A+ A A-

Legia - Borussia 0-6: Zderzenie ze ścianą

Powrót Legii na boiska Ligi Mistrzów niestety miał przebieg zgodny z przedmeczowymi obawami. W środę 14 września nasza drużyna przegrała w Warszawie z Borussią Dortmund 0:6, tracąc pierwsze trzy bramki przed dwudziestą minutą meczu. To najwyższa porażka w historii gier Legii w europejskich pucharach.

 

Legia nie grała jeszcze w takim zestawieniu jak w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów. W barwach naszego klubu zadebiutował Gruzin Kazaiszwili, na lewej obronie pojawił się Guilherme, którego na tej pozycji nie oglądaliśmy już od dawna, a parę środkowych obrońców tworzyli niedawno pozyskani Dąbrowski i Czerwiński. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Bereszyński, Czerwiński, Dąbrowski, Guilherme – Jodłowiec, Odjidja-Ofoe, Moulin – Langil, Prijović, Kazaiszwili. Drużyna trenera Tuchela rozpoczęła w składzie: Bürki - Piszczek, Papastathopoulos, Bartra, Schmelzer – Weigl – Pulisic, Götze, Guerreiro, Dembélé - Aubameyang.

W 7. minucie było 0:1. Od pierwszych kopnięć piłki w meczu zawodnicy z Dortmundu szybko i łatwo przedostawali się pod bramkę Legii. Wreszcie nieobstawiony Dembélé dośrodkował z lewego skrzydła, a Götze z dużą swobodą doszedł do strzału głową i pokonał Malarza. Goście podwyższyli prowadzenie w 15. minucie meczu. Guerreiro z rzutu wolnego dośrodkował na głowę Papastathopoulosa, który, pozostawiony kompletnie bez krycia, zdobył drugiego gola dla Borussii. Nasi zawodnicy nie byli w stanie poradzić sobie z atakami Niemców, którzy bez najmniejszego problemu stwarzali kolejne sytuacje. Niemal natychmiast po wznowieniu gry sytuację zagraniem ręką przed polem karnym musiał ratować Malarz. Po rzucie wolnym bramkarz Legii interweniował, ale przy zupełnie biernej postawie legijnej defensywy zawodnicy Dortmundu trzykrotnie starali się o skuteczną dobitkę, aż wreszcie Bartra z najbliższej odległości wbił piłkę do siatki. W 17. minucie było 0:3.

Legia grała mało agresywnie. Goście mieli mnóstwo miejsca i swobody w rozegraniu. Piłkarze Borussii byli za szybcy dla legionistów z piłką i bez niej, z łatwością uwalniali się od krycia naszych zawodników, szukali sobie przestrzeni między formacjami, wygrywali pojedynki. Legioniści nie byli w stanie złapać oddechu, uspokoić gry, stworzyć zagrożenia pod bramką gości, natomiast praktycznie każda akcja Borussii kończyła się strzałem. Tylko widocznemu rozprężeniu w szeregach gości, którzy nie byli już tak skuteczni pod bramką Malarza, zawdzięczaliśmy, że nasza drużyna do przerwy przegrywała ‘tylko’ 0:3.

Druga połowa zaczęła się tak jak pierwsza. Goście przejęli piłkę w środku pola, Aubameyang błyskawicznie przemieścił się pod bramkę Legii, podał do Dembélé, ten strzelił, odbita piłka spadła pod nogi  Guerreiro, który spokojnie umieścił piłkę w siatce. W 52. minucie było zatem 0:4. W 57. minucie oglądaliśmy jedną nie niewielu składnych akcji Legii w meczu. Prijović podał do Langila, ten uderzył z prawego skrzydła, ale Bürki nie miał trudności z obroną tego strzału. W Legii na boisku pojawili się Nikolić i Aleksandrow za Prijovicia i Kazaiszwilego. W tej fazie meczu Legia miała nieco więcej do powiedzenia, ale różnica klas nadal była bezdyskusyjna.

W 76. minucie było 0:5. Kilka chwil wcześniej trener Tuchel wprowadził na boisko Mora i Castro. Drugi ze zmienników podłączył się do ataku swojej drużyny i zamknął dośrodkowanie po prawej stronie pola karnego, z bliska paskując piłkę do bramki Legii. Castro wykazał się również w 87. minucie, posyłając prostopadłą piłkę do Aubameyanga między fatalnie ustawionych Czerwińskiego i Dąbrowskiego. Aubameyang znalazł się sam na sam z Malarzem i podwyższył wynik na 0:6. Legia mogła jeszcze zdobyć honorowego gola, szansę miał Nikolić, ale nie zdołał skierować piłki do siatki.

Wynik 0:6 dobrze oddaje różnicę między Legią a Borussią. Zderzenie z Ligą Mistrzów okazało się dla naszej drużyny bardzo bolesne. Oczywiście należało się liczyć z podobnym przebiegiem meczu, ale klęskę w takich rozmiarach mimo wszystko zawsze przełyka się z trudem.

Cóż, kiedy zespół słabszy mierzy się ze znacznie mocniejszym, musi coś mu przeciwstawić – zgranie, agresję, koncentrację, staranną defensywę. Zbieranina piłkarzy pierwszy raz widzących się razem na boisku, znajdujących się w słabej formie, pozbawionych zaufania do swoich umiejętności, nie miała na to najmniejszych szans.

Dyskusja (53)
1środa, 14, września 2016 23:04
czarnuch
Tak jak już pisałem jakiś czas temu. Ligę Mistrzów jakkolwiek to nie brzmi - odpuścić. Ekstraklasa priorytetem. Gdybyśmy grali na wiosnę to wtedy byłaby nadzieja,że to jakoś Hasi poskłada a tak to na tą chwilę za wysokie progi. Niestety.

Włodarze przyjęli taktykę cierpliwości. Cierpliwie wierzą,że jednak trener wskoczy z drużyną na właściwe tory. Pytanie - jak długo tej cierpliwości wystarczy? bo kibicom powoli zaczyna już jej brakować...
2środa, 14, września 2016 23:18
1313
@czarnuch
Powiem ci jedno gdyby to nie był mecz LM to dziś po 15 minutach leciałyby same bluzgi na Hasiego i kto wie czy na zarząd, który nam to zaserwował.
3środa, 14, września 2016 23:23
anoninowy_legionista
Na aucie dzisiaj napisałem (środa, 14, września 2016 11:28)

"Rostów przyjął -5, Celtic -7, a Legia dzisiaj -6 Wink

Dla nas to będzie jak szóstka w totolotka."


Chce ktoś numery totolotka?

Plan naprawczy jest znany out >Żewłakow>Hasi>Ebebenge, albo agrowpierdole i eurowpierdole staną się codziennością.
4środa, 14, września 2016 23:29
czarnuch
@1313 dlatego wszyscy oczekują zmian w lidze, a dokładnie punktów. Kolejne spotkania z takim rezultatem i z podobną grą a na pewno doczekamy się krytyki większej niż obecnie.
Na chwilę obecną z jednej strony są kibice i cała reszta najedzeni awansem do LM a z drugiej włodarze i ich zaufanie oraz cierpliwość wobec Hasiego i jego ludzi.
Z każdym kolejnym mizernym meczem granica wytrzymałości coraz bliżej.

Smutne tylko jest to,że efektem "pomysłu na" w LM jest.. rozbita drużyna ze świeżym trenerem i trzeba "lepić" od nowa.
5środa, 14, września 2016 23:47
1313
@czarnuch
Był trener i była drużyna=wyniki niestety zabrakło cierpliwości, a teraz nie ma nic, a jest ponoć cierpliwość ehh jak to mówią karma wraca.
6czwartek, 15, września 2016 07:32
CTP
No cóż, ja przed meczem po cichu liczyłem, że Legia zagra dobry mecz i skończy się na jakiejś skromnej wygranej Borussii. Niestety, cudu nie było, bo chyba nie mogło być. Nie z tak zestawionym zespołem. Z dwoma ogórkami na środku obrony, bez klasycznej "szóstki". No i bez jakiegokolwiek taktycznego pomysłu na ten mecz.

To straszne, jak ta drużyna została rozmontowana w tym sezonie. Zastanawiam się, co teraz myśli taki Wandzel, który jeszcze parę dni temu bezczelnie "tweetował", żeby kibice się nie wp***li. Albo taki Mioduski, który pogonił Czerczesowa, bo ten ośmielił się mieć własne zdanie. Zastanawiam się, kiedy do tych panów w końcu dotrze, że nie znają się na piłce. Że dobrze im wychodzi trzepanie kasy na legijnej marce ale o kwestiach sportowych nie mają zielonego pojęcia. I że jak przychodzi doświadczony szkoleniowiec i mówi, że to i to jest do dupy, to to oznacza, że to i to naprawdę jest do dupy a nie, że "głupi Rusek się nie zna i to my wiemy lepiej".
7czwartek, 15, września 2016 07:48
dalkub
najlepszy komentarz po meczu to milczenie - czekam na kolegów "dajmy czas trenerowi" jaką teraz znajdą wymówkę. Tu nie chodzi o to że Legia przegrała i była słabsza piłkarsko, a oto że Legia biegała mniej od przeciwnika, nie potrafiła nawet przeszkadzać, błędy w obronie były na poziomie juniorów, Dąbrowski miał w gaciach od wyjścia z szatni i chyba wszyscy wiedzą dlaczego Bereszyński nie grał u Staszka.
Więcej pisać mi się nie chce - mówiąc szczerze spodziewałem się właśnie takiego scenariusza i mam nadzieję, że pana Hasi powoli się pakuje
8czwartek, 15, września 2016 08:32
kibic60
We wczorajszej konfrontacji Ligi Mistrzów z "Ekstraklasą" górą byli zawodowi piłkarze.
Wielokrotnie oglądając mecze w tych elitarnych rozgrywkach przez lata pisaliśmy."że to jakaś zupełnie Inna dyscyplina sportu". Wczoraj (niestety) mogliśmy się naocznie o tym przekonać.
Legia poniosła sromotną klęskę, czy jak kto woli "otrzymała srogą lekcję futbolu". Trener Thomas Tuchel po meczu powiedział: "Zwycięstwo jest wysokie, ale wiele rzeczy mogliśmy zrobić lepiej. Będziemy to jeszcze analizować" Mam nadzieję, że nasi trenerzy również i to szybko przeanalizują grę drużyny, bo w Madrycie może paść wynik dwucyfrowy.
Borussia Dortmund obnażyła wszystkie braki Legii Warszawa.
1. brak dynamiki
2. brak szybkości
3. brak umiejętności na LM
4. brak zaangażowania, choć to akurat mogło wynikać z trzech powyższych
5. brak pomysłu na grę
6. brak logiki w zestawianiu drużyny
7. brak wszystkiego, co mogłoby pozwalać wierzyć w strzelenie choćby jednej bramki

Niestety do LM nie dorośliśmy również "kibicowsko" i nie pomogą tu nawet wyśpiewywane z dupy cztery zwrotki hymnu narodowego. Wczorajsze wydarzenia zarówno na północnej jak i zachodniej dobitnie pokazały, ze jesteśmy zadupiem Europy i wcale się nie zdziwię, jeśli mecz z Borussią będzie ostatnim, jaki mogliśmy zobaczyć na żywo.
Kilka dni temu Senator napisał "bandyci rządzą tym klubem" co wzbudziło sprzeciw jednego z zaangażowanych kibiców.
Widok zamaskowanych bandytów, kroczących po trybunie silver w stronę sektora gości był przerażający. Pod nosem naszych włodarzy banda karków bezkarnie paradowała po najdroższej z trybun, by w świetle kamer zagazować i pobić pracowników naszego klubu (stewardzi)
Jak widać pobicie Piotrka na wschodniej nie był tylko incydentem.
Zło panoszy się już na całym stadionie i oświadczenia klubu jakoby "Wobec wszystkich osób uczestniczących w naruszeniu porządku publicznego na Trybunie Zachodniej oraz w sektorze gości zostaną wyciągnięte bezwzględne konsekwencje" wzbudza we mnie już tylko uśmiech politowania Smile
21 lat czekałem na ten dzień i teraz żałuję, że się zdarzył... Jest mi kurewsko wstyd !

