ja przyznam się, że niewiele potrafię wydobyć z czeluści mojej pamięci, a już takich, które przy okazji należą do topowych jedenastek w kraju nie znam prawie w ogóle. Na pewno Ajax Amsterdam, ale pamiętajmy, że amsterdamczycy są klubem, który za wybraną przez siebie drogę zapłacili wieloletnią dominacją PSV (ciekawe ilu z nas byłoby gotowych zapłacić taką cenę), na drugie miejsce niejako z konieczności wysuwa się Olimpic Lion, niedawny francuski hegemon, który słono płaci za lata wielkiej chwały (ciekawe na ile starczy sił by utrzymać ten pierwszy rzut młodzieży, bo kasy wciąż brak). I tu ta krótka wyliczanka się kończy, bo już o Barcelonie, która świetnie pracuje z przywożoną z całego świata młodzieżą (za co właśnie odbywa zasłużoną karę), ciężko powiedzieć, że żyje z wychowywania swoich piłkarzy. Skąd więc przeświadczenie, że takim klubem może stać się Legia? Bo głośno o tym mówią nasi działacze? Od kiedy to pragnienia naszych włodarzy mają moc sprawczą? Nie wydaje mi się aby do tego doszło, no chyba, że ja o czymś nie wiem? Na razie jednak rozróżniam nasze chęci od naszych możliwości. I nie zmienia tego stanu rzeczy fakt, że robimy bardzo wiele aby ten sen o złotodajnej rzece wychowanków się ziścił. Niemniej jednak bardzo daleki jestem od zero/jedynkowego zestawiania osoby pierwszego trenera z faktem wychowywania zastępu młodych piłkarzy. Bo iluż wspaniałych wychowanków dorobił się Alex Ferguson w ciągu swoich, zwieńczonych sukcesami, 27 lat pracy w Manchesterze United?

No cóż, prawda jak zwykle leży pośrodku. Aby mieć wychowanków, trzeba mieć odpowiedni narybek. O ile CTP wciąż nie może przeboleć „straty” Michała Efira, a iocosus wciąż wzdycha do talentu Grzegorza Tomasiewicza, o tyle bolesna prawda o naszych „szalenie utalentowanych” jest taka, że jak na razie żaden z nich nie wypłynął na szerokie wody futbolu (odnośnie Tomasiewicza to mocno naciągana teza, bo czas, jaki dostał nie jest wymiernym wskaźnikiem – niemiej jednak widać, że na grę na dorosłym poziomie jest zdecydowanie za wcześnie). W powyższe zestawienie wpisują się jeszcze Szumski, Kopczyński, Gąsior, Cichocki i cała plejada mniej znanych „utraconych” talentów z Łazienkowskiej 3. Nic więc dziwnego, że mając problemy z własnymi szukamy wszędzie w około. I tu dochodzimy do Szwocha, czyli bohatera tekstu, do którego się odnoszę. W ściągnięciu utalentowanego ofensywnego pomocnika Arki Gdynia nie widzę nic zdrożnego, tak samo jak w fakcie, że ów chłopak nie zaistniał właściwie w podstawowym zespole prowadzonym przez szalonego Norwega. Dlaczego? Ano dlatego, że powodów takiej, a nie innej sytuacji może być mnóstwo. Zacznę od tego, że jeśli dorosły facet, tak zwany doświadczony ligowiec, jak nie przymierzając Jodłowiec, czy Brzyski musi przystosowywać się przez pół roku, to dziwić może, że dwudziestolatkowi idzie to zdecydowanie oporniej? A może nie umie dać sobie rady z intensywnością gry? A może nie daje rady fizycznie, może tych może jest zdecydowanie więcej, bo przecież ile czasu do gry w zespole Legii przystosowywał się Rybus, Borysiuk, Łukasik, czy Furman? Pamiętacie? Michał Żyro kręcił się wokół zespołu dwa lata, zanim zaczął cokolwiek grać na akceptowalnym poziomie, a przecież wszyscy w Legii wiedzieli co ten chłopak potrafi. Czy mając to na uwadze, aby na pewno możemy już teraz oceniać postępy, lub ich całkowity brak u Mateusza Szwocha? Rok czasu... pamięta ktoś "doły" wspomnianego Rybusa, lub upadki "Vizira"?

Po czwarte, nie zapominajmy w jakim momencie wszedł do drużyny Henning Berg ze swoją ekipą. Właśnie odchodzili ostatni z wprowadzanych do zespołu młodych wilków, Łukasik i Furman, a za nimi na horyzoncie rezerw nie było widać nikogo. Owszem mówiło się o tym, czy o tamtym, ale faktem jest, że dokonawszy przeglądu kadr Norwegowie na miejsce młodzieżowców wybrali Ryczkowskiego, Wieteskę, Bartczaka i sprowadzonego z Arki Szwocha. Odpowiednio 17, 18, 19 i 20 - letni zawodnicy, dla których (poza Szwochem – choć, o czym pisałem Mateusz również zaliczył przeskok) gra wśród dorosłych zawodników to kompletne nowum. Zdając sobie sprawę z minusów takiego rozwiązania, sztab szkoleniowy Henninga Berga z premedytacją wybrał piłkarzy „z przeskokiem”, zupełnie pomijając znajdujących się w zespole rezerw zawodników (no, może Bartczaka należałoby zaliczyć do grupy rezerwistów, ale proszę zwrócić uwagę na jego staż w rezerwach). Dlaczego? Warto byłoby się zastanowić, wskazówką niech będzie fakt, że wybrani zawodnicy zaczęli pracę nad przygotowaniem fizycznym od podstaw z obciążeniami pozwalającymi marzyć o rywalizacji w poważnym futbolu. Dziś ciężko stwierdzić, czy któryś z tych piłkarzy faktycznie zaistnieje i wpisze się w wymarzoną przez włodarzy ścieżkę, ale już teraz każdy z tych chłopaków wie jak wielka jest różnica pomiędzy piłką juniorską a dorosłym futbolem. Nie zmienia to faktu, że wciąż są na samym początku drogi i ocenianie ich po roku przebywania na dorosłej ścieżce nie wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem. W tym wieku każdy mecz, każdy trening może oznaczać zarówno rozkwit, jak i upadek. Kontuzja, zły czas w szkole, problem z dziewczyną, to wszystko ma wpływ na postawę młodego chłopaka, który z dnia na dzień może zgasnąć, lub zaświecić pełnym blaskiem Problemem jest skala. My mamy naszą czwórkę podczas gdy w wymienionych klubach z Amsterdamu, Lyonu, czy Katalonii mają takich trzydziestu. W Amsterdamie patrząc na Milika śmieją się z Bayeru Leverkusen, natomiast w niemieckim klubie wskazują na Hakana Calhanoglu, a oglądając bramki strzelane przez Heung-Min Sona nie bardzo rozumieją zamieszanie wokół polskiego napastnika.

Czy w takich warunkach możemy wraz z autorem mówić o tym, że tak źle jak teraz to jeszcze nie było? Nie wydaje mi się – ba, jestem wręcz przekonany, że nie jesteśmy jeszcze uprawnieni do stawiania tak odważnych tez. Jest zdecydowanie za wcześnie.

ps: niektórych zawodników pominąłem w swojej wyliczance, skupiając uwagę na tych najbardziej obiecujących. Po prostu niektórzy jak Moneta zawiedli, lub jak Kalinkowski zupełnie nie przekonują, natomiast Misiak, czy Makowski nie zdążyli zaistnieć.

psII: Natomiast odnośnie planowania rozwoju zespołu to nie zapominajmy, że rynek młodych talentów jest w naszym kraju tak ubogi, że bierze się to co jest, a nie to czego się szuka. Stąd też budowanie nad Wisłą kadry młodzieżowej a dorosłego zespołu to dwie zupełnie oddzielne sztuki. Dlatego też najczęściej jedno nie zachodzi na drugie, to raczej równoległe przedsięwzięcia.
10wtorek, 31, marzec 2015 21:06
CTP
@Monrooe
Hm. Cóż zatem powiesz o następujących nazwiskach: Kamiński, Kędziora, Linetty, Kownacki, Sanocki, Formella oraz, również zdobywający swoje szlify w Poznaniu Bereszyński i Bielik? Przy lechickiej młodzieży, która z powodzeniem walczy na ekstraklasowych boiskach nasza tak właściwie nie istnieje. Może zamiast szukać terenów pod naszą akademię podkupmy tamtą?
11wtorek, 31, marzec 2015 21:54
Monrooe
@ CTP

Ale co ma piernik do wiatraka. bo nie bardzo oganiam? Niemniej jednak rozwinę, Lech Poznań ma akademię, która pracuje w nieporównywalnie lepszych warunkach od naszej, mają też zdecydowanie lepiej rozbudowany system, który pielęgnują już od jakiegoś czasu (co też nie jest uwolnione od warunków, jakie mają). Nie dziwi więc, że doczekali się owoców swojej pracy. Z tym, że przypomnę w tym miejscu, że my swoich już wypuściliśmy na świat (Rybus, Borysiuk, Wolski, Łukasik, Furman). Mało tego, wygląda na to, że kulejąca akademia Legii jest chyba największą fabryką ligowców grających na centralnych szczeblach rozgrywkowych (nie poparłem jeszcze tej tezy, ale pracuję nad tym). W każdym razie teraz kolej na nich, bo wykonują swoją pracę bardzo dobrze. Co nie znaczy, że później nie będzie nasza kolej, a w świat ruszą niewiele mówiące nam teraz nazwiska piłkarzy ćwiczących z pierwszą drużyną Legii.Nie widzę tu nic dziwnego, nie widzę tu też nic co mogłoby powodować zawiść jednych, bądź drugich. Ot nagroda za solidną pracę z młodzieżą. Przy czym warto pamiętać, że zarówno jednym, jak i drugim średnio to na razie wychodzi. Dlatego zarówno jedni, jak i drudzy raczej zbierają owoce ciężkiej pracy innych niż pracują od podstaw ze swoim narybkiem. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale z wymienionych przez Ciebie zawodników, tylko Sanocki jest wychowankiem "Kolejorza", reszta to ściągnięci w młodym wieku piłkarze. Niektórych jak Linettego, czy Kownackiego ściągnięto na tyle wcześnie, że można uznać ich za "produkt" Lecha, inni Bielik, Kamiński, czy Bereszyński pobyli tam chwilę wystarczającą by nazywać ich wychowankami, ale nie tyle dużą aby przypisywać wszystko co potrafią Poznaniakom, a kolejni jak Kędziora, czy Formella w ogóle z akademią Lecha nie mają wiele wspólnego, są udanymi transferami młodych zakowników.

