W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!

“Jan Leszczyñski trafi z Legii Warszawa do Borussii Mönchengladbach za 3 miliony euro + bonusy.” - zatem mamy potwierdzenie z info Legia,net przytoczone przez Corazstarszego.
Jak za chłopaka, który ma rozegranych 181 minut w Ekstraklasie to cena rewelacyjna. Jeżeli była mowa o 15 mln złotówek żeby spiąć budżet, to by bylo prawie pokrycie. Nie wiadomo czy u Papszuna Leszczynski wygrałby rywalizację z doświadczonym Arseniciem. To argumenty przemawiające za transferem.
Natomiast ta sprzedaż młokosów, która ostatnio ma miejsce, to zaprzeczenie drogi którą kroczył Lech Poznań i nawet gdyby nikt z wytransferowanych gołowasow nie miał większego talentu od np. Macka Rosolka lub Igora Strzałka to i tak wrażenie jest przygnębiające.
To lepsza sytuacja, gdy ktoś ma długi i je spłaca, a bieżące życie dostosowuje do swoich możliwości, niż gdy ma długi, nie spłaca ich, dalej żyje za coraz to nowe pożyczki jak gdyby nigdy nic. Ten drugi scenariusz obowiązywał w Legii Mioduskiego dotychczas - zaciągaliśmy coraz to nowe pożyczki na poczet przyszłych sukcesów sportowych, które miały pozwolić tyle zarobić, że starczyłoby na spłatę. Taka polityka zaprowadziła Legię na skraj przepaści. Może wreszcie się skończyła? Oby nie za późno.
Wymieniona kwota 15 mln pokazuje, że szacunki pana Żuka w analizie finansowej sytuacji Legii były całkiem realne, nawet jeśli deficyt przeszacowano.
Dobrze, że są pieniądze za Barcię. Sporting Braga? To pokazuje, że ktoś (Zieliński???) nie podjął głupiej decyzji, ściągając go do Legii. Tyle że zawodnik się nie zaadoptował. Ale nie wiem, czy dyrektor sportowy może to przewidzieć i za to odpowiadać.
Jeśli Legia walczy o to, aby spiąć budżet, to dobrze. To znaczy że żyje, że nie bierze nowych pożyczek. I po raz pierwszy przyszło mi do głowy, że dobrze że jest Akademia. Co prawda, założenie wyjściowe było takie, że kształcić się tam będą młodzi zawodnicy na potrzeby drużyny seniorskiej. Ale skoro to nie wypaliło i możemy wychowankami ratować budżet, to dobre i to.
Tutaj by pasowało "Walczyć, Legio, walczyć"
Nie wiemy, i się nie dowiemy, jakie były warunki porozumienia stron.
Wiemy, że teraz Kacper albo ktoś inny, nie będący klubem, ma jego kartę w ręku.
To, że odszedł 'za darmo', to spekulacje.
Też żałuję, że nie spróbowaliśmy jeszcze raz, ale to inna historia.
Z wcześniejszej wypowiedzi: “Traktuję to trochę jako swoją małą porażkę, że nie udało mi się zbudować go (Kacpra Urbanskiego) w taki sposób, żeby był dziś jedną z wiodących postaci drużyny. Na pewno nad tym ubolewam. Miał bardzo dobre podejście i po prostu po ludzku jest mi go szkoda. Natomiast inni zawodnicy wygrali rywalizację, …”
W przypadku Olewinskiego wedlug mnie uznal ze jezeli juz to Kovacik lepiej rokuje, Papszun ma etykietke ze mlodzi maja u niego “pod gorke” - widzialy galy co braly.
Jezeli to co ponizej sie nie zmieni, to z Papszunem byc moze odniesiemy dorazny sukces, ale później powrócimy do bronienia się przed spadkiem.
“Juniorski reprezentant Polski odejdzie z Legii Warszawa. Pascal Mozie żegna się z Łazienkowską, a wkrótce ma trafić do nowego klubu. W grę wchodzą przenosiny do Anglii.(...)
Mozie od dłuższego czasu planował zmianę klubu. Już zimą istniała opcja przenosin pomocnika do Fiorentiny, ale ostatecznie temat nie wypalił. Teraz piłkarz nie przedłuży wygasającego kontraktu z Wojskowymi. Stołeczny klub zarobi jednak ekwiwalent za wyszkolenie gracza, który zapłaci nowy pracodawca.
Juniorski reprezentant Polski najpewniej wyjedzie z kraju. Z naszych informacji wynika, że najmocniejsza jest perspektywa przenosin do Anglii. Pomocnikiem interesowało się kilka klubów z Premier League.
Nie chodzi jednak o pierwsze zespoły. Mozie będzie walczył w Anglii o swoją pozycję i ma przebijać się przez akademie znanych klubów. Gracz budził zainteresowanie na rynku i można usłyszeć o znanych "firmach", które chcą poddać zawodnika swojemu szkoleniu.” sport.tvp.pl
"W kadrze na obóz zabrakło Kacpra Urbańskiego i Oliwiera Olewińskiego. Co może Pan o nich powiedzieć?
– Tyle, że ich nie ma. Zajmujemy się zawodnikami, którzy są tutaj. Nie mogę tego szerzej komentować. Musicie szukać głębiej, gdzie oni w tej chwili się znajdują. Ja zajmuję się wyłącznie drużyną i tym, co dzieje się tutaj.
"Czy to była decyzja trenera i sztabu szkoleniowego, żeby oni nie przyjechali, czy raczej efekt rozmów na linii klub – agent – piłkarz?
– Myślę, że to nie jest najważniejsze. Tych zawodników nie ma. Zajmujemy się tymi, którzy są na zgrupowaniu, oraz drużyną.
Czy możemy rozmawiać o tym, że niezbędny jest nowy środkowy pomocnik?
– Niezbędne są na pewno wzmocnienia. Czy będzie to środkowy pomocnik? Nie chcę wchodzić w takie konkrety."
