W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!

No zupełnie nie mogę się z Tobą w sprawie Klickiego. Żeby nie wiedzieć jak Korona dostaje się do ekstraklasy, będąc szefem klubu to trzeba byłoby być debilem do kwadratu. Klicki wydaje się całkiem rozgarnięty (zdaje się, że w biznesie całkiem dobrze sobie radzi, a to wskazuje na to, że jednak idiotą nie jest).
A jego wycofanie się w momencie kiedy cała afera korupcyjna wybuchła można bardzo prosto zinterpretować - już wiedział, że sprawa jest prześwietlona więc postanowił zrobić jedyną rzecz, jaką mógł, aby nie ciągnął się za nim smród. Głośno zaczął krzyczeć że on biedaczek nic nie wiedział, brzydzi się tym wszystkim i wycofuje się z bagna. I w ten sposób pokazał, że idealnie nadaje się do biznesu - jak sytuacja zaczęła być groźna to znalazł sposób jak z niej wyjść z twarzą, a może nawet coś ugrać (w końcu pokazał, że jest facetem z zasadami, czyż nie?).
Co do braku dowodów na jego korupcyjne działania to nie jest to nic zaskakującego - myślę że każdy z nas zdaje sobie sprawę, że to nie Klicki wszystko "rozgrywał". On tylko, podobnie do Drzymały, a i zapewne kliku innych od młodego Dziurowicza poczynając, "wiedział". A od dawania w łapę byli inni. Co moim zdaniem nie zwalnia go z odpowiedzialności.
Monrooe gdybyś oprócz wyrażonej dezaprobaty wobec tych, których mi żal, podał przykłady według ciebie pozytywne, jako przeciwwaga typów spod ciemnej gwiazdy, nic nie wnoszących do polskiej piłki, moje pytanie byłoby zbędne. Ja je zadałem ponieważ nabrałem watpliwości, czy dezawuujecie konkretnych biznesmenów, czy też cały system finansowania klubów piłkarskich, to odrębne kwestie.
Z Twojego wpisu wnoszę, że postrzegasz to raczej w kwestiach personalnych. Ocena postaw i etycznych, jak również merytorycznych kompetencji w prowadzeniu takiej specyficznej "firmy" jak klub piłkarski, jest w jakiejś części uznaniowa, osadza się na subiektywnym poglądzie. Monrooe, pozytywnego wzrorca inwestora na naszym rynku piłkarskim za przykład przywołać nie potrafiłeś, w takim razie, być może zgodzimy się, że każdy ma jakieś swoje wady, ideału brak, a w takim razie nasi inwestorzy, z walizeczką mamony, etycznie wielokrotnie są wątpliwi, a merytorycznie słabi, słabsi, jeszcze gorsi od tych słabych, i gorsi od tych najgorszych. Różnimy się w klasyfikacji, w przedzielaniu do poszczególnych grup, ja jednak tych słabych i słabszych, ale dzięki którym polskie kluby mogą mieć stabilizację finansową będę żałował. Komercja w piłce mnie wkurza, ale bez kasy, bez dopływu gotówki, sukcesów na europejskiej klubowej arenie nie bedzie, chyba że na zasadzie fuksa, jednorazowego wyskoku Petrżałki Bratysława.
Dla mnie, "dobrodziejami polskich klubów" nie do przyjęcia, był choćby Romanowski z Ptakiem, Ty w tej samej grupie lokujesz Klickiego z Drzymałą, przez pryzmat umoczenia w korupcji. O tym pierwszym pózniej, ale w odniesieniu do tego drugiego, to jaka jest różnica między Drzymałą, a Rutkowskim? Jeden w Grodzisku drugi we Wronkach stworzyli kluby piłkarskie z infrastrukturą sportowa do pozazdroszczenia w uznanych klubach z wieloletnią historią. Budowanie wielkiej piłki, w małych ośrodkach miejskich, bez społecznego zainteresowania na poziomie klikudziesięciu tysięcy mija się z celem, obaj Panowie doszli do tego samego wniosku, zatem, jeden zainwestował w Poznań, drugi chciał to zrobić we Wrocławiu, jednemu to nie wyszło, drugi przędzie, raz lepiej, raz gorzej w stolicy Wielkopolski. Jeden przyznał, że funkcjonował w realiach jakie zastał, pod bokiem drugiego wychodował się nijaki "Fryzjer", pietnowanie pierwszego i akceptowanie drugiego, w moim przekonaniu, to naiwność lub obłuda. Jeżeli i Rutkowskiego uznamy, że nic do polskiej piłki nie wnosi i tego rodzaju biznesmeni są w niej zbędni, ok, to wtedy przyjmijmy jednak do wiadomości, że meczów Kolejorza i z Juve i z MC by nie było, w przypadku Drzymały, to Mila w Manchesterze spektakularnego gola by nie strzelił.