To wszystko co napisałem nie zmienia faktu, że byłbym bardzo zdziwiony gdyby Lech Poznań w najbliższym czasie nie zaczął nas wyprzedzać w produkcji talentów. Raz jeszcze wrócę do najważniejszej rzeczy jaką mają w Wielkopolsce - rewelacyjne tereny zagospodarowane pod akademię piłkarską, prezent od Amiki Wronki. My staramy się uciekać trochę od problemu z brakiem boisk, ale na dłuższą metę to się nie uda. Jednak ku utrapieniu włodarzy naszego rywala nawet taka przewaga może nie zmienić proporcji i ilości samych zawodników, którzy z akademii będą przechodzić do dorosłej drużyny. Kadra pierwszych zespołów nie jest z gumy i zapełnianie jej nawet najbardziej utalentowanymi dzieciakami zawsze odbije się na wynikach. Nie muszę chyba udowadniać co by było gdyby Lech grał w ataku Kownackim, zupełnie odpuszczając Sadajewa, czy nawet Ubiparipa. A przecież wiedząc, że David nie będzie wiecznie młody muszą dawać mu grać, nawet jeśli w tej chwili Lech z Kownackim prezentuje się o wiele słabiej niż mógłby w innym zestawieniu personalnym. W efekcie czego, my mamy Dudę u nich gra Linetty i Kędziora (20lat), u nas biega Guilherme, Żyro i "ich" Bereszyński (nigdy w życiu nie grałby w Lechu) a u nich mają Kamińskiego (23lata), Oni mają Kownackiego (2 bramki w lidze), my Ryczkowskiego (ten sam wiek, te same dwie bramki), wprowadzają Sanockiego, Formellę - my odpowiadamy Bartczkiem, Wieteską. Czy faktycznie jest aż tak wielka rozbieżność pomiędzy zawodnikami obu klubów, że można powiedzieć, iż w trakcie gdy Oni walczą, nasi nie istnieją? Sorry, nie wydaje mi się.

ps: Aby było jasne, nie odbieram im perełek jakimi są Linetty, oraz... być może Kownacki (niech najpierw wyrówna formę) ale dalej nie mam już absolutnie żadnych "kompleksów" patrząc na naszych chłopaków. My mamy swoje, choćby Dudę, czy Żyro.
12środa, 01, kwiecień 2015 00:15
a-c10
@ Kibic50:

Powtórzę coś, co wielokrotnie już w tym temacie pisałem: na wszelkie "wizje", "koncepcje" i inne takie w futbolu (zwłaszcza polskim) reaguję alergicznie. Może i gdzieś tam, w lepszym piłkarsko świecie jakąś garstkę klubów stać na wprowadzanie w życie "wizji". Ergo na zdjęcie wyniku ze świecznika. Ale to kosztuje (patrz wypowiedź Monrooe'a o Ajaksie). Nie tylko pieniądze, lecz także masę cierpliwości. No śmiało, chłopaki, pytam Was wszystkich: wytrzymalibyście pięć, osiem, jedenaście lat bez żadnych wymiernych sukcesów w imię jakichś mglistych obietnic, że po tym okresie Legia będzie produkować piłkarzy klasy co najmniej europejskiej? Nie? Ano właśnie.

Sam piszesz o sraczce. A tak naprawdę co niby by się stało, gdybyście tego tytułu nie obronili? Ziemia zaczęłaby się kręcić w drugą stronę? Armageddon, trąby Serafiela i koniec świata? Nic z tych rzeczy. Legia nadal byłaby najsilniejszym i najbogatszym polskim klubem, murowanym kandydatem do MP 2015/6.

Niestety, tego typu podejście, pozwalające odłożyć gratyfikację na nieco dłużej, niż koniec bieżącego sezonu, jest kompletnie obce naszej kulturze, zwłaszcza futbolowej. Dlatego nieodmiennie mnie śmieszą opowieści o wizjach. Wizją u nas (u nas, u Was, u tych i u tamtych...) jest wygrać. Tu i teraz.

@ Czarnuch:

OK, rolą trenera jest dbanie o wynik, oczywista oczywistość. Niemniej, jeśli trener naprawdę widzi się w klubie przez długie lata, a zarząd jest cierpliwy, to na wynik można poczekać. Pograć młodymi i zaakceptować świadomość, że sukcesy to oni może osiągną, ale najwcześniej za dwa lata. A do tej pory może być krucho.

Jednak jeśli idzie o Legię, to ani Berg nie przejawia podobnych skłonności, ani też zarząd - śmiem twierdzić - nie jest gotów na tego typu eksperymenty.

@ Monrooe:

Słowa włodarzy każdego klubu mają zasadniczo jedną moc: kształtują oczekiwania kibiców. Trudno zatem się dziwić, że gdy do klubu trafia młody, obiecujący zawodnik, przez samego prezesa ochrzczony "Szwochinho", po czym ląduje na szarym koniuszku kolejki do grania, część kibiców może się poczuć zrobiona w bambuko.

A tak ogółem, to szczerze podziwiam grację, z jaką bronisz władz LegiiSmile Niemniej równie szczerze przyznam, że odczucia co do np. polityki transferowej Waszego klubu miewam mocno zbliżone do CTP. OK, sam transfer Szwocha wcale nie był taki głupi. Jeden z najzdolniejszych młodych polskich piłkarzy, już ograny w seniorskim futbolu, wciąż jednak posiadający spore pole do rozwoju. W dodatku występujący na pozycji okupowanej w Legii przez Radovicia, który - cóż - młodszy już nie będzie i powoli należało się zacząć rozglądać za następcą. So far, so good. Potem jednak zaczęły się dziać rzeczy mało dla mnie zrozumiałe. Chłopak dostawał niewiele szans. Wiadomo, musi się zaaklimatyzować (uwielbiam to słówko), wkleić w zespół, etc. Ale czy na pewno najlepszą na to metodą jest przypatrywanie się poczynaniom kolegów z ławki, lub zgoła z trybun? Mam spore wątpliwości.

A już zupełnie w tym kontekście nie kminię o co chodziło z tym całym, hehe, Masłowskim. OK, odejście Radovicia nastąpiło przypuszczalnie szybciej, a na pewno bardziej gwałtownie, niźli się spodziewano. Jednak czy w takim właśnie momencie nie powinien nastąpić chrzest bojowy Szwocha? Masz, chłopie, graj! "10tka" jest twoja, będziemy na ciebie stawiać i mocno wierzymy, że świetnie sobie poradzisz. Zamiast tego jeszcze przed odejściem Serba Szwochowi sprowadzono nowego konkurenta. W dodatku zrobiono to za bardzo poważne, jak na polskie warunki, pieniądze, stąd łacno można było obstawiać, że to M.M., nie M.S. zajmie miejsce M.R. I gdzie tu sens? Gdzie logika?
13środa, 01, kwiecień 2015 02:34
Senator
Dzięki panowie jest co poczytać. Tak jak polityk żyje z kłamstwa tak prezes klubu musi mówić to co kibice chcą słyszeć. Norma panowie szlachta.
Ja się nie znam ale nie raz tu na c-L czytałem jeden młody na rok to byłoby super hiper glanc malina. Jakoś u nas wstydu nie ma, fakt drużyna w większości oparta na starych wygach, ale i młodych kilku mamy i to nie od macochy. Jeśli ja widzę problem to właśnie w szkielecie, oparty na już wiekowych pilkarzach i tu trzeba podjąć szybkie kroki aby temu zaradzić. Jeszcze raz ja się nie znam wiec bardzo możliwe że taki Szwoch, Maslowski to klocki do nowego szkieletu którego przecież od razu całego nie wymienimy.
a-c10
Co się stanie? Nic się nie stanie ja się cieszę ,że jest a każde zwycięstwo, mistrzostwo to dodatek który zwiększa radość z istnienia mojego klubuSmile
14środa, 01, kwiecień 2015 04:51
geo
Tyle tu tematow poruszonych....
Dodam jeszcze jeden.
Pamietam, jak Berg obejmujac Legie powiedzial ze wszystkie druzyny wlacznie z Akademia maja grac ta sama taktyka.
Logiczny wniosek sie nasuwa, ze jednak nie wyksztalcimy zadnego napastnika.
Zaluje rowniez ze Lesnodorski nie zna sie na pilce i zawierzyl za bardzo Bergowi.
Chyba tylko dlatego ze Berg mowi piekne balachy po angielsku.
15środa, 01, kwiecień 2015 08:31
Monrooe dzięki Smile

Zacznę może od tego,że stwierdziłem,że tak źle nie było od lat - to akurat fakt, biorąc pod uwagę,ze mimo wszystko ostatnimi laty mieliśmy regularnie kilku chłopaków, którzy do jakiegoś poziomu doszli w Legii i coś jej dali od siebie.
Nikt tu przecież nie oczekuje,że regularnie co pół roku, rok będzie nam dane oglądać odkrycia sezonu.
Meritum sprawy - wprowadzanie młodych - wg mnie po prostu za Berga leży. Po roku pracy (wg mnie nie jest to krótki okres a wystarczający) doczekałem się wzoru,w którym maksymalnie dwa razy w roku trener wybiera spośród młodych daną grupę zawodników w zależności m.in od jako takich braków w kadrze "jedynki" i wciela ich w kadrę pierwszego zespołu. Ich występ jest uzależniony od wielu czynników, mimo tych najważniejszych np formy czy talentu. Sama selekcja jakby zamyka mentalnie ambicje,motywację reszty chłopaków,którzy nawet jeśli byliby w mega formie i przy tym byliby utalentowani to i tak szans na debiut w "jedynce" nie mają i muszą szukać tej szansy za kolejne pół roku,rok a najlepiej na wypożyczeniu,które i tak może nic nie dać ad vocem Tomasiewicz i właśnie 74 spotkania w 1 lidze Szwocha. Jeśli już wybrańcy zostaną wytypowani do gry to występują obok zlepku zawodników,którzy a) są bez formy; b) wracają po kontuzji; c) są słabsi niż pierwszy zespół,który aktualnie odpoczywa itp. To tylko wybrane punkty. czy to pomaga we wprowadzaniu młodzieży? Stwarza im jak najbardziej optymalne warunki do rozwoju?
Teraz mamy pogląd na ścieżkę rozwoju młodego za Berga wg mojej subiektywnej oceny.

Jeśli zaś mówimy o umiejętnościach tych młodych itp itd.. Jeśli się tak wczyta między słowa to można odnieść wrażenie jakoby szkolenie etc w ciągu ostatnich lat zaliczyło regres. Mi się natomiast wydaje,ze 3-4 lata temu było z tym ciężej a 5-6 to już wgl raczkowanie a mimo to było kilku chłopaków,z których coś mieliśmy. Tak samo ze skautingiem. Zdaję sobie sprawę z tego,że nie wszyscy są wartościowi ale z pewnością są i tacy,którzy przy odpowiedniej pomocy mogą zostać kolejnymi czy to Furmanami czy też Kucharczykami a nawet Dudą! Smile

Tekst ten jest pochodnym głównego tematu budowy drużyny przez Berga. Jako takie podsumowanie jego roku pracy w tym aspekcie. Stąd m.in temat Szwocha. Gościa,który przeszedł m.in taką ścieżkę jak Kucharczyk czy też poniekąd Kosecki a mimo to w Legii zszedł do poziomu kompletnie niedoświadczonego w dorosłej piłce 3 ligowca. Co ważniejsze? Pomysł,plan Berga na tego zawodnika. Czym się kierował godząc się na jego transfer?

