A+ A A-

Euro 2016: Dzień Payeta

Za nami pierwszy mecz mistrzostw Europy. Zgodnie z oczekiwaniami Francja okazała się w nim lepsza od Rumunii, mimo że zadanie okazało się dla gospodarzy turnieju trudniejsze niż można było przypuszczać. Zwycięską bramkę na 2:1 zdobył dopiero w 89. minucie Dimitri Payet.

 

Gdyby oceniać reprezentację Francji na podstawie tego jednego meczu, ocena musiałaby być surowa. Drużyna Deschampsa grała futbol chaotyczny, akcje ofensywne Francuzów pozbawione były płynności i dokładności. Nie był to zespół, na który patrzyło się z przyjemnością. Francja wygrała, bo wśród jedenastu chłopa znalazł się jeden, który zrobił różnicę. Payet był aktywny od pierwszych minut meczu, to on asystował przy bramce Giroud na 1:0, to on wreszcie huknął z lewej nogi w okienko rumuńskiej bramki w 89. minucie meczu, przesądzając o zwycięstwie swojego zespołu.

W szerszej perspektywie przeciętny mecz z Rumunią faktycznie nie zakwestionował siły Francji, lecz ją... potwierdził. Po pierwsze dlatego, że nawet męcząc się na boisku, Francuzi byli w stanie stworzyć kilka wybornych okazji strzeleckich (w pierwszej połowie Giroud i dwukrotnie Griezmann, po przerwie Pogba). Po drugie dlatego, że Francja udowodniła, że dysponuje całą armią boiskowych indywidualności. Zawiedli Pogba i Griezmann? Spokojna głowa, mamy jeszcze Payeta (dziś, bo jutro bohaterem może być np. Coman). Po trzecie wreszcie, oczywistość, zwycięstwo nad Rumunią z perspektywą w postaci meczów z Albanią i Szwajcarią, ustawia Francuzów w nadzwyczaj komfortowej sytuacji jeżeli chodzi o ich przyszłość w turnieju. Deschamps może już śmiało myśleć o fazie pucharowej.

Jeżeli chodzi o reprezentację Rumunii, nastroje w niej na pewno fatalne. Remis z Francją, który przecież był tak blisko, sprawiłby, że zwycięstwo z Albanią lub Szwajcarią praktycznie gwarantowałoby Rumunii grę w fazie pucharowej. Z golem Payeta Rumunom wymknęła się z rąk wielka szansa. Niepocieszony, mimo gola z rzutu karnego, musi być zwłaszcza Stancu, który w pierwszej połowie z kilku metrów trafił w Llorisa, a po przerwie nie trafił w bramkę, będąc tylko przed francuskim bramkarzem. Spoglądając 'z boku' warto zwrócić uwagę na fakt, że Rumunia straciła gola akurat wtedy, kiedy najbardziej cofnęła się do defensywy i zrezygnowała z prób założenia wysokiego pressingu. Przesadna ostrożność, jak widać, wcale nie musi popłacać.

W sobotę mecz Szwajcarii z Albanią oraz start rywalizacji w grupie B. Słowacja zmierzy się z Walią, a Anglia z Rosją.