Możemy byc etycznie pryncypialni, chwalebne, ale wówczas cudów w konfrontacji z drużynami z wielokrotnie wyższymi budżetami nie oczekujmy, żeby takie były czynnione, żeby Legia odprawiała z kwitkiem kilkakrotnie bogatszego Spartaka, a Lech Juve z MC, to w te nasze kluby jakąś mamonę i tak trzeba było zainwestować. Ruch z Koroną mogą bić się o mistrza, nawet w przypadku niebieskich zdobyć dublet, ale ile ta druzyna z całym szacunkiem dla jej piłkarzy i przede wszystkim trenera jest w stanie osiągnąć w dłuższym wymiarze czasowym.
Możemy grymasić na Drzymałę, Rutkowskiego, ale bez kasiory, piłki na wysokim poziomie jednak nie będzie, mi żal każdego potencjalnego inwestora, który w polski klub jest w stanie włożyć kilkadziesiąt milionów własnej mamony, chociaż oligarchicznych układów zaa wschodniej granicy też nie jestem zwolennikiem. W Polsce mimo wszystko są inne realia, ideałów, wzorców inwestycyjnych nie mamy, w ramach tych jakie są, dla mnie odejście Wociechowskiego potrafiącego budżet klubu utrzymywać na w miarę wysokim i stabilnym poziomie jest stratą. Problem adekwatnego wykorzystania wkładanych pieniędzy, to inna kwestia, choćby i dla profesora Filipiaka nie do ogarnięcia, ale najlepszy program strategiczny rozwoju klubu piłkarskiego, genialny plan szkolenia młodzieży, bez środków na to ... jest g.... wart.
Ostatnia kwestia, której jednak nie mogę pominąć. Nie rozumiem zrównania Klickiego z Drzymałą w korupcyjnym uwikłaniu. Obaj we "Wrocławiu" na dłużej się nie zatrzymali, oficjalnych zarzutów nikt im nie stawiał, o ile jednak Drzymała przyznał, że posiadł wiedzę o "realiach" i mimo tego w piłkarskim biznesie dalej funkcjonował, to Klicki z niego manifestacyjnie się wycofał jako wyraz sprzeciwu do obowiązujących "realiów". Można snuć spekulacje na temat rzeczywistych przyczyn wyjścia Klickiego z Korony, ale w obliczu wiadomych publicznie faktów będą to tylko i wyłącznie spekulacje, być może oczczerstwa.
A na poważnie: oby to był pierwszy z serii kolejnych sukcesów zawodników "grających pod jednym herbem"
Fajnie jakoś tak, oby za rok kolejny awans
Z innej beczki, przesympatyczne zdjęcie! Mistrzem Polski jest Legia!
Groclinu już nie ma (choć niektórzy twierdzą, iż jest i zmienił tylko siedzibę), Korona ledwo przędzie starając się związać koniec z końcem. Kolejnych takich "dobrodziei" nasze kluby mogą już nie przeżyć. Zresztą pan Wojciechowski już coś przebąkuje o... likwidacji klubu Polonia Warszawa. Ot, pobawił się i wyrzucił. Ilu jeszcze takich przydało by się w polskiej piłce? i po co? My też to prawie przeżyliśmy w okresie "po Romanowskim", nikomu tego nie życzę.
Dlatego takim inwestorom bez żalu mówię nie. Czas na rozwój, na politykę mającą na celu rozbudowę naszej piłki a nie zaspokojenie ambicji właściciela. Co zostanie w Polonii po Wojciechowskim? Boisko treningowe? szkółka piłkarska? Cy okres prosperity wykorzystany został na rozbudowę infrastruktury? Ten kub jest w stanie funkcjonować nadal? W mojej opinii nie, podzieli los swojego "dawcy" licencji Groclinu(rechot historii) i zniknie z piłkarskiej mapy. Przypomnę, że gdyby nie interwencja miasta to dokładnie to samo działo się z Koroną Kielce. To jest krajobraz po wspomnianych właścicielach.
Niestety tak samo postrzegam działania pana Cupiała w Wiśle Kraków, przez tyle "grubych" lat nie doczekali się tam porządnej płyty treningowej, o szkółce piłkarskiej nie wspomnę. Gdyby nie miasto (stadion) to ten Wielki w ostatnich latach (jak na nasze standardy) klub nie różnił by się wcale od tego przejmowanego przez właściciela Telefoniki. Takich inwestorów nie żałuję, gdyż za chwile chwały pod ich rządami, wcześniej czy później przyjdzie drogo zapłacić.
