A+ A A-

Korona - Legia 0-0: Ambicja nie wystarczy

Legia wciąż czeka na zwycięstwo w 2015 roku. Po remisie w pucharze Polski ze Śląskiem Wrocław, ligowej porażce 1:3 z Jagiellonią Białystok i czwartkowej porażce 0:1 w Amsterdamie z Ajaksem, tym razem legioniści zremisowali 0:0 z Koroną Kielce.

Mimo ligowego falstartu w poprzedni weekend trener Henning Berg nie odstąpił od koncepcji stosowania rotacji i przeciw Koronie nie wystawił żadnego piłkarza, który walczył w Lidze Europy w środku tygodnia. Skład Legii wyglądał zatem następująco: Malarz – Bereszyński, Lewczuk, Astiz, Brzyski – Misiak, Furman, Szwoch, Pinto, Kosecki – Saganowski. Uwagę zwracała obecność Norberta Misiaka, który zameldował się w wyjściowej jedenastce kosztem Adama Ryczkowskiego. Pierwszy oficjalny mecz w barwach Legii po wypożyczeniu z Tuluzy rozegrał Dominik Furman.  Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza mecz rozpoczęli w składzie: Cerniauskas – Golański, Malarczyk, Dejmek, Sylwestrzak - Carlos, Jovanović, Kiełb, Klemenz, Pylypczuk – Trytko. W Koronie nie mógł zagrać Oliver Kapo, który musiał pauzować za nadmiar żółtych kartek.

Uwagę obserwatorów niedzielnego meczu przed jego rozpoczęciem przykuł transparent przygotowany przez kibiców Legii, zawierający okolicznościowe podziękowanie dla Miro Radovicia za lata gry w barwach Legii.

Obie drużyny spokojnie rozpoczęły mecz. Legia bez większego problemu wychodziła spod prób pressingu Korony i utrzymywała się przy piłce, gorzej było pod bramką gospodarzy, gdzie dwa stałe fragmenty nie zakończyły się strzałem na bramkę Cerniauskasa. W 8. minucie stratę przy wyprowadzeniu piłki zanotował Tomasz Brzyski, a asekurujący Pinto sfaulował Kiełba. Rzut wolny egzekwował Golański, do piłki w naszym polu karnym doszedł Klemenz i tym sposobem mieliśmy pierwszy celny strzał w tym meczu, który jednak nie sprawił kłopotów Malarzowi.

W 15. minucie na mocny strzał z dystansu zdecydował się Jacek Kiełb. Zadrżeliśmy z obawy, by zawodnik Korony nie powtórzył wyczynu Macieja Gajosa z Jagiellonii, ale nie był to strzał tak silny i precyzyjny. Arkadiusz Malarz zatrzymał to uderzenie. Przez kolejny kwadrans na boisku dominowała chaotyczna kopanina. Mecz był toczony w szybkim tempie, ale żadna z drużyn nie była w stanie przeprowadzić akcji zakończonej groźnym strzałem na bramkę przeciwnika.

W 32. minucie po precyzyjnym podaniu od Helio Pinto piłkę przejął Kuba Kosecki i został trafiony przez Pawła Golańskiego w głowę. Kapitan gospodarzy obejrzał żółtą kartkę, a szczęścia bezpośrednio z rzutu wolnego próbował Dominik Furman. Cerniauskas odbił ten strzał. W 37.awa  minucie Inaki Astiz wycofał piłkę do Arkadiusza Malarza, ten miał problem z opanowaniem futbolówki, przez chwilę zrobiło się nerwowo, ale nasz bramkarz ostatecznie chwycił piłkę. W 40. minucie niewiele zabrakło Kiełbowi do przecięcia piłki dośrodkowanej z prawego skrzydła przez Trytkę. W 44. minucie po rzucie rożnym wykonanym przez Brzyskiego do strzału głową doszedł Igor Lewczuk, ale nie trafił w bramkę. To było na tyle jeżeli chodzi o emocje w pierwszych czterdziestu pięciu minutach. Wynik 0:0 odpowiadał przebiegowi gry. W Legii zwracała uwagę aktywna postawa Dominika Furmana.

Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły bez zmian w składach. Początkowo zmianie nie uległ też przebieg gry. Najciekawszym wydarzeniem w pierwszych minutach po przerwie była efektowna 'wywrotka' sędziego Frankowskiego. W 54. minucie na boisku w Legii zameldowali się Michał Kucharczyk i Michał Masłowski, którzy zmienili Norberta Misiaka i krwawiącego z nosa Mateusza Szwocha.

W 64. minucie prawą stroną szarżował Kuba Kosecki, minął Pylypczuka, dośrodkował ostro w pole karne, ale nikt nie przeciął tego podania. Minutę później znów dobrą piłkę z prawego skrzydła dorzucił Kosecki, niewiele zabrakło Markowi Saganowskiemu, by dojść do tego podania. Legia wreszcie zaczęła osiągać coraz wyraźniejszą przewagę. W dobrej sytuacji w polu karnym był Helio Pinto, ale odrobinę zbyt długo ustawiał sobie piłkę na lewej nodze i Cerniauskas obronił niezbyt mocny strzał Portugalczyka. W 69. minucie z ostrego kąta lewą nogą uderzył Marek Saganowski, jednak ta ambitna próba nie miała szans powodzenia.

