W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!

Co do Kuciaka to po chwili zastanowienia należy uznać że nie wolno jednak starać się zagrywać piłki lecąc pół metra nad ziemią nogami w strone przeciwnika. Nadmierna siła i nadmierna agresywność w grze. Tak to widzę. Zresztą z tego co podają to w tej chwili nawet jak zawodnik trafia w piłkę a potem dopiero w przeciwnika wykonując całkiem prawidłowe zagranie jest przy użyciu zbyt dużej siły, narażając przeciwnika na kontuzję to ma byc pokazywana żółta kartka. Kiedyś nie do pomyślenia
Z kolei po spalonym Ljuboji przypomniała mi się bramka dla PSV z jesiennego meczu z nami. Tam było ewidentne podanie do zawodnika znajdującego się na spalonym, ten zrobił ruch do piłki, w ostatniej chwili cofnął nogę i właśnie fakt, że typ nie dotknął piłki, wystarczył żeby sędzia puścił grę. Dwie sytuacje, dwie różne interpretacje, w obu przypadkach niestety z naszą stratą
I to jest bardzo ważne. Zagranie niebezpieczne jest kwestią oceny sędziego. Podstawowym kryterium jest właśnie to o czym napisałeś czyli czy zawodnik był zainteresowany piłka czy nie. Jeśli nie był zainteresowany piłką to już sam zamiar czyli gdyby widzewiak odpuścił mógłby skutkować wolnym i napomnieniem. Oczywiście to nie jedyne kryterium. Nie może też być mowy o zwieszeniu Kuciaka co możemy przeczytać na forach. Komisja nie naprawia błędów sędziego. Sędzia doskonale sytuację widział i zinterpretował jak zinterpretował. Jeśli miałaby naprawiać do już tylko krok do weryfikacji wyników meczów czyli sędzia bramki nie uznał choć była zdobyta prawidłowo więc komisja uznaje i weryfikuje wynik.
Gdyby nie siła z jaka bramkarz Legii trafił nogi napastnika Widzewa to powiedziałbym, że to podobna sytuacja do tej jaką mieliśmy w meczu Legia - Cracovia, gdy to skoszony został przez bramkarza Radović. Wcześniej jednak bramkarz wybił piłkę i... wszyscy chwalili decyzję sędziego Siejewicza. Gdzie jest w takim razie granica? w samej sile i brutalności? Co ciekawe sam mam podświadome przeświadczenie, że przy Rado faulu nie było a w Łodzi należała się czerwień. Tylko dlaczego? Dlaczego przepisy nie traktują takich sytuacji jasno i wyraźnie? Po co aż taka wolność w interpretacji.
A o Legii trzeba pisać, nieważne jak, ważne by pisać. Jedni czytają bo kochają, inni bo nienawidzą.
Chociaz musze przyznać,że faktycznie Maciek sie wyróznia i ciężko go nie lubić
Pytanie kiedy straci dzisiejszy punkt, który tym razem w zastępstwie sędziów dostał od losu
Bardziej na poważnie to drużyna z Wrocławia gra koszmarnie i zdobywanie jakichkolwiek punktów w takiej dyspozycji graniczy z cudem.Ciekaw dla mnie jest to, jak wielki wpływ na dyspozycję piłkarzy Śląska ma atmosfera w szatni. A ta jak mieliśmy okazję się przekonać (wywiad z Madejem) wciąż nie jest najlepsza.
Gdyby nie praca
- "SKLW nie zwróciło Klubowi ani złotówki z tytułu poniesionych przez Legię kar" jest w pełni zgodny z prawdą.
Zresztą tłumaczenia takiego a nie innego stanu rzeczy są dla mnie (i nie tylko dla mnie, co widać po reakcjach na forach)co najmniej mgliste. Powodów jest pełne spektrum, od niepotwierdzonych oskarżeń, po żal do klubu przebijający z obecnego wywiadu.
Czemu tak jest? Przydało by się by ktoś wreszcie potraktował nas poważnie i wyjaśnił. Niestety argumentacja na zasadzie - "nie płacimy, bo nam się nie podoba nam się brak wsparcia ze strony kubu" jest dość licha. Lepsze były oskarżenia, z tym, że zapewne ciężko poprzeć je dowodami a to z kolei czyni je zwykłymi pomówieniami.
Treść porozumienia jest jaka jest, jeśli były jakieś uwagi to przydało by się zaprotestować (zwrócić uwagę) wcześniej, obecnie jesteśmy postawieni wobec faktu z którym nie bardzo daje się cokolwiek zrobić. Niestety dla strony kibicowskiej to SKLW nie wywiązuje się z postanowień które samo podpisało. To niestety bardzo ogranicza zaufanie do organizacji kibiców jako partnera w kolejnych rozmowach.
Odnośnie wywiadu wypowiem się w odpowiednim temacie, zapraszam do "O potrzebie opamiętania".
Zauważcie jedną rzecz przebijająca z całego wywiadu - dośc jasno wskazane co (a raczej kto) jest tak naprawdę głównym problemem we wzajemnych relacjach
bez oczerniania na prawo i lewo, winą zarządu jest po prostu tolerowanie pewnych indywidualnych działań niektórych pracowników
niech nie będzie sytuacji, że na c-L dopuszczmy tylko wybiórcze linkowania.
Przy okazji Morcie, jedno zdanie z tego wywiadu rozbudziło moją ciekawość, zgodnie z wyjaśnieniami, SKLW nie ponosi kosztów nakładanych kar, ponieważ wbrew obustronnym zobowiazaniom, Klub się od nich nie odwołuje, w takim razie w kontekście takiego stwierdzenia: " Raz gdy Komisja Ligi zamknęła Żyletę w ubiegłym roku, nasze działania i odwołanie klubu doprowadziły do zawieszenia kary i zamiany jej na finansową." to czy Klub wówczas zapłacił karę, a SKLW uiściło zwrot jej równowartosci?
