A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Piast 0-0: Drobienie

Mimo dużej przewagi Legia tylko zremisowała 0:0 z Piastem Gliwice w meczu czwartej kolejki Ekstraklasy. Nasza drużyna nie odniosła zwycięstwa w trzech kolejnych ligowych meczach rozgrywanych na swoim stadionie.

 

W kadrze Legii nie pojawili się jeszcze nowi zawodnicy – Maciej Dąbrowski i Vadis Odjidja-Ofoe. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Broź, Lewczuk, Pazdan, Hloušek – Aleksandrow, Kopczyński, Moulin, Kucharczyk – Prijović, Nikolić. Goście rozpoczęli w składzie: Szmatuła - Mokwa, Hebert, Sedlar, Moskwik – Živec, Masłowski, Bukata, Murawski, Mráz – Szeliga.

Jako pierwsi groźnie zaatakowali goście. W 6. minucie meczu Masłowski posłał prostopadłą piłkę do Szeligi, który znalazł się w polu karnym Legii, ale uderzył nad bramką. Potem zdecydowaną przewagę osiągnęła Legia. Poczynaniom naszej drużyny brakowało jednak efektywności. Brakowało celnych strzałów, zawodziły ostatnie podania, nasi zawodnicy nie potrafili wykorzystać żadnego z licznych stałych fragmentów gry. A kiedy już wydawało się, że musi paść bramka – doskonałą interwencją popisał się Hebert, któryw 32. minucie wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Nikolicia. Do przerwy było 0:0, ale można było mieć nadzieję, że w drugiej połowie napór Legii przyniesie pożądany skutek.

Niestety tak się nie stało. Drugie czterdzieści pięć minut miało bardzo podobny przebieg do pierwszej połowy. Najpierw dobrą szansę stworzyli sobie goście. W 47. minucie w bramkę Legii nie trafił wprowadzony w przerwie Pietrowski. Następnie ogromną przewagę osiągnęła Legia, ale nasi piłkarze bili głową w mur. W 58. minucie na boisku pojawił się Langil, który zmienił Aleksandrowa. Już trzy minuty później francuski skrzydłowy przedarł się prawą stroną boiska, dośrodkował do Nikolicia, ale nasz napastnik z kilku metrów trafił w Szmatułę. Była to najlepsza okazja dla Legii w drugiej połowie. Potem legioniści strzelali niecelnie lub zbyt lekko, nieprzydatne były kolejne stałe fragmenty gry i bezbramkowy remis stał się faktem.

Po bezbramkowych remisach ze Śląskiem Wrocław i Trenčínem legioniści powtórzyli ten wynik w starciu z Piastem Gliwice i tego rodzaju powtarzalność bez wątpienia daje do myślenia. Nasza drużyna wciąż szuka zrozumienia i płynności w prowadzeniu działań ofensywnych. Lepsza skuteczność będzie niezbędna w rywalizacji z Irlandczykami z Dundalk.

Dyskusja (7)
1poniedziałek, 08, sierpnia 2016 08:56
Bolek
Mi się nawet ogólnie podobało. To znaczy nie bardzo mi się podoba, że nic nie wcisnęliśmy, ale były sytuacje, a Nemanja w końcu chyba zacznie strzelać.