W kolejnych minutach napór Legii zelżał. Nasza drużyna miała niewielką przewagę optyczną, jednak brakowało sytuacji bramkowych. W 83. minucie to Korona mogła zdobyć gola, kiedy po akcji Luisa Carlosa do piłki doszedł Jovanović, ale uderzając z linii pola karnego, przeniósł piłkę nad bramką Malarza. Minutę później szczęścia z dystansu próbował Aankour. W 87. minucie na boisku pojawił się Orlando Sa, zastępując ambitnie walczącego przez cały mecz Marka Saganowskiego.

Sędzia Frankowski doliczył sześć minut. W drugiej z tych doliczonych minut Legia była blisko zdobycia decydującego gola. W polu karnym do piłki doszedł Michał Masłowski, niestety nie podał celnie do żadnego z kolegów. Jeszcze w ostatniej minucie meczu efektownie rywala przed polem karnym zgubił Orlando Sa, nie podał do Michała Kucharczyka, próbował indywidualnego rozwiązania, jednak jego strzał został zablokowany.

Mecz zakończył się zasłużonym remisem. Legia wciąż czeka na zwycięstwo w rundzie wiosennej tego sezonu.

Dyskusja (24)
1niedziela, 22, luty 2015 21:52
Jak widzę brak chętnych aby skomentować kolejny "sparing" Legii. Powoli chyba przemija mit jakoby Berg podnosił jakość poszczególnych piłkarzy. Najlepszy na boisku Furman, który w Tuluzie nie łapał sie na ławkę. Przy nim pozostali piłkarze wyglądali jak dzieci we mgle.
2niedziela, 22, luty 2015 22:02
Sir Hipolit
Czarne myśli po takim początku sezonu. Coraz częściej mam wrażenie, że lecieliśmy do tej pory sportowo mocno na farcie i teraz fortuna się odwróciła. Sportowo - jest źle. Biznesowo - równowaga jest coraz bardziej krucha. Trybuny - jeszcze zobaczymy, ale dla mnie nie wygląda na to, żeby zmierzało ku lepszemu.

Jeśli nie zdobędziemy mistrzostwa to po sezonie może się okazać, że aby klub utrzymał płynność finansową musimy sprzedać kilku co lepszych zawodników (Sa, Żyro, Duda), drużyna się rozpada i wracamy do punktu wyjścia w budowie klubu. Obym się mylił.
3niedziela, 22, luty 2015 22:11
corazstarszy
Trzeba czekać dalej, aż się rozkręcą i liczyć ze stratą 1. miejsca w tabeli. Smutne, gdy się okazuje, że najlepszy w Legii był Furman. Gdy przychodził, miałem myśl, aby Legia płaciła mu pobory w rezerwach Tuluzy, byle nie wracał. Na tle wielu kolegów wyglądał jednak znakomicie. Widać, że obrona MP nie będzie łatwa. Intryguje mnie teraz, czy po pożegnaniu z Europa League trener Berg zacznie chętniej wystawiać podstawową jedenastkę w meczach ligowych.
4niedziela, 22, luty 2015 23:05
Nie mamy dwóch mocnych 11, co najwyżej 15-16 dobry piłkarzy i reszta nie pasująca poziomem do Legii.
Odejście Rado do China Fortune pogarsza ten bilans.

Szkoda mi Berga bo Legia ma swój styl, ale co on poradzi, że w składzie nie ma wielu prawdziwych P_iłkarzy.

Co mnie najgorzej wkurzyło to jak Kosa dostał podanie od Furmana w drugiej połowie, dla mnie idealne w tempo, ale Romek oczywiście czekał na piłkę do nogi i zaraz pretensje do Dominika.
5niedziela, 22, luty 2015 23:25
Senator
Ja jako starolegijny z bez mała 45 letnim stażem piłkarsko jestem odporny na wsio.
Młodsi kibice również swoje już mogli doświadczyć. Nie piszę abyście się przyzwyczajali, w żadnym wypadku ale bierzcie pod uwagę nasze cechy.
Najbardziej na dziś ryzykuje Berg. Ja się nie znam on tak więc należy wierzyć jemu.
Gdyby mecz w Amsterdamie wyglądał inaczej pewnie zmian by było tylko kilka (4_5) a że wyglądał tak jak wyglądał grzechem byłoby zaniechać próby przejścia Ajaxu.