Jeśli przyjrzeć się temu jak wchodzili do drużyny np Rybus - transfer z juniorów Szamotuł i 10 meczy w "jedynce". Potem 27 meczy. Ariel - po transferze z juniorów pół roku w ME i 8 meczy w "1" jako 16latek. W następnym sezonie 18 meczy. Furman z kolei awansował od juniorów do pierwszej drużyny i jesli za Skorży siedział na ławce to z kolei już za Urbana rozegrał 28 meczy. Łukasik podobnie. W dodatku czy wchodzili do drużyny w taki sposób w jaki to Norweg widzi? Nie, oni najczęściej dostawali szansę gry u boku pierwszego składu. Co jest największą różnicą między ich wejściem do drużyny a Szwocha? Szwoch nie wszedł do kadry pierwszego zespołu z juniorów. Wszedł po rozegranych w pełni 2 sezonów na zapleczu 1 ligi, czyli tam, gdzie najczęściej lądują wypożyczani od nas młodzi a gdzie jeszcze niedawno grał Masłowski. Co dalej z nim? Ano obecny sezon zapewne się dla niego skończył. W następnym nie zanosi się na to aby było lepiej biorąć pod uwagę fakt,że na jego pozycji gra Duda lub Masło (tak jak pół roku temu Rado i Duda). Duda odejdzie to i za niego kogoś sprowadzą. Czy w takiej sytuacji ten transfer był jakkolwiek zaplanowany? Czy ten sezon przyniósł mu rozwój pod postacią 8 występów?

@a-c10

Właśnie ze względu na długi kontrakt interesuje mnie niezmiernie wizja,plan Berga na Legię m.in pod tym względem Smile Pisząc na taki temat mam nadzieję,że Berg jednak nie jest do końca uparty i coś zmieni Wink
Eksperymentem zaś nazywam plan Berga na młodzież. Plan,w którym młodzi tracą minuty na rzecz np zawodników bez formy lub skazanych na odejście.
Natomiast odnośnie jego cv to "wyhodowanie" takiej perełki również znajdzie tam swoje miejsce.
Pytanie pt "gdzie tu sens, gdzie tu logika?" uważam za to za trafne Wink

@Senator
I właśnie tym m.in jest mój temat przewodni (mam gotowy tekst o tym lecz niestety limit znaków ogranicza.. a seria na ten temat raczej nie wchodzi w grę)! Smile Bowiem ponad rok pracy m.in służyć powinien jako zalążek budowy zespołu na lata. Stąd chciałbym przypomnieć dwa poprzednie okienka.
W dodatku jak to było niegdyś? Zdarzało się,że stawiano niemalże z miejsca na 16/17 latka. Kosztem kogo? Właśnie m.in. starych wyg. Ariel np zastąpił Vuko i tak samo m.in było z resztą. Tylko im w odpowiednim momencie zaufano.
Norweg natomiast przyjął taktykę,w której przez pół roku,rok sporadycznie młodzież grywa ze składem rezerwowym - co zapewne ma w teorii przygotować ich do "czegoś więcej". Tylko kiedy te "coś więcej" ma przyjść? W końcu stale przybywa rywali w składzie a niemalże cała rywalizacja i tak przegrywa z charakterem Berga,który nawet mimo tragicznej formy Masłowskiego i tak nie widzi problemu w wystawianiu go (podobna sytuacja do tej z Heńkiem na skrzydle).

Mimo wszystko trzymam kciuki i czekam z niecierpliwością na owoce pracy Berga Smile
16środa, 01, kwiecień 2015 13:26
Monrooe
@ a-c10
- ” A tak ogółem, to szczerze podziwiam grację, z jaką bronisz władz Legii”

Staram się jak mogę Wink

A tak poważniej, to owszem staram się bronić w sytuacji gdy nie widzę podstaw do krytyki i w takiej sytuacji będę bronił każdych władz, nie tylko Legii. Powodów jest wiele, ale podstawowy to ten, że dostrzegam różnicę w pracy naszych włodarzy a tym co potocznie zwiemy opinią publiczną. Rozumiem też, że nie ma w naszym kraju żadnego fachowca, menagera, który na piłce „zjadł zęby” i zna ten fach od podszewki. Dlatego też ze zdecydowanie większym zrozumieniem traktuję płynącą z gabinetów nowomowę, czy jak kto woli korpomowę oddzielając ją jednocześnie od tego co dzieje się w rzeczywistości.

Dlatego też niejednokrotnie rozumiem przesłanki jakimi kierowali się nasi włodarze decydując się na bardzo ryzykowny ruch zmiany trenera. Może nie wszystko zadziałało tak jak powinno, może pewnych efektów nie doczekaliśmy się do dziś, ale nie znaczy to, że na bardzo pozytywne informacje płynące z okolic pierwszego zespołu mamy zamykać oczy. To raz, a dwa to warto też pamiętać, że na wprowadzenie wielowarstwowych zmian potrzeba czasu, podczas gdy ten ostatni, co sam zdajesz się rozumieć jest przede wszystkim inwestowany w wyniki i rezultaty pierwszej drużyny.

Niemniej jednak nawet tak przychylnemu oku jak moje nie umykają rzeczy ważne, które nie bardzo przystają ludziom prowadzącym stołeczny klub. Co ciekawe w tym miejscu nie bardzo słychać krytykę i to jest coś, co mnie zadziwia. Pierwszy temat to kwestia akademii, do którego podchodzimy wyjątkowo roszczeniowo i zamiast brać sprawy we własne ręce, lub dać sobie spokój jeśli to nie na nasze nogi (to nie wstyd), to czekamy, aż znajdzie się ktoś, kto spełni wszystkie nasze żądania prośby i oczekiwania. Druga kwestia to poniekąd ta nieszczęsna polityka transferowa, z tym, że transfery to tylko wierzchołek problemu, z którym się borykamy. Generalnie coś takiego jak polityka sportowa nie istnieje w tym klubie (nie wiem czy istnieje w jakimkolwiek nadwiślańskim klubie, ale to inna bajka). Dyrektor Sportowy to postać tak enigmatyczna, że czasem zastanawiam się co w ogóle ten facet u nas robi. Czy można zatem się dziwić, że zamiast planu transferowego mamy zasadę „a nuż się uda”? Ja zdziwiony nie jestem i ani Masłowski, ani tym bardziej Szwoch nie będą mieli wpływu na postrzeganie polityki kadrowej klubu.
* * * * * * *

- ” Jednak czy w takim właśnie momencie nie powinien nastąpić chrzest bojowy Szwocha? Masz, chłopie, graj! "10tka" jest twoja, będziemy na ciebie stawiać i mocno wierzymy, że świetnie sobie poradzisz. ”

Wyjaśniam, chrzest w zasadzie nastąpił, z tym, że jak się wydaje Mateusz zupełnie nie udźwignął odpowiedzialności. To co prezentował przez cały obóz zimowy nie predestynowało go do wystawiania w podstawowym składzie zespołu, który marzył o wyeliminowaniu Ajaxu Amsterdam. Potrzeby był następca Dudy na już i wedle naszego pionu sportowego miał to być Masłowski. Dziś już wiemy jaką laurkę rozgrywający Zawiszy wystawił naszym specom od skautingu. Zgodnie z tym co pisałem transfer Masłoskiego pokazuje, że czas zakończyć marzenia o wielkim świecie transferów i wrócić do grzebania w śmietnikach lub na innych okazyjnych wyprzedażach. Jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz – mawiał mój dziadek i miał chłop rację.
* * * * * * *

Nie zmienia to jednak faktu, że ocena Szwocha nie powinna następować po roku czasu. Najzwyczajniej w świecie jest zbyt wiele zmiennych mogących wpływać na formę chłopaka w tak młodym wieku, że zniknięcie na rok nie świadczy zupełnie o niczym. Co oczywiście nie przekreśla możliwości, że popełniono jakieś błędy, ale o takowych nie mam wiedzy żadnej.
* * * * * * *

- ”…stąd łacno można było obstawiać, że to M.M., nie M.S. zajmie miejsce M.R. I gdzie tu sens? Gdzie logika?”

Łacno, nie łacno, faktem jest, że zarówno M.M, jak i M.S grali i to z powodzeniem na bokach pomocy jako schodzący do środka skrzydłowi, skąd więc pomysł, że Ci piłkarze nie mogą występować obok siebie w jednym zespole? Może tu był sens i ta poszukiwana logika, hę?

@ czarnuch

- ”mimo wszystko ostatnimi laty mieliśmy regularnie kilku chłopaków, którzy do jakiegoś poziomu doszli w Legii i coś jej dali od siebie”

Ale, ale, zaraz, nie tak prędko. Jasne, że mieliśmy chłopaków, którzy u nas do czegoś doszli, ale skąd przypuszczenie, że obecnie ich nie mamy? Ile czasu dochodzili „do czegoś” wymienieni Rybus, Borysiuk, Łukasik, Furman, Żyro, Kucharczyk? Każdy z nich co najmniej dwa lata terminował w pierwszym zespole zanim zaczęli odgrywać w nim jakieś role (no może z wyjątkiem pierwszej dwójki, z tym że „Ryba” i ”Vizir” zaliczyli swój zjazd potem). Dlatego też mając świadomość, że właśnie mamy do czynienia ze zmianą warty musimy pamiętać, że na efekty ewentualnej pracy będziemy musieli poczekać. Przy czym czekając pamiętajmy o pewnych bardzo istotnych kwestiach. Aby oczekiwać kolejnej grupy wychowanków musimy mieć skąd wziąć na nich „materiał”. Powiem tak, swego czasu oglądając mecze naszych młodych zawodników doskonale widziałem, że mamy w tym zespole takich zawodników, jak Żyro, Furman, Wolski, Łukasik, Efir, którzy wcześniej czy później trafią do jedynki (ten ostatni jednak nie trafił), rozglądając się ostatnimi czasy ciężko było dostrzec ich potencjalnych następców (może wspomniany Bartczak, czy Tomasiewicz). Stąd zapewne decyzja o przeskoczeniu tej grupy wiekowej i zaryzykowaniu z bardzo młodymi zawodnikami, którzy nawet w rezerwach nie odgrywali znaczących ról. Taka decyzja wiąże się z konsekwencjami, choćby takimi jak dodatkowy czas potrzebny tym chłopakom na oswojenie się w nowymi warunkami.

