Logo

W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!

Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.

Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...

TRZYMAJMY POZIOM!

Dyskusja (37016)
866niedziela, 13, maj 2012 19:11
Zbyszek
@ Walles. Monrooe.

Wybaczcie, ale ja szanuję cudze poglądy i przekonania, ale znacznie bardziej cenię wiedzę wyniesioną z książek, praktyki i doświadczeń innych. Jest taka praca zbiorowa p.t. "Etyka w biznesie" napisana przez uznane autorytety zachodnie w dziedzinie ekonomii, biznesu i etyki. Zawiera ona całą masę mądrych i skutecznych reguł i norm dzięki którym to oni odnoszą sukcesy w różnych dziedzinach i Polacy jadą do nich, a nie odwrotnie. Prymitywizm myślenia i żądza pieniądza zabijają nasz rozwój i niszczą nasze szanse rozwojowe. Można oczywiście powiedzieć oni są głupi, a ja najmądrzejszy - tylko czy aby na pewno. Książka jest sponsorowana w 80 % przez UE i wydatek przy zamówieniu przez internet to ok.70 zł. Naprawdę warto.

I element drugi. Pojęcie lojalności jest stare jak świat. Był to synonim uczciwości w stosunku do drugiego człowieka. Nowoczesne znaczenie nadał temu pojęciu Immanuel Kant pisząc, iż drugi człowiek jest celem samym w sobie, a nie środkiem do celu nawet najbardziej wzniosłego. Współcześni etycy powiadają, że bycie lojalnym to niezdradzanie nawet dla korzyści. Jest to dotrzymywanie obietnic, utrzymywanie w tajemnicy powierzonych sekretów i zachowywanie jednoznacznej postawy, gdzie nie ma "obmawiania poza plecami" czy "załatwiania czegoś na niekorzyść drugiego poza nim". To także obowiązek obrony przed negatywnymi, krzywdzącymi sądami czy poczynaniami innych. Powiada się też, że lojalność wobec innych jest miarą szacunku wobec siebie. Wybaczcie, ale pozostanę przy tak zdefiniowanym pojęciu lojalności i będę według tego kryterium oceniał poczynania innych. Można mieć inna miarę, ale trzeba się liczyć z tym, że będzie ona oceniona tak jak na to zasługuje.
865niedziela, 13, maj 2012 17:08
Walles
Jeszcze słowo bo właśnie przypomniało mi się do czego prowadzi "uczciwość" i mówienie że kogoś za chwilę zwolnimy. Taka świadomość wiosną 2010 miało kilku zawodników podstawowego składu. Skończyło sie tak jak się skończyło czyli Legia została poza pucharami a przykład Szali cofającego nogę przy strzale Bartłomieja Bartosiaka jest dla mnie wystarczający..
864niedziela, 13, maj 2012 16:45
Walles
Daruj sobie Zbyszku ten ton. Jeśli coś ci się nie podoba to napisz to uzywając przy tym argumentów i powołaj sie w którym miejscu mają miejsca dywagacje na tematy wyssane z palce. Jak mijasz się z prawdą podejmując kwestię składania oświadczeń woli to nie wysyłam Ciebie na Sybir i nie traktuję jak potomka Józefa Wissarianowicza Dzugaszwiliego. Nie znalazłem w Twoim drugim wpisie żadnego odniesienia do rzekomych moich przekłamań. Co do związków z komunizmem to raczej wykazał je Senator niz Ty. Tak na marginesie.

Przykład w skali Fojuta mieliśmy u nas. Skorża został zatrudniony mniej więcej na takich zasadach. Ale odbyło sie to po cichu. Nikt nie mówił dodatkowo oficjalnie że Skorża będzie zatrudniony. Mówienie że kogoś zwolnimy za kilka miesięcy jeśli znajdziemy odpowiedniego kandydata ... hmm To może być ciekawostka. Pewnie badania mozna byłoby przeprowadzić ilu ludzi dalej będzie pracowało uczciwie a ilu pracować przestanie lub będzie działało aby osiągnąć wyniki przeciwne do oczekiwanych przez pracodawcę. Obecna sytuacji nie ma żadnej odskoczni do tego co było bo teraz sezon sie juz skończył a zawodniocy są na urlopach. Różnica wydaje się oczywista. Trener nie ma obecnie żadnego wpływu na zespół.

Co do nieszczęsnego piekarza to tak może myśleć tylko piekarz-najemny robotnik. Piekarz który jednocześnie prowadzi piekarnię musi byc świadomy ile będzie go kosztowało wyprodukowanie pieczywa i to jeszcze pieczywa w takiej jakości że ktokolwiek będzie chciał to pieczywo kupic i to za cenę która pozwoli piekarni przetrwac a nie upaść.

Skoro czasy sekretarzy minęły to trzymajmy się zasad rynku. A te zasady mówią nam że znany i sprawdzony trener zachodni jeśli pomyslał by o Legii to z pewnością skusiłyby go pieniądze. I to nie tylko pieniądze na jego wynagrodzenie ale także pieniądze na wzmocnienie drużyny. W mojej ocenie na coś takiego w tej części Europy moga sobie pozwolić jedynie oligarchowie ze wschodu.

Zatrudnienie fachowców to zatrudnienie fachowców. Są to wtedy osoby tworzące sztab szkoleniowy a nie go oceniający. Wszyscy jadą na jednym wózku. Jak dla mnie olbrzymia różnica w stosunku do wizji "Wojciechowskiego" nadzoru. Co do Chmury to moge powiedziec jedynie że ten co tutaj pisze to fajny gościu. Ten drugi Chmura to może i jest fachowcem najwyższej klasy tylko dlaczego do tej pory pracował jedynie w Cracovii, Bełchatowie, Górniku i Zagłębiu. I w każdym z tych klubów nie za długo? Ot taka ciekawostka. Od tych co wiedzą może cos więcej pewnie można by uzyskać interesujące informacje.

