W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!

Uważam, że nadszedł czas by do waleczności i stałych postępów taktycznych ekipa z Ł3 w końcu pokazała na placu boiskową kreatywną inteligencję, jak również w końcu potwierdziła posiadane indywidualne umiejętności techniczne. Czy Legioniści odblokują posiadany potencjał? Przekonamy się w dzisiejszy niedzielny wieczór.
Dziś nasz mecz, który z oczywistych względów wzbudzi emocje, a przy nich łatwo o doraźne czyli i opaczne wnioski, ale "gdy kurz opadnie" to może skrobnij jak postrzegasz "zmiany właścicielskie" w własnym klubie? Uważać je za "pożądany wzór" czy za przestrogę?
Niezależnie od wszystkiego, ja bym się bardzo ucieszył, gdyby Cyber Jaruś przestał kontry... kontryb... no, pierdolić kocopoły. Niech on się lepiej zajmie liczeniem walkowerów.
# Rajovic, czyli "why"?
Masz dużo cierpliwości, anielskiej wręcz, starając się dociec przyczyn. Strejlau kiedyś powiedział, że żaden trener nie będzie działał na niekorzyść drużyny i nie wystawi gorszego składu, jeśli może wystawić lepszy. Papszun widzi treningi, wie więcej niż my, podejmuje decyzje m.in. na podstawie porównań Rajovicia z Colakiem i wychodzi mu na to, że z Duńczykiem / Czarnogórzaninem na boisku gra Legii będzie lepsza / mniej zła niż z Chorwatem. Ja mu w takich sprawach ufam. Pięknie to opisałeś w komentarzu do meczu z Wisłą: Rajović - odciągacz uwagi. Mógł to łatwo powtórzyć w Białymstoku, przepuszczając piłkę do będącego za jego plecami Adamskiego, ale coś go podkusiło, aby spróbować samemu, lub nie widział kolegi (a powinien był). Myślę, że nie przetłumaczysz tego jednemu z forumowiczów, który widocznie realizuje się, wpisując uparcie swoje oceny wystawiania Rajovicia. Takie jałowe powtarzanie legijnego vox populi.
Damian Szymański wraca po przerwie za kartki. W grze Legii nadal wszystko jest za mało stabilne, brakuje powtarzalności. Ale gdybym miał oceniać tylko wiosnę 2026, to większe zaufanie mam do tego, co na boisku demonstruje Szymański niż do tego, co demonstruje Elitim.
"Murat Colak i David Amdurer (wiceprezesi Cracovii) poinformowali, że spółka należąca do Elżbiety Filipiak nabyła od Cracovii atrakcyjne tereny na Cichym Kąciku. Ale - według Colaka - miała zapłacić klubowi około 10,5 mln zł, podczas gdy działki miały być warte ponad trzykrotnie więcej.
Po konferencji prasowej zwołanej przez wiceprezesów, sprawę na portalu X skomentował Jarosław Królewski, prezes Wisły Kraków:
- Ten świat jest niesamowity. Przez ponad 25 lat inwestujesz wspólnie z mężem w klub piłkarski. Budujesz jedną z najbardziej znaczących polskich firm IT w historii. Niezależnie od wszystkiego, tworzysz setki tysięcy miejsc pracy. Kontrybuujesz do polskiej gospodarki. Dźwigasz klub z otchłani. Poświęcasz setki milionów złotych na sport, które do Ciebie nigdy nie wracają. Budujesz infrastrukturę na lata, po drodze wiele rzeczy nie wychodzi (co normalne - taki jest sport). Sprzedajesz z sukcesem spółkę zagranicznemu funduszowi. Jesteś człowiekiem, kobietą sukcesu, z tego co wiem - wzorem profesjonalizmu dla wielu. Aż tu nagle wpada na konferencję dwóch sepleniących no-name'ów z karierami, które z takim CV zapewne nie pozwoliłby objąć stanowiska project managera w Comarchu, którzy zarzucają Ci wszystko co najgorsze. Plując Ci w twarz, pomawiając - i reprezentując ludzi, którzy pewnie mieli zamiar kupić każdy klub Ekstraklasy i nie tylko. Robisz z kibiców klubu idiotów odwołując się do patetycznych słów o sercu, przywiązaniu i etyce - napisał Królewski."
https://sport.interia.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/news-prezes-wisly-ostro-o-sytuacji-cracovii-ugryzl-sie-w-jezyk-mi,nId,22604271
Nie wiem, co tam w Krakowie jest grane, ale fraza "pewnie mieli zamiar kupić każdy klub Ekstraklasy" wywołuje u mnie grymas irytacji w odniesieniu i do spekulacji ilu to jest chętnych na wykupienie Legii z rąk Mioduskiego.