Co mnie martwi to właśnie kwestie zarządzania o których wspomina sir Hipolit.
Mam nadzieję że słynna maksyma Marka Twaina pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone odnosi się również do Leśnego czyli cały czas doskonale panuje nad sytuacją.
Pewne ruchy zachowania wzbudziły we mnie lęk, gdyby tu się posypało cofniemy się dalej niż możemy przypuszczać. Mistrzostwo jak nie teraz to za rok pod warunkiem że sternicy klubu nie stracą panowania nad okrętem. W innym przypadku ani teraz ani za rok,dwa,trzy.
6poniedziałek, 23, luty 2015 00:33
QD
Trochę pod prąd, ale zacznę od pozytywów:
1) Furman - to, że był najlepszy na boisku to jedno (niestety przy kolegach to nie taki duży problem), ale cieszy mnie styl jego gry. Gdy odchodził z Legii był dla mnie takim strachliwym pretendentem do pozycji "rozgrywający. W sumie potrafił coś zrobić z piłką (szczególnie stojącą), ale żeby o nią zawalczyć to tak średnio mu szło. Dziś wydawał mi się taką młodszą i żwawszą wersją IV. Bardzo dużo grał w obronie, miał mnóstwo odbiorów... chłopak przez rok nie grał, ale widać postęp, który zrobił. cieszy również, że nie stracił swoich atutów i nadal potrafił fajnie podać, trochę porozgrywać i dośrodkować, lub strzelić z wolnego. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w następnych meczach, ale na razie... albo nie będę zapeszał.
2)Kosecki - nie lubię gościa i nic na to nie poradzę. Nie zamierzam mu jednak odbierać: dzisiaj walczył, aż miło. Musiał chyba podkraść sporo tatara Kucharczykowi (który dziś nie za bardzo widziałem) bo zawziętością mi naprawdę imponował. Strata? Znaczy za chwilę piłkę odzyska. Nie odzyskał? To przynajmniej spróbował nogę przeciwnikowi urwać. Nadal bardzo brakuje mu ogrania z drużyną i głowy do podejmowania słusznych wyborów (ciągłe próby dryblingu nie są skuteczne i mocno irytują), ale skoro mocno ograniczony Kuch zdołał wejść na taki poziom to czemu Kosa miałby polec?
3) Masłowski - no szkoda, że rado odchodzi, bo może i z Masła by drugiego Dudę zrobił. Ma chłopak smykałkę do gry. Jest w drużynie od niedawna, więc pewnie jeszcze chwilę będzie musiał się uczyć drużyny, ale dziś pokazał, że potrafi wnieść jakość do drużyny. Ja chętnie popatrzę co Berg z niego wyrzeźbi.
4) Bereszyński - z taką grą przeciw mocnemu przeciwnikowi nie miałby co szukać, ale przy Koronie wyglądał, że może się odbuduje i może będzie z niego jeszcze dobry piłkarz

Neutralne:
1) Malarz - dwa drobne błędy mu się przydarzyły, ale bez konsekwencji, a "takich bez szczęścia to nam tu nie potrzeba". Nic nie puścił, coś tam próbował dyrygować drużyną.. gwiazdą to On już raczej nie będzie, ale solidnym rzemieślnikiem naciskającym na Kuciaka, gdy brakuje stawki.. w sumie chyba po to przyszedł?
2) Sa - Nie wiem jak go ocenić. Największą jego wadą jest samolubstwo, ale z drugiej ciężko mieć o to pretensje do napastnika. Dziś miał mało czasu i zdążył czymś zagrozić, ale.. no właśnie.. co z tego, że zagraża skoro bramek nie ma? W lidze najbardziej efektywny? Ajax pokazał, że z tą Jego efektywnością różnie bywa. No, ale o Koronie mowa, więc Sa ani na plus, ani na minus.
3) Lewczuk - niewidoczny przez większoć meczu, ale to chyba nie jest aż taka wada u obrońcy? Nie za bardzo potrafię to wyjaśnić, ale widziałbym go w parze z Juniorem w składzie pucharowym (no chyba, że Berg rozkłada solidnych obrońców po jednym do każdej drużyny Wink )
4) Astiz - nic nie zawalił, a to ostatnio już dobrze. Miał kilka dobrych interwencji, ale nie zabłysnął w żaden sposób.
5) Szwoch i Misiak - piszę o nich razem, bo tylko ze sobą grali. Misiak debiutant chyba jeszcze trochę przy młody, ale w Szwoch może nawet nie byłby tak zły gdyby reszta drużyny jednak zaprosiła go do gry. Coś próbowali, ale co niby mieli pokazać, kiedy na boisko wyszły 3 drużyny - Korona, Legia i Szwoch+Misiak)? Z kim miel grać. Powinni trafić na minusy, ale tym jednym argumentem nie skrytykuję ich tak definitywnie.

W sumie można by wymienić tu całą resztę, ale ograniczę się do kilku najważniejszych:
1) Saganowski - przynajmniej raz pokazał, że coś z Jego umiejętności zostało, ale to stanowczo za mało. Kompletnie nie widoczny. Podobno się cofał i próbował rozgrywać, ale nie ta forma, nie ta wydolność..no nie będzie drugim Rado. Sorry, ale już wystarczy. Jakieś końcówki może tak, ale Sagan nie jest zawodnikiem by grać od początku, całe spotkanie.
2) Brzyski - na grafice przed spotkaniem był, ale na boisko chyba nie wybiegł. Gdzie jest człowiek, który jeszcze niedawno był kołem zamachowym Legii? Furman zabierając mu stałe fragmenty zabrał mu ostatnią szansę by przypomnieć o swoim istnieniu.
3) Kucharczyk - nie będę się pastwił nad Kuchym, ale faktem jest, że dziś był zupełnie niewidoczny. Nie da się w każdym meczu grać na najwyższym poziomie.
4) Pinto - szkoda mi już słów na tego człowieka. Facet ma umiejętności, ale jest zupełnie bezproduktywny. Zero korzyści z jego obecności i tyle samo perspektyw. Jeśli ktoś zechce z nim przedłużać kontrakt to się zrobię bardzo agresywny
7poniedziałek, 23, luty 2015 08:23
sektor212
Z Jagą 1:3, z Koroną 0:0. Progres jest, na razie tylko w obronie. Jeżeli chodzi o naszą grę ofensywną nic się nie zmieniło. Czytelnie, w jednym tempie i zbyt małą ilością zawodników. Tak jak w spotkaniu z Jagiellonią po dokonaniu 2 zmian przycisnęliśmy przeciwnika przez 10 minut. Po okresie górowania nad rywalem powróciła mała kreatywność w przedniej formacji.
Na razie nie idzie za dobrze 4 mecze i żadnej wygranej. Oby przełamanie słabej pasy przyszło w meczu z Ajaxem.