Dyskusja (10)
1sobota, 11, czerwca 2016 07:01
Zbyszek
Gawinie tak to wyglądało. Tylko,że obie drużyny mają różne cele na ten turniej. Francuzi nie ukrywają,że chcą go wygrać.Nie mogą więc wystrzelić z formą na początku turnieju. Stąd w moim przekonaniu w ich grze słabości w postaci niedostatecznej dynamiki gry. Przekładało się to i na niedostateczną dokładność w rozgrywaniu akcji.Na tle lekko przysłabionej Francji Rumuni wypadli okazale. Ich gra defensywna była i jest na wysokim poziomie. Potrafią opóźniać akcje, przeszkadzać,mają niezły przechwyt; gdyby jeszcze poprawili odbiór. Ale w konstruowaniu sytuacji podbramkowych już byli słabsi. Dobrzy w polu, gorsi bezpośrednio pod bramką.
Zobaczymy jak wypadną z grającymi również defensywnie Szwajcarami i Albańczykami,ale powinni sobie poradzić, bo ich trener Anghel Iordanescu to znakomity i doświadczony fachowiec.
Tylko zawsze mnie dziwiło,że wielu trenerów, którzy byli obrońcami prowadzone przez siebie drużyny ustawiali ofensywnie, a tacy jak Iordnaescu, który był napastnikiem z kolei grają defensywnie. Czyżby potrzeba jakiegoś wyrównania, jakiejś kompensaty ? Smile.
2sobota, 11, czerwca 2016 08:44
dalkub
No właśnie - moim zdaniem ten mecz pokazał co znaczy trener dobry i trener wybitny/doświadczony.
Ten pierwszy mając nadmiar bogactwa z przodu, mimo że kilku zawodników pozostawił w domu, postanowił upchnąć je całe na boisku. Ten drugi mając zawodników piłkarsko słabszych od naszych, ustawił ich inteligentnie na boisku, zablokował boki, a przede wszystkim drużyna się bardzo dobrze przesuwała.
Francuzi zaś pozbawieni skrzydłowych - Pogba miotający się gdzieś po prawej stronie, Kante przestraszony, Griezmann szukający gry z Giroud, co wychodzi słabo, bo ten drugi nie ma takich inklinacji. Oczekiwanie że Sagna zdubluje pozycję skrzydłowego, po zejściu Pogby do środka to niestety pobożne życzenie. Dziwaczna ta taktyka kiedy ma się napastnika, który lepiej strzela głową niż nogą - inna sprawa że największe zagrożenie rumuńskiej bramki było po dośrodkowaniach, ale było ich za mało. Mam wrażenie że tak grająca Francja nie będzie trudna do pokonania przez lepszą piłkarsko drużynę - mecz ze Szwajcarami może być dla nich wyjątkowo trudny.
Mam tez wrażenie że trener ustawia drużynę pod kątem tego jakich ma zawodników - mając takich jakich mają Rumunii inaczej się nie da, no chyba że lubi się dostać w dupsko zdecydowanie
3sobota, 11, czerwca 2016 09:04
Zbyszek
@Dalkub.
Lekko przesadzasz z krytyką Francuzów. Oni mają cel do spełnienia i fachowcy z różnych dziedzin dbają o to, aby forma fizyczna i psychiczna przyszła czas.Dziś nie da się utrzymać przez miesiąc poziomu gry na optymalnym poziomie.Więc każdy trener zależnie od celu jaki mu stawiają tak szykuje grę drużyny, aby efekt założony uzyskać. Ale też wiemy,że wygra tylko jeden co oznacza,że reszta będzie przegranymi.Kibice i tzw. opinia publiczna potrafią to wybaczyć pod warunkiem,że chciano cel zrealizować. I np. Francuzom by nie wybaczono gdyby np. wygrali z Ruminami 7:0 i potem z grupy nie wyszli.Wybaczono Hiszpanom,że nie wyszli z grupy na MŚ w Brazylii , gdyż poziom aspiracji był inny.Niestety my mamy w większości poziom aspiracji nadal komuchowaty czyli chcemy tego co nierealne oraz "idealne" i oczekujemy tego od innych.Na szczęście czas nas uczy pokory i rozumienia,że każdy ma swoje własne cele i robi wszytko co możliwe ,a by te cele możliwe dla niego osiągnąć.
Nie musi się to na początku podobać,lecz Francuzi pokazali,że jest to główny faworyt do Tytułu.Gdyż planują swoje poczynania i je miarkują.
4sobota, 11, czerwca 2016 09:12
iocosus
Święta piłkarskie rozpoczęte i to całkiem niezłym meczem. Gdyby po 5 minutach Rumuni prowadzili 1:0, a powinni, by było jeszcze ciekawiej. Grając tak wysoko i intensywnie nie pozwalając Francuzom na rozwinięcie skrzydeł Rumuni udowodnili że dobrze zorganizowany zespół bez gwiazd ale z piłkarzami o dobrym wyszkoleniu technicznym, może przeciwstawić się ekipie która tuzów światowej piłki ma w nadmiarze i może sobie pozwolić na rezygnację z Benzemy, Nasriego, Riberyego.

Włosi zgrzytają zębami, na ten francuski urodzaj gwiazd, choć właśnie przypuszczam że grając w tak zorganizowany sposób jak Rumuni, ale jeszcze bardziej konsekwentnie, (a to Włosi potrafią) można napsuć krwi gwiazdorom, to już udowodnione.

Jeżeli Rumuni tak jak z gospodarzami Euro w meczu ich otwarcia będą grali z nami w eliminacjach do Mundialu w Rosji to bardzo słabo to widzę z naszej strony, my takiej gry nie cierpimy. Czeka nas niesamowicie ciężka przeprawa, obojętnie jak nasze orły zaprezentują się na Euro. W konfrontacji Biało –czerwonych z Rumunami będzie nam podobnie pod górkę jak onegdaj Legii ze Steauą. Inna kwestia że mam wątpliwości czy z Szwajcarią już w środę ekipa Iordanescu zagra na podobnym poziomie jak z Żabojadami. Zrobili na mnie spore wrażenie, ale czy to powtórzą?

