W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!

Bardzo dobra gra Blanco, robił dokładnie to, czego po nim oczekiwałem. Dla mnie man of the match. Novo kompletnie nie czuje piłki. Kilka razy uderzył wprost w bramkarza a jak już spróbował go ominąć, to ominął również bramkę o kilka metrów. Na plus jednak zaangażowanie w grę, bardzo często angażował się w organizację naszych ataków. Chłopak naprawdę nie chowa się za plecami przeciwnika i naprawdę warto mu dać dłuższą szansę. Żyrko, wielki szacun za 3 bramkę. Nie każdy potrafi przebiec pół boiska i precyzyjnie uderzyć. Ale poza tym zbyt często piłka mu przeszkadzała. Natomiast po drewnie z ostatnich meczów chyba już nie ma śladu i powoli wraca stary dobry Michał. Radko. O! Już było znacznie lepiej. Jeszcze tylko poprawić skuteczność i będzie git!
Teraz minusy. Vrdoljak. Kurczę, co się z tym chłopakiem dzieje? Ja rozumiem, że to tylko Wejherowo ale taka nonszalancja i kompletny brak koncentracji kapitanowi po prostu nie przystoi. Z przykrością to piszę ale na razie Ivica nie nadaje się do wyjściowej 11-tki.
Łukasik. Napiszę tylko tyle, że jeszcze daleka droga przed nim.
Kurcze co się dzieje z tymi boiskami. Toż to pastwisko wygląda lepiej. Murawa na naszym bocznym to mistrzostwo świata przy tym czymś na czym przyszło Legii grać.
A sam mecz nie różni się niczym od sparingów wewnątrz tygodniowych. Szkoda, że Michał Żyro nie umie zaprezentować takiej formy w lidze. Miejmy też nadzieje, że wreszcie zaczniemy oglądać Ismaela Blanco na naszych boiskach. Oczywiście oglądać go na środku ataku tam gdzie jego miejsce.
W trakcie jak pisałem tego posta Legia zapewniła sobie awans
Boję się, że te informacje o jego odstrzeleniu mogą być prawdziwe. Facet naprawdę dobrze się prezentował w sparingach. Gryf to nie żaden wielki przeciwnik by z nimi też nie mógł się pokazać.
A poza tym, nawet gdyby... to przecież mamy Wolskiego, co nie?
Zupełnie inna para kaloszy to gole 1 i 4 tam obrona zespołu z Białegostoku wyraźnie pomogła przeciwnikom z ukłuciu Sandomierskiego. Ten ostatni zresztą też się nie przyłożył.
PS. Jutro nie będzie Żewłaka i Ljuboji (nie polecieli do Wejherowa) więc może w końcu zobaczymy Blanco na swojej nominalnej pozycji.
A co do derbów to mnie ponownie zadowoli samobój Sadloka
- "Napastnika? Ta drużyna przede wszystkim nie ma choćby bladego pojęcia o grze obronnej."
Nie zmienia to faktu, że gdyby mieli napastnika to pewnie by dobili Polonię zanim ta się rozstrzelała. Fakt, faktem, że gra defensywna Jagi to jakaś dzika odmiana radosnego futbolu. Z tym, że ten Brazylijczycy zarzucili dawno temu.
@ Garm
- "ale dobrze tak Kuleszy - bardzo nieładnie postąpił z Michniewiczem, to teraz ma walkę o utrzymanie."
Dodajmy, że walkę o utrzymanie którą niekoniecznie muszą wygrać.
Z innej beczki. To trzeba przyznać, iż skuteczność Polonistów co by jednak nie mówić zatrważająca.
Sir Gawinie naprawdę ostatnie zdanie. Ty i JE Zbyszek patrzycie okiem kibica ,ja patrzyłem okiem indyka .
Trzeba po prostu chcieć należeć do kibicowskiej rodziny i czuć się w niej jak w prawdziwej, kochającej się rodzinie.
W sporze o telewizyjne oglądanie wspieram Gawina. Gdy do wyboru mam mecz naszej ligi i o tej samej porze mecz ligi innej to wybieram nasz mecz. Na poziom nie utyskuję, bo się poprawia, a też nigdy nie miałem przekonania, że gdzieś jest lepiej tylko dlatego, że nas tam nie ma.
Też nie bardzo rozumiem, ale to na pewno nie tylko sprawa rozumu, jak można zachwycać się ligą angielską. Toż to jak skoki narciarskie. Wszyscy grają tak samo. Nie dziwota, że w rozgrywkach europejskich dają ciała. Zdarzają się perełki, ale to wyjątek od reguły. Zaś ligi niemieckiej nie da się oglądać. Np wczorajszy mecz Augsburg - Dortmund. U nas przynajmniej chcą coś na boisku zrobić. Nie bardzo potrafią, ale to inna sprawa. A tam i nie bardzo umieją i nie bardzo chcą. I Barcelona takiemu czemuś kopie 7 bramek. W Niemczech chyba rzeczywiście po kilkanaście ton na treningach dżwigają, bo potem na meczu odpoczywają. A publiki i w Anglii i w Niemczech pełno. To jest fenomen,który z tzw. poziomem nic wspólnego nie ma. Nawiasem mówiąc Sporting ograł u siebie MC, a i przegrał też MU. Nie sądżmy więc po pozorach,s próbujmy sięgnąć do głębi.
