W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!

Niech robi karierę i w PZPN i w UEFA!
Zresztą ekonomia Legii to zapewne miękkie podbrzusze Mioduskiego, jestem za krótki żeby to rozkminiać, ale dopóki Legia ma zapewniony najwyższy budżet płacowy w lidze, to Miodek może twierdzic że ze swojego zadania jako właściciel się wywiązuje, a że „pion sportowy” tej mamony nie potrafi wykorzystać, albo że ją wręcz marnotrawi to już nie jego „zasługa” bo on się z decyzji sportowych w tym personalnych wycofał.
Mam takie wrażenie że gdyby Mioduski chciał to znalazłby się osobnik wielokrotnie bogatszy od niego i łyknąłby ten klub.
Nie lubisz polskiego futbolu jaku mu życzysz prezesa Mioduskiego
Kiedy Zieliński miał czas i chwilę się zastanowił to zatrudnił Runjaića i to był dobry ruch - złe było że go zwolnili, bo jak dobrze pamiętam to mu osłabili drużynę w zimę i oczekiwali cudów, a jeszcze gorsze że zatrudnili za niego wariata, który powolutku rozsadzał klub od środka. Przypominam panom że przez niego zwolniono praktycznie cały dział sportowy w tym dyrektora który go zatrudnił (powielił się schemat Motoru Lublin), a okazało się że ci piłkarze wskazani przez ten dział coś grają, a ci wskazani przez naszego tuza mają się trochę gorzej. Feio moim zdaniem idealnie się wpisuje to co kiedyś mawiał pan Kazimierz - dobry trener tylko wyników nie ma, bo jakoś nie przypominam sobie aby gra drużyny Feio mnie w którymś meczu zachwyciła.
Żewłakow nie wiedząc dlaczego chciał go trzymać i liczył że się dogada, a potem szukał szybko bo zaraz sezon, więc znalazł co znalazł. Nie było to przemyślane, nie było to sprawdzone i ma co ma. Znowu szuka w trybie awaryjnym, czyli pewnie na trochę a potem się zobaczy.
I tak to trwa sobie w najlepsze przy Ł3 to ciągłe łapanie króliczka i pewnie czas przyjmować zakłady, kto będzie dłużej u steru - przyszły trener czy jeden albo obaj dyr. sportowi, bo pytanie brzmi kiedy ich odpali
Według mnie tylko ekonomia może sprawić że Mioduski pozbędzie się części udziałów w klubie, czyli na przykład rok po roku brak awansu do europejskich pucharów. Nie chcę, jako kibic „na złość mamie, odmrozić sobie uszu” czyli nie życzę tego ani sobie, ani Legii. A skoro tak, to uważam że trzeba się starać uczciwie oceniac Mioduskiego, nie tylko jako „samo zło” a również z tymi pozytywami, które samemu Dalkubie przywołujesz i w tym pryzmacie i uwarunkowaniach o których pisał Corazstarszy. Gdy ocena będzie uczciwa, może Miodkowi będzie łatwiej się zreflektować z błędów, skoro będzie miał świadomośc że kibice postrzegają rzeczywistośc, a w niej i właściciela Legii w różnych kolorach i odcieniach, a nie tylko w czerni.
Dodam jeszcze jedną „zasługę” Mioduskiego, jeżeli jako wiceprezes Europejskiego Stowarzyszenia Klubów (ECA), oraz jako członek Rady Zarządzającej UEFA lobbował za utworzeniem Ligi Konferencji to medal mu się należy, a napisałem w cudzysłowie bo nie wiem jaki był faktyczny udział Mioduskiego przy powoływaniu Ligi Konferencji, fakt że dla naszej piłki stała się windą do nieba w europejskim rankingu.
Stąd też mój wniosek, niech Mioduski próbuje z błędów wyciągać wnioski, a po kadencji Kuleszy niech zostaje prezesem PZPN!
P.S.
Dziś z „meczyków” dowiedziałem się że dyrektor sportowy Michał Żewłakow był nieświadomy zakontraktowania Colaka, a Łukasz Olkowicz opisując sytuację w Legii przyrównał ją do „dworu” pełnego koterii rywalizujących ze sobą. To koresponduje z tym co podnosimy, czyli jak zarządzac, jak ważne są relacje międzyludzkie żeby klub dobrze funkcjonował merytorycznie.
Sądzę, że wpis dalkuba jest bardzo ciekawy. Do krytyki funkcjonowania obecnej Legii dodany został bowiem nowy element - nie chodzi tylko o zatrudnianie niewłaściwych i niekompetentnych osób, ile o to, że Legia stała się zbyt trudnym miejscem pracy, w którym trudno nawet ludziom kompetentnym osiągać dobre wyniki.