No więc w dzisiejszym sparingu z rezerwami Bayernu, na prawym wahadle zagrał Kovacik,który no nie jest wahadłowym jakby coś, tylko występuje na boisku głównie jako ofensywny pomocnik. Jak wiadomo w Legii dla Oliwiera Olewińskiego zabrakło miejsca, nominalnie występującego jako prawy obrońca, choć ten może również grać nieco wyżej, na pozycji prawego pomocnika. No cóż, mamy Chodynę i Wszołka, po co nam jakiś zasraniec z rezerw, jeszcze zacznie coś grać i co wtedy?
Kończąc, po raz kolejny Papszun mówiąc niewiele w wywiadzie, wg. mnie między wierszami jednak daje sporo do zrozumienia.
Jasne że warunki finansowe sprawiły że pożegnaliśmy się z Kapuadim, Pankovem, Elitimem i Nsame i zakładam że z trzema pierwszymi nastąpiło to wbrew woli Papszuna i to jest dowodem jak cienko przędziemy, ale odnośnie Kacpra Urbańskiego i Oliwiera Olewińskiego to uznaję, że trener postawił sprawę jasno i uczciwie, że u niego z wyjściem na plac będą mieli problemy.
Subiektywnie, to dla mnie jest to kolejny słaby sygnał dla adeptów Akademii, że Legia woli stawiać na sprowadzonego rzemieślnika ligowego czyli Kacpra Chodynę niż na własnego wychowanka czyli Olewińskiego, ale taki jest wybór trenera i pozostaje to zaakceptować.
Kacper Urbański posiada "magic touch" ale gdy już wybiegał na murawę to tych "czarów" za wiele nie było, a przy tym Papszun woli kogoś kto zapieprza przez 90 minut poświęcając się dla drużyny, niż "grajka z momentami". A momentów i tak nie było zatem trzeba wyjść z kina przed zakończeniem seansu.
Dla mnie ... pozostanie niezrozumiałym dlaczego "zainwestowano" w dawanie szans Rajovicowi a Kacper został odstrzelony, u Brzeczka w U-21 wyglądał lepiej niż w Legii, nie wiem czy Górnik jest najlepszą opcją, ale wydaje mi się że Kacper Urbański potrzebuje trenera w typie Adriana Siemieńca. A może deficyty Kacpra Urbańskiego są większe niż jego zalety i trenerzy w kolejnych klubach faktycznie to widzą, a my kibice się tylko łudziliśmy wyolbrzymioną skalą talentu?
Chciałbym żeby Kacper Urbański udowodnił tym którzy go skreślili, że jednak się mylili. Byłby piękny scenariusz filmowy, choć na razie to pachnie losami Rafała Wolskiego, Bartłomieja Pawłowskiego, Kamila Jóźwiaka czyli tych którym przepowiadano wspaniałą przyszłość na europejskich stadionach a koniec końców ostali się jako wyrobnicy ekstraklasowi.
***
"In Papszun We Trust" - nieszczęście polega na tym, że jeżeli Ten na którego wszyscy liczą spełni pokładane w nim nadzieje, to okaże się to doskonałą wymówką, że w klubie jest wszystko w porządku.
Czyli w pewnym sensie się zgadzamy odnośnie Urbańskiego, to nie była tylko i wyłącznie decyzja samego Papszuna.
Kolejny news to odejście Oliwiera Olewińskiego z Legii, którego znakomita większość kibiców widziała w kadrze pierwszego zespołu, piłkarza który pozytywnie wyróżniał się w pierwszej lidze w Pogoni Grodzisk Maz.
Przekaz z klubu jest taki, że - "Na jego pozycji w Legii są Paweł Wszołek i Kacper Chodyna i zaszła obawa, że piłkarz będzie miał kłopoty z minutami na boisku." czyli tak, jeden z tych piłkarzy łapie coraz więcej kontuzji i ze względu na swój wiek coraz dłużnej i trudniej dochodzi do zdrowia i formy, a natomiast drugiego klub całkiem niedawno chciał się pozbyć.
Serio, klub uznał, że nie ma sensu budować tego piłkarza? Coraz bardziej dziwne rzeczy dzieją się w klubie.
I jeszcze jedno do alfy i omegi poniżej, oczywiście nie o Gawina mi tu chodzi, żeby nie nie było niedomówień. Już ci kiedyś napisałem coś, zajmij się swoimi sprawami i odbij ode mnie? Jest gorąco napij się czegoś zimnego i zrób chłodny okład na rozgrzaną głowę, powinno pomóc. Aha i nie pisz mi tutaj z innych kont, tylko tyle.
ja zastanawiam się czy odejście Urbańskiego to tak do końca jest decyzja samego Papszuna?
Czy to była jednoosobowa decyzja Papszuna to wątpię, sądzę raczej, że tam doszło do jakiejś dyskusji, w trakcje której Papszun wyraził zgodę na ten ruch czy po prostu nie postawił weta, natomiast nie ulega wątpliwości, że między Urbańskim a Papszunem od początku nie było chemii.
@ corazstarszy
Problem w tym, że za obecnego właściciela Legia ma taką trafność transferów, że później ciężko się pozbierać.
Tak, mnogość kosztownych pomyłek na rynku transferowym to jedna z głównych przyczyn sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, zwłaszcza, że te pomyłki atakują dwa obszary jednocześnie, sportowy i finansowy.
Pisząc o ofensywie transferowej (czy raczej teoretycznie spekulując o jej potrzebie) miałem na myśli takie ruchy jakimi kiedyś było ściągnięcie, nie wiem, Ljuboji czy Żewłakowa, mocne nazwiska do każdej formacji, nowi liderzy, ludzie, przy których inni mogą się rozwinąć. Niestety czysta fantastyka w tym momencie.
Cytat z wpisu pana Dalkuba o Legia - Cracovia 1-0: 'To co wyprawia Urbańsi w obronie, to jest jakiś dramat i praktycznie lewa strona Legii to było to miejsce gdzie tworzyło się zagrożenie pod bramką. Urbański odpuszcza krycie, wyłącza się z gry obronnej potem goni jest spóźniony itp. Ponieważ Legia słabo kreowała w środku to i samej gry do przodu było nie wiele stąd i w ofensywie rzeczony nie za wiele pokazał, żeby nie powiedzieć nic - 56 minut i zjazd do bazy.' Uważam że ciut za surowo (on miał udział w akcji bramkowej), ale w większości trafnie.
