W tym miejscu chcielibyśmy prowadzić naszą futbolową rozmowę "na aucie", czyli dyskusję w tematach, które nie zostały uwzględnione w artykułach w innych działach. Zachęcamy do udziału w naszym swoistym "klubie dyskusyjnym"!
Trybuna jest wolna dla każdego, każdy ma prawo się wypowiedzieć, zabrać głos w dowolnym piłkarskim temacie, w poważnym lub w żartobliwym, ironicznym tonie, obowiązuje freestyle tylko z jednym zastrzeżeniem. Niech poziom wypowiedzi, dyskusji przełamuje stereotyp piłkarskiego kibica jako zacietrzewionego półmózga, pieniacza uzewnętrzniającego swoje frustracje, wylewającego jad i napinającego się dla samej napinki.
Gdy trzeba, spierajmy się, polemizujmy, brońmy własnych poglądów, przekonań, ale zawsze...
TRZYMAJMY POZIOM!

To jesteś uboższy o przeżycia związane z grą Górnika w Pucharze Zdobywców Pucharów sprzed 53 lat z Romą ( trzy mecze w tym ostatni zakończony rzutem monetą) oraz w finale z MC), grami tegoż Górnika w PKME , tudzież o przeżycia związane z walką Widzewa w odpowiedniku LM dekadę później . Żałuj !
A dziś dzięki ubiegłorocznej postawie Lecha oraz tegorocznej Legii i Rakowa od przyszłego roku w eliminacjach LM wystartują dwie polskie drużyny. Chyba się cieszysz !
Oczywiście jestem trochę młodszy od Panów, ale jednak już 50+ i z Legią związany jestem od dziecka. I znam podobnych osób naprawdę sporo gdzie Legia to dla nich miłość życia, a Ł3 to drugi dom. I nie znam słownie ani jednej osoby która by trzymała kciuki i dopingowała inne Polskie kluby w pucharach, i to niezależnie od wykonywanej pracy czy wykształcenia.
Masz rację w tym co piszesz. Dodam tylko,że starsi stażem kibice życzą każdej polskiej drużynie powodzenia w rozgrywkach międzynarodowych. Raków rzeczywiście gra zbyt racjonalnie, taktyka, organizacja gry i zachowania boiskowe są mało autentyczne, za dużo jest w nich wyrachowania i przesadnej dbałości o bezpieczeństwo.
Ja obejrzałem dwa mecze eliminacyjne KB Kopenhaga ze Spartą i byłem przekonany,że Raków z nimi ma minimalne szanse na awans, gdyż prezentowali futbol dojrzały, grali bardzo twardo , nieustępliwie, mieli szczelną obronę , stosowali arytmię i grali dynamicznie w ataku. Lecz w Sosnowcu wyglądali fizycznie marnie ,a wczoraj grali tak jak byli bez formy. O ile jeszcze w defensywie trzymali szyki i skracali pole gry ,ściśle pilnując stref, to w ofensywie zatracili dynamizm oraz brakowało im odejścia. W tej sytuacji , jak słusznie , prawisz zachowawczość była wadą.
Lecz jednocześnie nie można nie dostrzec,że wyeliminowanie było udziałem bramkarza Rakowa , który puścił "szmaty" tak w Sosnowcu jak i w Kopenhadze.
Swoją drogą wszyscy ci którzy życzyli przegranej częstochowianom obdzierają mnie i Legię z godności . Nie mamy prawa bać się takich zespołów jak Raków z miasta Częstochowa choćby 5 razy grali w LM . Przypomnę tylko piękne hasło , brzmiało jakoś tak : Historii zmienić nikt nie jest w stanie , Legia była jest i wielka pozostanie .
Swoją drogą jeżeli podszywającą była faktycznie ta dziewczyna przywoływana przez Jedzę to nie można odmówić jej sprytu.
Skończyło się 0:1 po głupio straconej bramce, mecz zamknięty, wyrównany, niby wcale Raków nie musiał go przegrać, ale to tylko pokazuje jak się gra o Ligę Mistrzów z perspektywy mistrza Polski - trzech przeciwników, sześć meczów i wystarczy raptem raz zmylić krok, żeby było po zawodach.
