- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Zoria 3-2: Trzeci awans z rzędu
Dla Legii był to najważniejszy mecz tego lata. W czwartkowy wieczór nasza drużyna zmierzyła się z Zorią Ługańsk w rewanżowym meczu czwartej rundy kwalifikacji Ligi Europy. Po trudnym meczu Legia wygrała 3:2 i awansowała do fazy grupowej. Bramki dla Legii zdobyli Tomasz Brzyski, Guilherme i Ondrej Duda.
Po zwycięstwie 1:0 w pierwszym meczu w Kijowie Legia była w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem. Trzeba było jednak postawić jeszcze 'kropkę nad i'. Pełnego spokoju w naszych szeregach być nie mogło, bo zawodnicy Zorii, mimo porażki, pokazali w Kijowie, że potrafią grać w piłkę. Wszyscy mieliśmy też w pamięci fatalną dyspozycję Legii w przegranym ligowym meczu z Koroną Kielce. Przebieg meczu potwierdził obawy, ale koniec był dla Legii szczęśliwy. Jest awans!
Trener Henning Berg zdecydował się od pierwszych minut postawić na współpracę Aleksandara Prijovicia i Nemanji Nikolicia w ofensywie. Od ławki rezerwowych mecz rozpoczął Ondrej Duda. Poza tym w składzie Legii nie było niespodzianek. Nasza drużyna rozpoczęła spotkanie w następującym zestawieniu: Kuciak – Bereszyński, Rzeźniczak, Pazdan, Brzyski – Guilherme, Furman, Jodłowiec, Kucharczyk – Prijović, Nikolić. Trener Jurij Wernydub odpowiedział drużyną w składzie: Szewczenko – Opanansenko, Siwakow, Pylawskij, Kameniuka – Karawajew, Hordijenko, Małynowskij, Ljubenović, Chomczenowskij – Petriak. Szkoleniowiec Zorii zmienił ustawienie swojej drużyny w porównaniu z pierwszym meczem. Tylko od ławki rezerwowych mecz rozpoczął napastnik Pyłyp Budkiwskij. W składzie od pierwszych minut zameldowali się doświadczony Zeljko Ljubenović (w środku pomocy) i szybki Dmytro Chomczenowskij (na skrzydle). Rolę napastnika Wernydub powierzył Iwanowi Petriakowi.
Mecz rozpoczął się źle dla Legii. Pazdan przegrał pojedynek biegowy z Petriakiem i sfaulował go przed linią pola karnego. Nasz obrońca obejrzał żółta kartkę, a goście otrzymali rzut wolny w bardzo niebezpiecznym miejscu. Ljubenović uderzył jednak nad bramką. Legia odpowiedziała długim podaniem Furmana do Kucharczyka. 'Kuchy' znalazł się w dobrej pozycji, ale nie zdołał opanować piłki. Za chwile pechowiec Pazdan nieszczęśliwie upadł na murawę i doznał kontuzji. Na boisku pojawił się Lewczuk.
Legia miała problem z wywalczeniem przewagi. Mecz był wyrównany. Pomógł nam stały fragment gry. W 16. minucie w pobliżu linii bocznej faulowany był Guilherme. Brzyski ostro wrzucił piłkę z rzutu wolnego, ta przeszła przez całe pole karne, mijając kolejno usiłujących dosięgnąć ją legionistów, minęła też Szewczenkę i wpadła do bramki. Legia prowadziła 1:0. Goście mogli błyskawicznie odpowiedzieć, kiedy potężny strzał oddał Chomczenowskij. Po rykoszecie piłka wyszła na rzut rożny.
Gol trochę dodał pewności Legii, zaczęliśmy trochę dłużej utrzymywać się przy piłce, ale goście nadal byli groźni. W 25. minucie Małynowskij został sfaulowany przez Furmana. Po rzucie wolnym dobrze zachował się Kuciak, zdecydowanym piąstkowaniem oddalając niebezpieczeństwo. Mecz był chaotyczny, szarpany, ale najistotniejsze z naszego punktu widzenia było, że Zoria nie była w stanie wypracować czystej sytuacji strzeleckiej. Sytuacja zmieniła się w 38. minucie meczu. Wtedy sfaulowany przed polem karnym był Małynowskij. Do piłki podszedł Chomczenowskij i dobrym uderzeniem z prawej nogi pokonał Kuciaka.