Swoją opinię o pracy Strejlaua i Gmocha podtrzymuję i nie chcę ich widziec w Legii. Takie moje "komunistyczne" pglądy i moje "komunistyczne" prawo. Nie napisałem także nigdzie że Wojciechowski to nic nie warty biznesmen. W dziedzinie budownictwa mieszkaniowego osiągnął sukces. To jest niepodważalne. Nie będę tutaj wyciągał jak wyglądają niektóre osiedla oddawane przez JW Contruction bo nie to jest tematem naszych rozważań. Odnośnie piłki to moim zdaniem popełniał błąd za błędem. Cała jego "piłkarska" działalność przeczy temu co osiągnął w innej dzieidzinie.
863niedziela, 13, maj 2012 16:09
Monrooe
Wybacz Zbyszku, ale tym razem ja kompletnie nie rozumiem Twojego wpisu. To znaczy owszem rozumiem, ba popieram wręcz kilka przedstawionych tez. Nie rozumiem jednak tej uwagi skierowanej do Wallesa.

Raz, że kompletnie niepotrzebnej (dyskusja w tym stylu nie jest najlepszym pomysłem - oceniamy meritum wypowiedzi, nie adwersarza – to do niczego nie prowadzi), dwa całkiem niezrozumiałej. Co takiego napisał Walles, że aż tak mocno wzbudził Twój sprzeciw? Stwierdzeniem, że klub jak każda spółka musi się bilansować? Bo wybacz, ale o zarządzaniu przez księgowego to już Ty napisałeś. Toż to czysta prawda, patrząc wokół widzimy gdzie są dziś kluby które czyniły inaczej. ŁKS Łódź, Wisła Kraków (własne podwórko), Deportivo La Coruna (Hiszpania) czy Portsmouth F.C. (Anglia)

Do stwierdzenia, że klub ma prawo poszukiwać lepszych pracowników też nie masz pretensji. Wybacz ale Twoje stwierdzenie, że teraz jest bardziej elegancko niż poprzednio to tylko interpretacja. W poprzednim roku trener Maciej Skorża został tak samo poinformowany jak teraz i od początku wiedział o negocjacjach. Dla mnie ocena zarówno pierwszych działań jak i drugich jest mocno kontrowersyjna. Jedne i drugie z etyką mało mają wspólnego.

Odnośnie pana Wojciechowskiego jak wspomniałeś możemy mieć swoje zdanie. Ja podpieram się informacjami jakie docierały/docierają do mnie z klubu na Konwiktorskiej. Z nich wynika, że największym burzycielem tego co sam zbudował był nie kto inny jak prezes we własnej osobie. Człowiek potrafiący dziś odwołać wczorajszą decyzję. Dlatego wybacz ale pozostanę w gronie jego przeciwników. Nie zamierzam też kwestionować jego osiągnięć w budownictwie, a raczej tak – owszem tyle, że tym sportowym. Do firmy J.W. Construction nie mam nic, kompletnie.

Sorry Zbyszku, ale czytając Twój wpis to ja odniosłem wrażenie, że z Was dwóch to raczej Ty pofolgowałeś wspomnianej przez siebie zasadzie o krytykowaniu nie tego co napisane o tego co się komu wydaje. Szczególnie, że wbrew pozorom Wasze wpisy wcale się tak bardzo nie różniły. Jak wcześniej już wspomniałem jestem w stanie przyznać wiele racji zarówno Tobie jak i imć Wallesowi.
862niedziela, 13, maj 2012 15:22
Zbyszek
@Walles.

Przykro mi, ale albo nie rozumiesz co napisałem, albo wykazujesz kompletnie złą wolę. Używasz metody sprawdzonej w propagandzie komunistycznej. Krytykować nie to co napisane, ale to co się komu wydaje. Ład korporacyjny jest tym czego nam najbardziej w działalności biznesowej brakuje. Nie używając wielkich słów można powiedzieć, że u podstaw wszelkiej działalności stoją zasady uczciwości, przyzwoitości czyli zasady etyczne.

Wracając do meritum to misją piekarza jest pieczenie chleba. Natomiast pieniądze są środkiem i skutkiem jego misji, a nie celem. Jedynymi organizmami których celem są pieniądze są instytucje finansowe. Trzeba być niemądrym samemu, aby innemu zarzucać, że zasady wykluczają swego rodzaju równowagę finansową organizacji. Ale do tego służy zarządzanie finansami czyli księgowy wskazujący na co nas stać czyli jaki jest bilans aktywów i pasywów. Twierdzenie, że księgowy ma wszystkim rządzić jest mało poważne. Dodatkowo w Legii osiągnięcie równowagi finansowej nie przełożyło się na osiągnięcie celu jakim powinno być dążenie do sukcesu sportowego. Zaś narobić długów to każdy głupi potrafi.

W normalnym świecie są różne elastyczne formy zatrudniania pracowników, także w świecie sportu. Jest więc umowa przedwstępna, umowa wstępna, umowa na próbę czy prawo pierwokupu. Czas piłkarskiego niewolnictwa już się dawno skończył i pracodawcy czyli kluby poszukują nowych metod chronienia swoich interesów przed ryzykiem wydania często dużych pieniędzy na nie zawsze tego wartych zawodników. Nikt też nie wstydzi się, że wydając swoje pieniądze przeprowadza testy czy badania medyczne. Doświadczył tych normalnych metod np. Fojut.