Sądzę, że wszyscy się zgodzą, że pan Mioduski nie ma szczęśliwej ręki przy wyborze osób decyzyjnych. Z pozytywów, potrafi przyznać się do błędu (nie to, że werbalnie, tylko czynem), potrafi usuwać się na dalszy plan i ograniczać swój codzienny wpływ na wiele stron życia Legii. Trochę przekornie tutaj spróbuję zdjąć z niego część odpowiedzialności za to, co teraz się dzieje. Ludzie, których zatrudnia lub zatrudnia Legia pod jego rządzami nie są często przypadkowi czy pozbawieni zalet. Przykładem obecny dyrektor sportowy. Fatalny w wyborze trenerów, niezły w sprowadzaniu i transferowaniu piłkarzy i dynamice / efektywności działania w tej drugiej sprawie. Podobnie opinie można, post factum, powiedzieć o Zielińskm (jednak, jak się okazało, N’same nie był chybionym ruchem) i Kucharskim (np. sprowadzenie Muciego było ruchem nieoczywistym, a bardzo udanym sportowo i finansowo). Z drugiej strony, dana decyzja personalna może być 100-procentowo racjonalna, a życie potem i tak swoje. Tutaj np. Zbyszek dowodził, że kryteria obrane przy zatrudnieniu Iordanescu były racjonalne. Ale okazało się, że jego umiejętności zawodowe jednak absolutnie nie są na miarę wyzwań, jakim miał sprostać w Legii. Podobnie w 2006 Real Madryt zakontraktował Fabio Cannavaro, świeżo upieczonego mistrza świata, który na turnieju, wraz z Nestą, grał niesamowicie dobrze. Włosi w siedmiu meczach stracili dwa gole - ze Stanami Zjednoczonymi w grupie i w finale z Francją z karnego. A Cannvaro grał tak dobrze, jakby Włosi w jednej osobie mieli dwóch środkowych obrońców (dodając Nestę / Materazziego - trzech) i jeszcze wszechstronnego defensywnego pomocnika. No, ale w Realu pan Fabio demonstrował czasami grę taką że szczęka opadała - jak niedawny MŚ może coś takiego zrobić. Więc, wszystkiego nie przewidzisz, nawet jeśli przy wyborze zastosujesz racjonalne kryteria.
Teraz zaangażowanie piłkarzy, o którym dalkub pisze i które sprowadza ostatecznie do niekompetencji Mioduskiego. Ja zwolennikiem Feio nie byłem. Ale pamiętam wypowiedzi kilku zawodników, że to najlepszy trener, z jakim pracowali. Pamiętam też, że cenili go za to, że gdy ktoś chciał popracować dodatkowo indywidualnie w LTC, to Feio był do dyspozycji. I że treningi były wymagające i dawały poczucie, że mają sens, że rozwijają i zespół, i piłkarzy indywidualnie. A teraz taki pan Iordanescu - wiecznie nieszczęśliwy, z miną cierpiętnika. Jak tutaj do takiego w ogóle podejść i poprosić o dodatkowe zajęcia? Przecież niewyspany. To, gdy podwładni widzą takie zachowanie przełożonego, to i im samym się odechciewa. Nawet jeśli nie jest to profesjonalne, to bardzo ludzkie. Widzieli, że na grę Iordanescu pomysły miał bardzo skromne. Widzieli, że niektórzy zawodnicy mają pewne miejsce w składzie wyjściowym niezależnie od wszystkiego. Że coś takiego jak ‘plan B’ u niego nie występowało (rewanż z Larnaką). No to im samym się również odechciewało.
I ile w takiej sytuacji może zrobić właściciel / prezes? Co Ty byś zrobił teraz na jego miejscu? Kontynuowałbyś współpracę z duetem Żewłakow - Bobić? Nie kontynuował? Jednego (którego) byś pogonił, a drugiego zostawił? Bo teoretyzować, nawet mając realne oparcie w praktyce, można łatwo. Ale potem, gdy przyjdzie co do czego, to nie jest tak prosto.
Nie znam ani pana Leśniodorskiego ani pana Mioduskiego, nie wiem który mniej lub bardziej zna się na piłce - jestem pewien, że żaden z nich nie zna się na tyle aby prowadzić i decydować dział sportowy jakiegokolwiek klubu. Zadaniem ich nie jest dobór trenerów, piłkarzy, lekarzy itp. ich zadaniem jest wymyślenie struktury zarządczej i znalezienie do niej kluczowego pracownik/pracowników, którzy profesjonalnie ten dział poprowadzą - moze to być viceprezes ds. sportowych, dyrektor sportowy lub inny kierownik. To ten człowiek ma odpowiadać za to kto jest trenerem, kogo kupuje do drużyny, jakich ma współpracowników, jak współpracuje z akademią, kto jest skautem, kto lekarzem itd.
