A+ A A-

Superpuchar: Lech - Legia 3:1

Legia wyraźnie przegrała rywalizację o pierwsze trofeum w nowym sezonie. W piątkowy wieczór 10 lipca nasza drużyna przegrała z Lechem w Poznaniu 1:3. Superpuchar trafił do gabloty drużyny mistrza Polski.

Przed meczem sporo było dyskusji dotyczących sposobu, w jaki obie drużyny miały potraktować rywalizację o superpuchar. Ostatecznie Maciej Skorża uznał mecz z Legią za próbę generalną przed rozpoczęciem rywalizacji o awans do Ligi Mistrzów, natomiast Henning Berg zdecydował się na skład nieznacznie różniący się od anonsowanego przed meczem w mediach. Legia wybiegła na boisko w następującym zestawieniu: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Guilherme, Jodłowiec, Ryczkowski,  Pazdan, Kucharczyk – Nikolić. Niespodziankami były obecność Michała Pazdana na pozycji defensywnego pomocnika oraz gra od pierwszej minuty Adama Ryczkowskiego. Na ławce rezerwowych mecz rozpoczęli między innymi Dominik Furman, Michał Masłowski, Ondrej Duda i Michał Żyro. W składzie Lecha zameldowali się: Burić – Kędziora, Kadar, Kamiński, Douglas – Kownacki, Linetty, Hamalainen, Trałka, Pawłowski – Robak.

Legia zaczęła w bardzo defensywnym ustawieniu. Pazdan cofał się między środkowych obrońców, Ryczkowski dołączał do Jodłowca w środku pola, a nasza drużyna broniła się w systemie 5-4-1. W 4. minucie meczu Pawłowski obrał Brozia na skrzydle, do piłki w polu karnym doszedł Robak, ale uderzył wysoko nad poprzeczką. W 10. minucie głęboko ustawiona Legia popełniła błąd, wybijając piłkę sprzed własnej bramki. Do strzału z pierwszej piłki zza pola karnego złożył się Tomasz Kedziora. Boczny obrońca Lecha uderzył potężnie i po niewielkim rykoszecie piłka zatrzepotała w siatce.

Legia mogła odpowiedzieć w pierwszej akcji po wznowieniu gry od środka, ale centymetrów zabrakło Nikoliciowi do przecięcia dośrodkowania z lewego skrzydła. W 25. minucie Broź mógł skopiować wyczyn Kędziory z drugiej strony boiska, jednak nie uderzył tak precyzyjnie jak lechita. Piłkarzem napędzającym ataki Legii był grający na prawym skrzydle Guilherme. Niezłe wrażenie sprawiał również Nikolić, jednak martwił brak kreatywności środkowych pomocników Legii, zdominowanych przez piłkarzy Lecha. Słabo wyglądał również apatyczny na lewej flance Kucharczyk.

Po trzydziestu minutach na boisku doszło do małej przepychanki. Na boisku leżał Pawłowski, Douglas atakował Guilherme, a sędzia Złotek potraktował kartkami Douglasa, Robaka i Rzeźniczaka. W 35. minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie. Lechici ponowili atak po rzucie rożnym. Douglas wypatrzył Linetty'ego, który podał piłkę na przedpole bramki Legii. Akcję Lecha zamknął Marcin Kamiński i mistrzowie Polski prowadzili 2:0. W 43. minucie Legia mogła zdobyć bramkę kontaktową. Po rzucie rożnym Brzyskiego piłka odbiła się od Hamalainena i zmierzała do siatki, ale z linii bramkowej wybił ją Linetty.

Do przerwy Lech prowadził 2:0, prezentując się niestety pod każdym względem lepiej niż niepewna w obronie i bezradna w ataku Legia.

Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły ze zmianami w składach. W Legii w miejsce Adama Ryczkowskiego pojawił się Ondrej Duda, natomiast w Lechu boisko opuścili Szymon Pawłowski i Marcin Robak, których zastąpili Dariusz Formella i Denis Thomalla. Piłkarze kopali futbolówkę przez około trzy minuty, po czym... znów musieli przerwać z powodu racowiska na trybunie za bramką Kuciaka.

W pierwszych minutach drugiej połowy Lech wyglądała na tle Legii jeszcze lepiej niż przed przerwą. Nasza drużyna z wielkim trudem przedostawała się na połowę gospodarzy, dla odmiany lechici łatwo konstruowali ataki, praktycznie za każdym razem strasząc Kuciaka i obrońców. Legia przebudziła się dopiero w 58. minucie. Najpierw Nikolić minimalnie pomylił się, uderzając głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, a za chwilę Kadar musiał brzydkim faulem zatrzymać szybką kontrę naszej drużyny. Po drugiej stronie boiska chaotyczną akcję Lecha równie mocnym co niecelnym strzałem zakończył Thomalla.

W 64. minucie boisko opuścili Michał Pazdan i Guilherme, w miejsce których pojawili się Dominik Furman i Michał Żyro. W 66. minucie z rzutu wolnego ostro piłkę uderzył Brzyski, jednak Kędziora przeciął jej lot i wybił nad poprzeczkę. W 71. minucie drugi raz na listę strzelców mógł wpisać się Kamiński, który podłączył się do kontry wyprowadzonej przez lechitów, jednak jego strzał obronił Kuciak.

W 74. minucie Michał Masłowski zmienił Michała Kucharczyka, a siedem minut później Marek Saganowski zastąpił Nemanję Nikolicia. W 83. minucie kolejną szybką akcję Lecha golem mógł zakończyć Linetty, ale nie trafił w bramkę. Minutę później w świetnej okazji znalazł się Saganowski, jednak źle złożył się do strzału i piłka minęła bramkę Buricia o kilka metrów. W 87. minucie Karol Linetty już się nie pomylił. Po błyskawicznym rozegraniu szybkiego ataku pomocnik Lecha wyszedł sam na sam z Kuciakiem i zdobył trzeciego gola dla Lecha. Legia odpowiedziała tylko golem honorowym. W piątej minucie doliczonego czasu gry do dośrodkowania z rzutu rożnego dobrze wyszedł Igor Lewczuk, piłka trafiła w plecy Michała Żyro i zatrzepotała w siatce.

Lech wyglądał na drużynę zdecydowanie lepiej wiedzącą co chce osiągnąć na boisku, a być może znajdującą się na zupełnie innym etapie przygotowań do sezonu. Wynik 3:1 w pełni oddaje różnicę między obiema drużynami widoczną w piątkowy wieczór.

Dyskusja (40)
1piątek, 10, lipca 2015 22:32
anonimowy_legionista
Cóż ... Lech po pierwszym meczu z Błękitnymi przestawił się mentalnie.

Może za szybko wyciągam wnioski, ale w Legii jest za dużo piłkarzy przeciętnych, którzy tylko w optymalnej formie prezentują się dość fajnie.
2piątek, 10, lipca 2015 22:39
sektor212
Pierwszy oficjalny mecz Legii za nami. Co zmieniło się z od naszej wiosennej gry? Taktycznie nie widzę różnicy. W pomysłowości gry nic. Dalej gramy toporny futbol. Środek boiska zero kreatywności. Pomysł z Pazdanem w pomocy raczej chybiony. Skrzydłowi zbyt często zbiegali do środka zawężając grę. W dalszym ciągu zbyt mała wymienność pozycji, szukania wolnej przestrzeni. Pchamy się środkiem bez efektu. Zbyt długo holujemy piłkę. Wystarczy. Nie ma co się dalej pastwić się nad naszą grą.

Jeden element gry wyglądał zdecydowanie gorzej od ostatniego sezonu. Chodzi mi o nasz pressing. W tym elemencie gry wyglądaliśmy zdecydowanie gorzej. Dwóch a czasami trzech zawodników doskakiwało do jednego piłkarza Lecha i nie potrafiliśmy odebrać piłki. Bardzo słabo czytaliśmy zamiary przeciwnika. Piłkarze Lecha nie mieli problemu wyjścia z piłką z pod naszego pressingu. To martwi mnie najbardziej.

Oczywiście to pierwszy mecz i nie ma co płakać. Mam nadzieje, że z meczu na mecz nasza gra będzie wyglądała lepiej. Na razie trener ma kredyt zaufania. Ale jeżeli nie zmieni sposobu naszej gry to nie dotrwa do końca rundy jesiennej.