I czy jest to problem personalny dla Was, nie dopełniania pewnych kryteriów etycznych lub moralnych jednego lub drugiego biznesmena, który wykładając własną kasę, przejmuje klub w autokratyczne władanie, czy raczej zasad finansowania klubów piłkarskich? Jeżeli to drugie, to jakich oczekujecie?
@ Zbyszek
Ja adwokatem Dyskopolo z pewnością nie zostanę, już za samo używanie tego określenia, jestem odsądzany od czci i wiary, Ty jestes radykalniejszy ode mnie, co pozwala mi sądzić, że moje "przewiny" na skali kibicowskich animozji przestaną być uważane, aż za tak ogromne.
Nie pisałem tylko o zamierzchłych czasach i nie tylko o działaczach. Miałem i mam w pamięci wywiad ś.p. Marka Wielgusa z sierpnia 1993 roku dla PN i GW, w którym deklaruje/po awansie do I ligi Polonii/, że wyśle wszystkich do pracy w swoich zakładach poligraficznych, aby się nauczyli szanować godność pracy i docenili, iż ludzie łożący na nich własne, ciężko zarobione pieniądze mają prawo domagać się przynajmniej tego, żeby ich nie oszukiwać. Wszyscy wiedzieli o co idzie. Cała piłkarska Polska się śmiała jak Pan Wielgus zagwarantował wysokie premie za zwycięstwa na wiosnę 1993 roku, a mecze były sprzedawane za 30%, góra połowa tej kwoty. Inni też nie chcieli awansować dlatego też sprzedawali swoje mecze i Polonia, nie chciała, ale awansowała. Takie to były czasy, ale w Polonii to był nawyk. Oni byli od tego uzależnieni jak ćpun od narkotyku. Ja nie kwestionuję prawa Polonii do istnienia, ja tylko mówię, żeby zmienili napis z "dumy Stolicy" na "Hańba Warszawy". Postępują jak złodzieje, którzy okradli i pierwsi krzyczą "łapać złodzieja".
Po prostu wielkie brawa przy otwartej kurtynie. Tak, z tą schedą tych którym się wydawało, że mając władzę opartą na bagnetach wszystko mogą i tym ich spadkobiercom, którym się to samo wydaje, tylko dlatego, że mają jakieś tam pieniądze należy powiedzieć - won.
Absolutnie nie żal mi panów Drzymały (tego od Groclinu, nie od wozu), Klickiego czy w końcu Wojciechowskiego. Wszyscy trzej mają ten sam problem, przyzwyczajeni są, że za pieniądze (szczególnie ich pieniądze) można wszystko. Tu jednak muszę oddać sprawiedliwość właścicielowi Polonii, On w przeciwieństwie do dwóch wymienionych przeze mnie poprzedników chciał "kupić" sukces inwestując w sferę sportową. Kompletnie przy okazji rozstrajając lokalny rynek (jak kiedyś w Albionie Abramowicz a obecnie szejkowie z Manchesteru City), ale kto bogatemu zabroni. Natomiast o tym jak działała Dyskobolia i Korupter Korona Kielce każdy mógł się przekonać czytając gazety lub rozmawiając z tamtejszymi kibicami futbolu.
Dlatego takim "dobrodziejom" naszej piłki to ja dziękuję, każdy z nich zrobił więcej złego niż dobrego. Każdy kierował się tylko i wyłącznie chęcią zaspokojenia własnych ambicji, mając kompletnie gdzieś wszystko wokół. Cała trójka za to miała/ma jedną wspólną cechę, cechę która doprowadza mnie do szału. Mianowicie uwielbiali/uwielbiają rozgłaszać wszem i wobec jak to środowisko im nie pomaga, jak to są ignorowani i pozostawieni sami sobie w ich walce o "powszechne dobro".
Tym panom już dziękujemy. Czas na normalną normalność.
Nie załuję Ptaka ( doprowadził ŁKS do mistrzostwa Polski ) i Romanowskiego ( z Legią trzy tytuły, w tym jeden kuleszowy, z Polonią również victoria ) oraz Pawelca, Grajewskiego ( dwa mistrzostwa, LM ) nastawionych na doraźny sukces, kosztem "spalonej ziemi" zostawionej po sobie.