Zawodnik nie chciał, Papszun nie potrafił sprawić, żeby chciał. Niech Górnik się z nim męczy i sprawia, żeby chciał. A, i polecam transmisję Termalica - Legia. Po ostatnim gwizdku, zapanowała radość wśród zawodników. Z jednym wyjątkiem.
Ale tak, bardziej żałuję, że na razie mamy na liście płac Goncalvesa i Stojanovicia. Ten drugi zwłaszcza był zupełnie niezrozumiałym ruchem Żewłakowa. Spadek do Serie C i transfer do Legii? Żeby go jeszcze w tym Salerno ktoś żałował. Nikt nie żałował. Widzimy dlaczego.
Straszny pech z tym Las Palmas i Barcią. Bo jemu też Legia teraz płaci pensję.
Gawin pisze, że przydałaby się ofensywa transferowa. Może tak. Problem w tym, że za obecnego właściciela Legia ma taką trafność transferów, że później ciężko się pozbierać. Ciąć, nie pożyczać więcej, odejść - to są obecne zadania pana M.
No i wywiad Bobicia. Odkrył, że potrzebna jest stabilizacja. Rok temu, w okolicach finału PP mówił, że kadra wymaga gruntownej przebudowy. Głowy nie dam, ale padła chyba liczba potrzebnych zmian - 15. I któremu Bobiciowi wierzyć?
Obecna kadra jest słabsza niż była, więc jeszcze raz - na co Mioduski&Sp. liczy?
Obecnym symbolem klubu jest Rajovic i w tę stronę Legia podryfowała, ku przeciętności i w stronę minimalizmu. Osobiście dla mnie to nie ma prawa się udać, owszem mogę się bardzo mylić ale mam wewnętrzne przekonanie, że jednak nie. Totalnie straciłem zaufanie do tego co robi Mioduski, zresztą on sam na to uczciwie zapracował jak mało kto.
No ale z drugiej strony przyjąłem wewnętrzne założenie, że ufam Papszunowi. Jeżeli on Urbańskiego w Legii nie widzi to trzeba to przełknąć.
“Kacper Urbański blisko odejścia z Legii Warszawa! 21-latek nie pojedzie z drużyną na obóz przygotowawczy do Niemiec. Klub i piłkarz rozmawiają na temat obustronnego rozwiązania kontraktu.”
Z jednej strony kompletnie nie powinno to dziwic. Przygoda z Legia Kacpra Urbanskiego nie wygladała zbyt dobrze mowiac oglednie. Dla Marka Papszuna taki typ pomocnika tez nie wydaje sie optymalny, sam zawodnik ma chyba za to bardzo wysokie aspiracje i ambicje odgrywania kluczowej roli w zespole, co z kolei nie koresponduje z prezentowana forma. Kwadratura kola.
Odbudowa Kacpra Urbanskiego przez Marka Papszuna to od samego poczatku byla problematyczna wizja i niestety pesymistyczne przypuszczenia znajduja potwierdzenie.
Ponoc Kacper Urbanski moze trafic do Gornika Zabrze!? Coz, powodzenia obojetnie do jakiego klubu trafi.
Nieszczęście polega na tym, że teoretycznie zrozumiałe i uzasadnione działania zderzają się z rzeczywistością, w której kierownikiem drugiej linii ma być podatny na kontuzje Kapustka, bramki ma strzelać drewniany Rajović, a na liście płac są takie asy jak Stojanović i Goncalves. Tej drużynie akurat teraz naprawdę przydałaby się szeroko zakrojona ofensywa transferowa i akurat teraz jest to najzupełniej niewykonalne.
Brnęliśmy w stronę obecnego bagna przez kilka lat i prawdopodobnie kilku lat będzie trzeba, żeby się z niego wydostać - oczywiście przy założeniu, że po drodze nie wydarzy się nic, co nas mogłoby nas ostatecznie pogrążyć.
Przy intensywności gry wymaganej przez Papszuna pesel Jędzy już mógłby być nie do przeskoczenia. I w zasadzie to tylko to, bo wszystkie inne charakterystyki i predyspozycje to tak jakby były szyte pod trenera Marka Papszuna niestety czasu się nie zatrzyma.
Panie Arturze dziękuje, cały czas mam w oczach hattrick z Arsenalem na otwarcie nowego stadionu.
To tak jakby choremu oświadczyć że jego nowotwór jest nieuleczalny i żeby już siebie i rodziny nie trapił, przepisał w spadku majątek i popełnił ku zadowoleniu wszystkich samobójstwo. No i ten majątek ma być przepisany na tych którzy sepuku zalecają.
No i może pacjent wyzionie ducha, ale z tą ostatnią wolą zmarłego to może być różnie, skoro rodzina na ostatniej drodze życia nie okazała jakoś empatii.
"Dofinansowanie klubu" to bardzo pojemne określenie i zamiast "oczekiwania eutanazji" to od chorego wymagałbym zastosowania właśnie takiego lekarstwa które i jemu dawałoby szanse na przeżycie, a całej rodzinie nadzieję na lepszą przyszłość. Sukcesja nie musi oznaczać pełnego wyautowania! Lepiej przepisać majątek za życia i się nim cieszyć niż w testamencie pozostawić same długi i masę upadłościową.
Najgorszą opcją okaże się taka, gdy rodzina będzie wmawiała pacjentowi nieuleczalną chorobę a ten się uprze że ma tylko katar i będzie się starał udowodnić że przechodni.
No cóż może sir Bobic znajdzie kolejnego asa w czwartej lidze niemieckiej, któż to wie?
@iocosus
" to popadniemy w przeciętność i nawet doraźny skukces trenerski Papszuna niczego nie zmieni,"
Ale my już popadliśmy w przeciętność i to nie od dziś. Skoro Mioduski do tej pory nie wpadł na pomysł prowadzenia klubu, to już go nie znajdzie. Przestańmy się czarować, jest bardzo źle, a Mioduski nie jest człowiekiem, który nadaje się do tego aby być właścicielem Legii. On już wyżej nie podskoczy.
" Powinno tak to wyglądać, że jak piłkarz się wybije w kraju, zanim wyjedzie za granicę, powinien trochę pograć w czołowej drużynie w lidze, zbudować sobie pozycję. W Legii, w Lechu,..."
