A+ A A-

Górnik Łęczna - Legia 0-2: Powtórka z rozrywki

Legia wzięła pierwszą przeszkodę w rywalizacji o puchar Polski. W 1/16 tych rozgrywek obrońcy trofeum pokonali na wyjeździe drużynę Górnika Łęczna dzięki trafieniom Marka Saganowskiego i Aleksandara Prijovicia. W następnej rundzie naszą drużynę czeka mecz z Lechią Gdańsk.

Legia grała na stadionie w Łęcznej dziesięć dni temu, pokonując w ligowym meczu Górnika 2:0 po dwóch bramkach Nemanji Nikolicia. Rzut oka na składy obu zespołów desygnowane do gry w środowej rywalizacji pucharowej zapowiadał zupełnie inny mecz niż ten rozegrany w trzeciej kolejce Ekstraklasy. Po końcowym gwizdku sędziego mogliśmy cieszyć się jednak z identycznego wyniku.

Trener Henning Berg odważnie postawił na kilku dublerów. Uwagę zwracał środek pomocy w składzie Rafał Makowski – Michał Kopczyński. Na lewej obronie pojawił się Robert Bartczak, a w składzie naszej drużyny zameldowali się także Pablo Dyego, Adam Ryczkowski i Marek Saganowski. Legia rozpoczęła mecz w następującym zestawieniu: Kuciak – Bereszyński, Rzeźniczak, Lewczuk, Bartczak – Ryczkowski, Makowski, Kopczyński, Dyego- Saganowski, Prijović. Jutrij Ształow odpowiedział drużyną w składzie: Rodić – Mierzejewski, Bednarek, Bielak, Leandro – Bonin, Pruchnik, Poźniak, Tymiński, Cernych – Świerczok.

Legia odważnie rozpoczęła mecz. W pierwszych minutach często przy piłce byli Dyego i Bereszyński, a w 3. minucie meczu blisko pokonania bramkarza gospodarzy był Saganowski, którego uderzenie sparował Rodić. Mecz stopniowo się jednak wyrównywał, a z czasem przewagę zaczęli zdobywać gospodarze. Na szczęście łęcznianie nacierali niemrawo, próbując szczęścia głównie anemicznymi uderzeniami z dystansu. Najgroźniej pod bramką Kuciaka było w 36. minucie, kiedy w zamieszaniu podbramkowym bliski zdobycia gola była Świerczok. Warto wspomnieć też 31. minutę i wyborną interwencję Bereszyńskiego, który wślizgiem powstrzymał kontrę gospodarzy. Do przerwy było 0:0.

Na drugą połowę Legia wyszła z dwiema zmianami w składzie. W miejsce Ryczkowskiego i Dyego na boisku pojawili się Nikolić i Guilherme. Pierwsze słowo po przerwie należało do piłkarzy Górnika. Świerczok odebrał piłkę Rzeźniczakowi, wpadł w pole karne i oddał strzał na bramkę Legii. Z czasem zmiany zaordynowane przez trenera Berga przyniosły jednak efekt. Legioniści zaczęli stopniowo spychać gospodarzy do defensywy.

Losy meczu rozstrzygnęły się między 72. a 84. minutą. W 72. minucie legioniści rozgrywali piłkę na prawym skrzydle. Bereszyńskie zdecydował się na dośrodkowanie, w polu karnym najwyżej do piłki wyskoczył Saganowskii strzałem głową pokonał Rodicia. Dwanaście minut później Guilherme posłał prostopadłą piłkę do wychodzącego na czystą pozycję Prijovicia. Nasz napastnik przerzucił piłkę nad Rodiciem i awans Legii do kolejnej rundy stał się faktem.

Mecz w Łęcznej zakończył się całkowicie po naszej myśli. Legia wywalczyła awans, obyło się bez kontuzji, kilku piłkarzy dostało chwilę wytchnienia, której być może potrzebowali w natłoku letnich obowiązków, kilku innych otrzymało szansę pokazania się w rywalizacji o stawkę. Teraz czas na kolejne rachunki do wyrównania - w sobotę ligowy mecz w Gliwicach.