Przy czym pamiętajmy, że wymieniani jednym tchem przez CTP Kownacki, Linetty, Kamiński też nie wzięli się w Lechu znikąd, ten pierwszy gra już swój drugi sezon i w 27 meczach (oczywiście w niepełnym wymiarze czasowym) ustrzelił 4 bramki – wyobrażasz sobie takiego napastnika w Legii? Widzisz opinie odnoszące się do jego ewentualnej przydatności? Natomiast Linetty gra trzeci sezon, właśnie rozegrał swój 52 mecz w kadrze Lecha i jak do tej pory poza niewątpliwym talentem jaki posiada nie ujawnił nam się jako piłkarz gotowy do wzięcia odpowiedzialności za wyniki własnej drużyny. To jednak normalne, a kolejne występy i treningi z jedynką „Kolejorza” cementują prawidłowy rozwój tych zawodników. Dokładnie tak samo powinno być z naszymi zawodnikami, z tym, że nasi dopiero co zaczęli swoje „poważne” granie.

Dlatego też ja nie twierdzę, że nie masz racji pisząc, że jest źle. Być może jest wręcz odwrotnie i faktycznie jest źle, ale w tej chwili mamy za mało danych aby stwierdzić to z całą pewnością.
* * * * * * *

@ model pracy Berga

- ”Po roku pracy (wg mnie nie jest to krótki okres a wystarczający) doczekałem się wzoru, w którym maksymalnie dwa razy w roku trener wybiera spośród młodych daną grupę zawodników w zależności m.in od jako takich braków w kadrze "jedynki" i wciela ich w kadrę pierwszego zespołu. ”

Hmm, odnoszę wrażenie, że czytam artykuł, który tu już był dość szeroko komentowany. Przecież opisany przez Ciebie model nie istnieje, a przynajmniej to co napisałeś jest poplątaniem z pomieszaniem obecnych praktyk stosowanych przez sztab szkoleniowy jedynki. Po pierwsze selekcja wąskiej grupy zawodników już się dokonała, do jedynki weszli Ryczkowski, Wieteska, Kalinkowski, Moneta, Bartczak. Wypadł Moneta (balansuje nie czyniący postępów Kalinkowski), doszedł Makowski i Mysiak. Jest to grupa, która pracuje z jedynką na stałe, czasem schodząc na mecze rezerw lub CLJ. Do tego z rezerw lub CLJ dobierani są poszczególni zawodnicy, którzy potrzebni są do „zapełnienia” treningów jedynki. Nie rozumiem do dziś, dlaczego ta nobilitacja jest traktowana jako kara, ale faktem jest, że z trenowania z jedynką nikt nie wydaje się być zadowolony. Co gorsza niezadowoleni są też opiekunowie tych dzieciaków co moim zdaniem nijak nie przystaje do klubowej współpracy, która ma na celu nie wyniki rezerw, ale szkolenie i rezultaty odnoszone przez pierwszy zespół. Bywa tak, iż zawodnicy, którzy byli na którymś z treningów wracają z rozpiską rzeczy, które muszą poprawić, lub nad którymi mają pracować, o tym jednak nikt nie mówi (ot ciekawostka).
Natomiast nie rozumiem ocen odnoszących się do tego, kto, gdzie i ile razy występuje. Henning Berg wraz ze swoim sztabem pracuje według swoich, sprawdzonych wcześniej metod. Dawki treningowe wyznaczane są na podstawie obserwacji i badań, zawodnicy maja wskazane elementy nad którymi muszą pracować, a poszczególne mecze służą weryfikacji ewentualnych postępów. Przy takich założeniach to z kim się występuje ma mniejsze znaczenie. Dlatego też oceny kto, gdzie i kiedy pozostawiam trenerom, skupię się na ocenie tych poczynań, ale w odpowiednim czasie. Na razie uważam, że jest zdecydowanie za wcześnie na oceny kierunku w jakim zmierzamy.
17środa, 01, kwiecień 2015 14:05
a-c10
@ Senator:

ja się cieszę ,że jest

Kurde, zapomniałem dopisać, że pytam wszystkich oprócz Ciebie. Ty w ogóle powinieneś być kibicem CracoviiVery Happy

@ Czarnuch:

długi kontrakt

Bo ja wiem, czy taki długi? Do czerwca'18, tak? W sam raz, żeby nawygrywać z Legią ile się da i iść dalej. Biorąc pod uwagę światowy odsetek klubów, które nie stawiają wyniku na świeczniku (znów odwołam się do pierwszej wypowiedzi Monrooe'a), wyhodowanie perełki to w cefauce wpis znacznie mniej istotny od konkretnych wyników.
18środa, 01, kwiecień 2015 14:31
Monrooe
@ a-c10

Ooo, uderz w stół a nożyce się odezwą, piszesz, że bronię władz klubu, ano bronię, jeśli widzę, że alternatywą jest to co mieliśmy, lub co gorsza, to co mają inni to ja zdecydowanie wolę swoich. Właśnie przeczytałem wywiad z szefem Waszych sąsiadów zza miedzy, który mówi tak: "Elementem procesu licencyjnego jest też prognoza finansowa, którą w znacznej części zbudowaliśmy w oparciu o wynik sportowy." I masz babo placek, prognoza finansowa uzależniona od wyniku sportowego... ci to dopiero będą mieli ciśnienie na wynik, a przecież nikt nie wie co zostanie z Wisły na kolejny sezon. Ale wynik sportowy potrafią założyć i jeszcze pod to wpływy do budżetu rozpisać. A potem płacz, że im się nie styka... Natomiast tutaj można poczytać o wydarzeniach w Zabrzu, gdzie działacze Górnika walczą ze swoją rzeczywistością. Czy można się dziwić, że jak czytam zarzuty wobec "naszych" to zaczynam się głupio uśmiechać. Patrzę na tabelę ostaniach lat i uśmiecham się jeszcze szerzej.
19środa, 01, kwiecień 2015 14:33
a-c10
@ Monrooe:

nie ma w naszym kraju żadnego fachowca, menagera, który na piłce „zjadł zęby” i zna ten fach od podszewki. (...) Dlatego też niejednokrotnie rozumiem przesłanki...

Żeby zupełna jasność była: po pierwsze, nie mój cyrk, nie moje (za przeproszeniem panów M., L. i W.) małpy. Po drugie - i jakby istotniejsze - doskonale dostrzegam mielizny i rafy czyhające na śmiałków porywających się na prowadzenie zawodowego klubu piłkarskiego w RP. Stąd też moja krytyka nie ma w sobie żadnych znamion zjadliwości, złośliwości i innych takich. Raczej sporą dozę empatii. Rozumiem - a przynajmniej tak mi się zdaje - skąd wynikają błędy i potknięcia. Co przecież nie oznacza, że mam na nie zamykać oczy.

kwestia akademii

Tu z kolei po mojej stronie można znaleźć mnóstwo wyrozumiałości. Z własnego, pasiastego podwórka wiem, jak cholernie trudne jest zrobienie choćby kroczku na tej drodze. Przedzieranie się przez ciernie biurokracji, błądzenie po omacku, tłumaczenie wszystkim, że dzieci mordować nie zamierzamy (ani tym bardziej przerabiać ich na mace - choć to akurat Was nie dotyczyWink), itp., itd. To po prostu musi potrwać lata. Zwłaszcza, że szczególnie na tym terenie nie ma absolutnie żadnych drogowskazów, ani poradników i każdy musi błąkać się po tych cierniach na własną rękę i odpowiedzialność.

nie wiem czy istnieje w jakimkolwiek nadwiślańskim klubie

Konia z rzędem, ba!, całą stajnię temu, kto taki klub znajdzie. I to na pewno jest kolejny przyczynek ku wyrozumiałości.

chrzest w zasadzie nastąpił, z tym, że jak się wydaje Mateusz zupełnie nie udźwignął odpowiedzialności

A czyja to wina? Czy aby na pewno wyłącznie, bądź chociaż głównie samego zawodnika? Kurczę, jakoś tak mi się zdaje, że do takiego chrztu nie od rzeczy byłoby chłopaka przygotować. Wręczyć raz na jakiś czas do ręki (nabity) karabin, wypuścić na jakąś pomniejszą potyczkę, dać poznać smród prochu, krwi i okopowych rzygowin... Dobra, zapędziłem sięWink Wracając z poligonu na boisko, mam wrażenie, że gdyby Szwoch dostawał wcześniej sensowną ilość szans, jego blok psychiczny w krytycznym momencie byłby znacznie łatwiejszy do uniknięcia/zneutralizowania.

transfer Masłoskiego pokazuje, że czas zakończyć marzenia o wielkim świecie transferów

Hmmm... Czy aby w tym momencie nie przeczysz sam sobie? Ja, jak wiesz, od początku byłem (i nadal pozostaję) mocno zdziwiony całą hecą z M.M. Niemniej, skoro już chłopak u Was jest, może by tak dać mu nieco więcej, niż niespełna trzy miechy, a dopiero potem ferować tak kategoryczne wyroki?

ocena Szwocha nie powinna następować po roku czasu

Ale to tak naprawdę nie jest ocena Szwocha, tylko właśnie ocena tego roku, jaki upłynął od jego transferu. Samemu Szwochowi daj Boże zdrowie i mnóstwo sukcesów.

zarówno M.M, jak i M.S grali i to z powodzeniem na bokach pomocy jako schodzący do środka skrzydłowi, skąd więc pomysł, że Ci piłkarze nie mogą występować obok siebie w jednym zespole?

Stąd, że w preferowanej przez Berga taktyce niespecjalnie - jak się wydaje - jest miejsce dla tego typu skrzydłowych?
20środa, 01, kwiecień 2015 15:19
Monrooe
@ a-c10

- "A czyja to wina? Czy aby na pewno wyłącznie, bądź chociaż głównie samego zawodnika?"