Kibic50 napisał "Powoli chyba przemija mit jakoby Berg podnosił jakość poszczególnych piłkarzy"
Po końcowym gwizdku miałem podobną refleksję. Gra Furmana wyglądała dobrze. Mnóstwo odbiorów, dobry przegląd pola, kreowanie gry do przodu, chyba większości kibicom taka gra przypadła do gustu. Co ciekawe tak wyglądał zawodnik który w zasadzie przez ostatni rok tylko trenował (grał bardzo mało) w Francji. Okazuje się że Prezesi podjęli dobrą decyzję wypożyczając go. Furman może być dobrym zmienikiem dla Vdorjaka i Jodłowca. Co do podnoszenia umiejętności poszczególnych zawodników na dziś blado wygląda Kosecki, Astiz, Bereszyński, Szwoch, Pinto. Patrząc tylko na tych 5 zawodników można mieć wątpliwości czy sztab szkoleniowy podnosi jakość ich indywidualnych umiejętności. Oczywiście to tylko jeden mecz Furmana na tle Korony i być może za szybko wyciągam wnioski i porównania.
8poniedziałek, 23, luty 2015 10:53
CTP
Jeszcze tydzień temu, po tym, co zobaczyłem na boiskach naszych rywali, miałem nadzieję, że nikt nas nie doścignie w walce o MP. Ale już ta kolejka była kompletnie inna. Śląsk z Jagiellonią zagrali mecz z gatunku: nie z tej ligi. Wynik jest bardzo mylący, bo Jagiellonia, która nas tydzień wcześniej rozpykała przez większość meczu rozpaczliwie się broniła a Baran wyczyniał wręcz cuda w bramce. Módlmy się, aby Śląsk nie zaczął w końcu trafiać akurat w momencie, gdy będziemy mieli z nimi mecze w lidzie i PP.
Z kolei, Lech też pokazał niezłą piłkę i gdyby po godzinie nagle nie włączył im się tryb gwiazdorski, to rozbiliby biedny Ruch ze 4 bramkami. Skorża tam szalał przy linii próbując z powrotem zmobilizować swoich grajków.
Za tydzień Lech jedzie do Cracovii i jeśli Sadajew w dalszym ciągu będzie grał na tabletkach uspokajających, to będzie kolejnym zespołem, który na chwilę (mam nadzieję, że tylko na chwilę) zrówna się z nami punktami. Jagiellonia, na chwilę przed naszym meczem podejmuje u siebie słabiutką Koronę (jak pokazał wczorajszy mecz, bardzo słabiutką). My gramy, najprawdopodobniej znowu druga 11-tką z Podbeskidziem, które z nami wygrało pierwszy mecz. Strata punktów w tym meczu już nas raczej nie uchroni przed stratą pozycji lidera.
Na koniec, z innej beczki: najwyraźniej Berg obraził się na Radovica, bo, mimo, że w teorii w dalszym ciągu jest naszym piłkarzem, to w praktyce trener wyrzucił go z drużyny. Bardzo mi się nie podoba takie podejście do swojego zawodu. Bardzo.
9poniedziałek, 23, luty 2015 11:09
Moros
Powiem tak. Po tych dwóch ligowych meczach bardziej mnie niepokoją głosy Sir Hipolita i Senatora o jakiś trudnościach w zarządzaniu klubem niż nasze ostatnie wyniki.