Legia w tym względzie zachowuje się jak dziad, który udaje pana. Zatrudnienie Blanco czy Novo o tym świadczy. Wyrzucić pieniądze w błoto także każdy dureń potrafi. Inaczej mówiąc należy wydawać pieniądze, nie po to bo są, ale na to co potrzebne. A w Legii zrobiono tak: mamy jakieś pieniądze to je wydamy nie przekraczając budżetu. Bilans się zgadza, tylko, że celem nie jest pozyskanie pieniędzy, ale dobrych zawodników. Na tym polega istota ładu korporacyjnego. Pochwalasz poszukiwania w zeszłym roku nowego trenera kiedy Skorża miał ważny kontrakt. Ja twego zdania nie kwestionuję. Mówię jedynie, że to kłóci się z istotą ładu jaką jest przyzwoitość. Czegoś takiego dopuścić się mogli tylko ludzie zdemoralizowani. Co innego jest dzisiaj kiedy Prezes Zygo poinformował trenera Skorżę, iż jest z niego niezadowolony i jeżeli znajdzie lepszego to go zatrudni. To jest normalne i uczciwe.

Co do trenera to najlepsi są Hiszpanie o czym świadczą wyniki i ich reprezentacji i klubów. Ja chciałbym, aby w Legii pracowali najlepsi, a nie znajomi królika. I jeszcze o doradcach. Naprawdę nie widzisz niczego niestosownego w tym, że trenera zatrudnia się i zwalnia na zasadzie widzi mi się bez żadnych przesłanek merytorycznych. Prezesi w Legii, jak i członkowie Rady Nadzorczej nie muszą się znać na futbolu i nie jest to proste, ale oddając tak dużą władzę w ręce jednego człowieka, w tym także swój los powinni się zabezpieczyć a przynajmniej zoptymalizować swoją decyzję poprzez fachowe doradztwo. Czasy różnych sekretarzy nie znających się na niczym i decydujących o wielu sprawach naprawdę powinny odejść w przeszłość. Po to są specjaliści, aby ich się pytać, a nie udawać mędrca. Nawet trener Smuda zaczął rozumieć współczesne wyzwania i zatrudnił dwóch fizjologów, psychologa, komputerowców i filmowców co wydawało się niemożliwe. Nie wiem czy osiągnie sukces, ale nareszcie wiem, że zwiększa, a nie zmniejsza swoje szanse.

Świat się po prostu zmienia i nie tylko my chcemy osiągnąć sukces sportowy. Uważam, ze powinniśmy nie zgadzać się na chałupnictwo jakie w Legii panowało podczas, gdy Europa to jest już fabryka sterowana komputerowo. Pokazany przeze mnie model funkcjonuje w większości firm, a do nich należą kluby w cywilizowanym świecie. O Panu Wojciechowskim także można mieć swoje zdanie, ale ja czuję ogromny dyskomfort, że ludzie, którzy niewiele w życiu osiągnęli wylewają na niego kubły pomyj. Facet jest właścicielem wielkiej firmy budowlanej. Myślał, że w sporcie coś osiągnie. Nie wziął tylko pod uwagę, że jemu zależało na tym po co jest klub piłkarski czyli na wyniku, a innym tylko na pieniądzach. Zawiódł się. W swojej firmie udało mu się wychować ludzi, którym zależy na wybudowaniu mieszkań i to jest ich pasja i cel życia. Wynagrodzenie jest w tle. W sporcie takich nie znalazł. Ja współczuję Panu Wojciechowskiemu, który wie, że podstawą każdej normalnej działalności jest uczciwy, przyzwoity i moralny człowiek. W sporcie takich nie znalazł. Należy raczej zastanowić się nad kondycją ludzi sportu, a nie Pana Wojciechowskiego.

Także wie że pewne zachowania, można wymusić, ale zabrał się za to za późno. A w Legii jeżeli nie staniemy na gruncie pryncypiów to żadnych sukcesów nie osiągniemy.
861niedziela, 13, maj 2012 13:39
Walles
Ja też poświęcę kilka słów wpisowi Zbyszka ponieważ kilka spraw widzę inaczej.

Skoro jesteśmy przy spółce prawa handlowego to jest oczywistą oczywistością że taka spółka nie powinna przynosić strat, że powinna mieć zbilansowany budżet bowiem w przeciwnym przypadku szybko dojdzie do zapaści finansowej a tym samym w prostej linii do zapaści sportowej.(vide obecnie Wisła Kraków). Nie widzę w tych stwierdzeniach absolutnie żadnych niedorzeczności tym bardziej, że obaj Panowie zawsze powtarzali, iż celem drużyny piłkarskiej jest mistrzostwo Polski i że takie cele są stawiane zarówno przed drużyną jak i przed sztabem szkoleniowym.

Jak to wyszło w praktyce to widzieliśmy ale moim zdaniem zarzut wobec bilansowania się klubu jest zdecydowanie chybiony. Tym bardziej, że zysk czy wynik finansowy nie musi dusić wyniku sportowego. Zresztą tutaj także wszyscy zdają sobie sprawę i co wielokrotnie powtarzali że właśnie wynik sportowy czyli w głównej mierze awans do Ligi Mistrzów przekłada się także na wynik finansowy. Tutaj zdecydowanie wolę kluby działające w oparciu o model niemiecki (dążące do bilansującego się budżetu). To co prędzej czy później rynek zrobi z innymi moglismy niedawno zaobserwować w sferze finansowej. I mam jakieś takie przeczucie że kluby piłkarskie żyjące ponad stan nieuchronnie czeka to samo.

Do tego co może lub nie może członek zarządu, kto co może robić i kim są prokurenci(pełnomocnicy) to nie ma sensu dywagować bowiem to określa jasno Ustawa z dnia 15 września 2000 r. Kodeks spółek handlowych i w szczególności art.201-300. .

Kompletnie nie zgadzam się także z tym, że klubowi nie wolno poszukiwać nowych pracowników w momencie kiedy starzy jeszcze pracują. Co więcej coś takiego uważam za kompletny brak odpowiedzialności szczególnie jeśli dotyczy to klubów pokroju Legii Warszawa czyli klubów które na szeroko pojętym rynku piłkarskim niewiele znaczą i mają pozycję zdecydowanie niższą niż inne (te poza naszymi granicami). Bez wątpienia nie powinny pewne sprawy wydostawać się do mediów ale to chyba nie z Legii były wspominane przecieki. Medialne szczury zrobiły swoje.