Teraz dlaczego uważam, że zatrudnienie Żewłakowa nie ma merytorycznych podstaw - z całym szacunkiem to że ktoś przez jakiś czas współpracował Leśnym ma mniej więcej taką wagę jak to że często ogląda ligę hiszpańską więc zna te wzorce. Ja pytam co osiągnął Żewłakow po odejściu z Legii? Nie pamiętam wiele poza kierowaniem samochodem na podwójnym gazie i żeby było jasne to go nie dyskwalifikuje, bo zawsze warto dać drugą szansę, ale niestety z pracy w roli dyrektora nie zasłynął w tym czasie, a raczej skupił się na opowiadaniu nam świata piłki w TV. Gdyby Mioduski sprowadził Masłowskiego - to bym rozumiał, Żewłaka nie rozumiem.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, które od czasu do czasu pojawia się na tym forum, że Legia ma za małą przewagę finansową nad innymi aby to zapewniało jej dominację w lidze - pewnie nie mamy aby wygrywać 9 na 10 mistrzostw, ale walkę o nie do końca i bycie w top 3 to powinien być standard. Inaczej przepalamy kasę zwyczajnie. Doskonale wiemy ilu w Legii pojawiło się przepłaconych kopaczy w tym czasie, ile stracono na nich kasy, ilu sprowadzono przygłupów na stanowisko trenera i ile stracono na nich kasy - to są dziesiątki milionów, dziesiątki milionów, za które dało sie sprowadzić 2 razy lepszego dyrektora i mieć na leszych zawodników i trenerów - trzeba tylko to wydać racjonalnie
„Iluż to mieliśmy trenerów w ostatnich latach, głównie trenerów czeladników, furiatów? Przepłaconych i idiotycznych transferów?”
„Kiedy w Legii rządy rozpoczął Mioduski w roku 2017 trenerem był Jacek Magiera od tego czasu Astiz będzie kolejny 12 trenerem w ciągu 8 lat. Byli wśród nich przeróżni osobnicy, często ich wybór był tak dziwny że nie sposób tego pojąć - Jozak Klafurić SaPinto Feio Gołębiewski.”
„... kluczową osobą w klubie jest osoba dyrektora spotowego - Jak przyszedł Mioduski to był nim Żewłakow, po którym był Kucharski potem Zieliński i historia zatoczyła koło mamy znowu Zewłaka, tylko że on dostał naddyrektora Bobića, czyli tak de facto nie wiadomo kto jest odpowiedzialny i za jaki transfer.”
Trudno z tymi argumentami polemizować, dużo łatwiej się pod nimi podpisać a kwestię przepłaconych idiotycznych transferów szczególnie podbić i podkreślić. Natomiast żeby nasza dyskusja była pełniejsza, to moim zdaniem do Mioduskiego nie wolno podchodzić jako do wujka „samo zło”. Tym bardziej, że ponownie muszę się zgodzić, że Mioduski „nie sprzeda (klubu) w najbliższym czasie”. Pozostaje nam albo pomstować, popadając w rezygnację, apatię i zniechęcenie, albo mimo wszystko mieć nadzieję, że z błędów zostaną wyciągnięte wnioski. Dla mnie bliższym ekscentrycznego, nieokiełznanego w decyzjach Jesusa Gila był Józef Wojciechowski w Polonii niż Dariusz Mioduski w Legii. I Gila i Wojciechowskiego nie sposób było ogarnąć, Mioduski pod wpływem krytyki z bezpośredniego i bieżącego zarządzania klubem się odsunął. Pytanie czy Hera i Żewłakow z Bobicem są obecnie „merytorycznymi zawiadowcami”?
Dalkub napisał: „Problem polega na tym że żaden z wymienionych (dyrektorów sportowych) w momencie zatrudniania niczym się nie wyróżniał”. Odnośnie Żewłaka można polemizować, wszak pan Michał był „prawą ręką” Leśnego, wspólnie jeździli po Ondreja Dudę, nadwyrężali wątrobę w Białymstoku kontraktując Pazdana. Chociaż Albiceleste dowodzi: „Hasi przyniósł Wam Ligę Mistrzów i Vadisa w pakiecie. Zestawianie go z Iordanescu uważam za ociupinkę niesprawiedliwe”, to według mnie Ligę Mistrzów „zdobyliśmy” wbrew albo pomimo Hasiego i sprowadzenie go nadal uznaję za wtopę Żewłaka. Przy tym, to, że na drodze do LM mieliśmy Zrinjski Mostar, AS Treneczyn i Dundalk to i trochę szczęścia ale też i efekt punktów w rankingu i poprzednich dobrych wyników pucharowych a to już i Leśny ale i Żewłak mogą przypisać sobie na swoje konto.
Pytanie dlaczego Leśnemu żarło, a Mioduskiemu przestało? Postawię tezę że Miodek lepiej się zna na piłce niż Leśny, lepiej potrafi rozpoznać taktykę, ocenić potencjał piłkarza, w tych tematach jest bardziej zdatnym „pitolnikiem piłkarskim”, ale to Leśny okazał się „w czepku urodzonym” który wypełniał definicję „kto nie ryzykuje, nie pije szampana”. Za kadencji Leśnego odnotowaliśmy największą wtopę, blamaż organizacyjno-administracyjny w całej historii Legii, a mimo to jeden uchodzi za „dziecko szczęścia” a drugi robi za nieudacznika i szkodnika!?
