A+ A A-

Śląsk - Legia 1-3: Do trzech razy sztuka

W 23. kolejce Ekstraklasy Legia zmierzyła się we Wrocławiu ze Śląskiem. Po dwóch pucharowych remisach z drużyną z Wrocławia, tym razem przyszedł czas na zwycięstwo Legii. Nasza drużyna pokonał wrocławian 3:1. Bramki dla Legii zdobyli Jakub Rzeźniczak, Tomasz Jodłowiec i Michał Kucharczyk.

Obaj trenerzy w odmienny sposób podeszli do zestawienia swoich drużyn na niedzielny mecz. Trener Henning Berg postawił na zaledwie trzech piłkarzy, który od pierwszych minut rozpoczęli czwartkowe starcie w Warszawie. Byli to Bereszyński, Astiz i Jodłowiec. Z kolei Tadeusz Pawłowski zdecydował się na tylko dwie roszady – do wyjściowej jedenastki wskoczyli Hołota i Pich. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Bereszyński, Rzeźniczak, Astiz, Brzyski – Żyro, Jodłowiec, Pinto, Vrdoljak, Kosecki – Saganowski. Śląsk wybiegł na boisko w składzie: Wrąbel – Zieliński, Hołota, Celeban, Pawelec – F. Paixao, Hateley, Grajciar, Droppa, Pich – M. Paixao. W zestawieniu Legii uwagę zwracała obecność Helio Pinto na pozycji ofensywnego pomocnika i Marka Saganowskiego w ataku naszej drużyny.

W pierwszych minutach z boiska wiało nudą. Gra była toczona w wolnym tempie, a obie drużyny łatwo traciły piłkę. Charakterystycznym rysem w grze Legii było częste schodzenie przez Helio Pinto na prawe skrzydło i próby nawiązania przez Portugalczyka współpracy z Michałem Żyro. Niestety efekty tych manewrów były mizerne, podobnie jak rajdów Jakuba Koseckiego, który łatwo przegrywał kolejne pojedynki z Pawłem Zielińskim. Pierwsza groźna akcje miała miejsce w 12. minucie. Legia popełniła błąd na swojej połowie. Na linii pola karnego do soczystego uderzenia doszedł Robert Pich, jednak Malarz dobrze sparował ten strzał. Wydawało się, że Legia pozostawiała gospodarzom dużo przestrzeni w rozegraniu piłki w środku pola, a druga linia Śląska prezentuje się lepiej od tej formacji w naszym zespole. Jednak 18. minucie to właśnie niemrawa do tej pory Legia przeprowadziła ładną akcję. Piłka wędrowała między Żyrą, Koseckim, Pinto i Saganowskim, Sagan doszedł do strzału w polu karnym, ale to uderzenie zostało zablokowane. Po tej akcji Legia wykonywała rzut rożny. Tomasz Brzyski wrzucił odchodząca piłkę w pole karne, Jakub Rzeźniczak wygrał walkę z Mariuszem Pawelcem i ślicznym wolejem z lewej nogi wpakował piłkę do bramki. Legia prowadziła 1:0.

W 21. minucie Jodłowiec zobaczył żółtą kartkę po tym jak w fizycznej rywalizacji zaatakował łokciem Droppę. W 23. minucie Grajciar wykorzystał pasywność pomocników Legii i oddał dobry strzał z dystansu, na szczęście na posterunku była Arkadiusz Malarz. Śląsk znów osiągnął optyczną przewagę, częściej prowadził grę na połowie Legii, ale poza strzałami z dystansu i stałymi fragmentami gry w grze wrocławian brakowało konkretów. Legia przyczajona czekała na okazję do szybkiego ataku i doczekała się w 32. minucie. Kolejny rzut rożny egzekwował Brzyski. Dośrodkowanie powędrowało na długi słupek, gdzie akcję zamknął Tomasz Jodłowiec i głową wpakował piłkę do siatki. Było 2:0.