Nie zgadzam się także z tym, żeby trener miał nad sobą „Wojciechowską” komisję która jeszcze miałaby się wtrącać do metodologii treningów. Choćby dlatego jestem zdecydowanym przeciwnikiem zatrudniania trenerów bez doświadczenia. A każdy inny ma swój styl pracy, ma swoje ambicje, ma swoje założenia. I wątpię żeby trener bez kręgosłupa, a za takiego uważałbym kogoś kto zgodziłby się na przedstawione warunki, był Legii w ogóle potrzebny. I już kompletnie nie zgadzam się z tym żeby w Legii doszli do głosy tacy ludzie jak Strejlau („dobry trener ale wyników nia ma”) oraz grabarz klubu CWKS Legia Warszawa czyli Jacek Gmoch.

O "powrocie do komuny" już sie wypowiedział Senator z którym w pełni się zgadzam. Nie chcę się też rozwodzić nad tym że trenerem powinien być Hiszpan, dodatkowo trener nowoczesny i sprawdzony w bojach. To jest kompletnie w moim odczuciu bez sensu bowiem na takiego trenera w pierwszej koleności priorytetem będą zespoły typu Grenada, Saragossa, Getafe, Villareal, Espanyol, poprzez średniaków ligi angielskiej, włoskiej, francuskiej, belgijskiej, holenderskiej, niemieckiej, pewnie tez austriackiej i szwajcarskiej, ukraińskiej i rosyjskiej a potem w kolejce pojawi się klubik z Polski o nazwie Legia. Bardziej jestem w stanie uwierzyć w możliwość ściągnięcia niedocenianych w Europie trenerów z naszej części Europy. Inne rozwiązania to według mnie spekulacje nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości.
860niedziela, 13, maj 2012 13:27
Monrooe
Umowy pierwokupu to na zachodnim rynku tranferowym transferowym codzienność. Aż dziw bierze, że przez tyle lat nikt nie potrafił ich przenieść na nasz grunt. Wyżej wspomniane umowy są jakby odpowiedzią na wypowiedziane niedawno przez Senatora słowa: - "nie możemy mieć każdego". Dokładnie, nawet nie powinniśmy. Czasem jest tak, że "wyrywanie" jakiegoś piłkarza z jego środowiska (szkoły, rodziców) uczyni więcej szkody niż pożytku.

Prawo pierwokupu jest rozwiązaniem w takich sytuacjach. Penetrując pewne rynki nie da się wykupić wszystkich obiecujących graczy. Owszem można ich wypożyczyć, ale często młody człowiek się uczy i natychmiastowa zmiana toczenia nie wchodzi w rachubę. Dla klubów drugiej, trzeciej ligi umowo o pierwokupie nie będzie atrakcyjna, to pewne, ale dla szkółek piłkarskich to już konkretne pieniądze. A przecież niczego nie przekreślają. Po prostu, jeśli chłopak osiągnie odpowiedni poziom najpierw ma szansę kupić go Legia, jeśli nie będzie zainteresowana młody piłkarz pójdzie gdzieś indziej. Jak widać dana szkółka nic nie traci, raczej tylko zyskuje.

Prawo pierwokupu to nie są wielkie pieniądze ale małych lokalnym szkółkom pozwala na dalsze funkcjonowanie. Poza tym Legia zawsze będzie interesowała się swoimi ewentualnymi nabytkami. Kończąc, to zdecydowanie tańsza metoda niż np. włoska współwłasność. Stosowana w Anglii, Hiszpanii, Portugalii i całej Ameryce południowej. Jak widać wcale nie jest to taka zapomniana czy niecodzienna metoda wyszukiwania talentów.

Aby było jasne umowy patronackie absolutnie nie stoją w sprzeczności z umowami pierwokupu.
859niedziela, 13, maj 2012 08:30
Zbyszek
@Senator.
Może rzeczywiście ten wtręt był niepotrzebny. Uwagi Pana Kazimierza Orłowskiego, kierownika drużyny Legii w latach 1975-1990 odnosiły się do tamtych czasów, kiedy to pozyskiwano piłkarzy do klubu na zasadzie poboru do wojska. On uważał, ze było to niezdrowe i proponował pewne uregulowania. Nie zostało to zrobione i wiele klubów i kibiców ma do Legii pretensje. Chodziło o to, ażeby dziś rozszerzyć możliwość sprowadzania zawodników nie tylko na zasadzie transferów definitywnych czy drogich wypożyczeń. Pozdrawiam.
858sobota, 12, maj 2012 19:49
Senator
JE panie Zbyszku na zarządzaniu to ja się nie znam. Nawet własnego budżetu nie ogarniam Smile Myślę jednak że z tym prawem pierwokupu to delikatnie pan przegial, nie te czasy - wolny rynek. Po to są umowy patronackie czy jak je tam zwał. Legia takich umów ma podpisanych dużo i dobrze.
857sobota, 12, maj 2012 07:56
Zbyszek
Przepraszam, ale jednak wrócę do zmian w Radzie Nadzorczej i Zarządzie Legii, gdyż to naprawdę ma decydujące znaczenie, jeżeli idzie o przyszłość naszego klubu. Niestety w tygodniu nadmiar obowiązków przy niedostatku czasu nie pozwolił paru sensownych zdań napisać. A teraz ad rem.