Wydaje mi się, że Mioduski nie powinien unosić się ambicją, ale właśnie w kwestii zarządzania klubem, doboru ludzi, stworzenia wewnętrznej atmosfery winien bez uprzedzeń bliżej się przyjrzeć dyrektorowaniu Leśnodorskiego. Sprowadzanie wszystkiego do fartu, może być ślepą uliczką.
Michał Świerczewski w tandemie z Markiem Papszunem stworzyli doraźnie „wielki Raków”, ale nie jestem wcale pewny czy przeniesieni żywcem do Warszawy powielaliby sukcesy, utrzymaliby się na topie zgodnie z wymaganiami, oczekiwaniami naszego legijnego środowiska. „Walczyć, trenować! Warszawa musi panować!” z jednej strony to niepodważalne credo, ale z drugiej, to może być przekleństwo przy pracy pozbawionej doraźności. Nie jesteśmy ani Bayernem, ani PSG, nie mamy takiej przewagi finansowej, ekonomicznej nad resztą stawki w ekstraklasie żeby rok po roku „panować”. Niestety każdy trener w stolicy będzie rozliczany z doraźnego sukcesu, a to choćby z wprowadzaniem adeptów Akademii do pierwszej jedenastki stoi w sprzeczności.
Chcąc być sprawiedliwym, trzeba oddać Mioduskiemu że wybudował, stworzył Książenice, tego nikt mu nie zabierze. O Rakowie Świerczewskiego i Papszuna jeżeli w Częstochowie nie powstanie stadion, zaplecze klubu, baza, system naboru i skautingu zarówno tych najmłodszych jak i nieco starszych piłkarzy, to bez tego za dwadzieścia, trzydzieści lat Raków będzie się pałętał gdzieś w odmętach trzeciej lub czwartej ligi żyjąc tylko wspomnieniami jak to onegdaj bywało.
W Warszawie mamy stadion, bazę, zaplecze, Akademię, kibiców. Nie mamy kasy na tyle dużej, żeby rok w rok panowac w Ekstraklasie i nie mamy pomysłu jak wszystkie posiadane atuty wykorzystac, żeby mistrzostwo zdobywac co dwa, trzy lata grając systematycznie w pucharach i promując w Europie własnych wychowanków, przy okazji zarabiając na nich kasę, tym samym podnosząc budżet.
Wg. mnie nie sprzeda w najbliższym czasie, a już na pewno nie za pieniądze o jakich się mówi, no chyba że się spieprzymy (tfu!) do pierwszej ligi.
Idźmy dalej - dla mnie kluczową osobą w klubie jest osoba dyrektora spotowego - Jak przyszedł Mioduski to był nim Żewłakow, po którym był Kucharski potem Zieliński i historia zatoczyła koło mamy znowu Zewłaka, tylko że on dostał naddyrektora Bobića, czyli tak de facto nie wiadomo kto jest odpowiedzialny i za jaki transfer. Problem polega na tym że żaden z wymienionych w momencie zatrudniania niczym się nie wyróżniał, nikt nie wiedział dlaczego akurat ci mają dbać o to by Legia szła do góry - prezes tak chciał - następnie o ich jakości świadczyły transfery - rzadko udane, często bezmyślne, czasami wręcz śmieszne. powiem tak że najlepiej jeszcze ci ludzie wyglądali na początku pracy, a potem jakby szli tą samą ścieżką - nerwowość panika brak wizji i jakby co zwolnimy trenera i może się uda.
Inna sprawa to że nawet jak wydawało się że zatrudnili kogoś sensownego z sensownym CV - Runjaić czy Iordanescu to i tak prędzej czy później ci ludzi mieli dosyć i albo sami się zwalniali albo mieli wywalone, albo nic się nie zgadzało - tu pytanie czy oni zapomnieli jak pracować, czy widząc otoczenie załamywali ręce. Sądzisz że Iordanescu długo będzie bezrobotny? bo Runjaić pracuje w Serie A 2 sezon czyli coś tam potrafi pracując z lepszymi zawodnikami niż ma Legia.
Moja teza jest taka - właściciel, który nadal jest włączony w proces zarządzania nie zbudował takiej struktury i nie dobrał ludzi do realizacji celów, bo tego nie potrafi, a na dodatek powiela swoje błędy. Legia prowadzona w ten sposób nie ma szans funkcjonować na poziomie budżetu jaki ma, czyli solidnej klasy drużyny europejskiej oraz czołowego klubu w Polsce, dla którego zajęcie miejsca w lidze poniżej 3 nie powinno się zdarzać.
Co spina wszystkie niepowodzenia i pierdzielnik organizacyjny Legii w ostatnich latach, jaka jest wspólna i stała klamra, jaki jest wspólny mianownik tego wszystkiego? Dziwi mnie to, że nie wszyscy to dostrzegają lub nie chcą dostrzegać lub też to bagatelizują. Tak, chodzi mi o właściciela i prezesa w jednym - Dariusza Mioduskiego. Ryba psuje się od głowy. To on jest szarą eminencją w klubie, klubie który zbudował wg, własnego pomysłu i ten pomysł od lat pikuje w dół. Cały czas popełnia te same błędy. Idealnie oddaje to co on robi powiedzenie -"Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów".
