A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Lechia 4-1: Jak z płatka

Legia wysoko pokonała Lechią Gdańsk w meczu 1/8 finału pucharu Polski. Zdobywcami bramek dla Legii byli Aleksandar Prijović (który bramkarza Lechii pokonał dwukrotnie), Nemanja Nikolić oraz Igor Lewczuk. Goście odpowiedzieli tylko jednym trafieniem autorstwa Michała Maka. Ćwierćfinałowym rywalem Legii będzie Chojniczanka Chojnice.

Na mecz z Lechią czekaliśmy z nadzieją, że legioniści potwierdzą zwyżkę formy zasygnalizowaną w ligowym meczu w Chorzowie. Gdańszczanie 'na papierze' wydawali się trudnym przeciwnikiem, ale lechiści od początku sezonu jakoś nie mogli odnaleźć odpowiedniego rytmu. Było to widać także w czwartkowy wieczór. Nasz zespół skwapliwie wykorzystał słabość gości.

W stosunku do składu z Chorzowa trener Henning  Berg dokonał tylko jednej modyfikacji. Na prawej obronie zameldował się Bartosz Bereszyński, a Łukasz Broź wrócił naławkę rezerwowych. SKład Legii wyglądał następująco: Kuciak - Bereszyński, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski - Guilherme, Furman, Vranjes, Kucharczyk - Nikolić, Prijović. Goście rozpoczęli mecz w składzie: Marić - Wojtkowiak, Janicki, Gerson, Marković - Łukasik, Borysiuk - Makuszewski, Peszko, Nazario - Krasić.

Przez ponad dwadzieścia minut na boisku nie działo się nic ciekawego. Wreszcie w 24. minucie legioniści wykonywali rzut rożny. Piłka bita przez Brzyskiego została wybita wysoko w górę i spadła... wprost na głowę Prijovicia, który ku konsternacji gości z kilka metrów trafił do siatki. Prowadziliśmy 1:0.

Gol dla Legii ożywił mecz. Obie drużyny mogły zmienić wynik. Kolejną dobrą okazję dla Legii miał po podaniu do Nikolicia Prijović, jednak strzelił zbyt lekko i Marić pewnie interweniował. Wyrównać mógł Nazario, który miał na nodze piłkę odbitą przez Kuciaka po strzale Makuszewskiego, ale Brazylijczyk w tej sytuacji fatalnie przestrzelił. W ostatniej minucie pierwszej połowy błąd popełnił Kuciak, który źle wybił piłkę nogą. Na bramkę Legii szarżował Krasić, na szczęście Furman do spółki z Lewczukiem powstrzymali doświadczonego Serba.

Na drugą połowę nie wyszedł słabo grający reprezentant Polski Peszko, którego zmianił Mak. Mecz był otwarty, żywy, nie brakowało sytuacji strzeleckich dla obu stron. W 50, minucie po znakomitym podaniu od Prijovicia sam na bramkę Lechii ruszył Nikolić. Nasz napastnik minął już bramkarza gości, ale nieco zbyt mocno wypuścił sobie piłkę i Marić zdążył zatrzymać płaski strzał. Pięć minut później wyborną okazję do wyrównania miał Nazario, ale będąc sam na sam z Kuciakiem, trafił wprost w słowackiego bramkarza.

W 60. minucie Furmana zmienił Makowski. Dwie minuty później rzut wolny egzekwował Brzyski. Nasz obrońca usiłował zaskoczyć Maricia strzałem, piłka trafiła w poprzeczkę, następnie spadła pod nogi Nikolicia, który zdobył drugiego gola dla Legii. Nikolić mógł podwoić swoją zdobycz bramkową kilka minut później, ale jego strzał głową tym razem obronił Marić. Bramkarz Lechii nie miał nic do powiedzenia w 75. minucie po kolejnym stałym fragmencie gry w wykonaniu Legii. Brzyski dośrodkował na głowę Lewczuka z rzutu rożnego i było 3:0.

Nikolić został zmieniony przez Saganowskiego, a goście poderwali się do jeszcze jednego ataku. Dobrą akcję przeprowadził Wojtkowiak, wycofał do Maka, a ten precyzyjnym strzałem pokonał Kuciaka. Awans Legii nie był jednak zagrożony. Legioniści mieli tyle miejsca do wyprowadzenia kontr, że przynajmniej jedna z nich prędzej czy później musiała zakończyć się bramką. Tak stało się w 85. minucie. Trzech legionistów ruszyło na  bramkę Maricia, Kucharczyk podał do Prijovicia, a ten dopełnił formalności. Było 4:1 i ten wynik nie zmienił się już do końca meczu.

