A+ A A-

Górnik Zabrze - Legia 0-4: Jakość Legii

Drugi z czterech grudniowych meczów Legii wypadł w Zabrzu, gdzie nasz zespół zmierzył się z Górnikiem. Legia odniosła bezproblemowe zwycięstwo, gromiąc gospodarzy 4:0. Bramkowym łupem podzielili się Inaki Astiz, Michał Żyro, Miroslav Radović i Orlando Sa.

Zabrzanie udanie rozpoczęli ten sezon, ale z upływem czasu stopniowo obniżali loty. Górnik odpadł z pucharu Polski, przegrywając na własnym boisku z Podbeskidziem, a w tabeli Ekstraklasy przed piątkowym meczem tracił do Legii siedem punktów. Zabrzanie mieli na koncie między innymi poniesioną w połowie października wstydliwą porażkę 0:5 z Wisłą u siebie. W miniony weekend Górnik gładko przegrał w Poznaniu z Lechem 0:3. Poszukując nowych wariantów przed meczem z Legią, duet Robert Warzycha – Józef Dankowski odszedł od koncepcji gry trzema obrońcami i desygnował przeciw naszej drużynie następujący skład: Steinbors – Sadzawicki, Danch, Szeweluchin, Magiera – Gergel, Iwan, Sobolewski, Madej, Kurzawa – Zachara. Uwagę zwracała obecność Rafała Kurzawy, który przed meczem z Legią rozegrał w barwach Górnika w tym sezonie zaledwie pięć minut przeciwko Lechii Gdańsk.

Z kolei trener Henning Berg nie kombinował ze składem, wystawiając przeciwko Górnikowi tę samą jedenastkę, która w poniedziałek rozpoczęła mecz z Cracovią. Nie było zatem mowy o zgrywaniu Igora Lewczuka z Inakim Astizem na środku obrony w perspektywie czwartkowego meczu z Trabzonsporem o pierwsze miejsce w grupie L Ligi Europy, a na ławce rezerwowych znów zasiedli Orlando Sa i Michał Kucharczyk. Skład Legii wyglądał następująco: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Astiz, Guilherme – Żyro, Vrdoljak,  Pinto, Duda, Kosecki – Radović.

Legia zaczęła mecz ze swobodą, szybko uzyskując przewagę i wykonując w pierwszych dziesięciu minutach dwa rzuty rożne, które jednak nie zakończyły się strzałami na bramkę Steinborsa. W 11. minucie do długiego podania z naszej połowy wystartował Miro Radović, wyszedł sam na sam z bramkarzem Górnika, ale chyba odrobinę zbyt długo zwlekał ze strzałem i Steinbors odbił piłkę. Minutę później na lewym skrzydle szarżował Guilherme i został sfaulowany. Rzut wolny wykonał Ondrej Duda, dośrodkowaną piłkę delikatnie trącił Ivica Vrdoljak, futbolówka odbiła się od słupka, wróciła w pole karne, gdzie czekał na nią Inaki Astiz i dobił do pustej bramki. Legia prowadziła 1:0.

Górnik nieoczekiwanie mógł odpowiedzieć już w 16. minucie. Do podania Łukasza Madeja doszedł Mateusz Zachara, ale jego strzał zablokował Łukasz Broź. W 24. minucie rzut wolny dla Górnika wykonywał Mariusz Magiera. Zawodnik gospodarzy wstrzelił piłkę w pole karne swoją dobrze znaną w polskiej lidze lewą nogą, wyglądało to niebezpiecznie, na szczęście Guilherme nie dał się zaskoczyć i wybił futbolówkę rzut rożny. Za chwilę szczęścia próbował Kurzawa, przenosząc jednak piłkę wyraźnie nad bramką. W 28. minucie gospodarze musieli dokonać zmiany. Kontuzjowanego Dominika Sadzawickiego zmienił Serweryn Gancarczyk. Na prawą obronę zabrzan przewędrował w tym momencie Adam Danch.

W tym fragmencie meczu na boisku nie działo się zbyt wiele. Obie drużyny łatwo traciły piłkę, a bramkarze marzli między słupkami swoich bramek, nie mając okazji do interwencji. Ten krótki impas przerwał Michał Żyro. W 33 minucie nasz skrzydłowy w swoim stylu zbiegł w stronę środka pola, otrzymał krótkie podanie od Miro Radovicia i potężnie huknął. Gol – stadiony świata! Legia prowadziła już 2:0. Ten wynik utrzymał się do przerwy.