Ps. Wejście Sagana można podsumować krótko. Słabo. Marnuje 100% okazje. Następnie dostaje piłkę rzuconą z autu która odbija się od niego na 5 metrów (żenujące przyjęcie) idzie kontra dwa podania i trzecia bramka dla Lecha. Dla mnie Marek powinien odpuścić sobie grę.
3piątek, 10, lipca 2015 23:17
Baron
Legia pod wodzą Berga zagrała fatalnie, nie widzę żadnych powodów do optymizmu. Dla mnie osobiście Berg jest bardzo słabym trenerem, który miał więcej farta niż rozumu. Nie widze tez z nim żadnych szans na poprawę.
4piątek, 10, lipca 2015 23:33
Lasica
Pierwsze sliwki robaczkywki. ..zaraz czy to nie tak pisaliśmy po SP w zeszłym roku?

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że Berg nie dotrą do września.
5piątek, 10, lipca 2015 23:43
corazstarszy
@sektor212
Co zmieniło się z od naszej wiosennej gry? Taktycznie nie widzę różnicy

Faktycznie, wiosna 2015 coś jakby dalej trwała. Jedną z cech były niemrawe początki. Legia zaczynała jakby chciała dać przeciwnikom fory. Warto byłoby zaprzestać takiego grania, a było deja vu.
Nonszalancja Kucharza przy wybijaniu dosyć dziwna (przy 1-0), jak na zawodnika drużyny, która zapowiada, że ma coś do udowodnienia.
Ktoś mi wyjaśni spontaniczny gest radości Michała Żyry po ‘zdobytej' bramce? Chodzi mi o te zaciśnięte pięści i okrzyk pewnie w stylu ‘Yes, yes, yes’. Gratulacje, Michał. Miałeś powody, by się ucieszyć. Transfer do lepszego od Wolverhampton klubu coraz bliżej.
Ciężko widzę 21 kolejek ligowych jesienią przy ewentualnym awansie do grupy. Ten ostatni, tak a propos, wydaje mi się bardzo niepewny. Pochwalę natomiast skład wyjściowy Legii. W takim lżejszym gatunkowo meczu właśnie takie eksperymenty są potrzebne. Liczba meczów zmusi nas nieraz do takich manewrów tej jesieni.
Sposób zaprzepaszczenia sytuacji przez Sagana w 84. minucie – smutny i dający do myślenia.

@Gawin
...a być może znajdującą się na zupełnie innym etapie przygotowań do sezonu

Tym się pozostaje pocieszać.
6piątek, 10, lipca 2015 23:54
Senator
@sir Gawin
ta wzmianka o różnej fazie przygotowań to rzeczywiste pytanie czy taka forma dodania sobie otuchy, szukanie nadziei?
Z przyczyn życiowych ( proza i szarość ) meczu nie oglądałem. Pisałem a z trzy dni temu chyba po sparingu że dwa tygodnie to zbyt mało aby wyjść z kryzysu ( a jest ). Piszę tu o kryzysie sportowym, forma itp. Boję się jednak że mamy pogłębiający się kryzys psychiczny, psychologiczny czy jak by to zwał. Tu moim zdaniem czyli laika i ignoranta właśnie trener musi potrafić dotrzeć do zawodników. Nie raz pisałem nie znam się więc uważam że główne zadanie trenera jeśli chodzi o dojrzałych piłkarzy to motywacja, nastawienie psychiczne itp. Ta wyraźnie siadła i nie mówię że nie chcą, bo i chcą ,widać to było w kilku meczach, Oni przestają wierzyć, że mogą i tu jest tragedia.
Druga opcja niestety też związana i z trenerem i wiarą. Berg wymaga od nich rzeczy których nie potrafią lub nie daj Boże nie chcą. Tą drugą ewentualność odrzucam. Nie potrafią więc nie wierzą w to co trener im wpaja i próbuje wymagać. Następuje psychiczna blokada itp itd.
Na tt po pięciu minutach meczu pojawiły się uwagi o strachu. A skąd się bierze strach? Ano z braku wiary we własne możliwości umiejętności.
7sobota, 11, lipca 2015 00:07
iocosus
No to jeżeli graliśmy o pełną pulę, to słowami Kuciaka był dramat, a według Leśnego upokorzenie. Natomiast jeżeli to miał być sprawdzian, test przed następnymi meczami to okazał się niezwykle pożyteczny! Co prawda na zasadzie uświadamiania sobie własnych niedoskonałości i jak daleko brakuje legionistom do optymalnej formy fizycznej(?), do poprawnej organizacji gry(!), czyli materiał do pracy został zebrany. Kwestia czy na wyciąganie wniosków i zniwelowanie niedostatków wystarczy czasu i czy tym samym scenariusz z zeszłego roku zostanie powtórzony?

W każdym razie na własne życzenie Berg dorobił się miana „uciszającego stadion”. Po co mu to było? Senator dobrze prawi, po meczu Trałka stwierdził że skoro Lech dobrze prezentował się na finiszu sezonu to było za mało czasu żeby formę utracił, odwrotnie można sparafrazować, że dla Legii tego czasu zabrakło na reaktywację. Superpuchar tez dowiódł że mistrzostwo Polski trafiło do Poznania absolutnie nieprzypadkowo, Lech na nie w pełni zasłużył, a Legia w dyspozycji jaką prezentowała na koniec ligi i obecnie była i jest po prostu od niego gorsza.

Pytanie podstawowe czy Berg wie jak temu zaradzić, paplanina o ‘uciszaniu trybun’ wskazuje że trener może tracić orientację w sytuacji.

Ustawienie taktyczne wskazuje że Berg myśli o pucharach i chce testować Pazdana w roli Vrdoljaka cofającego się między obrońców, oraz grę z kontry na dwójkę napastników. To drugie biorąc pod uwagę zakontraktowanie jeszcze Aleksandara Prijovica. Czy węgierski Serb z szwajcarskim Serbem mogą stworzyć duet napastników i Wiking pod niego przygotowuje grę Legii? Pod tym względem test z Lechem nie wypadł za szczególnie i nie winiłbym za to Ryczkowskiego w roli drugiego atakującego.

Wydaje się że Berg szuka sposobu na powielanie tego co było rok temu, tylko że bez Rado i ewentualnie bez Vrdoljaka i przy takim założeniu skład wyjściowy jest wytłumaczalny, gdyby jednak tak było wyłania się poważny problem. Zarówno z FC Botosani jak i w kolejnej rundzie trzeba założyć że to Legia będzie zmuszona do prowadzenia gry, a rywal będzie jej oczekiwał na własnej połowie. Będziemy skazani na kreowanie ofensywy, a nie na grę zza gardy, a gdyby to się potwierdziło, to wydajemy się z organizacją gry być w czarnej dupie. Pozostaje się modlić żeby jakaś indywidualna, improwizowana akcja Dudy(!?), Guilherme(!?) się powiodła. Jeśli będziemy zmuszeni do gry ofensywnej to z „8” a nie z dwiema „6”, z tego też powodu chyba jednak lepiej ogrywać w pomocy Furmana aniżeli Pazdana, bo możemy nie doczekać sytuacji gdy to rywal nas zdominuje.

Po teście z Lechem znaków zapytania mnóstwo, wiking jest na mieliźnie, jeżeli łodzi którą steruje nie zepchnie na otwarte, głębokie wody to już na takiej płyciźnie zostanie utopiony.
8sobota, 11, lipca 2015 00:24
Michał
Trudno. Pierwsza gorzka pigułka została przełknięta. Akurat co do doboru składu, to ja Berga doskonale rozumiem i nie jestem niczym zdziwiony poza pierwszym składem dla Ryczkowskiego, ale być może wyglądał w sparingach i gierkach o wiele lepiej od Masłowskiego, o co przecież nie trudno, a nad casusem Dudy nie zamierzam się tutaj rozwodzić.
Najbardziej martwi mnie forma fizyczna naszych graczy oraz ich przygotowanie mentalne, które jest na poziomie dna i wodorostów.

Nie ma lidera. Ta mdła wypowiedź Rzeźniczaka mówi wszystko.

Bardzo boję się o puchary. Oby to było tylko przetarcie przed potyczkami w LE - celowo mówię w liczbie mnogiej. Przecież wszyscy pamiętamy tamtą jesień i dobrego złe początki.