Jednak gdy w dużej mierze komercja w futbolu zaczyna mi przypominać hydrę zjadajacą własny ogon, to jeżeli w zawodowej piłce na klubowej mapie Europy chcemy cokolwiek znaczyć, to bez wkładu kapitału, są to mrzonki. Inwestor na stabilnyych podstawach finansowych i z wieloletnim planem rozwoju klubu to element bez ktorego mozna osiągać sukcesy na miarę Ruchu Chorzów, czyli nawet bić się o mistrza, tylko co z tego jeżeli na jakiś daleki wyjazd eliminacyjny w pucharach moze zabraknąć pieniędzy.
Finansowanie zawodowych klubów piłkarskich przez samorządowe władze miejskie to dla mnie komunistyczna scheda, przejaw mentalności minionych czasów, w odróżnieniu od inwestowania publicznego grosza w infrastukturę sportową i dofinansowanie szkolenia dziciaków, w różnych dyscyplinach, to powinność i obowiązek.
Tak więc, każdego kto w piłkę chciał inwestować i z tego rezygnuje, żal. Nawet Wojciechowskiego!
Co do działaczy Polonii z minionych lat, nie mam szczegółowej wiedzy, żeby ich tak negatywnie jak Zbyszek wyróżniać z masy innych działaczy piłkarskich z minionych lat, fakt, że moja globalna ocena tych przedstawicieli rodzimego futbolu rodem z minionej epoki jest bardzo krytyczna.
Mort, ja nie jestem zwolennikiem ganiania się po ulicach, klatkach, szkolnych korytarzach lub w pociągach, żeby dowieść, kto w mieście nie ma prawa egzystować, to dziecinada, zatem być może w jakiejś części należy się z Toba zgodzić, przy zaoranej i posolonej ziemi, okazji czyniących "kibola" by nie było
Po spaleniu i zaoraniu teren po ksp nalezy posolić,żeby żaden więcej chwast już tam nie wyrósł 8)
Natomiast wycofanie się JW z Polonii byłoby dla tego klubu katastrofą. Zresztą całkowicie zasłużoną. Pan Wojciechowski wszedł w tamtejsze bagno i myślał,ze je osuszy pieniędzmi. Należało wykarczować wszystkich do pnia. W Polonii mówią o tradycji i JW dał się na to nabrać. Nie on pierwszy zresztą. Jest to tradycja oszustów, sprzedawczyków i ogólnie ludzi bez honoru. Każdy kto wejdzie do Polonii najpierw musi z tą haniebną "tradycją" zerwać i dopiero potem może myśleć o czymś pozytywnym w sensie budowania. " Z ziarna kłamstwa nie wyrośnie owoc prawdy". Podobnie żałosne i groteskowe jest narzekanie na sędziego i szukanie w nim winnego. Sędzia wypadł co najmniej dobrze. Miał 2 czy 3 wątpliwe decyzje, ale był bliżej sytuacji, a kamera niestety bardziej wypacza niż pokazuje. Należy więc przyjąć, ze miał rację.
Ja meczu nie oglądałem ale jako jeden z powodów podał sędziowanie.
Pytanie pierwsze zasadnicze Traktujemy poważnie deklaracje prezesa?
2-Sędzia Gil jak prawie zawsze dał ciała po całości?
Inaczej; nie "normalny" tylko "stanowiący normę".
Sam Wojtkowiak zdaje się zdążył już tę informację wyśmiać, ale nie czytałem szczegółów. Zakładam, że on zakłada, że po wielkim sukcesie z kadrą na Euro będą się o niego bili kontrahenci z wymarzonej Bundesligi.
A same zakusy? Niech pracują, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tylko żeby znowu nie krążyły potem plotki, że z listy trener wskazał zawodników E, F i G, a ściągnęli mu C i M.
Oczywiście najłatwiej byłoby zakwalifikować te informacje do często stosowanych chwytów poniżej pasa z jakimi mamy do czynienia przed takimi meczami jak ten sobotni pojedynek. Moglibyśmy gdyby nie jeden fakt, mianowicie osoba autora, a tym jest Andrzej Dawidziuk. Dziennikarz starający się rzetelnie relacjonować wydarzenia z Łazienkowskiej. Jeden z niewielu który stara się nie pisać zza biurka a jak najczęściej być przy drużynie.
Załóżmy na chwilę, że coś jest na rzeczy. Wszak obaj gracze wpisują się w niedawne wypowiedzi Marka Jóźwiaka o transferach między wielkimi polskiej piłki. Obaj też są do wzięcia za darmo, a to chyba jedyna cena jaką w tej chwili są w stanie zaakceptować włodarze stołecznej drużyny. Co sądzicie o takich zakusach?