Druga połowa rozpoczęła się tak jak wyglądała pierwsza. Górnik próbował atakować, ale nie był w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką Dusana Kuciaka. Legia grała spokojnie, by skutecznie zaatakować w 56. minucie. Akcję zaczął na naszej połowie Jakub Kosecki. Piłkę otrzymał Duda, podał ją na lewą stronę do Helio Pinto, który wypatrzył wbiegającego w pole karne Radovicia. Rado przyjął piłkę, ograł Magierę i lewą nogą zdobył trzeciego gola dla Legii. To była piękna, zespołowa akcja naszej drużyny!

W 61. minucie lewym skrzydłem ruszył Kosecki, wpadł w pole karne, próbował podać do jednego z kolegów, ale naszemu skrzydłowemu zabrakło precyzji przy podaniu. Minutę później pod naszą bramką skiksował Dusan Kuciak, na szczęście bez konsekwencji. W 64. minucie na boisku pojawił się Orlando Sa, który zmienił Miro Radovicia. W 66. minucie fantastycznym podaniem popisał się Duda. W stuprocentowej sytuacji mógł znaleźć się Michał Żyro, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Jeżeli był - to milimetrowy. W 68. minucie Igor Lewczuk zmienił Kubą Rzeźniczaka, co oznaczało, że jednak doczekaliśmy się krótkiego testu dla pary Lewczuk – Astiz w warunkach bojowych. W 69. minucie efektownie z powietrza uderzył Duda, chociaż wydawało się, że uczyniłby lepiej, gdyby podał do wychodzącego na czysta pozycję Kuby Koseckiego. Kosecki miał zresztą w tym meczu dużego pecha do podań kolegów, którym kilka razy brakowało umiejętności podjęcia odpowiedniej decyzji lub precyzji w podaniach kierowanych na lewe skrzydło.

W końcówce meczu Górnik zaczął być groźniejszy, ale nadal nie potrafił oddać celnego strzału na bramkę Legii. Z ataków zabrzan wynikała tylko sporadyczna kotłowanina w naszym polu karnym, a w 76. minucie po dobrej akcji gospodarzy nad bramką Kuciaka strzelił Zachara. W 77. minucie Koseckiego zmienił Michał Kucharczyk. W 79. minucie po rzucie wolnym dla Górnika z kontrą wyszła Legia, Kucharczyk podał do Orlando Sa, ale szarżującego Portugalczyka taktycznym faulem powstrzymał wprowadzony wcześniej na boisko Robert Jeż. W 82. minucie Legia zdobyła czwartego gola. Michał Żyro zagrał długą piłkę do Orlando Sa, Portugalczyk wyśmienicie przyjął piłkę, wyszedł sam na sam ze Steinborsem i pewnie wykorzystał sytuację. Na tym Legia zakończyła strzelanie, mimo że w 85. minucie wyborna okazję do zdobycia swojego drugiego gola miał Astiz. Nasz obrońca z kilku metrów strzelił jednak głową wprost w Steinborsa.

Przewaga Legii w tym meczu nie podlegała dyskusji. Cztery bramki zdobyte w Zabrzu to piękny wynik, a można było odnieść wrażenie, że gdyby nasi zawodnicy byli nieco bardziej skoncentrowani w kilku sytuacjach, wynik meczu byłby znacznie wyższy. W przyszłą niedzielę ostatni ligowy mecz tej jesieni – Legia wyruszy do Łęcznej, by zmierzyć się z kolejnym Górnikiem. Beniaminek w tym sezonie nie przegrał jeszcze meczu na własnym boisku.

 
Dyskusja (14)
1piątek, 05, grudnia 2014 22:49
kibic60
Z ogromną przyjemnością i sporym niedosytem obejrzałem mecz z Górnikiem.
Tak to powinno wyglądać w lidze, bez względu na przeciwnika.
Kolejny dobry mecz Helio i spokojnie mogę powtórzyć końcówkę z komentarza po meczu z Cracovią:

"Mnie nurtuje coś innego. Pozycja w drużynie dwóch Portugalczyków. Helio Pinto i Orlando Sa w mojej ocenie nie są u nas dostatecznie wykorzystywani.
Łatwość z jaką Sa zdobywa bramki jest zdumiewająca, jednak w naszym ustawieniu nie bardzo może się wykazać. Podobnie jest z Pinto, który jeśli ma tylko więcej szans na zaprezentowanie swoich nie małych przecież umiejętności, nie schodzi poniżej pewnego poziomu"
Asysta do Rado - stadiony świata.

