A+ A A-

Legia - Podbeskidzie 2-0: Formalność

W rewanżowym meczu półfinału pucharu Polski Legia pokonała w Warszawie Podbeskidzie 2:0. Legioniści tym samym przypieczętowali awans do finału, który zostanie rozegrany 2 maja na Stadionie Narodowym. Autorem obu trafień dla Legii był Marek Saganowski.

Wynik pierwszego meczu praktycznie rozstrzygnął losy półfinałowej rywalizacji. Zapewne dlatego obaj trenerzy zmodyfikowali wyjściowe jedenastki swoich drużyn w stosunku do zestawień najczęściej stosowanych w lidze. Skład Legii prezentował się następująco: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Żyro, Vrdoljak, Pinto, Furman, Kosecki – Saganowski. Trener Leszek Ojrzyński rzucił do boju zespół w składzie: Pesković – Pazio, Horoszkiewicz, Kolcak, Mazan – Malinowski, Sloboda, Kołodziej, Lenartowski, Kwame – Demjan. Warto zwrócić uwagę, że to w obozie Podbeskidzia rotacja przybrała większe rozmiary. Widać trener Berg postanowił nie podejmować nawet najmniejszego ryzyka, które mogłoby zagrozić awansowi Legii do finału, a może norweski szkoleniowiec uznał, że w perspektywie narastającego znaczenia i wagi kolejnych ligowych meczów, wystawienie zawodników takich jak Broź, Furman czy Pinto ma większy sens niż gra młodzieżą.

Skład Legii szybko zrobił się zresztą jeszcze silniejszy (przynajmniej teoretycznie), bo po nieco ponad trzydziestu minutach gry na boisku za kontuzjowanego Helio Pinto pojawił się Ondrej Duda. Legia wtedy prowadziła już 1:0. W 19. minucie do rzutu rożnego podszedł Dominik Furman, a pod bramką gości najlepiej zachował się Marek Saganowski, dając Legii prowadzenie.

W pierwszej połowie na boisku działo się dużo, a akcje często przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Dość powiedzieć, że już w 3. minucie meczu Malinowski miał wyborną sytuację, wychodząc sam na sam z Kuciakiem, a kolejne bramki dla Legii mogli zdobyć Kosecki, Duda i Saganowski.

W przerwie trener Berg ściągnął z boiska Ivicę Vrdoljaka, zastępując naszego kapitana Tomaszem Jodłowcem. Legia błyskawicznie podwyższyła prowadzenie. W 47. minucie akcję lewym skrzydłem przeprowadził Jakub Kosecki, oddał strzał, który odbił Pesković, do piłki dopadł Marek Saganowski i zdobył swoją drugą bramkę.

W drugiej połowie tempo meczu zelżało. Brakowało tak klarownych sytuacji strzeleckich jak w pierwszych czterdziestu pięciu minutach. Legia prowadziła grę i miała zdecydowaną przewagę, a bodaj najbardziej  efektowną akcją popisał się wprowadzony po przerwie za Michała Żyro Guilherme, który w75. minucie w identyczny sposób ograł na prawym skrzydle dwóch zawodników  Podbeskidzia, niestety wycofanie piłki nie znalazło adresata w polu karnym.

Legia dopełniła formalności. Finał pucharu Polski na Stadionie Narodowym to z pewnością ekscytująca perspektywa. Pozostaje zatem czekać na 2 maja i, miejmy nadzieje, wielkie futbolowe wydarzenie zwieńczone dopisaniem kolejnego trofeum do listy pucharowych wiktorii Legii.

Dyskusja (8)
1czwartek, 09, kwietnia 2015 10:07
Garm
Całkiem przyjemny mecz. Z perspektywy trybun podobała mi się postawa Furmana, który zagrał znacznie lepiej od np. Jodłowca. Po raz kolejny pokazał, że mógłby być wartościowym członkiem zespołu (nie żadną gwiazdą, ale właśnie członkiem zespołu) - niestety, wcześniej trzeba by go pewnie wykupić, na co wielkich szans nie widzę.

Po raz kolejny piorunujące wrażenie zrobiła na mnie różnica między Kucharczykiem i Koseckim. Biorąc pod uwagę pułap z jakiego obaj startowali u Berga spodziewam się w najbliższej przyszłości przynajmniej dwóch ostrych wywiadów Koseckiego seniora.

