W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!

Działo się to o czym już kiedyś była mowa - po meczu wszyscy (słusznie) ochrzanili drużynę po przebimbanym spotkaniu, ale pierwsze gwizdy z prostej to już chwilę po przerwie słyszałem. No ludzie! 45minut, a Ci już gwiżdżą. Obraz ogólny -dramat! Tak na murawie, jak i na trybunach.
Sami chyba też nie wytrzymaliście coś tak mi się wydaje
już niech oni nikomu nie dziękują tylko zachowują sie jak cywilizowani ludzie
Mam szczera nadzieję że trybuna wschodnia i południowa doceni tego piękny gest i co chwila będzie skandowala dzie ku je my dzie ku je my .
Tak na poważnie to, co oświadczenie tej grupy, to gorsze.
Zależy nam, aby Legia w najważniejszym momencie sezonu nie była pozbawiona dopingu, dlatego mimo kłód rzucanych nam pod nogi przez zarząd KP, zdecydowaliśmy się przygotować na dzisiejszy mecz oprawę oraz przeprowadzić zbiórkę pieniędzy na oprawę ostatniego meczu z Koroną. Liczymy, że do zakończenia tego sezonu klub dotrzyma danego słowa i będziemy nam dane świętować tytuł Mistrza Polski. Dziś apelujemy do kibiców o głośny doping i równie głośne przypomnienie zarządowi o jego niedotrzymanych obietnicach.
Z kibicowskim pozdrowieniem
Nieznani Sprawcy"
Od momentu strasznej fai krytyki, jak i tekstów o rzekomym "frajerstwie", odnoszących się do ewentualnej straconej przez Legię szansy przyjrzałem się rywalizacji w innych ligach. Powiem tak, sytuacja w jakiej się znajdujemy nie jest niczym nadzwyczajnym. Widać hasło - "bić mistrza (przyszłego)" jest popularne nie tylko u nas.
Gdy Manchester United miał 8 punktów przewagi na lokalnym rywalem wszyscy mówili o pewnym mistrzostwie, obecnie tych punktów jest trzy i mecz na Etihad Stadium. Po drodze porażka z ostatnim (wtedy) Wigan Athletic. Podobnie było/jest w francuskiej, już wydawało się, że PSG idzie na mistrza gdy nagle zaczęli przegrywać i remisować. Obecnie największe szanse ma Moutpellier, w najbliższych meczach zobaczymy jednak jak sobie z tą presją poradzi.
Wygląda na to, że najlepszej sytuacji była Borussia Dortmund i Real Madryt, te zespoły pod koniec ligi miały okazję spotkać się z największymi bezpośrednimi rywalami i zwycięstwami w tych meczach zapewnić sobie tytuł mistrzowski. Zresztą obie ekipy już wcześniej zapewniły sobie sporą przewagę nad resztą stawki i nikt poza głównym rywalem nie mógł im zaszkodzić.
U nas tak nie ma. Żadna z naszych rodzimych ekip nie potrafi udowodnić swojej wyższości nad rywalami. Z drugiej jednak strony trzeba przyznać, że stołeczna Legia musi być dwa razy lepsza od reszty stawki by tą dominację zaprezentować. Każdy, ale to każdy przeciwnik spina się na mecz z zespołem z Łazienkowskiej 3. Urwać choć punkt, to jest szczyt marzeń większości ligowych rywali "wojskowych".
Idealnym przykładem jest Widzew, który najlepsze wiosenne spotkanie rozegrał właśnie z legionistami. Później zaś znów wtopił się w typowy dla siebie ligowy marazm, dla ich kibiców i tak zasłużyli na pochwały. Swoje zrobili, odebrali punkty Legii, a to smakuje lepiej niż zwycięstwo z jakimkolwiek innym przeciwnikiem. I tak po prawdzie, można to podciągnąć pod co drugie spotkanie podopiecznych Skorży w tej lidze.
Świetnie, że zalinkowałeś tekst Jusko. Po kursach niektórych trochę zrozumiał i chyba przestanie być potakiewiczem Szpaka. Z kilku mądrych zdań uwiódł mnie stwierdzeniem, że tak naprawdę to identyfikujemy się z wychowankami i tymi, którzy grę w Naszym Klubie traktują zarówno jako awans, ale też szczególny honor. Taka była Wielka Legia. Dziś idziemy tą drogą i dlatego każdy może być Nasz. Taka jest Nasza Legijna tradycja od Wielkiego Józefa Piłsudskiego, twórcy najpierw naszego klubu a potem Naszej Niepodległej.