Wydawało się, że po tej bramce zawodnicy Śląska wyraźnie stracili koncept. Przez kilka minut gospodarze wyglądali na zamroczonych, ale paradoksalnie to właśnie w tym fragmencie meczu udało im się zdobyć gola. W 41. minucie z rzutu wolnego idealnie dośrodkował Hateley, w polu karnym do piłki dopadł w odpowiednim tempie Marco Paixao i głową zdobył kontaktowego gola. Śląsk usiłował pójść za ciosem i wyrównać jeszcze przed przerwą, ale gospodarzom ta sztuka się nie udała.

Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły bez zmian w składach. Mecz w pierwszych minutach był bardziej otwarty niż przed przerwą, ale brakowało sytuacji strzeleckich. Jakub Kosecki zrewanżował się Zielińskiemu udanym powrotem za przegrane starcia z pierwszej połowy, z dystansu wysoko nas bramką uderzył Helio Pinto i tymi akcentami wzmiankowany duet zakończył swój udział w meczu. W 52. minucie Henning Berg dokonał podwójnej zmiany, a na boisku za Pinto i Koseckiego wbiegli Ondrej Duda i Michał Kucharczyk.

W 53. minucie sędzia dopatrzył się przewinienia Tomasza Brzyskiego w narożniku boiska. Do piłki poszedł Hateley, ale tym razem rzut wolny bity przez Anglika nie przyniósł niebezpieczeństwa dla bramki Malarza. Ostry do początku mecz jeszcze się zaostrzył, a sędzia Bartosz Frankowski nie miał łatwego zadania. W 56. minucie w pole karne Legii wpadł Zieliński, uderzył z lewej nogi, jednak Malarz był na posterunku. W 57. minucie po dobrej akcji Legii piłkę w pole karne wrzucił Kucharczyk, Duda opanował piłkę, jednak futbolówka zatrzymała się na dłoni Pawelca. Sędzia Frankowski nie zdecydował się odgwizdać jedenastki. Kilka minut później to gospodarze domagali się rzutu karnego, kiedy po interwencji Brzyskiego w polu karnym padł Flavio Paixao, i tym razem arbiter również pozostał niewzruszony.

W 70. minucie po rzucie wolnym z ostrego kąta głową szczęścia próbował Saganowski, ale Wrąbel tym razem przerzucił strzał ponad poprzeczką. Legia w następstwie tej akcji wykonywała dwa rzuty rożne, po których było gorąco było pod bramką Wrąbela, ale jedynym wymiernym efektem była... żółta kartka dla Kuby Rzeźniczaka za ostry atak na bramkarza Śląska. W 73. Legia przeprowadziła wyborna akcję. Ondrej Duda wypuścił Michała Żyro prostopadłym podaniem podobnie jak uczynił to w czwartkowym meczu pucharu Polski, Żyro podniósł głowę w polu karnym i wystawił piłkę Michałowi Kucharczykowi, któremu pozostało jedynie dopełnić formalności. Legia prowadziła 3:1.

W końcówce meczu niepotrzebną żółtą kartkę za odkopnięcie piłki zobaczył Duda, a za Michała Żyro na boisku zameldował się Michał Masłowski. Wynik meczu nie uległ już zmianie. Po wyrównanym, twardym starciu Legia wypunktowała Śląsk, utrzymując w ligowej tabeli bezpieczną przewagę pięciu punktów nad Lechem Poznań.

Dyskusja (27)
1niedziela, 08, marca 2015 20:09
kibic60
Jeszcze nie mogę dojść do siebie po tym "meczu' i zachodzę w głowę, kto się bardziej zmordował ? Piłkarze na boisku, czy ja przed telewizorem ?
Ilość bezsensownych zagrań, niecelnych podań czy strat piłki zatrważająca. Podobnie jak celnych strzałów, pomijając stałe fragmenty gry Sad
2niedziela, 08, marca 2015 20:11
mistis
Historię tego "dwumeczu" pragnę polecić wszystkim twierdzącym, że rotacja w naszym wydaniu to przegięcie. Śląsk pokazał jak wygląda gra polskiej drużyny co trzy dni i tym samym składem.