Legia działa na wariackich papierach. Iluż to mieliśmy trenerów w ostatnich latach, głównie trenerów czeladników, furiatów? Przepłaconych i idiotycznych transferów? Bałaganu w strukturze organizacyjnej i sportowej klubu? Skąd i z czego wynika ogromny dług Legii? itd, itp. Sorry ale w ten sposób zarządzany klub nie ma prawa działać normalnie i nie działa. Fakt nie opinia.
My kibice to się módlmy aby nie nastąpiła powtórka z sezonu, kiedy walczyliśmy o utrzymanie się w lidze.
@dalkub piszesz:
"co jest w tym klubie nie tak, że pracuje się w nim aż tak źle - serio to wina zawodników? czy oni zwyczajnie grają na 30-50% swoich umiejętności? bo? Iordanescu to dureń? faktycznie? czy coś się niedobrego dzieje w tej otoczce?"
Ale Ty znasz odpowiedź.
To co napisał Iocosus jest bardzo ciekawe i ja bym się nad tym pochylił - facet chciał z Warszawy uciec i to jest fakt, zakładam że gdyby wcześniej dali mu odejść bez płacenia kary umownej to by to zrobił - zadajmy sobie pytanie dlaczego? co jest w tym klubie nie tak, że pracuje się w nim aż tak źle - serio to wina zawodników? czy oni zwyczajnie grają na 30-50% swoich umiejętności? bo? Iordanescu to dureń? faktycznie? czy coś się niedobrego dzieje w tej otoczce?
Na ten moment to bardziej bym patrzył na dół tabeli a nie zawracał sobie głowy piątym miejscem .
Zmiana powinna nastąpić już wcześniej , jest spóźniona o jedną przerwę reprezentacyjną.
Pisałem to wcześniej gość nie miał za grosz charyzmy , nie potrafił dotrzeć do drużyny natchnąć jej optymizmem . Jeśli sam nie jesteś optymistą a tak przecież było . Od początku marudził , narzekał etc to w jaki sposób mógł optymizmem zarazić drużynę ? Nie wzbudzał również respektu , czy też strachu ( patrz Czerczesow ) .
Dziwne by było choć w Legii Mioduskiego jest wszystko możliwe aby nie mieli następcy . Te odejście śmierdziało od przynajmniej miesiąca .
Gdzie byśmy byli , gdzie byłby Vuko gdyby nie zwolniono go po pierwszym angażu . To był najlepszy kandydat na legijnego sir Alexa Fergusona . Najlepszy !
@ Iocosus:
Hasi przyniósł Wam Ligę Mistrzów i Vadisa w pakiecie. Zestawianie go z Iordanescu uważam za ociupinkę niesprawiedliwe
Michał Żewłakow zabawił się w psychologa i próbował w trenera tchnąć wiarę w sens pracy okazując i deklarując pełne poparcie i zaufanie, ale psu na budę to się zdało, a tylko w swoim CV dyrektora sportowego Żewłak będzie miał zapisane, że zaliczył dwie spektakularne wpadki przy wyborze trenera, po Besniku Hasim, Edwarda Iordanescu!
Ranking następców:
1. Bjelica
2. Vuković
3. Kolendowicz
4. ???
Corazstarszy: "Budżet na przyszły sezon administracja Legii będzie musiała układać bez uwzględniania pieniędzy za udział w pucharach." - jeżeli Puchar Polski zdobędzie jedna z pierwszych czterech drużyn w lidze, to również piąte miejsce jest "biorące" w eliminacjach do europejskich pucharów. Moim zdaniem to nie zostanie odpuszczone obojętnie kto zostanie trenerem.
Najbardziej zdumiała mnie umiejętność drużyny przeciwnej urywania się ze stryczka / ucieczki spod topora, tak jak w Poznaniu i z Cracovią. No bo jak się trzy razy z rzędu udaje, to już nie jest kwestia jedynie farta, lecz umiejętność. Tak porównuję trenerów obydwu zespołów. Jeden wiecznie narzekający, ciągle nieszczęśliwy, a drugi zarażający optymizmem i entuzjazmem do pracy. Warunki pracy o tyle podobne, że i tu i tam była i nadal trwa przebudowa. Naprawdę, panowie Żewłakow i Bobić wybrali fatalnie. Pogoń niczego specjalnego nie demonstrowała, ale nie dziwię się, że z takim nastawieniem szefa awansowali kosztem Legii Iordanescu.
"Edi Iordanescu odchodzi z Legii. Według nieoficjalnych informacji Przeglądu Sportowego Onet taka decyzja zapadła w nocy po przegranym meczu w Pucharze Polski z Pogonią Szczecin na jego spotkaniu z zarządem warszawskiego klubu. (...) Drużynę w niedzielnym spotkaniu z Widzewem ma poprowadzić Inaki Astiz." (PS)
Amen!