O i tu zaczyna się ciekawe, tyle, że jest problem, nie mam pojęcia czyja to wina. Jak już wspomniałem zmiennych może być tak wiele, że nawet nie podejmuję się spekulacji. Jedyne co mogę uczynić to czekać na kolejne próby, sprawdzając czy nie mamy do czynienia z powtarzalnością. Wtedy można będzie wyciągnąć już jakieś wnioski. Na razie przyjmuję, nie mając innych danych, że Szwoch Mateusz się nie sprawdził w przerwie zimowej (to sprawdziłem naocznie), wobec takiej sytuacji klub (zapewne za namową sztabu szkoleniowego) postanowił szukać rozwiązania kupując Masłowskiego (zapewne za namową działu skautingu). Dla mnie wygląda to na czysty, logiczny ciąg zdarzeń, tyle że kompletnie nieudany, bo jak się okazuje pion sportowy gotowy ręce sobie ucinać za klasę Masła chodziłby teraz bez ręki. Niemniej jednak wciąż winnych nie doszukiwałbym się na górze, czy wśród trenerów zespołu. W mojej ocenie zarówno jedni jak i drudzy mając postawione przed sobą zadanie robili wszystko by je spełnić. Zawiódł środek, jak zwykle w takich sytuacjach, ale jak czytam słowa naszej nowej gwiazdy działu skautingu to się nie dziwię.
* * * * * * *

- "Niemniej, skoro już chłopak u Was jest, może by tak dać mu nieco więcej, niż niespełna trzy miechy, a dopiero potem ferować tak kategoryczne wyroki? "

Znów nie do końca się rozumiemy, co po raz kolejny świadczy o tym jak nieprecyzyjnie się wyrażam ;(

Ja nie neguję samego transferu, nie neguję tego, że Masłowski może być najlepszym rozgrywającym w tym kraju. Nie przeczę, że byłby rycerz Zawiszy odejdzie od nas za mnóstwo kasy dając nam kolejny oddech na lata. Natomiast zdecydowanie neguję słowa, które padły po transferze tego zawodnika, które miały usprawiedliwiać jego cenę, jaką zapłaciliśmy. Michał Masłowski ani nie przyczynił się do dobrego rezultatu w europucharach, nie wkomponował się też błyskawicznie do drużyny, a co za tym idzie nie zastąpił kontuzjowanego Andreja Dudy, którego powrotu do zdrowia wszyscy wypatrujemy, pomimo tego, że Masło jak najbardziej jest zdrów. Ergo, zarówno koncepcja transferu, jak i ocena zawodnika zupełnie nie wypaliła, wystawiając negatywną laurkę działowi skautingu i poniekąd pionowi sportowemu naszego klubu. O tym własnie pisałem gdy spieraliśmy się "cenę Masła". Miała ona uzasadnienie tylko w momencie gdy zawodnik spełniałby kryteria o których mówił Michał Żewłakow, dziś wiemy, że nie spełnia, więc i suma odstępnego nie może być usprawiedliwiona.

- "Stąd, że w preferowanej przez Berga taktyce niespecjalnie - jak się wydaje - jest miejsce dla tego typu skrzydłowych?"

Ej jakto? tylko takich obecnie mamy. Żyro ma za zdanie schodzenia i pomocy w rozgrywaniu, a Kucharczyk ma wchodzić za plecy obrońców i oddawać strzały na bramkę. Klasycznych skrzydłowych dochodzących do linii i dośrodkowujących piłkę w pole karne nie uświadczysz. W ich rolę wpisywać się mieli nasi obrońcy, niestety poza Brzyskim ciężko dostrzec u któregokolwiek tą umiejętność. Dlatego też uważam, że Szwoch i Masłowski spokojnie mogliby wystąpić po obu stronach Ondreja Dudy, z tym, że w tej sytuacji Orlando Sa zapłakałby się na śmierć nie widząc piłki zmierzającej w jego stronę.
21środa, 01, kwiecień 2015 21:28
Zbyszek
Tym razem tylko dwa zdania.Coraz bardziej jestem zawiedziony pracą trenera Berga.I w coraz większym stopniu przychylam się do opinii,że Legia dla niego to tylko przystanek do innego celu. Kontrakt owszem ma do 2018 roku,ale zawsze można go rozwiązać. Dziś to w biznesie piłkarskim to świstek papieru i kpina z ważności umów i danego w nich słowa.Zewnętrznie to poznać można po tym,że jest już prawie półtora roku i nie mówi po polsku, bo się nie uczy, A bez tego z młodymi się nie porozumie, nie przekaże im niczego i niczego się od nich o nich nie dowie.Nie chce współpracować z trenerem Magierą i wyrażnie go lekceważy, a przy tym robi wszystko,aby II drużyna sukcesu w postaci awansu nie odniosła. Czyżby się czegoś obawiał?. Wymyślił sobie,że piłkarze mają grać w określonym systemie. Tylko,że większość z nich się do tego nie nadaje. To pokażę na przykładzie Jakuba Koseckiego. Nie jest to orzeł, ale też nie jest to słaby zawodnik , gdyż pokazał,że może być dla drużyny przydatny. Co się zmieniło? Otóż trener Berg ustawia skrzydłowego lewonożnego z prawej strony, a prawonożnego z lewej i nakazuje im schodzić do środka ok.20 metrów od bramki rywali. Kuba którego silną stroną jest szybkość został pozbawiony możliwości rozpędzenia się , natomiast musi podejmować walkę z silniejszymi przeciwnikami na ich warunkach. W tej sytuacji jego gra nie przekonuje, ale tylko w tym systemie. Podobnie niestety jest z innymi naszymi młodymi piłkarzami , którzy na ogół dobrymi warunkami fizycznymi i siłą nie grzeszą. Nie wykorzystują przy tym sposobie grania swojej techniki i szybkości. Ja rozumiem,że głównym celem Legii jest gra w Lidze Mistrzów i trener ten cel stara się realizować.Więc najpierw Mistrz Polski a potem eliminacje. W nich młodzi są ryzykiem, zaś starsi, ograni są gwarancją nie obniżania pewnego poziomu. Tylko,że to poziomu gry nie podwyższa.Dodatkowo przy nieuchronnym coraz gorszym graniu zawodników starszych /ach to starzenie się/ nie sprzyja ich płynnym zastępowaniu przez młodszych. Ten szkodliwy proces widoczny jest także przy tzw. transferach. Aż rzuca się w oczy brak , poza Dudą młodych graczy A jak już się trafiają to rzuca się ich na głęboką wodę w której na ogół się topią..I powiada się,że się nie sprawdzili.A ja pytam : czy dostali prawdziwą szansę?. Wystawianie przeciwko doświadczonym ligowcom samej młodzieży żadną miarą taką szansą nazwać nie można.
Doceniajmy więc osiągnięcia trenera Berga,ale też bądżmy krytyczni i zastanawiajmy się czy nie zostawi on spalonej ziemii. I ostrzegajmy przed taką możliwością.
Tak też rozumiem tekst Czarnucha . Brawa za nick.
22czwartek, 02, kwiecień 2015 00:43
@Monrooe

Zasadnicza sprawa. Nie rozumiem jak możesz z jednej strony mówić o różnych powodach wahań formy u młodych etc a jednocześnie uważać,że to z kim się występuje ma mniejsze znaczenie. Moim zdaniem oczywiste jest,że młody lepiej wprowadzi się do drużyny jeśli będzie grał wśród sprawdzonych piłkarzy a nie w większości wśród tych sprawdzanych.

"Jasne, że mieliśmy chłopaków, którzy u nas do czegoś doszli, ale skąd przypuszczenie, że obecnie ich nie mamy? Ile czasu dochodzili „do czegoś” wymienieni Rybus, Borysiuk, Łukasik, Furman, Żyro, Kucharczyk?"

Problem w tym,że na tych zawodników stawiano niemalże od początku. Obecnie na młodych stawia się mało (o wiele mniej niż niegdyś na tych ww.) i wg mnie w niezbyt sprzyjający rozwojowi sposób. Faktem jest też,że często następowała swoista wymiana. Odchodził np Ariel to wchodził w jego miejsce Łukasik czy Furman etc. Niemniej jednak i bez tego stawiano na kolejnych młodych widząc w nich coś pozytywnego aby najczęściej już w kolejnym sezonie odgrywali znaczącą rolę w drużynie - o czym świadczą ilości występów. U nas najczęściej kolejny sezon oznacza wypożyczenie, często nawet nie do ekstraklasy.

"Przecież opisany przez Ciebie model nie istnieje"
Miałem na myśli to,że dwa razy w roku Norweg dobiera młodych do kadry. Monete i Kalinkowskiego Berg już w lutym rok temu zaprosił na stałe do pierwszego zespołu na treningi. Następnie pobór lato i dobór zimą. Pożyczanie zawodników z CLJ czy rezerw na treningi to norma.
Ogólnie rzecz biorąc oczywiste jest iż rozumiem,że nie wszystko od razu etc ale po roku pracy trenera mogę usiąść i spojrzeć na to okiem spokojnie Wink

"Nie rozumiem do dziś, dlaczego ta nobilitacja jest traktowana jako kara"
Ja natomiast nie rozumiem dlaczego dziś jako nobilitację za dobrą formę u młodego nie ma choćby ogona w ekstraklasie.

"Dawki treningowe wyznaczane są na podstawie obserwacji i badań, zawodnicy maja wskazane elementy nad którymi muszą pracować, a poszczególne mecze służą weryfikacji ewentualnych postępów."
Z całym szacunkiem ale..
Ryczkowski - 8 występów - 547 min
Kalinkowski - 4 występy - 234 min
Wieteska - 3 występy - 225 min
Bartczak - 2 występy - 180 min
Misiak - 1 występ 53 min
.. ci chłopcy to z wyjątkiem Ryczkowskiego ledwie powąchali czym pachnie ekstraklasa. Tutaj żadnej weryfikacji czy czegokolwiek nie było. To niemalże ruch jak na alibi.
Przy takim natężeniu spotkań i bagatelizowaniu ekstraklasy śmiało można było oglądać ich częściej z korzyścią dla nich a nie dla Pinto,Sagana,Astiza czy kogokolwiek innego bez formy lub z nikłą przydatnością dla drużyny. Niekiedy nie trzeba być trenerem czy też po prostu blisko drużyny aby i to dostrzec.

Mi nie chodzi o to,że ten miniony okres pracy Berga to od A do Z wzór jak to wszystko ma wyglądać a o to,że to już jest pewien zalążek czegoś większego, co niekoniecznie po tym roku wygląda na coś obiecującego. Śmiem twierdzić,że latem bądź zimą znów czekają nas zmiany odnośnie tej całej "wizji". W końcu znów trzeba będzie coś zdecydować z "teraźniejszymi" młodymi w Legii jak i z tymi,którzy wracają z wypożyczeń. Czy doświadczenie zdobyte na wypożyczeniach przeważy nad ilością treningów pod okiem Berga? Smile Jeśli tak, to czy oni będą mogli liczyć na coś więcej niż na to,co obecnie młodym jest prezentowane? Smile

@a-c10
Właśnie - aby iść dalej. Wyłącznie sukces pozwoli mu na to a nie nagłe zwolnienie czy też brak woli kontynuacji pracy ze strony Legii. Wynik najważniejszy tak jak i budowa drużyny służąca temu stąd też i jemu powinno zależeć nie tylko na zwycięstwach.

@Zbyszek dzięki Smile

Osobiście, po tym ponad roku za Berga odnoszę wrażenie,że niekoniecznie Berg jest taki dobry, na jakiego go malowano. Jestem świadomy dobrej roboty ale i również tego,że nie wszystko złoto,co się świeci - trener też ma swoje minusy. Warto i o nich dyskutować na bieżąco zamiast zastanawiać się nad tym "kiedy można" Smile
23czwartek, 02, kwiecień 2015 15:33
Monrooe
@ czarnuch

- ”Zasadnicza sprawa. Nie rozumiem jak możesz z jednej strony mówić o różnych powodach wahań formy u młodych etc a jednocześnie uważać, że to z kim się występuje ma mniejsze znaczenie.”