Dalkub według mnie Rumuni są lepiej indywidualnie wyszkoleni niż Polacy, nasze gwiazdy są bardziej przebojowe, dynamiczne, twarde jak w przypadku Krychy, ale indywidualną techniką zsumowaną w drużynie moim zdaniem ich nie przewyższamy. Polotem, kreatywnością, fantazją być może gdy nasze gwiazdy by były w formie, ale jeżeli Rumuni nam "grać" nie pozwolą, tak jak Francuzom to ... będziemy się pocić.
5sobota, 11, czerwca 2016 09:14
dalkub
Zbyszku

ja nie krytykuję Francuzów że nie wygrali 7:0 - moim zdaniem trener źle dobrał skład i taktykę. Ustawił Giroud na szpicy i odciął go od dośrodkowań, ustawił Pogbę na prawej stronie i ograniczył jego kreatywność, chciał pograć kombinacyjnie z przodu, mając szybkobiegacza oraz gracza silnego w powietrzu. Kante mi się nie podobał - grał zachowawczo, mało pokazywał się do gry - Rumuni mając 3 zawodników w środku dosyć łatwo rozbijali te ataki. Oczywiście jest to krytyka w pewnej skali bo to nadal bardzo dobra ekipa.
6sobota, 11, czerwca 2016 09:54
Zbyszek
@Dalkub.
Ja tylko mówię, abyśmy nie wsadzali do sportu, w tym do piłki tej mentalności,że kto teoretycznie słabszy ten musi zasługiwać na wsparcie. Nie podam przykładów, ale wiedza nasza podpowiada,że realizujemy to co naprawdę możemy. W sporcie zdarza się,że ktoś teoretycznie gorszy coś osiągnie. Tylko,że to jest rzadkie, a nie nagminne. Może masz rację.,żę jest inaczej Ja pozostanę przy swoim. Francuzi są niebywale mocni i bardzo sprawni.
7sobota, 11, czerwca 2016 13:51
gawin76
@ Dalkub

Co do Kante - on tak gra zawsze. Typowy destruktor w typie Makelele sprzed lat. Wydaje mi się, że wystawiając Kante zamiast bardziej uniwersalnego Sissoko i Payeta w miejsce Martiala, Deschamps asekurował się, wiedząc, że jego drużyna nie będzie w optymalnej dyspozycji w pierwszym meczu.

@ Iocosus

Ja tymi Rumunami tak zachwycony nie jestem. Jasne, to są zawodnicy dobrze wyszkoleni technicznie i potrafiący realizować założenia taktyczne nakreślone przez trenera. Ale braku indywidualności IMO oszukać się nie da. W EMŚ grajmy z nimi spokojnie na remis - tym samym bardzo zwiększymy swoje szanse na zwycięstwo.
8sobota, 11, czerwca 2016 16:16
dalkub
Panowie

Francuzi są niebywale mocni piłkarsko - to jest oczywiste - moim zdaniem to faworyt do wygrania.
Nie wspieram słabszych - opisuję to co widziałem - taktyki moim zdaniem Deschamps może uczyć się od Iordanescu, co nie oznacza że Rumuni byli lepsi, oni zwyczajnie grali co potrafili i to wystarczyło.
Wystarczyło bo Francuzi moim zdaniem trochę pozabijali własne atuty - na własne życzenie

Gawinie

Kante tak gra, ale moim zdaniem w Leicester grał na klasycznej 6 - przyklej się do przeciwnika odbierz oddaj, tu musiał grać we dwóch środku zamiast trzech i w takiej grze trzeba więcej wziąć odpowiedzialności w rozegraniu - o tym pisałem że był zagubiony
9sobota, 11, czerwca 2016 16:21
dalkub
Iocosus

możemy się nie zgadzać co do indywidualnych umiejętności poszczególnych graczy, ale zgadzam się w 100% że tak grający przeciwnik będzie dla nas bardzo trudny.
10niedziela, 12, czerwca 2016 14:34
a-c10
Kurde, ja się ostatnio jakoś niepokojąco często zgadzam z DalkubemWink

Francja wygrała z Rumunią, ale trener Iordanescu opstrykał na łyso trenera Deschampsa. Jest to dla mnie jasne jak Słońce. Pomysł z wystawieniem Pogby na boku okazał się wysoce chybiony. No i w ogóle gra Les Bleus wyglądała - zwłaszcza na tle wyjątkowo zdyscyplinowanych Rumunów - mocno podwórkowo. Tylko... co z tego?

Rację ma przecież także Zbyszek, pisząc o wysoce odmiennych celach obu drużyn na ten turniej. Jeśli Francuzi sięgną po złoto, nikt nie będzie sarkał, że zaczęli jakoś tak niemrawo.

W ogóle - co się rzadko po piłkarskich meczach zdarza - akurat po tym spotkaniu wszyscy mogą być, hmmm..., może niekoniecznie hiperszczęśliwi, ale na pewno ukontentowani. Gospodarze nie grali nic wielkiego, ale mają trzy punkty. Goście zebrali sporo dobrych recenzji i prawdopodobnie - mimo braku wymiernych zdobyczy - podbudowali pewność siebie, co może im się przydać w następnych grach. Postronny widz nie zobaczył jakiegoś zapierającego dech w piersiach widowiska, ale przynajmniej na koniec dostał bramkę "stadiony świata". Dobrze jest. Oby tak dalej.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1