Z Jagiellonią i Koroną zagraliśmy składem, który jest daleki od optymalnego i nie uważam aby już teraz powątpiewać w zdobycie tytułu Mistrza Polski. Ja się zacznę tego tak naprawdę obawiać wtedy kiedy takie wyniki będzie notować zespół, złożony z zawodników którzy wybiegali na boisku w Amsterdamie. Wtedy rzeczywiście chyba należałoby bić na alarm. Wiem, że takie "spektakle" jak ten wczorajszy powodują napływ czarnych myśli, ale tak jak już wspomniałem to były tylko rezerwy. Owszem cześć z zawodników aspiruje do I składu ale patrząc na aktualną formę to ilu takich zawodników wczoraj było? Lewczuk i może Furman. Reszta zawodników w obecnej formie nie ma szans na I skład. Dlatego też poczekajmy do momentu, aż Berg przestanie wystawiać na ligę rezerwy. Oczywiście nie odbieram nikomu prawa do krytyki. Też się będę pewnie w maju denerwował widząc, że nie mamy kilku punktów przewagi nad kolejnym rywalem. Przestrzegam jednak przed zbyt wielkim pesymizmem. Pamiętajmy, że w tamtym roku Legia w najsilniejszym składzie zaczęła rundę wiosenną dość średnio. Potem się to wszystko rozkręciło i efekt końcowy był zadowalający. Teraz mamy dodatkowo na głowie LE i Puchar Polski. Druga połowa w Amsterdamie dała powody do optymizmu. Czekam z niecierpliwością jak w takim składzie wyjdziemy w lidze. Zobaczymy ile wtedy do powiedzenia będą mieli nasi rywale. Póki co ufam trenerowi.
10poniedziałek, 23, luty 2015 11:38
CTP
Wiara w naszą pierwszą 11-tkę może być bardzo złudna. Po odejściu Radovica mamy sytuację, gdzie Berg jest zmuszony (i to jest kluczowe słowo) do wystawiania na pozycji napastnika Orlando Sa. Piłkarza, który przez wiele miesięcy był przez Berga wręcz dyskryminowany. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Portugalczyk odpłacił teraz trenerowi pięknym za nadobne. A na razie, w tzw. formie strzeleckiej, to Orlando zdecydowanie nie jest.
Uważam, że olanie tematu Paixao jest kolejnym błędem naszego klubu.
11poniedziałek, 23, luty 2015 13:04
aves
Ja się tylko zastanawiam, co będzie jak dojdziemy do finału LE. Czy to by oznaczało spadek z ligi?
12poniedziałek, 23, luty 2015 13:37
Moros
Berg zawsze może wystawić parę Masłowski - Duda. Widać, że w tego pierwszego mocno wierzy, a ten drugi gdy będzie zdrowy, raczej na pewno będzie miał miejsce w składzie. Także z tym "skazywaniem" Berga na Sa bym uważał bo trener ma jakieś tam możliwości. Czy taka ofensywa byłaby optymalna, to juz inna para kaloszy. Nie wydaje mi się jednak aby Sa chciał się jakoś teraz na Bergu mścić. Myślę, że poczuł szansę i będzie chciał ją wykorzystać.

Co do Paixao to uważam, że w tym przypadku Portugalczyk ale i Śląsk mogli by próbować wykorzystać fakt, że Legia znalazła się "na musiku" po odejściu Radovicia i wykorzystać ten fakt do podbijania ceny. Żądania Portugalczyka co do miesięcznych zarobków jakie pojawiają się w internecie, są i tak wysokie. Myślę że istniało by spore ryzyko przepłacenia tego zawodnika.
13poniedziałek, 23, luty 2015 14:01
Ismaeli
Bardziej bym się martwił, gdybyśmy właśnie teraz w pierwszych po przerwie 4 meczach, byli w najwyższej formie. Raz, że niemożliwe jest utrzymanie najlepszej dyspozycji dłużej niż miesiąc, dwa, to Berg udowodnił rok wcześniej, że potrafi przygotować zespół na najważniejsze mecze. To jak teraz gra slask, przypomina jego najlepszą formę, a nie stopniowe dochodzenie do niej. Jaga, prawie co roku, ma okres, gdzie gra bardzo dobrze i punktuje, a potem wraca na swoje miejsce. Wcześniej oczywiście, większość fachowców ostatniego meczu, kreuje probiesza na trenera reprezentacji, a klubik na mistrza. Moim zdaniem, ważne jest zakończenie rundy zasadniczej na pierwszym miejscu. Do 30 kolejki, wszyscy grają tak aby dostać się do wyższej grupy lub mieć lepsze miejsce w niższej i 4 mecze u siebie. Rok temu zawisza, pogoń, wisła i górnik pokazały, że po osiągnięciu celu, nadstawią się każdemu, kto ma szansę nas zdetronizować, ponieważ na puchary ich nie stać (tak jak ruchu), a spadek nie grozi. I dlatego moim zdaniem, aby obronić tytuł to najwyższa forma musi przyjść teraz, od rewanżu z ajaksem do 22.03 i meczu w poznaniu. A potem na rundę finałową. W jednym i drugim przypadku, chodzi o niecały miesiąc najwyższej dyspozycji.
14poniedziałek, 23, luty 2015 14:09
Dzynek
Aż tak żenujący ten mecz nie był jak to opisują media. Nie tylko koneser wyciągnie coś fajnego.

Przede wszystkim warto docenić grę defensywną Korony. To nie było tak, że nasi gracze olali przeciwnika, przeszli obok meczu i w ogóle zawalili na całej linii. Nic z tych rzeczy. Starali się pokazać to, co w tej chwili potrafią, ale to było za mało na dobrze przygotowaną Koronę.
Udało się choć ras Koseckiemu minąć Golańskiego? Nie przypominam sobie. Szwoch choć raz miał trochę miejsca na przyjęcie i rozegranie? Nie bardzo. Saganowskiemu udało się urwać obrońcy dopiero głęboko w drugiej połowie, a i tak został zepchnięty na skraj pola karnego. A tak cały czas pod ścisłym kryciem, że musiał zbiegać do linii, aby koledzy dostrzegli sens podania mu piłki.
Korona tak jak Jagiellonia była świetnie taktycznie przygotowana do meczu. Nawet gracze pierwszego wyboru mieliby kłopot ze sforsowaniem obrony. Mnie nie dziwi, że nasi gracze mieli problemy z wypracowaniem akcji.