Wbrew pozorom to wcale się nie gryzie. Już wyjaśniam.
Kibice oglądając zawodników postrzegają ich występy bardzo liniowo. Większość swojej opinii opierając na wyniku, jaki zespół z danym zawodnikiem osiągnął. Na drugim miejscu jest gra danego zawodnika, ale umówmy się, jeśli dany piłkarz nie wyróżni się jakimś błędem, lub spektakularną akcję to w zasadzie większość obserwatorów nie wie co o grze delikwenta sądzić.

Ekspert ma, a przynajmniej powinien mieć trudniej. Wystawiając ocenę musi umieć określić jaką rolę w zespole ma dany zawodnik i jak się z tej roli wywiązał. Dopiero w kolejnych etapach cenzurki winny znajdować się dodatkowe „punkty” za wrażenia dodatkowe. Przykład, strzelona przez obrońcę bramka nie może powodować większej oceny, jeśli dany defensor zawalił grę obronną w efekcie czego sprokurował utratę gola i powiedzmy rzut karny (nawet jeśli niewykorzystany).

Jeszcze inaczej jest z trenerem, który rozlicza swoich zawodników zupełnie inaczej niż dwie powyższe grupy. Piłkarz dostaje zadania z których ma obowiązek się wywiązać. Te przydzielone przed meczem obowiązki są najświętsze i to ich realizacji zawodnik będzie rozliczany. Zdarza się więc tak, że napastnik, który nie strzelił gola, nie miał nawet ku temu okazji zostanie zjechany przez tak zwaną opinię publiczną, ale dostanie pochwały od szkoleniowca. I jest to normalne, bo w rzeczywistości nikt nie wie, że zawodnik miał za zadanie wychodzenie do piłek, zgrywanie ich i tworzenie miejsca w środku pola dla wchodzących kolegów. Ma też poświęcić większość swoich sił na rozbijanie defensywy rywala i „męczenie” obrońców przeciwnika.

Tu niezłym przykładem jest Marek Saganowski, który ma specyficzne zadania i czasem ocena jego gry jest diametralnie różna. Kolejnym świetnym przykładem może być ocena Tomasza Jodłowca po meczu z Irlandią, kibic słusznie zauważy, że zawodnika Legii jakby nie było na boisku, co zaowocuje słabiutką oceną, tak zwany ekspert powinien ocenić grę defensywnego pomocnika poprzez pryzmat pozycji, na której grał i zadań, z których grając w środku pola miał się wywiązać. Tu już tak dramatycznie być nie powinno, jak w przypadku ocen kibiców. Jeszcze inna ocenę gdy pana Tomasza wystawi trener, który jako jedyny wie jakie dokładnie obowiązki nałożył na pomocnika Legii i jako jedyny wie jak z tych obowiązków piłkarz się wywiązał. Może się okazać, że pomimo niskich ocen kibiców i nienajlepszych eksperckich w oczach szkoleniowca „Jodła” spisał się na medal, całość swoich sił poświęcając na destrukcję i przerywanie akcji atakującego środkiem przeciwnika. Oczywiście teoretyzuję, bo sam nie wiem jakie były dyrektywy przedmeczowe, ale nie zmienia to faktu, że tak właśnie bywa. Co zresztą czasem wychodzi w praniu, gdy ocena pomeczowa trenera różni się diametralnie od ocen obserwatorów.

I dokładnie tak samo jest z oceną młodych zawodników, którzy w oczach kibiców mogą wyglądać nie najlepiej, ale w oczach trenera wypełnić wszystko co było w założeniach. W zupełnym oderwaniu od końcowego wyniku, czy partnerów z jakimi przyszło występować. Zwracam uwagę na fakt, że nie będąc na codziennych treningach nie mamy pojęcia jakie obciążenia treningowe mają zawodnicy …

(tu idealnym przykładem jest krytykowany Ryczkowski, który trenując na zwiększonych obciążeniach był cieniem zawodnika, a jednak Henning Berg i tak wystawiał go w niektórych spotkaniach, chcąc mieć materiał do analizy i ewentualnych korekt.)

… nie mówiąc już o zadaniach jakie mają w danym meczu wypełnić. Podsumowując, wszystko co widzimy na boisku musi pokrywać się z planem treningowym danego piłkarza. Z tym, że my tych założeniach pojęcia nie mamy żadnego. Nie znaczy to, że dany występ nie przysporzył sztabowi trenerskiemu kolejnej porcji informacji, które pomogą w kształtowaniu młodego piłkarza.

- ”Moim zdaniem oczywiste jest,że młody lepiej wprowadzi się do drużyny jeśli będzie grał wśród sprawdzonych piłkarzy a nie w większości wśród tych sprawdzanych.”

Teoretycznie masz rację, ale prawda jest taka, że młodość rządzi się swoimi prawami. Czy możemy w tej chwili powiedzieć, że Kownackiemu służy gra u boku swoich utytułowanych kolegów? Czy może jednak w tej chwili bardziej deprymuje i wywołuje niepotrzebne napięcia w chłopaku, który widzi, że odstaje od kolegów i nijak nie może wskoczyć na odpowiednie tory. A może lepiej byłoby zagrać z rówieśnikami, na tle których mógłby się wyróżniać i znów nabrać pewności siebie. Nie zdziwi mnie jednak jeśli trener Skorża doskonale zdaje sobie sprawę z „problemów” Dawida i spokojnie czeka na powrót odpowiedniej formy, podczas gdy kibice (i co gorsza niektórzy eksperci) najchętniej odesłaliby młodego zawodnika „do kamieniołomów”.

- ”Problem w tym,że na tych zawodników stawiano niemalże od początku. ”

Eeetam, proponuję raz jeszcze prześledzić początki w pierwszym zespole Łukasika (rok, dwa występy), Furmana (półtora roku oglądania meczów z ławy i trybun), czy Żyro (pierwsze dwa lata, dwa występy). Przypomnę, że niektórzy już chcieli odchodzić, bo uważali, że tu na swoich „śmieciach” nikt nie chce na nich postawić. Młody piłkarz nie ma pojęcia dlaczego nie gra, jemu się wydaje, że powinien bo przecież dobrze sobie do tej pory radził. Takie terminy jak różnica w przygotowaniu fizycznym, czy niedobre przyzwyczajenia z piłki młodzieżowej są kompletnie obce. Okres przejściowy jest niezbędny, a jednak niemile widziany.

- ”Miałem na myśli to,że dwa razy w roku Norweg dobiera młodych do kadry.”

Ja ten model uważam wręcz za wzorowy. Nie ma skreślonych, nie załapałeś się, masz pół roku na poprawę. A to czy młody zawodnik chce w ogóle się poprawiać, czy zainteresował się tym dlaczego się nie załapał to zupełnie inna para kaloszy. Świadcząca bardzo źle o młodych uważających się za gwiazdy zawodników. Z tym Legia (ale nie tylko) ma ogromny problem.

- ”Pożyczanie zawodników z CLJ czy rezerw na treningi to norma. ”

A to już w ogóle jest rewelacja. Nie załapałeś się? Trenerzy Sokołowski czy Pako nie zwrócili na ciebie uwagi? Trudno i tak możesz się pokazać na treningu seniorów, masz kolejną szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności. Tylko do jasnej cholery zrozumieć nie mogę dlaczego słyszę, czytam narzekania (co gorsza też od opiekunów tych chłopców) – to jakiś koszmar.
* * * * * * * * * * * *

- ”Ja natomiast nie rozumiem dlaczego dziś jako nobilitację za dobrą formę u młodego nie ma choćby ogona w ekstraklasie. ”

Odpowiedź jest banalna. Nie ma czegoś takiego jak dobra forma u młodego. Nigdy nie wiesz jak dany zawodnik się zaprezentuje, wahania formy młodych zawodników zdążają się podczas meczu, a co dopiero pomiędzy nimi. O takich kwestiach jak przełożenie formy z treningu lub meczu rezerw czy CLJ nie ma w ogóle co pisać bo po prostu nie istnieją. Natomiast piłkarz, na którego formę możesz liczyć i wiesz, że powierzone mu zadania zostaną wypełnione przestaje być „młody” i to niezależnie od tego ile lat w danym momencie posiada (choć niewątpliwie takich „egzemplarzy” jest niezmiernie mało).

- ”Tutaj żadnej weryfikacji czy czegokolwiek nie było. To niemalże ruch jak na alibi. ”

Tego nie wiem, natomiast daleki jestem od stwierdzenia, że Henning Berg musi wystawiać kogokolwiek „na alibi”.

- ” zalążek czegoś większego, co niekoniecznie po tym roku wygląda na coś obiecującego”

Ale przepraszam, a jak wyobrażasz sobie początek czegoś większego, jak rozpoznałbyś ten zalążek, o którym piszesz. Gdyby pojawił się u ans kolejny Rybus, czy Borysiuk, którzy z marszu weszliby do pierwszej drużyny? Ale czy to aby na pewno kwestia trenera, że takowych piłkarzy w tym momencie nie mamy w kadrach juniorskich? Czy aby na pewno możemy stwierdzić, że ci których mamy nigdy nie dorównają swoim sławnym kolegom? Ja od takiej tezy jestem bardzo daleki.
* * * * * * * * * * * *

- ” Czy doświadczenie zdobyte na wypożyczeniach przeważy nad ilością treningów pod okiem Berga? Jeśli tak, to czy oni będą mogli liczyć na coś więcej niż na to, co obecnie młodym jest prezentowane? ”

A pojęcia nie mam. Na razie jak obserwuję naszych wypożyczonych to nie ukrywam, że nie mam zbyt wygórowanych oczekiwań.
24piątek, 03, kwiecień 2015 02:05
a-c10
@ Czarnuch:

Wynik najważniejszy tak jak i budowa drużyny

I tutaj, moim zdaniem, błądzisz. Pomiędzy "wynikiem", a "budowaniem drużyny" nie da się tak po prostu postawić znaku równości. Wg nieśmiertelnego bon motu trenera Łazarka, z budową zespołu jest jak z kopulacją słoni. Mnóstwo hałasu, a efekty za dwa lata. Dwa lata to dla Berga zdecydowanie za długo. Za dwa lata to on musi mieć już sporo nawygrywane, już mają się wokół niego kręcić ludzie z większych od Legii klubów.

@ Monrooe:

Kurde, wszystko, co piszesz, wygląda naprawdę fajnie. Trudno gdziekolwiek wczepić pazury. Niemniej, wciąż chodzi mi po głowie stara zasada - aby nauczyć się pływać, musisz... pływać.