Do przerwy było 1:1. Ten wynik premiował Legię, ale naszej drużynie grało się znacznie trudniej niż w Kijowie. Legioniści mieli problemy z utrzymaniem się przy piłce, nie byli w stanie mijać Ukraińców podaniami, jak czynili to w pierwszym meczu, ani stwarzać tylu sytuacji strzeleckich. Zapowiadało się długie i nerwowe czterdzieści pięć minut.
Drugą połowę obie drużyny rozpoczęły bez zmian. W 48. minucie Legia popisała się dobrą akcją, po której piłkę do bramki próbował 'dokręcić' Guilherme, ale nieznacznie się pomylił. W 50. minucie również uderzeniem z dystansu szczęścia szukał Ljubenović, ale i w tym przypadku piłka minęła bramkę. Ukraińcy grali z większym luzem. Legioniści zbyt często łatwo tracili piłkę. Po takich stratach naszych piłkarzy zawodnicy Zorii wykonywali dwa rzuty rożne w 55. minucie, na szczęście nie oddając celnego strzału na bramkę Kuciaka.
W 58. minucie z boiska zszedł Chomczenowskij, którego zmienił Budkiwskij. W 62. minucie Legii dopisało szczęście. Guilherme zepsuł kontrę, nie w tempo podając do Prijovicia. Prijović doszedł do piłki pod linią końcową boiska, wycofał ją do Kucharczyka, ten strzelił niezbyt dobrze, ale na linii strzału znalazł się Guilherme, który trącając piłkę, zupełnie zmylił Szewczenkę. Było 2:1 i wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Wydawało się, że Legia nie może wypuścić tej przewagi z rąk. W 65. minucie Rzeźniczak ostro sfaulował jednak Ljubenovicia. Do rzutu wolnego podszedł Małynowskij i strzałem w środek bramki pokonał Kuciaka. Ukraińcy znów byli o jedną bramkę od awansu.
W Legii doszło do zmiany. W miejsce Nikolicia na boisku pojawił się Duda. Ukraińcy wyraźnie przejęli inicjatywę. Po 'tańcu' w polu karnym Kuciaka próbował pokonać Petriak, ale Kuciak tym razem spokojnie złapał strzał. W 79. minucie Legia miała rzut rożny, po którym nie pierwszy raz w rywalizacji z Zorią to... przeciwnik mógł mieć dobrą sytuację po kontrze. Na szczęście Petriak nie dosięgnął piłki zagranej przez Ljubenovicia. W 88. minucie Małynowskij wykonał rzut rożny w stylu Brzyskiego z pierwszej połowy, ale piłka nie wpadła do bramki. W 90. minucie Legia mogła rozstrzygnąć losy rywalizacji. Dobrą akcją popisał się Jodłowiec, podał do Prijovicia, ten obrócił się w polu karnym, strzelił, ale pomylił się minimalnie. W czwartej minucie doliczonego czasu gry Legia wyprowadziła kontrę. Guilherme wygrał walkę z Kameniuką, piłkę przejął Furman, podał do Dudy, a ten został sfaulowany w polu karnym. Słowak podszedł do 'jedenastki' i mocnym strzałem zdobył zwycięską bramkę dla Legii.
Legia wygrała 3:2 i awansowała do fazy grupowej Ligi Europy trzeci raz z rzędu. To był szalenie nerwowy, emocjonujący wieczór z prawdziwą huśtawką nastrojów. Jak przewidywano przed losowaniem, Zoria okazała się trudnym, wymagającym przeciwnikiem. O losach dwumeczu zadecydował doskonały mecz Legii w Kijowie.
Jedynym zgrzytem czwartkowego wieczoru były incydenty z przedmiotami rzucanymi z trybun w zawodników gości. Co prawda plastikowy kubek to nie kamień z Tirany, ale lepiej byłoby, gdyby takie rzeczy na naszym stadionie się nie zdarzały.


Co do meczu to wszyscy widzieliśmy, Zoria przyjechała po awans i robiła wiele aby cel zrealizować. Ponownie indywidualne błędy naszych zawodników mogły być przyczyną naszego niepowodzenia. Po co Lewczuk faulował to tylko on wie. Po co Kuciak ruszał się jeszcze przed oddaniem strzału też pozostanie jego słodką tajemnicą.
Osobiście dla mnie zawodnikiem meczu zostaje Dominik Furman, kapitalne odbiory, walka, nieustępliwość i praca, praca, praca na całym boisku.
