A+ A A-

Bełchatów - Legia 0-3: Przepaść

Legia pewnie pokonała GKS Bełchatów 3:0 w meczu szesnastej kolejki Ekstraklasy. Ten wynik oznacza, że Legia srodze zrewanżowała się beniaminkowi za porażkę 0:1 w pierwszym meczu sezonu i umocniła na pozycji lidera tabeli. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Jakub Kosecki, Ondrej Duda i Jakub Rzeźniczak.

Zapewne pamiętamy okoliczności, w jakich Legia latem przegrała u siebie z Bełchatowem po bramce zdobytej przez Bartosza Ślusarskiego. Dla Legii najważniejsze były wtedy mecze kwalifikacji do Ligi Mistrzów z St. Patrick's Athletic, co znalazło odzwierciedlenie w składzie naszego zespołu na starcie z Bełchatowem oraz niestety w końcowym wyniku meczu z beniaminkiem Ekstraklasy. Tym razem nie było już mowy o kadrowych eksperymentach. Trener Henning Berg rzucił do boju najsilniejszą drużynę, jaką miał do dyspozycji po odjęciu nazwisk piłkarzy kontuzjowanych i zawieszonych za kartki. W bramce zobaczyliśmy Dusana Kuciaka. Łukasza Brozia na prawej obronie zastąpił Igor Lewczuk, na lewej obronie zagrał Guilherme, parę środkowych obrońców stanowili Inaki Astiz i Jakub Rzeźniczak. W miejsce pauzującego za czerwoną kartkę Tomasza Jodłowca w środku pola pojawił się Helio Pinto, obok którego zameldował się Ivica Vrdoljak. Ofensywny kwartet stanowili Michał Żyro, Ondrej Duda, Jakub Kosecki i Orlando Sa.

Drużyna Kamila Kieresia jak do tej pory bardzo dobrze spisywała się w ligowych meczach rozgrywanych w Bełchatowie, w siedmiu meczach nie ponosząc porażki i tracąc zaledwie dwie bramki. Ale z tak wymagającym rywalem jak Legia bełchatowianie jeszcze u siebie w tym sezonie nie grali - i było to widać na boisku.

Legia od pierwszych minut usiłowała przejąć inicjatywę i przenieść ciężar gry na połowę Bełchatowa. Gospodarze czyhali na okazję do kontry, ale to legioniści byli groźniejsi. W 13. minucie meczu zza pola karnego niecelnie uderzył Duda, a dwie minuty potężnie huknął Michał Żyro, również nieznacznie się myląc. Gospodarze odpowiedzieli strzałem Szymańskiego w 19. minucie po błędzie Michała Żyro w wyprowadzeniu piłki, a minutę później pierwszy raz zagotowało się w naszym polu karnym – groźny strzał Komołowa na ciało przyjął Guilherme. Mecz się wyrównał, ale wciąż to Legia była bliżej zdobycia gola. W 29. minucie nasza drużyna przeprowadziła świetną akcję. Piłka wędrowała jak po sznurku przez środek pola aż do Helio Pinto, który strzelił z lewej strony pola karnego, niestety dobrze interweniował Malarz. Gospodarze próbowali odpowiedzieć minutę później. Aktywnego Komołowa w pobliżu pola karnego sfaulował Guilherme, do dośrodkowania z rzutu wolnego najwyżej wyskoczył Paweł Baranowski, ale blokowany nie zdołał trafić do bramki z kilku metrów.

W 33. minucie Legia dopięła swego. Do ataku podłączył się Igor Lewczuk i wywalczył rzut rożny. Helio Pinto krótko rozegrał piłkę z Dudą, Słowak dośrodkował w pole karne, tam do piłki dopadł Kuba Kosecki i strzałem głową dał Legii prowadzenie 1:0. Swoją dominację Legia zdążyła potwierdzić przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę meczu. W 44. minucie akcję naszej drużyny zainicjował Michał Żyro, podając piłkę na lewe skrzydło do Koseckiego. Kuba oddał piłkę Guilherme, a Brazylijczyk wyśmienicie dośrodkował między obrońców i bramkarza Bełchatowa. Do podania dopadł Duda i bez problemu podwyższył na 2:0.