Ile znaczy Ivica dla drużyny pokazała jakość Jodłowca w czwartek i dzisiaj. Mimo 120 minut w czwartek, to dzisiaj wyglądał lepiej. I to mimo niezłej gry Furmana w pucharze.
3niedziela, 08, marca 2015 20:33
corazstarszy
Dla mnie niespodzianka. Tym większa radość. Dawno mi się Legia tak nie podobała. Np. w takim Zabrzu skala trudności jednak była dużo mniejsza. Pomijając sytuacje bramkowe, fajne było, jak dali Śląskowi poprzeważać w 1. połowie, robiąc swoje. Taka stara dobra Legia. Idzie Brzytwa na rzut rożny i bramka. Jak w najlepszych dniach.
I podobała mi się akcja zakończona rzutem rożnym, z którego strzelił Rzeźnik. Tak po dziecięcemu to wyglądało – podania od nogi do nogi, żadnego na dobieg, ale oglądało się fajnie. I jak Astiz głową sfaulował. Rewelacja. I takie to zespołowe, bo wielu zagrało dobrze.
Malarz wzbudza u mnie więcej zaufania niż Duszan. Niektórzy po PP zwracali uwagę, że Legia nieźle wyglądała fizycznie. Wygląda na to, że mieli rację. No i podzielam opinię mistisa: tym razem rotacja wyszła Legii na dobre.
Już się nie mogę doczekać następnego meczu.
4niedziela, 08, marca 2015 20:58
Zgred Maruda
@ Kibic50

Ja tam się nie mordowałem... przynajmniej widokiem na ekranie.
Pomijając bramkę dla Śląska, która ( nawet linii spalonego nie pokazali) padła po naszym wyjściu linią obrony, mam wrażenie, ze przyjechaliśmy tam jak przysłowiowy bokser. Bokser znający swoje atuty czekając na odpowiedni moment zadania ciosu.Nawet na obcej hali, czeka i jak trzeba - punktuje.
Zagranie Dudy -mega,zagranie Żyry ( a był na lewej nodze) bardzo drużynowe. Zagranie Kucharczyka - dobra kolacja dla kolegówSmile

Zastanawiam się po prawdzie "co Cię ucieszy?"
Nie popadaj w stany depresyjne. Taktycznie mecz na dużym poziomie i tak jak napisał wyżej "mistis" - sens rotacji- Ano TakSmile
5niedziela, 08, marca 2015 21:27
kibic60
@Zgred

Napisałem o tym, co widziałem.
Jak widać, nie ja jeden
"Legia nieefektowna, ale zabójczo skuteczna. Składnych akcji było mało. W pierwszej połowie po stronie Legii właściwie wcale. We Wrocławiu zagrali inaczej, spokojniej, ale też momentami bardzo niedokładnie. To Śląsk prowadził grę, a Legia czekała. Dwa - tyle celnych strzałów w pierwszej połowie. Warszawianie rzadko próbowali zagrozić bramce Śląska. A jak próbowali, to najczęściej po stałych fragmentach gry. Przed meczem mało kto spodziewał się, że Legia będzie grała we Wrocławiu z kontrataku. W drugiej połowie - nie licząc wspominanych stałych fragmentów - to była jedyna broń legionistów."
Sport.pl

"Jaki to był mecz? Najprościej powiedzieć – taki sobie. Raczej nikt się nie wynudził, ale i jakości – nie licząc mega passa Dudy – spodziewaliśmy się ciut więcej"
Weszło

Cieszy mnie zwycięstwo Smile
6niedziela, 08, marca 2015 21:45
Lasica
Rozsądne rotacje dają odpowiednie wyniki, wymiana calej 11 tych wyników nie dawało i dalej twierdze, że to było przegięcie. Meczyk taki sobie, prawie zasnąłem pod koniec pierwszej połowy, obudził mnie gol dla Śląska. Wg mnie był spalony. Cieszą stale fragmenty i skuteczność, oraz taktyczne rozegranie meczu. W Poznaniu może to wyglądać podobnie i wcale bym się nie obraził jakby wynik był zbliżony do dzisiejszego.
7niedziela, 08, marca 2015 21:55
Senator
Na całe szczęście nie znam się więc nikt mnie cytować nie będzie.
Szczerze to wisi i i powiewa czy było elegancko, pięknie, to nie Viva Kielce tylko polski klub piłkarski. Pojechali na bardzo trudny teren, grali z przeciwnikiem aspisującym do mistrzostwa i sprawili im bęcki strzelając trzy gole. Czego chcieć więcej? Nie będę miał żalu jak tak będzie do końca. Tym bardziej się cieszę bo w składzie mieliśmy Pinto, Koseckiego czy Saganowskiego, rety o co k... chodzi?
8niedziela, 08, marca 2015 22:05
Zgred Maruda
@ Kibic50