Dyskusja (7)
1czwartek, 13, sierpnia 2015 09:14
Monrooe
Mecz bez historii, a szkoda. Henning Berg zrobił to o co wszyscy go podejrzewali, dał szanse naszemu zapleczu i trzeba uczciwie przyznać, że ta szansa nie w pełni została wykorzystana. Pablo Dyego pokazał, że może i ma brazylijskie ruchy, ale pojęciem o taktyce przebija Wilda Donalda Guerrira, a to sztuka. Co gorsza, sympatyczny zawodnik Flumminense pokazał też, że z pojęciem "gra defensywna" jak dotąd się nie zetknął. Nic dziwnego, że osamotniony Robert Bartczak ledwo sobie radził z najlepszym zawodnikiem gospodarzy, Fiodorem Cernychem. Ewidentnie widać, że pomimo prób podejmowanych w zeszłym sezonie gra obronna stanowi nie lada wyzwanie dla młodego skrzydłowego Legii. Jeśli jednak "przymkniemy" oko na kłopoty z powstrzymaniem Bonina i Cernycha i skupimy się na ofensywnych walorach Bartka to wczorajszy występ był całkiem obiecujący. Dlatego chciałbym zobaczyć Roberta Bartczaka na skrzydle, bo wczoraj, pomimo nie najlepszego występu widać było, że chłopak może mieć wiele do zaoferowania na jego nominalnej pozycji. Zdecydowanie gorzej wypadł występ Michała Kopczyńskiego, którego kompletnie zjadał trema, chyba najdelikatniejszym określeniem postawy "Kopy" byłoby stwierdzenie, że były zawodnik Wigier nie wyszedł na spotkanie z Górnikiem. Człowiek duch, najlepiej schowałby się za najbliższą kępą trawy. Nieco lepiej prezentował się Rafał Makowski, który pokazywał się do gry, starał się kreować i wyprowadzać akcje "wojskowych". Nie wychodziło, to fakt, nie można też lekceważyć kilku strat, które stały się udziałem młodego pomocnika. Z tym, że na końcową ocenę "Makosia" wpływ ma też druga połowa, a gra Rafała u boku doświadczonych kolegów to zupełnie inna para kaloszy. Pewność siebie, jaką załapał defensywny pomocnik była niesamowita, tak samo jak metamorfoza jego gry. Brawo, z czasem granica pomiędzy występami u boku Dudu, Gulherme a Kopczyńskiego powinna się zacierać.
2czwartek, 13, sierpnia 2015 12:26
Lasica
Z trybun mecz wygląda inaczej, więc moja opinia może być nieco skrzywiona, ale u młodych szczególnie w pierwszej połowie brakowało mi zaangażowania, takiego zacięcia. Czasami miałem wrażenie, że nie chciało się biec jednemu czy drugiemu do dłuższej piłki, że doskakiwanie do rywala też było takie pozorowane. Nie wiem z czego to wynika? Z tego, że wiedzą, że i tak nie będą numerem jeden? Z rozpieszczenia?

Na duży plus Bereszyński. Bardzo mi się w tym meczu podobał, nie pierwszy raz z resztą, i nie rozumiem dlaczego na mocniejszych rywali wychodzi Broź. Jeśli z Ukraińcami zobaczę Brozia to zwątpię w Berga po raz kolejny.