Dziś na X:
@mRokuszewski o sondowaniu Nsame przez kluby Ekstraklasy
"To zainteresowanie z innych klubów Ekstraklasy jest realne i ten temat jest sondowany. To nie jest tak, że siadają agenci i chcą wywrzeć jakąś presję na Legii. Te kluby rzeczywiście sprawdzają, bo mają dziś albo podobne albo w niektórych momentach nawet większe możliwości niż Legia Warszawa."
Widzew podebrał nam Kapuadiego, drugoligowcy z Turcji Elitima, w tej chwili lepsze warunki finansowe Nsame może zaproponować jakiś ligowy "średniak" i to jest dowód, że finansowo jesteśmy dystansowani przez inne krajowe kluby. O przejmowaniu wybijających się piłkarzy z Ekstraklasy mogą mówić Widzew, Lech, nawet Korona ale nie Legia.
Taka jest obecnie rzeczywistość i jeżeli Mioduski nie znajdzie sposobu na "dofinansowanie" klubu oraz pomysłu na jego prowadzenie z uwzględnieniem wdrażania do pierwszego zespołu adeptów Akademii (przykładem Lech) to popadniemy w przeciętność i nawet doraźny skukces trenerski Papszuna niczego nie zmieni,
"Jaki był największy błąd transferowy Legii w ostatnim roku?
- Szczerze mówiąc, nie uważam, że największym problemem były transfery. Największym problemem były duże rotacje - zwłaszcza na stanowisku trenera. Kiedy przyszedłem do Legii, bardzo dokładnie przeanalizowałem to, co działo się w klubie w poprzednich latach. I właśnie to rzuciło mi się w oczy najbardziej. Musimy zadbać o środowisko stabilnego rozwoju drużyny.
Ale pytam o największy błąd transferowy.
- Wiem, ale dla mnie odpowiedź pozostaje taka sama. Jeżeli nie masz stabilizacji na stanowisku trenera przez dwa czy trzy lata, bardzo trudno jest budować coś trwałego, czego przykładem jest Lech. Nie chciałbym ciągle mówić o Poznaniu, ale to dobry przykład. Mają tego samego trenera od kilku sezonów. Dzięki temu mogli budować drużynę na solidnym fundamencie. Właśnie dlatego, kiedy zapytano mnie o najlepszego trenera w Polsce, od razu wskazałem Marka Papszuna. Dla mnie był numerem jeden. Potrzebujesz szkoleniowca z charakterem, człowieka mającego własną wizję futbolu, potrafiącego wprowadzić dyscyplinę i zbudować odpowiednią kulturę pracy. To znacznie ważniejsze niż pojedyncze transfery."
czyli potrzeba było roku czasu, żeby przyszedł niemiecki guru aby stwierdzić że to co kilku tzw. pitolników klepie tu od lat jest niezaprzeczalną prawdą i bez stabilizacji nie da się niczego stworzyć. Najważniejsze zaś pytanie brzmi czy to dotarło do Mioduskiego i innych czy też czas wariackiego tańca będzie trwał w najlepsze
dziękuję Panu za wpis. Jest tym fajniejszy, że trochę przywraca nadzieję. Pamiętam, że w pewnym momencie Legia, w komunikatach o przyznaniu licencji, przestała figurować jako ‘objęta nadzorem finansowym’. Dostrzegłem w tekście na legia.net elementy pozytywne, jak np. malejące zadłużenie. Nie znam terminów wymagalności poszczególnych składowych zadłużenia, nie znam oprocentowania. Natomiast przeraził mnie szacunek - 60 mln złotych deficytu prognozowanego na 26/27. Z tego, co wiem, autor tekstu ma wykształcenie ekonomiczne, pisał w przeszłości podobne teksty, w których zrozumiale wiele elementów życia finansowego Legii objaśniał. Może tym razem, wyciągnął złe wnioski, lub coś przeoczył. Ale to, że operuje danymi z raportu za 2024/25 mówi wprost. Zobaczymy. Strach jest.
To nie jest tekst pana Żuka tylko raport finansowy Legii składany corocznie do Urzędu Finansowego (do 30.04 złożony 31.03.2026) oraz do KRS ( składany do 31.08.2026) ,a który w tej postaci jest publikowany na oficjalnej stronie Legii Warszawa. Kluby opracowują raporty wcześniej, gdyż w kwietniu muszą na ich podstawie składać wnioski o przyznanie licencji rozgrywkowej.
Raport obejmuje rok sprawozdawczy 2024/25 ( nie 2025/26) ,a wnioski z niego pan Żuk wyciąga fałszywe. widać ,że ma małe pojecie o finansach firm ,a w przypadku Legii nie ma pojęcia jak kształtowała się sytuacja finansowa Legii w poprzednich latach - co też można przeczytać na oficjalnej stronie Legii. I samo to nie byłoby przedmiotem krytyki ,ale Żuk, w odróżnieniu od np.pana Herry czy pana Szymczyka wyciąga odmienne od nich i fałszywe wnioski pisząc o tym,że sytuacji finansowa Legii się pogarsza. Otóż jest odwrotnie co wprost wynika z raportu Komisji Licencyjnej PZPN, która po 6 latach obowiązywania zdjęła z Legii karę w postaci nadzoru finansowego.
Dla nawet zaangażowanego kibica poszczególne elementy analizy członów struktury przychodów i rozchodów - dla wiedzy o klubie są zbędne, ale może cieszyć,że rosną przychody ,a zadłużenie maleje ( po sezonie 2024/25 zmalało o 14 mln zł),a zysk na rachunku bieżącym wzrósł o 28,4 mln zł..
Nie znamy budżetu Legii na sezon 2026/27 w rozbiciu na poszczególne pozycje ,ale według pana Herry Legia nie wpisała do niego wpływów za udział w rozgrywkach europejskich, więc twierdzenie ,że brak udziału w tych rozgrywkach wpłynie na wzrost zadłużenie to brednie.
Pisząc o finansach Legii trzeba mieć minimalną wiedzę o tym co jest ważne ,a co nie . Nie ma chyba firmy , która by nie była zadłużona, lecz alarmująca jest wyłącznie sytuacja w której firma nie ma ani środków, ani przestrzeni na ich zdobycie , aby się z "rat" wywiązywać.Legia spłaca zadłużenie terminowo, przy czym trudno do niego zaliczyć wkład pana Mioduskiego w kwocie 100 mln zł .