Zupełnie nie pojmuję dlaczego tak lubisz wklejać cytaty?
Kolejny tu zadany jest wytworem dziennikarzy, którzy opiniotwórczy nie są. Ją rozumiem dwa strzały kiedy Malarz jako bramkarz się rzucił i jeden jak "Szmal" obronił nogami. Jeżeli widziałeś coś więcej to znaczy, że muszę nabyć większą telewizornie ( Senator to nie tak jak myślisz)Smile
Osobiście bardzo cenie zwycięstwa Legii wyjazdowe, a na tak trudnym terenie tym bardziej. Zostawiając gdzieś z boku piękno w piłce nożnej liczą się punkty. Urodę mieliśmy u siebie na 4-3, teraz taktyczne rozegranie przywiezienia do domu trzech punktów.
Taktycznie - bardzo dobre
Zmianami- bardzo dobrze
I co najważniejsze- rotacją, która tu urosła do rangi "bzdurnej niewiadomej"
Rotacją- bardzo dobrze.

Ja tam generalnie lubię jak Legia wygrywa, bo kto? Śląskowi wygrać zabronił?

Mecz? jak mecz, kolejny zwycięski
9niedziela, 08, marca 2015 22:09
Dzynek
Nie wypada nie zgodzić się z kibicem50. Jakości w naszej grze ofensywnej było bardzo mało. Ale żeby dochodzić do siebie jak po ciężkim ciosie to raczej mi jeszcze daleko. To, co może martwić to ogrom niechlujstwa przy zwykłym podawaniu piłki. Większość akcji załamywała się po pierwszym, drugim podaniu, przez co nie szło nic sensownego wypracować.

Natomiast w defensywie była bardzo rozważna i odpowiedzialna gra. Poza nielicznymi błędami indywidualnymi kontrolowaliśmy większość ofensywnych poczynań Śląska. Bracia Paixao zostali skutecznie wyłączeni z gry, a bez nich nie ma kto strzelać bramek.

Wydaje mi się, że trener świadomie tak ustawił taktykę, aby to Śląsk prowadził grę, gdyż my mamy ogromne problemy ze zdominowaniem rywala i z tworzeniem sytuacji bramkowych. Zwłaszcza to się objawia kiedy na boisko wybiega tak nieefektywny kwartet jak Saganowski, Kosecki, Pinto i Żyro. Nie przypominam sobie, żeby stworzyli choć jedną sytuację. Gole padły przecież po sfg i kiedy Śląsk postawił wszystko na jedną kartę. Pragmatyzm więc nakazywał zadbać o defensywę skoro z przodu nie da rady nic nie nastrzelać.

Jeszcze bardzo mnie cieszy powrót dwóch kolejnych opcji w ofensywie, które mogą być bardzo przydatne z równie wymagającymi rywalami. Wróciła złota nóżka Tomka Brzyskiego. Piłka leciała tam, gdzie sobie wykombinował, co zaowocowało dwoma bramkami. Jak nam tego brakowało to właśnie dzisiaj poczułem. Z tego faktu może się także cieszyć Tomek Jodłowiec, bo zapewne teraz piłeczka będzie go częściej szukała w polu karnym.

Powrót formy u Brzyskiego wcale nie oznacza kłopotów Guilherme. Wreszcie będzie można wsadzić go do formacji ofensywnej i uwolnić ogromny potencjał w tworzeniu zagrożenia pod bramką przeciwnika. A kogo posadzi na ławce to mnie zupełnie nie martwi. Z w.w. czwórki żadnego mi nie szkoda i a i drużyna nie odczuje negatywnych skutków. Bo niby czego by brakowało?
10niedziela, 08, marca 2015 22:19
Zgred Maruda
@ Senator