Liczę na Pana Zygo, że jako typ nowoczesnego menedżera zaprowadzi wreszcie w spółce ład korporacyjny na miarę wyzwań. Przypomnę, że ład korporacyjny jest to zespół norm i zasad na jakich opiera się zarządzanie w celu skutecznego realizowania misji organizacji. Ma on wiele aspektów i wątków. Ja zwrócę uwagę na trzy:

Primo. Konieczne jest zdefiniowanie, ale i praktyczne wdrożenie, iż celem, a więc i sensem istnienia Legii Warszawa jest prowadzenie działalności drużyn piłkarskich. Dotychczas Pan Walter mówił, że tym celem jest zysk, a Panowie Prezesi Zarządu, że osiągnięcie równowagi finansowej. Życie i zasady brutalnie zweryfikowały te niedorzeczności. Panowie Walter, Kosmala i Miklas osiągnęli to co ich zdaniem było celem, ale pożegnali się z fuchami, bo nie było sukcesu sportowego. Przed nowym /starym/ Prezesem stoi zadanie prawidłowego ustawienia priorytetów, aby każdy w spółce /klubie/ wiedział, że "sekcja" piłkarska jest najważniejsza. Ergo: to Prezes osobiście musi mieć nadzór nad jej działalnością, obok gospodarki zasobami ludzkimi i organizacją klubu.

Secundo. Spółka musi zacząć funkcjonować według zasad określonych w Kodeksie Spółek Prawa Handlowego i w jej statucie. Zarząd według tych prawideł kieruje działalnością Spółki. Strasznie mnie rozśmieszyły te enuncjacje PS jakoby Prezes Zygo miał już, już zwalniać trenera Skorżę, ale nie wiedział, że były Prezes Kosmala podpisał aneks, iż trener ma przedłużoną umowę pomimo niezdobycia Tytułu. Otóż Zarząd podejmuje decyzje kolegialnie, a dokumenty podpisuje 2 jego członków. Prezes jedynie zwołuje posiedzenia Zarządu i proponuje wstępny porządek obrad oraz za zgodą pozostałych członków reprezentuje Zarząd na zewnątrz. Pan Zygo wiedział więc o takim dokumencie. Zgodził się na jego zapisy i być może nawet go parafował. Natomiast Rada Nadzorcza sprawuje jak sama nazwa wskazuje jedynie, albo aż, nadzór nad Zarządem. I to nadzór następczy. Sprowadzać się on powinien do badania dokumentacji, głównie finansowej oraz powoływania i odwoływania członków Zarządu wraz z ustalaniem ich wynagrodzenia. W takiej Spółce jak Legia Rada spełnia jeszcze de facto rolę walnego zgromadzenia akcjonariuszy z prawem ustalania budżetu i jego pozycji dla Spółki. Rola Pana Waltera to była rola bieżącego nadzorcy i jednocześnie decydenta. Paraliżował on swoimi decyzjami prawidłowe działanie Zarządu co szczególnie widoczne było w ostatnim okresie transferowym, gdy zabronił wydawania pieniędzy na zatrudnienie nowych piłkarzy. W istotny sposób uniemożliwiło to i awans w LE I Mistrzostwo. Z tym modelem trzeba skończyć.

Tertio. W warunkach ładu korporacyjnego normą jest funkcjonowanie zasady lojalności. Nikt w Firmie nie może działać i wypowiadać się ze szkodą dla jej interesu i wizerunku. Dotyczy to szczególnie stosunków interpersonalnych. Obowiązuje to obie strony i każdego z osobna. Rażącym złamaniem tej zasady było poszukiwanie rok temu trenera, gdy Skorża jeszcze "żył". Oczywiście nie upoważniało to
trenera do publicznego postponowania i podważania kompetencji innych pracowników klubu, któremu ci odpowiadali tym samym. Piłkarze mają zapisane w kontraktach klauzule lojalnościowe z zabezpieczeniem finansowym w razie ich złamania. Pora wprowadzić takie same reguły dla innych pracowników spółki /klubu/.