O ligę nie martwię się zupełnie. TU JEST LEGIA !!!! Jak przepadniemy w Europie, myślę że Prezes nie będzie się patyczkował i wywali Norweskiego Fergusona na zieloną trawkę bez względu na straty finansowe.
9sobota, 11, lipca 2015 00:48
sektor212
@ iocosus
Dlaczego trener ma zakłada, że taktycznie ustawienie obecnej kadry jest na puchary skoro wiadomo że w pierwszych 4 meczach zmuszeni będziemy do prowadzenia gry. Czyżby nasz sztab szkoleniowy nie dostrzegał tego? To co udało się rok wcześnie powtórzyć się nie uda. Nie ta kadra, nie te zaufanie piłkarzy w trenera. Wcześniej wystarczała magia nazwiska i drużyn w których występował. Obecnie to za mało. Już na piłkarzach nie robi to wrażenia. Więc oglądamy takie mecze jak dzisiejszy. Co najgorsze w naszej grze zupełnie brakuje zrozumienia między formacjami. Nie widać jakiegokolwiek zgrania, schematu i pomysłu na kreowanie gry. Berg jest w Legii półtora roku a zespół wygląda jakby nie wiedział o co chodzi taktycznie trenerowi. W dzisiejszym meczu grało tylko dwóch nowych zawodników. Więc nie można powiedzieć że taktycznie zespół nie był przygotowany. Zobacz co się stało z pressingiem. Lech nie miał większych problemów z naszym kryciem. Boję się oj boje, że wszystko się posypie. Sam nie wiem czy Lech dziś zagrał tak dobrze czy ma tak beznadziejnie.

Dla mnie wystawienie Pazdana w roli defensywnego pomocnika była błędem. Pytanie czy takie rzeczy należy sprawdzać w meczu o SP? Przecież podczas treningu można przetestować Pazdana i ocenić czy nadaję się na tą pozycję.

O obawiam się o ten wyjątkowy sezon kiedy będziemy obchodzić 100-lecie istnienia klubu. Na dzień dzisiejszy dodaje sobie otuchy i szukam nadziei na lepszą naszą grę.
10sobota, 11, lipca 2015 01:14
Michał
@sektor212

Na treningu Pazdan najpewniej wymiata, bo widać po jego grze sporą jakość. Jak dla mnie, to dzisiaj się o wiele lepiej prezentował od nawet będącego w dobrej formie Ivicy - po prostu lepiej gra piłką i nie notuje głupich strat.

A powód wystawienia Pazdana jako DP jest oczywisty - nazywa się Marcin Robak.
11sobota, 11, lipca 2015 07:46
WielkieLegiony
A dla mnie kluczem do tej zmiany na gorsze jest Rado a raczej jego brak. Wiem, pisał o tym bodajże Monrooe, że jesienią graliśmy mecze bez niego i było git. Ale tak sobie myślę, że tamten brak Bratko to była zupełnie inna sytuacja. Drużyna, zmiennicy wiedzieli, że naszego lidera brakuje na 2, 3, kilka meczów ale jest z nami, w klubie, zaraz wróci i dalej "golimy frajerów". Trzeba było tylko się spiąć i jak najlepiej go zastąpić. Nawet jak nie szło to drużyna wiedziała, że to na chwilę i zaraz będzie OK. Teraz lidera nie ma; i co gorsze; nie wróci po kartkachczy kkontuzji. Drużyna jest zesrana i nie wie jak to zmienić. Moim zdaniem widać to kiedy jest chęć i zaangażowanie a brak wyników co przekłada się na złośliwości, głupie faule czy tą bezradność w spojrzeniach. Wszystko to siedzi u nich w głowie i ciężko to będzie zmienić. Odejście Rado stworzyło mentalne spustoszenie
12sobota, 11, lipca 2015 09:16
Zbyszek
Optymistycznie nie będzie.
Nie mam pełnego przekonania,że nasza drużyna jest na innym etapie przygotowania do sezonu niż Lech.Można mało dowcipnie powiedzieć,że widać było,że oni już są zaawansowani w treningu szybkościowym, a nasi jeszcze jego nie zaczęli. Stąd ogromna różnica w dynamice gry.Przy takim nastawieniu wniosek byłby nadzieją ; poprawimy się, bo jest na nią przestrzeń.Ja się niestety obawiam,że to błąd w przygotowaniach popełniony po raz wtóry. Przed rundą wiosenną i teraz.Nasi zawodnicy są przytłumieni treningiem wytrzymałościowym i siłowym.Oczywiście taka podbudowa jest niezbędna, gdyż dla treningu szybkościowego stanowi bazę,ale nie w nadmiarze.Doszło do tego,że nawet zawodnicy dysponujący wrodzoną wysoką szybkością jak Kucharczyk poruszają się jak muchy w smole.Powiada się,że współczesny futbol ma charakter szybkościowo-siłowy,ale w tym roku drużyna Legii jest tej tezy zaprzeczeniem.
I to taka pierwsza konstatacja.Ale wnioski możemy wyciągać zarówno z doświadczeń pozytywnych jak i negatywnych. O ile są czynione świadomie czyli wiemy co chcemy i w jaki sposób osiągnąć. I potrzeba to tego rzetelnej wiedzy i intelektualnej odwagi.
We wczorajszym meczu trener zmienił koncepcję gry w obronie na taką niejasną. Spodziewałem się,że zagra piątką w obronie,bo ma na to zawodników.Lecz jak to u Berga, chciałabym i boję się. Więc ten Pazdana trochę i tu i trochę tam czyli ani tu, ani tam.Bo piątką w obronie można generalnie grać na trzy sposoby:
- w środku trzech środkowych obrońców w jednej linii / u na jak obszył Pazdan, Rzeżniczak i Lewczuk/ oraz po bokach dwaj lekko wysunięci obrońcy boczni. Takie ustawienie ma ogromne zalety,ale ma i wadę,że boczni obrońcy, aby włączyć się do akcji muszą pokonać spore odległości więc muszą dysponować żelazną wytrzymałością szybkościową,
- w środku nadal trzech obrońców, ale jeden z nich gra lekko z tyłu trzymając głębię obrony i wymiatając przechodzące piłki,
- w środku trzech obrońców,ale jeden z nich jest wysunięty do przodu czyszcząc przedpole.
Trener Berg wczoraj zagrał tym ostatnim wariantem a w rolę czyścika wcielił się Pazdan. Jest to sposób znany od początku lat 70-tych i jako pierwszy zastosował go Sir Ramsey w reprezentacji Anglii, a tym rozbijającym był Nobby Stiles.Nie mam nic, aby reanimować stare pomysły tylko,żeby skutek był akuratny. A wczoraj przed naszym polem karnym wytworzyła się pokażna luka i zawodnicy Lecha mogli oddawać strzały z dystansu na naszą bramkę.Tak padła jedna z bramek.Do tego trener Berg konsekwentnie robi z Lewczuka centralną postać obrony. Pewno jest to zawodnik poukładany, starowny, ambitny i posłuszny,ale to gracz raczej niższej niż wyższej klasy.Na kierownika obrony Legii to nie ten rozmiar kapelusza.Nie obwiniam do końca Lewczuka za dwa pozostałe gole, ale chęci weryfikuje boisko i rywale. A taka konfrontacja bywa bezlitosna..
Jeżeli idzie o grę ofensywną to pytaniem jest czy mamy koncepcję wykorzystania Nikolicza czy jej nie mamy.Aby miał szanse się wykazać to nasza drużyna powinna świadomie lekko się cofnąć i grać głównie poprzez środek, a nie przez skrzydła.Tylko kto ma być tym ożywiającym środkiem?.Duda potrzebuje wsparcia poprzez odciągnięcie od siebie rywali przez innych partnerów,a poza tym jest nieprzygotowany do gry i fizycznie i mentalnie, Masłowski musi mieć przestrzeń,aby się wykazać, gdyż jego proces decyzyjny jest powolny,Gulherme używa techniki pod publiczkę i prawie żadne zagranie nie przynosi korzyści drużynie.To może zagrać choinką i zestawić tak drużynę,aby obsługiwało go dwóch graczy.Bo bez wytwarzania sytuacji do zdobycia bramek daleko nie zajedziemy.
Po porażce poniesionej w tak fatalnym stylu powinna się odbyć poważna dyskusja, jak mamy grać, kim, jak organizować grę i kto ma to czynić, tak , abyśmy znowu byli zmorą dla rywali, a nie łatwym chłopcem do bicia.Tylko pytanie; kto w dzisiejszej Legii jest taką poważną debatę podjąć,wyciągnąć sensowne wnioski i je praktycznie zastosować. Panowie : oślepłem.Nie widzę.Dlatego czarno widzę.