Ps
Często mówimy, ze pieniądze nie grają.
Wczoraj widzieliśmy, ze grają i to jak.

Edit

Wymowna była oprawa meczu.
Legia Warszawa ma twarz kibola w kominiarce Sad
9czwartek, 15, września 2016 08:58
corazstarszy
Chyba każdy, kto ogląda Bundesligę i ogląda Legię wiedział, jak to będzie wyglądać: inna dyscyplina. Przypomniała się 2. połowa towarzyskiego meczu z Arsenalem za Skorży.

To chyba najwyższa porażka Legii w pucharach w historii.
Rodzą się takie myśli, czy rzeczywiście idziemy do przodu. Legia za Pol-Motu w 2001 przecież potrafiła zremisować, pechowo, na własnym boisku z finalistą Champions League sprzed paru miesięcy wstecz.

Ja o duet środkowych obrońców pretensji nie mam. Pazdan nie może grać, a wystawiać Kubę Rzeźniczaka?

Widać, że pomysł, aby zarobione pieniądze inwestować w ośrodek i boiska bardzo dorzeczny.
10czwartek, 15, września 2016 09:00
gawin76
Na TT w nocy przytoczono statystyki, wedle których Borussia przebiegła więcej kilometrów niż Legia. Zważywszy na ich ogromną przewagę w posiadaniu piłki i ilości wymienionych podań jest to sytuacja mocno nietypowa. Wychodzi na to, że Legia nawet nie próbowała nadrobić braków pracowitością i zaangażowaniem. Oczywiście trudno się dziwić, że w jakimś momencie pojawiają się zwieszone głowy, że jest pętająca nogi presja, że brakuje zgrania, zrozumienia i zaufania do siebie. Szesnaście meczów do tego momentu, trzy miesiące pracy trenera, przychodzi wielki mecz w Lidze Mistrzów, który powinien był jakimś podsumowaniem dotychczasowej koncepcji - a tu nagle do składu wskakuje facet, który kilka dni temu pierwszy raz trenował z drużyną, a parę środkowych obrońców stanowią ludzie, którzy nie grali ze sobą nigdy.

Natomiast nie do końca można wszystko tym usprawiedliwić. Bereszyński i Langil dali taki popis przy pierwszej bramce, że Dembélé miał mniej więcej hektar przestrzeni. Odjidja niby biegł przy Götze, ale Götze biegł dalej, a Odjidja... stanął. Przy drugiej bramce to samo zrobił Prijović, stał przy Sokratisie, ten ruszył, a Prijo w kluczowym momencie zupełnie się 'zawiesił'. A przecież za nimi był jeszcze Piszczek, którego nie pilnował już w ogóle nikt. Takie indywidualne zaniedbania w rywalizacji z takim przeciwnikiem, to się niestety nie mogło skończyć inaczej.
11czwartek, 15, września 2016 09:26
Moros
Masakra to jedno co ciśnie się na usta po wczorajszym meczu. I nie chodzi mi tutaj tylko o wynik oraz poziom spotkania. Choć zacznę jednak od tego. Spodziewałem się porażek w Lidze Mistrzów, nawet wysokich, ale spodziewać się, a dostać taki łomot to coś zupełnie innego. Nie jest to przyjemne, nawet jak się wie, że sporo za to płacą. W 17 minucie cała radość z LM ustąpiła miejsca panice, że dwucyfrówka jest jak najbardziej możliwa. Wczoraj na szczęście udało się jej uniknąć to jest chyba jedyny pozytyw.

Kolejna masakra to trybuny. Wczoraj w czasie i po meczu minimalizowałem czytanie internetu, bo wiedziałem, że nie będzie to przyjemne z powodów sportowych. Dopiero dzisiaj przeczytałem jakieś oświadczenia oraz rozmowy czy kibice śpiewali "jude" czy nie. Jeżeli są takie dysputy to wiadomo, że było źle. Nie wspomnę już o tej zadymie. Zobaczymy na ile UEFA wyceni robienie im chlewu na bankiecie. Właściciele dostali kolejnego kopniaka w ryj od swoich pupili.

I ostatnia sprawa. Takie porażki jak dziś i pomeczowa atmosfera dają z reguły ujście różnym pikantnym informacjom. Czytam, że piłkarze po meczu z Arką mieli szydzić z obecnego trenera w jego obecności. Drugi dziennikarz sugeruje jakieś dramatyczne SMS-y od piłkarza do agenta na temat trenera. O ile jeszcze wczoraj myślałem, że w lidze da sie to jeszcze jakoś odbudować przy obecnym sztabie trenerskim, to po tym wszystkim co przeżyliśmy wczoraj w trakcie i po meczu, z tej nadziei nie zostało nic. Prezesom nie zazdroszczę. Jako kibic wywaliłbym Besnika Hasiego jeszcze przed niedzielą. Wiem jednak, że nie jest to wszystko takie proste....
12czwartek, 15, września 2016 10:09
iocosus
Dalkub -> wczoraj napisałeś: „bardziej mnie interesuje w perspektywie dzisiejszego dnia mecz o 16.00” jeśli chodzi o ‘jedynkę’ to z kolei powołam się na swoje zdanie: „Jeśli dziś polegniemy nawet 0:7 to i tak w postrzeganiu powszechnym Hasiego jako trenera niewiele to zmieni”. Niestety optymizm Żewłaka prysł, ci co „mieli jakąś idiotyczną nadzieję,że to zaskoczy” po raz kolejny zapałali ochotą „mordu na Hasim” ale w kwestii pakowania przez niego walizek, to posłużę się jeszcze raz cytatem z wczorajszego dnia:

„Legia obecnie znajduje się w dość trudnej sytuacji i ostatnią rzeczą, jakiej nam potrzeba, to kierowanie się emocjami. Mamy 7 pkt straty do lidera - dystans, który da się jeszcze odrobić. Władze klubu na pewno już w tym momencie muszą zacząć rozglądać się i analizować kandydatury ewentualnych następców Hasiego (oczywiście po cichu). Natomiast, kluczowe będą najbliższe 3 mecze ligowe. Minimum, to 6 pkt. Jeśli to minimum przekroczymy, to Hasi powinien zostać przynajmniej do następnej przerwy reprezentacyjnej (zdaje się, że początek listopada). Jeśli nie, z obecnym trenerem należy się pożegnać.”

Autora powyższych słów trudno zaliczyć do zwolenników obecnej ogólnie nazwijmy to polityki klubowej. Przy tym Dalkub obaj się też zgodziliśmy że jeżeli nic się nie zmieni, punkty będą gubione, gra jesienią szwankowała, to mimo zapewnień ‘góry’ że decyzje odnośnie Hasiego zapadną w grudniu to cierpliwości jednak tercetowi MLW zabraknie. To co Moros przytacza zwiastuje decyzję z gatunku "tak dalej być nie może".

Wrócmy zatem Dalkubie do bardziej interesujacego z wczorajszych meczów. O 20:45 był wyścig Porsche z Syrenką lub z Warszawą, po kilku kilometrach złudzeń nie pozostawiał, natomiast o 16:00 to już było zestawienie dwóch marek o całkiem zbliżonej klasie. Owszem ta niemiecka z większą kulturą i organizacją gry ale tej naszej polskiej nie musieliśmy się wstydzić, aż tak bardzo nie odstawała, wręcz przeciwenie, z gry, z liczby stworzonych sytuacji remis w tym meczu byłby w miarę ‘sprawiedliwym’ odzwierciedleniem przebiegu wydarzeń boiskowych. Gdyby różnica poziomów wsród seniorów była taka jak miedzy młodzieżowcami to by to nie było jeszcze takie złe. Co prawda Kulenovic nie robi różnicy, Majecki przy dośrodkowaniach nie wygladał za pewnie (?) zaś Ryczkowski zamiast rozwoju chyba jest ciągle na etapie odbudowy, ale w sumie pozytywne wnioski po grze naszych młodzieżowców tez można wysnuć. Szymański, Szczepański również inni, z tej mąki może być chleb.
13czwartek, 15, września 2016 10:14
Pancz
Nie no, emocje niesamowite - człowiek cały dzień się cieszy na mecz, kończy pracę i zasuwa 200km na stadion, 17 minut i już trójka w plecy. Mija kilkanaście minut a tu jeb... gaz na trybunie. Z.j.biście po prostu.
Marnym pocieszeniem była możliwość "pozwiedzania" silvera podczas ucieczki przed gazem Wink
Rączki opadają... a miało być tak pięknie.
14czwartek, 15, września 2016 10:33
dalkub
iocosus

postawa młodzieży to jedyne co napawa optymizmem. Słuchanie jednak kolejnych tekstów w stylu poczekajmy do zimy, dajmy czas itd. wkurza mnie na maksa.
Czy wy ludzie nie widzicie że abstrahując od wyniku i umiejętności to ta drużyna nie biega?, nie walczy, nie przeszkadza? Jestem pewien że Nieciecza potrafiłaby przegrać o 2-3 bramki mniej, tylko dlatego że byłaby mądrze ustawiona i zmotywowana. Ten facet to jest jakiś odlot, wystawił dwóch obrońców po raz pierwszy w życiu a potem ich skrytykował że grali źle - nosz kurwa mać odrobinę odpowiedzialności za własne decyzje
15czwartek, 15, września 2016 11:49
sektor212
Posypuje głowę popiołem i zwracam honor tobie DALKUB-ie.

Hasi to nie trener na Legię. Ja po 30 minutach naszej gry byłem zdegustowany. Nie chodzi mi o wynik (ten był z góry wiadomy choć serce pragnęło remisu).
Powiem tak wyglądaliśmy jak drużyna szkolna prowadzona przez Pan od wf tylko o innej specjalizacji. Czyli zawodnicy grali to co umieli (z podwórka). Wszelkie porównania taktyczne do Borussii są nie na miejscu. Obrażały by niemieckiego szkoleniowca. Legia nie ma żadnego systemu, schematu, pomysłu na grę. Totalny chaos na boisku. Brakuje elementarnych rozwiązań gry z piłka i bez.