- Iordanescu w lipcu i sierpniu miał do rozegrania 17 meczów. Zrealizował cele, awansował do Ligi Konferencji. Ostatnio był chwilowo przybity, to prawda. Ale wspólnymi siłami chcemy z tego wyjść z dołka. (Kanał Sportowy)
Edward Iordanescu:
– Brakuje nam pewnych rzeczy. Jak zawsze, biorę pełną odpowiedzialność na siebie. Poprosiłem o spotkanie z zarządem – dziś wieczorem albo najpóźniej w piątek rano. Jeśli niektóre rzeczy się nie zmienią, będziemy dalej cierpieć, a tego nie chcę.
– Wierzę, że w ciągu najbliższych godzin ważne będzie to, żebyśmy znowu razem usiedli z zarządem i przedyskutowali pewne rzeczy. Są elementy, przy których musimy podjąć poprawne decyzje. Jeśli tego nie zmienimy, to będziemy cierpieć.
– Wokół drużyny jest dużo negatywnej energii. Zaczęliśmy od zdobycia Superpucharu i dostania się do Europy. Teraz jest jasne, że brakuje nam wielu rzeczy. To rzeczy, które mogę naprawić, ale są też rzeczy, które nie są w moich rękach. Nie mogę naprawić niektórych elementów, nie mogę zmienić pewnych profili czy jakości, której nam brakuje. Kiedy mówię, że potrzebuję spotkania z zarządem, to dlatego, że chcę być fair w stosunku do zespołu, kibiców i klubu. Może wprowadzimy zmiany, które przywrócą dobrą atmosferę i lepszą energię wokół zespołu. Jestem otwarty na wszystko, jeśli będzie to wspierało klub.
– Najważniejsza jest Legia, jej kibice. Musimy rozsądnie zarządzać drużyną. Jeśli moje odejście może zmienić dynamikę i przynieść lepszą atmosferę, wygrać trochę czasu na zimę, by popracować, to wtedy takie powinno być rozwiązanie. (Legia.net)
Psikus!
"Czeka nas 10-15 zmian w kadrze zespołu" ten sam Bobić
Najpierw niech ktoś zatrudni skauta, albo trenera, który ma znajomego agenta i np. VOO do odbudowania, albo Ljuboję do dogrania kariery.
Śmieliście z Marka Jóźwiaka, nikt nie docenił gości od sprowadzenia Prijovicia czy Nikolicia
Rajović ma już mniej niż 8% szans na strzelenie gola.
Jak się pozbyć tych 10-15 piłkarzy? Większość ogóry.
Zimą nie sprowadzą nikogo, kto pociągnie ofensywę. Więc powinni się ci z pionu sportowego pakować.
Poza tym jak Legia gra maratony 3 mecze w 7-8 dni, to zamiast 7-9 punktów ma góra 3-4pkt., a teraz to będzie ciężko poprawić i zdobyć więcej niż 1-2pkt.
U Edwarda nie widzę charyzmy tzn może i on jest pewny siebie ale to nie charyzma to obrona . Krótko pisząc chciałbym aby odszedł jak najszybciej . Nie polubię go choćby zdobył tytuł . Lubiłem ( z ostatnich ) Berga Urbana czy Vuko . Magierę szanowałem .
Dla mnie najbliższy tryptyk z Szachtarem, Lechem i Pogonią jest doskonałym momentem, żeby się odbudować, przełamać, to sytuacja gdy jest się ustawionym pod ścianą i albo zespół się rozsypie, zrezygnowany dobrowolnie położy głowę na szafocie, albo jeszcze raz zawalczy. Jesteśmy na etapie meczów o wszystko, po nich oby nie było już tylko meczów o honor, bo z PP odpadniemy a straty w LK i Ekstraklasie mogą być już nie do odrobienia.
Teoretycznie ten dzisiejszy mecz jeszcze nie jest decydujący dla tabeli w LK, nawet, jeżeli przegramy to jeszcze nic przesądzone nie będzie, Iordanescu po nim nie zostanie zwolniony nawet jeżeli dotkliwie wtopimy, co innego jednak gdyby Lech upokorzył nas w lidze w Warszawie, plus Pogoń na Ł3 wyeliminowała Legię z Pucharu Polski, czyli utracilibyśmy „koło ratunkowe” dla sezonu 25/26. Wówczas, dla tej ekipy z tym trenerem, nie będzie co zbierać!
U mnie są ogromne wątpliwości czy drużyna jest dobrze zestawiona, taktyka dobrana optymalna, czy drużyna i trener jadą na wspólnym wózku i czy wspólnie są w stanie wejść na pułap odpowiedniej determinacji. Trudno mi w to uwierzyć, ale pocieszam się że z Kolejorzem w Superpucharze niedawno wygraliśmy i to zasłużenie (ciekawe będzie porównanie tamtego meczu z niedzielnym). Z Rakowem w Częstochowie i z Jagą w Warszawie również zagraliśmy dobrze, ale bez fartu i jeżeli powrócimy do tamtego poziomu to może tym razem szczęście do nas się uśmiechnie.
