A+ A A-

Trenčín - Legia 0-1: Rozbrojony dynamit

Nasza drużyna jest w dobrej sytuacji przed meczem rewanżowym trzeciej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu rozegranym w Żylinie Legia wygrała 1:0 z mistrzem Słowacji, drużyną AS Trenčín. Zwycięską bramkę zdobył niezawodny Nemanja Nikolić.

 

Trener Besnik Hasi zdecydował się na grę trójką środkowych pomocników. W wyjściowej jedenastce zabrakło miejsca dla Kaspera Hamalainena i Aleksandara Prijovicia, za to znalazł się w niej Michał Kopczyński. Na lewej obronie mecz zaczął Tomasz Brzyski. Nawet na ławce rezerwowych zabrakło kontuzjowanego Adama Hlouska. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Bereszyński, Lewczuk, Pazdan, Brzyski – Jodłowiec, Kopczyński, Moulin – Aleksandrow, Nikolić, Kucharczyk. Szkoleniowiec gospodarzy Martin Ševela odpowiedział drużyną w składzie: Chovan – Šulek, Udeh, Kleščík, Holúbek – Rabiu, Lawrence, Bero – Kalu, Janga, Bala. Na lewej obronie zabrakło Kingsleya Madu, miejsce którego zajął wycofany z linii środkowej Holúbek. W środku pola, obok żegnającego się ze swoim zespołem Matúša Bero, pojawił się Anglik James Lawrence, nieobecny w rewanżowym meczu drugiej rundy kwalifikacji z Olimpiją Lublana.

Legia zaczęła bardzo pewnie i przez blisko dwie minuty praktycznie nie pozwoliła powąchać piłki zespołowi mistrza Słowacji. Nasza drużyna wypracowała sobie rzut rożny, po którym groźnie strzelał Pazdan, jednak jego strzał został zablokowany. Gospodarze szybko się odgryźli. W 4. minucie potężnie zza pola karnego huknął Lawrence, ale piłka poszybowała wprost w Malarza.

Szybko okazało się, że Legia przyjęła w tym meczu postawę defensywną i wyczekującą. Nasi zawodnicy mieli czyhać na błąd gospodarzy. W ataku pozycyjnym byliśmy rzadko, wprowadzając na połowę Trenčína niewielu piłkarzy. Często stosowaliśmy podobno nielubiane przez trenera Hasiego długie podania do zawodników ofensywnych.  Gospodarze znacznie częściej byli przy piłce, ale nie byli w stanie dojść do czystej sytuacji strzeleckiej, wybrali zatem ostrzeliwanie bramki Malarza uderzeniami z dystansu.

Pod obiema bramkami kilka razy zrobiło się ciekawie. W 8. minucie fatalny błąd przy wyprowadzeniu ataku popełnił Holúbek. Piłkę przejął Kucharczyk, natychmiast podał do Nikolicia, ale nasz napastnik uderzył nieprecyzyjnie i nie trafił w bramkę. W 13. minucie dobrą indywidualną akcję przeprowadził Šulek, uderzył celnie, ale Malarz odbił ten strzał. W 24. minucie Kopczyński powstrzymał szybki atak gospodarzy i został ukarany żółtą kartką. Z rzutu wolnego szczęścia próbował Kalu, ale strzelił niecelnie. W 27. minucie akcję gości przerwał Pazdan. Legioniści szybko przenieśli piłkę do Nikolicia, który ruszył na bramkę Chovana. Strzał Nikolicia był jednak zbyt lekki i słowacki bramkarz odbił to uderzenie. W 30. minucie kolejny raz potężnie huknął Holúbek i Malarz z trudem wybił piłkę na rzut rożny. W ostatniej minucie pierwszej połowy nasz bramkarz niezbyt dobrze wyszedł do piłki, zostawiając na chwilę opuszczoną bramkę, na szczęście Kalu nie znalazł sobie miejsca do oddania celnego strzału.

Po pierwszej połowie było 0:0, co należało uznać za zasłużony wynik.

Druga połowa rozpoczęła się od dwóch starć z udziałem Lawrenca i Jodłowca. Tu górą był nasz pomocnik, ale potem coraz wyraźniej rysowała się przewaga gospodarzy. W 52. minucie piłkarze Trenčína dobrze utrzymali się przy piłce, z prawej strony boiska dośrodkował Šulek i po strzale, tym razem oddanym nie z dystansu lecz z pola karnego Legii, kolejny raz interweniować musiał Malarz. W 56. minucie Pazdan przegrał pojedynek biegowy z Balą, nigeryjski skrzydłowy posłał piłkę w pole karne, do strzału doszedł Bero, uderzył potężnie, ale znów interweniował Malarz. Legia odpowiedziała akcją, po której Nikolić nie sięgnął piłki dośrodkowanej przez Kucharczyka. W 61. minucie Bereszyński powstrzymał w polu karnym Kalu. Gospodarze domagali się rzutu karnego, ale sędzia Kulbakow puścił grę. Za chwilę w polu karnym Legii szarżował Janga.