Żadnych nonejmów, żadnego "prężnego biznesmena" który na Stomil Olsztyn okazał się "za krótki". Żadnych menago w rodzaju Cezarego Kucharskiego i Marka Koźmińskiego w Legii, niech inwestują drobne miedziaki w Wisłę Płock. Tego rodzaju speców nie chcę w Legii.
Niech udziały od Miodka odkupi ktoś poważny, a nie ci dla których inwestycja w Legię będzie "złotym strzałem" i "dealem życia".
Kacper Chodyna był w odstawce lub nawet na wylocie z Legii według mnie słusznie ponieważ w meczach nie prezentował poziomu wymaganego w Warszawie. W ostatnim meczu, pomijając błędy w obronie był naszym najgroźniejszym i najbardziej kreatywnym zawodnikiem w ofensywie, gdyby ktoś mi to przed meczem prognozował to tylko ironicznie i z politowaniem bym się uśmiechnął uznając "profetę" za ignoranta i dyletanta futbolowego!
Jean-Pierre Nsame był odsądzany od czci i wiary i przez nas kibiców i przez trenera Goncalo Feio (!). Był traktowany jako transferowy niewypał! Teraz jego powrotu wyczekujemy z utęsknieniem jak kania dżdżu.
Zakładam, że na "efekt Chodyny i Nsame" liczy i Marek Papszun w odniesieniu do Rajovica. Innej argumentacji sobie nie wyobrażam. Trener ma prawo do własnych wyborów, ale moim zdaniem podejmuje kolosalne ryzyko.
Dołujący Mileta Rajovic jest nie tylko problemem dla siebie samego, ale niestety z nim w składzie gramy z "kulą u nogi" i taki syndrom niemożności, braku pewności siebie przechodzący w zniechęcenie i irytację udziela się i innym kolegom z murawy.
Próbował Astiz, próbuje i Papszun, fizyczność Milety widocznie bardzo im odpowiada na "9", tylko że nawet z tych parametrów wzrostu i siły niewiele wynika i one przez Miletę nie są wykorzystywane. Być może mit wyceny na trzy miliony € również robi swoje, gdyby Legia na Rajovica zamiast trzech baniek wydała trzysta tysięcy złotówek to już by mu zaproponowano treningi siatkówki lub koszykówki z radą żeby od futbolu trzymał się z daleka.
W końcu Mileta zapewne się "przełamie", coś tam strzeli, tylko jakim kosztem dla zespołu to się okaże? Oby ryzyko cierpliwości Papszunowi się opłaciło.
Nie jestem cały czas w stanie zrozumieć jednego, a mianowicie wystawiania na siłę Rajovica w pierwszym składzie, to tak jakby Legia nie walczyła o utrzymanie, tylko robiła kurs wyrównawczy dla Duńczyka, no ile można? Może go Nsame zluzuje, ale to jeszcze trochę potrwa zanim dojdzie do pełni formy po kontuzji.
Zastanowiła mnie w konferencji Papszuna jego ocena 1. połowy w Białymstoku. Chyba nie był szczery, tylko starał się chronić piłkarzy. Może słusznie. Trenerem, który otwarcie krytykował zawodników i wręcz odcinał się od tego, jak grali był późny Wdowczyk. I to były już symptomy jego końca w Legii. Mam nadzieję, że nie zagramy już tak jak w 1. połowie w minioną niedzielę.
Boję się meczu z Cracovią, jak każdego obecnie zresztą. Czasu coraz mniej, trzeba wygrywać, a niedoróbek, przestojów i słabych stron w naszej grze jest ciągle dużo. Np. Rafał Adamski pierwszy mecz miał taki udany, ale w drugim było już dużo, dużo mniej dobrze. Szkoda, że mu Rajović we wiadomej sytuacji nie zostawił piłki. Wówczas byśmy podziwiali, jak Duńczyk / Czarnogórzanin efektywnie wywiązał się z roli odciągacza uwagi, a Adamski miałby drugą bramkę w drugim meczu.
Pozwolę sobie na dygresję, troche w stylu pana Zbyszka. Otóż często wzmiankowane zdanie (Mark Twain rzekomo) że sa trzy rodzaje kłamstw - kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki - jest nieporozumienem lub naginaniem rzeczywistości.