Po przerwie przewaga Legii była jeszcze wyraźniejsza. Już pierwsze minuty drugiej połowy mogły przynieść mocne uderzenie naszej drużyny. Najpierw po dośrodkowaniu Ivicy Vrdoljaka piłkę z nogi składającemu się do woleja Koseckiemu zdjął... Ondrej Duda. Kilka minut później Kosecki niebezpiecznie szarżował w polu karnym, a jego strzał (podanie?) nieznacznie minął bramkę Malarza. Dominacja Legii była bezdyskusyjna, a gospodarze bezradni.

W 60. minucie boisko opuścił aktywny tego dnia i, co ważne, grający bardzo zespołowo Orlando Sa, którego zmienił Marek Saganowski. Tuż po tej zmianie Legia mogła zdobyć kolejną bramkę po strzale Dudy, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. W 64. minucie z prawego skrzydła dośrodkowywał Igor Lewczuk, głową strzelał Żyro, ale na posterunku był Malarz. W 68. minucie Kubę Koseckiego zastąpił Michał Kucharczyk.  Kilka chwil później potężnie na bramkę gospodarzy uderzył Kuba Rzeźniczak, Malarz 'wypluł' piłkę, ale przymierzający się do dobitki Sagan był na spalonym. Dopiero w 73. minucie pierwszą groźną akcję w drugiej połowie przeprowadził Bełchatów, jednak sędzia dopatrzył się spalonego w sytuacji, w której sam na sam z Kuciakiem wychodził Ślusarski. Legia zamieniła przewagę na gola w 76. minucie meczu. Dwa razy z rzędu wybijaliśmy rzut rożny i za każdym razem do piłki dochodził Rzeźniczak. W drugiej z tych sytuacji Kuba dostawił głowę do dośrodkowania Helio Pinto i było 3:0. W 79. minucie na boisku pojawił się Krystian Bielik, który zmienił Ondreja Dudę. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie, mimo że Legia miała jeszcze kilka niezłych sytuacji, a i gospodarze mieli swoją okazję w 80. minucie meczu, kiedy kunsztem wreszcie musiał wykazać się Kuciak, który obronił strzał Baranowskiego.

Legia jesienią pokonała 3:0 w Krakowie niepokonaną wcześniej Wisłę, tym razem w podobny sposób skarciliśmy Bełchatów. Piątkowy mecz był starciem bez historii, rozgrywanym od pierwszej do ostatniej minuty pod dyktando Legii. Dobra forma naszej drużyny nakazuje z optymizmem czekać na kolejne mecze, tak w Ekstraklasie, jak i w Lidze Europy.

 
Dyskusja (22)
1piątek, 21, listopada 2014 22:50
Monrooe
Szczerze mówiąc spodziewałem się ciężkiej przeprawy. Legia po przerwach reprezentacyjnych rozkręca powoli się. Dotychczas ten pierwszy mecz grała nieco ospale, jakby na ociężałych, niegotowych jeszcze "nogach". A tu proszę, polot, pewność siebie i determinacja, brawo, tak powinien grać Mistrz Polski. Indywidualnie? Ondrej Duda - co ten chłopak wyprawia! coś niesamowitego. Dodam jeszcze asystę Guilherme - palce lizać.

aha, fajnie, że Kuba Kosecki strzelił bramkę, może go to obudzi i Kuba uwierzy w siebie
2piątek, 21, listopada 2014 22:53
1313
Bardzo dobry mecz w wykonaniu Legii i co ważniejsze pokaz siły co ten zespół może grać, gdy na głowie ma już tylko ligę jako priorytet.
Poszczególnych piłkarzy oceniać nie będą bo rzadko to robię ALE:
Michał Żyro szkoda mi go bo znów pseudo znawcy mogą powylewać na niego jad.
Helio Pinto to co zrobił w 68 minucie meczu całkowicie dyskwalifikuje go jako gracza Legii on MUSI odejść. Co zrobił Sagan,Duda i Żyro wychodzą na piłkę prostopadłą tymczasem Pinto, który zamiast zagrać taką piłką to robi kółeczko i podanie 30 metrów do tyłu do chyba Rzeźnika. Sorry ale myślałem, że wyjdę z siebie po tym zagraniu.
ps. Właśnie przeczytałem wywiad z trenerem Bergiemi niestety Kosecki znów uraz.
3piątek, 21, listopada 2014 23:27
Moros
Ten mecz to była bardzo dobra odpowiedź na to co nas spotkało w Szczecinie. Dodatkowo zrewanżowaliśmy się zespołowi, który pokonał nas w lipcu. Każdy dobrze pamięta ile nerwowości wprowadziła porażka z Bełchatowem i remis z Irlandczykami. Mówiło się nawet o tym, że dzwoniono już do Kociana. Jak się teraz o tym pomyśli to można się tylko głośno roześmiać. Ondrej Duda chyba już na dobrze wszedł na trochę inny poziom niż reszta naszych ligowców i zatrzymanie go w lecie będzie nie lada wyzwaniem.
4piątek, 21, listopada 2014 23:35
dockx
1313