Gospodarze grali coraz odważniej, naciskali Legię wysokim pressingiem i wydawało się, że to Trenčín jest bliżej zdobycia gola. Wtedy jednak zachowawcza, oparta na grze z kontry taktyka Legii wreszcie przyniosła pożądany skutek. W 69. minucie indywidualną akcją popisał się Kucharczyk, przedarł się lewym skrzydłem, dośrodkował w pole karne, gdzie do piłki doszedł Nikolić i wyprowadził Legię na prowadzenie.

Zdobyty gol dobrze wpłynął na legionistów, którzy odepchnęli piłkarzy Trenčína od swojej bramki. W 82. minucie znów dobrym rajdem i dośrodkowaniem popisał się Kucharczyk, jednak tym razem Chovan przytomnie wyszedł z bramki i uprzedził Prijovicia, który kilka minut wcześniej zameldował się na boisku, zmieniając Nikolicia. W 87. minucie pokazał się Kalu, który wcześniej często przewracał się w fizycznej walce z legionistami. Młody Nigeryjczyk tym razem utrzymał się przy piłce i oddał mocny strzał z pola karnego, obroniony przez Malarza. Legia mogła podwyższyć prowadzenie w 90. minucie, kiedy po rzucie rożnym do strzału głową doszedł Pazdan. Nasz obrońca nieznacznie się pomylił.

Mecz zakończył się ważnym zwycięstwem Legii, które sprawia, że awans do czwartej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów jest na wyciągnięcie ręki. Legia wyszła na boisko z defensywnym nastawieniem i ta taktyka opłaciła się, choć nasza drużyna potwierdziła, że wciąż nie jest w najwyższej formie. Legioniści mieli problemy z utrzymaniem się przy piłce i często razili niedokładnością w rozegraniu ataku. Z pewnością nie był to tak profesorski mecz Legii jak choćby zeszłoroczne wyjazdowe zwycięstwo nad Zorią - ale kto sądzi zwycięzców? Jeżeli w obecnej sytuacji Legia była w stanie wygrać wyjazdowy mecz z mistrzem Słowacji, to znaczy, że w tym zespole jest jeszcze duży potencjał. W piłkarzach Trenčína bez wątpienia tkwi wiele sportowej złości po pierwszym meczu i w rewanżu naszych piłkarzy czeka twarda walka o awans, ale możemy z optymizmem czekać na jej korzystne dla nas rozstrzygnięcie.

Dyskusja (20)
1środa, 27, lipca 2016 22:54
Garm
Ważny i dobry wynik trudnego (również w oglądaniu) meczu wyjazdowego. Liczę – być może naiwnie – że da to trenerowi trochę jakże potrzebnego czasu na dalsze ustawianie klocków po swojemu. Trudno oceniać jednoznacznie jego dzisiejszy pomysł na mecz, bo ten mógł się zakończyć zarówno naszym znacznie wyższym zwycięstwem (gdyby Nikolić wykorzystał wszystkie sytuacje stworzone mu przez Kucharczyka), jak i dość bolesną porażką (gdyby nie Pazdan i Malarz). Goście wciąż mogą nam w rewanżu zagrozić (zwłaszcza, że sędziować będzie znany nam z Trabzonu Biezborodow), ale czas bardziej bałem się dzisiejszego spotkania.

Podobali mi się dziś Malarz, Kopczyński (szczególnie jego odpowiedzialna gra po otrzymaniu żółtej kartki) i Kucharczyk. Nie podobał mi się Nikolić (choć w końcu zrobił swoje) i Jodłowiec, którzy będą musieli chyba w końcu dostać wolne. Całkiem dobrze w rywalizacji z ruchliwymi skrzydłowymi Trencina spisali się Bereszyński i Brzyski. A Moulin chyba lepiej wypada nieco dalej od bramki rywala, ale niewątpliwie jest w tej chwili najważniejszą postacią naszej pomocy.
2środa, 27, lipca 2016 23:58
gawin76
Co do pomysłu na grę, zaskoczyło mnie, że zagraliśmy aż tak defensywnie i aż tak ciężko szło nam wyprowadzanie kontr. Wierzyłem, że nawet w obecnej dyspozycji będziemy łatwiej dochodzić do sytuacji - zresztą pierwszy kwadrans zapowiadał, że tak właśnie może być. Ale ostatecznie wyszło na to, że Hasi trafnie ocenił sytuację.