I tym wszystkim, a zwłaszcza współwłaścicielom klubu pod rozwagę ,aby rozwarli oczy na podstawowe kanony sportu i przestali mieć te mocarstwowe aspiracje li tylko dlatego,że klub ma największy budżet w lidze i przestali te pieniądze marnować : "Jeżeli ktoś nie potrafi przeskoczyć poprzeczki zawieszonej na wysokości 2 metrów za 10 tysięcy złotych, to i nie przeskoczy jej za 1 milion EURO".
No i szukajmy takich zawodników,że na stwierdzenie "Kowalski złamał nogę" dopowiedz brzmi : komu?.
13sobota, 11, lipca 2015 09:26
kibic60
"Pozostaje się modlić żeby jakaś indywidualna, improwizowana akcja Dudy(!?), Guilherme(!?) się powiodła"

To by wyjaśniało próby zakontraktowania Księdza Smile

Nad resztą lepiej spuścić zasłonę milczenia, lecz nie tą, którą Berg próbował rozwinąć w Poznaniu.
Już dawno nie czułem takiego upokorzenia, podobnie zresztą jak ci najwierniejsi, których "hymnem" jest "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasza Legia gra", zmuszeni do opuszczenia trybun przed końcem meczu.

Ktoś napisał, że to pierwszy taki mecz (?), a dla mnie był to kolejny, beznadziejny rozegrany w tym roku.
W grze Legii nie dostrzegam niczego, co by broniło "trenera" Berga.
Jak długo można zasłaniać się brakiem Rado ?
Namaszczeniec Fergusona przygotowuje drużynę tak, jakby mecz miał 3 połowy i kiedy nasi piłkarze zaczynają wreszcie osiągać jakąś przewagę, sędzia niestety kończy mecz. Dynamika i szybkość, to słowa obce dla naszego sztabu szkoleniowego, co dobitnie obnażyli wczoraj piłkarze Lecha.

Podobnie do byłych piłkarzy Legii, komentujących wczorajszy mecz i chichoczących pod nosem, kompletnie nie kumam tych ciągłych roszad i rzucania piłkarzy na nie swoje pozycje. Mało tego, dlaczego za cholerę nie mają prawa tych pozycji opuścić, przez co zmuszani jesteśmy oglądać skrzydłowych przyspawanych do linii, i obrońców, którzy linie środkową mogą opuścić jedynie przy stałych fragmentach. Jak to powinno wyglądać w nowoczesnym futbolu pokazali Lechici. Dwie bramki (z gry) ich obrońców i kolejne setki Kamińskiego nie pozostawiają złudzeń, która z drużyn zagrała futbol ofensywny.
Anonsowany przez Berga w wielu wywiadach nowy kreator gry do 80 min siedzi na ławie po czym wchodzi na lewe skrzydło (?). Na prawym ląduje lewy obrońca (?) a grę ma pociągnąć osiemnastolatek (?)
Na moje oko drużyna już za grosz nie ufa szkoleniowcowi, a wypowiedzi przedmeczowe pokazują jak daleko odlecieli od rzeczywistości.
Pomyśleć, ze całkiem niedawno pod trenerem "amatorem" podobne zachwyty jak wczoraj nad Lechem były z udziałem naszej drużyny. Sad
Co się stało przez rok z zespołem, który w opinii środowiska miał zdominować krajowe podwórko na lata pozostanie słodką tajemnicą prezesa i zatrudnionego przez niego "wizjonera"

Żeby jeszcze wyszło na Garma, powiem tylko, że wystarczył rok samodzielnej pracy, aby Berg zaczął osiągać wyniki na miarę tych, jakie miał w poprzednich klubach.

Senator, dokładnie tak, na razie gramy ch...o ! ale masz rację, to nasza Legia i jesteśmy na nią skazani.

Edit
Uff, jak widzę również Zbyszek (nawet podwójnie) dostrzega to, co ja, więc jest nas dwóch, których "cieszą" porażki Legii..
14sobota, 11, lipca 2015 09:44
Baron
@kibic50

Utrafiłeś w sedno, lepiej bym tego nie ujął. Tak zupełnie szczerze to odnoszę wrażenie, że sam Berg już nie wie co robi, zachowuje się jak małpa, której dano brzytwę nie Brzytwę.
15sobota, 11, lipca 2015 09:56
anonimowy_legionista
Radovicia już nie ma i nie będzie. W klubie nie mają kasy ani pomysłu na klasyczną "10". Jakości na skrzydłach również nie ma za wiele. Piłkarze bazują głównie na motoryce i timingu jak Kucharczyk oraz na waleczności jak Gui.

Szklarz powinien zostać zatrudniony nazad. Nawet jako konsultant.

Szczerze uważam, że nie ma dobrych rozwiązań na tą chwilę. W Poznaniu kilka lat budowali drużynę i im nie wychodziło. Dopiero porażka z Błękitnymi, spięcie dupska wyzwoliło w nich pokłady energii. Dodatkowo, każda bramka strzelona Legii nakręca ich dodatkowo.
16sobota, 11, lipca 2015 09:58
iocosus
@ Sektor2012

Podzielam Twoje wątpliwości, szukając odpowiedzi w głowie Berga, może zakłada że w tych pierwszych meczach Legia powinna sobie poradzić bez względu na formę, ustawienie, dyspozycję, a kluczowe będą mecze już o bezpośredni awans do grupy, do nich się przygotowuje, na nie nastawia. Potyczkę z FC Botosani traktuje tak jak ubiegłoroczną konfrontację z Patrykami. Jeżeli nawet w jednym meczu będzie jakaś obsuwa, to w drugim to się nadrobi, bo indywidualnie Legia dysponuje piłkarzami o większych umiejętnościach jak rywal. Jeżeli tak zakłada, to istnieje ryzyko, obyśmy się na tym nie przejechali. Z Rumunami drugi mecz gramy na wyjeździe, jeżeli w pierwszym nie zapewnimy sobie bezpiecznej przewagi, może być nerwowo, a wówczas nie umiejętności ale głowa – jej spokój - zaczną decydować.

Być może Henning Berg po prostu realizuje też swoją filozofię piłkarską. Zakłada ona, że najważniejsze jest zabezpieczenie defensywy, gra na zero z tyłu, a wówczas z przodu coś zawsze wpadnie, coś się wciśnie, czy to po stałym fragmencie gry, do których przykłada trenerską uwagę, a sprowadzonego Nikolica w polu karnym przecież piłka szuka, czy to dzieki dynamicznemu Kuchemu który zgubi obrońców, albo Żyrko zza szesnastki tak strzeli, że prześmiewcy oniemieją. Wówczas przy bezbłędnej grze w destrukcji to by wystarczyło.

Takiej filozofii bym szybko nie potępiał. O „antyfubol” wszak był oskarżany onegdaj Maciej Skorża przez trenera Gaziantepsporu, tylko że on miał z przodu nie tylko Rado ale i Ljuboję, przy zabezpieczonych tyłach z przodu miał kto kreować, improwizować, nawet ściągając tylko uwagę na siebie i tym sposobem dając się wykazać Rybusowi, Kucharczykowi, Golowi. To nie tylko wystarczało, ale choćby w meczach z Rapidem Bukareszt pozornie asekuracyjna i defensywna filozofia Skorży święciła triumfy.

Wiking jesienią miał ‘kreatywnych improwizatorów’, liderów, wirtuozów grających na fortepianie i świetną ekipę, bardzo dobrze się uzupełniającą ciągnących ten wózek. Nawet jeżeli kogoś doraźnie brakowało, to zespół był poukładany, łatać dziury można było i krnąbrnym egoistą Orlando Sa bo pozycja Radovica a dzięki niemu też i Dudy były niepodważalne. Hierarchia i w szatni i na murawie były ustalone, każdy wiedział gdzie jest jego miejsce, Osa się tylko buntował, ale Berg go ‘przeciągał pod kilem’ na wyniki to nie rzutowało, a egoistyczny Portugalczyk stał się grupowym wyrzutkiem.

Dziś liderów na murawie nie widać, Duda się ostał, ale rozważania o nim to osobny rozdział, przy tym Słowak był dobrym oficerem, adiutantem Rado, żeby samemu wziąć na barki ciężar improwizacji w ofensywie, taki awans mimo talentu Ondreja wcale nie musi być łatwy. Lidera nie da się słowami zadeklarować, w sztani mogą rządzić i mieć autorytet Sagan z Malarzem tylko co z tego, skoro na boisku zupełnie kto inny winien grać ‘pierwsze skrzypce’.