Aleś dał z tym...Viva KielceSmile toż to personalizacja całą gębąSmile

a poważnie
Pinto- zagrał naprawdę dobrze i to ustawienie z Ivicą i Jodłą jest dla Niego najlepsze.Był pod grą i starał się kreować grę.Zagrał parę piłek na takim styku, że gdyby wyszły to dopiero byłyby asysty. Cięgle się zastanawiam jak z Nim będzie.Może zejdzie z pewnego procentu apanaży, no bo co jak co, ale aklimatyzację ma już za sobą.
11niedziela, 08, marca 2015 22:30
Senator
@Zgred
ja się nie znam ale od początku jego bytności było widać, że to piłkarz ofensywny. Powinien być ustawiany za napastnikiem lub jak gramy bez to np z Dudą w linii. Niestety on chyba już nie zalapie tempa, wszystko robi za wolno, a tu czasy takie trzeba szybciej.
@Dzynek
chcesz jakości z przodu i wymienisz zawodników którzy albo mocno się zagubili Kosecki albo swoje lata mają już za sobą Sagan Pinto. Mimo tego wygrywamy 3:1 toż to rewelka.
Powiedzmy jasno prócz Dudy żadnego maestro nie ma. Żyro Kucharczyk jeszcze cały czas chimeryczni. O ile defensywa stabilna solidna z dobrymi zmiennikami o tyle w przodzie już tak malinowo nie jest.
12niedziela, 08, marca 2015 22:36
Moros
Ja mam z tym meczem problem, bo komentarz Senatora wydaje się być trafny ale trudno nie zgodzić mi się z Dzynkiem i kibicem 50. Jakości w ataku było jak na lekarstwo. Nawet po wejściu Dudy i Kucharczyka nie wyglądało to jakoś zdecydowanie lepiej. Śląsk może jakoś nie ostrzeliwał nam bramki ale w pewnym momencie byłem skłonny postawić dużą kasę, że tego 2-1 nie utrzymamy. Na szczęście nic nie obstawiałem a wynik zmienił się na jeszcze lepszy Smile

Cieszy na pewno wynik i to, że wreszcie zafunkcjonowały stałe fragmenty gry. Liczyłem na nie w drugim meczu z Ajaxem. Wtedy nic by nie dały. Dzisiaj na szczęście pozwoliły osiągnać dobry rezultat w sytuacji gdy gra średnio nam się układała. Liczę, że to dobry prognostyk na przyszłość. W Poznaniu na pewno nam się przydadzą. Podstawowym warunkiem ich kontynuacji wydaje się być obecność Brzyskiego w składzie. Być może to już czas aby spróbować znaleźć miejsc i dla "Brzytwy" i dla Ghuilerme.
13niedziela, 08, marca 2015 22:43
Dzynek
@senator
Pewnie, że rewelacjaSmile A ja tylko skromnie zauważam, że właśnie po takim meczu jedno słabsze ogniwo nie rokujące poprawy możemy wymienić na lepsze.
14niedziela, 08, marca 2015 22:47
Senator
@Dzynek
ja to jestem ciekawy Gui z przodu tzn pomoc skrzydło. A może z Dudą w środku? czyli to co dziś grał Pinto.
15niedziela, 08, marca 2015 23:00
Dzynek
@senator
Teraz przyjdzie nam grać co tydzień więc z pewnością z Wisłą ii Lechem zagramy najlepszą jedenastką. Tutaj widzę Gui w miejscu Radovica, czyli grę z mobilnym napastnikiem. Trener lubi ten system gry i dało się zauważyć, że usilnie próbuje go"włączyć" desygnując do gry Sagana kosztem Sa. Widać, że szuka zawodnika o podobnej charakterystyce, co Rado. Jeśli jednak trener postawi na Sa to według mnie optymalną pozycją dla niego jest ta tuż za napastnikiem. Może tam zagra jak Słowak będzie pauzował za kartki lub na zmianę w drugiej połowie. Natomiast bardziej realne jest wskoczenie w miejsce Żyro. W końcu trener w trosce o własne struny głosowe posadzi go na ławceWink
16niedziela, 08, marca 2015 23:12
Zgred Maruda
@ Panowie