Zresztą, może to jest tak, że Twoje słowa są jak najbardziej prawdziwe w przypadku autentycznej smarkaterii. 16to-, 17to-, no, niech będzie, 18toletnich chłopaków stawiających swe pierwsze kroczki w seniorskim futbolu. Pamiętajmy jednak, że tytułowy bohater powyższego tekstu liczy już dwadzieścia dwie wiosny. Za sobą ma dwa pełne, naprawdę udane sezony na zapleczu Ekstraklasy. To nie jest chłoptaś, którego należałoby najpierw wysłać na brodzik, zaopatrzywszy uprzednio w deskę, albo "makaron", żeby się z przypadku nie utopił. Chodzi o dorosłego faceta, któremu - w mojej opinii - odstawienie od boiska może zrobić tylko źle.
25piątek, 03, kwiecień 2015 09:05
Monrooe
@ a-c10

- "Niemniej, wciąż chodzi mi po głowie stara zasada - aby nauczyć się pływać, musisz... pływać. "

Oczywista, oczywistość, ale ja nie wiem dlaczego pływak nie pływa, wskazuje jednocześnie, że powodów takiego stanu rzeczy może być mnóstwo i ciężko w tym momencie bez tej wiedzy jednoznacznie wskazać paluchem i rzucić - to jego wina..

- " Pamiętajmy jednak, że tytułowy bohater powyższego tekstu liczy już dwadzieścia dwie wiosny. Za sobą ma dwa pełne, naprawdę udane sezony na zapleczu Ekstraklasy. "

Jasne, z tym, że przepraszam bardzo znam mnóstwo nazwisk bohaterów, którzy nawet nie musieli zmieniać klasy rozgrywkowej by osiąść na laurach i zmarnować talent. Jak jest w przypadku Mateusza Szwocha nie wiem, naprawdę, ale jak już napisałem czynników mających wpływ na obecną sytuację zawodnika może być bardzo wiele. Co nie znaczy, że za pół roku były zawodnik Arki nie będzie brylował w trykocie z czarną-eLką na piersi. Choć może też wrócić do siebie rywalizować z Tomasiewiczem.

Zbyt wielu wielu zawodników marnujących lub po prostu nie umiejących potwierdzić swojego talentu (i to naprawdę z bardzo rożnych powodów) widziałem aby wszystko co się z nimi dzieje zrzucać na szkoleniowców. Pozwól, że przywołam Bartosza Żurka, dzieciaka, który zachwycał swoimi możliwościami, czy to z winy Skorży, Kieresia, Stawowego chłopak sobie nie poradził? Nie sądzę, a gotów jestem twierdzić, że papiery na granie miał nie mniejsze niż omawiany przez nas Mateusz Szwoch.

@ czarnuch (i reszta dyskutantów w sumie też)

Boję się nieco, że po raz kolejny dając się ponieść nurtowi dyskusji, wśród przytaczanej argumentacji zatraciłem "nieco" meritum, z którym włączyłem się do debaty, proszę pozwól, że ponownie je przybliżę, wyjaśniając mam nadzieję swoje stanowisko.

Ja absolutnie nie twierdzę, że Henning Berg to mistrz szkolenia młodzieży i spod jego reki wyrośnie nam kolejna armia zaciężna. Ba, bez większych obiekcji dopuszczam zupełnie odwrotną ewentualność, być może Norweg kompletnie nie potrafi pracować z piłkarskim narybkiem (choć kłóci się to trochę z jedynymi informacjami jakie przybyły do nas wraz z Vikingiem). Twierdzę natomiast, że na tak małej próbce, jak praca przez rok z jednym 21-letni młokos i bandą nieopierzonych dzieciaków nie sposób określić jaka jest prawda. Aby była jasność, gdyby Szwoch wypalił i jak równy z równym rywalizował obecnie z Dudą, a Ryczkowski przyćmiłby Kownackiego nadal nie moglibyśmy stwierdzić, że to z pewnością zasługa sztabu szkoleniowego Berga. Za mały okres, zbyt mała skala aby móc wyrokować czyja w tym tkwi zasługa. Powtarzam futbol młodzieżowy to zbyt wiele zmiennych mogących wpływać na formę młodego piłkarza, aby wszystko co się z nim dzieje zrzucać z całą pewnością na jakikolwiek czynnik. Dlatego uważam, że aby móc z całą pewnością stwierdzić, że metody danego szkoleniowca są dobre lub złe potrzeba zakończenia pewnego okresu, który pozwoli ocenić wzrost lub upadek grupy zawodników, którymi dany szkoleniowiec się opiekował. Dziś nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że Szwoch to zmarnowany talent, a z Ryczkowskiego, Wieteski, Bartczaka nic już nie będzie. Do samych metod szkoleniowych się nie mieszam, bo ilu trenerów, tyle sposobów, a każdy ma swoją wizję, do której ma pełne prawo. Nam pozostaje ocenić wynik końcowy, a ten, na co staram się zwrócić uwagę jeszcze nie nastąpił.
26piątek, 03, kwiecień 2015 10:02
CTP
@Monrooe
W temacie Furmana i Łukasika. Obydwaj zostali dołączeni do Legii w 2 sezonie Skorży (2011/2012) i owszem, liczba występów tych piłkarzy u Skorży była mikroskopijna ale za to w tym samym sezonie pierwszy rozegrał 22 mecze w ME a drugi 17. Szwoch na razie i w jedynce i w rezerwach siedzi głównie na ławce a ostatni swój mecz rozegrał 1,5 miesiąca temu.
27piątek, 03, kwiecień 2015 10:45
Monrooe
@ CTP

I co to zmienia, proszę powiedz mi? Jak ma się to do kwestii o której piszę. I co mają do tego występy w ME pytam. Powtarzam nie ingeruję w metodologię Henninga Berga, nie znając jej założeń i prawdę mówiąc efektów, nie poczuwam się ani do jej gloryfikowania, ani krytykowania. Jedyne co mogę zrobić to poczekać na efekt końcowy i później go ocenić.
28piątek, 03, kwiecień 2015 11:53
MeM
wg mnie pierwszy zespół to nie przedszkole. Powinni grać najlepsi i to zawsze o zwycięstwo. Szwoch i każdy inny młody musi zaakceptować fakt, że albo będzie ciężko pracował aż podniesie swoje umiejętności na tyle, żeby wskoczyć do składu, albo do widzenia. Jeżeli ktoś jest dobry to przecież gra. Tak jest z Dudą, Żyro czy w końcu Kucharczykiem.
Wielokrotnie narzekaliśmy na "głowy" naszych piłkarzy i w tym kontekście podoba mi się to, co robi Berg. Po takiej szkole życia ci, którzy ją z sukcesem przetrwają, będą mieli większe szanse na osiągnięcie czegoś w mocniejszych ligach. Może nie będą narzekać, że trener ich nie lubi itp.
29piątek, 03, kwiecień 2015 13:35
CTP
@Monrooe
Nie, no twierdzisz, że obecna sytuacja młodych niewiele się różni od tej sprzed paru lat. No więc, ja piszę, że się różni, bo tamci młodzi jednak grali (w ME) a obecni grają rzadko, jeśli w ogóle. Mamy CLJ, mamy 11-tkę Magiery i mamy kilku piłkarzy aspirujących do kadry Berga, którzy, póki co, praktycznie w ogóle nie grają. A grać powinni, bo ich obecna forma raczej nie predestynuje ich do gry w Ekstraklasie. A wzmiankowany Szwoch jest chyba rekordzistą w liczbie ławkodupogodzin.
30piątek, 03, kwiecień 2015 13:57
Monrooe
@ CTP

Stary jesteś mistrzem w stawianiu tez, bez późniejszej analizy tychże. Nasza "dyskusja" polega na tym, że ja odpowiadam, Ty bezustannie strzelasz (często na oślep, jak z Lechitami). Nie powiem, łatwą obrałeś "robotę". Jednak odniosę się po raz kolejny.

- "Mamy CLJ, mamy 11-tkę Magiery i mamy kilku piłkarzy aspirujących do kadry Berga, którzy, póki co, praktycznie w ogóle nie grają."

Nie wiem skąd znów wziąłeś dane, które nie mają pokrycia z faktami, a te są takie, że Bartczak, Wieteska, Kalinkowski grają i to dość często w rezerwach lub CLJ. Pytanie, które warto postawić jak tą grę widzi Berg i cy uważa, że granie w tamtych zespołach cokolwiek tym zawodnikom daje. Ja tego nie wiem, zapytaj Norwega. faktem jest, że Ryczkowskiego czy Szwocha nie wystawia do rezerw, zapytaj Paco lub Sokołowskiego dlaczego, raczej nie dlatego, że nie chcą aby młodzi w ogóle nie grali - bo tak. Jakiś powód jak mniemam jest. I tu powtórzę raz jeszcze, nie mnie oceniać metody szkoleniowe norweskiego zaciągu, mogę pokusić się o wyciągnięcie wniosków na koniec jakiegoś okresu. W tej chwili nie czuję się na siłach by podejmować się oceny rozwoju, lub jego braku u młodych graczy. Nie znam założeń, nie znam ewentualnych postępów lub ich braku - nie wiem nawet na co w tej chwili (na tym etapie pracy z zawodnikami) powinienem zwracać uwagę. Nie wiem dlaczego nie gra Szwoch, a jak już wspomniałem powodów takiego stanu rzeczy może być mnóstwo, zarówno tych planowych, jak i tych nieplanowanych.

Najważniejszą w tej chwili kwestią jest to czy trening Henning Berg wraz ze swoim sztabem fachowców są zadowoleni z pracy i postępów młodzieży, a z tego co słyszę tak sytuacja wygląda. ba z tego co słyszę młodzież też docenia pracę z Norwegiem. Może więc nie jest aż tak źle. Ale to my już sobie ocenimy za jakiś czas, na razie widać, że bardzo ostrożnie wprowadza się ich do zespołu. Nie zmienia to faktu, że taki Ryczkowski, czy Bartczak wyglądają zdecydowanie lepiej niż powiedzmy pół roku temu.
31piątek, 03, kwiecień 2015 19:35
Senator
Ja się nie znam więc tylko takie spostrzeżenie laika w temacie młodzież.
Oglądaliśmy ostatnio wszyscy kadrę U 17 eliminacje do mistrzostw Europy i kadrę U 20? w meczu z Niemcami . Różnica trzy lata i na boisku nawet taki głąb jak ja widział różnicę w grze, zachowaniach, motoryce. Trzy lata i kosmiczna różnica. U 17 to jeszcze taka typowa gra w gałę chlopaczków. U 20 można nazwać już zalążkiem poważnej piłki.
32sobota, 04, kwiecień 2015 10:59
iocosus
@ Czarnuch

Nie chcę wchodzić w kompetencje Naczelnego odnośnie limitu znaków w artykułach, ale sądzę że mailowo jakoś się z Gawinem dogadacie co do tekstu, przynajmniej warto spróbować o ile jeszcze do tej pory tego nie uczyniłeś. Wink