Legia pod względem finansowym jest zarządzana wzorowo. Na stan finansów klubu w sposób nieprzewidziany i wybitnie negatywny wpłynęła pandemia i jej skutki w sezonach 2019/2020, 2020/21 ( szczególnie dotkliwie ) oraz 2021/22/ Niestety ,ale właściciel Legii nie ma zaplecza w postaci firmy produkcyjnej czy usługowej i nie może tym samym dokapitalizować klubu, którego dochody rażąco spadły tak jak np. Świerczewski w Rakowie , który w czasie pandemii podwoił zysk. Nadto Legia ma bardzo wysoki współczynnik tzw. kosztów stałych ( opłaty za użytkowanie stadionu,kredyt na LTC oraz ogólnie wynagrodzenia , tak działu sportowego jak i administracji a także utrzymanie Akademii) i w czasie pandemii nie można ich było ograniczyć do stopnia spadku dochodów..
Więc obecne zajęcia miejsca w środku tabeli zmniejszy wpływy ,ale nie wpłynie negatywnie na finanse klubu , bowiem czym innym jest to ,że klub nie zarobił, a czym innym stracił ( czego ignoranci nie odróżniają) , ale takie skutki miałby spadek z Ekstraklasy .
Według zmienionych reguł ( o czym pewno , jak dożyję napiszę po MŚ) i struktury organizacyjnej klubu od 01.06. 2026 właściciel przeznaczy pulę środków z budżetu klubu na część sportową , którą będzie zarządzał prezes zarządzający Herra i w ramach tej puli środki wyłącznie na I drużynę otrzyma Dyrektor Bobicz. Wedle komunikatu Legii w tej sprawie wygląda na to ,że pion sportowy zostanie wyodrębniony organizacyjnie i finansowo , na ograniczonych zasadach samofinansowania czyli Mioduski przeznaczy pewną kwotę , mówi się o 92,5 mln zł i jak pion sportowy będzie chciał więcej wydać to będzie musiał zarobić ) transfery , udział w Pucharach).
Nie finanse zadecydowały o spadkowej tendencji Legii,ale potworne błędy w zarządzaniu kadrami I drużyny , głównie nietrafione transfery trenerów i zawodników.
Tekst pana Żuka jest bardzo dobry, merytoryczny. Przykro dopuścić do siebie taką myśl, ale jesteśmy finansowym trupem. Nadchodzący sezon nie będzie rozgrywany po to, aby osiągać jakieś cele sportowe, lecz po to, żeby w jego trakcie nie musieć się wycofać z rozgrywek, ogłosiwszy wprzód bankructwo. Wyliczenia, ile to my już lat nie byliśmy MP to zupełne oderwanie od rzeczywistości, w której Legia teraz żyje. Mimo wszystko, w nawiązaniu do tekstu ‘Ulga i troska’, uważam, że lepiej, że nie dostaliśmy się do kwalifikacji LKE. 1 drużyna nie może wciąż pełnić roli ratownika budżetu. Niech te kłopoty finansowe wreszcie staną się bodźcem do przejścia na samowystarczalność - bez dalszych pożyczek, bez ratowania pucharów rzutem na taśmę w celu uniknięcia zapaści finansowej w najbliższym sezonie, itd. Mamy też za małą siłę sportową, aby skutecznie godzić puchary z meczami krajowymi.
Może jest to myślenie z gatunku 'tonący brzytwy się chwyta', ale pamiętam Legię w dużych tarapatach finansowych. Jesień 2003, Dariusz Kubicki, przed ITI. Ostatni mecz rundy graliśmy u siebie z GKSem Katowice. Mecz zaczął się od minutowej wymiany podań, takiej gry w dziadka, bez zainteresowania ze strony przeciwnika. Najpierw przyjezdni, potem my. To była forma protestu zawodników przeciwko niepłaceniu. Bo i u nas, i w GKSie było krucho pod tym względem. Tamtą rundę Legia miała niesamowitą, z pamiętnymi meczami 4-1 z Wisłą, 3-1 z Amicą, 2-1 z Lechem (w 10), 1-0 w derbach na Ł3 (formalnie gospodarzem była Polonia) w 10, po golu Vukovicia. Cały sezon rozegraliśmy rekordowo (w skali ligi) małą liczbą zawodników. W ciągu całego kibicowania Legii w trakcie życia, nigdy nie czułem takiej dumy z drużyny i nigdy tak się z nią nie identyfikowałem jak wówczas. Także wierzę, że w pewnych granicach czasowych bieda może oddziaływać mobilizująco. Nie wiem, czy teraz tak będzie.
Chciałbym, abyśmy (patrząc tylko na wyniki na boisku) nie byli kandydatem do spadku przez żaden moment sezonu. W klubie, niech słuchają Papszuna - dowiódł, że ma trafną ocenę potrzeb i możliwości oraz że potrafi z tego, co ma wycisnąć bardzo wiele. Niech włodarze po prostu dzadzą działać mądrzejszemu. I niech pamiętają, że bardziej efektywnego nie znajdą. Ich rola to spowodować, aby nie było tego bankructwa. Oby ten cel osiągnęli inaczej niż za sprawą kolejnych pożyczek. Jest w tekście pana Żuka jedna rzecz, którą uważam za optymistyczną - fragment ‘ale trudno uwierzyć w istnienie podmiotu, który chciałby powierzyć swoje pieniądze Dariuszowi Mioduskiemu’. Liczę, że uzna, że doszedł do ściany.
Konkluzje są niestety takie jakich można było się spodziewać i o jakich wiele razy tutaj dyskutowaliśmy. Dobrze nie jest.
Jestem takim dziwakiem, który woli ładnie przegrać, jak Urban ze Szwedami, niż brzydko wygrać czyli na przykład wyjść z grupy na Mundialu jak Czesio w Katarze. To pierwsze mimo że doraźnie przykre daje nadzieje na przyszłość, to drugie pozwala dojść do ściany i tkwić w maraźmie, że niby jesteśmy skazani na antyfutbol i nic innego nam nie pozostaje jak ten fakt zaakceptować.