Jak dla mnie to się mylisz. Owszem, Pinto może nie gra tego co byś chciał widzieć. Zauważyć musisz jedno. Berg próbuje go przerobić na nasze realia. Postępy widać ale musimy poczekać. Osobiście nie pozbywałbym się tak technicznie zaawansowanego zawodnika jak Pinto. Zaraz koniec rundy i kolejna szansa na wtłoczenie w Helio, agresywnego i technicznie zaawansowanego piłkarza. Jeśli na wiosnę nie będzie progresu to wtedy należy płakać. Na pewni nie teraz. Konkurencja jest spora i dajmy im czasu.

Jeszcze niedawno 2 garnitur Legii był pośmiewiskiem. Dzisiaj nikt z komentatorów nie wspomina już tego określenia. Cała drużyna robi postęp.
5sobota, 22, listopada 2014 00:01
corazstarszy
GKS rozgrywa bardzo udane mecze w Warszawie, a Legia w Bełchatowie. Pamiętam, jak w trakcie sezonu 12/13 odnosiliśmy poziom i sposób gry Legii do meczu 2. kolejki GKS – Legia, uważając ten ostatni za niedościgniony wzór. Teraz można patrzeć podobnie. Gra świetna, cała drużyna zagrała tak dobrze, że właściwie wszystkich można chwalić. I tym bardziej uwiarygadnia się diagnoza porażki w Szczecinie jako efektu nadchodzącej przerwy na reprezentację, niechlujstwa, 'pracy' Musiała, etc. Tym bardziej cieszy wygrana, że GKS nie stał jak cielęta, tylko starał się grać i do 0-1 nawet im szło. Sa pokazał, że umie grać zespołowo, asysta Guilherme – palce lizać, nawet ‘na wielkoluda Waść nie wyglądasz’ Kosecki strzelił głową, a Rzeźnik kontynuował swój popisowy numer pod bramką rywala po rogu (może mieć więcej zdobytych bramek ligowych w tym sezonie niż np. Zadur Sadajew bramek i asyst łącznie). I Elju Pintu zagrał całkiem całkiem. I to wszystko przy dużych ubytkach kadrowych.
Chyba zapamiętam z tego meczu, oprócz dobrej gry i wyniku, orację Patryka Rachwała wygłoszoną do Guilherme krótko przed golem na 0-3. Tak ładnie było słychać. Wziął Brazylijczyk wstał, jak mu Patryk Rachwał kazał, jeden róg, drugi zaraz po nim i gol.
To fajnie, gdy Legia tak przypomni swoim kibicom, że umie dobrze zagrać. Mam nadzieję, że się spotkamy jeszcze z GKSem między 31 a 37 kolejką, ale że będziemy grali w Bełchatowie.
No i tym bardziej się cieszę, że wyobrażałem sobie nawet porażkę (obok remisu i zwycięstwa Legii, tak po 1/3).
6sobota, 22, listopada 2014 03:15
Senator
Panowie szlachta te podanie Guilherme to już znak firmowy naszej drużyny. Ile to już bramek strzeli z takich podań przed linię obrony? Jeśli jak to ja nic nie pomieszalem to i Żyro tak podawał i Kuchy i Broź.
Ogólnie pierwsza połowa dużo bardziej wyrównana z tym że to my strzelamy a nie jak niedawno nam. W drugiej już wyższość naszych chłopaków nie podlegała dyskusji. Brawo Legia tak trzymać panowie piłkarze.
7sobota, 22, listopada 2014 06:33
Zbyszek
Gawin opisał wszystko jak należy więc ja tylko kilka refleksji pobocznych w krótkim meldunku w żołnierskim stylu.

Nie powinno się chwalić naszych kibiców, bo ich wzorowe zachowanie powinno być normą, a nie jest. Dlatego chwalę. No i organizacja dopingu przez dwóch gniazdowych. Może to jest metoda.