Oczywiście parę rzeczy im się posypało, brak Arsenicia, Svarnasa, zwłaszcza Arsenić nie do zastąpienia, Szwarga bezpiecznie ustawił drużynę na spokojny, zachowawczy początek, a oni akurat w tym fragmencie meczu dostali farfocla, potem bramka anulowana z powodu milimetrowego spalonego, nawet ta ulewa jakoś gorzej zadziałała na Raków, częściej się ślizgali niż Duńczycy (choć może to akurat nerwy).
W każdym razie przypomniało mi się jak przegrywaliśmy szanse na awans u siebie ze Steauą (2:2) czy z Dinamem (0:1) lub jak z drugiej strony sami przepychaliśmy np. Trencin i ile się mówiło wtedy o ograniu i doświadczeniu w europejskich pucharach. Kopenhaga nie pokazała nic nadzwyczajnego, bo też wcale nie musiała. Strzelili szybko bramkę, mieli dobry wynik, grali kompaktowo, utrzymywali się przy piłce, praktycznie nie dopuszczali do zagrożenia pod swoją bramką. Modelowy przykład tego, jak w europejskich pucharach mocniejsza drużyna punktuje słabszą. Ciekaw jestem tylko czy będą chcieli to kontynuować u siebie w Kopenhadze, czy jednak zaatakują Raków.
Edit właśnie widzę że mecz z Pogonią został przełożony.
Nasze mecze z Austrią, wiadomo, osobna historia.
Raków powtórzył, a raczej przebił swój wyczyn z Azerbejdżanu, wyczekał i wypunktował przeciwnika. Mieli oni trochę szczęścia w pierwszej połowie, bo dwa razy centymetry dzieliły Cypryjczyków od objęcia prowadzenia i wtedy sprawy by się skomplikowały, ale po przerwie to Raków miał lepsze sytuacje, bramka Tudora z wolnego piękna i nieoczywista, ale przecież przed tą sytuacją Piasecki mógł strzelić na 1:0, a potem jeszcze Koczerhin miał 2:0 na nodze. No i Kovacević w bramce wartość dodana, pewny, bezbłędny.
Teraz dwumecz o Ligę Mistrzów (!) i Kopenhaga na pewno jest w nim zdecydowanym faworytem, chociaż na podstawie tego co widziałem w ich meczu ze Spartą, nie są oni nie do pokonania, mieli mnóstwo szczęścia. Czesi byli lepsi, grali ciekawszą piłkę, przegrali niefrasobliwością i naiwnością, bo powinni byli rozstrzygnąć losy awansu w dogrywce.
Lech zawiódł bardzo. Ale to jest symptomatyczne dla piłki z naszych regionów - problem z powtarzalnością. No i jednocześnie, odpadając z europejskich pucharów, skomplikowali życie ligowej konkurencji w rywalizacji o mistrzostwo.
Wczoraj w drugiej połowie oni wyglądali na zdezorientowanych, wyprowadzonych z równowagi, mecz niespodziewanie nie układał się po ich myśli i nie wiedzieli jak zareagować. To się niestety zdarza. Przy czym z Poznania płynie jednak wiele głosów, że Słowacy zostali zlekceważeni w przygotowaniach, sztab uznał, że awans jest pewny i przygotowywał formę już na kolejne mecze.
I tak się żyje w tej Legii.
Świerczewski i jego x-kom wyrośli na bezpośrednich kontaktach w Chinach, dzięki czemu handlował sprzętem elektronicznym bijąc cenowo konkurencję. Ale sklepy internetowe mają to do siebie, że żyją bogato ale krótko. No sam jestem ciekaw, gdzie będzie Raków za, powiedzmy, 5 lat.
W naszym przypadku okazało się, że granie swojego może nie wystarczyć nawet na pierwszego średniej klasy przeciwnika, natomiast jeżeli chodzi o Pogoń to doszła do tego jeszcze chyba za duża tzw. 'pompka', tam chcieli pisać historię itp. itd., według mnie drużyna kompletnie się spaliła, nie tylko ten nieszczęsny Klebaniuk, choć umówmy się, że gra bez bramkarza nie jest najlepszym pomysłem w piłce nożnej.