Nowy Brazylijczyk to porażka. Nie widzę sensu dalszej współpracy z tym klubem.
3czwartek, 13, sierpnia 2015 12:46
1313
Wczorajszy mecz tylko udowodnił tezę Berga na temat młodych i tyle. Fjnie, że jest awans, ale ta drużyna MUSI zostac wmocniona inaczej kiepsko może wygladać jesien, gdy po meczach na kadre bediemy grać co 3-4 dni o ile wejdziemy do le.
4czwartek, 13, sierpnia 2015 12:49
Baron
Na ciekawą rzecz podczas meczu zwrócił uwagę komentator Iwanow, a mianowicie taką, że młodzi mogliby wykazać więcej zaangażowania oraz więcej biegać bo słabo to wyglądało na tle "emeryta" Saganowskiego. Podobne wrażenie odniosłem, widzę, że Lasica też.
5czwartek, 13, sierpnia 2015 13:23
Bolek
Baron, Łasica, to jeszcze mnie dodajcie do kolekcji niespecjalnie przekonanych zaangażowaniem młodych.

Sam mecz w sam raz na Puchar Polski - ktoś tam pozbierał doświadczenie, ktoś tam coś strzelił, podstawowi gracze sobie odpoczęli, wynik się zgadza, do widzenia Wink
6czwartek, 13, sierpnia 2015 15:05
Monrooe
@ Lasica, Baron, Bolek (kolekcja niespecjalnie przekonana zaangażowaniem młodych)

Panowie, jeśli piłkarz nie czuje się pewnie, jeśli ma wątpliwości co do swojej gry to "chowanie" się u unikanie odpowiedzialności jest naturalne. Nie "podpinałbym" tego pod brak zaangażowania, a waśnie pod brak pewności siebie. Taki Kopczyński ugotował sam siebie, tak bardzo chciał wykorzystać szansę, tak bardzo nie chciał popełnić błędu, że unikał jakiejkolwiek sytuacji, w której mogłoby się to stać. Szach-mat, nie ma z tego wyjścia, w zasadzie zdjęcie go z boiska było jedyną opcją. Z kolei Robert Bartczak chcąc uniknąć straty szukał zagrań do tyłu lub do najbliżej ustawionego kolegi - to kolejny przykład na nie poradzenie sobie z odpowiedzialnością, jaka na zawodnika została nałożona. To się zdarza i jedynym rozwiązaniem są kolejne występy, z tym, że przydałoby się aby następny raz ci zawodnicy nie występowali sami ze sobą, a w towarzystwie asekurujących ich starszych kolegów. Różnica pomiędzy występem Rafała Makowskiego w pierwszych 45 minutach, a w drugiej połowie pokazuje jak bardzo inaczej gra się ze starymi wyjadaczami. A marek Saganowski? To własnie stara wyga, której zaangażowanie na tym poziomie można obserwować na każdym meczu, sparingu, treningu i własnie dlatego jego rola w tym zespole nie dobiegła końca.

@ 1313

- "Fjnie, że jest awans, ale ta drużyna MUSI zostac wmocniona inaczej kiepsko może wygladać jesien"

Rany, ludziska co Wy z tymi transferami? MUSI? serio? Warunki finansowe są, jakie są, jeśli uda się kogoś sprowadzić, to będzie wzmocnienie, jeśli nie... to nie. A przecież wzmocnień potrzebujemy tylko i wyłącznie w przypadku awansu do Ligi Europu, jeśli - nie daj Boże - tak by się nie stało, to kadra jaką dysponujemy w zupełności wystarczy do skutecznej walki o najwyższe laury w lidze i Pucharze Polski. Nie dziwi mnie więc, że włodarze czekają na rozwój wypadków. Zainwestować i przekroczyć budżet potrafiłby każdy z nas, co innego zapełnić pustą kasę w razie fiaska, wtedy zapewne zbyt wielu chętnych by się nie znalazło. Dajmy więc na luz, wołanie o transfery ani ich nie przybliży, ani nie poprawi sytuacji kadrowej, która i tak wcale nie wygląda tak źle, jak by się na pierwszy rzut oka wydawało.
7piątek, 14, sierpnia 2015 05:41
Michał
Zapytam się na marginesie. Czemu u Bożydara Iwanowa mecze Legii wywołują tak nieznośny ból dupy ?
Tego nie dało się słuchać. Po raz drugi w tym roku (Superpuchar Polski) musiałem oglądać mecz przy ściszonym głosie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1