Pierwsza różnica jaka kuła moje oczy to: zawodnik Borussii wychodzi na pozycję (rusza w wolną przestrzeń) i dopiero otrzymuje podanie chodzi mi jest ruch jest podanie. U nas odwrotnie. Jest zagrana piłka wolną przestrzeń do której dopiero startuje zawodnik (a może się uda).

Druga to zmiana tempa gry. Borussia klepie nagle przyspieszenie dwa podania i mają sytuacje bramkową. My nawet nie potrafiliśmy klepać z tyłu bojąc się doskoku i pressingu rywala. Przyjęte założenia przed meczowe to wycofać piłkę do Malarza i długa piła do przodu z pominięciem drugiej linii. W takim razie po co te wzmocnienia środkowej strefy kiedy gramy z pominięciem tej formacji?

Trzecia to szybkość i wytrzymałość naszych Legionistów. Różnica była zdecydowanie za duża.

Czwarta ostatnia to ubiegł mnie już Gawin ilością przebiegniętych km przez naszych zawodników w czasie całego meczu.

Transfery
Langil - dla mnie to pierwszy chybiony transfer. Człowiek wyłącznie grający prawą nogą. Przewidywalny w grze czytelny drybling - łatwy do powstrzymania. Wrodzona szybkość zbyt często przeszkadza mu w grze gdyż umiejętności techniczne do jego sprintu są za słabe. Nie robi różnicy w Polskiej lidze a na arenie międzynarodowej zupełnie nie przydatny.

Dąbrowski - Monrooe był zachwycony tym zawodnikiem i bardzo zadowolonym, że trafia do Legii. Ja niespecjalnie pamiętałem go z dobrej gry w Ekstraklasie niczym szczególnym nie utkwił mi w głowie. Meczy Zagłębia nie oglądałem więc nie wypowiadałem się na jego temat. Jednak drogi kolego jak na razie to wygląda słabiutko. Jest krótko, ale u mnie jakoś specjalnie nie rokuje na przyszłość. Obym się mylił.


Panowie, jednak ja wczoraj dostrzegłem pewne pozytywy na przyszłość.
Chodzi mi o trzech nowych zawodników: Odjidja-Ofoe, Moulin, Kazaiszwili. Wczoraj okazało się, że są to piłkarze naprawdę dobrze wyszkoleni technicznie którzy podnoszą wartość sportową Legii. Przyjęcie, zastawianie się, drybling, uwolnienie się z pod krycia to elementy w których nie ustępowali zawodnikom Borussii. Przy innym trenerze i odpowiedniej taktyce ich gra będzie przynosiła dużo korzyści dla Legii. Obecnie ich umiejętności i predyspozycje są zupełnie nie wykorzystywane.
16czwartek, 15, września 2016 12:00
czarnuch
I tutaj popieram @dalkuba bo i mnie to wkurza na maksa Smile

Już nie tyle chodzi o samego Hasiego,co o postawę,że tak to ujmę, klubu. Decyzja o zmianie trenera na Albańczyka to tylko jedna z wielu,które doprowadziły do dzisiejszej sytuacji. W teorii wszystko fajnie.. Dublet, awans do LM.. ale gra, postawa zawodników, trenera, dyrektorów, kierowników, prezesów powoli zaczyna irytować. Nie wiem może to jakieś fatum?!

Oddajemy Furmiego, Szwocha - w lidze wyróżniają się bardziej niż Vadis. Ściągamy Langila czy Aleksandrowa a i tak finalnie polegają na Guim oraz gdyby mogli z Kuchego. Oddajemy Lewczuka a potem gra jak nie kapitan stulecia to dwóch świeżaków,którzy wcześniej spotykali się 2-3 razy w roku na jednym boisku ale nie w jednym zespole. No fakt, Pazdan został! Zajechany po zeszłym sezonie, euro i eliminacjach. Poszedł Brzyski (uff) i wróciły demony lewej obrony - Gui i Broź.
Reasumując.. Obchody stulecia aż tak zaćmiły plan na początek sezonu,że ten po prostu kupy się nie trzyma i trzymać nie będzie aż do zimy. Już może nie będzie lagi do napastnika jak niegdyś za Berga, może coś bliższe tiki taki Janka,bo w dalszym ciągu polegamy na indywidualnym wyczynie poszczególnego zawodnika. Raz jest nim Niko, raz Gui a innym razem być może Rado. Raz wygramy, raz przegramy a innym razem remisik.

A na górze też się zapowiada eldorado. Prezes trzyma się Miszy i Domino ale Kucharski może odejść. Zimą możemy pożegnać także kolejnych,bo przecież fokus na lidze a kadra szeroka jak na 3 fronty. Tam ktoś ponosi jakąkolwiek odpowiedzialność? Razz Jak wyleci trener a nowy posadzi "świeżaków" na ławce i stwierdzi "co mam z tym zrobić? oddajcie to Ruchowi" to ktoś tam na stołku oberwie? Razz

Jeśli już jesteśmy przy odpowiedzialności... To wczoraj był niezły meksyk Smile Pytanie czy ktokolwiek za to beknie, poza oczywiście klubem od uefy? Uefa zaś może być sroga. Ma ku temu.. jak to się mówi.. przesłanki.
17czwartek, 15, września 2016 12:56
Baron
Z przegraną każdy się liczył, nie mniej każdy z nas oczekiwał walki, ambicji, gryzienia trawy, tak jak to robiły kiedyś Astana, Bate czy Pilzno. Nie było tego, był dramat, była ... nawet nie wiem co napisać..., cytując klasyka - nie było niczego, no i był skandal na trybunach. Szanowni koledzy myślą, że "kumaci" tak zupełnie przypadkiem znaleźli się na Silverze bez wiedzy swojego kolegi BL_1916??? No nie byli, tak samo jak ich nie byli przypadkowo na treningu przed meczem z Ruchem. Reszte sami dopowiedzcie.
Morale w Legii na dzień dzisiejszy to dno, w lidze będzie nadal padaka bo niby na czym mamy opierać nasz optymizm? Niestety ale w LM czeka nas jeszcze 5 kompromitacji, nie przegranych tylko kompromitacji.
Jak można było tak rozpier...ć drużynę po poprzednim sezonie jest to niepojęte, winę ponosi Mioduski na równi z Hasim.
18czwartek, 15, września 2016 13:22
a-c10
Zacznę od tego, że serdecznie Wam współczuję. I na wszelki wypadek upraszam, by się nikt nie doszukiwał w tych słowach jakiegoś drugiego dna, bo go tam zwyczajnie nie ma. Osobliwie żal mi kol. Pancza. Wiem bowiem - niestety! - z własnego doświadczenia jak to jest, gdy człowiek ileś tam godzin zapierdziela na mecz, podsycając (często wbrew wszelkiej logice) nadzieję na to, że będzie dobrze. A potem musi wracać tą samą drogą, żując cierpki żal i ogólnoustrojową kurwicę.

Współczuję też Besnikowi Hasiemu. I to, przyznam szczerze, z każdym przeczytanym tekstem, czy komentarzem coraz bardziej. Słyszę np., że samobójstwem było wystawienie w meczu z Borussią ledwie czterech graczy o charakterystyce defensywnej. A co, przepraszam, innego miał zrobić? Wyciągnąć z walizki zestaw Małego Czarodzieja, szepnąć "abrakadabra!" i wytrzasnąć z niebytu jakichś innych? Ot, choćby zgraną parę klasowych stoperów? Albo obrywa mu się za to, że zespół nie walczył. A jaka w tym jego wina? Miał zrzucić gajer, wciągnąć korki i meczową koszulkę i samemu zapieprzać? To co, kuźwa, zawodowi piłkarze nie wiedzą, że jeśli jesteś taktycznie i technicznie słabszy od rywala, jedyną twoją szansą na jakkolwiek rozumiany sukces jest jazda na tyłku!? Albo nie mają świadomości, że przeciwnika pilnuje się do końca, a nie przez pierwsze dwie sekundy, a potem niech się dzieje wola Nieba? Pisałem to już parokrotnie, powtórzę ponownie: nie zamierzam wychwalać geniuszu albańskiego szkoleniowca. Uważam po prostu, że ilość pomyj wylewanych na głowę tego faceta jest koszmarnie przesadzona.

W ogóle, cóż, wiem że łatwo mi to pisać, radziłbym jednak zdecydowanie odciąć się od medialnej histerii. Czytam/słyszę o jakiejś "tragedii". Co, kurwa...?!? Tragedia to jest wtedy, gdy ktoś w sile wieku zapada na terminalną chorobę. Albo gdy całuje na pożegnanie żonę i dzieci, wsiada do samochodu i nigdy już nie wraca do domu. Wczoraj wieczorem przy Łazienkowskiej nic takiego nie miało miejsca. Ot, po prostu: odbył się tam - jak to niegdyś mawiał jeden mój zupełnie niezainteresowany sportem koleżka - konkurs gry w piłkę nożną. I jak to zwykle bywa, jedna drużyna ten konkurs wygrała, druga przegrała. Że akurat 0:6? No... 0:6. Wynik jak każdy inny. Dostaje się zań dokładnie tyle samo punktów, co za 0:1, albo "honorowe" 1:3. To się po prostu zdarza. W tym samym czasie, gdy żółto-czarna Borussia tłukła Legię w Warszawie, jej biało-zielona imienniczka zbierała srogie baty w błękitnej części Manchesteru. Gdyby nie nieskuteczność (!) Obywateli, wynik na Etihad Stadium mógł być nawet wyższy, niż przy Ł3. Wczoraj Barcelona obiła Celtic 7:0. Ta sama Barcelona, która ledwie kilka sezonów wstecz w identycznym stosunku przerżnęła półfinał LM (!!!) z Bayernem. Co prawda na przestrzeni 180ciu, nie 90ciu minut, ale zawsze.

Tu się nie ma co wstydzić, ani lamentować. Wypadałoby natomiast zrobić to, o czym mówi "statystyczny" polski piłkarz po przegranym meczu - wyciągnąć wnioski. Moim zdaniem wczorajsza porażka jest doskonałą szansą na to, by władze Waszego klubu udowodniły, że pod płaszczykiem hipstersko-korporacyjnej arogancji kryją jednak jakiś rozsądek. I przyznały, że obrana została niewłaściwa droga. Kalendarz lata'16 znany był od dawna. Wiadomo było, że czasu na rewolucje nie będzie. Mimo to dokonała się kolejna już za obecnego reżimu zmiana szkoleniowca. Ja nie wiem (i nigdy się nie dowiem), czy istniały jakieś szanse na zatrzymanie Czerczesowa w Warszawie. Wiem za to, że zamiana Czerczesowa na Hasiego odbyła się wg tych samych zasad, co zamiana Berga na Czerczesowa, a wcześniej Urbana na Berga - na łapu-capu. Co gorsza, nadzorował tę zmianę Michał Żewłakow, który jednak oficjalnie został dyrektorem sportowym Legii, mimo że wprzódy dał kilka wyraźnych dowodów (sprawa Orlando Sa, transfer Masłowskiego, etc.) na to, że się kompletnie do tej funkcji nie nadaje.