Z meczu Lecha siłą rzeczy oglądałem tylko drugą połowę. Trzeba przyznać, że oni za van den Broma wypracowali swój styl gry, taki dość jednostajny i usypiający, ale póki co skuteczny. Natomiast Słowacy niespodziewanie przycisnęli w końcówce (niespodziewanie, bo dosłownie parę minut wcześniej, przegrywając 0:2, grali na czas!), mieli piłkę na 2:2 i ten jeden gol przewagi Lecha cenny w kontekście rewanżu.
Raków, żeby przejść Aris, musi w rewanżu zagrać co najmniej taki mecz jak w Azerbejdżanie, i pewnie taki też ma plan Szwarga. Póki co zaskakują na plus wyrachowaniem i dojrzałością, we wtorek Cypryjczycy robili dużo szumu, z którego nic nie wynikało, ale i Raków nie ustrzegł się błędu można powiedzieć w naszym stylu, kiedy Papanikolaou bezsensownym wybiciem pozwolił przeciwnikowi na ponowienie ataku i zdobycie gola. Ciekaw jestem co będzie z nimi dalej, bo mam wrażenie, że trochę się ślizgają, to jest zupełnie inny futbol niż za Papszuna, ale może w eliminacjach do pucharów tak właśnie trzeba.
Dobrze,że Gawin nie powtarza medialnych bredni o tym ,że Legia stylem awansu przyniosła wstyd. Ja jestem daleki od deprecjonowania awansu Rakowa i nie podzielam opinii "Kowala',ale rozumiem jego intencje. Uznawanie przez media za gigantyczny sukces pokonanie Qurbaga jest śmieszne , przy jednoczesnym degradowaniu Legii. Niestety media w Polsce wpadły w klikowość i jak jeden patopismak pierdnie to wszyscy ten smród wąchają i wmawiają ,że to rześki zapach.Przypomnijmy ,że wedle transfermarktu wartość Quarabaga i Orodbasów to po ok. 12 mln Euro.
W zasadzie takim podstawowym narzędziem jakie mamy do dyspozycji to jest wartość zespołu wyceniona w transfermarkcie oraz posiłkowanie się oglądem w necie, głównie na youtube. Inne metody porównawcze są jeszcze bardziej zawodne.
I tak rywal Lecha Trnava ma wartość ok. 7 mln Euro ( Lech ok. 33 mln) , rywal Legii Austria to 19 mln ( Legia ok. 31 mln), przeciwnik Rakowa Aris Limassol 17 mln ( Raków ok. 40 mln) , zaś Gent 81 mln ( Pogoń 13, 5 mln ) .
Dalej nie ma co sięgać , bo to wróżenie z fusów,ale brak awansu do IV rundy Rakowa, Legii i Lecha można by uznać za porażkę.
Niestety IV runda to dla każdej naszej drużyny zmierzenie się ze ścianą.
W Lidze Konferencji to my byliśmy najbliżej wtopy
Biorąc pod uwagę, że jako-tako realna groźba odpadnięcia wisiała nad Wami przez ledwie kwadrans pierwszego meczu, "najbliżej" wciąż nie oznacza "blisko". No i w ogóle, po dziesięciu europejskich starciach w tym sezonie, polskie kluby mają bilans 8/2/0, 26:13. Tak, jasne. Wczesne rundy, przeciwnicy tacy, a nie inni, etc. Wszystko prawda. Ale z małych rzeczy też należy się cieszyć. Zwłaszcza, że drzewiej nie zawsze bywała okazja.
Mecz Rakowa brzydki, dużo przeszkadzania, gry na czas, ale w sumie chyba mogę zgodzić się z Podolińskim, który w podsumowaniu tuż po meczu stwierdził coś w stylu, że spodziewał się, że Raków będzie miał tam zdecydowanie cięższą przeprawę. Aris ma być łatwiejszy, ale zobaczymy. Tam u nich na ławie siedzi taki np. Stępiński, który pewnie jest o klasę lepszy od Zwolińskiego czy Piaseckiego.
Ja jeszcze o newsie który u wielu kibiców wywołał euforię, a mianowicie przedłużenie umowy z naszym trenerem . Jak zapewne wiecie na temat trenerów mam specyficzne zdanie i akurat Kosta Runjaić to nie moja bajka.