Sędzia Frankowski czynił to co do niego należało bez zarzutu. Nie wypinał się, nie krygował, nie ubarwiał zachowań, jednym słowem nie robił za gwiazdę i niczego nie udowadniał. Gwizdał to co trzeba i kiedy trzeba. W kartkach był oszczędny, aż do przesady z czego młody Bielik skorzystał. Niech nie traktuje tego jako normy, bo inni sędziowie tacy łaskawi nie będą.

Komentatorzy również robili to co nich należało. Wieszczycki nawrócił się i znowu jest na właściwiej drodze. Rolą komentatorów jest objaśnianie boiskowej rzeczywistości, a nie poprawianie jej czy, co gorsze, obrzydzanie. Właściwym jest zachowywanie obiektywizmu i nie traktowanie swoich wypowiedzi jako prawd objawionych, lecz jako jednego z elementów oceny, żeby nie powiedzieć dyskusji. No i powstrzymywanie się od kontestowania każdej decyzji sędziego. Tylko że z kolei aprobata dla każdej decyzji na zasadzie: "ja bym tego też nie gwizdnął" jest raczej niepotrzebna. Nie ustrzegli się zbędnego gadulstwa, ale przynajmniej mnie nie drażnili, co już jest dużą zaletą.
8sobota, 22, listopada 2014 09:47
1313
dockx dajmy mu czasu??? Bez żartów Pinto jest 3 sezon w Legii i jeśli do tej pory sie nie przestawił to już tego nie zrobi. Z resztą ja od niego nie oczekuję walki a'la Vrdolijak czy Jodłowiec, ale notoryczne podawanie piłki do tyłu jest irytujące. Zimą jest ostatnia szansa dla Legii na zarobienie na tym piłkarzu czegokolwiek bo po sezonie jego przygoda się kończy z czego jestem bardzo zadowolony.
9sobota, 22, listopada 2014 09:54
kibic60
Berg: "Jestem szczególnie zadowolony z postawy Helio Pinto, który miał kilka świetnych podań i wyglądał bardzo dobrze."
10sobota, 22, listopada 2014 11:24
iocosus
Jak dla mnie mecz bez historii i jeżeli „bez historii” zdobylibyśmy po raz trzeci z rzędu mistrza to nie miałbym nic przeciwko. Natomiast jestem pewien, że i wyrównane i ciężkie mecze jeszcze się nam przydarzą, jakiś wtop również wykluczyć nie można i tak jak nie wypada wpadać w ekstazę po 3:0 z Bełchatowem, tak po jakiś pojedynczych potknięciach czarna rozpacz i lamentowanie nie powinny dominować. Warunek jeden, wpadki jeżeli już, muszą być epizodyczne, tylko wówczas zasługują na wyrozumiałość w planowej drodze po tytuł.

Refleksje z meczu „bez historii”.

1. Fajna, kolektywna (!!!) gra Orlando. Właśnie ze względu na preferowaną „zespołowość” w odróżnieniu do dotychczas prezentowanego „egoizmu”, Portugalczyk zasługuje na uznanie. Wolę go takiego w zwycięskiej drużynie, niż strzelającego gole po indywidualnych akcjach, w remisowych lub przegranych meczach. Sądzę, że kilka takich spotkań, a i Orlando zacznie w drużynie być wykorzystywany do zdobywania bramek na zasadzie „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.

2. Asysta Guilherme zastanawia mnie na ile Brazylijczyk odnajdzie się w drużynie ustawiany ofensywnie, na lewym bądź prawym skrzydle. Na lewej obronie nie zawodzi, ale nie traktuję tej pozycji dla niego jako docelowej. Ciekawe czy klepiący między sobą piłkę duet, Rado – Duda, mógłby przekształcić się w techniczny wirtuozerski tercet właśnie z Guilherme?

3. Nie wierzę, żeby Helio Pinto eksplodował formą na wiosnę, w to że zimą odejdzie również, chociaż gdyby „zwolnił angaż” warto by pozyskać, za zwolnione „płacowe fundusze” kogoś ciekawego. Jednak powątpiewam w taką „roszadę”, zatem niech Portugalczyk gra przynajmniej tak jak z Bełchatowem. Za niecelne podania „w poprzek” na pamięć należy się „prokurator”, ale w sumie występ tak jak całej drużyny pozytywny.

4. Tak jak i cała drużyna, korzystnie zaprezentował się i Lewczuk, stanowi opcję w alternatywie przy kontuzjach, absencjach kartkowych, rozważania o jakichś „powrotnych wypożyczeniach” w tym pryzmacie mogą dziwić.