Osobną kwestię stanowi skandal na trybunach. Wielokrotnie, także tutaj, sprzeciwiałem się polityce represji wobec ruchu kibicowskiego. Tyle tylko, że pomiędzy represjami, a kompletną uległością istnieje szerokaśna przestrzeń, w którą można się śmiało wpasować. Niestety, prezes Leśnodorski postanowił obrócić politykę swych poprzedników o 180 stopni. Teraz zbiera owoce. A cały klub razem z nim.

Nie piszę tego wszystkiego, by się nad włodarzami Legii znęcać, czy obsmarowywać ich - scusi - miękkim gównem. Uważam po prostu, że czas już byłby najwyższy przestać się nad tymi ludźmi roztkliwiać i ciumkać, że tacy młodzi, tacy fajni i tacy wykształceni. Ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego im nie neguję. Po prostu na pewnym poziomie młodość, fajnośc i dyplomy zwyczajnie nie starczą. Wczoraj było to widać jak na dłoni.
19czwartek, 15, września 2016 14:04
Baron
a-c10

Sam Czerczesow mówił po poprzednim sezonie, że chciał zostać i pracować nadal w Legii i nie miał takich wymagań jak pisali zaprzyjaźnieni z Leśnym dziennikarze. Hasi na dzień dobry dostał wyższy kontrakt i większy budżet niż miał Czerczesow. Nikt absolutnie nie mógł przewidzieć katastrofy Rosjan na EURO i tego, że akurat jemu związek zaproponuje kilka miesięcy później stanowisko selekcjonera Sbornej, a zaproponowano mu dlatego, że był jedynym wolnym trenerem na dany moment i to trenerem, który osiągnął sukces poza granicami Rosji, a takich jest wbrew pozorom niewielu lub prawie w ogóle w ostatnim czasie. Poza tym Rosjanie sparzyli się na trenerach spoza ich kręgu kulturowego.
20czwartek, 15, września 2016 14:15
Glen
No cóż - każdy chyba spodziewał się porażki, ale nie w takim stylu. Wynik wynikiem, ale gra..... po prostu masakra. Ten mecz nie oddaje bynajmniej różnicy pomiędzy Ekstraklasą a Bundesligą - on pokazuje różnicę pomiędzy dzisiejszą Legią a Bundesligą. Nawet ta Legia Czerczesowa sprzed pół roku zapewne by przegrała, ale nie 0:6, bez walki, bez stylu, na kolanach. Naprawdę jeżeli taka Legia wybiegnie na Santiago Bernabeu, i jeśli Realowi się naprawdę będzie chciało, to rekord porażki LM zostanie istotnie poprawiony, na długie pewnie lata.

Uważam, że Hasi powinien wylecieć natychmiast. Nie ma żadnego ryzyka związanego z taką decyzją - na nic w LM liczyć nie możemy, do uratowania pozostaje zaś kwestia Mistrzostwa Polski, i naprawdę nie można czekać do przerwy zimowej, ale zacząć od razu, żeby nowy trener miał więcej czasu.

Nie mogę też już słuchać, ani czytać wypowiedzi Mioduskiego na temat akademii, młodych piłkarzy, onanizowania się wczorajszym, nieznacznie przegranym (z szansą na korzystny wynik nawet) meczem młodzieżówki z ich rówieśnikami z BVB (mistrzami Niemiec w swej kategorii wiekowej). Mioduski zdaje się nie pamiętać, że my (Polska) mieliśmy pokolenia młodych zdolnych, zdobywających medale młodzieżowych MŚ i ME czy olimpijskie srebro, dla których niestety był to szczyt osiągnięć sportowych.

Leśnodorski z kolei dalej zamiata guano pod dywan, wydając paradne (które to już z kolei) oświadczenie o stanowczości działań przeciwko kibolom. Może znów głupole uwierzą, może znów się uda. Jak zwykle skończy się na niczym, a kwiat kibicowski odstawi kolejną akcję wyjazdową - już wkrótce zapłonie pewnie Lizbona i Madryt. Co mnie najbardziej szokuje to fakt, że wpuścił tych pacjentów na Silvera, i że tam nie udało się ich od razu po prostu wyłapać jak szczury. Przecież akurat na tej trybunie nie mają możliwości ukrycia się w tłumie.

Generalnie po 21 latach oczekiwania na LM mam dziś wrażenie, że zdecydowanie wolałbym, aby tego awansu nie było. Miało być święto, wyszło wszystko źle: rozwalona drużyna, żenująca porażka, słaby i nieporadny trener, zadymy na trybunach, no i bredzący swoje głupoty Mioduski wpisujący się w ten klimat.
21czwartek, 15, września 2016 14:24
Glen
Baron,

zgadzam się, ja też mam wrażenie, że Czerczesowowi nie chodziło bynajmniej o kasę dla siebie, ale istotne wzmocnienie drużyny. Chciał awansować do LM, a realnie patrząc nie mógł przecież przewidzieć, że los w kwalifikacjach będzie dla nas taki łaskawy, że w ostatniej rundzie będziemy rozstawieni, trafiając dodatkowo najsłabszą drużynę ze wszystkich pozostałych. Niestety, wygląda na to, że dla Leśnodorskiego i Mioduskiego każdy trener, który obieca im wypromowanie młodych zawodników ma większe szanse, niż trener z prawdziwym nazwiskiem i dorobkiem.
22czwartek, 15, września 2016 14:37
a-c10
@ Baron, Glen:

Dokładnie tak samo Mioduski mówił, że jest zadowolony ze współpracy z Czerczesowem i nie widzi przeszkód dla kontynuacji. Parole, parole, parole...

Jeśli nie byliście, Panowie, przy negocjacjach pomiędzy Legią, a Stanisławem Sałamowiczem, bądź przynajmniej nie macie wiarygodnych, "nausznych" świadków, to po prostu mnie nie przekonacie. Owszem, to co piszesz, Baronie, może być prawdą. Dokładnie tak samo jednak prawdą może być, że Czerczesow pomyślał sobie +/- tak: "wszystko już na miejscu z tą Legią wygrałem. Transfery, nie transfery, na europejskie szaleństwa i tak nie ma szans. A nawet jeśli, na ch... mi w cefauce sześć meczów w LM z bilansem bramek coś koło -25? To ja już lepiej sobie stąd pójdę." Wakatu w kadrze, ani tym bardziej propozycji od federacji przewidzieć faktycznie nie mógł. Mógł za to śmiało przypuszczać, że jakieś stanowiska do wzięcia się znajdą, pewnie nawet - z całym szacunkiem - ciut lepsze, niż Legia.
23czwartek, 15, września 2016 14:59
Glen
No i mamy tradycyjne bla bla bla:

"Klub z Warszawy zapewnia, że od tej pory będzie walczył z chuliganami w brutalny sposób. Zatrzymano już 5 pseudokibiców warszawskiego klubu.

Udało się nam zidentyfikować 70 osób, które brały udział w zajściach. 15 z nich już otrzymało zakazy stadionowe - powiedział Dmowski. I dodaje, że to jeszcze nie koniec. Kibice, którzy wzięli udział w zajściach, dostaną maksymalny, 2-letni zakaz stadionowy. Ale nawet po jego upływie nie wrócą na stadion. Prezes Bogusław Leśnodorski zapewnił, że dopóki będzie pełnił tę funkcję, bramy stadionu zostaną dla chuliganów zamknięte."

Z ostatniego zdania wnioskuję, że Leśnodorski już niedługo pozostanie Prezesem.
24czwartek, 15, września 2016 15:03
Baron
Trochę z innej beczki, rok temu graliśmy z Napoli, wg. mnie z drużyną o podobnym potencjale do Borussi i mimo wszystko wyglądało to dużo lepiej, a drużyna też była w kryzysie. Patrząc na wczorajszy mecz to Legie AD 2016 różni przepaść na niekorzyść do Legii AD 2015.

a-c10

Przy negocjacjach nikt z nas nie mógł być. Były natomiast oficjalne wywiady z Leśnym, Mioduskim i Czerczesowem na podstawie których można było pewne wnioski wyciągnąć. Trochę też było dziennikarskich informacji w necie (np. Twitter) które też dawały do myślenia.
25czwartek, 15, września 2016 15:09
Baron
Glen

Niech Leśny wytłumaczy się lepiej jak to się stało, że na Silverze pojawiło się ponad 100 kolesi w kominiarkach itp. gotowych do zadymy? Bez kitu on traktuje wszystkich jak idiotów, to go teraz UEFA potraktuje należnie.
O wniesieniu kilkudziesięciu zakazanych rac przez UEFA nawet nie ma co pisać, też Boguś uda zdziwionego? Jeszcze ciekawsza będzie jego mina jak zobaczy rachunek za to no ale kto bogatemu zabroni?
26czwartek, 15, września 2016 15:34
czarnuch
@Baron co się ma tłumaczyć? Zapłaci i tyle. Najwyraźniej taki stan rzeczy im odpowiada.

@a-c10 Ilość "pomyj" a dokładnie krytyki jaka spada na Hasiego jest w pełni zasłużona. Wyniki wszystko odzwierciedlają.
#Wnioski.. te właśnie nie są zbyt efektownie wyciągane, czego efektem był wczorajszy mecz.

Generalnie Hasi nie ma nic na swoją obronę. Jeśli w dalszym stopniu będziemy świadkami regresu to wreszcie nastąpi zamiana,która również nosi za sobą obawę. Czy tym razem znów sięgniemy po coś "nowego" jak Berg czy Hasi? Czy może po "swojego" tj Polaka z ligowym stażem? A może jednak zawita ktoś doświadczony, mający "patent" na rozwój?
Pamiętajcie,że same zmiany to jedno, drugie to osoby za nie odpowiedzialne. Tutaj nie będzie rotacji. U steru wciąż Leśny, niżej Misza i Domino a u boku mniej lub bardziej bliżsi Legii menago. Czy taka "banda" ma jeszcze jakiegoś asa w rękawie..? Tutaj też widać "ścianę Mioduskiego".
27czwartek, 15, września 2016 15:50
Baron
No i wszystko wiadomo, na Silverze byli goście z ekipy sportowej. Dziękuję za uwagę, Leśnemu też, do odwołania.
28czwartek, 15, września 2016 15:58
Glen
czarnuch,

pozwól że spytam: a Tobie ten stan rzeczy odpowiada?
29czwartek, 15, września 2016 16:28
ave
@Baron, skąd informacja? Zarówno klub jak i policja informowały, ze te osoby przemieszczały sie z innych trybun. Z północnej. Zreszta widać było ze od 20-25 minuty do końca meczu środek Zylety był pusty.
30czwartek, 15, września 2016 16:29
ave
.
31czwartek, 15, września 2016 17:03
Baron
@ave