To był przyjemny w odbiorze, 'lekki' mecz, co najważniejsze zakończony przekonującym zwycięstwem Legii. Chciałoby się obejrzeć jeszcze przynajmniej kilka takich tej jesieni.

Dyskusja (6)
1piątek, 25, września 2015 01:10
corazstarszy
Ok. 75 minuty była sytuacja, że Kuciak zagrał lobem / podcinką nad głową Maka czy Makuszewskiego. To było bardzo głupie i przypomniały mi się jego zeszłoroczne popisy w Gliwicach. Wówczas za pierwszym razem też mu się udało, za drugim nie i Wilczek strzelił na 2-0. No więc, mam nadzieję, że zostanie mu wyjaśnione, żeby tak nie zagrywał.
Guilherme dwa razy zainicjował akcję Lechii zagrywając w poprzek boiska.
Z takich rzadziej chwalonych graczy, to warto docenić Kucharczyka, tym razem na prawej stronie w 1. połowie, gdy pomagał bardzo Beresiowi, no i Tomka Brzyskiego, który pogrywał z Peszką jak profesor + udział przy 1-0, 2-0 i 3-0.
Bramki Prijovicia to jedno. Ale ta klepka ok. 50 minuty tyłem do bramki z obrońcą na plecach wypuszczająca Nikolicia sam na sam, to było zagranie wieczoru.
Widzę, że z Chojniczanką gramy jeszcze w tym roku. Dodając SPP (w 2013 nierozgrywany) i mecze ¼ PP to Legia od 10 lipca do 19 grudnia (162 dni) naprawdę rozegra rekordową liczbę meczów: 38 (21 liga + 1 SPP + 4 PP + 12 LE). Gramy średnio co 4 i ¼ dnia. Tylko współczuć. To nie są nawet w przybliżeniu równe szanse dla wszystkich drużyn.
Co do Lechii, dawno nie widziałem tak rozbitej grupy piłkarzy (chciałem napisać ‘drużyny’, ale to nie byłaby prawda). Jak mieliśmy zastrzeżenia do Legii za czasów ITI, to dzisiaj na przykładzie LG widać, że można zespół gorzej budować. Legii, na szczęście, piłkarze Ruchu pomogli się skonsolidować.
Ciekawa wypowiedź trenera: ‘Trickovski jest coraz lepszy, ale wciąż potrzebuje czasu. Poza tym ogranicza nas regulamin co do zawodników spoza Unii Europejskiej. Gdyby dziś znalazł się na boisku, to musiałoby to być kosztem innego gracza – Vranjesa, Guilherme czy Prijovicia. Ten ostatni w lidze jest liczony jako gracz Unii, a w Pucharze Polski nie.’
Czy w Legii zaczęto poważnie traktować przepisy? Jeśli tak, to jest tak jak mówił Mioduski: ‘uczą się’.
2piątek, 25, września 2015 01:19
Walles
Po tym meczu wiele mi się po głowie kołacze myśli. Lechia z pewnoscia chciała ten mecz wygrać, duzo biegali, sporo walczyli i skoro my grając tak jak gralismy, w dodatku bez kilku zawodników kontuzjowanych potrafimy wygrać 4:1 to pytanie czy my jestesmy tak slabi czy tak dobrzy? Ale jak pisałem po meczu z Ruchem ja nie ogarniam juz tej druzyny Smile
Dopiero w TV zobaczyłem jak kapitalnie zagrał Prijovic do Nikolica który potem przegrał sytuację sam na sam z bramkarzem Lechii. Nasz Szwajcar wyglada coraz lepiej. Ogólnie humorek dopisuje, sam nie wiem dlaczego Wink Jak mówiłem na stadionie, będe bronił Kucharczyka za jego serducho. Powiedzialem też że od razu przypominają mi sie słowa Witka Sikorskiego. "Wiem że wielu sie ze mnie śmieje. Wiem że nie jestem wirtuozem. Ale nikt mi nie powie że na boisku nie zostawiam zdrowia.". Na plus Bereś, który kilkoma rajdami wprowadził sporo zamieszania. I powiedzcie mi na Boga jak grając tyle lat w piłke można tak beznadziejnie grać nogami jak Kuciak? Wink