5. Kucharczyk – reprezentant, wziął się za sędziowanie i odpuścił rywala na skraju pola karnego, dając do zrozumienia że był faulowany. Takie „gwiazdorzenie” nie przystoi zwykle walecznemu i nieustępliwemu Kuchemu. Gdyby sytuacja zakończyła się stratą bramki, pełna odpowiedzialność spadłaby właśnie na Michała – dotychczas najlepszego defensora wśród ofensywnych piłkarzy!
11sobota, 22, listopada 2014 12:57
Moros
Nie chcę Kucharczyka jakoś specjalnie bronić, bo zagrał w tej wspomnianej przez iocosusa akcji bardzo źle, ale wydaje mi się, że spory na to wpływ miał wynik i faza meczu, gdzie wszystko już było "ustalone". Nie sądzę aby zagrał tak "podwórkowo" przy wyniku stykowym albo niekorzystnym. Oczywiście bura się mu należy i już na boisku słychać ją było od Kuciaka ale nie wydaje mi się aby Kuchy szybko powtórzył takie zachowanie.
12sobota, 22, listopada 2014 20:13
gawin76
@ 1313

A ja właśnie widziałbym Pinto w Legii w takiej roli jak wczoraj, tzn. pierwszego zastępcy Jodły lub Vrdoljaka. Wydawało mi się wręcz, że Pinto przejął od dyskretnego w tym meczu Vrdoljaka liderowanie w środku pola i poradził sobie bardzo dobrze, chociaż oczywiście w tej sytuacji o której piszesz faktycznie nawalił. On tam chyba źle zabrał się z tą piłką i przegapił ten momemnt, w którym można było przyspieszyć atak.

Z tym że niezależnie od oceny tego meczu i mojej prywatnej sympatii to tego zawodnika, zgadzam się, że Pinto jako rezerwowy od czasu do czasu wchodzący do środka pomocy, to nie jest atut wart jego pozycji w naszym budżecie płacowym. Zatem, faktycznie, chyba musi odejść Wink

@ corazstarszy

Dobrze, ze przypomniałeś tamten mecz z 12/13, na pewno jeden z najlepszych rozegranych przez Legię za Urbana. Analogie są oczywiste, chociaż wtedy 'wjechalismy w kurnik' od pierwszych minut, teraz tak miażdżącą przewagę osiągnęlismy dopiero po przerwie.

C+ pokazywał urywki rozmowy z Guilherme, z których wynikało, że po polsku najlepiej rozumie zwrot "Dobra robota". Rachwał musiał uznać, że tak kurde być nie może, a Guilherme należą się przyspieszone korepetycje Smile

@ iocosus

Ad. 2 Dokładnie, na lewej obronie Guilherme na pewno nie zawodzi (chociaż wczoraj przed przerwą z Komołowem szło mu ciężko), ale chyba szkoda go na tę pozycję. Jeżeli wszystko pójdzie tak jak chyba planuje się to przeprowadzić w klubie, tzn. Guilherme zostanie, a odejdzie Żyro - IMO Gui byłby pierwszym kandydatem do przejęcia wakatu na prawym skrzydle, tam zresztą przecież u nas zaczynał wiosną.
13niedziela, 23, listopada 2014 10:43
Monrooe
@ gawin76

- "Gui byłby pierwszym kandydatem do przejęcia wakatu na prawym skrzydle, tam zresztą przecież u nas zaczynał wiosną"