Wybacz ale tego się nie dowiesz ode mnie, chyba nie liczysz na to, że ci powiem od kogo to wiem? Wink A czy oni przyszli prosto z Łazienkowskiej czy z innych trybun nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, ktoś ich tam wpuścił. Spróbuj tak sobie kiedyś na luzaku pozmieniać trybuny na meczu, powodzenia Smile
32czwartek, 15, września 2016 17:15
ave
Znam relacje z silvera i tam "raczej" karków nie było. Co do zmian trybun to na naszym stadionie takie rzeczy sie zdarzały. Podstawa to chodzenie dużą grupa i z bramami. Myślałem, ze masz relacje z jakiegoś ogólnodostępnego źródła. Klub i policja:

"potwierdził także, że osoby, które starały się przedostać do sektora gości przebiegły z innych trybun. Odmówił jednak podania szczegółów dotyczących wydarzeń. Więcej powiedział rzecznik komendy stołecznej policji asp. szt. Mariusz Mrozek. - W momencie, gdy kibice zaczęli przemieszczać się z trybuny północnej w stronę sektora gości i wyważyli bramki dzielące ich od tego miejsca, klub poprosił policję o wprowadzenie pododdziału na trybunę południową - tłumaczy Mrozek. "
33czwartek, 15, września 2016 17:43
Baron
@ave

Tak bo na Silvera wtargnęli Janusze, stary no weź sam wyciągnij wnioski Wink Z tą policją to mnie ubawiłeś setnie Very Happy
A swoje dojścia do pewnych informacji mam i chyba jesteś totalnie naiwny myśląc, że napiszę o tym w necie.
34czwartek, 15, września 2016 18:15
CTP
@iocosus
Żeby było jasne, po wczorajszym gwałcie wykonanym przez piłkarzy Borussii na legionistach absolutnie nie zmieniam zdania. Cały czas mamy 7 pkt straty do lidera i cały czas jest to strata do odrobienia. I nie piszę tego, bo uważam Hasiego za dobrego trenera czy szkoda mi pana Dmowskiego, który na TT założył się z kilkudziesięcioma kibicami, że Legia z trenerem Hasim zdobędzie w tym sezonie MP (gość chyba na chwilę stracił instynkt samozachowawczy).
Pisałem to dlatego, bo obecnie znaleźć odpowiednią osobę będzie bardzo ciężko. Drugi raz się nam taki Czerczesow nie trafi. No i jeszcze pozostaje kwestia odpowiedniej zmiany w mentalności panów M&L&W, bo bez tego żaden uznany trener długo tutaj miejsca nie zagrzeje. I wydaje mi się, że to drugie będzie trudniejsze niż to pierwsze.
35czwartek, 15, września 2016 18:41
czarnuch
@Glen mi nie. Ba, wiem o paru innych "akcjach" i również mnie to mierzi.
36czwartek, 15, września 2016 20:12
Pancz
@Baron
Tak, na silvera wtargnęli Janusze uciekając przed gazem z sektora 123...
Z niecierpliwością czekam na info z klubu o zakazie stadionowym dla mnie Wink
37czwartek, 15, września 2016 20:43
Baron
Pancz

Tak to były krasnoludki, sorry za wprowadzenie twojej osoby w błąd.
38czwartek, 15, września 2016 20:53
Zbyszek
Panowie zacznę nietypowo, gdyż zauważę, że wczoraj zwłaszcza wpisów Prezesa na FB było aż w nadmiarze, a dziś ani jego, ani Pana Mioduskiego nie ma wcale. Za to wczoraj opublikowano obszerne wywiady Pan Bogusława Leśnodorskiego na Sport.pl i Pana Dariusza Mioduskiego na Futbolfejs.

Obaj Panowie starają się wyraźnie tłumaczyć swoje decyzje i postępowanie. Tylko ja się dziwiłem wobec kogo te wyjaśnienia. Bo przecież większość ich adresatów to ludzie ślepi i głusi i im się niczego nie pokaże, ani oni niczego nie chcą słyszeć. A przekonanych i aprobujących nie ma co przekonywać, chyba że panowie tak sami dla siebie i przed sobą. No to proszę bardzo. Również obaj Panowie ubolewają, że nie bardzo docenia się awans Legii do LM. Otóż nie ma chyba nikogo kto by nie doceniał. Tylko że to już historia i życie toczy się nieubłaganie naprzód. I przynosi nowe zadania i nowe wyzwania, z którymi trzeba się mierzyć. A to życie po awansie różami się nie ściele. Można oczywiście ubolewać nad faktem, że wszystko upływa i że coraz bardziej rozlewa się choroba zwana bieżączką, ale to tak jak utyskiwać, że po słońcu jest deszcz albo odwrotnie. Pan BL opowiadał z wyraźnym zadowoleniem kogo to nie sprowadzono do Legii. Ja to skomentuję tak: z materiału kiepskiej jakości nie zbuduje się solidnego domu na lata. Nadto nasz Prezes pozwolił sobie zadać pytanie: dlaczego trójpak nie rozgrywany jest na Stadionie Narodowym. Najpierw wyraził zdziwienie, że było tak ogromne zainteresowanie, a zaraz potem podał jeden argument jego zdaniem przesądzający, a mianowicie, że Legia ma grać w domu. Wczoraj zobaczył jak ten dom wygląda. Tak kończą się decyzje podejmowane pod wpływem emocji i taniego sentymentalizmu, zamiast pod wpływem racjonalnych argumentów popartych kalkulacją ekonomiczną i względami bezpieczeństwa. Ponadto ludzie byliby w stanie zrozumieć i pogodzić się z sytuacją, że klub nic więcej ponad Stadion Narodowy nie mógł zaoferować, bo nic większego w stolicy nie ma, ale nie rozumieją, że klub nie dołożył starań, aby większa rzesza kibiców obejrzała i wzięła osobisty udział w historii. Stąd większa jest ilość tych niezadowolonych od tych zadowolonych. Więc pod żadnym względem taka decyzja się nie broni.

Natomiast Pan DM polemizował ze stwierdzeniem, że władze klubu mają wadę krótkowzroczności i twierdził, że prowadzą politykę długofalową. Gdyby powiedział, że chciałby, aby tak było to łacno bym się zgodził, bo kto by nie chciał, ale kiedy mówi o fakcie dokonanym to ja z kolei zastanawiam się czy nie mam czegoś ze wzrokiem. Bo nie widzę. Za to dostrzegam odbijanie się od ściany do ściany, i jeżeli kierowanie to takie jak w samochodzie kiedy kierowcy mylą się pedały gazu i hamulca oraz biegi te do przodu z tym wstecznym. Bo jak rozumiem chodzi o to, aby była to polityka trwale prorozwojowa. Tylko że cele budowania i odnoszenia sukcesów są ze sobą wzajemnie sprzeczne. Tak jak najpierw budujemy dom, a dopiero po zbudowaniu spokojnie i wygodnie w nim mieszkamy. Tu musimy uwzględniać czynnik czasu i kolejności zdarzeń. Do tego do tych jakże różnych zadań najmujemy zupełnie innych ludzi. Na przykładzie Legi do budowania z młodych nadawał się Jan Urban. Potrafił ich wprowadzić, kształtować piłkarsko, rozwijać. Ale kiedy dojrzeli to nad nimi nie panował i sukcesów w Europie odnieść nie był w stanie. Odwrotnie niż Czerczesow. Ten był nastawiony na sukces, więc o żadnym rozwijaniu, budowaniu od podstaw słyszeć nie chciał, on chciał mieć gotowców z określonej półki i ich przygotowywać do wygrywania. Z obu zrezygnowano. Wynajęto jako trenera Hasiego. Jak rozumiem, aby jednocześnie budował i odnosił sukcesy. Na pewno awans do LM jest sukcesem. Tylko po tym co się pisze się i mówi o Legii po porażkach w lidze i po klęsce wczorajszej to musi się każdy zastanowić, czy aby na pewno. Czy nie zamieniło się to wszystko powoli w gorycz porażki i nie zaczyna przyćmiewać awansu, o którym przestanie się pamiętać, za to coraz więcej będzie wrzaskliwej satysfakcji wrogów Legii korzystających z jej porażek, aby ją gnębić.

Ja nie mam pretensji o to, że panowie udzielili wywiadów, bo mają do tego pełne prawo. Ja tylko zwracam uwagę, że Panowie nie mieli wyczucia czasu. Że Panowie Leśnodorski I Mioduski zaczadzieli od pochlebstw klakierów i zatracili ostrość widzenia lub też uwierzyli, że jak ci z Borussii, Realu i Sportingu będąc takim samymi ludźmi jak my są takimi samymi piłkarzami. Niepotrzebnie Panowie dmuchaliście w balon. On pękł z hukiem i rozsiał brzydki zapach. Taki jest koszt polityki złudzeń i iluzji. I jeszcze tylko dodam dla ostudzenia gorących głów bujających w obłokach sympatii społecznej dla Legii, że w dzisiejszej sondzie internetowej w której wzięło udział ponad sto tysięcy ludzi na pytanie: czy jesteś za zamknięciem stadionu Legii na mecze w LM 90% ankietowanych odpowiedziało, że tak. Więc ja radzę, aby zejść z obłoków i zmienić politykę informacyjną, a przede wszystkim zacząć rozumieć,że Legia jest własnością poważnych i roztropnych biznesmenów, a nie, że decyzje podejmowane są pod wpływem impulsów i chciejstwa lub co gorsza pod naciskiem garstki oszołomów.

Co do meczu to trafnie rozpoznaje przyczyny klęski Kibic50. Przy czym podstawową przyczyną jest nieprzygotowanie drużyny pod każdym względem, a szczególnie pod względem motorycznym. I tu widać było wyrażnie brak szybkości biegowej i startowej decydujących o dynamice akcji oraz braki w szybkości wytrzymałościowej określające intensywność gry. Już trener Andrzej Strejlau ponad 40 lat temu powiedział, że przygotowanie fizyczne jest najłatwiejszym do opanowania elementem warsztatu trenerskiego. I trenerzy jego pokolenia bez urządzeń i bez specjalnego trenera potrafili znakomicie przygotowywać graczy fizycznie pod każdym względem. Dziś odchodzimy od fachowości na rzecz oprzyrządowania procesu treningowego. Tyle że nigdy samo badanie nie jest leczeniem. Ktoś musi umieć leczyć. A diagnozowanie przy pomocy aparatury jest wyłącznie pomocą, ale nie zastępuje wiedzy jak to się robi. W każdym razie niewybaczalne jest, że nasi zawodnicy na tle rywali wyglądali jakby byli żółwiami przy rączych rumakach. Natomiast trener w wywiadzie upatruje przyczyn blamażu w tym, że zawodnicy nie wykonywali założeń taktycznych i nie grali blisko przeciwnika co tyczy zwłaszcza obrońców. Ja pytam jak mieli być blisko jak za nimi nie nadążali? Komu Pan trenerze ten kit chce sprzedać? Ale to źle rokuje na przyszłość. Bo trener musi na chłodno, bez emocji rozpoznać przyczyny tak ciężkiej choroby, tak jak lekarz. Jak tego nie uczyni w sposób właściwy to pacjent straci zdrowie, albo i co więcej np. pieniądze.