Drugie kolejne bardzo dobre zawody zagrali krytykowani przeze mnie wcześniej Kuciak i Guilherme. Szczególnie cieszy postawa Słowaka, bo jego normalnej postawy bardzo będziemy w nadchodzących tygodniach potrzebować.
2czwartek, 09, kwietnia 2015 13:02
Senator
Z przyjemnością zgadzam się z szanownym młodym kibicem Garmem odnośnie wrażeń z meczu. Mecz otwarty szybki z dużą ilością sytuacji podbramkowych które powinny zakończyć się bramkami.
Jeśli coś martwi to postawa obu żelaznych środkowych pomocników czyli VI i Jodlowca. Obaj rozkojarzeni, niedokładni, miejmy jednak nadzieję, że to postawa spowodowana wynikiem pierwszego meczu. Zbyt dobrze wiemy ile zależy od tych dwóch zawodników, miejmy więc nadzieję, że nie jest to obniżka formy.
Guilherme z przodu to wybór właściwy i nie ma co szukać kwadratowych jaj wystawiając go na obronie.
Z chęcią zobaczył bym jeszcze kilka razy tą sytuację kiedy przy linii w polu karnym ogrywa dwóch górali jak dzieci. Naprawdę wyborne.
PS
Dziwna sytuacja jest z naszymi kibicami, dość spora ich liczba nie miała pojęcia o potrzebie posiadania biletu na ten mecz. Chodzi oczywiście o posiadaczy karnetów którzy mocno zdziwieni ,że bramka nie działa musieli udać się do kas, a tam wiadomo tłok, nerwy itp.
Nie miałbym pretensji do klubu ponieważ maile informacyjne każdy dostał, wystarczy czytać i interesować się tym co się w klubie dzieje.
Tak na marginesie ktoś pamięta jak to było w ubiegłych sezonach? Bilet na półfinał to ewenement czy norma?
3czwartek, 09, kwietnia 2015 13:17
świrekwampirek
Senator przepraszam ale Gui na LO to nie jakaś fanaberia Berga, przypomnij sobie tego przyczynę.
Mamy nominalnego jednego LO Brzyskiego który doznał poważnej kontuzji jesienią, trener z braku zastępcy przemianował Brazylijczyka na obronę zamiast płaczu i załamywaniu rąk. Co ciekawe po pierwszym meczu Gui na tej pozycji wszyscy przyklasnęli Norwegowi dobrego posunięcia. Zimą sprowadzenie LO miało być priorytetem niestety jak to przy obecnych władzach rozeszło się na pięknych słówkach. Na początku wiosny Gui grał wymiennie z Brzyskim bo ten drugi po kontuzji powoli wchodził do gry.
Proponuję jednak trochę więcej rzetelności, wiem że obecnie Berg jest winien wszystkiemu (na LN sprawnie pracują płatni komentatorzy) ale to chyba nie jest właściwa i prawdziwa droga.
4czwartek, 09, kwietnia 2015 14:04
Garm
Przecież to Berg odstrzelił wymyślonego przez klub lewego obrońcę, nie dając mu nawet poważniejszej szansy i całą zimę przekonywał, że Guilherme będzie fantastycznym bocznym obrońcą, poświęcając temu gros treningów z tym zawodnikiem. O ile jesienią to było działanie awaryjne, wywołane kontuzją, to już wiosną Guilherme na lewej obronie był jak najbardziej fanaberią Berga.
5czwartek, 09, kwietnia 2015 14:05
Senator
@Świrek
W żadnym wypadku nie kwestionuje decyzji Berga, mało postawa Gui na obronie pokazała dobry wybór trenera.
Jednak to co robi z przodu dobitnie pokazuje gdzie jego miejsce, tylko w takim kontekście pisałem.
6czwartek, 09, kwietnia 2015 16:08
kibic60
Ależ to był dziwny mecz II Smile

Organizatorzy na ten mecz sprzedawali bilety, czym wprawili w osłupienie setki kibiców Legii.
Legia, ta piłkarska, pomimo, że nie musiała dość gładko pokonała "górali", czym nie wprawiła w osłupienie nikogo.
Henning Berg dokonał ponownie 3 (trzech) zmian, czym musiał wprawić ponownie w osłupienie wielu kibiców.
Marek Saganowski trafiając tym razem 2 (dwa) razy, czym musiał wprawić w osłupienie ogromną rzeszę krytyków, zbliżył się do Roberta Gadochy i jest na 5 miejscu najlepszych strzelców Legii wszech czasów
Guillherme kilkoma akcjami na prawym skrzydle musiał wprawić w osłupienie całą piłkarską Polskę, zamykając definitywnie temat: gdzie czuje się najlepiej.
Trener Ojrzyński nie wystawiając większości czołowych piłkarzy nie wprawił już w osłupienie nikogo.

Mnie w osłupienie wprawiło coś zupełnie innego.
Jak to możliwe, że w meczu o "pietruchę" nasz trener nie wystawił żadnego z młodych (rokujących)
Jak nie w takim meczu, to kiedy.
O ile jeszcze można zrozumieć, że nasze przyszłe "nadzieje" dostały od Berga wytyczne (źródło: Monrooe) o tyle nie mogę zrozumieć, że te wytyczne mają realizować bez końca.
Z tego wynika, że zarówno oni, jak i my musimy się uzbroić w cierpliwość. Ciekawe, kto skreczuje pierwszy ?

Ps
Pomimo tanich biletów frekwencja coraz słabsza, za to na jednej trybunie chamstwo rządzi i ma się świetnie.
7piątek, 10, kwietnia 2015 00:17
CTP
Ja się zastanawiam, jak bardzo cierpliwy będzie zarząd Legii na to ignorowanie młodego narybku. No chyba, że Legia jest już tak bogata, że w pełni może bazować na transferach jak np. Real czy Bayern. Jak tak, to nie ma sprawy...
8piątek, 10, kwietnia 2015 09:56
anonimowy_legionista
@Gui

Przypadek, zrządzenie losu, kontuzja Żyro zadecydowały o przywróceniu go do formacji ofensywnej. Inaczej tkwił by pewnie na ławce jako zmiennik Brzyskiego, a ja bym go trzymał na prywatnej liście piłkarzy Legii zbędnych Sad

Ostatnio czytałem na weszło rozmowę z Colinem Hendrym w której ów wypowiada się o Bergu w następujący sposób:

"Dobry człowiek, porządny gość, ale kiedy trafił do Blackburn, chciał zrobić za dużo na raz. Graliśmy np. dwa razy w tygodniu, brakowało czasu na normalny trening, a on chciał od razu poprawić np. osiem rzeczy. Sugerowano mu: spokojnie, odłóż to na później, ale on palił się do wszystkiego."

Jak dla mnie trochę ten obraz nie pasuje do Berga po odejściu Radovicia.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1