W ogóle można odnieść wrażenie, że nasz trener schodzi na ziemię w swoich pomysłach na Legię Wink Bo w Żylinie była i obrona całą jedenastką, i 'laga', i typowo defensywny pomocnik w osobie Kopczyńskiego. A przypadek Kopy pokazuje, że coś jednak poszło trochę nie tak w konstruowaniu naszej kadry. Trener potrzebuje piłkarza o określonej charakterystyce i nagle okazuje się, że najlepiej do tej roli nadaje się facet, który przez ładnych parę lat robił za, z całym szacunkiem, statystę. Aż przypomina się awans Rosłonia za pierwszej rundy Wdowczyka w Legii.

Obawiam się Garmie, że to zwycięstwo nie kupi Hasiemu czasu. Do rewanżu niewiele może się zmienić, mecz w Warszawie może być podobny w przebiegu do tego w Żylinie i równie trudny w odbiorze. Czeka nas jeszcze kilka tygodni biegu na długu tlenowym.
3czwartek, 28, lipca 2016 00:00
Senator
Ja Was panowie szlachta podziwiam. Jak po tym czymś potraficie napisać tyle pozytywnych i optymitycznych słów. Znacie się więc napiszcie, jak to coś miało się do kochanej przez nas wszystkich dyscypliny sportu zwanej piłka nożna?
4czwartek, 28, lipca 2016 00:09
czarnuch
Wynik najważniejszy a ten jest pozytywny.

Co do gry.. Wiele pozostaje do życzenia ale.. jeśli można śmiało zauważyć jakiekolwiek wątpliwości to i również są powody do optymizmu.
Takim powiewem optymizmu jest nie tylko niewątpliwie bohater meczu Malarz ale także niedoświadczony Kopczyński, Bereś, u którego widać oznaki powrotu na właściwe tory, Niko głodnego krwi w europucharach. Oczywiście śmiało można oczekiwać więcej ale na to myślę,że przyjdzie czas już niebawem Smile

Co doskwiera? Ciężki w wykonaniu pomysł na grę ofensywną. Brakuje świeżości (wymowna była chwila,w której przy wykonywaniu autu przez legionistów trener Hasi donośnie apelował do swoich podopiecznych o większy ruch z przodu,aby potem jedynie wzruszyć ramionami w geście niemocy - tutaj rodzi się moja ciekawość dotycząca efektywności komunikacji na linii trener - zawodnicy), co odbija się na jakości oraz wykonawców. Jodła na chwilę obecną potrzebuje zluzowania, Hama wciąż ma problemy z odnalezieniem się na boisku, Aleksandrow udowadnia iż nie zbawi skrzydeł Legii, Brzyski choć zagrał nieźle to niestety nie Hlousek a najbardziej brakuje nam Gui.

Na temat rywali wypowiem się może zbyt chłodno.
Na pewno ciekawa drużyna,ofensywnie usposobiona, dosyć młoda, ambitna ale.. Bramkarz elektryczny. Obrona daleka od stabilnego poziomu. Skrzydła niekiedy chaotyczne. Rewanż na Ł3 to olbrzymia przewaga. Oby skuteczność i efektywność naszej ofensywny tak jak dzisiaj obrona z Arkiem na czele oraz frekwencja dopisała Smile
5czwartek, 28, lipca 2016 00:27
anonimowy_legionista
Zęby bolą. Aleksandrow - wolę nie pisać co o nim myślę.

Na tą chwilę Legia jest po prostu wykastrowana. Brakuje nam kogoś takiego jak Bratko i tyle.
6czwartek, 28, lipca 2016 01:08
dalkub
Senatorze - mam tak samo. Nie rozumiem jak trzeba było oglądać ten mecz aby dojść do tylu w sumie pozytywnych wniosków.

Ja oglądałem pierwszy mecz Legii poza Superpucharem i szczerze to nie do końca wiem jak napisać cokolwiek pozytywnego o tym co widziałem.
Po pierwsze ten Trenćin jakby grał tak u nas w lidze to byłby do spadku - drużyna grająca football radosny bez asekuracji z wielbłądami w obronie - Legia w formie z wiosny rozniosłaby ich.
Po drugie zawodników tj. Nikolić czy Jodłowiec nie chcę oceniać - nie ma to sensu bo oni właśnie powinni rozpoczynać okres przygotowawczy.
Praktycznie każdy zawodnik z pola jest pod formą - fizyczną przede wszystkim, ale i coś jeszcze - ma wrażenie że schemat gry jest dla nich nie zrozumiały - może to tylko moje wrażanie ale na razie nie wiedzą gdzie biegać i kiedy.