Jeszcze jedno. Gol Żyro Smile
2piątek, 05, grudnia 2014 22:54
Garm
Fantastyczny mecz. Spodziewałem się trudnej przeprawy - nawet w rundzie mistrzowskiej kiedy wygrywaliśmy tam 3:2, końcówka była bardzo nerwowa - a tymczasem poszło szybko, było wysoko, a Górnik może tylko dziękować gościom za to, że ostatnie pół godziny grali na ćwierć gwizdka. Oraz panom z gwizdkiem, którzy zapobiegli stracie przez zabrzan przynajmniej dwóch bramek.

Uwielbiam takie początki weekendów.
3piątek, 05, grudnia 2014 23:01
mistis
Mecz oglądałem jednym okiem, ale powiem tak: jesteśmy do bólu pragmatyczni. Dzisiaj do bólu Górnika Wink ale czasem również i do bólu zębów moich - w drugiej połowie cofnęliśmy się niemiłosiernie. Ale zwycięzców się nie sądzi - szczególnie takich 4:0 Smile

Oby tak dalej, oby tak częściej.
4piątek, 05, grudnia 2014 23:07
CTP
Demolka. I to w naprawdę ładnym stylu. Legia wygląda tak, jakby łapała drugi oddech i aż szkoda, że kończy się runda.
5piątek, 05, grudnia 2014 23:34
corazstarszy
No więc, pomarudzę sobie. Zważywszy, że w Legii na bokach grają innonożni: na prawym – lewonożny, na lewym – prawonożny, to strzały zza pola karnego, po zejściu do środka, z tej silniejszej nogi powinny być czymś częstym. Nie są. I na przykładzie bramki Michała Żyry, widać, ile Legia sobie sama odbiera, nie praktykując tego kanonu.
Orlando, dla mnie chyba największe odkrycie tej rundy, to się umie zabrać z piłką, że ho ho. Jak go miejscowy gonił, to w pewnym momencie miał go już tuż tuż przed sobą. I na ogół jest w takich wypadkach tak, że albo piłkarz atakujący-uciekający zwalnia, albo odjeżdża do boku, albo pada. A Orlando nic – twardo do przodu. To ten z Górnika o mało sobie nóg nie połamał przy tym prawie kontakcie. Jeszcze ten goniący Górnik wpadł na Szteinborsa i mało go nie stratował, jak już piłka była w bramce. Tak jak nie lubię postępków naszych kibiców z trybuny północnej, tak uważam, że na meczu z Cracovią zapodając to ‘La lala, Orlando Sa’ trafili idealnie.
Iniaki to taki zabrzański otwieracz powoli się robi.
Ale fajnie. Bardzo, ale to bardzo mi się podobało. Żeby jeszcze tak skorżowcom tak nastrzelać na ich boisku.
Ten pan z dzwonkiem to musiał mieć ciężki wieczór. Bo akcji miejscowych było jak na lekarstwo (0 celnych strzałów) i chyba, gdy się decydował robić „dzyń, dzyń”, to z zimna.
6sobota, 06, grudnia 2014 01:36
Senator
Nie wiem ile w tym prawdy ale tu i ówdzie można było przeczytać że zabrzanie odpuszczają Lecha aby stawić czoła i nas pokonać. Jeśli rzeczywiście tak było to mają dobrą Naukę. Sport to brak kunktatorstwa a cwaniactwo nigdy nie popłaca szczególnie takie odpuszczenie.
7sobota, 06, grudnia 2014 06:49
Zbyszek
Też jak Garm miałem pewne obawy pamiętając zwłaszcza słabe granie z nimi latem i niepotrzebną stratę dwóch punktów. Wtedy najbardziej żałowałem, że nie zdołaliśmy zamknąć bezczelnych mord ich kibiców nie szanujących nawet pamięci o bohaterach Powstania Warszawskiego. Siedziałem z wnukiem na sektorze rodzinnym i te ich grupowe bluzgi świadczące o chlewowym rodowodzie były nie do zniesienia. I taka jest różnica pomiędzy czymś co jest i nie jest czyli PZPN, a UEFA. W takich razach tenże PZPN powinien klub ukarać, wyjazdów zakazać. A swoją drogą to zapytam: komu gratulować pomysłu, aby sektor rodzinny w takim miejscu usytuować?