Ale tam komentatorzy nawet na marnym meczu pieją z zachwytu nad wszystkim. Nasi komentujący ligi zagraniczne zresztą też. Ludzie nauczeniu słuchać uszami kupują te teksty jak indyk kluski i tak idzie po narodzie wieść: ależ oni grają.
Lepiej skończmy tę rozmowę, bo szczerze mówiąc kompletnie nie wiem już o co Ci chodzi i do czego właściwie zmierzasz. Mówię 'pas'
Atrakcyjność rozgrywek mierzmy przekazem medialnym a nie własnym i będzie prościej. Zwykły Kowalski nie będąc subiektywnie zaangażowanym w żaden klub pod wpływem tego przekazu wybierze mecz "Wilków" a nie Bełchatowa. Ok koniec.
PS
Bardzo się cieszę że w pierwszej kwestii się pomyliłem
Mylisz się Senatorze w aż dwóch kwestiach - w jednej ogromnie, w drugiej odrobinę
Ogromnie mylisz się rzecz prosta twierdząc, że mam Cię za głupca, odrobinę mylisz się, nie chcąc dostrzec sedna przekazu zawartego w uwadze o przyczynie i skutku.
Żeby zobrazować ostatnią myśl przykładem. Wyobraź sobie Senatorze, że Ty, ja i redaktor naczelny LN trafiamy do osiedlowego zespołu piłkarskiego. Gramy sobie w tę piłeczkę tak jak umiemy, raz lepiej raz gorzej. Nagle pewien bloger odkrywczo puka się na nasz widok w głowę i publicznie pyta jak ktokolwiek może oglądać w akcji takie badziewie jak gawin i Senator, skoro ulicę dalej jest stadion, na nim prawdziwa piłka i prawdziwi sportowcy.
Ty zdajesz się uważać, że to nasza wina, że nie zapieprzamy po boisku przez 90 minut tak jak tamci ze stadionu, że to nasza wina, że nie jesteśmy dość atrakcyjni dla widzów i sponsorów. Co jeszcze bardziej zdumiewające, sądzisz że gdybyśmy zaczęli zbliżać się poziomem do tych typków ze stadionu, ktokolwiek w ogóle by to zauważył. Nie rozumiem skąd to przekonanie.
Abstrahując od powyższego, nie jestem odpowiednim partnerem w tej dyskusji, ponieważ w kwestii oceny atrakcyjności rozgrywek w poszczególnych krajach jestem kompletnie niezainteresowany zdaniem jakimkolwiek innym poza swoim własnym
Jest to nieprawda. To, że jesteśmy na 1 miejscu w tabeli wynika nie z naszej siły, ale z błędów rywali. Zresztą taką samą nieroztropnością było wyliczenie przed wiosną, iż Śląsk ma najwięcej wartych pieniędzy zawodników. Więcej niż Legia, Wisła, Lech czy Polonia. To tak jakby napisać, iż PKB Polski jest większe niż PKB Niemiec, Francji czy Anglii tylko dlatego,że udało nam się osiągnąć wyższy niż w tych krajach % wzrostu PKB w jednym roku. Podobnie z piłką. Umiejętności piłkarzy Lecha /zdobywcy MP z 2010 r./ czy Wisły /MP z 2011 r./ nie zmniejszyły się. Trenerzy w tych klubach postanowili natomiast realizować swoje wizje składu i organizacji gry kosztem wyników. W Polonii Prezes za długo był w USA i przesiąknął tamtejszą manierą oceny wszystkiego przez pryzmat pieniądza. A w Ślasku trener postanowił zmienić i przygotowania i sposób gry. Brak wyników zmusił go do 'cofki'. Teraz głównym wrogiem jest nowy stadion, który jest inny dla jego drużyny i dla przyjezdnych. Częściowo ma rację, ale to trzeba było przewidzieć, że w Polsce na wiosnę może być błoto i potrenować z zawodnikami trochę w cięższych warunkach.
Zaś Legia się osłabiła. Odeszło 3 podstawowych zawodników. Żaden z zewnątrz do podstawowego składu nie doszedł. Szczególnie brak Rybusa jest aż nadto widoczny.
Ja wiem że może to być uznane za minimalizm, ale cieszmy się, że w tych warunkach mamy realne szanse na Mistrza. Przed sezonem uważałem, że trofea jakiekolwiek przejdą nam koło nosa. A tu nadal mamy szanse. Chyba Opatrzność nad nami czuwa i jak się uda to pójdę jej podziękować.