I teraz o warunkach w których realizacja celów sportowych byłaby bardziej prawdopodobna. Nie może być tak, że cała odpowiedzialność spada na trenera. Powołujemy go i nic nas nie obchodzi. To dziś jest już anachronizmem. Prezes nie musi się znać na futbolu, ale nie bać się podejmowania decyzji i mieć wiedzę i zdolności organizacyjne. Powinien mieć najlepiej zewnętrznych /niezwiązanych z klubem i niezależnych/ doradców do spraw oceny metodologii treningu i taktyki oraz do oceny obciążeń treningowych. Na tych funkcjach widziałbym Pana Strejlaua /gdyby dał się namówić Gmoch to byłoby jeszcze lepiej/ oraz prof Chmurę. Odnośnie prof.Chmury to uważam za skandal, że tej miary fachowiec nie pracuje lub przynajmniej nie jest konsultantem w Legii, zamiast kogoś tam. Prezes swoje prawo kierowania pionem sportowym winien realizować poprzez dyrektora sportowego. I tu trzeba szukać kandydata. Marek Jóżwiak się na to nie nadaje /jako szef skautingu owszem/. Moim kandydatem byłby Andrzej Juskowiak ewentualnie Mielcarski /nie trafił nie ze swojej winy do Legii jako piłkarz, a bardzo chciał. Miałby szansę spełnić marzenia/. I wreszcie trener. Jak nie Skorża to tylko trener zagraniczny, ale nie jętka jednodniówka czyli jeden sukces kiedyś, a reszta bryndza, ale trener z nowoczesnym i sprawdzonym w bojach warsztatem. Najlepszy byłby Hiszpan. Wiem że drogi, ale trzeba by sporządzić biznes plan i wariantowo, symulacyjnie przeliczyć. A nuż się opłaci. I wreszcie piłkarze. Daleki jestem od oceniania tego co było kiedyś i tego co jest dziś. Mówię, że jest inaczej. Do 1989 roku w polskich klubach nie można było zatrudniać cudzoziemców. I jakoś talentów nie brakowało. Czy obecnie jest ich mniej. Statystyka pokazuje, że na pewno nie. Co się więc z naszymi zawodnikami dzieje. Moim zdaniem o zatrudnianiu cudzoziemców często bez sensu decydują względy komercyjne. I ten wątek na tym zakończę. W czasach dawniejszych Legia była potentatem w wyszukiwaniu talentów. B.Prezes Poterejko i Pan Orłowski w rozmowach mówili to samo. Decydowało dobre rozeznanie, operatywność, szybkość i konkretność propozycji. Pan Orłowski mówił też-z czym się zgadzam-że sposób pozyskiwania piłkarzy, pomimo że byli oni w większości nieznani i zostali przez skautów Legii odkryci; nie był zdrowy. Po okresie szkolenia wojskowego /ok. 5 miesięcy/ Legia powinna decydować czy zawodnika chce na stałe. W stosunku do graczy niższych klas powinna mieć prawo pierwokupu i płacić kwoty ustalone przez PZPN. W przypadku graczy 1 ligi o tym gdzie chce grać winien decydować piłkarz. Jeśli w Legii to kluby powinny się dogadać co do kwoty, a jak nie to spór winien rozstrzygnąć PZPN. Do Legii pozyskiwano piłkarzy najpierw z Warszawy, potem z Mazowsza, a potem z Polski. Dziś zaczyna się od ofert menagów i zawodników zagranicznych. Powinni to być piłkarze w miarę młodzi, tzw. rozwojowi, którzy w ciągu pół roku góra roku weszliby do składu 1 zespołu. Wielkim magnesem dla piłkarzy jest fakt,że Legia nie czyni problemów gdy zawodnik chce odejść do innego klubu. Transfery są solą piłki. Żałowanie, że odeszli Rybus i Borysiuk jest cokolwiek mało poważne. A już stawianie zarzutu że nie sprowadzono zawodników równorzędnych jest nieco śmieszne. To oznaczałoby wydanie np. za dobrego lewoskrzydłowego co najmniej 2 miliny euro i wyższą gażę niż Rybusa. Przypominałoby to taki rosyjski dowcip: "Kierownik wysłał kierowcę i konwojenta samochodem, aby rozwieżli wódkę do sklepów. Po tygodniu wracają. Kierownik pyta: wodka kuda? Prodalim - odpowiadają. A dziengi? Prapilim". Legia ma pozyskiwać, szkolić i sprzedawać, aż osiągnie taki poziom budżetu, że w tym zakresie będzie konkurencyjna dla średnich klubów zachodnich. Bez awansu do Ligi Mistrzów to będzie zupełnie niemożliwe. Niestety klęska ostatnia ten cel oddaliła o kolejny rok.
856piątek, 11, maj 2012 23:24
Bolek
@ Garm

Del Piero w Juventusie już też raczej nie zagra w następnym sezonie. W drugiej połowie lat 90tych poprzedniego wieku atak Inzaghi-Del Piero wzbudzał paniczny strach w obrońcach.
855piątek, 11, maj 2012 20:23
Garm
Mam kolegę, który jest fanem piłki włoskiej, ze szczególnym uwzględnieniem AC Milan. Zwrócił mi uwagę na ostatnie ruchy kadrowe w ekipie Gallianiego; myślę, że Inzaghiego i Gattuso możemy brać od ręki Wink
854piątek, 11, maj 2012 13:24
Monrooe
Od Smolarka oby jak najdalej. To już kompletnie zgrana karta. łasa na kasę a nie na wynik. Nie sprawdził się w Polonii, Katarze, i w ADO, nie sprawdzi się też w kolejnych swoich klubach. Ktokolwiek przyjdzie musi być to człowiek z charterem, bo tego chyba po raz kolejny tej drużynie zabrakło. Ty być może jest pole do popisu dla Celebana, obieram go jako człowieka charakternego.

Niemniej jednak podobnie do Garma bardziej teraz interesuje mnie kto odejdzie. Tu mam na myśli nie tylko zawodników, ale też trenera i członków pionu sportowego (oczywiście strasznie jestem ciekaw kto za Leszka Miklasa). Od tych decyzji będzie zależało bardzo wiele. Legia w przyszłym sezonie może być mocniejsza, ale też.... zdecydowanie słabsza. Pomimo tego, że zmiany mogą być minimalne.
853piątek, 11, maj 2012 13:07
Oley
@ anonimowy_legionista

może coś być w tym, co mówisz... pamiętam Jego grę w Dortmundzie, gdzie grał... świetnie
nigdy wcześniej i nigdy później już tak nie było

inna sprawa, że faktycznie szansa na to, że się odrodzi w legii, gdzie jest duża presja i oczekiwania, jest niewielka
852piątek, 11, maj 2012 12:47
anonimowy_legionista
Smolarek jest chyba słaby psychicznie, historia jego kariery nie jest na tyle interesująca żeby na niego teraz stawiać.
Zresztą kiedyś chyba Jacek Zieliński mówił, że ze Smolarkiem to trzeba jak z jajkiem - potrzebuje wsparcia trenera.
851piątek, 11, maj 2012 11:55
Oley
cieszę się, że wywołałem wilka z lasu Smile
zgadzam się z opinią, co do Irka Jelenia. Smolarek... nie wiem... (nie biorę pod uwagę aspektu finansowego, tylko sportowy- wiemy, ze może sie okazać, zę zakontraktujemy "Zagraniczny szrot" z kartą na ręku i zapłacimy wynagrodzenie takie samo, lub większe, jak w przypadku Ebiego)
Celeban... mam mieszane uczucia i to nie w związku ze śpiewami w autokarze, tylko od strony czysto sportowej
850piątek, 11, maj 2012 11:24
anonimowy_legionista
Z Jeleniem to zgoda nie dla Legii, raz straszny paździerz jeśli chodzi o zdrowie, dwa on się realizuje tylko w grze z kontry.
Choć swoją drogą to u Skorży to nawet Falcao by grzał ławę Wink

Co do Traore, mam jedną wątpliwość, jest łasy na pieniądze, jeśli w Lechii robił problemy, to czy w Legii nie zachowa się w podobny sposób, jeśli klub będzie chciał za niego więcej kasy?