Moim zdaniem, a statystyka była narzędziem, którym posługiwałem się zawodowo przez dekady, problem polega na tym, że jest łatwo poprzeć niemal dowolną tezę przez manipulowanie interpretacją wyników. Wykresy, tabelki, itd. Liczby nie kłamią same z siebie, tak jak moja domowa waga ani wyciąg z konta.
Wracając do naszych szans na utrzymanie. 40 punktów daje ponad 95% szans na utrzymsnie. Nie daje gwarancji.
Te 'brakujące' 15 punktów w 11 meczach dałyby nam takie, przykładowe scenariusze Z-R-P:
5-0-6
4-3-4
3-6-2
2-9-0
Jest oczywiste, że musimy zacząć wygrywać, i iść na całość nie zadowalając się remisem. Mało odkrywczy to wniosek...
PS. Myślę, ze się utrzymamy.
Sądzę też, że gdyby Kapuadi skupiał się na pracy, grze, nie okazywał humorów, nie szukał nowego pracodawcy w trakcie rekonwalescencji, to Legia odrzuciłaby lukratywną ofertę Dobrzyckiego. Ale chyba uznali, że jak zawodnik ma dalej być wielce niezadowolony i przejawiać swój humor na boisku, to nie warto takiego trzymać, bo więcej zaszkodzi niż pomoże. Jesienią grał źle jak (prawie) wszyscy, obniżył loty dramatycznie w porównaniu do wiosny 2025. Nie namawiam do zadawania sobie samemu dodatkowych cierpień, ale żałującym Kapuadiego gorąco polecam mecz Zagłębie Lubin - Legia, samą 1. połowę. Nie wiem, czy jest kogo żałować. Zobaczymy za jakiś czas, czy Legia zrobiła dobrze czy źle.
Jan Leszczyński staje przed zbyt dużą odpowiedzialnością jak na swój obecny etap doświadczenia w piłce seniorskiej. Co do meczu z Wisłą Płock, w bronieniu był bardziej uważny niż Augustyniak i Piątkowski, ale pomylił się kilka razy przy zaczynaniu akcji i transportowaniu piłki z naszej tercji. Stąd pewnie zmiana.
Co do dyrektora sportowego, przed końcem sezonu nie ma co robić nowych ruchów. W nowym, niezależnie od tego, w której klasie rozgrywkowej do rozegramy, chciałbym, aby dyrektora sportowego wskazał sam Marek Papszun. Niech to będzie ktoś, kogo on zna, po kim wie, czego się spodziewać, itd. Panowie Żewłakow i Bobić są do pożegnania w pierwszej kolejności.
Teraz Jagiellonia. Myśmy już tyle punktów zgubili, że teraz musimy szukać wszędzie jakichkolwiek zdobyczy, nawet tam. Szanse są iluzoryczne. Wiosną 2023 gościliśmy w Warszawie Lecha bezpośrednio po meczu rewanżowym z Fiorentiną (też był układ czwartek - niedziela), nawet o dosyć podobnym scenariuszu jak wczoraj. Nie sprawiali wrażenia zmęczonych. Pierwsza połowa dla Legii, można było się zżymać, że tylko 1-0. W 2. połowie przyjezdni przyśpieszyli, docisnęli i szybko wyszli na prowadzenie. Remis udało się uratować w samej końcówce. Chyba Romanczuk pauzuje, ale mają jak i kim go zastąpić. Nadzieje są tego typu, że ‘dopóki piłka w grze’ i że jesienią Raków Papszuna tam wygrał.
Na dzisiaj sądzę, że się nie wybronimy i spadniemy. Jeśli stanie się inaczej, to mam nadzieję, że dla wielu zawodników ten sezon pozostanie lekcją i ostrzeżeniem, jak nie grać, jak nie postępować, jak nie podchodzić do pracy.
Pytanie, czy brak zaufania Papszuna do obecnych dyrektorów przejawiał się od początku jego kadencji i panowie dyrektorzy położyli przysłowiową lachę na sprowadzanie jakiegoś grajka po wytransferowaniu Kapuadiego, czy też „info Olkowicza” jest wynikiem „wniebowzięcia” Papszuna właśnie wobec ostatniej inercji Legii na rynku transferowym?
Tak czy inaczej, Bobic dobija do końca kontraktu i w czerwcu pa, pa, a Żewłak chyba tylko czeka na zwolnienie i odprawę, a w międzyczasie „świeci oczami” i robi za rzecznika prasowego klubu i kaska póki co leci.
p.s.