Fakt po zmianie pracy zbyt wielu meczów Legii nie widziałem ale z tych które miałem sposobność zobaczyć, żaden mnie nie porwał. Wiem że takie mecze jak ten w Bukareszcie z Rapidem czy oba mecze z Celtikiem to wyjątki ale jednak Skorża czy Berg to trenerzy przez duże T . Obecnego do nich nie zaliczam i obym się mylił ale w tym sezonie będzie trzecie miejsce za Rakowem i Lechem ( kolejność przypadkowa ) . Raków pewnie w okresie kilku sezonów podzieli los angielskiego Leicester czyli za trzy cztery lata spadnie do pierwszej ligi czyli tam gdzie jego miejsce .
Oczywiście lubię takie niespodzianki ale w dłuższej perspektywie takie zespoły jak właśnie Raków, Czy obecnie Puszcza ( mocno im kibicuje) nie będą w stanie utrzymać bardzo wysokiego poziomu.
PS
Znicz Pruszków w pierwszej lidze i początek rewelacyjny. Dzieje się.
W naszym meczu zapowiadała się ciężka przeprawa, 24 godziny temu remis 2:2 pewnie wielu kibiców brałoby w ciemno, tyle tylko że przebieg tego meczu był zaskakujący - niby powinniśmy go wysoko wygrać, a ratowaliśmy się kontrowersyjnym wyrównaniem w końcówce.
Spory plus przy Pogoni, oczywiście Linfield to nie żadni mocarze, ale kojarzą się z twardą grą, dużą dyscypliną, taką właśnie piłką, jaką pokazali przeciw nam w 2020. A tu festiwal bramek, Grosik jak profesor, no całkiem nieźle.
Lech przejdzie na luzie, ale w drugiej połowie chcieli już sobie spokojnie dograć, siadła koncentracja, zaczął się chodzony, skąd my to znamy.
Najciekawsza sprawa z Rakowem, zrobili swoje, wypracowali przewagę, niestety mimo ich wygranej, optymistą nie jestem. To Karabach rozdawał karty w tym meczu. Oni przecież potrafią grać twardą, zdyscyplinowaną, defensywną piłkę, jednak w Częstochowie poszli w stronę radosnej wymiany ciosów, gry na wysokim ryzyku, generalnie tak się robi na wyjazdach jak jesteś absolutnie pewny swojej przewagi. I sądzę, że Gurbanov śpi spokojnie przed rewanżem, bo wie, że u siebie strzelą parę bramek, a ich bramkarz nie może przecież powtórzyć tego kabaretowego występu ze środy. Obym się mylił.
Przykro,ale nadal nie rozumiesz. Ten despekt Marciniakowi zrobili faszyści , rasiści, antysemici i homofoby czyli mówiąc ogólnie onuce Putina. Bo to jest ideologia Kacapów , którą cywilizowany świat odrzuca jak wrogą wolności , godności i praw podmiotowych człowieka. To nie jest przesłanie lewicowe,ale ogólnoludzkie wynikające z przynależności do kultury judeo-chrześciajńskiej.Szymon Marciniak zrozumiał w co go ta banda zwyrodnialców usiłowała wkręcić , odciął się i przeprosił. Przy czym to była ściema , ponieważ nikt do UEFY nie doniósł,ale jakiś błazen podniósł raban w mediach społecznościowych, wyłącznie w Polsce i UEFA z tego powodu poprosiła zainteresowanego o wyjaśnienie. Nikt go nie miał zamiaru zawieszać. Chodziło o reklamę promoskiewskiego ugrupowania ,aby uderzyć w kolejną organizację międzynarodową , która kacapów odsunęła od rozgrywek. Te jawne moskiewskie ślady każą przypuszczać ,że zaproszenie Marciniaka do chlewa było przygotowaną i celową prowokacją. Trzeba mieć kręgosłup moralny i nie słuchać sług Putina. I na zakończenie to ja w takich razach przypominam sobie taki fragment wiersza K.I. Gałczyńskiego " .. Ja jestem Polak... A Polak to jest lepszy gość...".
Cancel culture w pełnej krasie...
Polonia Warszawa w I lidze ! Bez ośrodka szkoleniowego, bez nowoczesnego stadionu ... i dlai radę, a u unas ciągle proby, dlaczego????