Zatem zgadzam się w dużym stopniu z WielkimiLegionami: „Odejście Rado stworzyło mentalne spustoszenie.” - ale też to trenera głowa żeby z czymś takim sobie radzić.
17sobota, 11, lipca 2015 10:53
szmulikk
Mnie ta porażka nie cieszy, ale w obecnej sytuacji dobrze się stało. Lepiej przegrać Superpuchar i wyciągnąć wnioski, niż wygrać i zamazać rzeczywistość tak, jak to było w maju.

"Trzeba poprawić te elementy, które dziś zawiodły - nastawienie, brak agresji i zaciętości." - tego trzeba wymagać od piłkarzy. Nikt za nich tego nie zrobi.
8 fauli przez ponad 95minut gry przeciwko drużynie, która częściej była przy piłce, to mówi wszystko o gotowości do walki. To nie jest kwestia przygotowania fizycznego.
Ta drużyna potrzebuje dorosnąć, zmężnieć. Dziecinne są przechwałki przedmeczowe trenera i piłkarzy, tak samo gest radości po przypadkowo zdobytej bramce, która nic nie znaczyła. Bez odpowiedniego podejścia nic się nie osiągnie nawet jak będzie w formie. U nas jest patologia. Drużyna spoczęła na laurach, straciła motywację, jest przepłacana, a winnych szuka wszędzie, tylko nie w sobie samej.

Konieczna jest też zmiana trenera, bo obecny sposób prowadzenia drużyny nie sprawdza sie od kilku miesięcy. Jeżeli Berg się nie zmieni w najbliższym miesiącu, to trzeba zmienić Berga. Jego niezrozumiałe decyzje nic dobrego klubowi nie przynoszą.

@Kibic50 "Anonsowany przez Berga w wielu wywiadach nowy kreator gry do 80 min siedzi na ławie po czym wchodzi na lewe skrzydło (?). Na prawym ląduje lewy obrońca (?) a grę ma pociągnąć osiemnastolatek (?) "

Dlaczego dla "ekspertów" z tv, kibiców, czy laików jest to zrozumiałe, a nie rozumie tego człowiek z doświadczeniem piłkarskim i notorycznie powiela ten sam błąd? Czysty sabotaż, albo głupota. Obie opcje nieakceptowalne. A skoro nikt w koło nie rozumie Berga, to nie sądzę, żeby piłkarze byli w stanie go zrozumieć.
18sobota, 11, lipca 2015 11:21
kibic60
@szmulikk

"Dlaczego dla "ekspertów" z tv, kibiców, czy laików jest to zrozumiałe, a nie rozumie tego człowiek z doświadczeniem piłkarskim i notorycznie powiela ten sam błąd?"

W zasadzie w pytaniu zawarłeś odpowiedź. Berg był niezłym piłkarzem w dobrym klubie, ale trenerki dopiero się uczy. Szkoda, że robi to w Legii i za wszelką cenę próbuje z każdego zrobić "drugiego Berga"
O "defensywnym napastniku" (Sagan) krążą już legendy Sad
19sobota, 11, lipca 2015 11:37
anonimowy_legionista
@szmulikk

Problem polega na tym, że lepiej już nie będzie. Po końcówce poprzedniego sezonu w to nie werzę. Może zagrają na motywacji to wygrają kilka meczów.

Dalej to nie zmieni przywiązania trenera Berga do gry defensywnej oraz nie podniesie poziomu piłkarzy.

Na tą chwilę w Poznaniu mają lepszy skład jako całość niż my zbieraninę "kilku" najlepszych w Polsce na danej pozycji.
20sobota, 11, lipca 2015 11:53
mort
Nie,żebym miał satysfakcję bo jest ona wybitnie gorzka ale poprosiłbym o komentarze do wczorajszej wirtuozerii tych, którzy na tych łamach kilka razy pisali,że na forum LFF jest bezsensowne i kompletnie nieuzasadnione narzekanie.
Wczorajszy mecz obnażył prawdę, którą wiele osób widziało od miesięcy- że tak polecę klasykiem piłkarsko Legia Anno Domini 2015 to "ch.., d... i drewna kupa".
21sobota, 11, lipca 2015 12:51
iocosus
Tym oto sposobem Mort z Kibicem50 poglądowo w końcu się zjednoczyli. Very Happy Już z wczorajszej porażki są pozytywy! Wink
22sobota, 11, lipca 2015 13:39
kibic60
@iocosus
"Już z wczorajszej porażki są pozytywy!"

Chyba zbyt wysoka cena jak na pojednanie (dwóch) kibiców tej samej drużyny, którzy różnią się jedynie postrzeganiem sposobu kibicowania Smile

Na poważnie, to jeśli porażki trójką, o dwóch nie wspomnę (Ajax, Jaga, Piast, Łęczna, Lech) ma być tą "filozofią piłkarską, która zakłada, że najważniejsze jest zabezpieczenie defensywy, gra na zero z tyłu, a wówczas z przodu coś zawsze wpadnie" to ja bardzo dziękuję.

"Kluczowe będą mecze już o bezpośredni awans do grupy, do nich się przygotowuje, na nie nastawia"

Czy nie tak samo niektórzy pisali przed rundą finałową ? Czy nie tym usprawiedliwiali porażki, rotacje i defensywną taktykę z Koroną i innymi tuzami ogórkowej ligi ? Jak się skończyło już wiemy.

Teraz coś dla Bolka i Wallesa Wink

Jeśli trener Urban, jak pisało tu wielu doszedł z drużyną do ściany, to wczoraj trener Berg pier...ł w tę ścianę z dużym hukiem barankiem, serwując swojemu pracodawcy przepiękny urodzinowy prezent. Very Happy
Jeżeli od tylu miesięcy nasz wizjoner, którego zadaniem było wprowadzenie klubu na wyższy level, nie potrafi sobie poradzić bez jednego piłkarza (Rado) i bełkocze coś od rzeczy jakoby to nie Lech zdobył MP, tylko my przegraliśmy to IMO należy mu natychmiast podziękować.
Pytanie jest jedno, czy nasz prezes z dużym ego, potrafi zaakceptować osobistą porażkę.
Działać, póki nie jest za późno. 100 lecie klubu nadchodzi wielkimi krokami.

Ps
O umiejętności wprowadzania przez Berga młodzieży do dorosłego futbolu najlepiej napisał Szymczyk:

"Inną dziwną decyzją było wystawienie od pierwszej minuty Adama Ryczkowskiego, który w Austrii niczym się nie wyróżnił. Młody chłopak zamiast zacząć od poziomu np. Termaliki, został od razu rzucony na głęboką wodę i się utopił. W dodatku zmieniony po przerwie, czym trener przyznał się do błędu. Tyle, że to w żaden sposób nie pomogło Ryczkowskiemu, a mogło chłopaka zdołować psychicznie. Fajnie, że postanowiono postawić na kogoś młodego, ale takie rzeczy trzeba robić z głową"

Żeby jednak nie popaść w depresję jeszcze jeden cytat

"Trzeba mieć nadzieję, że tak będzie i tym razem. Jeśli Duda będzie chciał pokazać, ze jest ogromnym talentem, to być może poukłada grę z przodu. Być może brakującym ogniwem okaże się Prijović i razem z Nikoliciem stworzą duet napastników. Być może przyjdzie skrzydłowy z prawdziwego zdarzenia, który będzie notował wiele asyst. Całkiem udanie wprowadził się do gry Pazdan, więc można mieć nadzieję, że innym też się to uda. Nadzieja umiera ostatnia."
23sobota, 11, lipca 2015 14:04
mort
Przede wszystkim to Ryczkowski grał na pozycji, do której nie ma żadnych predyspozycji.
To jest właśnie rzecz, ktorej kompletnie nie rozumiem u Berga i która pozwala mi podejrzewac go najzwyczajniej w swiecie o zaburzenia psychiczne. Wszyscy, dokładnie wszyscy poza nim widzą,że dobiera zawodników na pozycje w składzie kompletnie idiotycznie.
Rozumiem błąd w przygotowaniach pod wzgledem fizycznym, źle dobraną taktykę pod przeciwnika, pomyłkę w ocenie formy piłkarza ale nie mogę zrozumiec autodestrukcji. To nie jest normalne zachowanie.
24sobota, 11, lipca 2015 14:19
corazstarszy
@kibic50
'powiem tylko, że wystarczył rok samodzielnej pracy, aby Berg zaczął osiągać wyniki na miarę tych, jakie miał w poprzednich klubach.'