Pozwolę się sobie z powyższą opinią nie zgodzić. Ja z wielką radością patrzę na grę Brazylijczyka "na zastępstwie". Uważam, że Gulherme ma predyspozycje do grania na lewej flance defensywy, co prawda brakuje jeszcze automatyzmu, ale szybkość, waleczność i zdecydowanie pozwalają dostrzec w grze Gui cechy skrajnego obrońcy. Staramy równać się do zespołów Europejskich, dlaczego więc rezygnować z możliwości posiadania błyskotliwego, świetnego technicznie obrońcy, który potrafi wejść wzdłuż linii bocznej i stworzyć nie mniejsze zagrożenie niż nominalny skrzydłowy. W Realu Madryt (wybaczcie to górnolotne porównanie) nikomu nie przychodzi do głowy aby do przodu przesuwać Marcelo, pomimo faktu, że ten prezentuje zdecydowanie więcej walorów w ofensywie, niż broniąc dostępu do własnej bramki. Dlatego też w sytuacji, w której na rynku brakuje piłkarzy mogących z powodzeniem występować na lewej stronie obrony, powinniśmy zrobić wszystko, aby wykorzystać predyspozycje zawodnika, który mógłby tą pozycję zapełnić. Jednocześnie stając się ogromnym atutem stołecznej jedenastki.
14niedziela, 23, listopada 2014 12:30
Zbyszek
@Iocosus@Gawin.
Mam poważne obawy,że Helio Pinto jest piłkarzem wyłącznie na pogodę. Gra dobrze jak drużynie idzie, natomiast dostosowuje się również do zespołu, kiedy ten gra słabo.Inaczej mówiąc niewiele daje drużynie i niewiele do niej pozytywnego wnosi.Tak było w wielu meczach.Przy czym nie jest najlepszy, gdy wygrywamy, a bywa jednym z najgorszych, kiedy drużyna przegrywa.
Od teoretycznie tej klasy zawodnika powinniśmy wymagać więcej.Ma on bardzo dobrą technikę indywidualną, ale słaba szybkość i marna waleczność w dużym stopniu powodują,że ta cecha staje się mało widoczna.
Są oczywiście gorsi od niego, nie mający też tego ogrania i doświadczenia i umiejętności utrzymania się przy piłce. Dlatego mamy do czynienia z dysonansem pomiędzy oczekiwaniami a ich spełnieniem.Ja nikomu staram się nie zaglądać do kieszeni, lecz w ślad na dysonansem idzie dysproporcja pomiędzy tym ile daje, a ile zarabia. Zaś o jego pozostaniu lub odejściu powinien decydować i rachunek, ale także rozsądne rozważenie czy następca będzie zwyczajnie lepszy. Bo zmieniać słabe na jeszcze gorsze o mądrości nie świadczy.
15niedziela, 23, listopada 2014 12:41
CTP
@Monrooe
Wielkim problemem Guilherme jest jego "fizyczność". On nie ma żelaznych płuc tak jak Kiełbik czy nawet Brzyski. To, niestety, widać w tych meczach, w których gra - bardzo rzadko pojawia się pod polem karnym przeciwnika, mimo, że w klubie dosłownie na niego dmuchają i chuchają i dają mu wolne, kiedy tylko jest okazja. Po tak długiej przerwie, oczywiście, nie powinno to dziwić ale pozostaje pytanie, czy ten chłopak będzie np. w stanie grać co 3 dni w przyszłym sezonie. A pamiętajmy, że przyszły sezon będzie jeszcze bardziej kosmiczny pod względem terminarza z uwagi na ME 2016.
Moim zdaniem, jednak trzeba go widzieć w roli pomocnika, która to pozycja zazwyczaj jest bardziej rotowalna niż formacja defensywna.
16niedziela, 23, listopada 2014 12:52
Monrooe
@ CTP

Nie wiem, być może masz rację. Ja jednak pamiętam, że przed kontuzją przygotowanie fizyczne Brazylijczyka nie stanowiło problemu. Obecnie nie dziwi mnie, że oszczędzamy zawodnika, który tak długo leczył uraz. Nie dziwi mnie też jego ostrożność przy podłączaniu się do akcji ofensywnych. Zarówno sam Gui, jak i sztab szkoleniowy zdaje sobie sprawę z braków zawodnika, któremu latwiej interweniować gdy ma rywala przed sobą. Problem z automatyzmem, z przewidywaniem rozwoju wypadków jest zrozumiały. To jednak powinno poprawiać się z czasem (zresztą moim zadaniem postęp jest widoczny), wtedy pewność siebie i ochota do rajdów bokiem boiska powinna wrócić.
17poniedziałek, 24, listopada 2014 10:21
iocosus
@ Guilherme

Monrooe: „w sytuacji, w której na rynku brakuje piłkarzy mogących z powodzeniem występować na lewej stronie obrony, powinniśmy zrobić wszystko, aby wykorzystać predyspozycje zawodnika, który mógłby tą pozycję zapełnić.”

Pozwolę sobie z powyższą opinią się nie zgodzić Wink i mam nadzieję że w tym sporze nie zostaniemy „Pawlakiem z Kargulem”, a następnie jeden z nas nie będzie się wypłakiwał w necie, jacy to dyletanci i jakie beztalencia wymądrzają się na tej bzdurnej elYtarnie zadufanej czarnej eLce.