Chodzi mi o kwestie sportowe, bo wiadomo, że przejście z Lecha Poznań do Legii Warszawa nie jest łatwe, zarówno dla zawodnika jak i kibiców warszawskiej drużyny. Mnie jednak interesuje jak oceniacie pod względem sportowym zakusy naszego pionu sportowego? Pozwólcie, że swoją ocenę wygłoszę w późniejszym czasie.
-"Dlaczego nie ma go na kogo wymienić?"
To chyba jest pytanie do osób ciągnących sędziego Małka za uszy od wielu lat. Ciekawe jest jednak to, że czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają a sędzia Małek wciąż w komisjach na boiskach.
To, że coś wywinie wcale nie musi oznaczać naszej straty
@Gawin76&Monrooe
Czyli wracemy do mojego pytania wyjściowego: Dlaczego nie ma go na kogo wymienić? Wszyscy się zgadzają, że facet potrzebuje przynajmniej odpoczynku od sędziowania, a tymczasem zgarnia wszystkie z założenia ciężkie mecze (np. ŁKS-Widzew, Wisłą-Lech, Legia-Lech)
1. Widzew-Wisła 1:1
2. Lechia-Cracovia 1:1
3. Legia-Śląsk 1:2
4. Podbeskidzie-Ruch 0:1
5. Widzew-Jagiellonia 4:2
6. Lech-Korona 1:0
7. ŁKS-Wisła 1:2
8. Śląsk-Lechia 1:0
9. Cracovia-GKS 2:1
10. Lechia-Jagiellonia 0:1
11. Zagłębie-Wisła 2:2
12. Widzew-Śląsk 2:2
13. Wisła-Lech 0:0
14. Śląsk-Cracovia 3:0
15. Zagłębie-Jagiellonia 2:1
16. ŁKS-Widzew 1:1
I teraz tak:
ad. 2)
Mecz na otwarcie "Płemieł Ałena", cały mecz sędzia pilnował, żeby Lechii się krzywda nie stała. M.in. nieuznany gol Niedzielana po wydumanym spalonym.
ad. 3)
Nieodgwizdany karny w końcówce po faulu na Radoviciu, przez całe spotkanie mnóstwo innych decyzji na niekorzyść Legii.
ad. 5)
Bramkę, która wyprowadziła Widzew na prowadzenie, strzelił Bieniuk. Nie powinno go być wtedy na boisku, bo wcześniej z premedytacją uderzył łokciem rywala. "Arbiter" nie zareagował.
ad. 7)
Nieuznana prawidłowa bramka dla ŁKS-u. W dodatku nieuznana w sposób wzbudzający szczególnie duże podejrzenia co do uczciwości sytuacji.
ad. 8)
Uznany gol dla Śląska po faulu na bramkarzu, brak karnego dla Lechii.
ad. 9)
Gol na 2:1 strzelony w doliczonym czasie gry po mocno wątpliwym rzucie wolnym.
ad. 11)
Nieuznana prawidłowa bramka Sernasa dla Zagłębia, nieodgwizdany przynajmniej jeden karny po zagraniach zawodników Wisły.
To tylko najważniejsze wyimki z tegosezonowego małkowego pitawalu. Przed sobotą mam jak najgorsze przeczucia - tym gorsze, że zabrzańskie indywiduum już dawno nic dużego nie wywinęło i jestem pewien, że aż go gwizdek świeżbi.
Żeby była jasność ja też nie przepadam za tym panem. Najlepszy sędzia to taki który jest na boisku niewidoczny. Małka za często widać. Przyznasz mi chyba jednak rację że tzn. eksperci do akurat tego sędziego większych pretensji nie zgłaszają.
@Senator
Psioczą czy nie, dla mnie sędziowanie przez Małka psuje widowisko. Równie dobrze rzut monetą może decydować o wyniku - też będzie bezstronnie. Małek to według mnie najgorszy sędzia w ekstraklasie. Nie przypominam sobie bym oglądał jakiś mecz który on sędziował i nie popełnił żadnego dużego błędu. Powtarzam: każdy może mieć zły dzień, pomyłki to rzecz ludzka, a kibice wynajdą błędy nawet najlepszym arbitrom, ale wszystko musi mieć jakieś granice. Może to nie jest kwestia braku umiejętności, a np. ulegania niechęci kibiców, ale wg. mnie Małek nie radzi sobie z meczami ekstraklasy. Ja osobiście będę bardziej zaskoczony jeśli w sobotę wieczorem nie będę miał zastrzeżeń do jego pracy (choć wcale nie twierdzę, że akurat nas skrzywdzi). Mam szczerą nadzieję, że moja ocena jego umiejętności i jakości jego pracy jest błędna i faktycznie uległem jakiejś "zbiorowe histerii".