Co do obrońców, to Celebana rozważałem na środek obrony, wiadomo Żewłakowi bije już 37 rok życia, Choto to mułowaty kloc, który broni tylko jak się dobrze ustawi, Astiz !? - co sezon to gorzej, Rumiany - po prostu jest zajechany/przemęczony, Kiełbikowi leci 37 rok życia.
849piątek, 11, maj 2012 11:06
Garm
Jeleń? W żadnym wypadku. Zawodnik kompletnie nienadający się do ataku pozycyjnego, a z kontry gramy ze cztery mecze w sezonie (jak bardzo dobrze pójdzie). Zresztą pewnie i tak będzie akurat wtedy kontuzjowany.

Jeśli chodzi o transfery, bardziej mnie w tym momencie interesuje, kto odejdzie. Straciliśmy już trzech środkowych napastników, nadal nie mamy praktycznie skrzydłowych. Decyzję Wolskiego, żeby nie poddać się zabiegowi pięty, odbieram jako... kontrowersyjną, bo obawiam się, że straci przez nią sporą część lata/jesieni - ale jednocześnie sugeruje to, że nigdzie się z Legii nie wybiera.

Z drugiej strony, z tego co słyszałem, transfery Borysiuka i Rybusa również nie były skutkiem inicjatywy samych zawodników.
848piątek, 11, maj 2012 10:09
Oley
@Monrooe

jeśli chodzi o poruszony przeze mnie temat, to... za słabo jestem merytorycznie przygotowany, żeby to pociągnąć Smile

aczkolwiek... dziękuję za zaproszenie... Smile
847piątek, 11, maj 2012 10:03
Monrooe
@ Oley

Przypomnę tylko, że czarna-eLka zawsze jest otwarta na nadsyłane do nas teksty, masz pomysł - dawaj.
Raz skorzystałeś, zapraszam do ponowienia Very Happy
846piątek, 11, maj 2012 09:45
Oley
@ Monrooe
nie wiem, jaki Wy, Twórcy tej strony macie plan... nie siedzę w Waszych głowach
spontanicznie przyszedł mi do głowy pomysł, to się nim dzielę

zgadzam się, że Ebiemu nikt nie zapłaci Smile
kolejnym "chętnym" może być Irek Jeleń... ale chyba należy go sklasyfikować w ten sam sposób co wyżej wymienionego

Smile

a swoją drogą, czy macie (mamy) pewność, że czeka nas zmiana szkoleniowca...??
845piątek, 11, maj 2012 09:40
Monrooe
@ Oley

- "...co Wy na to, Szlachetni, żeby rozpocząć tak ulubione przez wszystkich Kibiców "Spekulacje Transferowe"?? "

Spokojnie tym też się zajmiemy. Jak mniemam na dniach pojawi się "jedenastka sezonu" czarnej-eLki. W przyszłym tygodniu powinny pojawić się artykułu podsumowujące naszą ligę pod względem piłkarzy tu występujących. Następnie "pojedziemy" z listami życzeń.

Speszyć się nie ma co. Wątpię by cokolwiek się wydarzyło przed zatrudnieniem nowego szkoleniowca. To co jest w tej chwili w prasie to spekulacje i "przecieki" inicjowane przez managerów piłkarzy w potrzebie. Oczyścicie temat będzie się przewijał w "na aucie".

Co do ostatnich doniesień - Smolarek i tak nie przyjdzie, nikt mu nie zapłaci takich pieniędzy jak On by chciał.

Razak Traore - bardzo, ale to bardzo bym chciał. Jeden najlepszych skrzydłowych naszej ligi.
844piątek, 11, maj 2012 09:17
Oley
to ja chciałem zarzucić jedną kwestię...

...co Wy na to, Szlachetni, żeby rozpocząć tak ulubione przez wszystkich Kibiców "Spekulacje Transferowe"??

może nawet jako osobny wątek...

ktoś rzuca nazwisko (oczywiście w granicach realnych możliwości klubu...)

pojawił się już temat Traore... możemy się podzielić opiniami na temat Jego przydatności

i od razu, zeby nie pozostać gołosłownym dorzucam kolejne: Smolarek Smile
holendrzy raczej nie przedłużą z Nim kontraktu
843piątek, 11, maj 2012 09:06
Monrooe
Nawiązując jeszcze do Piotra Celebana, to jak wspomniałem wcześniej nie jestem przekonany do tego chłopaka. Konkretniej do jego gry w środku defensywy. Najlepiej prezentował się na boku obrony, tylko, że tam mamy już dwójkę świetnych defensorów. Przegrywający rywalizację Jakub Rzeźniczak grałby pewnie w każdym klubie Ekstraklasy, a o wygrywającym tą rywalizację Arturze Jędrzejczyku doświadczony rywal z boiska, Kamil Kosowski mówi tak:

- "Czy brakuje mi kogoś w tej kadrze? Przychodzi mi do głowy jeden piłkarz – Artur Jędrzejczyk. Nie tak dawno grałem przeciwko niemu w lidze, co prawda 45 minut, ale nawet w tak krótkim czasie zdążyłem się zorientować, że obrońca Legii może być przyszłością naszej kadry. Może warto było dać mu szansę, tym bardziej że na nadmiar obrońców reprezentacja nie narzeka?"

Co jak co, ale opinię samych piłkarzy cenie bardzo wysoko. Szczególnie tych którzy opowiadają o własnych doświadczeniach. Artur oczywiście ma braki w ofensywie i to dość duże, ale jeśli chodzi o defensywę jest bezkonkurencyjny. Ma nad czym pracować, ale nie widzę w tej chwili rywala mogącego "wysadzić go z siodła". Piłkarz skończy w tym roku 25 lat, ma jeszcze czas na poprawę pewnych niedostatków.