Więc na mecz też trochę patrzałem w kategoriach jakby spóżnionej pomsty. I czułem niedosyt. Nie jestem zwolennikiem upokarzania rywala, ale im to się zwyczajnie należało. Co do gry to cieszy swoboda w poruszaniu się wszystkich zawodników świadcząca o tym, że trener przygotowania fizycznego panuje nad tym procesem. Także mogło nareszcie zaimponować przygotowanie taktyczne, realizacja założeń w stosunku do konkretnego przeciwnika. W takim samym ustawieniu i doborze personalnym nasz zespół potrafi zagrać odmiennie taktycznie mecze w ciągu kilku dni co też dobrze świadczy o zdolnościach i inteligencji adaptacyjnej zawodników. Górnicy postanowili zagrać z naszą drużyną tak jak Piast co gliwiczanom sukces przyniosło, a więc wysoko w obronie i aktywnie w ofensywie, nie dopuszczając do wyjścia obrońców z własnej strefy obronnej poprzez "siedzenie na nich". Na takie granie metodą jest to co zastosowaliśmy, a więc gra na wolne pole, głównie prostopadłymi podaniami oraz szybkość tych podań i wymienność pozycji. Zgodzić się wypada z Kibicem50, że zarówno Pinto jak i Orlando Sa powinni być lepiej wykorzystywani, bo dużo dobrego do gry drużyny wnoszą. Jak zwykle nie będę wystawiał ocen indywidualnych, ale na pochwałę zasługuje cały blok obronny, tym razem nienaganny w destrukcji i aktywny w asekuracji akcji zaczepnych. Pozostaje czekać na Tranzbon i dalszy wzrost i tak już wysokiej formy.
8sobota, 06, grudnia 2014 09:25
sektor212
Moje obawy przed meczem zostały rozwiane już po 15 min. i byłem pewny, że tego meczu nie przegramy. Fantastyczny pressing Legii już na połowie Górnika. Mnóstwo przechwytów środkowej strefie - Brawo! Pinto kolejny bardzo dobry mecz. Teraz trener Berg będzie miał duży problem z zestawieniem składu na mecz z Turkami z powodu bogactwa. Pinto czy Jodłowiec, Rado czy Sa, Kosecki czy Kucharczyk wszyscy są zdrowi i w dobrej dyspozycji. Dziękuje Legii za wspaniały wczorajszy wieczór.

Zbyszek
Zgadzam się z tobą że dzieciaki nie powinny słuchać ich grupowego bluzgania. Tylko czy to nasza wina, że przyjezdni prezentują taki poziom inteligencji? Od razu nasuwa się pytanie gdzie twoim zdaniem powinien być sektor rodziny? Dla mnie najlepszym miejsce jest część trybuny zachodniej pomiędzy vipowską a żyletą. Tylko kto w zamian zasiądzie na trybunie obok sektora gości? Nikt nie chce powtórki z meczu z Jagiellonią. Przy takim rozwiązaniu klub sam zafunduje sobie kolejne mecze przy pustych trybunach. Tak więc wybrano mniejsze zło jednak ze szkodą dla naszych najmłodszych fanów i zaproszonych grup dzieciaków.
9sobota, 06, grudnia 2014 09:33
kibic60
@Zbyszek & sektor

" Tylko czy to nasza wina, że przyjezdni prezentują taki poziom inteligencji?"