Ja nie do końca winię za ten stan rzeczy trenera Hasiego, aczkolwiek to on przyszedł z klubu, w którym się normalnie trenuje i powinien zasady nowoczesnego treningu stosować. Jak wykazali naukowcy z AWF z Warszawy objętość treningu czołowych naszych drużyn nie odbiega rażąco od najlepszych z Niemiec i Anglii. Drastyczna różnica występuje w intensywności zajęć. U nich tę samą jednostkę wykonuje się w 45 minut, a u nas w 1,5 godziny. Mówią o tym również piłkarze, którzy wyjechali do klubów z krajów liczących się w piłce.

Ja ani trenera, ani zawodników z błotem mieszać nie zamierzam. Nie odczuwam żadnej satysfakcji z nieszczęścia jakie ich i mnie spotkało. Raczej wyrażam współczucie. Sobie zresztą też, bo będąc niepogodzonym z czymś tak okrutnym prawie całą noc oka nie zmrużyłem. Myślałem że jestem twardszy i bardziej odporny. Ale nie ma mocnego jak kto w łeb zdzieli młotem parowym. Na takie eksperymenty nie ma mocnych.
39czwartek, 15, września 2016 23:44
Glen
A w tym przypadku doceniam poczucie humoru weszlo.com:

http://weszlo.com/2016/09/15/wszystkie-powody-dla-ktorych-besnik-hasi-powinien-dalej-pracowac-w-legii/
40piątek, 16, września 2016 09:20
iocosus
CTP -> „Żeby było jasne, po wczorajszym gwałcie wykonanym przez piłkarzy Borussii na legionistach absolutnie nie zmieniam zdania.” – żeby było jasne, mam takową nadzieję, ponieważ z tym co napisałeś się zgadzam. To znaczy z odejściem Hasiego. Według mnie nastąpi jesienią a nie zimą, ale nie teraz, już, w tej chwili, ‘na wariata’.
Sądzę że bardziej prawdopodobna jest kiepska postawa zespołu i kolejne wtopy, aniżeli dokona się ‘przełamanie’ i drużyna pod wodzą Besnika zacznie taśmowo wygrywać w lidze. O ile strata do lidera ekstraklasowych rozgrywek powiększy się do 10 pkt w klubie nie wytrzymają ciśnienia. Zatem ‘rada’ żeby już rozglądać się za następcą jest jak najbardziej racjonalna.

Przy tym nam kibicom jest łatwo wskazać winnego i go spalić na stosie, bo nas oprócz nerwów to nic nie kosztuje, ale Leśny & s-ka wzbrania się przed tym bo raz koszty zdymisjonowania Hasiego z jego sztabem to nie w kij dmuchał, pieniądze na odprawy będą bolały, a dwa pozbycie się Besnika to przyznanie się do własnego błędu, a do tego nikt nie jest skory. Z tego względu, jeśli tonący w rozczarowaniu grą i wynikami kibic trzymał się brzytwy na zasadzie: „w każdym kolejnym meczu mam jakąś idiotyczną nadzieję, że to zaskoczy” to u decydentów klubowych jest to spotęgowane. Tego się trzymają choć krwią broczą z rozciętej dłoni.W klubie chcą wierzyć że to się stanie, że to jest możliwe, poniekąd słusznie bo mentalnie tym samym okazują wsparcie i trenerowi i piłkarzom, stąd i te ‘zakłady’ dowody wiary w trenerskie i piłkarskie umiejętności. To wszystko służy podtrzymaniu morale w klubie, które z każdą wtopą leci na łeb, na szyję. Wygramy z Zagłębiem to jak haust powietrza nabrany w płuca dla tonącego, jeszcze utrzyma się na powierzchni, przegramy - spadamy w odmęty.

Nie wiem czy powietrza w niedzielę zaczerpniemy, ale na trwałe „przełamanie”, „zaskoczenie maszynerii” o ile Besnik nie dogada się z drużyną nie ma co liczyć, a wieści w tym temacie nie są raczej budujące. Nikolić już publicznie podważa decyzje Hasiego, to nie są już pokątne szepty, a otwarta krytyka zawodnika wobec trenera. W innej sytuacji piłkarz byłby skarcony i upomniany, a tu cisza, bo publiczna awantura to coś czego w tej chwili w klubie najmniej potrzebują, ale to też świadczy jak koszmarnie słaba jest w tej chwili pozycja Hasiego. Maruda Brzyski mógł być z klubu odesłany, choć publicznie słówkiem skargi nie pisnął, Nikolić wyraża swoje żale w mediach i jest to tolerowane. Niestety ale autorytet Hasiego u piłkarzy, o który on sam tak zabiegał zda się leży w gruzach.
41piątek, 16, września 2016 10:36
Baron
icosus

"koszty zdymisjonowania Hasiego z jego sztabem to nie w kij dmuchał, pieniądze na odprawy będą bolały, "

Będą, ale dziwne jest coś innego ściągamy na wariata trenera po Czerczesowie, wg. mnie nie robiąc odpowiedniego rozpoznania, i dajemy mu z marszu najwyższy kontrakt w historii klubu.
Gdyby zrobiono odpowiedni research to już wtedy byłyby ogromne wątpliwości, czemu Hasi wyleciał z Anderlechtu, czemu kibice chcieli go wywieźć na taczkach oraz czemu prasa belgijska mocno go krytykowała? No mi by się w takiej sytuacji zapaliła czerwona lampka w głowie i na pewno, jeśli już, nie podpisałbym kontraktu na takich warunkach. Jak widać Berg Mioduskiego kompletnie niczego nie nauczył.
42piątek, 16, września 2016 12:01
iocosus
Baron -> otóż są kwestie w których jak widać się zgadzam z CTP i z Tobą, ale są też sprawy w których mamy diametralnie odmienny pogląd i do nich należy przypadek odejścia z klubu Czerczesowa. Na podstawie wypowiedzi, doniesień medialnych wyciągamy przeciwstawne wnioski, dopuśćmy, że ja mogę się mylić, ale Baronie weź pod uwagę że ty również. Przyjmijmy że kwestia na jakich zasadach odszedł z klubu Czerczesow jest różnie interpretowana, ja się za to zgodzę i to w pełni, że obojętnie jak to się stało, to wytłumaczenie tego faktu było o kant tyłka potłuc. Piarowa fuszerka i nawet ściągnięcie Staszka na tą sławetną konferencję temu negatywnemu wrażeniu tworzącemu różnorodne spekulacje i dywagacje jak widać nie zapobiegło.

Według mnie pierwotną klubową koncepcja było że Czerczesow pozostanie, uda się go zatrzymać, ale obojętnie z jakich powodów by nie odszedł jeśli chodzi o następcę? Zawierzono trenerowi, który do tego zawodu był szkolony i przygotowywany w Andrelechcie Bruksela, w klubie renomowanym o potwierdzonym europejskim statusie. Na tej podstawie, plus kariera zawodnicza i już zebrane doświadczenie trenerskie sądzono ze Besnik jest kompetentny i warto w niego zainwestować. Nie wyszło mu w Anderlechcie ale każdy nawet najwybitniejszy trener ma potknięcia, a co dopiero taki na początku swojej drogi. Przyjęto, że dostał nauczkę ale że w Legii wyciągnie wnioski, nauczył się już na błędach i nie będzie ich powielał. Wbrew pozorom ‘najwyższy kontrakt w historii’ dla Hasiego był i tak finansowym zejściem w porównaniu z tym co zarabiał w Brukselii, zgodził się bo uznał że w Legii może się odbić, zrobić coś analogicznego jak Czerczesow, czyli poprawić własne CV. Takie były motywy że zaproponowano mu taką a nie inną kasę, na europejskim zachodnim rynku to przecież zapewne i tak nie są jakieś specjalne kokosy, trener z CV z osiągnięciami nawet umiarkowanymi ale osiągniętymi w ligach włoskiej, francuskiej, niemieckiej, hiszpańskiej na podobną gażę zapewne by się nie skusił. To tylko dla nas na europejskiej futbolowej prowincji jest ona najwyższa w historii.

Ot, wszystko. Oczywiście o Żewłaku trzeba pamiętać, choćby pan Michał nie wiadomo jak się tłumaczył, ale za sprowadzenie i rekomendowanie Hasiego musi brać odpowiedzialność.

Baron jeszcze tak w zupełnie innej kwestii, ale nie mogę się powstrzymać. Masz bardzo krytyczne zdanie o Rzeźniku i poniekąd słusznie bo dał ku temu powody, popełnił masę wielbłądów w ostatnim okresie i to w dłuższym okresie, wszystko prawda, trudno zaprzeczyć, nigdy tez nie był super asem, zawsze rywalizował o pozycję, którą zresztą zmieniał. Natomiast taka moja uwaga, Rzeźnik może być elektryczny czyli brak mu pewności swoich zagrań z tego powodu kiksuje, fatum go dopada, ale Rzęźnik nigdy nie był tak obsrany w meczu jak Dąbrowski z Czerwińskim w środę. Czego jak czego ale ambicji Rzeźnikowi odmawiać nie wolno, to nawet przez jej nadmiar ona go czasem gubiła, ale Rzeźnik to walczak, zadziora i charakternik a jak patrzyło się na dwóch środkowych defensorów Legii w meczu z Borussią to oni byli spanikowani na maksa. Dwóch chłopów, nieułomków, modliło się żeby nie zostać ośmieszonym i żeby mecz się jak najszybciej skończył. Chęci przeciwstawienia się, podjęcia walki – zero! Widziałem Rzeźnika elektrycznego, ale nigdy nie widziałem tak spanikowanego przed rywalem jak Dąbrowski z Czerwińskim!
43piątek, 16, września 2016 13:13
kibic60
@trener

Każdy w życiu potrzebuje trochę szczęścia. Dotyczy to również trenerów.
Czy Nawałka jest trenerem wybitnym ? Czy osiągane wyniki z reprezentacją są wyłącznie jego zasługą ? Moim skromnym zdaniem nie. Nawałka w odróżnieniu od poprzedników trafił na grupę piłkarzy, którzy znajdują się w najlepszym okresie swojej kariery. Lewandowski, Krychowiak, Glik, Piszczek, Grosicki, Milik, Błaszczykowski czy bramkarze swoje umiejętności podnoszą poza granicami kraju grając w najlepszych ligach Europy.

Nowy trener Legii przyszedł do klubu w wyjątkowym okresie. Euro, kontuzje czy transfery, uzależnione od sprzedaży Dudy z pewnością nie pomogły w przygotowaniu drużyny. U wielu sprowadzonych piłkarzy widać umiejętności ale brakuje przygotowania motorycznego i zgrania z resztą zespołu.
Trudno się spodziewać, aby zaledwie po kilku treningach drużyna stanowiła monolit. Brak komunikacji wynikający z posługiwania się wieloma językami jest kolejnym z powodów obecnego stanu rzeczy.
Zdumiewa mnie ta nagonka i chęć wymiany trenera tak szybko.
Pamiętam jak wielu kibiców, negatywnie nastawionych do Urbana cieszyła się z przyjścia Berga. Argumenty jakoby Ferguson, który go namaścił pomoże w zakontraktowaniu piłkarzy z boisk angielskich rozbawiały mnie do łez.
Wystarczyło półtora sezonu, aby najwięksi zwolennicy jego przyjścia zaczęli "wywozić go na taczkach"
Dziś na taczkach wywożą Hasiego. Kto w zamian ? Kto może dawać gwarancję, że w obecnym stanie rzeczy potrafi z indywidualistów zrobić drużynę, bo chyba się zgodzimy, ze Legia posiada najlepszych piłkarzy w kraju.