Dlatego bardzo mocno ściskam kciuki za Urbana, chciałbym żeby mu się udało, ale to nie oznacza że będę łykał jak pelikan wszystkie jego decyzje. Pana Jana doskonale wszyscy znamy, wiemy jakie ma atuty, ale też w czym powiedzmy niedomaga. Jego trenerska droga w Ekstraklasie nie jest pasmem samych sukcesów, według mnie Urban był najlepszym kandydatem na "Narodowego" ale jeżeli i jego ogarnie "selekjoneroza", to ... przegra, a my razem z nim.
Mam po dziurki w nosie futbolowej filozofii Michniewicza, ale to nie oznacza że jestem naiwnym entuzjastą ofensywy za wszelką cenę. Nigdy nie przyszło by mi do głowy od Marka Papszuna wymagać zmiany taktyki i odejścia na grę z 3/5 w linii defensywnej. To się okresami w Legii sprawdzało i przynosiło wymierne efekty. W klubie można sobie pozwolić na szlifowanie taktyki, jej cyzelowanie, w tym Papszun jest doskonały (z Urbanem pod tym względem powiedzmy jest tak sobie).
"Balans" słowo klucz! Według mnie jeżeli rezygnujemy z "wahadeł" to decydujemy się na klasyczną "szóstkę". Gdy jesteśmy zmuszeni do gry w niskiej obronie, wówczas taka "szóstka" uzupełnia czwórkę obrońców w linii, w fazach przejściowych jest zawsze za linią piłki i asekuruje kolegów w ofensywie. Zatem żeby grać na czterech z tyłu Urban potrzebuje moim zdaniem i bocznych defensorów i typowej "szóstki". Predyspozycje do takiej gry wydaje się że posiada Moder, grywał tak sporadycznie Slisz z pozytywnym dla mnie skutkiem ponieważ uważałem go za zbyt rozbieganego zawodnika nie trzymającego pozycji. Natomiast nie nadają się do tego i Zieliński i Sebek Szymański jak dla mnie kwintesencja "ósemek" ale skoro z wahadłami Urban ma piątkę z tyłu, to może grać i na dwie "ósemki" i to mu się ze Szwedami sprawdzało pod tym względem że Sebek Szymański i Zielu za swoją postawę w tym meczu byli chwaleni.
Tyle tylko że ta nasza "piątka" z tyłu zawiodła i to nie po raz pierwszy bo tak bywało i za Michniewicza i za Probierza i jest za Urbana. Nie mamy lewego obrońcy to desygnujemy na skraj linii Zalewskiego, który jest przysposobiony do tej pozycji ale jest predysponowany do gry na wskroś ofensywnej a w defensywie ma deficyty których nie wyeliminuje. Mimo to wsadzamy i jego i zespół na minę. Ze Skórasiem jest podobnie, z Jakubem Kamińskim również, na siłę próbujemy ich przysposabiać do gry w linii obrony. Nie każdy piłkarz będzie Piszczkiem lub Bereszyńskim!!!!
Dlatego uważam że powinniśmy szukać, próbować innych rozwiązań taktycznych. Te mecze z Ukrainą i Nigerią były doskonałą ku temu okazją.
Ogólnie klasyczne odrabianie pańszczyzny w wykonaniu naszej kadry. Wyniki rzecz jasna bez znaczenia, ale medialna krytyka całkowicie zasłużona.
31 maja 2026 - Wrocław (Tarczyński Arena Wrocław)
Polska 0-2 Ukraina
Roman Jaremczuk 34, Andrij Jarmołenko 44
Polska: 12. Marcin Bułka - 15. Arkadiusz Pyrka (59, 2. Norbert Wojtuszek), 3. Przemysław Wiśniewski (46, 26. Oskar Wójcik), 4. Tomasz Kędziora, 14. Jakub Kiwior (74, 25. Kacper Potulski), 21. Nicola Zalewski (59, 18. Filip Rózga) - 20. Sebastian Szymański (46, 11. Karol Świderski), 16. Jakub Piotrowski (87, 6. Bartosz Slisz), 10. Piotr Zieliński (46, 8. Bartosz Kapustka), 17. Oskar Pietuszewski (46, 7. Jakub Kamiński) - 9. Robert Lewandowski (46, 13. Mateusz Żukowski).
Ukraina: 12. Anatolij Trubin - 4. Ołeksandr Romanczuk (46, 5. Wałerij Bondar), 2. Eduard Sarapij, 22. Mykoła Matwijenko, 16. Witalij Mykołenko - 7. Andrij Jarmołenko (56, 10. Mykoła Szaparenko), 18. Ołeh Oczeretko, 14. Jehor Nazaryna (83, 24. Artem Bondarenko), 15. Wiktor Cyhankow (75, 25. Hennadij Synczuk), 17. Heorhij Sudakow (57, 21. Matwij Ponomarenko) - 9. Roman Jaremczuk (57, 20. Ołeksandr Nazarenko).
żółte kartki: Nazaryna, Mykołenko.
sędziował: Filip Glova (Słowacja).
widzów: 37 904.
3 czerwca 2026 - Warszawa (PGE Narodowy)
Polska 2-2 Nigeria
Kacper Potulski 45, Przemysław Wiśniewski 90 - Terem Moffi 23, Paul Onuachu 77 (k)
Polska: 1. Kamil Grabara - 7. Jakub Kamiński, 3. Przemysław Wiśniewski, 5. Jan Bednarek, 25. Kacper Potulski (82, 14. Jakub Kiwior), 21. Nicola Zalewski (90, 17. Oskar Pietuszewski) - 20. Sebastian Szymański (62, 23. Kacper Kozłowski), 6. Bartosz Slisz, 10. Piotr Zieliński (90, 24. Karol Czubak) - 9. Robert Lewandowski, 11. Karol Świderski (62, 2. Norbert Wojtuszek).
Nigeria: 23. Maduka Okoye - 2. Abdullahi Bewene, 5. Igoh Ogbu (46, 21. Calvin Bassey), 18. Emmanuel Fernandez (46, 6. Semi Ajayi), 13. Bruno Onyemaechi (46, 3. Zaidu Sanusi) - 12. Tochukwu Nnadi (46, 14. Rafiu Durosinmi), 4. Wilfred Ndidi, 15. Moses Simon (64, 10. Fisayo Dele-Bashiru), 8. Frank Onyeka (46, 20. Raphael Onyedika) - 9. Terem Moffi (46, 19. Paul Onuachu), 22. Akor Adams (46, 7. Philip Otele).