Dziś jest dobry moment na odbicie się od dna, remis biorę w ciemno, o ile później dokopiemy Leszkom i Portowcom. Tego życzę piłkarzom, sobie, nam Kibicom i Iordanescu, a jeżeli to się nie ziści to niech Edi jak najszybciej zostaje selekcjonerem rumuńskiej reprezentacji.
z drugiej strony... prędzej włodarze znajdą plan B (nowy trener) niż nasz trener zmieni podejście - z niewolnika nie ma pracownika
amen
No i ten od Lotosu.
Dajcie w końcu skautom prowadzić ten klub, a nie gościom od transferowania zysków do ludzi ze Szwajcarii, przez jakieś fundacje z Lichtenstainu, Luksemburga i tak dalej. Siedzą sobie gdzieś w północnych Włoszech i im się kasa zgadza. Trochę po wariacku, ale wiecie, tak działają polscy filantropi, fundacje i raje podatkowe, a na końcu właścicielem jest ktoś inny niż słup.
Jeśli tytuł zawiera dokładne tłumaczenie słów pana Iordanescu, to część ‘chcę utrzymać dobrą formę Legii’ nie brzmi uspokajająco. Myślę, że każdy z nas widywał już Legię w wyższej formie niż za kadencji obecnego trenera, a ówcześni trenerzy tej wyższej niż obecna formy mianem ‘dobrej’ nie określali. Skąd więc takie optymistyczne oceny pana Iordanescu?
W tej rozmowie, jeszcze jeden fragment jest rozwalający: ‘Patrząc na założenia klubu, dwa z naszych głównych celów zostały już zrealizowane. Pierwszy – zdobycie Superpucharu Polski w meczu z Lechem Poznań, mistrzem poprzedniego sezonu. To był szczególny sukces, zwłaszcza że w poprzednim roku oba spotkania z tym rywalem przegrano. Tym razem zwyciężyliśmy na oczach 45 tysięcy kibiców przeciwnika – to był wielki test charakteru’.
No, jeśli Legia rzeczywiście miała, jako jeden z głównych celów na ten sezon, zdobycie Superpucharu, to tylko współczuć. Propagandowo, facet dorównuje chyba tylko Sa Pinto. Najgorzej, jeśli sam wierzy w to, co mówi. Życzę mu, jak każdemu trenerowi Legii, jak najlepiej. Ale wyznam jednocześnie, że będę mocno zdziwiony, jeśli Legia pana Iordanescu zacznie wygrywać i demonstrować dobrą grę. Bardzo jestem ciekaw meczu w Lubinie. Statystyki wspaniałe, ale za Ojrzyńskiego w tym sezonie Zagłębie u siebie chyba jest niepokonane.
Express Miejski
+1
Placówki są prowadzone przez rodziców Piotra Zielińskiego i działają w powiecie ząbkowickim (Targowica / Ząbkowice Śląskie).
Wrocław Super Express
+1
Organizacją prowadzącą jest Stowarzyszenie „Piotruś Pan”, KRS 0000564439 (siedziba: Targowica). Prezes: Beata Zielińska.
Rejestr.io
Media i lokalne raporty potwierdzają stałe finansowe wsparcie Zielińskiego (koszty budynków, remontów, wakacje dla podopiecznych itp.), nagrody/medale za działalność charytatywną.
SPORTbible
+2
Stacja7.pl
+2
Piotr Zieliński nie musi wydawać połowę swoich zarobków, aby być Wielkim Czlowiekiem. Dla mnie wystarczy tyle.
Przypominam ,że wymieniliśmy kilka poglądów po katastrofalnych dla naszej drużyny Euro25 , podczas których przegraliśmy z Gruzją 1;2, Portugalią 0;5 i Francją 1;4.Trener Majewski potraktował Turniej jako nagrodę dla tych, którzy wywalczyli awans.
Prezes i Wydział Szkolenia PZPN po dymisji Majewskiego mieli problem z wyborem następcy, tym bardziej,że zaszła potrzeba zmiany trenera I reprezentacji. Jednym z poważnych kandydatów był Jerzy Brzęczek ,a ostatecznie został nim Jan Urban. Widocznie Brzęczek zrobił dobre wrażenie , bo zaproponowano mu objęcie U21.
W czasie kiedy rozważano różne kandydatury na trenera Legii , na kilku forach pisałem ,że najlepszy z zagranicznych byłby Brian Priske ,a z polskich Jerzy Brzęczek.