Niestety trzeba także dostrzec, że to nie tylko za sprawą dobrej Korony. Ten zestaw piłkarzy na boisku posiada liczne mankamenty, które bardzo trudno jest ukryć lub zniwelować sztabowi trenerskiemu. Bez tego nie będzie postępu i dobrej gry, a widać wyraźnie, że niektórzy nie chcą się zmieniać lub nie są w stanie tego zrobić.
Markowi Saganowskiemu nie zmienimy stylu gry ani nie poprawimy jego szybkości. To jest w tej chwili dostawiacz nogi i trudno wyciągnąć z niego więcej. Obrońcy nie nabierają się na jego schodzenie do skrzydeł, bo wiedzą, że nie jest ich w stanie minąć. Kosecki zna tylko dwa zwody i przez tyle godzin treningów nie nauczył się nowych? Aż nie chce się wierzyć. Już wszyscy obrońcy znają zagrywki Koseckiego, a ten sądzi, że ich zaskoczy. A tu zonk. Ten facet zupełnie przestał pracować nad sobą. Z zarozumialstwa? W końcu nic nikomu nie musi udowadniać. Ale jednak udowadnia, że obok Małeckiego jest jednym z najbardziej przecenianych skrzydłowych w lidze. To jak on chce wrócić do repry i wyjechać za granicę? Gadaniem się nie uda. Zero efektywności.
Kolejny Pinto. Takiego spowalniacza gry dawno nie widziałem. Tyle mu czasu zajmuje podjęcie decyzji, komu podać, że koledzy muszą hamować, żeby nie dać się złapać na spalonym. Żadnej piłki za plecy obrońcy, żadnej na dobieg na wolne pole. A takie piłki powinien otrzymywać Kosecki, żeby wykorzystać jego szybkość. Większość bezpiecznych w poprzek do nogi. I tak od momentu przyjścia do Legii. To, co ma nam dawać przewagę nad przeciwnikiem, czyli szybkie przejście z obrony do ataku ten facet cały czas sabotuje. Gra całkowicie przeciwnie niż Berg oczekuje od drużyny. Pytanie brzmi, czemu trener go wystawia, skoro nawet w destrukcji przez jego strefę jest najłatwiej przejść.
I jeszcze jeden kwiatek do kożucha: Astiz. Że on się zrobi tak elektryczny jak Grodzicki to w życiu się nie spodziewałem. Jeśli grałbym przed nim to bałbym się pójść do przodu, żeby samego go nie zostawić w obawie, że sobie nie poradzi. Do tej czwórki mam największe pretensje za ostatnie ligowe wyniki, bo to oni powinni ciągnąć Legię. I doświadczenie międzynarodowe i ogranie w lidze.
Obrońcy jak to obrońcy. Jeszcze pół biedy. Nie dali strzelić bramki więc w zasadzie trudno ich ganić za ofensywę. Szwoch i Misiak to świeżaki dopiero uczący się gry w ekstraklasie i sporą dozę wyrozumiałości trzeba wobec nich mieć. Ale ta czwórka jest do natychmiastowego remontu lub do odstawienia. Ja już zdecydowanie wolałbym w ich miejsce wychowanków, bo teraz mam pewność, że gorzej nie zagrają, a przynajmniej nauczą się czegoś. Oni zaś nie potrafią wykorzystać szansy, jaką dał im trener. Kolejnej szansy. Ile można dawać, żeby dojść do wniosku, że to nie ma sensu? Jam mam już dość. Czy gdyby zagrał Makowski, Kalinkowski, Bartczak i Ryczkowski byłaby różnica? Na pewno nie na minus.
Trener słusznie rotuje, bo teraz przynajmniej wie na kogo nie może liczyć. Prze grę tych panów kuleje cała gra zespołowa. Tyle już meczów widziałem w ich wykonaniu, że doszedłem do wniosku, że z nich nie da się więcej wycisnąć. Oni się nie zmienią. Będą cały czas bezproduktywni dopóki trenerem jest Henning Berg. Oni nie pasują do wizji. Do stylu oczekiwanego przez trenera. To nie ich bajka. Jeśli mówimy o poprawie gry i wyciąganiu wniosków to w kwestiach personalnych czas na rezygnację z kilku nazwisk. Tej drużynie jest potrzebny impuls do zmian.
15poniedziałek, 23, luty 2015 15:17
@Dzynek

Nie krócej było napisać, że Berg "doszedł do ściany" (skąd ja to znam) i należy mu wymienić pół składu, bo Ci, którzy wczoraj zagrali, do niczego się nie nadają ?
To nic, ze większość z nich zdobywała dublet i rok później poprawiła MP...

"Korona tak jak Jagiellonia była świetnie taktycznie przygotowana do meczu. Nawet gracze pierwszego wyboru mieliby kłopot ze sforsowaniem obrony. Mnie nie dziwi, że nasi gracze mieli problemy z wypracowaniem akcji"