W przypadku Radosława Kucharskiego okazuje się że kibice nie zawsze są najlepszą wyrocznią, a przynajmniej Marek Papszun miewa odmienne od nich zdanie!
Ja już wiem jaki to niecny/sprytny plan jest. Wielu psioczylo na brak mistrzostw co sezon. To po spadku trochę takie psioczenie się uspokoi, ba, będziemy się cieszyć jeśli uda się ponownie do eklapy awansować. Czyż to nie jest sprytny plan?
Jest pomysł by innego piłkarza wypożyczyć Arce, która też walczy z nami o utrzymanie. Nie wiem, może jeszcze Termalice kogoś oddajmy?
Papszun po meczu z Wisłą Płock -
"– Czy to ostatni mecz Kapuadiego w Legii? To nie pytanie do mnie. Trzeba pytać ludzi, którzy zarządzają tymi tematami w klubie. Co, jeżeli odejdzie? Nie chciałbym zabierać głosu w imieniu klubu, bo nie do końca czuję się kompetentny – w jakiś sposób jestem, ale nie mam dziś dużego wpływu.
– Czy, mając na uwadze potencjalny transfer Kapuadiego, oczekiwałbym nowego zawodnika?
Oczekiwać to mogę, ale te oczekiwania mogą być trudne do spełnienia.
Nie chciałbym wchodzić w politykę transferową – zobaczymy, co się wydarzy.
Czy Steve odejdzie, a jeśli tak, to czy klub zdecyduje się na pozyskanie jakiegoś gracza. Sytuacja na rynku jest zawsze dynamiczna – Steve był dwoma nogami we Włoszech, bo wylądował na lotnisku. Jest dziś w Legii, chciałbym, żeby dalej tu był, ale to nie ode mnie zależy."
Trener między wierszami w zasadzie powiedział wszystko. Nie chce się mi wierzyć aby Papszun przychodząc do Legii zgodził się na takie warunki jakie mu serwuje obecnie Mioduski. Mocno gryzę się w jerzyk by nie napisać dosadnie co myślę o właścicielu i ekipie jego przydupasów z pionu sportowego.
Kapuadi zrobił sobie wycieczkę na południe Europy, jeżeli w klubie nie przygotowywano "transferowego efektu domina", nie brano tego pod uwagę, to ... na miejscu trenera byłbym wniebowzięty!
Odnośnie czy ktoś nas wzmocni jeszcze do jutra... Naprawdę na to liczysz @iocosus?
Dziwny jest ten świat. Wygraliśmy mecz, przełamana została zła passa, zatem "na spokojnie" - o ile się uda, chciałbym się pozastanawiać co taki transfer oznacza?
Gdybyśmy przegrali z Nafciarzami, wisielibyśmy w strefie spadkowej i na dodatek rywal w walce o utrzymanie podebrałby nam zawodnika z pierwszej jedenastki, niczym nie tak dawno Legia Chodynę Miedziowym lub Biczachczjana Pogoni, to byłaby raczej smutna konstatacja. Oto klub z największym budżetem w Ekstraklasie, z mocarstwowymi aspiracjami zostaje sprowadzony do roli ubogiego krewnego któremu można wyciągnąć piłkarza z podstawy grając tym samym jego właścicielowi na nosie.
Król jest nagi, nie tylko sportowo dołuje, ale i w finansach okazuje się papierowym tygrysem - a transfer Kapuadiego tego dowodem.
Jeżeli ostatni mecz okaże się, że nie był "przełamaniem", a tylko fartownym "wybrykiem natury" to trener będzie mógł powiedzieć, że w kryzysowej sytuacji utracił kluczowego dla defensywy grajka, a klubu nie było stać, żeby w obliczu zapaści temu zaradzić. Może zmiana Leszczyńskiego po 45 minutach na Kapuadiego w niewerbalny sposób taką opinię i sugestię trenerską potwierdza? Gdyby młokos dograł spotkanie do końca, bez babola, to przy takim samym końcowym pozytywnym wyniku łatwiej by było stwierdzić, że doświadczony lewonożny obrońca mimo wszystko jest nam zbędny. Mamy wszak pełnoprawnego następcę.
Czy mamy pełnoprawnego nastepcę w osobie Janka Leszczyńskiego? To się dopiero okaże! Trener jednocześnie i okazał mu zaufanie i podciął nieco skrzydła.