żółte kartki: Slisz, Lewandowski - Bewene, Onyedika.
sędziował: Marian Alexandru Barbu (Rumunia).
widzów: 54 408.
Gdyby nie gol Przemka Wiśniewskiego nad Wisłą i Odrą zapanowałaby czarna rozpacz nad reprezentacją, której trochę nie rozumiem. Pamiętam sparingi Jerzego Engela i Adama Nawałki i one również nie wzbudzały jakiegoś wielkiego entuzjazmu lekko mówiąc. Tomasz Hajto grzmi że gra w kadrze zobowiązuje a pamiętam mecze za jego czasów gdy oczy płakały nad beznadziejnością którą prezentowała kadra w meczach towarzyskich.
Sparingi z Ukrainą i Nigerią w jakiejś mierze spełniły swoją funkcję. Według mnie weryfikację negatywną przeszedł Arkadiusz Pyrka i gdyby jeden mecz miał decydować o przydatności do zespołu to pan Arek byłby już skreślony. Wyjątkowym frajerstwem popisał się również Kacper Kozłowski, to co zrobił w polu karnym, nie było przypadkowym odruchem, piłką nabitą, to był ruch ramieniem w kierunku piłki co świadczy o niebywałej bezmyślności.
Zwróciłem natomiast uwagę na Norberta Wojtuszka i oczekuję kolejnych etapów weryfikacji po prawej stronie. Być może zyskujemy prawego obrońcę pewniejszego w defensywie od Matiego Casha? Niestety z lewej strony nie otrzymał powołania Michał Gurgul i sympatyczny Pan Janek pieprzy trzy po trzy że poszukuje lewego obrońcy skoro gdy jest ku temu wyśmienita okazja to pomija weryfikację Gurgula. Owszem Michał rozegrał tragiczne MME ale tak jak cały tamten zespół. Klasycznego lewego obrońcy nie widać, a dwudziestolatek progresuje, ma za sobą dobre występy w Lechu, czemu zatem go nie sprawdzić i na poziomie repry?
Z powyższym jest związany dobór taktyki. Wydaje się że Jan Urban sfokusował się na grze z wahadłowymi i z trójką środkowych obrońców. Dzięki temu ma niby pięciu defensorów w linii, a jednocześnie ofensywnie kreatywnych piłkarzy w bocznych flankach. W takim układzie może też pominąć "klasyczną szóstkę" i grać Zielkiem i Sebkiem Szymańskim przed obrońcami tak jak ze Szwedami. Tyle tylko że Nicola Zalewski jest tykającą bombą w obronie, popełniał błędy w ważnych momentach i za Michniewicza i za Probierza i za Urbana. Nicola najlepszy do spółki z Zielkiem piłkarz repry w ostatnim czasie zmuszany uparcie do gry w linii obrony popełnia w niej permanentne błędy a kolejni selekcjonerzy wydają się tego nie zauważać zadowoleni że mogą grać piątką w linii defensywnej!?
Jan Urban mógł wypróbować inne rozwiązania taktyczne niż dotychczas preferowane i niestety z tego nie skorzystał. Wynikami w sparingach się nie przejmuję, ale zmarnowanej szansy na "manewry taktyczne" mi żal.
Skojarzenia z Ł. Zjawińskim dotyczą meczu u siebie ze Stalą Mielec za Michniewicza (ostatni mecz Legii w 2020, dla Stali to był chyba pierwszy mecz pod wodzą Ojrzyńskiego, więc motywacja 280%). Pamiętam, że Gawin nadał relacji z meczu charakterystyczny tytuł ‘Nieprzytomni’. Legia przegrała 2-3, trzy bramki Stal strzeliła z karnych. Ojcem każdego karnego był Zjawiński (po stronie Legii - dwa razy A. Jędrzejczyk i raz M. Wieteska). Dwa pierwsze zasłużone na 100%, ale trzeci to dosyć prymitywne padolino, na które mógł (chcieć) dać się nabrać tylko Bartosz Frankowski. Jeśli ktoś tam kogoś faulował, to Zjawiński Jędrzejczyka, a nie odwrotnie. Nie przepadam za oszukującymi zawodnikami, nawet jeśli grają u nas.
Zawodnik w wywiadzie w lutego 2023 (https://legia.net/news/lukasz-zjawinski-jestesmy-w-stanie-postawic-sie-legii/88697) tak wspominał tę sytuację:
Wspomniałeś o twoim pierwszym meczu z Legią, w barwach Stali, w którym wywalczyłeś trzy rzuty karne. To niecodzienna, spora sztuka.
– Co by nie mówić, bardzo nam one pomogły. Wydaje mi się, że ogólnie było to chyba jedno z lepszych spotkań w moim wykonaniu. Myślę, że wykorzystałem po prostu chwilę słabości obrońców. Jeden karny okazał się wątpliwy, choć uważam, że gdyby go nie było, to sędzia by go nie podyktował, bo VAR już wtedy działał. Szczególny mecz, cieszę się, że tak wyszedł, gdyż dał zwycięstwo, którego potrzebowaliśmy. Wówczas Legia wyglądała bardzo dobrze, a my, jako Stal, walczyliśmy o utrzymanie i każdy punkt był na wagę złota. To jedna z chwil, której nikt mi nie zabierze, zostanie ze mną na zawsze, takie występy się pamięta. Rzadko się zdarza, by dany zawodnik wywalczył trzy karne w jednym meczu.
Problem jest taki, że przy tym wątpliwym karnym Frankowski z VAR nawet nie skorzystał, nawet nie nasłuchiwał.
I są zmiany w pionie sportowym. Tylko, że to wciąż ci sami ludzie, którzy w poprzednim sezonie wpędzili Legię w poważne tarapaty. Może, nie mając pieniędzy, nie narobią głupot i nie wpędzą nas w gorsze kłopoty.