W jego wieku Łukasz Piszczek przechodził jako nic nie znaczący zmiennik do obecnego mistrza Niemiec Borussii Dortmund, by w tym klubie wystrzelić i stać się jednym z najlepszych defensorów w Europie. Oj ciężko będzie miał Piotrek Celeban. Pytanie czy faktycznie GO potrzebujemy? Wiedząc o tym, że kasy w kasie nie ma zbyt wiele.

A kwestia śpiewania bądź nie nie ma tu nic do rzeczy.
842piątek, 11, maj 2012 05:28
QD
@iocosus:
No właśnie nad obiema kwestiami też się zastanawiałem. Pewnie jakby te "afery" wyszły na jaw w odwrotnej kolejności to komisja ligi by po prostu olała oba incydenty, ale teraz powiedziała już A, więc ciekawe czy powie B (i jak to B będzie wyglądać)

@Senator (i pośrednio anonimowy legionista)
Śpiewał bo wszyscy śpiewali, ale nie sądzę by ktoś wtedy pilnował kto się wyłamuje. W takich sytuacjach działa jakiś taki głupi "instynkt stadny", że człowiek zbytnio się nie zastanawia co i jak. Sam nigdy nie odwaliłeś nic głupiego w taki sposób? Adrenalina, radość.. nawet pewnie nie myśleli za bardzo co śpiewają - ot granie na nosie jednemu z przeciwników.
Oczywiście takie zachowanie tolerowane być nie może (niezależnie kogo dotyczy), więc karę dostać powinni, ale dopatrywanie się teraz kto jak i dlaczego śpiewał nie ma sensu. Tak jak u semira widziałem premedytację (a wręcz wyrachowanie), tak u wrocławian jestem w stanie dostrzec pewne "okoliczności łagodzące"
841piątek, 11, maj 2012 01:44
Senator
@ Iocosus
Tak jak poznańskiego kretyna trzeba było ukarać tak w tym przypadku mam to głęboko w ..
Ok jakąś kara finansową, wpłatą na warszawski dom dziecka. Mam nadzieję że w nadchodzącym sezonie skopiemy im tylki a po meczu po a nie przed nie podadzą im rąk.
@a-c10
tak jestem pewny. Oczywiście jest sporą grupa piłkarzy którzy doskonale wiedzą że nie dla psa kiełbasa i tym to obojętne. Szanują swoje zdrowie psychiczne.
Cytat pana Zbyszka potraktuj jako przenośne bo zapewniam Cię że bardzo bardzo chcieli wygrać, wszyscy chcą. Smile
840piątek, 11, maj 2012 01:28
Senator
@ anonimowy legionista
Tak jak pisał QD wylamanie się na pewnej trybunie było bardzo źle widziane tak i ten piłkarz wolał się nie wylamywac . Tak na marginesie widzisz jakąś różnice między zachowaniem zawodników Śląska a tymi którzy gwizdali na Wolskiego kiedy ten w jednej z akcji poslizgnal się i stracił piłkę? Ja szczerze napisze nie widzę żadnej. Mało mogę zrozumieć tych pierwszych bo oni doskonale wiedzą że są za krotcy by grać w Legii. Mali ludzie prymitywni tak reagują kiedy zdają sobie sprawę że czegoś nie osiągną . W przypadku gwizdow na Wolskiego i żeby była jasność dało je się słyszeć z wszystkich trybun żadnego wytłumaczenia być nie może .
839piątek, 11, maj 2012 00:41
iocosus
Legia kontraktuje Celebana, a ten jest zawieszony na ileś tam meczów za wulgarne antylegijne przyśpiewki, czy Legia od kary ma się odwoływać? Wink .

Niech chórzyści z Wrocławia dostaną połowę wymiaru kary Bośniaka, no przecież jakaś konsekwencja w wymierzaniu kar powinna zostać zachowana, ciekawy powinien być skład Śląska w pierwszych kolejkach przyszlego sezonu! Smile
838piątek, 11, maj 2012 00:35
a-c10
Panowie, a nie przyszło Wam tak z przypadku do głowy, że to, co Wy tutaj piszecie i te przyśpiewki (sw.dr. koszmarnie żenujące) to dwa odbicia tego samego zjawiska? Jak ktoś tak strasznie cfaniakuje, a potem przegrywa, automatycznie staje się obiektem drwin/wyzwisk. Tak już to jest zrobione i naprawdę nie ma czemu się tutaj dziwić.

Aby walczyć o mistrza trzeba pokonać Legię. - o, doprawdy? A Śląsk w tym sezonie z Legią przegrał, a jakoś jednak tego majstra ucapiłSmile

zwykła świadomość że nikt, żadna drużyna w naszym pięknym kraju nigdy Legii nie dorówna. Bardzo szanuję ten pogląd, Senatorze. Naprawdę. Ja już tu kiedyś pisałem, że moim skromnym zdaniem kibic absolutnie każdego klubu ma święte prawo (ba! coś jakby obowiązek!) tak właśnie o nim myśleć. Ale czy Ty/Wy serio sądzisz/cie, że piłkarze drużyn Ekstraklasy (Vukoviciów, Saganowskich i innych takich spod równania wyjmuję) naprawdę podzielają tę opinię? Smile
837czwartek, 10, maj 2012 21:16
anonimowy_legionista
Swoją drogą szkoda, że Ceblan nie wyłamał się z grona chórzystów, ale cóż najwyżej trzeba stawiać na młodych w środku.
Wróci Zbozień, jest Cichocki, trzeba znaleźć kogoś na lewą stronę, może Magiera i linia obronna będzie jak ta lala.
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.