Przy pesymistycznym założeniu, transfer Kapuadiego może być koronnym argumentem dla wszystkich dowodzących o panującej degrengoladzie na Ł3.
Z drugiej strony, rozważając pozytywy, jeżeli młokos nie zawiedzie i wejdzie na poziom choćby swojego kolegi Janka Ziółkowskiego to zysk i dla klubu i dla trenera i dla nas wszystkich oczywisty. Kapuadi jesienią formą nie imponował, to z nim w składzie i przy jego udziale notowaliśmy sportowy zjazd. Chciał się z Legii ewakuować był już jedną nogą we Włoszech, zatem z jego odejściem należało się liczyć. Gdyby Leszczyński wiosną potwierdził talent, Legia nie traciłaby bramek po indywidualnych błędach obrońców, to Marek Papszun zaprzeczyłby tezie że młodzi zawodnicy mają u niego pod górkę, że nie ma do nich zaufania, że boi się na nich stawiać.
Last but not least! Zakładając, że Leszczyński godnie zastąpi Kapuadiego, to o ile Michał Żewłakow zyskałby tym samym możliwości finansowe na sprowadzenie nowego grajka choćby takiego Bersenta Celiny z AIK Solna, to takiej "roszadzie piłkarskiej" w pełni bym przyklasnął. Nie dlatego że jestem jakimś admiratorem futbolowych umiejętności Bersenta Celiny, wręcz kompletnie go nie znam (oprócz statystyk), ale uważam że potrzebny jest nam kreatywny, ofensywny pomocnik "robiący grę". Chciałbym żeby z takiej roli wywiązywali się Kacper Urbański i Jakub Żewłakow, ale dokładając do nich Jana Leszczyńskiego w defensywie i dwudziestoczteroletniego Rafała Adamskiego na szpicy ataku i umieszczając takie cztery "nieopierzone kurczaki" w pierwszej jedenastce to byłby chyba "przewrót kopernikański" dla Marka Papszuna.
Oj, żeby ten skład dziś Papszunowi wypalił. Schylę czoło przed trenerem jeżeli wygramy.
'o matko jednak spadamy, to już można oficjalnie? bez narażania się na posądzenie o najcięższe przewinienia wobec klubu itd.'
Jeszcze raz: co innego liczyć się bardzo ze spadkiem, prognozować go, przeczuwać, bać się, a co innego wpisywać w temacie 'Piast - Legia 2-0' tekst obraźliwy wobec klubu. I co innego liczyć się bardzo ze spadkiem, prognozować go, przeczuwać, etc., a co innego porażkę Legii ujmować jako 'Są dwa pozytywy tej sytuacji, po pierwsze w przyszlym sezonie szansa na derby stolicy'. To, o czym piszesz w tym cytacie nie jest pozytywem.
Bardzo niestosownie wyraziłeś się o Legii, a teraz próbujesz odwracać kota ogonem. Jeśli to reakcja typu 'wstyd', to dobrze o Tobie świadczy. Jeśli reakcja typu 'a co mi tu będą mówić, ja wiem lepiej', to ... sam wiesz. Czy było dostetcznie grzecznie?
Aha, i najważniejsze. Dziękuję Ci, że zechciałeś zamieścić wpis bez obrażania klubu Legia Warszawa.
Te wasze panowie wyliczanki można o kant dupy potłuc i nie dlatego że są nierealne, a dlatego że zaróno Legia jak i całe to badziwie zwane esktraklapą to zbiór mniej lub bardziej przypadkowych drużyn i każda z nich może zagrać jak mawiał klasyk "bosko" czyli jeden pan bóg (nie ma znaczenia kto w jakiego wierzy lub nie) wie jak.
Jeszcze raz postawię moją tezę, jeżeli wraz ze spadkiem pozbędziemy się kręconych włosów właściciela pożal się boże to ja bym ten scenariusz rozważył.
#Mioduski Won
‘Ciekaw jestem co dzieje się teraz w głowie Papszuna, bo co by nie mówił, nie sądzę, żeby tak wyobrażał sobie początek pracy w Legii’.
To na pewno. Wpuszczając Chodynę i Rajovicia w Katowicach, i to jeszcze za jednym razem, okazał bezradność. Na pewno nie spodziewał się takiej skali trudności. Nie sądzę, aby się z taką sytuacją zetknął w Rakowie nawet w niższych klasach rozgrywkowych.