Można się do różnych rzeczy przyczepić, ale ja pozostanę przy Aleksandrowie. No k....a, każdy wybór zły, dośrodkowania nie istnieją. I to nie jest pierwszy taki mecz. Dobrze, że ten Langil coś pokazał, bo na Bułgara nie da się patrzyć.
2poniedziałek, 08, sierpnia 2016 09:56
corazstarszy
@Bolek
Też się zastanawiałem, kiedy Michaił rozegra wreszcie taki mecz w barwach Legii, że nie będzie się czego czepiać. Bo nawet mało udany transfer, przynajmniej 1 mecz na 10 powinien rozegrać taki w miarę. Np. Henrik Ojamaa rozgrywał. A Michaił? Chyba, że uznamy, że z Jagiellonią zaliczył udany występ. Z drugiej strony, ochoty do gry mu nie brakuje i jedna rzecz, którą dobrze robi to jest agresywny i umie męczyć rywala. Więc może Langilowi było łatwiej po wejściu.
No, nikt nie mówił, że będzie łatwo. To dzielenie uwagi na kilka rozgrywek ma swoją cenę. Mam nadzieję, że PP Legia naprawdę potraktuje z minimum ryzyka. Nie żądam awansu. Natomiast za zwycięstwami w lidze ciut się stęskniłem.
Nawet ewentualny, wyśniony awans do ChL uszczęśliwi nas tylko na chwilę. Zaraz zaczniemy sobie marzyć o powtórnym awansie, co śmielsi - o zajęciu 3. miejsca w grupie i awansie do 1/16 LE. Ale szansa na ewentualny powtórny awans otworzy się tylko pod warunkiem wywalczenia MP. A remisami się nie da tego osiągnąć. I tak w koło.
3poniedziałek, 08, sierpnia 2016 09:58
dalkub
gra lepsza niż wynik - przynajmniej momentami. O Aleksandrowie napisał przedmówca, fajnie wyglądał Langil, gaz wrzutka w biegu lewą nogą i prawą nogą, bardzo ciekawie się zapowiada. Kilka fajnych akcji, kilka kiepskich wyborów pod bramką i jest remis zamiast 3 punktów.
Moulin grający na 8 jest lepszy niż grający wyżej, Prijović jest na tą chwilę 2 razy lepszy od Hama, Broź irytuje błędami na poziomie juniora w przyjęciu i rozegraniu, ale wiem że gra trochę z musu.
Czekam co pokaże nowy nabytek, którego nazwiska na razie wolę nie wymieniać
Jeżeli nie odejdzie Pazdan, to po przyjściu Dąbrowskiego na miejscy Rzeźnika poprosiłbym o transfer, bo plac powącha tylko w przypadku kontuzji lub braku formy u kogoś ze stoperów.
Jedno nadal szwankuje - zakładanie pressingu - nie ma podejścia kilku zawodników na raz i są da duże przestrzenie.
4poniedziałek, 08, sierpnia 2016 12:19
Walles
Liczba stworzonych sytuacji, liczba oddanych strzałów .... nieprawdopodobne że nie wygraliśmy tego meczu. Krytykujemy różnych zawodników ale liczba zmarnowanych setek przez Nikolica zaczyna niepokoić. Oby się obudził bo za chwilę z tronu trafi na szafot ...
Tak czy siak w moim odczuciu wyglądamy coraz lepiej, tylko to wykończenie ...
5poniedziałek, 08, sierpnia 2016 15:20
Walles
Z tym przebudzeniem Niko to Ekstrastat podał ciekawe wyniki za rok 2016:



Dość przeciętnie to wygląda po rewelacyjnej jesieni ...
6poniedziałek, 08, sierpnia 2016 18:42
CTP
Potwierdziła się żelazna zasada, że suma szczęścia musi wyjść zero. To, co nam los dał w losowaniu LM odebrał we wczorajszym meczu. Statystyki wręcz nieprawdopodobne a po stronie zysków tylko skromny punkcik.

No ale już sama gra o niebo lepsza niż na początku tego sezonu. Choć do optimum jest jeszcze bardzo daleko. Na razie jesteśmy gdzieś tak w końcówce bergowej Legii, tzn. dość mizerny pressing i duże uzależnienie od formy Nikolica. Ja osobiście czekam na powrót do formy Tomka Jodłowca. Mam tylko nadzieję, że do tego czasu zbyt dużo nie stracimy dystansu do czołówki.
7poniedziałek, 08, sierpnia 2016 19:25
Zbyszek
O tym,że w Gliwicach stworzono solidną drużynę.
Gra przeciwko Piastowi od ubiegłego sezonu jest dla każdego klubu Ekstraklasy wyzwaniem.W Gliwicach zgromadzono solidnych zawodników, poważnie traktujących swój zawód, którzy tanio skory nie sprzedają.Tyczy to prawie wyłącznie tzw. pierwszej jedenastki , gdyż zawodnicy rezerwowi dość znacznie od tych podstawowych odstają.Graja oni dość prosty futbol, którego cechami charakterystycznymi jest ruchliwość,ostrożność,waleczność , zmiana pozycji oraz gra wyuczonymi schematami.Kluczowymi postaciami są ostoja defensywy Hebert, ofensywnie grający i świetnie dośrodkowujący lewy obrońca Mraz oraz dokuczliwy, dobry w odbiorze defensywny pomocnik Radosław Murawski.Dla trenera Czerczesowa w ubiegłym sezonie Piast był wyznacznikiem sukcesu, wielokrotnie mawiał :" Jak obejmowałem Legię to miała 10 punktów straty do Piasta, a na mecie byliśmy przed nimi".To z tego powodu zdań kilka temu zespołowi poświęciłem, gdyż dziś Piast już liderem nie jest,już nie straszy i papierkiem lakmusowym nie jest.