Kopczyński - to że ten chłopak o marnych umiejętnościach niestety gra w pierwszym składzie i nie odbiega a wręcz ma kilka zagrań przyzwoitych to pokazuje na jakim etapie jest reszta zawodników

Moulin - w dzisiejszym meczu ja tych jego walorów nie widziałem - czytałem wiele że to gwiazda itd. - nie dzisiaj, a z pewnością nie na 10

Bereszyński - czy 17 latek powinien go tak ogrywać? chyba wiemy dlaczego Jędza był nie do ruszenia.

Brzyski - on już widać że przekroczył pewien etap i będzie tylko słabiej - Hlousek jest panem profesorem

Lewczuk - w gorszej dyspozycji niż na wiosnę

Kucharczyk - oprócz Malarza i Pazdana najlepszy na boisku, asysta, wykorzystuje to co ma czyli gaz i nareszcie kilka dobrych dograń lewą nogą. Oczywiście irytujące akcje też ma jak zwykle.

Aleksandrow - mam nadzieję że Hasi zdecyduje się grać na skrzydłach na odwrotną nogę i posadzi skutecznie Bułgara na ławie wpuszczając Langina - oby ten cokolwiek.....

Ogólnie w piłkę bardzo słabo, taktycznie przyzwoicie w defensywie. Mnie bolały zęby niestety.

Bardzo jestem ciekawy czy fizyka się poprawi i kiedy - i czy to jest proces sterowany czy też raczej coś się gdzieś nie udało - bez fizyki Jodła, Pazdek, Lewczuk Hlousek Prijov Niko - będą grali słabo.

P.S Czy tylko mi się wydawało że Niko ma troszkę za dużo kilogramów?
7czwartek, 28, lipca 2016 02:37
Senator
Czytaliście pomeczową wypowiedź Hasiego?
Gość twardo stąpa po ziemi doskonale wie że za tydzień nic lepiej nie będzie.
Ja jakąś nadzieję wiążę z tym nowym. Jeśli jest szybki i ma drybling to na taką obronę może być plusem.
Tak czy siak nie odważę się dziś napisać ,mamy LE.
8czwartek, 28, lipca 2016 07:52
corazstarszy
Wynik – znakomity (pewnie niejednemu wróciły pewne wspomnienia z meczu wyjazdowego z Gazyantepsporem), lecz o awans przyjdzie jeszcze ciężko powalczyć. I, wbrew Senatorowi, napiszę, że jeszcze nic pewnego.
Arkadiusz Malarz – świetny. Jemu najwięcej Legia wczoraj zawdzięczała. Czyli tak jak od początku sezonu.
Gra Legii – długa piłka to potęga. Nie wyglądaliśmy wczoraj na drużynę, jakie się widuje w fazie grupowej ChL.
Trenczin – jak można było oczekiwać na podstawie ich dwumeczu w poprzedniej rundzie i wieku zawodników, nie jest to futbol do końca poważny. A ich Nigeryjczycy bywają mocno nerwowi.
Nawierzchnia – moim zdaniem, widać było, że Legia na takiej nie gra, a miejscowi – tak.
Bereszyński, Kopczyński, Kucharczyk – w wielu momentach fajnie zagrali. Ale jest kilku zawodników, którzy dopiero za jakiś czas lepiej zagrają.
9czwartek, 28, lipca 2016 09:59
anonimowy_legionista
Ci Nigeryjczycy na pewno mieli 17 lat?

Laga nie jest zła trzeba mieć ją komu posłać i zrobić to w odpowiednim momencie.
Lepsze jest to niż granie wszerz boiska.
10czwartek, 28, lipca 2016 10:03
sektor212
Wynik lepszy niż gra.

Legia zdecydowanie lepsza taktycznie. I to koniec radosnych spostrzeżeń.
Powracamy do bezradnej bez pomysłu gry. Może 3-4 akcje ofensywne nie były dziełem przypadku. Długie lagi do Nikolića nie przynoszą większej jakości gry. Brak Brazylijczyka jest olbrzymia stratą. Moulin nie ma z kim klepać. Aleksandrow po w miarę obiecującym początku (sezonu) z meczu a mecz coraz mniej pomocny w ataku i obronie. Dobrze dalkub określił zalety Kucharczyka. Trener odpowiednio ustawia Kuchego na boisku (gra przy linii) dzięki temu mogliśmy zobaczyć kilka udanych rajdów i wrzutek w pole karne.

Natomiast po raz pierwszy irytował mnie Nikolić. Wieczne pretensje, machanie rękoma, pokrzykiwania na kolegów. Przez większość meczu nie zadowolony. Powinien wyluzować gdyż sam marnuje dogodne sytuacje. Tragicznie ustawia się w kontratakach gdzie schodząc do boku i mając przed sobą całą linię obrony rywala nie potrafi uniknąć spalonego. Nie widzi, że źle stoi?