Ci, którzy czytają C-L od lat wiedzą ,że byłem ostrym krytykiem pracy Brzęczka na stanowisku trenera selekcjonera I reprezentacji, doceniałem jego próby wprowadzenia młodych zawodników,ale sposób prowadzenia zespołu i przez to osiągane wyniki było nie do przyjęcia. Nie chce powtarzać tych zarzutów, co przebrzmiałe. Moim zdaniem wynikającym z wiedzy teoretycznej oraz z praktyki - Jerzy Brzęczek obejmując fotel trenera i reprezentacji miał świadomość,że do tej roli nie dorósł i w sposób sztuczny usiłował zbudować swój autorytet, na pomniejszaniu roli "gwiazd' zespołu , zwłaszcza asa Lewandowskiego.Podobnie nieudane wejście , na podobnej zasadzie , miał do Legii w 2007 roku Jan Urban , o czym niewielu pamięta. Jan Urban po zwolnieniu z Legii zrozumiał jakie błędy popełnił i ich nie powiela. Moim zdaniem podobny proces przeszedł Jerzy Brzęczek. Obaj są porządnymi, empatycznymi i spolegliwymi osobnikami i nie muszą udawać kogoś innego ,a zwłaszcza satrapów.
Zadanie Brzęczka było szalenie trudne , bo po Majewskim zostały zgliszcza. Przede wszystkim musiał wybrać zawodników, którzy nie tylko wyróżnialiby by się wśród rówieśników,ale takich z których można by stworzyć zespół.Nie chce mi się pisać czemu Brzęczek nie mógł skorzystać z części graczy kadry Majewskiego, ale faktem jest ,że z tzw. szerokiej kadry do swojej drużyny Brzęczek powołał tylko 3 - Pieńkę, Matysika i Kozubala. Reszta są to jego wynalazki, przy czym nie waha się powoływać dużo młodszych jak Pietuszewskiego..
Do tego Brzęczek zmienił ustawienie z 3- 4-2-1 na 4-2-3-1 ,ale także nastawienie z defensywnego na ofensywne , co wynika z jakości 3 graczy tzw. drugiej linii - co trafnie zauważa Iocosus.
Trener Brzęczek zaufał Kacprowi Urbańskimu, Pieńce ( którego mianował kapitanem ) oraz Pietuszewskiemu, że potrafią zdezorganizować grę obronną rywali i się nie zawiódł.
Nie wchodząc w szczegóły to przydatność Pieńki jako wahadłowego dla zespołu u Majewskiego była znacznie mniejsza., niż przydatność tego samego Pieńki jako skrzydłowego i egzekutora u Brzęczka.
Skoro jesteśmy przy Pieńce to przypomnijmy ,że w czerwcu 2024 Legia mogła zakupić z Zagłębia Lubin Pieńkę lub Chodynę . Zagłębie za każdego z nich wyznaczyło kwotę 1, 2 mln Euro ,ale za Chodynę zgodziło się obniżyć cenę do 860 tys Euro i to on trafił do Legii. Po roku w lipcu 2025 roku Pieńkę wykupił Raków za 1,75 mln Euro i moim zdaniem zrobił dobry interes. Po pierwsze Pieńko przyczynia się do wygranych zespołu ,a po wtóre jego wartość wzrasta Owszem po nieudanym Euro25 nie ma wielu chętnych na naszą młodzież,ale gra zespołu Brzęczka robi wrażenie , podobnie jak występy Rakowa w LKE.
I kolejna refleksja tym razem tycząca Kacpra Urbańskiego , którego transferowi do Legii przeciwny był trener Iordanescu . W tym wypadku mamy do czynienia z różnymi ocenami tego samego zawodnika, bo Brzęczek uważa Kacpra za najważniejszego gracza ofensywnego zespołu , kreatora gry ofensywnej , nowoczesnego rozgrywającego ,a dla Iordanescu jest on piątym kołem u wozu , którego wystawia na pozycji bocznego pomocnika ( skrzydłowego).
Lecz jak słusznie pisze Iocosus wartość naszej drużyny zweryfikuje w listopadzie mocny zespół Włoch i wówczas albo zmiarkujemy nasze pochwały ,albo je umocnimy.
PS. Muszę dopisać czego we wtorek 14.10. dowiedziałem się o kulisach rozstania się Probierza z kadrą.
Okazuje się,że nie tylko nikt z zawodników nie nagabywał Probierza ,aby pozbawił Lewandowskiego funkcji kapitana ,ale na sugestię trenera, rozdmuchaną przez patopismactwo,że to zawodnicy stali za tą decyzją - reprezentanci ,a zwłaszcza ten któremu przypisywano te zamiary czyli Bednarek gotowi byli opuścić zgrupowanie i dopiero błagania Kuleszy zapobiegły skandalowi. Po tym incydencie wzrósł i tak mój wysoki szacunek dla Piotra Zielińskiego. Piotr zabrania pisania o jego działalności charytatywnej ,ale on ponad połowę zarobków przeznacza na domy dziecka w Polsce i we Włoszech,a po wyznaczeniu na kapitana nie robił draki ,ale uznał ,że w tej hecy uczestniczył nie będzie i stwierdził ,że uraz nie pozwala mu nie tylko na grę ,ale i na samą obecność w zgrupowaniu. Piotr wie co to honor. Szacunek !.