O tym,że trener Hasi powinien swój temperament powściągnąć.
Przyznam ,że razi mnie taka ekspresyjność na linii jaką prezentuje trener Hasi. Podejrzewam,że nie tylko mnie.Przed ponad 2 laty Radosław Matusiak w felietonie o trenerze idealnym, napisał,że nie powinien to być "... Szaleniec pieniący się przy linii przez 90 minut".Przypominam sobie przed paru laty z jakim niesmakiem obserwowałem trenera bokserskiego Andrzeja Gmitruka w narożniku Mateusza Masternaka podczas jego walki z Grigorijem Drozdem.Już przed walką Gmitruk miał Masternakowi wiele do powiedzenia, w każdej rundzie coś wykrzykiwał, wymachiwał rękami pozorując zadawanie ciosów i obrony,w przerwach usta mu się nie zamykały, a ręce nadal pracowały.W efekcie Masternak przegrał przez t.k.o.Po walce bokser zrezygnował z usług tego trenera zarzucając mu,że nie obrał dla niego żadnej taktyki, która by prowadziła do wygranej.
Tak samo wolałbym, aby trener Hasi podchodził do swej pracy na ławce mniej emocjonalnie, a bardziej analitycznie.Przecież , już pomijając,że nikt go nie słyszy i nikt na niego stale nie patrzy, to jego okrzyki, gesty są reakcją na to się wydarzyło i nie mają żadnego przełożenia na to się dzieje aktualnie i na to co się będzie działo na boisku.Na zwracanie uwagi na błędy, wskazywanie jak je skorygować jest czas po meczu.Mam takie przekonanie,że nawet jak zawodnicy by go słyszeli to języka jakim się posługuje nie rozumieją.Z całą natomiast pewnością do uspokojenia gry takie zachowania się nie przyczyniają.Więc po co one ?.Osobiście wolałbym, aby skuteczniej uczył piłkarzy jak mają grać , niż samemu za nich rozgrywał swój mecz.Jest to zresztą cechą tych trenerów, którzy będąc wcześniej niezłymi zawodnikami przedwcześnie zakończyło swoje piłkarskie kariery. Przecież podobnie ma taki Probierz.Oni chyba wewnętrznie nie akceptują nowej roli i w niej nie do końca się znaleźli i ją zaakceptowali. Wydaje im się,że nadal grają , a pewno mają przekonanie,że gdyby grali to by czynili to znacznie lepiej od prowadzonych zawodników. Może Smile.

O tym,że trener Hasi ustawia zespól w stylu retro.
W czasach kiedy modny, przez to,że skuteczny jest system 4-2-3-1 najpierw trener Czerczesow wrócił w Legii do wydawałoby się przestarzałego ustawienia 4-4-2 z dwoma defensywnymi pomocnikami - z niezłymi efektami Smile.Natomiast trener Hasi sięga jeszcze głębiej, a właściwie wcześniej , gdyż w środkowej linii gra tylko jeden typowo defensywny pomocnik/.Chociaż trudno orzec,że Kopczyński gra w linii pomocy , gdyż główne jego zadanie to wchodzenie w linię obrony w sytuacji, gdy dwaj boczni obrońcy udają się na wycieczki do przodu.Takim sposobem grała również nasza reprezentacja na EURO 2016.W niej taka rola przypadał Krychowiakowi.Zestawiłem nazwiska i zadumałem się przez moment Smile. No niby, czemu nie ?.

O tym,że gra Legii zaczyna być przewidywalna.
Cechą charakterystyczną gry naszej drużyny poczynają być spokój i opanowanie.Staramy się grać dokładnie, utrzymywać się przy piłce i czekać na błędy rywali.Niestety w tym ostatnim elemencie nie mamy w repertuarze umiejętności prowokowania rywali do ich popełnienia.Nasi zawodnicy nie wdają się w awantury czy rywalizacje na to kto szybszy czy silniejszy.Mnie taka gra konweniuje pod warunkiem,że wygrywamy Smile.Nie będę za to odkrywczy jeżeli powiem,że nasi zawodnicy mają za dużo pustych przebiegów. W dużym stopniu wynika to z braku pracy nad jednym z podstawowych elementów tworzących zespół , a mianowicie nad zgraniem. Nie czynił tego poprzedni trener mimo,że miał czas. Trenera Hasiego trudno winić,że poprawa w tym fragmencie jest mało odczuwalna.Drużyna gra praktycznie co 3 dni i on po prostu nie ma czasu, aby nad automatyzmem w grze solidnie popracować.Pomimo to nasz zespół grający od dłuższego czasu w podobnym zestawie personalnym powinien być na wyższym poziomie wzajemnego zrozumienia. A nie jest.