Również nie rozumie zachwytu na Bereszyńskim. Nie wiem czy koledzy potrafili go od kręcić przed wejściem do autokaru gdyż 17 letni małolat woził go i wkręcał jak chciał.

W rewanżu czeka nas kolejne męczenie buły. Raczej awansujemy osiągając założony cel - fazę grupową LE. Jednak na poprawę gry będziemy musieli trochę poczekać. Nie zazdroszczę trenerowi. Przychodząc do klubu miał ułożony w głowie pewien system gry który pieczołowicie ćwiczył przed sezonem. Teraz wypadli mu dwaj a nawet trzej kluczowi zawodnicy i wszystko trzeba zmieniać. Bałagan na boisku widać gołym okiem. Czy nasz nowy nabytek uspokoi nasze poczynania w środkowej strefie? Przekonamy się w najbliższym meczu w Płocku.
11czwartek, 28, lipca 2016 10:51
kibic60
Nie mogę zrozumieć, skąd u kibiców z takim stażem aż taki pesymizm ?
Przecież wszyscy dokładnie wiedzą, ze największym problemem polskich klubów jest zbyt wczesny start w rywalizacji o trofea. kiedy inni jeszcze wygrzewają się na plażach, nasi piłkarze pakują już w siłowniach. Do tego przedłużona liga i mamy co mamy.
W tym roku jest jeszcze gorzej, bowiem wielu naszych piłkarzy przebywało na Euro i konia z rzędem temu, kto przewidział, że będą tam tak długo. Przecież taki Jodłowiec musi rzygać piłką i tylko dzięki swojemu charakterowi jakoś to wytrzymuje. W grze Nikolica też nie widzę jeszcze radości, raczej poirytowanie.
Obraz obecnej mizerii dopełnia fakt, iż wielu piłkarzom w odpowiednim przygotowaniu do sezonu przeszkodziły kontuzje, a jednemu z najlepiej przygotowanych, po spędzonych wakacjach na gorących plażach Brazylii przydarzyła się właśnie kontuzja.

Taki stan rzeczy obserwujemy od lat z tą jednak różnicą, że obecna Legia w odróżnieniu od innych polskich drużyn potrafi pokonywać te problemy i regularnie występować w Europejskich rozgrywkach.

Więcej wiary panowie. "Oni to zrobią" Wink
12czwartek, 28, lipca 2016 12:39
Baron
Mecz wygrany i do tego na wyjeździe więc głupio jest krytykować, a jest za co.
Najpierw pozytywy:
Malarz - wybronił nam ten mecz, kolejny zresztą, a to źle swiadczy o zawodnikach z pola kiedy wybierany jest najlepszym piłkarzem meczu.
Kopczyński - bardzo przyzwoicie i mądrze na tle reszty tyle, że z tyłu głowy tli się mi pytanie czy on już dorósł do poważnego grania czy reszta jest tak słaba. Nie mniej chłopak wykorzystał wczoraj swoją szansę.
Moulin - może niewidoczny ale kilka razy fajnie przetrzymał piłkę i kilka razy fajnie rozegrał.
Kuchy King Wink - irytował wczoraj jak prawie zawsze ale on jedyny stwrzał reszcie sytuacje bramkowe.

Minusy
Jodłowiec - niestety. Nie widzę za bardzo sensu wystawiania go w obecnej formie na boisku.
Aleksandrow - dawał nadzieje, że będzie grał lepiej, nie gra, jest chaotyczny.
Lewczuk - słaby początek rundy i w tym meczu było widać, ze jest pod formą.
Nikolic - strzelił bramkę czyli zrobił to co do niego należało ale generalnie bardzo słabo.
Rezerwowi - nic nie wnieśli, a wchodząc na świeżości nad podmęczonego przeciwnika powinni pokazać więcej zaangażowania i jakości.

Generalnie Legia wygląda słabo pod względem motorycznym, nasi piłkarze są często spóźnieni o jedno tempo. Nie podoba się mi gra na dzidę do przodu, bezmyślne wybicia czy coś na co dostaje refluksu żołądka - bezmyślna strata piłki w sytuacji kiedy nasz piłkarz nie jest atakowany i ma czas i miejsce by rozegrać piłkę na spokojnie, po prostu aż mnie rzuca jak to widzę i dla mnie jest to jeden z większych grzechów obecnej Legii.