Mam jak najgorsze przeczucia. Gdyby w Legii miało coś drgnąć w kierunku utrzymania, to już by drgnęło, już byśmy mieli jakąś wygraną w 2026. A mamy dwa punkty i to na dużym szczęściu. Gdynia - wiadomo, Katowice - decyzje sędziego, które spokojnie mogły być inne i nie moglibyśmy mieć przesadnych pretensji (1. Kun; 2. Kapuadi - Szkurin - Tobiasz; 3. Pankov). Myślę o tej poprawie w grze. Czasem mi się wydaje, że sam siebie zwodzę, dostrzegając ją. Jeśli nawet poprawa jest, to nie taka, jakiej potrzebujemy, by się utrzymać.
Teraz Wisła. Niby dwa poprzednie mecze przegrali, ale to niczego nie oznacza. Problemem Legii nie są rywale. Problemem Legii jest sama Legia. Wyliczenia statystyczne są bardzo ciekawe i na temat (dziękuję Pietras). Ale ja nie mam nawet odwagi pomyśleć, że w sobotę wygramy. I co ze składem? Na oficjalnej są krótkie relacje i zdjęcia z treningów. Jest Elitim na zdjęciach jak trenuje, ale czy on coś da? Wystawić Kapuadiego czy nie? Piątkowski w Gdyni zagrał bardzo słabo, w Katowicach już całkiem poprawnie. Bądź tu mądry.
Możemy powoli zaczynać rozważania, co nas czeka po spadku. Mi przychodzi teraz do głowy jako zmartwienie nr 1 kwestia stadionu. Czynsz mamy chyba najdroższy w lidze. Może na kieszeń potentata ekstraklasy, ale nie na kieszeń 1-ligowca. Ciekawym, jak to zostanie rozwiązane. Trudno coś mówić o personaliach po spadku. To pewnie wishful thinking, ale chciałbym, jeśli to możliwe, aby Papszun pozostał. Wszystko, co osiągnął dobrego, osiągnął (przy wiadomym wkładzie Świerczewskiego) ciężką, systematyczną pracą. W taką pracę wierzę jako w drogę do sukcesu. Ale po spadku nastawiam się na gehennę organizacyjną, sportową, finansową, decyzyjną, infrastrukturalną i ludzką.
A jak na moje, tak nie jest. Wyłącznie z przekory
Dla ilustracji, teoretycznie wszystkie zespoły mogłyby miec taki sam bilans Z-R-P i tabela byłaby zupelnie płaska. Na przykład:
- przy 11-12-11 wszyscy mieliby na koniec po 45 punktów
- 0-34-0, 34 punkty
- 17-0-17, 51 punktów
W skrajnie innym przypadku wyobraźmy sobie, że trzy zespoly remisuja między sobą i przegrywają wszystkie pozostałe mecze. Kończą z 4 punktami. Tabela jest bardzo zróżnicowana. Poniekąd paradoksalnie, utrzymuje się zespól nie z 5. a z co najmniej 18. punktami, bo z założenia musiał wygrać przynajmniej 6 meczów.
Wracajac do rzeczywistości, w tej chwili pierwszy poza strefą spadkową Widzew ma 23 punkty po 21 meczach. Celuje więc w okolo 37 punktów.
Uzupełniając Wasze wyliczanki, warto by też pamiętać, że w poprzednich czterech sezonach obowiązywania obecnego systemu rozgrywek, dystans punktowy od lidera do czerwonej latarni po 21 kolejkach wynosił odpowiednio 30, 31, 31 i 27 oczek. Obecnie tych punktów jest zaledwie 15 (18, jeśli Jaga wygra zaległe spotkanie z GieKSą). Tabela jest niewiarygodnie wręcz płaska i, jak na moje, należy się spodziewać rekordowo niskiego wyniku dającego utrzymanie. Wcale się nie zdziwię, jeśli ostatecznie będzie to wynik poniżej 34.
Też zrobilem sobie podobną rozpiskę i wyszlo mi optymityczne 18 punktów. Pomijając drobne różnice w naszych wróżbach, zgadzamy się w dwóch istotnych kwestiach.
Po pierwsze, drużyna musi sie odrodzić natychmiast.
Po drugie, obaj wliczamy zwyciestwo nad Motorem, co oznacza że nasz ostatni mecz sezonu bylby o utrzymanie... Oby oni juz oni o to nie walczyli.
W sezonie 22/23 Śląsk utrzymał się zdobywając 38 pkt
W sezonie 23/24 Radomiak utrzymał się zdobywając 38 pkt
W sezonie 24/25 Zagłębie Lubin utrzymało się zdobywając 36 pkt .