Zupełnie nie kupuję teorii, że wygraliśmy - ale.
Do Wszystkich szukających teorii o tym, że Legia na każdym boisku w tym kraju będzie dominować mam odpowiedz- to nie jest możliwe.
Idąc dalej słowami Senatora - o co - chodzi?
Czytając pewne opinie mam wrażenie, że powinniśmy rozbijać w puch i pył jak leci wszystkich.Ale tak to nie działa.
Jadąc na wyjazd i to do ważnego zespołu w naszej lidze jedziemy po wynik. Zaczynamy uczyć się grać bez Radovicza i oby tak szło dalej.
Przywozimy wynik, a tu jakieś takie, takie - niby,ale no nie do końca bo słabo w przodach itd...
Mając na wyjezdzie wynik 2;0, potem 2;1 siłą rzeczy Nasza gra ustawiona jest pod wynik. Ciężko wtedy szukać "fajerwerków" bo czeka się na odkrycie przeciwnika i jego dobicie- co nastąpiło.
To zaś, że dwie bramki padły po stałych fragmentach gry to dobry prognostyk, ponieważ zaczynają wychodzić co tylko może cieszyć.
17niedziela, 08, marca 2015 23:30
Dzynek
@Zgred
Zawsze można lepiej. "Ale" zawsze będzie, bo wszyscy - łącznie z piłkarzami i trenerami - oczekujemy lepszego. Wszyscy przecież zdajemy sobie sprawę, że gra w ostatnim czasie jest daleka od tej sierpniowej, najlepszej naszego zespołu. A bez powrotu do tej jakości trudno marzyć o LM i zdobyciu mistrza kraju. I teraz trudno przymykać oko na rzeczy, za które juniorzy dostają burę.

A o dominacji wspominał sam trener. Na tym ma polegać ewolucja gry Legii. To nie my sami z siebie tego oczekujemy tylko sam trener naznaczył styl drużyny, którego należy się spodziewać. Nie dziwi więc ocenianie gry pod tym kątem.
Można powiedzieć, że brutalnie zderzył się z rzeczywistością i dostosował taktykę do aktualnych możliwości piłkarzy. Ale za tą taktyczną elastyczność niezwykle go cenię.
18niedziela, 08, marca 2015 23:48
Senator
@Dzynek
no to w sprawie Gui jesteśmy zgodni.
Co do jakości, niestety ja nie mam wątpliwości stałą cechą jakość raczej nie będzie. Stać nas na dosłownie kilka meczów w sezonie z których kibic50 będzie zadowolony.
To nie ten pułap piłkarzy.
19niedziela, 08, marca 2015 23:57
Zgred Maruda
@ Dzynek


"A bez powrotu do tej jakości trudno marzyć o LM"
tu pełna zgoda, bez wzmocnień nawet marzenia są mrzonką.

"i zdobyciu mistrza kraju" - a tu się nie zgodzę

A juniorzy nawet kiedy z godnym przeciwnikiem na wyjezdzie wygrają
to i bury nie dostaną.

Zawsze można lepiej "ALE" -ale tak masz rację
raz jeszcze podkreślam My uczymy się grać bez Radovicza
Berg po stracie "maszyny napędzającej" idzie taktycznie po punkty.
Bardzo jestem ciekaw opinii, gdyby po "przepięknym meczu" z pięcioma poprzeczkami i ośmioma słupkami Legia przegrałaby np: 3:1...?
Ależ media by piałySmile jaki mecz, jak to Śląsk Wrocław zdetronizował Świetnie grającą Legię.Ochów i Achów byłoby tyle, że starczyłoby do następnej kolejki. A tu 3;1 ino w drugą stronę. Znowu coś trzeba napisać, na okładkach i w rubrykach sportowych. To się pisze - bezbarwna Legia wygrała, a że w tym miejscu zadam pytanie?

Jeżeli Legia była taka bezbarwna- to jaki był Śląsk?
Z konferencji pomeczowej dowiedziałem się, że sędzia nie nadążał
(Pan Pawłowski) a z ligi+extra od (Pana Sławka), że karny był dla Legii ewidentny.
To w końcu kto za kim nie nadążał?
20poniedziałek, 09, marca 2015 00:08
Zgred Maruda
@ Dzynek Senator

Co do Naszego "brazilejro" też czekam, a skoro Brzyski zaczyna wyglądać lepiej może doczekamy się tego taktycznego przestawienia.
Też jestem ciekawy efektów
21poniedziałek, 09, marca 2015 00:22
Dzynek
"A juniorzy nawet kiedy z godnym przeciwnikiem na wyjezdzie wygrają
to i bury nie dostaną."
Niestety u nas jeszcze młodzież szkolą wynikowcy, którzy kosztem wyszkolenia dbają tylko o rezultaty. A później dziwimy się, że taki Żyro ma problemy z przyjęciem i celnym podaniem pod presją.