Żartujesz, prawda ?
16poniedziałek, 23, luty 2015 15:55
MeM
Mamy po prostu cienki drugi skład. Ogrywanie chyba nie za wiele poprawi skoro, jak zauważył wyżej QD na temat Furmana: "chłopak przez rok nie grał, ale widać postęp, który zrobił." Pozostali grali i takiego postępu nie zrobili., co tylko potwierdza jaka przepaść jest między umiejętnościami piłkarzy ze składu Mistrza Polski i przeciętniaka z Francji.
Sądzę, że Berg jest pragmatykiem - nie ma co wieszać na nim psów, chłop po prostu dostosowuje się do realiów. Ktoś wymyślił taką a nie inną reformę to mamy to co mamy.
17poniedziałek, 23, luty 2015 16:14
Jeszcze taka mala refleksja po dwóch wiosennych kolejkach.
Jeśli Dominik Furman nie jest "przygotowany fizycznie" do gry, to Szwoch, Misiak czy Ryczkowski nie powinni przez najbliższe 2 lata wychodzić z siłowni.
18poniedziałek, 23, luty 2015 19:04
Zbyszek
Ja trochę zajmę się podstawami techniki i aż chciało by się zapytać : a kim my mamy grać?.
Jest końcówka meczu, do piłki podanej? na wolne pole ? czyli do linii końcowej biegnie za piłką Kuba Kosecki, dochodzi do niej i leciutko podaje do bramkarza wrogów. Po chwili to samo czyni Masłowski. Jest to elementarny błąd techniczny wynikający z tego,że w wieku trampkarza nie nauczono ich,że nie biegnie się jak po sznurku za piłką tylko trochę obok niej, aby po dojściu było z czego uderzyć.A tak można tylko pasóweczką i tylko równolegle do linii, leciutko,wprost do bramkarza. Cały wysiłek włożony w dojście idzie na marne bo tak naprawdę tracimy piłkę.

Oglądamy jak Kuba Kosecki co i rusz pada na murawę. Przybliżmy :dlaczego?. Kuba po prostu żle biega, bo biega jak lekkoatleta , a nie jak piłkarz. Na czym to polega ?. Lekkoatleta ma kolce w butach w przedniej części stopy i dlatego biega "na palcach" , do tego ma biodra / jak jeszcze ma siły/ wyprostowane i wysoko uniesione ku górze, aby mieć jednocześnie szybki i jak najdłuższy krok. Dla piłkarza taki sposób biegania jest samobójczy, bo ma mały punkt podparcia pod stopą , a wysoko uniesiony punkt ciężkości zmniejsza stabilność korpusu. Wystarczy lekkie dotknięcie, aby wypaść z rytmu biegu. Przy jego gabarytach robi za "Wańkę Wstańkę". Niewiele ma to wspólnego z grą w piłkę. Jego tata Roman był też mikrego wzrostu, ale zbudowany był owszem owszem i nisko stał na nogach. To on przewracał, a nie jego przewracano.

I na koniec o młodych w Legii. W poprzednim meczu i wczoraj nasi milusińscy nie zaistnieli. Wszyscy / prawie/ mówią.,że oni są utalentowani. Moim zdaniem mylą im się umiejętności techniczne nabyte w toku wieloletniego szkolenia z tym co ma być cechą wrodzoną. Widziałem wiele debiutów młodych, dotąd nie znanych i ich cechą wspólną była odwaga w grze, bezkompromisowość w akcjach , swoisty egoizm w zachowaniu i takaż dezynwoltura wobec przeciwnika. A Ryczkowski i Misiak?. Wystraszeni, przepraszający,że żyją, schowani za rywali i krzywdy im nie czyniący. Dostali szanse i ich nie wykorzystali. Nie mówię, aby ich przekreślać, ale o staniu się przez nich gwiazdami możemy raczej zapomnieć. Szkoda.
19poniedziałek, 23, luty 2015 19:48
Senator
@QD
Dodaję Cię do tych co się znają. Po meczu rozmawiałem ze szlachetnym Wallesem i dokładnie to samo mówił o Koseckim czyli jego największy problem to prawidłowe i szybkie podejmowanie decyzji.
Berg dobrze prawi bo się zna z tym że nawet widząc nie ma alternatywy.
Nasza ofensywa z Saganowskim i skrzydłami Kosecki plus młody jest nie powala na kolana.
Mnie lekko zdziwiła absencja Ryczkowskiego moim zdaniem z Jagą miał kilka dobrych akcji szczególnie w pierwszej połowie, później rzeczywiście zniknął ale dałbym mu kolejną szansę.
20wtorek, 24, luty 2015 05:15
geo
senator
Berg ma alternatywy, tylko trzeba sprobowac
1. Guilerme na skrzydle lub w srodku
2. Maslowski na skrzydlo
3 podobal mi sie Bartczak, a to ponoc urodzony pomocnik
21wtorek, 24, luty 2015 09:48
CTP
Jak krytykowałem tę kretyńską reformę, to się ze mną kłóciliście a teraz wielki płacz, bo Berg z ligowych meczów robi sparingi. Smile
Ale podejrzewam, że jak Legia przerżnie mistrzostwo, to reforma się skończy w stylu "wicie, rozumicie, to było gienialne ale na razie wracamy do normalnej ligi". Smile
22wtorek, 24, luty 2015 10:28
QD
@geo

Niestety piłka to nie warcaby, a piłkarz piłkarzowi nie równy. Tutaj wpływ ma znacznie więcej czynników niż mamy szanse zauważyć my - zewnętrzni obserwatorzy.