Przyszłość Guilherme to idealny temat na pitolniczą polemikę, dywagować można a werdykt oznajmi … czas. Zweryfikuje poglądy. Pozostanę przy swoim zdaniu, że ewidentnie chciałbym go sprawdzić w ofensywie, choć też niczego nie przesądzam, ciekawi mnie odpowiedź na intrygującą zagadkę.

Można jak Łukasz Piszczek lub Jurij Żirkow przemienić się z ofensywnego skrzydłowego w skrajnego obrońcę, ale też przecież można przebyć drogę w odwrotnym kierunku, jako przykłady mogą służyć Kamil Kosowski lub Gareth Bale. A z bocznego defensora w generała środka pola przecież przeistaczali się i Mirosław Szymkowiak i Sebastian Mila. Błaszczykowski był ustawiany na obronie i w Krakowie i w Dortmundzie, jednak jako optymalne dla niego miejsce na boisku pozostało – skrzydło. Zatem możliwości są różne w obie strony i nie zawsze ostateczne, próbować wszak można, zdiagnozować faktyczne predyspozycje piłkarza i odpowiednio go ustawić to rzeczywiście może być „wyższa trenerska szkoła jazdy”.

Dla mnie Gui jako obrońca to doraźna konieczność, przykład Marcelo z Realu do mnie nie przemawia bo kogoż to tenże Brazylijczyk miałby wygryźć z piłkarzy ofensywnych w Madrycie. Z kogo należałoby zrezygnować, żeby postawić na Marcelo? Dawid Alaba w Bayernie, o ile zdrowy, to etatowy obrońca, ale w reprezentacji Austrii, gdzie gwiazd w ofensywie na miarę tych monachijskich już brak, jest właśnie ustawiany z przodu, z założeniem, że jego potencjał będzie w ten sposób lepiej wykorzystany.

W Legii moim zdaniem, oprócz Rado i Dudy, Guilherme o miejsce w składzie mógłby konkurować z każdym, co nie przesądza że taką rywalizację o pozycję by wygrał, ale chciałbym żeby miał przynajmniej taką szansę. Ojamaa jej nie wykorzystał, Gui być może też nie podoła, ale mnie frapuje i ciekawi.

Na lewej obronie oprócz Tomka Brzyskiego mamy świetnego drugiego zawodnika. To reprezentant kraju – Łukasz Broź. Po prawej pozostaną do wyboru Bereszyński, Lewczuk, Rzeźnik.

@ Helio Pinto

Zbyszek: „o jego pozostaniu lub odejściu powinien decydować i rachunek, ale także rozsądne rozważenie czy następca będzie zwyczajnie lepszy. Bo zmieniać słabe na jeszcze gorsze o mądrości nie świadczy.” - moim zdaniem zimą nie odejdzie, latem skończy mu się kontrakt, o ile Helio wiosną nie stanie się Feniksem powstałym z popiołów, to ja bym umowy nie przedłużał, stawiał odważnie choćby na Krystiana Bielika.
18poniedziałek, 24, listopada 2014 12:12
Monrooe
@ iocosus

Ja tam mogę zostać „Pawlakiem z Kargulem”, a co tam, ja gorszy?

- "Dla mnie Gui jako obrońca to doraźna konieczność, przykład Marcelo z Realu do mnie nie przemawia bo kogoż to tenże Brazylijczyk miałby wygryźć z piłkarzy ofensywnych w Madrycie."

Ależ ja to rozumiem, toż to ja sam nie jestem pewien swojej wizji. Napisałem natomiast, że we wcześniejszych meczach dostrzegłem w Guilherme wojownika, który zaimponował mi zmysłem defensywnym i zapędami przywódczymi (chyba w drugim swoim meczu próbował już ustawiać Rzeźniczaka z Broziem - albo Bereszyńskim - nie pamiętam kto wtedy grał na prawej obronie). Staram się też szukać przewag tam gdzie ich na razie nie mamy. To zdanie o Madrycie i Marcelo jest wręcz idealne. Za kogo wystawić Marceleo? no nie bardzo jest za kogo - fakt. Z tym, że dlaczego my mamy szukać miejsca dla Gui w ofensywie. W sytuacji gdy od lat polska piłka boryka się z posuchą na pozycjach obrońców, że o skrajnych bokach defensywy już nawet nie wspomnę. Widzisz, ja odnoszę wrażenie, że dobrego skrzydłowego, choćby i w osobie Szwocha to my znajdziemy, lub wykreujemy sami, ale na dobrego, zadziornego defensora szans nie mamy żadnych. Przynajmniej nie w kraju, a o naszej skuteczności ściąganych zza granicy zawodników przypominać chyba nie muszę. Jeśli więc, trafił się nam, a ja wierzę, że trafił, gracz nietuzinkowy, który z powodzeniem mógłby na tej pozycji występować to starałbym się tą okazję wykorzystać. Ty sam rozpisujesz się o ofensywnym trójkącie, złożonym z Guilherme, Radovica, Dudy. Zgoda, tyle, że ja wierzę, że tym trzecim, który niedługo dołączy jest wspomniany Mateusz Szwoch. Natomiast ja chciałbym zobaczyć ów ofensywny triumwirat wsparty "szalonymi" bokami w osobach Gulherme i Brozia. Bo dlaczego musimy ograniczać się do trójki, jak możemy pokusić się o piątkę. O tym właśnie piszę.
19poniedziałek, 24, listopada 2014 15:07
kibic60
@Guilherme