Ja nie piszę o bezbarwności. Kto użył tych słów niech się za nie tłumaczy.
I sędziami też zajmować się nie mam zamiaru. Mylą się w obie strony i na pewno nie zwalę na nich zwycięstw lub porażek. To nie oni bronią i nie oni atakują. I nie zabraniają strzelać kilku bramek, żeby jeden gwizdek decydował o wyniku.
22poniedziałek, 09, marca 2015 08:25
kibic60
@Dzynek
"Ale żeby dochodzić do siebie jak po ciężkim ciosie to raczej mi jeszcze daleko"

Mnie też. Napisałeś dokładnie to co ja, tylko mniej emocjonalnie.

k - "Ilość bezsensownych zagrań, niecelnych podań czy strat piłki zatrważająca."
D - "To, co może martwić to ogrom niechlujstwa przy zwykłym podawaniu piłki. Większość akcji załamywała się po pierwszym, drugim podaniu, przez co nie szło nic sensownego wypracować"

To nie cios sprawił, ze się zmordowałem podczas oglądania "meczu", a gra naszych piłkarzy.
Dysponując największym potencjałem , którym wg Berga mieliśmy zdominować ligę, dobieramy taktykę Piasta czy Łęcznej. Nawet wynik był identyczny. Przypominam, że Śląsk tym samym składem grał w czwartek 120 min. Tym czasem to piłkarze Legii wyglądali na "ociężałych"
O ile gra defensywna mogła momentami cieszyć, to w ofensywie było bardzo słabo, a kwintesencją niemocy był kontratak, w którym 4 Legionistów nie poradziło sobie z jednym obrońcą Śląska.
Strzał życia Rzeźniczaka i kiks Wrąbela przy drugiej bramce, to jak dla mnie zdecydowanie za mało, jak na drużynę aspirująca do gry w LM.
Wynik cieszy Smile
Gdyby nie to, że grała Legia, po pierwszej połowie wyszedłbym na spacer.
23poniedziałek, 09, marca 2015 09:28
iocosus
@ Kibic50

Ależ Ty się uwielbiasz nakręcać. Saganowski, Kosecki, Pinto mają zdominować jednego z pretendentów do tytułu, tak żeby wszystkim kopara opadała! W jaki sposób? Nawet z Żyro na dokładkę, co pozwala rozbudzać oczekiwania, że taki kwartet w ofensywie ma kiwać, kreować akcje, strzelać, że mucha nie siada, a taki Śląsk lub Lech ma być tylko tłem? Budżet, o to jest argument dzięki któremu Sagan ma być młodszy o kilka lat, Kosecki odzyska formę z sezonu 2012/13, a Pinto stanie się dynamicznym nieustępliwym, zaciekłym, gladiatorem. To ma sprawić „budżet” największy w lidze? Aha, jeszcze to że marzymy o LM. Kibic zejdź na ziemię, w obecnej formie wymieniona trójka ma podbijać Europę?