Innym tekstem w PS, który przykuł moją uwagę jest wywiad z Andrzejem Juskowiakiem. Bardzo smutny, ale jakże prawdziwy. "To Tragikomiczne" nie jest miła lekturą, obnaża wiele problemów z jakimi boryka się nasza piłka nożna.
To co mnie smuci, to fakt, że nie po raz pierwszy czytam o tych kłopotach, o tym co jest słabością naszej ligi. Wygląda na to, że wszyscy wiedzą co jest nie tak, a jednak nic nadal się nie zmienia. Sam "Jusko" też był członkiem sztabu szkoleniowego Lecha Poznań, czemu wtedy nie głosił tych powszechnie znanych prawd. Czemu wtedy nie robił zbyt wiele by przynajmniej w klubie z wielkopolski zmieniło się na lepsze? A może to stanowisko komentatora tak pozytywnie wpływa na ludzi? Jesteś działaczem/pracownikiem klubu - nic, komentatorem - wszystko staje się jasne.
To tylko potwierdza moją tezę sprzed roku, ze Ljuboja tu przyszedł żeby coś jeszcze w karierze wygrać i jeszcze raz błysnąć. Oczywiście nowy kontrakt jest obiektywnie rzecz biorąc nie do pogardzenia, ale że tak bez problemu się zgodził na gorsze warunki, a na to wygląda z relacjonowanego w mediach przebiegu rozmów, to jednak jestem trochę (pozytywnie!) zaskoczony.
Zresztą jeśli to miała być złośliwość wobec wrogów to średnio udana - kibice Górnika wcale nie są szczęśliwi z takich "złośliwości"
Wiesz, z jednej strony to ładny gest. Z drugiej - czy aby na pewno mający na celu uhonorowanie Legii? Moim zdaniem bardziej po to, aby dopiec Ruchowi.
Znając Wasze poglądy nie sądzę bym wywołał jakąś wielką dyskusję, a do samego tekstu pewnie większość z Was już trafiła bądź niedługo by go znalazła (jest o nim mowa na sport.pl), ale wg mnie warto zwracać uwagę na takie gesty. Ja osobiście nie obraziłbym się gdyby podobne publikacje stały się czymś normalnym na wszystkich oficjalnych stronach klubowych.
Teraz już Puchar!
Czy wierzę w naszych wschodnich sąsiadów? Trochę tak. Przemawiają do mnie zasłyszane kiedyś słowa (jakoś tak to brzmiało):- "nie po to inwestujemy w ten sport wielkie pieniądze, by potem o wynikach decydowały małe". Trafia to do mnie. Zapewne odstępstwa jakieś są, jednak zatrudnienie Pierluigiego Colliny aby stał na straży, też daje do myślenia. Dostaje taka kasę by nie opłacało mu się kombinować (bodajże 5 milionów euro).
Albo mierzymy wszystkich równą miarą, albo sa równi i równiejsi.
Monrooe napisałeś o wschodnich oligarchach: "Jednak nikomu z nich nie w głowie machlojki i wpływanie ze swoich lóż na boiskową rywalizację" - Ty w to wierzysz?
Monrooe, nie myl przy tym faktów, z Korony na ławie oskarzonych było wielu we Wrocławiu, z sześciu przynajmniej, ale bez Klickiego, jeżeli się mylę, to mnie popraw i ja nie jestem przekonany o jego kryształowej uczciwości, mam jednak wątpliwości co do obarczania go winą, za umoczenie w korupcji, dla mnie to zasadnicza różnica.
W dodatku każdy z nich (właścicieli - oligarchów) nie tylko kupuje zawodników do pierwszego składu (jak Ciupiał czy Wojciechowski), ale inwestuje w całą strukturę klubową. Zapewniając nie tylko rozwój własnego klubu ale też całej piłki naszych wschodnich sąsiadów. O tych różnicach rozmawiamy. iocosus nie wierzy w przewiny właścicieli Krony czy Groclinu (ma do tego pełna prawo), jak tak (zresztą winy obu zespołów zostały już udowodnione). Domagając się dowodów, żąda ode mnie skuteczności większej niż nasz wymiar sprawiedliwości, natomiast mnie wystarczą głosy z wewnątrz. W innym wypadku należałoby twierdzić, iż AL Capone to dobry człowiek, wszak nic na niego nie mieli.
Dlatego też nigdy nie będę za podobnymi "biznesmenami" jako podporą naszego futbolu, inaczej nasze emocje można by w buty wsadzić, a kwestię mistrzostwa rozstrzygać przy zielonych stolikach. Już bym wolał to wszystko zaorać i zacząć od podstaw z młodzieżą. To ma być sport, a nie wyścig ambitnych panów w garniturach i rywalizacja kto da więcej.
całkiem przyzwoicie pod tym względem .