Z naszej kibicowskiej strony to jeszcze mógłbym dopisać kilka(naście) takich pomysłów, na które Berg nie wpadł. Niestety alternatywy jakie przedstawiasz są dosyć pozorne. Żaden piłkarz nie wejdzie na nową pozycję i od razu zacznie robić różnicę, a my nie mamy czasu na długie procesy zmian. Forma Guliego i Beresia dobrze pokazuje jak długo zajmuje przesunięcie zawodnika. Chwilowe zaskoczenie przeciwnika - ok, ale na dłuższą metę zawsze wychodzi multum niedociągnięć. Gdyby teraz zacząć z powrotem wystawiać na pierwotnych pozycjach dałoby to efekt odwrotny do zamierzonego (mętlik w głowie, powrotne przyzwyczajanie się do starej pozycji i zapominanie nowej). Przesuwanie różnych zawodników na skrzydła też już w pewnym momencie przechodziliśmy i z tego co pamiętam średnio to wychodziło. Doskonale to było widać na przykładzie Dudy, którego własnie przesuwano na skrzydło kilka razy i dawało to efekt porównywalny z posadzeniem go na ławce. Z Masłowskim w mojej opinii byłoby podobnie (z resztą z Jagą chyba coś takiego kombinowano?).
Bartczak? No jest to pomysł. Taki sam jak Szwoch, Ryczkowski, czy Misiak. Berg eksperymentuje w ten sposób, ale efekty są dalekie od oczekiwań. Nie dziwota skoro debiutanci muszą z miejsca wchodzić do drużyny z doświadczeniem, ogranej ze sobą i przede wszystkim mającej już swoje prawa. By faktycznie, z miejsca stać się częścią takiej ekipy trzeba mieć cechy o których pisze Zbyszek. Tymczasem młodzież w Legii jest pewna siebie, ale nie w taki sposób. Oni wiedzą co potrafią, ale brakuje im arogancji, by nie dać się przytłoczyć. Dlatego tak dużo czasu zajmuje im wejście do drużyny. Zresztą nie tyczy się to tylko młodych. To jest również jeden z kluczowych czynników decydujących o tej legendarnej aklimatyzacji.
23wtorek, 24, luty 2015 12:26
geo
do qd
Gui to typ zawodnika zdecydowanie ofensywnego.
Jako obronca , na polska lige, wystarczy.
Jednak Legia w pierwszej kolejnosci powinna kupic mlodego, utalentowanego TYPOWEGO obronce.
Caly talent Gui nigdy nie bedzie wykorzystany, gdy bedzie obronca.
Jako pomocnik moze dac Legiii duzo wiecej.
24wtorek, 24, luty 2015 18:55
Zgred Maruda
@ Zbyszek
Panie Zbyszku drogi
Przepraszając bardzo zgodzić się z Panem nie potrafię ani nie umiem.
Myślę tu o młodym Koseckim, pomijając wartość ojca, który w/g Ciebie stał na niskich nogach...
pozwól tylko na chwilę:
tenże słabo biegający ( w/g Ciebie) nawet nie umiejący Smile?
dał Nam pewien prestiż w rozgrywkach nie tylko na krajowych boiskach.
Przed moimi oczami stają obrazy, którymi uciecha, i dłonie składające się do klaskania - dawały Nam ogląd.
Ile bramek strzelił ten ( nie biegacz), a ile dograł, a ile wreszcie karnych ( znaczących) uzyskał biegając szybciej niż obrońca drużyny przeciwnej.
Jeśli wtedy ( ku uciesze Wszystkich) biegał z tzw. biodra - to OK
Meczy, których Nam wygrał cytować Ci nie będę mając wiarę, że je widziałeśSmile a w ostatnim przekazie medialnym ( jeśli tego nie widziałeś) wybacz- każdy ma tam jakieś sprawySmile może obejrzyj skrót- zachęcam
Pomijając bramkę na 4- no cóż biegał inaczej, kiedy to obejrzysz zobaczysz co zrobił z dwójką obrońców Celtiku wchodząc między nich - łapać za koszulkę musieli
Czy jechał z pięty?

Buty sprinterów owszem mają kolce na przodzie stopy. Lecz nie jest to przekładnią całego biegu. Ma Pan tyle lat,a za przeproszeniem "pruje" Pan niezmienną wiedzę
Kolce u sprinterów, jak zauważyli kiedyś już dawno liczą się na starcie. Dynamika wyjścia z bloków daje układ całego biegu. Nie ma tu żadnej mowy o warunkach fizycznych kreujących wzrost, wzrost biegacza. Czy dobrym sprinterom na ty Ś wiecie też napiszesz? jak na nogach stoją?

But sprintera ma kolce na początku stopy, tak go wymyślili -bo start z palców daje sens wystartowania do biegu.
Teraz -pozwólSmile
But piłkarza ( jeśli go widziałeś) - ma nominalnie 4 wkręty na przodzie i 2 na pięcie. Bywają też inne, ale zawsze więcej ( nawet na lankach) -( nie wkręcanych) zawsze więcej jest na przodzie stopy.
Oczywiście pytanie brzmi - dlaczego? Potrafisz dopracować teorie, którymi Nas obdarzasz? Po co?


ps: Bardzo uznaję Twoją wiedzę tenisową, opisy Twoje ( choć nie zawsze) - przypadek - dajmy spokój OK, są świetne.
Prośba moja- niech wiedza Twoja nie będzie -Światłem rozumienia wszystkiego bo w takiej sytuacji kładziesz swój sens...taka moja mała prośba

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1