@ Dzynek, Senator, Zgred

Jedna uwaga odnośnie Gui, nasz Norweg potrafi się reflektować, ale jest też uparty jak … mniejsza o to. W każdym razie zestawiając powyższe Guilherme ustawionego w ofensywie od pierwszej minuty meczu, spodziewam się jeżeli już to gdzieś tak w maju. Wink
24poniedziałek, 09, marca 2015 11:31
CTP
Gdybym był złośliwy, to powiedziałbym, że wygraliśmy, bo w końcu, w pierwszym meczu tego roku graliśmy od początku w 11. I nie, nie chodzi mi o Orlando Sa. Smile
Ale też wygraliśmy, bo w końcu wrócił stary dobry Brzyski. Można powiedzieć, że pan Tomasz wstrzelił się idealnie w termin, bo Śląsk w tym meczu gniótł nas niemiłosiernie i kto wie jak skończyłby się ten pojedynek, gdyby nie te dwa przebłyski geniuszu. Z całym szacunkiem do Guilherme, bardzo się cieszę z tego powrotu Brzyskiego.
Na osobne parę zdań zasługuje pan sędzia. Wydaje mi się, że po tym meczu ktoś powinien go zbadać alkomatem. Nie widzę innego powodu tak skandalicznie słabego sędziowania jak ten, że pan Frankowski był po prostu pijany. Błąd za błędem. Nieodgwizdany faul na Hateleyu zakończony kontrą Legii i rzutem rożnym, po którym pada bramka. Ewidentna ręka Pawelca w polu karnym. Faul na Paixao w naszym polu karnym. I mnóstwo innych fauli z tzw. dupy i kartek z tej samej dupy. Nie wiem jaką ocenę ten pan dostanie za ten mecz. Ja dałbym mu punkty ujemne.
25poniedziałek, 09, marca 2015 11:38
QD
dwie obserwacje:
1)Meczowa - Duda mi wczoraj strasznie przypomniał Rado - jak tylko zaczynałem się zastanawiać czy on w ogóle wyszedł, bo był zupełnie niewidoczny, to wyskakiwał skądś jak filip z konopi i robił coś z niczego. Tym podaniem przy trzeciej bramce to chyba zaskoczył mnie nie mniej niż obrońców Śląska.
2)Pomeczowa - Nam kibicom może być niedosyt, że mało w ofensywie. Mam jednak wątpliwości, czy Berg by się cieszył na takie ciśnięcie rywala.Graliśmy z drożyną dużo bardziej zmęczoną, więc logiczne było wziąć ich na przeczekanie i w końcówce, gdy zaczną padać wykończyć rywala (a Legia tak lubi). Weszły wcześniej 2 bramki? No to spokojnie czekać i się nie podpalać, nie odsłaniać niebezpiecznie... Nie trzeba nam głupich kontuzji, albo kartek jak IV w poprzednim meczu. Legia unikała nerwówki i ok.
Martwi jednak brak indywidualnych błysków tz. pretendentów. O ile Saganowski to i tak swojej pozycji nie zmieni, tak po Koseckim można już było spodziewać się chęci zabłyśnięcia w sposób inny niż światłem odbitym od żelu. Niestety Kosa nie wykorzystał szansy i nie pokazał nawet tej nieustępliwości za którą go już raz w tym roku chwaliłem.Kolejnych szans może szybko nie dostać.
Za to Pinto mnie nie rozczarował - nic się po nim nie spodziewam, a o nic nie pokazał Smile
26poniedziałek, 09, marca 2015 13:11
W tym sezonie ekstraklasa tak ustawiła terminy że decydujące mecze rozegrane zostaną w pierwszej połowie maja. Najpierw 2.05 firnał PP na 99% Legia -Lech, a potem
8.05 zagra 1 z 2 drużyną po rundzie zasadniczej.
Berg ma jeszcze 3-4 tygodnie na bawienie się w optymalne ustawianie składu i zastąpienie ukladu Rado -Duda czymś nowym.
Czekam na na nadchodzącą kolejkę i mecz z Wisłą . Zobaczymy czym nas zaskoczy nasz trener?
27poniedziałek, 09, marca 2015 16:14
Monrooe
Trzeba przyznać jedno, Henning Berg pozostaje nieugięty. Nie podoba się rotacja? Gra zespołu? Że niby brak fajerwerków? Trudno - zdaje się odpowiadać oponentom, zimny do bólu Norweg i gra swoim zespołem tak, aby końcowy wynik się zgadzał. We Wrocławiu postawił na ósemkę innych niż wcześniej, zaryglował środek pola i czekał. "Zieloni" musieli paść i padli, ale "wojskowi" ukłuli już wcześniej. A, że ukłuli to i plan się zmienił, wszystkie atuty miały być po stronie gospodarzy, że nie było... no cóż, nie nasz problem. Mecz rozegrany i wygrany w trenerskim gabinecie na długo przed samym spotkaniem.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1