Też mam coraz częściej takie myśli. Gdy przychodził, pojawiały się tutaj i ówdzie ostrzeżenia, oparte i na wynikach osiąganych w ojczyźnie i na komentarzach obserwatorów tamtejszej ligi. Ale potok informacji, dezinformacji, komentarzy był taki, że łatwo się było w tym pogubić, a nie było jak sprawdzić. Ba, sam Leśnodorski, opowiadając o okolicznościach zatrudnienia Berga, mówił, że chłop przygotował taką prezentację, że wszyscy byli pod wrażeniem. Wówczas pierwszy raz w życiu usłyszałem o zatrudnianiu trenera piłkarskiego na podstawie prezentacji.
Tymczasem pierwsze 12 miesięcy było kapitalne. Ale już wiosną 2015 można było powziąć podejrzenia, że 'lepiej już było', a teraz będzie na miarę umiejętności zawodowych. Nieśmiało, sam nie mając pewności, o tym wspominałem, że 'skończył mu się fluid'. Idzie w tę stronę, że ta pewność wzrasta.

@mort
'... grał na pozycji, do której nie ma żadnych predyspozycji. To jest właśnie rzecz, której kompletnie nie rozumiem u Berga'
No właśnie.

Kryzys jest, ciąg dalszy wiosennego. A skoro tak, to z każdym dniem jesteśmy bliżej jego końca, bo wiecznie trwał nie będzie. Kiedyś się skończy. Pytanie tylko, czy skończy się za kadencji Berga.
25sobota, 11, lipca 2015 15:06
Baron
@szmulikk

"Mnie ta porażka nie cieszy, ale w obecnej sytuacji dobrze się stało. Lepiej przegrać Superpuchar i wyciągnąć wnioski, niż wygrać i zamazać rzeczywistość tak, jak to było w maju."

Berg miał bardzo dużo czasu na wyciąganie wszelakich wniosków co świetnie przypadkowo spuentowała GW:


"Znów niezrozumiała była polityka kadrowa Berga, który miał przebudować posiniaczony zespół i stworzyć z niego krajowego hegemona. Nic z tego. Wydaje się, że drużynę lepi po omacku i bez logiki."
26sobota, 11, lipca 2015 15:15
Walles
Nie znam przyczyn tego co sie wydarzyło wiosną ale totalny brak szacunku dla naszych trenerów to jakaś norma. Albo Skorża wuefista z Radomia albo nieudacznik Urban albo łyse beztalencie z północy. O poprzednikach nie mam zamiaru pisać, każdy choć trochę obiektywny obserwator z pewnością zauważy spore plusy w tym co zrobili dla Legii na pewnym etapie. Tak samo teraz pisanie że Berg to idiota jest niesmaczne. Przypominam tylko że Berg nie przejął drużyny grającej jak z nut tylko przemęczoną drużyną dość ciężką jesienią i mającą pod koniec 2013 roku zapaść objawiającą się porażkami z Podbeskidziem, Lechią i finalną kompromitację w PP z Górnikiem (3:1). Wiosna 2014 to świetna gra zespołu a jesień 2014 była najlepsza od niepamiętnych czasów z pamiętnym pokonaniem Celticu w bezdyskusyjnych rozmiarach. Oczywiście może tak być że Berg w pewnych aspektach nie daje sobie rady, że problemem może być , biorąc pod uwagę naszą mentalność, nieznajomość języka, jego typowo skandynawski skryty charakter. Ale pisanie o nim że to pseudotrenerzyna jest zwykłą żenadą. Nie widzę tutaj prób zdiagnozowania problemów (oprócz won z Bergiem), coś spróbował z tym zrobić WielkieLegiony. Ja bym chętnie pociągnął temat zmiany trenera od przygotowania fizycznego i problemów i z tym związanych ale w tym skowycie nie mam na to ochoty bo całą reszta to jazda bez trzymanki w czym przoduje jak zwykle mój ulubieniec nie mający nic konstruktywnego do powiedzenia oprócz tego że trener obecny to złamas. Nic to że za jego kadencji oglądaliśmy Legię przysparzającą nam wiele radości i powodów do dumy. Nic to. Należy go kolokwialnie zjebać i wypierdolić. Nic to że zagraliśmy jakiś sparing półtora tygodnia przed rozpoczęciem ligi, nic to że jesienią ubiegłego roku na początku czyli jeszcze latem wyglądaliśmy źle, nic to że nawet wiosna 2014 i pierwsze mecze np z Koroną nie zapowiadały aż takiego skoku formy. Ja na pewno w tym udziału brać nie będę. Być może Berg odejdzie, być może nie da rady poskładać tego co ma ale tak jak nie plułem wcześniej na Skorżę i Urbana taki teraz nie przyłączę się do plucia na Berga. I styl gry na wiosnę oraz na jesieni 2014 i wyniki w pucharach i w końcu wyrządzone m.in jemu świństwo przez pracowników klubu w związku z potyczką w meczu z Celtikiem nie uprawnia mnie do plucia na tego człowieka.

P.S. Wydawałomi się kibicu50 że z racji i wieku i własnej firmy powinieneś miec zdrowe spojrzenie na wiele spraw. Jak widzę po wpisach nie masz pojęcie o różnicy pomiędzy troską o zespół a przekazywanie dzikiej satysfakcji z tego czego jesteśmy świadkami z powodu niskich i nikczemnych pobudek. Nic dziwnego że wielu odbiera twoje wpisy z komentarzem - ciesz się póki możesz. Zenada i EOT z mojej strony.
27sobota, 11, lipca 2015 15:31
Baron
@Walles

Czy Ty nie widzisz sportowej degrengolady Legii w roku 2015 a w zasadzie od końca 2014 roku? Tego, że piłkarze są źle przygotowani? Że taktyka pt. kick and run się nie sprawdza? Że piłkarze grają nie swoich pozycjach itp? No ktoś za to wszystko odpowiada i tym kimś jest właśnie Berg i nie dziw się, że jest oceniany tak, a nie inaczej. Ja już mam dosyć słuchania o tym jak to Rado odszedł, było minęło, było sporo czasu aby coś zmienić. Ja w tym wszystkim nie widzę żadnej logiki tylko działanie po omacku mocno zdziwionego norwega. Life is brutal, z pracą żegnali się już tacy trenerzy jak Mourinho czy Ancelotti, Berg nie jest tu żadnym wyjątkiem. Ściągnięty był do Legii w określonym celu i niestety się nie sprawdził i nic tu do rzeczy nie ma jego skandynawski charakter ani nie znajomość języka.
28sobota, 11, lipca 2015 15:40
Walles
@Baron
Przepraszam bardzo czy ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem? Czy nie pisałem że wiosna była słaba tylko nie widzę rozważań na temat. Dziwi mnie dlaczego była aż tak słaba skoro w poprzednich okresach wyglądaliśmy bardzo dobrze i nie da się tego podciągnąć pod pracę Janka Urbana. Skoro więc np na jesieni 2014 wyglądaliśmy tak dobrze to co się stalo że na wiosnę wyglądaliśmy tak słabo. Nie przyjmuję że na jesieni to przypadek a na wiosnę to idiotyzm Berga w pełnej krasie.
I w końcu nie bronie Berga w reytanowskim stylu,Jak będzie musiał odejść to odejdzie ale bez plucia i ponizania z mojej strony. Tyle.
29sobota, 11, lipca 2015 16:09
Baron
@Walles