Co do rewanżu to nie będzie to na pewno spacerek, nie mniej to my wyjdziemy jako faworyci mając zwycięstwo w pierwszym mecz. Zagramy na normalnej murawie przy dobrym dopingu, do składu wróci Hlousek, może wskoczy na chwile Langil no i Trenczyn będzie się musiał otworzyć chcąc cokolwiek ugrać, a ich obrona gra tak sobie i to będzie nasza szansa.
13czwartek, 28, lipca 2016 12:43
Zgred Maruda
@Kibic50

Cieszę się, jako niepisany "ojciec" tego hasła, że pozostało w duszy
kibicowskiej tych mniej nadgryzionych malkontenctwem...a takich przynajmniej kilku Smile na Cl-ce pozostało.

Podniesienie pewnych cytując klasyka - zmiennych jest bardzo istotne w obliczu tego sezonu, sezonu pucharowego i ligowego.
Oszukać organizmów się nie da! Wiedzą to wszyscy, lecz nie wszyscy to przyswajają. Nie mówię już o opiniach ludzi w jakiś sposób związanych z czynnym sportem kiedyś czy obecnie,a o tych co to 3 razy w tygodniu uprawiają jogging. Podwojenie,czy potrojenie obciążeń może powodować utracenie rozpoznawalności drogi powrotnej do swoich domówSmile...o chęciach nawet nie wspominając.

Pisałem gdzieś poniżej o naszych kadrowiczach europejskich, którzy właśnie obecnie powinni z uśmiechami na twarzach powracać po wywczasach, wchodząc ( uwaga) bardzo spokojnie w trening.
Bardzo spokojnie, a nie do "tyrania" z marszu...
Niestety w sezonach, w których będą większe wydarzenia reprezentacyjne musimy się zmierzyć z widocznym "brakiem"...
na boisku naszych kadrowiczów. Coś za coś.
Na samym przykładzie Jodłowca można zadać pytanie:
Jak panowie myślą, kiedy ten wysiłek ( nie tylko jedno sezonowy) odbije się nam czkawką w pózniejszych okresach gry?
Mam wrażenie iż wiele osób na tym forum widzi te problemy naszej rzeczywistości ( poparł mnie Walles, Kibic) a dalkub zapewne też to doskonale wie i widzi. Wierzę, że widzą to inni uczestnicy wspólnego pitolenia.

Wypadło z gry dwóch ludzi od kreatywności i rozegrania. Jeden sprzedany, drugi kontuzjowany ( oby wracał szybko). Trener w natłoku wydarzeń kleci coś na biegu, wprowadzając jednak swoją wizję gry. Ci, którzy byli na obozach, czytając słowa prezesa - "jeśli ktoś myślał, że za Czerczesowa były mocne siłowo treningi, to się myli"...odebrali swoją dawkę obciążeń z wiarą iż na sierpień szykowany jest wynik tych przygotowań. W ocenie zatem wszystko przed nami.
W przedziale czasowym pomiędzy 07.07.2016 - 07.08.2016 było -będzie w sumie do rozegrania - 9 ! meczów, w zestawieniu terminarza co 3- 4 dni...proszę bardzo zestawić te terminy z innymi zespołami, które to zakończyły sezon na pudle, śmiało - proszę to zrobić Smile
Cracovia nie chciała, a-c10 i tak mnie nie przekonasz, że chciała.
Piast ?
Zagłębie dzisiaj pokaże z czym dalej będą musieli się mierzyć.
A i jeszcze przed nimi nie było postawionych celów minimalnych...
związanych z graniem w LE.

Oczywiście nie jest różowo, ale jak na dzień dzisiejszy realizujemy założenia i swoją drogą idziemy.
Cieszą też pewne przemyślenia:
Taki co się wcale a wcale na piłce nie zna -Senatorze -Ty wiesz ktoSmile
prawi, że przejdziemy ich doświadczeniem. I choć mamy jeszcze rewanż to ja tak jak Kibic50...

Oni to zrobiąSmile

ps: jeżeli ten sezon biorąc pod uwagę ME - raczej ich nieprzewidywalność, to kto wie, czy własnie tym sezonem otworzą się przed nami bramy "świątyni" o nazwie LM...a kto, przy dobrym losowaniu może to przewidzieć? Smile
14czwartek, 28, lipca 2016 13:31
dalkub
Zgred