Za pierwszą połowę nie mogę nie wyróżnić Beresia, kapitane 45 minut. W drugiej może mniej widoczny ponieważ większość akcji szła drugą stroną i środkiem.
Ktoś na tt napisał 100 razy wolę takie wygrane, niż porażki po pięknym meczu, ma 100% mojego poparcia.
PS
Wiem nie jesteśmy w szczytowej formie, tym bardziej brawa dla drużyny.
Wiem nie jesteśmy w szczytowej formie, tym bardziej brawa dla drużyny.
@ kapitalne odbiory, walka, nieustępliwość i praca, praca, praca na całym boisku.
W sednoś utrafił.
Duży wyczyn: nie być w formie, nie zagrać dobrze, a wygrać z niezłym i bardzo wybieganym rywalem. Może to jest to w pocie czoła zdobywane doświadczenie pucharowe. Uważam, że Legię spotkała niesprawiedliwość. Ci z Bułgarskiej trafili najszczęśliwiej jak się dało i mieli spacerek. My – wprost przeciwnie.
Trzeci awans z rzędu to nie w kij dmuchał. Gratulacje i podziękowania, ale co dalej?
Wypadł Pazdan. Nie wiadomo, ile czasu pozostali będą dochodzić do siebie. A mecz był wyjątkowo wyczerpujący, fizycznie i psychicznie.
Myślę, że wczoraj rozstrzygnęły się losy MP: Legia go nie zdobędzie. Będziemy angażować siły w LE, a w lidze będę Piasty i Korony. Reforma ligi + sezon kończący się ME, zatem wcześniej kończony (czyli skrajnie wydłużona jesień) + puchary + kontuzje + brak formy + wąska kadra. Nie ma bata. Będą porażki i to seryjne.
Z gry, optymistycznie wyglądało to, że Ukraińcy właściwie nie mieli sytuacji z akcji. Nie umiem ocenić, czy to zasługa Legii, czy niedoróbka Zorii. Z drugiej strony, jak goście sami nic nie stworzyli, to Rzeźniczak, Kuciak i Lewczuk im stworzyli. Nie wiem, jak to będzie w Białymstoku. Probierz ma szczęście do meczów z Legią akurat w okolicach pucharów.
Tomek Brzyski moim zdaniem zagrał fajnie. Bardzo mnie to cieszy. Więcej oczekiwałbym od Jodłowca.
Widać, że największym wzmocnieniem nie jest Nikolić, tylko Furman. Ciekawe, czy grałby, gdyby Chorwat nie musiał być leczony.
Moja grupa marzeń: Marsylia, Brugia, Sion.
Do ostatniego miejsca w 2. koszyku mamy ponad 10,5 punktu straty. Tyle ile przewagi nad 1. zespołem 4 koszyka (Partizan). Nigdy tego nie zniwelujemy. W 3. koszyku do u...nej śmierci.
Jodła nie zachwycił to fakt ale pamiętajmy jest po kontuzji i tak między Bogiem a prawdą ja bym sobie nie dał palca uciąć, że jest kompletnie wyleczony.
Co do składu to pamiętajmy, dochodzi dwóch nowych zawodników, ten drugi chyba dziś przylatuje i z tego co czytam ogórki to nie są. Na nasze szczęście Pazdan nie złamał ręki więc możliwy szybki powrót.
Tak więc wcale nie musi być tragedii z kadrą. Zobacz już teraz Duda rezerwowy, nie jeden klub chciałby mieć takiego grajka na ławce. Dziwię się więc bardzo, że po 6 !!! kolejkach pozbawiasz nas już szans na mistrzostwo, tym bardziej że z całym szacunkiem dla takich Piastów im raczej w głowie pierwsza ósemka, a nie wydawanie kasy na tułaczki po Kirgistanach itp itd.
I jeszcze jedno napięty terminarz dotyczy wszystkich drużyn, kontuzje dotyczą wszystkich drużyn.
Znaczy wiadomo tylko oni stoją na skraju trybuny a ich aktywnośc trwa kilka sekund.
I nic do takiego ... jednego z drugim nie dociera nawet jak jest jechany z gniazda.
Zawsze mi to przypomina tego pijanego traktorzyste z Widzewa co rzucił butlą - po fakcie możesz go i zlinczować ale co to da?