A co kolejne rozważania na ten temat nam dadzą? Tu już wszystko zostało napisane i powiedziane. Wczorajszy mecz to była kwintesencja tego co Legia gra od początku roku: szybki gong na początku meczu, niezrozumiałe decyzje personalne i siermiężna taktyka przy słabym przygotowaniu motorycznym. Fakty są takie a nie inne i tyle. Nikt też nie każe ci na niego pluć. Został zatrudniony zawodowiec w bardzo konkretnym celu i go nie zrealizował w całości, więcej drużyna pod jego wodzą zalicza niespotykany regres zamiast progresu. Takie jest życie trenera nie sprawdzasz się to lecisz.
30sobota, 11, lipca 2015 16:09
mort
Walles nie wiem do kogo pijesz ale ja na przykład jasno napisałem o jakie idiotyzmy mam pretensje do Berga a jakie błędy jestem w stanie zrozumieć.
Bo błądzić jest rzeczą ludzką i nikt nie jest nieomylny ale jego działania mają wszelkie znamiona celowego sabotażu.
31sobota, 11, lipca 2015 16:24
Walles
@Baron
Skoro wszystko zostało powiedziane i napisane to ja byłbym wdzięczny za resume w pigułce. Jak to jest że po roku pracy trener nagle podejmuje kompletnie idiotyczne decyzje personalne i obiera debilną taktykę? Berg zimą przeszedł zapalenie opon mózgowych, ma zdiagnozowane problemy neurologiczne? Czy też aby pewne rzeczy powstawały w momencie gdy zaczęło nam nie iść i wielu znalazło proste wytłumaczenie? Ja jestem w stanie zrozumieć pkt widzenia Wielkich Legionów. Tak jak swego czasu pewności drużynie nadał Ljuboja który grając w wielkich klubach na wieść że ma jechać do Łęcznej pytał się " WTF is Łęczna?". Ja widzę większy problem w zmianie trenera od przygotowania fizycznego. Od tego momentu pojawiły się problemy których wcześniej nie mieliśmy, a przynajmniej nie praktycznie przez całą rundę. Powstaje kolejne pytanie, zgodnie z wypowiedziami naszych właścicieli, czy jeśli przygotowano szczyt formy na mecz z Ajaksem to późniejszy spadek był nie do powstrzymania czy też pojawiły się problemy u trenera od przygotowania fizycznego i jego błędy spowodowały zapaść. Jak do tego miały się kontuzje, jakim błędem było trzymanie Sa w drużynie bo trzeba było jednak coś zarobić? Tutaj w pewnym sensie rozumiem działania bo nie stać nas żeby wyrzucić na zbity pysk zawodnika za 1,5 mln euro.
Więc prosze uświadom mnie a pewnie będę miał jeszcze kilka pytań na które nie znam odpowiedzi, w przeciwieństwie jak widzę do wszystkich innych ...,
32sobota, 11, lipca 2015 16:57
Baron
@Walles

Część pytań to nie do mnie tylko do prezesa. Czy ci naprawdę trzeba wszystko pisać od początku co jest nie tak w naszej Legii? Doprawdy nie widzisz tego sam? Potrzebna ci jest kolejna taka rozprawka? Że prawy obrońca gra na stoperze, stoper jako pomocnik, pomocnik jako obrońca, że skrzydłowi się nie wymieniają pozycjami, że co innego drużyna trenuje oraz gra w sparingach a jeszcze coś innego w meczach os stawkę itp.?
Całe mnóstwo osób już na ten temat się wypowiada, ileż można tłuc po raz setny, tysięczny o złym przygotowaniu, złej taktyce, dziwnej polityce kadrowej et cetera???
My kibice nie musimy wszystkiego znać i wiedzieć od kuchni od tego są właśnie zatrudnieni profesjonaliści, którzy są za swoja pracę rozliczani. oceniamy to co widzimy podczas meczów, treningów czy wywiadów. Generalnie oceniamy fakty, z którymi mamy do czynienia na co dzień. I żeby nie było to, to że nie jestem ekspertem od szatni nie pozbawia mnie prawa głosu w wypowiadaniu się o Legii, z tego też mam się tłumaczyć?
Cofając się w czasie: Urban został zwolniony w przerwie zimowej po zdobyciu dubletu, zostawiając Legie z dużą przewagą na pierwszym miejscu w tabeli. I tu pojawia się Berg jako osoba, która w sposób znaczący miała wprowadzić Legie na inny level sportowy, bijąc na głowę to co robił jego poprzednik, resztę masz wyżej.
33sobota, 11, lipca 2015 17:41
Walles
@Baron
Skoro pytam to znaczy że jest potrzebna bo bajdurzenie internetowe czy tez wypowiedzi wszelkiej maści ekspertów do mnie nie trafiają. Tak ja nie trafiała do mnie totalna krytyka niektórych ekspertów ze zrobienia z Radovica napastnika czy też z Jodłowca defensywnego pomocnika. Jak mam konkrety to mogę się odnieść do konkretnego przypadku. Taki Lewczuk np był sciągany i już wtedy wiedzieliśmy że z powodzeniem może grać i na PO i jako ŚO. Tak jak kiedyś Jędrzejczyk. Pazdan pół życia grał jako defensywny pomocnik. etc etc
Więc nie kupuję tego bo wszyscy piszą. Mam swój rozum i widzę np wypowiedzi Dziekanowskiego po wczorajszym meczu i krew się we mnie gotuje. Też mogę napisać że wszyscy wiedzą dlaczego i dlaczego wielu "ekspertów" nie powinno się w ogóle wypowiadać.
Zresztą, ja osobiście bardzo bym chciał żeby Ivica grał na stoperze ale on podobno broni się "rękami i nogami".
Słyszałem też jaką totalną głupotą jest duża rotacja a potem słyszałem tych samych którzy z niedowierzaniem policzyli że Jodłowiec zagrał 57 meczów i mówią że dla polskiego piłkarza to zabójcza dawka, że wielu nie powinno grać więcej niż 40 etc etc
34sobota, 11, lipca 2015 17:58
kibic60
@Walles

" Wydawałomi się kibicu50 że z racji i wieku i własnej firmy powinieneś miec zdrowe spojrzenie na wiele spraw."

Dzięki Bogu mam i to pozwala mi na spokojne dostatnie życie. Smile
Wiem też doskonale co by się działo, gdybym na stanowisku księgowego zatrudnił mechanika, za mechanika robiłby kucharz, a gotowaniem zajął się księgowy.
Jak widać nie wszyscy to wiedzą, czego światkami jesteśmy od kilku miesięcy.
O fatalnym przygotowaniu motorycznym piszę od miesięcy.
Szkoda tylko, że system amisco zamazuje niektórym rzeczywisty obraz przygotowania drużyny.
35sobota, 11, lipca 2015 18:14
Baron
@Walles

"Skoro pytam to znaczy że jest potrzebna bo bajdurzenie internetowe czy tez wypowiedzi wszelkiej maści ekspertów do mnie nie trafiają."

No i nie muszą, do mnie trafiają suche fakty: przerznęliśmy w sposób kompromitujący Mistrzostwo Polski, dwa Superpuchary, praca z młodymi wg. mnie leży, drużyna zaliczyła ogromny regres, większość piłkarzy gra poniżej swoich możliwości, zaczęliśmy grać najsłabszą piłkę od lat, dziwna polityka transferowa, drużyna jest targana konfliktami wewnętrznymi, wczorajsze wypowiedzi piłkarzy po meczu też dają dużo do myślenia. Twoja sprawa czy to dostrzegasz i czy ci to się podoba, mi się to nie podoba co się dzieje obecnie i o tym głośno mówię od dłuższego czasu.
36sobota, 11, lipca 2015 18:49
mort
Gadu-gadu a tymczasem tłucze nas Pogoń Siedlce....parodia...
37niedziela, 12, lipca 2015 08:57
iocosus
@ Kibic50

„jeśli porażki trójką, o dwóch nie wspomnę (…) ma być tą "filozofią piłkarską, (…) to ja bardzo dziękuję.” - no zaraz, czy w swojej awersji do Berga nie wpisujesz go w absurd mający dowieść że trenerską myślą przewodnią Norwega, którą się kieruje jest doznawanie porażek!?

Szkoleniowa filozofia Urbana – wygrywajmy mecze, kierunek filozoficzny Berga – przegrywajmy! Tak to należy opisywać?

No Kibic50, samemu na własny staż kibicowski się powołujesz, no to do niego się odwołam i stwierdzę, że doskonale wiesz o co chodzi z „filozofią trenerską”, sprowadzasz ją do absurdu, zważ jednak, że zgodnie z Twoimi założeniami to Urban przegrywając wszystko co miał do przegrania w europejskich pucharach jest autodestrukcyjnym utracjuszem i futbolowym filozoficznym nihilistą.

Powtórzę, dla Berga według mnie, najważniejsze jest zabezpieczenie tyłów, tym się przede wszystkim kieruje, na to nastawia w prowadzeniu drużyny i to mu przynosiło z Legią efekt w pucharach, gdy w defensywie stworzył asekurujący się wzajemnie stabilny system, a z przodu miał kreatywnych, improwizatorów.

Sądzę, ze podobne nastawienie, czyli budowanie drużyny od tyłu, wyznaje Skorża, przeklinany u nas i odsądzany od czci i wiary że wystawiał w środkowej formacji trójkę defensywnych pomocników. Gdy odnosił w 2011 z Legią sukcesy tak właśnie grał, mając w ataku kreatywnych liderów w osobach Ljuboji i Rado.

Ciekawe że obaj trenerzy po jesiennych wiktoriach na międzynarodowej arenie, gdzie startowali z pozycji „ubogiego krewnego” i gdy w takiej roli trenerskie koncepcje i założenia spełniały się idealnie, to na wiosnę na własnym podwórku w roli zdecydowanego, zda się niepodważalnego faworyta, ligowego hegemona, zaznawali dotkliwych, traumatycznych porażek.