Polecam obejrzenie konferencji Berga na stronie głównej. Berg jest jaki jest ale to fajnie, jak mawia Kazek Węgrzyn, naprawdę fajnie że facet trzyma klasę i potrafi w takich słowach powiedzieć to co powiedział Skorża Jóźwiakowi czyli spierdalaj. Wink Jest jeszcze jedna sprawa godna uwagi. Po prosbie o komentarz do słów Żewłakowa w sprawie zmian w czasie meczu w Chorzowie warto zwrócić uwagę na reakcję Berga podczas zadawania pytania po polsku. Tutaj od razu powróciły moje filmowe skojarzenia. "Trzynasty wojownik" i scena jak Banderas przysłuchuje sie mowie Wikingów. Wyglądało na to że za chwile Berg przemówi czysta polszczyzną - "Moja matka była cnotliwą kobietą, ze szlachetnego rodu. Ja przynajmniej wiem kim jest mój ojciec ty świniojadzie i synu dziewki" Very Happy

edit:Widzę że corazstarszy też zwrócił uwagę na to samo zagranie Prijovica Wink
W sprawie przepisów to odebrałem to jako kolejny plaskacz dla Żewłakowa Wink
3piątek, 25, września 2015 09:37
Monrooe
Nie ogarniam tej Legii, serio. Strasznie mnie wkurza jak gramy na pół gwizdka, jednocześnie doskonale zdaje sobie sprawę z tego o czym pisze corazstarszy (granie co 4 i ¼ dnia) i nie umiem krytykować oszczędzania sił na kolejne mecze. Szczególnie w sytuacji gdy piłkarze sami przyznają, że nie są w stanie przewidzieć na ile starcza im sił i "całkowite zatkanie" może nastąpić w każdej chwili (w trakcie meczu również). Problem polega na tym, że raz mamy z tego powodu problemy, a innym razem wygrywamy 4:1. I bądź tu chłopie mądry. Na razie cieszę się z wyników, przydałyby się jeszcze ze dwa wygrane mecze, bo wbrew temu co twierdzili nasi futboliści na boisku nadal po nich widać, że są spięci. Brakuje luzu (może poza parą Prijović - Nikolić) i pewności siebie. W kilku sytuacjach wyraźny brak komunikacji doprowadził do niebezpieczeństwa pod naszą bramką. Jednak końcowe 4:1 nie pozwala mi na dalsze brnięcie w szczegóły, obym zawsze miał tego typu zmartwienia.

ps: III kolejny mecz Lewczuka, kiedy to Pan Igor wygląda jak szef naszej defensywy - brawo.
edit: Wypowiedź Berga w kwestii Michała Żewłakowa - klasa. Tak to powinno wyglądać w obie strony.
4piątek, 25, września 2015 10:13
świrekwampirek
Z ciekawością zobaczę mecz ligowy Lechii w najbliższej kolejce, wczoraj biegali jak nakręceni mimo że podobno mają siły na maks 60 min. Jeśli tak jest będą czuli wczorajszy mecz jeszcze kilka tygodni ale to już nie nasz problem.
Swoją drogą co musi zrobić Legia, iloma bramkami wygrać żeby nie być krytykowana?
Cytując klasyka to zdumiewająceSmile
5piątek, 25, września 2015 10:14
Oley
@Świrek

czekamy jeszcze na "konstruktywną krytykę" Żewłaka Smile
6piątek, 25, września 2015 13:40
Senator
Panowie szlachta tak czy siak jest to już dyskusja publiczna a pośredniczą media co mi się zupełnie nie widzi.
Wolałbym aby Berg zbył pytanie odpowiedzią typu tak słyszałem ale już z Michałem rozmawiałem i nie ma tematu,choćby to było zwykle perfidne kłamstwo.
Taki dyskurs publiczny niczemu dobremu nie służy.

Co do meczu, w przerwie powiedziałem kibicowi50 niech już zwolnią tego Berga przynajmniej jeden temat będzie zamknięty. Tym bardziej że jak wiecie ja specjalnej wagi do trenerów nie przykładam. W tej części meczu przeprowadziliśmy jedną akcję i z rogu strzeliliśmy bramkę właściwie z d....
Nie podobała mi się gra naszej Legii.
W drugiej połowie mecz się otworzył i dzięki kontrom mieliśmy parę sytuacji choć bramki dwie strzlilismy po stałych fragmentach a tylko czwartą po typowej kontrze.
Czyli tak, gra taka sobie a my mamy 4 rywal 1 .
Czyli tak brak Jodły, Dudy,Ivicy, Pazdana a my golimy Lechię która przez cały mecz się starała, grała na poważnie. Bądź więc tu człowieku mądry i zrozum o co chodzi.
Acha pisałem cały czas Lewczuk jest ok i bardzo mnie cieszy że ja laik i dylemat mam rację. Tak więc następnym razem kiedy będziecie się ze mnie śmieli, smiejcie się ciszej Smile
PS
Kuciak gdzieś znowu odleciał.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1