Dla mnie o wiele gorzej wypadają nasi, którzy Legijny narybek próbują edukować na swoja modłę. "Uczcie się dzieci...." to kompromitacja gniazdowego i stada baranów.
10sobota, 06, grudnia 2014 10:42
1313
Kilka spostrzeżeń potwierdzam to co ktoś wyżej napisał szkoda, że runda już się kończy bo Legia gra, a reszta po prostu kwiczy i wyczekuje wolnego i to pomimo tego, że Legia ma prawie 2x więcej spotkań niż reszta ligi.
Pinto cóż jeszcze miesiąc temu ja i wielu innych mówiło wprost sprzedać pozbyć się bo za dużo zarabia, a daje niewiele. Jednak teraz biorąc pod uwagę kary i to,że sam Pinto wygląda po prostu dobrze to może warto dać mu ostatnią szansę wiosną i zobaczyć co się wydarzy niczym nie ryzykujemy i tak w czerwcu kończy mu się kontrakt.
I ostatnia sprawa Orlando Sa współczuje mu jego wymowna postawa po golu pokazuje, że nie ma zamiaru być rezerwowym zwłaszcza, że Rado przy całej sympatii wczoraj grał słabo bo w sumie musiał dopiero co wrócił po kontuzji.
Prezesik mówi, że Sa nie puści, ale jeśli ktoś da za niego ofertę to czuję, że odejdzie, a szkoda bo to świetny zawodnik.
11sobota, 06, grudnia 2014 14:52
Moros
Po takim meczu przychodzą myśli, że w perspektywie sezonu naprawdę nie ma się czego bać. Jako z natury pesymista zaczyna mi się udzielać jakaś euforia związana z tym sezonem. Jeszcze jak w niedzielę przegra Lech, którego upatruję jako głównego rywala, to przyjmując, że nie wydarzy się jakiś kataklizm można by mrozić szampany...

Wczoraj to było coś rewelacyjnego. Górnik, czyli wiadomo - piana na pyskach i jazda z "Gorolami". Wczoraj nie mieli nic do powiedzenia. Zostali zniszczeni, a reakcje po golu takiego Sa to jeszcze większe upokorzenie. Naprawdę można po takim meczu obrosnąć w piórka.
12sobota, 06, grudnia 2014 21:05
Wigraszek
mistis - jak można oglądać mecz Legii jednym okiem?
Moros - bardzo ciężko przechodzi mi to przez usta - lepiej żeby wygrał Lech
P.S.
Piątkowe ustalenia Prezesa z "żyletką", kumatymi, grupami kibicowskimi (niepotrzebne skreślić) oddaliły nas od hasła "Cała Legia zawsze razem"
Uzależniony od Legii od 45 lat.
13sobota, 06, grudnia 2014 21:57
Monrooe
Chłopaki pozamiatali, różnica klasy to bardzo delikatne określenie na to, co mogliśmy oglądać w piątek. Ostatnimi czasy nie mam zbyt wiele chwil, które mogę poświęcić na ligę, dlatego mecze Górnika umknęły mojej uwadze. Wiem, że niezbyt dobrze im szło, ale byłem pewien, że na Legią zepną się jak zawsze. I co za tym idzie mecz w Zabrzu będzie dla nas niełatwą przeprawą (stąd też w typerze postawiłem na remis). Jeśli jednak tak ma wyglądać spinanie się, to chyba czas zweryfikować możliwości Górników z Zabrza. Jednocześnie podnosząc wartość własnych chłopaków. Bo to, co pokazali ludzie Berga na Roosevelta zasługuje na najwyższe uznanie. CTP pisze o demolce i ma całkowitą rację, sektor212 pisze natomiast, że po pierwszych 15 minutach wiedział, że nie przegramy i też ma racje (choć te "prezesiki" uważam za niepotrzebne w dyskusjach dorosłych ludzi). Gospodarze byli bezradni, od pierwszych minut przyglądali się co robią przyjezdni, jakby czekali na informację w jakiej formie są Legioniści. A, że szybko okazało się, że w dobrej, toteż swoje ambicje postanowili schować w kieszeń. Widać to była ta nauka wyniesiona od "Piastunek", o której mówił trener Zabrzan, jak Legia strzela sobie sama, to się nie przeszkadza, jak strzela nam to... też nie ma sensu oponować.

Jeszcze jedno... Helio Pinto, na razie tyle, mam nadzieję, że niebawem się rozwinę.
14poniedziałek, 08, grudnia 2014 22:38
corazstarszy
Jeszcze z takich miłych następstw tego meczu, to wielce przez nas lubiany redaktor Czado, piewca śląskiego piłkarstwa, na swoim blogu komplementuje Legię. Linkować nie będę, ale poczytać miło. W sumie, jak wrogowie chwalą to jest to najwyższy dowód uznania.
Teraz niepokonany na swoim boisku Górnik Łęczna. Śmiałem się z Fiodora Czernycha po meczu w Warszawie. Ale muszę przyznać, że od tego czasu facet rozegrał wiele udanych meczów. Ale to dopiero po Trabzonie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1