Doceniam to, że do nas zajrzałeś w ciężkich chwilach dla swojego klubu. Okazało się, że spojrzenie z zewnątrz na sprawy Legii jest trzeźwiejsze niż spojrzenie nas, ludzi zżeranych emocjami.
Co tu mówić. Jest ulga, jest złość na rządzących, że nam takie przeżycia zafundowali, jest strach przed przyszłością (wiecznie nie będziemy się urywać ze stryczka), jest wdzięczność dla Papszuna i, co równie istotne, za Papszuna. To niepopularne taką rzecz napisać, nawet na czarna-elka.pl, ale Papszun to było stare marzenie Mioduskiego, sięgające co najmniej 2019 r, gdy Raków był jeszcze bardzo chwalonym 1.-ligowcem, który zmierzał pewnie po awans do ESA, eliminując przy okazji Legię w 1/4 finału PP i gdy z Legii odchodził Sá Pinto, Już wtedy była próba zatrudnienia Papszuna w Legii https://legia.net/news/marek-papszun-kandydatem-na-trenera-legii-warszawa/73560. Tym razem Mioduski dopiął swego i akurat realizacja tego marzenia wyszła Legii na dobre. I to nie jest żadne bronienie go, ani twierdzenie, że powinien dalej dzierżyć stery klubu. Wśród wielu jego szkodliwych działań to jedno bardzo ważne akurat okazało się udane. Zdołał naprawić to, co wcześniej zepsuł (angażując Iordanescu).
Sezon bardzo dziwny. Drużyna z 1. miejsca w tabeli nie musiała uzyskać nawet 2 punktów na mecz. I to nie świadczy o tym, że ta drużyna jest słaba, tylko o tym, że konkurencja się nie popisała. Może oprócz stabilnie punktującego GKS-u Katowice, wszyscy inni mieli całe długie okresy, kiedy sprawiali zawód. Wydaje mi się, że gdy ktoś jest dobry, to takich długich przerw w zbieraniu punktów nie powinien mieć. Ergo, konkurencja zwycięzcy rozgrywek była słaba. Gdy Legia sięgała po swoje tytuły, musiała mieć wyższą średnią punktów na mecz.
Mam nadzieję, że Cracovia się utrzyma. Spośród klubów zagrożonych, u mnie prywatnie Pasy i Piast cieszą się większą sympatią niż pozostałe.
Jak zagra Legia? Wiecie co, chłopaki? Pogadajmy o naprawdę potyrpanym sezonie
Oczywiście, do tak pomyślnego dla Was scenariusza potrzebne są dwa Wasze zwycięstwa oraz również komplet triumfów Waszej, ekhem, serdecznej psiapsi z Białegostoku. Przy czym Jaga ma własne, niezwykle silne (el.LM!) argumenty, by Wam takiej pomocy udzielić. Zwłaszcza zatem w obliczu ewentualnego zwycięstwa Pszczółek w Katowicach, o braku presji w Waszym meczu w Gdańsku raczej nie będzie mowy. Już trener Papszun o to zadba.
'Czy pozbawieni presji którą mogła pętać nogi w końcu zagramy z Lechią dobry mecz ? Czy odwrotnie mając zapewnione utrzymanie odpuszcza zupełnie i gładko polegną ? A może inaczej niż w ostatnich meczach grać nie potrafią ?'
Ja się spodziewam raczej powtórki z 26 kwietnia. W Niecieczy Legia sobie po prostu zaczęła bimbać. Gdy tylko zawodnicy poczuli prowadzenie i bliskość utrzymania się w lidze, zaczęli pozorować granie. Termalika była za słaba, aby z tego skorzystać. Ale siła ofensywna Lechii jest nieporównywalnie większa. Nawet w przegranym ostatnim meczu ligowym, jeszcze przy 0-0 stworzyli dwie bardzo dobre okazje. Jeśli Legia zacznie grać tak jak po zdobyciu gola w niedzielę, to Lechia spuści nam ostre lanie.
Na legioniści.com wieść o utrzymaniu Legii w lidze opatrzona jest tytułem ‘Nigdy nie spadnie! Legia utrzymana w ekstraklasie’. To tyle z radości. Ale jest to także symptom naszego upadku. Gdyby ktoś zapodał w związku z meczem Legii w 2020 r. tekst ‘Nigdy nie spadnie’, ludzie by nie zrozumieli, o czym jest mowa, albo zaczęliby się pukać w czoło. A teraz z utrzymania trzeba się naprawdę cieszyć.
Bardzo złych chwil w tym sezonie było bardzo dużo. Ale była też jedna bardzo jasna postać, ojciec tego radosnego dla nas newsa o pozostaniu w ekstraklasie - Marek Papszun. Wśród zalewu złych wiadomości, on mi przywracał wiarę w Legię. Przyszedł tutaj, bo sam chciał. Wśród ludzi polskiej piłki nie ma wiele osób, które tak stawiają sprawę. Legia nie ma specjalnie na kogo liczyć. Więc na Papszuna trzeba chuchać i dmuchać.
Najgorsze w tym sezonie było to, że cztery lata wcześniej mieliśmy podobny sezon. To już nie jest przypadek, pech, kumulacja niesprzyjających okoliczności. Tu najbardziej widać potrzebę zmiany właściciela. I drugie najgorsze - nie ma perspektyw zmiany na lepsze. Marek Papszun pozostanie najważniejszym atutem Legii w przyszłym sezonie. To raczej trener długodystansowiec, więc może z czasem jego praca da średnią wyższą niż dotychczasowe 1.71 punktu na mecz. Ale kadrowo może mu być ciężej osiągnąć taki wynik niż tej wiosny. Siła składu Legii będzie malała.
Jesienią można było zwątpić, czy Legia jest w ogóle w stanie punktować (12 kolejnych meczów ligowych bez wygranej - szok). Znosiłem to w spokoju do domowego meczu z Termaliką przegranego w doliczonym czasie. To był najgorszy czas - takie rozpaczliwe wypatrywanie jakichkolwiek drobnych symptomów poprawy gry, pojedynczych minut w meczu rozegranych mniej źle, wyobrażanie sobie, co można poprawić od razu, od następnego meczu. I z tygodnia na tydzień nawet te małe nadzieje gasły. Wiara zaczęła wracać dopiero po golu Chodyny z Wisłą.