@ „tu i teraz”, a wchodzenie w dorosłość

Sprawa jest z pewnością złożona, kilkuwartwowa. Zgodzę się z Monrooe, że my tu dyskutując, wyrażając swój pogląd niczego nie przesądzimy, czy metody Berga są dobre czy też nie, co będzie w przyszłości z piłkarza Szwocha, również z Kalinkowskiego, innych. „Za mały okres, zbyt mała skala aby móc wyrokować” – z pewnością tak, nasza wiedza kibicowska również z pewnością niewystarczająca, a przy tym „aby móc z całą pewnością stwierdzić, że metody danego szkoleniowca są dobre lub złe potrzeba zakończenia pewnego okresu, który pozwoli ocenić wzrost lub upadek grupy zawodników, którymi dany szkoleniowiec się opiekował.” – oczywista oczywistość. Ale też jesteśmy świadkami procesu prowadzenia drużyny przez Berga, on podejmuje pewne decyzje, na ich podstawie w jakiś sposób systematyzujemy nasza wiedzę, staramy się wyrobić własny pogląd to jakby naturalne, czyli bez ostatecznych, definitywnych wniosków, ale albo pewne działania wzbudzają nasze wątpliwości i pod dyskusje, rozważania możemy je poddać, albo zyskują aprobatę i również satysfakcją że sprawy podążają w zbieżnym z naszym spojrzeniem kierunku możemy się podzielić. To czego nam nie wolno, według mnie to przesądzić, że albo coś już jest definitywnie wspaniałe, albo całkiem do dupy. Ważne i istotne jest zastrzeżenie poczynione przez Czarnucha: „Jestem świadomy dobrej roboty ale i również tego, że nie wszystko złoto, co się świeci - trener też ma swoje minusy. Warto i o nich dyskutować na bieżąco zamiast zastanawiać się nad tym "kiedy można"." Dla mnie też ocena trenera nawet pozytywna będzie złożona, nikt nie jest doskonały i błędów nie popełnia. Swoją drogą, u mnie u Berga w bilansie jest więcej plusów dodatnich niż ujemnych. Przypominam Rado nie musiał, miał już chiński cyrograf w kieszeni, ale zadeklarował, że Henning Berg jest najlepszym trenerem z którym współpracował w Legii. To nie znaczy, że określone decyzje, poczynania mają nie wzbudzać naszych dyskusji.

Monrooe, samemu wyraziłeś "cząstkowy” pogląd, „ten model uważam wręcz za wzorowy. Nie ma skreślonych, nie załapałeś się, masz pół roku na poprawę” i jest on równoprawny z poglądem Czarnucha który wyraził, a który podważyłeś. Subiektywnie dysponujecie takim samym prawem, do subiektywnego wrażenia, mnie tu jakby trochę bliżej do zdania Czarnucha, ale na etapie raczej stawiania pytań, wyrażania wątpliwości. Niczego nie przesądzimy, uważam że Berg w pewnych kwestiach się myli, ale wolałbym w domysłach i założeniach samemu pobłądzić.

To co Berg praktykuje w selekcji młodzieży dziwi mnie, zaskakuje raczej negatywnie, bo na tej zasadzie w 2011 roku nie zaistniałby na przykład Rafał Wolski. Wiosną zaliczył wówczas jakieś minuty w Ekstraklasie, ale latem były problemy z Rafałem o których mówił i trener Banasik i Skorża coś wspominał. Początkowo z pierwszej kadry zniknął, nie był brany pod uwagę. W dzisiejszych realiach byśmy chłopaka wypożyczyli i diabli wiedzą czy by zaistniał, to nie jest oczywiste, raczej w obecnym układzie mało prawdopodobne. To co robi Berg, krytykują nie tylko kibice, ale i trenerzy, niegłupi, inteligentni z dużą praktyką zawodniczą zatem sprawa obiektywnie jest kontrowersyjna ma różne punkty widzenia. Przy okazji, odpukać coś by się teraz na „jedynkę” zwaliło, coś się posypało, drużyna mistrzostwa by nie obroniła, to Berg by poleciał, a przy okazji, głosy krytyki by spadły i to z klubu nie tylko za brak tytułu i kiepski ligowy finisz, ale i na dokładkę „za młodzież”. Wtedy z zasadą „po całości” żeby zwolnienie było umotywowane. A argumenty istnieją, głośniej tylko zostałyby wyartykułowane. Odwrotnie Wiking zrobi z zespołem co do niego należy, dublet zainkasuje, to nikt mu nie podskoczy, nikt się nie będzie przejmował losami „młodych” obojętnie czy taki Szwoch, inni będą siedzieli na rezerwie czy gdzieś pogrywali na zapleczu. Taka twarda proza życia.

Jeszcze a pro po Wolskiego, też coś takiego godnego zastanowienia, w 2011 roku Legia przymierzała się do sprowadzenia Mateusza Klicha, była na dobrej drodze, ale usłużni menago podpowiedzieli piłkarzowi, że lepiej iść pod skrzydła Magatha. Czyli mając perełkę u siebie, zamiast ją szlifować na ekstraklasowym poziomie w naszym klubie woleli inwestować w sprowadzenie piłkarza na taką samą pozycję. Byłby Klich zapewne gwiazdka Wolaka by nie rozbłysła, to że teraz raczej gaśnie to już inna sprawa.(ha, dwie bramki niedawno strzelił)

Takie mam analogie z tamtym okresem, bo też i Berg w podejściu do młodych jawi się dla mnie podobnie do Skorży. Obu trenerów cenię, poważam ale chyba wychodzą z podobnego założenia najważniejsze jest „tu i teraz”. Skorżę Furmi z Miłkiem przeklinali, Berga niektórzy posądzają że sprawiedliwy w selekcji nie jest, a przy tym uskutecznia „alibi”. Obojetnie jak losy młodych się potoczą, Norweg tytuł obroni problemów mieć nie będzie, z każdą decyzją w odniesieniu do każdego się obroni. Mimo wszystko przecież to by jednak nie znaczyło że przyjęta przez niego metoda wobec „akademików” jest prawidłowa. Oby była.
33środa, 08, kwiecień 2015 22:43
TAGilgksz
Legia na miarę swojego potencjału powinna być Polskim Bayernem. Płacz się zacznie jak Lech zdobędzie majstra.
34czwartek, 09, kwiecień 2015 00:03
Jatu
Jestem kibicem Arki i oglądałem Szwocha dziesiątki razy, więc chciałbym wam opisać jego grę, bo wątpię że któryś z was oglądał go w Arce.
Po pierwsze jego statystyki za ostatni sezon w Arce są mocno zakłamane, bo liczba zaledwie 9 asyst wynika tylko z nieudolności napastników Arki. Mateusz na poziomie I ligi(jak pokazują Błękitni, nie wiele niższym od ekstraklasowego) bawił się z obrońcami, wyglądał jak zawodnik z innej planety. Jego charakterystycznym zagraniem były prostopadłe podcinki do napastników z okolic 20 metra w pole karne. Najczęściej kończyły się one sytuacjami sam na sam. W Legii nie zagrał chyba ani jednej takiej piłki. Poza tym padały tutaj zarzuty o jego przygotowanie fizyczne. Rzeczywiście aż do poprzedniego sezonu to był problem Szwocha, ale już w ostatnim biegał chyba najwięcej w zespole. Po stracie był zawsze pierwszy do odbioru i powrotu. Przestał odbijać się od pierwszoligowych osiłków i nawet zaczął wygrywać główki. Poza tym mimo, że jest typową 10, był tak waleczny i tak poprawił odbiór, że spokojnie można by go ustawić nawet na 6.
Nie mam pojęcia co się z nim stało w Legii. Podobno ma jakieś problemy pozasportowe(jak ktoś chce więcej szczegółów to odsyłam na forum Arki).
Od razu przy okazji chciałbym poruszyć omawiany tutaj temat szkolenia i stawiania na młodzież na przykładzie mojego klubu. Z Arki pomimo nienajlepszych warunków wyszli Rafał Murawski, Krychowiak(chociaż tu była bardziej rola skautingu niż szkolenia), Budziński, Szromnik do Dundee Utd., Szwoch, Formella, do Podbeskidzie został sprzedany, ale się nie przebił Bartlewski, grający w pierwszej 11 Łęcznej Kalkowski, Mokwa(Piast) i Modelski(Jagiellonia) a obecnie w pierwszym składzie Arki gra 5 wychowanków(w tym 4 młodzieżowców), z czego jeden z nich jest najlepszym zawodnikiem drużyny. Nawiasem mówiąc grają kosztem waszych gwiazd Tomasiewicza i Jagiełły. Więc jak widać skoro w przeciętniaku I ligi z budżetem 5 mln złotych da się wyprodukować tylu solidnych zawodników, to tym bardziej od was powinni wychodzić seryjnie. A jeszcze wracając do Arki to wymieniłem tylko wychowanków, którzy grają obecnie w Ekstraklasie, a mógłbym jeszcze dopisać około 15-20 nazwisk młodych zawodników, którzy przyszli do Arki jako 18-19 latków i się wybili, albo drugie tyle wychowanków, którzy odeszli młodo, często za niezłe pieniądze i dzisiaj kopią się gdzieś po czołach.
35piątek, 10, kwiecień 2015 02:11
Senator
@Jatu
na początek bardzo dziękuję za komentarz. Fajna sprawa jeśli jest możliwość podyskutowania z kibicami innych drużyn. Sprawa Szwocha na ten moment chyba jasna, miejmy nadzieję, że to nic poważnego i zawodnik będzie mógł kontynuować karierę.
Mam natomiast inną prośbę, jesteś blisko Arki a więc na bieżąco śledzisz i obserwujesz swoich zawodników, może zechciał byś podzielić się własnymi rzecz jasna subiektywnymi uwagami odnośnie wspomnianych Tomasiewicza i Jagiełły?
36piątek, 10, kwiecień 2015 10:08
iocosus
Skonkretyzuję prośbę Senatora, to co mnie nieco ostatnio zafrapowało, jako legionista nastolatek Jagiełło miał wpisany w rubrykę wzrost – 164 cm. Obecnie jak sprawdzam to dwudzestoletni Olek – arkowiec urósł do 170 cm. Sporo, teraz to już nie ułomek, przerósł Jakuba Koseckiego o 2 cm inna sprawa że przy tych nowych parametrach kształtują się „na nowo” siła, dynamika, koordynacja. Wszystko mimo że fizyczne ma wpływ na to co określamy jako „technikę użytkową” piłkarza. Teraz to co mnie ciekawi, czy 6 cm różnicy sprawi że Olek całkiem zatraci to co przyciągało do niego uwagę gdy miał 16 lat, czy też w nowych parametrach odzyska błysk, „pokrętło w nodze” już na poziomie seniorskim.

Jatu jeżeli będziesz miał własne spostrzeżenia, refleksje w tym zakresie by było fajnie gdybyś się z nami nimi podzielił.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1