Brawo dla drużyny ,awansowała pomimo słabszej postawy w porównaniu do spotkania w Kijowie. Zaprocentowało doswiadczenie i ogranie zawodników w meczach pucharowych.Szkoda akcji Prijowica w koncówce spotkania, należeła mu się wczoraj brameczka.
Jak zwykle na meczu nie byłem, więc pytanie do uczestniczących - czy było ogłaszane, że na meczu jest Miroslav Radovic, a jeśli tak to jaka była reakcja trybun?
Trener Berg - co dalej? Awans zrobił, ale czy uważacie, że teraz jest lepiej niż wiosną? Ja mam poważne wątpliwości.
Obecność Radovicia została ogłoszona. Trybuny w ogóle nie zareagowały, bo trwał doping.
Jakże inaczej ten mecz wygląda po analizie na zimno, po obejrzeniu "na spokojnie" dzień po. Owszem nawet za drugim razem widać było, że Zoria to bardzo mocny rywal, a zawodnicy Legii świadomi stawki nie pokazują wszystkiego na co ich stać. Niemniej jednak zawodnicy Henninga Berga imponują umiejętnością realizacją założeń taktycznych, tak w zamyśle szkoleniowców miał tren mecz wyglądać i tak własnie wyglądał. Elementem chaosu, tym nieprzewidywalnym była skuteczność przeciwników z rzutów wolnych, ale to jedyna metoda piłkarzy Zorii na stworzenie zagrożenia pod bramką Kuciaka, z gry nie udało się wykreować nic co mogłoby zmusić Słowaka do wysiłku (całe szczęście, bo Dusan nie miał wczoraj najlepszego dnia). Szkoda, że gospodarze nie rozgryźli niemieckiego "aptekarza", który gwizdał wszystko, bo nerwowej końcówki można było uniknąć. Szczególnie, że zawodnicy trenera Vernyduba zwietrzyli swoją szansę i z lubością "kręcili się" w okolicach pola karnego legionistów. Niestety najpierw Igor Leczuk, a potem Kuba Rzeźniczak dali się złapać na wędkę zarzucaną przez gości i ten, jakże ważny dla nas mecz do samego końca trzymał nas w napięciu. Na szczęście w czwartek na strzały Chomczenowskija i Małynowskija mieliśmy godne odpowiedzi w postaci uderzeń Brzyskiego (świetny mecz), Gulherme (gracz meczu?) i Dudy (wciąż szuka formy) i radość po końcowym gwizdu należała do widzów zgromadzonych na stadionie przy Łazienkowskiej 3. Szkoda tylko próby Prijovicia, który imponuje mi w kolejnym już meczu i warto byłoby tą jego postawę nagrodzić. Strzał przedniej marki, zabrakło kilku, może kilkunastu centymetrów i nawet nieźle spisujący się w bramce rywali Shevchenko nie miałby nic do powiedzenia.
Kończąc, bilans Henninga Berga w Europie powala na kolana, to jak pod wodzą Norwega gra Legia jest niesamowite, rzekłbym - niewiarygodne. Jednak teraz musi nastąpić swojego rodzaju wyrównanie, czas aby tą naszą klasę, przygotowanie i umiejętności pokazać w meczach ligowych. Bez tego wczorajsze osiągnięcie szybko odejdzie w niepamięć.
Może jeszcze słowo narzekania.
P.S. Ten "drugi" to tez dla mnie bezdyskusyjnie Trickovski
P.s.2. Co do Radovica to faktem jest że trwal doping ale brawa na wschodniej w dużej ilości sie pojawiły
Ps3 Matołów podających napoje zawodnikom Zorii przy rzutach rożnych należy spacyfikować .
Pełna zgoda z Garmem i Wallesem odnośnie tego pierwszego
@Mort
Dzięki że już jest pełna świadomość głupoty takich zachowań wśród " najważniejszych "
Dobrze by było aby klub mógł ukarać nieprzystosowanych bez presji "Cala Legia zawsze razem "
co do rzucania to mój syn, który chodzi na Żyletę twierdził jak go pytałem, że rzucano z narożników ale wschodniej i zachodniej. Co nie oznacza, że mogli być to też kibice z "białej trybuny", dla których zabrakło miejsca na północnej. Tak czy owak głupota, głupota i jeszcze raz głupota
To zupełnie bez znaczenia skąd, dwa lata i duża kara finansowa może choć tyci tyci da do myślenia.