Ciężka jest rola trenera i nie takim kozakom jak Hasi dostało się po dupie od kibiców.
W przeprowadzonym wśród kibiców Bayernu sondażu, aż 57% uważało, że Guardiola był słabym trenerem. Aż 57% z nich uważało, że zawiódł! Dość wymowny był wywieszony na stadionie transparent "Guardiola, nigdy nie byłeś jednym z nas" pomimo, ze ich drużyna mistrzostwo Niemiec zdobyła na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu.
Po transferze Bastiana Schweinsteigera do MU za którego Bayern otrzymał ok. 20 mln euro, obok Guardioli dostało sie też ikonie klubu z Bawarii. Przeciwko działaniom trenera Pepa Guardioli oraz wspomnianego Rummenigge w nocy z soboty na niedzielę rozwiesili na klubowym budynku plakat z napisem "Pep i Niewolnik KHR: niszczycie naszą tożsamość".

Warto posłuchać Sergio Ramosa, który po zawirowaniach z trenerem Realu powiedział:

"– Kiedy zmienia się trener, zmieniają się też różne aspekty w drużynie. Nie wiem, czy Zizou przywrócił nam radość, ale mamy z nim dobre relacje jeszcze od czasów Ancelottiego. To znacząca postać dla klubu, co bardzo motywuje.

– Słyszy się różne opinie. W mojej karierze nigdy nie zdarzyło się, bym nie uszanował trenera. Nie widziałem też żadnych buntów czy prób zawodników, by wyrzucić jakiegoś szkoleniowca. Kiedy nie ma rezultatów, ktoś musi za to zapłacić"

Kolejny z wielkich trenerów Jose Mourinho został wygwizdany przez kibiców Realu Madryt, kiedy spiker wyczytał jego nazwisko przed środowym meczem z Malagą na Santiago Bernabeu. Przeciętne wyniki Królewskich w sezonie w połączeniu ze zbyt wieloma rotacjami w składzie zmusiły kibiców do wykrzyczenia Portugalczykowi znamiennego "Dosyć!".
Zmiana trenera nie pomogła i po El Clasico ci sami kibice nie zostawili suchej nitki na kolejnym z wielkich trenerów, Rafie Benitezie.
Najśmieszniejsze, że spora część fanów domagała się po tym meczu zwolnienia Rafy Beniteza i ponownego zatrudnienia potężnie krytykowanego w Chelsea Jose Mourinho. Very Happy

Podsumowując, słusznie prawi iocosus, że nam " kibicom jest łatwo wskazać winnego i go spalić na stosie, bo nas oprócz nerwów to nic nie kosztuje, ale Leśny & s-ka wzbrania się przed tym bo raz koszty zdymisjonowania Hasiego z jego sztabem to nie w kij dmuchał, pieniądze na odprawy będą bolały"

Jeden z najwybitniejszych trenerów sir Alex Ferguson potrzebował czterech lat aby MU zaczął grac na miarę oczekiwań kibiców.
Radzę zatem wszystkim krytykom "poluzować stringi" i dać czas naszemu trenerowi, bo jak widać, nie tacy fachowcy nie byli, nie są i nie będą w stanie zadowolić kibiców...
44piątek, 16, września 2016 14:29
a-c10
@ Czarnuch:

Hasi nie ma nic na swoją obronę

Otóż ma. Paradoksalnie Hasiego najbardziej bronią... występy jego podopiecznych. W meczu z BBT - o czym pisałem pod odnośnym tekstem - były, owszem, błędy Rzeźniczaka i Frankowskiego. Przede wszystkim jednak była rażąca momentami nieudolność Waszych piłkarzy. Podania do nikogo, wrzutki w kukurydzę... Wiadomo: o ile oczekiwanie, że Legia wygra w Niecieczy nie miało w sobie nic kosmicznego, tak już zdobycie choć punktu na Borussii zakrawałoby na cud. I wszystko fajnie, tyle że nie o wynik się przecież rozchodzi, a o - jako się rzekło - występ. Nieśmiało przypomnę, że tu nie chodzi o jakichś amatorów, chłopców z piątej be co to wygrali wewnątrzszkolne rozgrywki i w nagrodę dano im wyjść na główną płytę stadionu miejskiego i pokopać z profesjonalistami. Piłkarze Legii to też profesjonaliści. Jasne, słabsi od piłkarzy z Dortmundu, wciąż jednak profesjonaliści. A skoro tak, można chyba od nich wymagać, że bez względu na okoliczności, na osobę, czy taktyczne pomysły danego trenera będą prezentować jakiś tam minimalny poziom biegłości w swoim fachu. Obwiniając Hasiego za to, że nie prezentują robisz dokładnie tak, jakbyś obwiniał dyrygenta za to, że symfoniczni muzycy zapomnieli co to metrum i w ogóle jak się czyta nuty.

@ Iocosus:

publiczna awantura to coś czego w tej chwili w klubie najmniej potrzebują

Widzisz, mnie się wydaje, że solidna, oczyszczająca burza, nawet taka z piorunami, mogłaby wyjść Wam na dobre. Bardzo natomiast powątpiewam, czy jakiekolwiek pozytywne efekty dać może pozwolenie zawodnikom na publiczną krytykę trenera (ktokolwiek by nim aktualnie nie był). Nikoliciowi nie podoba się Hasi? Och, wielkie mecyje. Podobać to się on musi pani Hasiowej (o ile taka istnieje). A Niko dostał przedwczoraj ładnych parę minut na placu. Miał szansę zrobić coś pozytywnego (ot, np. strzelić honorowego gola, albo i dwa. 2:6 wygląda mimo wszystko nieco mniej przykro, niż 0:6). Mógł pokazać temu gupiemu Albańcowi, że miejsce w składzie należy mu się jak Harnaś po robocie. I co? Dupa. Dostosował się do poziomu kolegów.

To raz. Dwa: nie za dużo ludzi tego Waszego trenera wybiera i ocenia? Jest dyrektor Żewłakow, jest dyrektor Ebebenge, jest prezes Leśnodorski, któremu "doradza" wianuszek agenciaków, jest wreszcie oberszef Mioduski. Jeśli dopuścicie do tego i tak już szerokiego grona jaśnie panów futbolistów, to Wy sobie lepiej te mecze ponagrywajcie. 0:6, nie 0:6, jeśli władza nad trenerem trafi w ręce "szatni", następnych gier w LM możecie się zbyt szybko nie doczekać. Obyście tylko, wzorem poprzedniego Mistrza Polski, który występował w CL, nie musieli za czas jakiś jeździć na ligowe mecze do ŁomżyWink
45piątek, 16, września 2016 15:42
dalkub
a-c

Zgadzając się tobą w kwestii 2 czyli oczyszczającej awantury oraz ilości osób zaangażowanych w dobór trenera - ja bym tu tylko dodał że żadna z nich nie powinna tego robić bo ma do tego zbyt małe ( Żewłakow) lub żadne (pozostali) kompetencje, to w części nr. 1 już zgadzam się mniej.
Faktem jest że oczekiwanie od faceta, który potrafi mało aby robił dużo sensu wielkiego nie ma - a moim zdaniem taki rodzaj trenera zafundował nam "komitet sterujący", jednak to on tych zawodników wystawia, jak się go nie słuchają to niech wywali i weźmie CLJ, to on sprowadził niektórych zawodników znając ich umiejętności - oglądał ich co kilka dni w lidze itd. Ja już to napisałem że wywalenie go to zamiecenie problemu pod dywan - problemu który nazywa się profesjonalizm i odpowiedzialność w dziale sportowym Legii Warszawa.
46piątek, 16, września 2016 16:04
Baron
iocosus

Co do Hasiego to nie przekonamy siebie wzajemnie. Facet odchodził z Anderlechtu w atmosferze skandalu kiedy to kibice mieli ochotę wywieźć go z klubu na taczce, krytykowany był zewsząd, przez belgijskich ekspertów piłkarskich również. To nie był i nie jest trener o uznanej i wyrobionej marce tylko gość, który dopiero się uczy tego zawodu, nas na takie zabawy nie stać. ja bym jego kandydatury nie rozpatrywał, a jeśli już to jako tą wysokiego ryzyka. Zresztą my już nie raz się sparzyliśmy na trenerach na dorobku i wklubie powinni z tego tytułu jakieś wnioski wyciągać.T akie eksperymenty można sobie prowadzić w Łęcznej czy Niecieczy ale nie w Legii.
Co do pieniędzy to i owszem w Europie Zach. takie uposażenie nie robi wrażenia ale w naszej rzeczywistości już tak i dlatego powinniśmy minimalizować ryzyko i szukać trenerów już doświadczonych, a nie niewiadome i później się dziwić, że ten czy tamten nie dał sobie rady.