O tym,że aby wygrywać to trzeba strzelać bramki.
Zdobywać bramki może zawodnik, który posiadł takie umiejętności.W poprzednim sezonie takim zawodnikiem był Nikolicz.W tym nie jest.I mamy problem. I to jego musimy najpierw rozwiązać.Bo za wrażenie artystyczne punktów w piłce się nie przyznaje.To co napisałem w tym akapicie jest tak oczywiste,że aż banalne.Po tej konstatacji wypada więc zastanowić się nad przyczynami tego stanu rzeczy. Wczorajszy mecz dostarczył wręcz klinicznych przykładów nieporadności połączonej z bezmyślnością w tym względzie.Rozpatrzmy to na przykładach.
1. Strzały z dystansu.
Mówimy tu o oddawaniu strzałów spoza pola karnego.Czyniliśmy to sporadycznie i do tego sensu w nich nie było żadnego.Druźyna Piasta broniła się w rejonie pola karnego 6 zawodnikami oraz 3 przed nimi tworząc ruchomą zaporę przed naszymi 4, w porywach 5 zawodnikami.W takich okolicznościach strzały po ziemi nie mają szans na powodzenia, a było ich ze 3, zaś strzały półgórne , bodaj 2 w wytworzoną lukę miedzy strefami nie sprawiają bramkarzowi problemów z obrona, gdyż on też tę lukę dostrzega i tam się ustawia. Najwięcej problemów rywalom przysparzają strzały z odległości 25-30 metrów, kiedy zawodnik dobiega do piłki, a obrona i bramkarz są w stadium organizacji oraz w tej samej odległości kiedy zawodnik przyjmuje piłkę i zamiast ja zagrać oddaje strzał.Wczoraj najwięcej strzałów z tzw. dystansu oddał Kucharczyk i jeden Lewczuk.Natomiast wydaje się,że największe kopyto ma Prijovicz, a z niegrających wczoraj Brzyski i Jodłowiec. Tylko,że Prijovicz woli wikłać się w dryblingi,,które mu nie wychodzą czy grać kombinacyjnie czego nie umie niż strzelać z dalszej odległości, co potrafił.
2. Rzuty rożne.
Mieliśmy ich wczoraj kilkanaście. Piłkarze Piasta celowo wybijali piłkę za linię końcową wiedząc,że w tym elemencie gry ze strony Legii nic im nie grozi.W dzisiejszym futbolu, także na krajowych boiskach większość przeciwko stałym fragmentom gra obroną kombinowaną, część zawodników gra w strefie ,a 3-4 kryje indywidualnie szczególnie groźnych graczy rywali. Przy takim stanie obrony sztampowe granie górnych piłek na środek pola karnego żadnego efektu bramkowego przynieść nie może.Ja wiem,że na wypracowanie zaskakujących rywali rozwiązań potrzeba czasu,ale oczekiwałbym chociaż urozmaicenia wykonywania rzutów rożnych. Nie będę podpowiadał,ale po mistrzowsku je wykonywali zawodnicy Wisły, kiedy ich trenerem był Skorża. Warto sięgnąć po stare nagrania.
3.Zagrania i zostawianie piłki lepiej ustawionym partnerom.
O tych , którzy strzelają nie bacząc na to gdzie jest partner powiada się,że są pazerni na gole. Co po ich pazerności jak bramek nie zdobywają Smile. Wczoraj przynajmniej dwa zachowania , jedno Aleksandrowa i jedno Prijovicza były pod tym względem karygodne.Przypomnijmy,że Bułgar doszedł do piłki w kontrataku, kiepsko ją przyjął,ale ruszył na bramkę i zamiast podać do nieobstawionego Nikolicza sam strzelił, co zostało zablokowane . Zaś Prijovicz po zagraniu górnej piłki z lewej strony w jakiś ekwilibrystyczny sposób doszedł do piłki na główkę zdejmując ją z głowy lepiej ustawionego Hamalainena.
4. Podejmowanie trafnych decyzji.
Generalnie chodzi oto,aby wiedzieć kiedy podać i komu ,a kiedy oddać strzał, kiedy zagrać na wolne pole, a kiedy dokładnie do nogi. I ja we wczorajszym meczu widziałem tylko kilka trafnie podjętych decyzji i tylko w tych przypadkach można mówić o nieskuteczności , głównie w wykonaniu Nikolicza.

W konkluzji stwierdzić wypada,że wczoraj nasi zawodnicy oddali w kierunku bramki Piasta 29 strzałów.Dużo. ,Większość z nich była dziełem przypadku i poczucia bezradności.Ja wolałbym, aby ich była połowa, ale aby były starannie i cierpliwie wypracowane, gdzie panowała by cierpliwość, szybkość i dokładność. Gdyż przeciwko dobrze zorganizowanej i wzmocnionej obronie najbardziej liczy się głowa i szybkość podjęcia trafnych decyzji.Nie strzelanie na wiwat.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1