Urban, jako zawodnik ofensywny, również i jako trener wyznawał jakby inną filozofię. Preferował otwartą piłkę, w której większy nacisk niż na defensywę był położony na rozgrywanie futbolówki , dążenie do przejęcia inicjatywy, na Czarnej eLce Monrooe to właściwie, dla mnie trafnie opisywał:

„Jan Urban przychodził, jako trener o znanych zaletach, ale też o zdefiniowanych wadach. Taktyczne niuanse i szkoleniowe gierki nigdy nie były jego mocną stroną świetnego niegdyś napastnika. Za to umiejętność pracy z młodzieżą i wspólny język z zawodnikami należały do wielkich zalet starego/nowego szkoleniowca wojskowych. Pamiętam jak dziś, gdy zaraz po swoim powrocie na Ł3 Jan Urban, wszem i wobec oznajmił, że Legia jest na tyle wielka, iż nie powinna dostosowywać się do gry rywali, powinna grać ofensywnie, a to przeciwnik powinien szukać naszych słabych stron. Dla fanów stołecznego zespołu, zmęczonych taktycznymi eksperymentami Macieja Skorży był to balsam na skołatane nerwy. Przegrany w fatalnym stylu sezon miał już się nigdy nie powtórzyć. Ciekawe jest to, że poniekąd to właśnie trzymanie się tej tak hurraoptymistycznie przyjętej deklaracji stało się niejako gwoździem do trenerskiej trumny. Kilkanaście miesięcy później te same tłumy kibiców nie mogły wybaczyć szkoleniowcowi otwartej gry z europejskimi średniakami. Gry, która siłą rzeczy okazała się może i niezła dla oka, ale za to nad zwyczaj nieskuteczna. Po raz kolejny okazało się, że łaska kibica na pstrym koniu jeździ i czytając liczne komentarze można było się przekonać, że to Maciej Skorża i jego jak powszechnie zarzucano zbyt defensywna taktyka nagle okazała się wzorem dla jego następcy. Niedoścignionym wzorem, jak powszechnie uważano.
Co by o trenerze Janie Urbanie nie mówić, trzeba przyznać, że poprowadził swój zespół dokładnie tam gdzie tego oczekiwali kibice. Zupełnie nie zważając na fakt jak rozbity zespół odziedziczył, zabrał się do ciężkiej pracy. Trzeba przyznać, że zupełnie odmienił oblicze drużyny, a długo oczekiwane mistrzostwo stało się faktem. Co ważne, drużyna grała zapowiadany ofensywny futbol, porywając tłumy ilością strzelanych bramek. Ten trend utrzymał się do samego końca, z jednej strony radując kibiców, z drugiej przyczyniając się do niepowodzeń w meczach o wyższą, europejską stawkę.”

Taktyczni analitycy przede wszystkim dbający „o tyły” w pucharach odnosili sukcesy, a w lidze doznawali upokorzeń, odwrotnie przywiązujący większa wagę do ofensywy, jako trener bardziej skupiony na umiejętnościach piłkarzy w tym szukający rozwoju i ich indywidualnego a przez to i zespołowego, przykładający do tego wagę a systemy i dyscyplinę taktyczną zda się ignorujący, wyznający taką filozofię trener, w lidze w końcu triumfował, a w pucharach poległ.

Jestem w tej chwili bardzo ciekaw jak „taktyczny analityk” Skorża będzie ustawiał Lecha w pucharach, bo w lidze organizacja gry Kolejorza wydaje się zrównoważona, może nawet imponować pod względem ofensywnych rozwiązań. Ciekawi mnie czy Skorża znalazł ‘złoty środek’, jeśli tak to ci którzy jego trenerskie umiejętności doszczętnie kiedyś dyskredytowali otrzymają należną nauczkę, warto się nad tym zastanowić teraz bez umiaru dezawuując szkoleniowe umiejętności Berga. Błędy popełnia każdy, istotne czy potrafi wyciągać się z nich wnioski.
38niedziela, 12, lipca 2015 10:37
kibic60
@iocosus

" Urban przegrywając wszystko co miał do przegrania w europejskich pucharach..."

Dyskusja o Urbanie jest już męcząca, bo adwersarze okopali się na swoich przyczółkach i używają argumentów, jakie są im w danej chwili potrzebne.

Od czerwca, a w zasadzie od 0:4 z Ajaxem przeważa powielana przez Berga opinia, że przyczyną obu porażek (LE i TME) jest odejście Radovića.
Jednocześnie ci sami nie dostrzegają (nie chcą dostrzec) iż Legia Urbana grała w LE bez tego piłkarza i w mojej opinii grała ładniej dla oka, choć bez sukcesów. Mało tego grała bez Kuciaka, Dudy, Orlando, Lewczuka czy Masłowskiego (jeden dobry mecz w Amsterdamie) za to ze Skabą (zawalił kilka bramek) i Dvaliszwilim Very Happy

Drużyna Urbana była na ustach całej piłkarskiej Polski, uważana za samograja, hegemona TME na lata. Po półtora roku została pośmiewiskiem tego samego środowiska, gra "chałę" i pogrąża się w kryzysie.
IMO Problemem prezesa było to, że podobnie jak wielu kibiców uznał, iż wyniki osiągnięte w kraju nie są zasługą szkoleniowca, tylko składu osobowego (tzw samograja) z którym nawet magazynier sobie poradzi. Smile
Zaślepiony taką opinią doszedł do wniosku, ze jak zmieni trenera, koniecznie na zagranicznego, to Europa nasza. Poukładana przez poprzednika drużyna, dodatkowo wzmocniona kilkoma piłkarzami pociągnęła jeszcze pół roku, a następnie stopniowo staczała się w dół, o czym świadczy średnia zdobywanych punktów na rundę.

Komuś w przypływie sukcesów (dublet, ponowne MP) zamieszało na tyle w głowie że postanowił zawojować Europę. Mówiło się głośno o finale na Narodowym Very Happy

Dla mnie najważniejszym celem Legii jest regularne zdobywanie MP, bowiem większość czasu na Ł3 spędzam na rozgrywkach krajowych, a grę w Europie traktuję jako bonus, który i tak nie zapełnia trybun. 20 z hakiem, tylu kibiców przychodzi na Europejskie rozgrywki. (?)
Chcę cieszyć oko i duszę ofensywną grą drużyny i strzelaniem dużej ilości bramek. Za stary już jestem na "męczenie buły" i modlitwy o końcowy gwizdek sędziego, który może zapewni bezbramkowy remis, czy jednobramkowe zwycięstwo, ale źle wpływa na moją i tak już siwą głowę.

Pucharu i tak nie zdobędziemy, a toporna defensywna gra nie cieszy mojego oka choć ego przyznam rośnie.
Ad LE
Wg mnie "sukces" Skorży w dużej mierze zrodził się z przypadku (kiks Vrdoljaka, strzał życia Rybusa po odbitej od muru piłce, nieodgwizdany ewidentny karny Wawrzyniaka na 3:0 i dośrodkowanie piłkarza, którego nie powinno już być na boisku)
Tak czy siak, byłem w Niebowzięty !
Legia Berga w grupie grała podobnie szczęśliwie, od losowania począwszy (25 celnych strzałów do jednego, gol i 3 punkty) Tego szczęścia brakowało Urbanowi, bo gdyby Żyro trafił z Rossenborgiem, Kosa z Lazio itd itp.
Gdybanie to nasza specjalność.
Szkoda tylko, że te rzekome Europejskie "sukcesy" w obu przypadkach pozbawiły nas MP, a w przypadku Skorży nawet dwukrotnie.

Sam jestem ciekawy jak się powiedzie Lechowi, choć bardziej mnie martwi to, co dzieje się u nas Sad
39niedziela, 12, lipca 2015 11:43
iocosus
Nie boisz się że sprowadzanie kwestii do miana: Skorża i Berg mieli szczęście a Urban pecha jest jakieś takie ... mhm ... trochę dziwne?
40niedziela, 12, lipca 2015 12:03
kibic60
Oczywiście, że jest, tym bardziej, że nieweryfikowalne.
Skoro jednak inni, bardziej się znający mogą pisać, że "gdyby Guillherme strzelił z Lechem, to zanotowalibyśmy najlepszy sezon w historii klubu", to czemu nie ?

"Środowisko" mówi: za Urbana "hegemon", za Berga "kryzys". To są fakty, a przecież miało być odwrotnie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1