szczerze trudno na to pytanie odpowiedzieć - mowa o Jodłowcu i czy się odbije czy nie - w dzisiejszych czasach technika i pomiary poszły tak do przodu że daje się tym w miarę sterować, choć może być problem. Nie mniej jednak zgadzam się w 100% że Jodłowiec Niko i Pazdek powinni właśnie wstawać z materaca i spokojnie budować formę gdzieś na połowę sierpnia a nawet końcówkę. Mam też wrażenie że to nie tylko zmęczenie fizyczne ale i psychiczne - pamiętam wypowiedź Glika z dzień przed meczem z Porttugalią że już chciał do domu - myślę że nie tylko on.
Moim zdaniem niektórzy nasi zawodnicy na poziomie mają szanse zagrać na wiosnę dopiero.
15czwartek, 28, lipca 2016 14:22
eLl
Bereszyński i jego gra w obronie
Za ten mecz nie oceniałbym go tak surowo z racji tego ,że często musiał sobie radzić sam przeciwko dwójce skrzydłowych (ten ich lewy obrońca to nominalny skrzydłowy - swoją drogą z całkiem nieźle ułożoną nogą)
Aleksandrow niestety tylko udawał, że gra w obronie. Spóźniony, niezainteresowany. Tragedia. Do tego jeszcze w samej pierwszej połowie naliczyłem minimum 3 jego groźne straty w okolicach naszego pola karnego (nieudany drybling, zbyt krótkie wybicie, wybicie w przeciwnika...)
Jodłowiec również powinien asekurować ale... jego nawet nie mam serca krytykować. Obstawiam, że jak wychodzi na boisko to nie myśli o przeciwniku tylko o tym by wyjechać w Bieszczady. I rzucić wszystko przy okazji.
Bereś starał się nawet wyzbyć natrętnej maniery kiwania się na własnej połowie... a to już coś.
No i reasumując mając do wyboru Brozia, a Bereszyńskiego wolę tego drugiego mimo, że ten pierwszy obrońcom jest lepszym. Dlaczego? Bo temu drugiemu po prostu się chce czego nie można powiedzieć o Broziu (od jakiegoś czasu)
16czwartek, 28, lipca 2016 14:34
Zgred Maruda
@dalkub

Zmęczenie fizyczne zawsze potęguje zmęczenie psychiczne, a to z kolei potrafi być trudniejsze do wyeliminowania. W jakimś niedawnym poście zastosowałem wyraz "piłkowstręt" i to jest choć daleka od polszczyzny - idealna nazwa tej sytuacji. Mało tego, to defekt, który nie jest w stanie "wyciągnąć" żaden wielki mag trenerki - zwyczajnie się nie da. Pewna radość grania wraca po zwyczajowym odpoczynku, swoim niezbadanym tokiem.

Klub Monaco zakupił Glika, a co zrobił klub Monaco przegrywając mecz pucharowy - nawet Glika pod uwagę tego meczu nie brał...
To starcza za wszelkie komentarze...u nich to norma, u nas - niestety mus.
17czwartek, 28, lipca 2016 15:13
Senator
Zgredzie bardzo dobrze prawisz.
Jodła powinien z dwa dni pospać i żeby nikt mu nie przeszkadzał. Później niech idzie sobie w balet aby zapomnieć. Później na dwa tygodnie w Bieszczady tak jak sugerujesz i jak to wszytko zaliczy niech wraca do treningów.
18czwartek, 28, lipca 2016 19:54
Zbyszek
Jestem po lekturze GW, PS, w których to gazetach piszą o naszym szczęśliwym zwycięstwie, wskazując jednocześnie na tyle naszych braków, że powinni napisać o cudzie, że tak słaba i na dodatek fatalnie grająca drużyna nie przegrała dwucyfrowo. Część tutejszych komentatorów uderzyła w ten sam ton. Tak jakby ten Trencin to była jakaś marna drużyna. A jest to dwa razy z rzędu mistrz kraju liczącego się w piłce nożnej. Ma budżet co prawda 14 razy mniejszy niż Legia i w składzie 6 graczy w wieku 20 lat i poniżej, ale to na szczęście nie pieniądze /jeszcze/ grają, a młodość była ich zaletą, a nie wadą. Złośliwie napiszę, że my mamy i mieliśmy w nieodległej przeszłości co najmniej tak samo uzdolnionych graczy, ale grono kierownicze z trenerami Bergiem, Czerczesowem i teraz Hasim uznało, iż są za słabi i nie dało im szansy na zaistnienie. Wolą byle kogo z byle jakiej ligi za to za duże pieniądze i nie do odsprzedania. Mam tylko nadzieję, że chłopcy z Trencina nie wykażą na kogo trzeba w dzisiejszej piłce stawiać.