Szkoda, że nikt nie potrafi jej zastosować "przed" danym wydarzeniem. Za to jak wszystko jasne to mamy istny wysyp mędrców przeróżnej maści. Ciekawe jak by zareagowali gdyby się dowiedzieli, że Legioniści ciągle na wiosnę grają z mikro-urazami i każdy mecz to spore ryzyko kontuzji. Gra co trzy dni to dla naszych piłkarzy wysiłek ponad stan. Niewielka rotacja (spowodowana wąskim składem) też nie pomaga.
Nacho Novo zaczyna wyglądać coraz lepiej, nadal nie takie jak trzeba wyczucie piłki, futbolówka nadal odskakuje ale... jest zdecydowanie lepiej. Rzekłbym, że wreszcie widzę czemu kibice z Glasgow mogli zakochać się w tym zawodniku. Jego wola walki jest aż zaraźliwa. Nieco spuścił z tonu po żółtej kartce ale to tez na plus dla niego, gdyby grał z podobnym zaangażowaniem niż przed to mogło by to się skończyć czerwienią. A to osłabiło by zespół i sprawiło mnóstwo kłopotów. To spotkanie zdecydowanie na plus dla coraz lepszego Hiszpana. Brawo.
Ismael Blanco. No cóż, niewątpliwie ma zmysł myśliwego. Niewątpliwie potrafi grać w piłkę, niestety w obecnej formie nie daje nadziei na dalszą współpracę. O ile poprzednio mógł mieć pretensje do partnerów, że Ci nie rozpieszczali go dobrymi podaniami o tyle w meczu z Arką mógł, a nawet powinien strzelić kilka bramek. Nie udało się i to nie udało się z kilku powodów. Po pierwsze szwankuje technika, problemy z przyjęciem, problemy w wyczuciem rytmu zagrania. Po drugie szwankuje szybkość i chyba ogólnie przygotowanie fizyczne. Zawodnicy Arki potrafili dopaść naszego napastnika mając kilka metrów straty na starcie. Owszem widzę nadal duży drzemiący potencjał z tym, że rozmawiamy o zawodniku który ma kontrakt większy (lub porównywalny) z uposażeniem Danjiela Ljuboji. W takim wypadku należy wymagać by gracz otrzymujący takie wynagrodzenie dawał zespołowi co najmniej tyle co Serb. w tej chwili Argentyńczyk jest od tego bardzo ale to bardzo daleko.
Wbrew powszechnym opiniom bardzo solidny mecz Janka Gola. O ile w grze do przodu było jeszcze kilka starych mankamentów (szczególnie zbyt wolne wprowadzanie piłki) to w defensywie bardzo dobrze to wyglądało (co najważniejsze czysto i w "białych rękawiczkach"). Na koniec okraszone to bardzo ładnym golem (pisownia z małej litery zamierzona)po podaniu grającego już fatalnie w tej chwili Michała Żyro (ot taki typowy "dżołk" piłkarski)
Jedynym wielkim minusem są kontuzje naszych piłkarzy. Wygląda na to, że będziemy zmuszeni walczyć o mistrza bez Michała Żewłakowa. Będzie bardzo ciężko, choć z drugiej strony będziemy moli się przekonać czy jesteśmy "uzależnieni" od 102-krotnego reprezentanta polski.
Ja tymczasem spróbuje przynajmniej w jednym miejscu przywrócić rozmowę na tematy piłkarskie, a nie okołopiłkarskie i kibicowskie: Jak wam się podobała wczorajsza gra naszych nowych nabytków (Novo i Blanco)? Obaj się mocno przyczynili do końcowego wyniku, więc może warto na nich trochę popatrzyć? Czy tylko ja mam wrażenie, że o ile Novo się przynajmniej stara (z różnym skutkiem), tak Blanco wręcz unika piłki?
Ogólnie to co komu do tego czy pójdę na mecz. Nawet miałem ochotę przejść się z rodziną i pozwiedzać, ale teraz się zastanawiam
Ciekawe czy weszlo.com zmieni swoje zdanie o tym springu?
"Nasz" mocno zaangażowany kibic mort razem z kolegami doszli do wniosku że taki mecz może być doskonałą okazją aby pokazać że nie taki kibol straszny jak go malują. Jeśli rzeczywiście przyszli by Warszawiacy a na trybunach obyło by się bez j...ć PZPN i innych Donald ...
była by to doskonala promocja kibicowania wg wzorów ultrasow
No to trochę się wygłupiłem
Z drugiej jednak strony byłem przekonany, że TEN nagły zwrot (jeszcze wczoraj na trybunach jeden gwizd na podawany komunikat NCS) jest całkowicie zrozumiały i tego akurat tłumaczyć nie trzeba
Monrooe - Senator pyta raczej o zmianę zdania kibiców. Swoją drogą ciekawe, czy policja w ostatniej chwili nie uzna jednak, że tego meczu nie potrafi zabezpieczyć.
Mecz z polonią to marzec, a awans zgodnie z artykułem to styczeń, to dlaczego błędna? Zresztą nie wiem. PO prostu znalazłem jakąś informację która w moim odczuciu nieco "broni" jedną ze stron, więc uznałem, że warto się nią zainteresować. Jeśli się mylę to sorry, za wprowadzenie bałaganu.
@Garm (post drugi)
Fakt. Co gorsza większość rozmów z laikami o Legi prędzej czy później sprowadza się do tematu kibiców na stadionie i różnych konfliktów. Ja powiem szczerze jestem już tym dość mocno zmęczony