Odnośnie Rzeźniczaka to owszem nie jest to piłkarz, do którego pałam sympatią ale gdyby to ode mnie zależało to... tu cię zaskoczę wystawiłbym go w meczu z Borussią Wink
Nie dlatego, że coś się mi odwidziało tylko, że w obecnej sytuacji kadrowej byłoby to po prostu logiczne i nie ma bardziej doświadczonego piłkarza na arenie międzynarodowej niż on, takim nie jest Dąbrowski i Czerwiński. W meczu z Termaliką powinna wyjść pierwsza jedenastka taka jak na Borussię i piłkarze, którzy są ze sobą już jakoś tam zgrani. Niestety ale Hasi wystawił inny skład w Niecieczy, a inny w Warszawie i tym samym na dzień dobry strzelił sobie w kolano, a efekt był opłakany.
Osobną kwestią jest jakość naszej obrony, która dziś stanowi najsłabsze ogniowo drużyny, zarząd spieprzył ten temat. Na tej stronie pisałem już, że Czerwiński mnie nie przekonywał jako cel transferowy, zaskoczyłem się natomiast mocno in minus Dąbrowskim, który na boisku wygląda jak paralityk, a wiemy, że coś tam grać jednak potrafi, w Legii tego w ogóle nie widać.
47piątek, 16, września 2016 16:44
Zbyszek
Panowie na 100 lecie klubu pobiliśmy rekord.Smile I jak tak dalej pójdzie to sięgniemy po następne Smile.
Już o tym pisałem ,ale moim zdaniem rysunek jaki zapamiętałem z czasów dziecięcości z tygodnika Świat" jest wiecznie żywy. SmileNa nim to znoszą z ringu boksera na noszach z wykrzywionym nosem, bez zębów, z podbitymi oczami, a po drugiej stronie triumfujący, z podniesionymi do góry rękami, pewno jego przeciwnik bez żadnej skazy . I trener tego ciężko pobitego mówi do niego :" On ci jeszcze da rewanż".Więc miejmy na uwadze ,że ta Borussia da nam jeszcze rewanż u siebie. I nieśmiało pragnę zapodać,że jeżeli Real zagra z takim zębem jak w końcówce meczu ze Sportingiem to Panie miej nas w swojej opiece..
Ale suma sumarum mój optymizm się przydał, bo trzej "frajerzy' będący moimi kolegami gardłowali,że z Borussią będzie wynik dwucyfrowy, a ja że nie.. Założyłem się z nimi honorów po 1 dobrym piwie twierdząc,że różnica będzie jednocyfrowa powyżej piątki. Pisząc ten komentarz jestem w trakcie konsumpcji.
Przekazując wygraną chcieli się zakładać o wynik meczu rewanżowego z Borussią i tych z Realem. Mamy czas odparłem.Tu wykonałem pracę koncepcyjną.."Jak nie zmienią trenera to ich przebiję,nie żeby od razu wynik trzycyfrowy,ale przebiję, ale jak zmienią "władcy móch" na kogoś z charyzmą to ich zacietrzewienie wykorzystam obstawiając np. remis i podbijając stawkę np. na dwa piwa."Tylko gdzie dziś znaleźć ratownika , który wyciągnie z dna czeluści. No, gdzie.?I na poważnie to ja się zapytam. gdzie my jesteśmy. Legio! Kto sprawił,że tak upadasz.?. To kurewsko boli.
48piątek, 16, września 2016 19:27
iocosus
@ A-c10 & Dalkub & ‘awantura’
Gdyby to miała być awantura na zasadzie że prezes klubu z trenerem ledwo mecz się skończy już wskazują publicznie piłkarzy którzy na grę w Legii nie zasługują, a później z tych słów muszą się częściowo wycofywać i tłumaczyć, albo gdyby to była ‘awantura’ z gatunku że jeden z piłkarzy przed kamerami jedzie po kolegach „że tak dalej być nie może, że to Legia itp” oraz że ten sam piłkarz już na murawie w trakcie meczu gestami i krzykiem ‘ustawia do pionu kolegę’ z skutkiem takim że tenże kolega ma już dość wszystkiego, to za takie awantury ‘pod publiczkę’ to ja serdecznie dziękuję.

Natomiast wszystkich łącznie z Besnikiem Hasim zamknąłbym w sztani na klucz i powiedział, że albo sobie między sobą wszystko wyjaśnią, albo niech się pozabijają. Kilka par rękawic bokserskich bym im podrzucił, a po dwóch lub trzech godzinach zapodał skrzynkę wysokooktanowej gorzałki z zastrzeżeniem że jutro mają dzień wolny, a dziś z szatni nikt nie ma prawa wyjść trzeźwy. Takiej awantury byłbym faktycznie zwolennikiem, może przesadzam, ale …. Ha właśnie uslyszałem .. Besnik Hasi zwolniony!!! Czyli cierpliwości nawet do 10 punktów straty do lidera nie starczyło!!!!

@ Baron
A z czym odnośnie Hasiego my się nie zgadzamy, ja ci przytoczyłem czym według mnie klub się kierował go zatrudniając. Natomiast bardzo się cieszę ze Besnika Hasiego zwolniono.
49piątek, 16, września 2016 19:55
dalkub
iocosus

awantura we własnym gronie - ja już pisałem że tolerowanie ciągania się za koszulki i wyzywania u mnie by nie było - tu nie chodzi aby zlinczować zawodnika jak Rzeźniczaka co de facto zrobił prezes, ale rozwiązać problem w gronie zainteresowanych
50piątek, 16, września 2016 20:01
czarnuch
@a-c10

Rozumiem,że chodzi o m.in postawę piłkarzy. Tak samo można go bronić x argumentami (choćby w stylu euro,ruchy decyzyjnych np w kontekście transferów etc etc). Tylko czym w swojej pracy zasłużył na obronę? Jakiś efekt na plus w "jego" Legii? Po ludzku.. czy zapracował na michę..? Very Happy Wydaje mi się,że nie. Ba, powoli zaczynam odnosić wrażenie,że gość przysiadł się i finalnie nasrał i rozmazał a następca ma za zadanie to posprzątać. W końcu SP przepadł. PP przepadł. Miejsce w tabeli słabe. Najsłabsza gra.
Z resztą o czym my mówimy.. Gość ma problem z nazwiskami swoich piłkarzy.
51piątek, 16, września 2016 23:06
a-c10
@ Iocosus:

Mnie tam jechanie piłkarzy po zespole nigdy specjalnie nie przeszkadzało. Pod warunkiem, że objeżdżający wlicza w zespół także siebie samego. MY, nie ONI.

Co do innych piorunów, to ja sobie wyobrażam, że po wyskoku Nikolicia powinien iść jasny sygnał od zarządu, że zawodnik został ukarany. A sam Nemanja winien usłyszeć, że on tu jest od grania, nie od oceniania. Owszem, może mieć swoje zdanie na temat Hasiego. I może je sobie wsadzić.

@ Czarnuch:

A jaki on miał grunt pod to, by w ogóle zacząć tworzyć jakąś "swoją" Legię?
52sobota, 17, września 2016 07:26
Zbyszek
No cóż, ja człek życiowo doświadczony obserwuję te ostatnie zawirowania i tę nagonkę na trenera organizowaną przez Kierownictwo klubu za pomocą najmity i zapowiadam,że ja się na te tanie sztuczki nabrać nie dam. Po raz kolejny , gdy coś się zawala i Legia jest medialnie linczowana zwala się wyłączną winę na trenera.W ostatnich kilku latach jedynym trenerem,który w Legii nie pozwalał sobą kierować był Czerczesow. Drugim ,który w pewnym momencie powiedział stop był Urban. Obaj zostali zwolnieni po odniesieniu sukcesów , których zacnemu gronu przypominać nie trzeba. . I nawet nie o to chodzi, gdyż Władze klubu mają do tego prawo. Tylko,że te decyzje były kompletnie nieprzygotowane, one były wynikiem chwilowego impulsu. I dopiero po zwolnieniu nie tylko tych dwóch,ale i Skorży i Berga, a teraz Hasiego zaczyna się szukanie następcy.Tak wygląda w praktyce i konkretnie ta długofalowa polityka o której mówi Pan Mioduski. Bezmyślność i nieodpowiedzialność, wręcz gówniarzeria .A dotyczy to w strukturze klubu sportowego najważniejszego ogniwa. Klub może poprawnie funkcjonować bez tego całego Zarządu z Prezesem na czele, bo nie nie jest żadnym organem administracyjnym, ale bez trenera nie może się obejść.
Dlatego jego dobór w takim klubie jak Legia powinien być starannie przemyślany i musi się znaleźć czas na konkretyzację planu. Inaczej mówiąc jest kilku niezłych trenerów o których i pewno w Legii wiadomo,ale oni mają umowy , na szczęście terminowe. Ta polityka długofalowa powinna polegać na tym,że klub nasz zatrudnia trenera też terminowo,ale tak, aby okres końca jego umowy był tożsamy z końcem tego, którego chcemy.. Nie jest to skomplikowane,ale jak widać było za trudne dla naszych decydentów. I być może przekonali się,że łapanie trenerów zagranicznych w obecnych realiach jest obarczone zbyt dużym ryzykiem. Dobrzy są bowiem zajęci dużo lepiej płatnymi posadami. Zresztą na tym rynku miernot jest zatrzęśienie, a fachowców jak na lekarstwo.Dobitnie to pokazuje przykład trenera Hasiego, który był bezrobotny po zwolnieniu z Anderlechtu i nie miał żadnej propozycji. A tu zgłasza się Legia. Nie wiedząc o nim jako trenerze nic poza tym,że Dyrektor Sportowy chciał ratować koleżkę w potrzebie. Nie mówię nie . Tylko czy koszt nie za wysoki. Podobnie z kilkoma ostatnio zatrudnionymi piłkarzami . Toż to oni nie grali. Aż ciśnie się na usta porównanie naszego klubu do punktu skupu odpadów.
Na to,że doszliśmy do takiego punktu jak gra w LM złożyły się i dokonania zwłaszcza Berga / punkty rankingowe to głównie zasługa gry Legii w LE jesienią 2014 roku/,ale i zaniedbania i zaniechania.Mam nadzieję,że inteligentni ludzie jakimi są właściciele Legii wyciągną z tej bolesnej lekcji właściwe wnioski. Wręcz powinien być to punkt zwrotny.
Ja nie chcę narzucać kogokolwiek,ale na dziś można by w charakterze protezy posłużyć się Vukoviczem po to ,aby dać sobie czas na znalezienie trenera docelowego. Ja żałuję,że nie zdołano zatrudnić trenera Stokowca, który jest najlepiej przygotowanym do zawodu w Polsce i już doświadczonym szkoleniowcem na dodatek bardzo nowoczesnym ,ale też bardzo samodzielnym. Można dać szansę Jackowi Magierze, którego słabe kadrowo Zagłębie Sosnowiec jest rewelacją I ligi.
W każdym razie kto by to nie był to tych rzeczy, które przynależą tylko do trenera np. Prezesowi robić publicznie nie wolno. Takie podrywanie autorytetu trenera jak w przypadku .Hasiego czy wcześniej Urbana , kiedy Prezes odsuwa od składu piłkarzy są karygodne i wyjątkowo szkodliwe.Podobnie jak oceny piłkarzy. Musi się też skończyć to fraternizowanie się , nie tylko z, kibolstwem ,ale i poniektórymi piłkarzami. Oni muszą wiedzieć,ze ich jedynym przełożonym jest trener. Tego tematu nie chcę rozwijać,ale Panowie Żewłakow i Prezes wiedzą o co chodzi.
Bowiem w piłce jak w życiu zdarzają się różne rzeczy. raz jest się na wozie, raz pod wozem.Ale z tarapatów trzeba umieć wyjść,ale tak, aby było lepiej , a nie gorzej. A rada na to jest dość prosta. Niech każdy robi to do czego został powołany . A przełożeni niech podejmują trafne decyzje, niech oceniają pracę podwładnych ale niech nie mieszają.
A na dziś życzę wszystkim odrobiny dystansu do wydarzeń, który ja trochę przy pomocy złocistego napoju złapałem.
53sobota, 17, września 2016 19:42
czarnuch
@a-c10 Rozumiem,że gość nie przyszedł znikąd i nie wszedł w deal,o którym nic oprócz mieszku złota nie wiedział. Rozumiem,że jest osobą decyzyjną w wyborze wyjściowego składu, doboru taktyki, treningu etc.
Skoro już trochę pracuje to chyba wypadałoby zauważyć jakiś efekt. Tych brak a w zamian coraz gorsze decyzje, wypowiedzi itd.

No chyba,że kolega oczekuje rolls royce'a do rozjechania np takiej Arki. Prosto z fabryki, na full zatankowanego i głodnego krwi. Można go porównać do Staszka.. On w trakcie rundy wskoczył na byka.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1