Ekipa zacnych komentatorów C-L w większości nie rozumie jak można Legię oceniać pozytywnie, bo zawodnicy są bez formy i do tego źle grali. Gawin i Sektor 212 wskazują na skuteczną naszą taktykę, ale krytyczne uwagi i u nich przeważają nad pozytywami. Tym, którzy z takim przekonaniem perorują, że piłkarze są bez formy chciałbym zadać tylko jedno pytanie: na jakiej podstawie tak twierdzą? Bo co to znaczy być w formie? A może zawodnicy Legi są dokładnie w takiej dyspozycji fizycznej w jakiej powinni być na tym etapie rozgrywek? I że to jednak dochodzenie do optymalnej formy jest procesem sterowalnym i za przeproszeniem na Bośniaków i chłopców z Trencina wyższa moc nie jest potrzebna? Do najwyższej formy fizycznej się dochodzi stopniowo i jest to proces rozłożony w czasie. Natomiast jeżeli ktoś uważa,że zawodnicy mogą być w maksymalnej formie przez cały sezon i na tym samym pułapie wydolnościowym są w stanie rozegrać 16 meczów w lipcu i sierpniu to ja mu poradzę, żeby taki pogląd wybił sobie młotkiem z głowy. a w każdym razie, aby się z nim nie zdradzał, bo to świadczy o tym, że pojęcie o aspekcie fizycznym sportu ma żadne. Prawda Zgredzie i Kibicu 50?

Z tymi, którzy wygranej upatrują w taktyce nie będę się spierał. Aczkolwiek Gawin słusznie zwraca uwagę na jej pewne aspekty wykonawcze z całą pewnością nie zalecane przez trenera Hasiego. Pomimo tego całego zła jednak Legia wygrała. Więc może tak przez chwilę w spokoju rozważyć co spowodowało taki wynik i czym w istocie różniła się drużyna Legii od drużyny z Trencina. Pierwsza odpowiedź jaka się nasuwa jest zupełnie oczywista. Zasadnicza różnica tkwi w różnicy wieku. Gdybyśmy porównali średnią wiekową to nasz zespół byłby o co najmniej jako całość starszy o 110 lat. Każdy wiek ma swoje wady, słabości, zalety i przywileje. Młodzież ma to do siebie, że jest entuzjastyczna, bezczelna, nieobliczalna, nie ma szacunku dla papierowych faworytów i posiada naturalną szybkość. Więc kiedy sobie uświadomimy, że w III rundzie eliminacji do LM już jakiś słabeuszy nie ma to musimy przyjąć do wiadomości, że zespół złożony w większości z małolatów będzie wymienione powyżej cechy prezentował. I byłby je pokazywał czy graliby oni z Legią, Barceloną czy innym Bayernem. Bo na boisku grają dwie drużyny i obie w walce grają to co mają u siebie najlepsze. Inną kwestią jest poziom tego wykonawstwa, a właściwie to na co przeciwnik im pozwala. A nasza drużyna pozwalała im na dużo, choć moim zdaniem nie za dużo. Wynika to z prostego faktu, że różnica w umiejętnościach pomiędzy zawodnikami Legii i Trencina jest zdecydowanie mniejsza, a może nawet niekiedy ulega zatarciu, niż różnica w budżetach. Więc na pytanie dzięki czemu wygraliśmy, odpowiem: dzięki doświadczeniu. To doświadczenie jest przywilejem osób starszych o te powiedzmy kilka czy naście lat. To również ta przewaga lat spędzonych na boisku, przewaga ogrania, także z silnymi rywal;ami w meczach o stawkę przechyliła szalę zwycięstwa na naszą stronę. Popatrzmy na takiego Pazdana. Grał on przed EURO delikatnie mówiąc różnie. Wykazywał inklinacje do wyprzedzania rywali w walce o piłkę, ale też często dawał się ogrywać. Ale zagrał świetne mecze w reprezentacji co dało mu niebywałą pewność siebie. Dziś to zupełnie innej klasy zawodnik.

Pora kończyć bom skłonny do oceny świata całego, ze szkodą dla niego Smile Taki, a nie inny przebieg meczu i jego wynik to efekt wykorzystywania tego co każdy zespół miał w sobie najlepszego, oni młodość, my doświadczenie. Po pierwszej połowie to Zgredy Wink wygrywają.
19czwartek, 28, lipca 2016 21:07
dalkub
Zgredzie - to prawda, piłkowstręt jest niesprawdzalny i zgadzam się że Jodła zrobiłby najlepiej jakby odpoczął ale nie w klubie a poza nim

Klub z Monaco ma taką oto przewagę nad Legią że ma jeszcze 3 sensownych stoperów oprócz Glika - u nas jakość poza pierwszą jedenastką spada drastycznie
20czwartek, 28, lipca 2016 23:00
Zgred Maruda
@dalkub

To zrozumiałe, bo tak funkcjonują kluby, które mają przewagę nad Legią. Przykład Glika był celowy. Jego kolega z bloku obronnego reprezentacji - Pazdan 'przemyca" w ostatnich wypowiedziach treść o tym jak coraz trudniej jest mu odpoczywać, regenerować się.

Myślę, że ściągają Dąbrowskiego nie na jego miejsce, ale po to aby go odciążyć fizycznie w zwielokrotnionym ilością meczów sezonie.
Natomiast podmiany dla Jodłowca - niestety brak.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1