Mnie w dyskusji o tym nietuzinkowym i zawsze uśmiechniętym piłkarzu może przypaść rola młynarza.

W taktyce Berga, gdzie na lewym skrzydle gra prawonożny piłkarz, którego zadaniem jest schodzenie do środka Gui na LO pasuje jak ulał, co udowodnił w ostatnim meczu. Akcja i przede wszystkim dośrodkowanie (po ziemi) lewą nogą - stadiony świata !

Z prawej strony podawać tak potrafi Broź, o czym mogliśmy się przekonać wielokrotnie.

Guilherme na prawym skrzydle wypadłby zapewne równie okazale, co tylko potwierdza aby go szybciutko wykupić.
20poniedziałek, 24, listopada 2014 16:27
iocosus
„dostrzegłem w Guilherme wojownika, który zaimponował mi zmysłem defensywnym” – z tych samych powodów, które Monrooe dostrzegamy wspólnie, z weryfikacji Guilherme w przednich formacjach bym nie rezygnował. Chciałbym w krótkim rozegraniu, klepiącego rozumiejącego się „na pamieć” tercetu: Duda – Rado –Gui, żadnemu piłka w grze nie przeszkadza, ale przychodzi mi do głowy też inna trójka, w takiej oto konfiguracji: Rado „fałszywa dziewiątka”, z tyłu twardzi gladiatorzy Ivica i Jodła, a między nimi, trzech wojowników, nieustępliwych agresorów Kuchy – Duda – Gui. Niech Rado tylko zamyka kierunki podań, a pozostała piątka mogłaby założyć taki pressing już na połowie przeciwnika, że „świat i ludzie”, nigdy polskiej drużyny tak skutecznie grającej pod tym względem moglibyśmy nie widzieć.

Korci mnie weryfikacja takiego założenia.
21wtorek, 25, listopada 2014 10:20
Monrooe
@ iocosus

Powtarzam, nie chcę odbierać racji Twojej wizji (zważywszy na fakt, że jest ona bardzo poprawna), jedyna różnica polega na tym, że moim zdaniem Ty starasz się doprowadzić do perfekcji to, co już w mojej opinii całkiem nieźle działa, natomiast ja staram się znaleźć rozwiązania naszych słabości. To dlatego mnie korci własnie takie rozwiązanie.
22wtorek, 25, listopada 2014 17:49
Zgred Maruda
No tak, ale wszystkie Panów dywagacje pokazują sens do tzw" przodu"
To bardzo ładnie rokuje w grze z takimi zespołami jak.. każdy dopisze.
Jednak, pozwolę wtrącić pewną rzecz. Grając w Europie musimy zatykać słabe punkty. A tu nieraz ambicji nie starczy.Lewa obrona jest nieprawdopodobnie ważna, to ( wszystkie te programy) pokazują...
Od lat wielu nie potrafiliśmy w Legii grać takim obrońcom. Kuba Wawrzyniak był takim śladem( Poznań ) ...taki zwykły- lewa noga...
Oczywiście można z lewej na prawą, ale bronienie w strefie i wyjście pozostanie zawsze nogą lewą. Tą szybszą naturalnie.
Jeżeli obrona i proporcja wyjścia do ataku Legii zostanie rozłożona proporcjonalnie, to będą Nam dane cieszynki.
Gui - zostaje- gra- kosztem kogo?
Panowie?Bo coś się zmienić musiSmile

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1