A+ A A-

Jagiellonia - Legia 0-0: Klincz

W tabeli Ekstraklasy status quo. W meczu 35. kolejki Legia zremisowała w Białymstoku z Jagiellonią 0:0. W rywalizacji Lecha Poznań z Lechią Gdańsk padł identyczny wynik, co oznacza, że na dwie kolejki przed końcem sezonu Legia zachowuje dwa punkty przewagi nad rywalami w walce o tytuł mistrzowski.

 

W Legii na ławce rezerwowych tym razem usiadł Dominik Nagy. W pierwszej jedenastce pojawił się Kasper Hämäläinen. Skład Legii wyglądał następująco: Malarz – Jędrzejczyk, Dąbrowski, Pazdan, Hloušek – Jodłowiec, Moulin – Guilherme, Hämäläinen, Odjidja-Ofoe – Radović. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Kelemen – Burliga, Runje, Guti, Tomasik – Romańczuk, Góralski – Frankowski, Wasiljew, Černych – Sheridan.

W pierwszym kwadransie meczu najbarwniejszym wydarzeniem była komediowa ‘symulka’ Góralskiego, który pozorował przyjęcie ciosu bez piłki od Odjidji-Ofoe. Legia grała spokojnie, nie forsując tempa. W 18. minucie dobry rajd lewą stroną przeprowadził  Hloušek, płasko dośrodkował, do strzału doszedł Hämäläinen, niestety uderzył niecelnie. Mecz był twardy, gospodarze błyskawicznie doskakiwali do legionistów po przyjęciach piłki przez naszych zawodników. Mnożyły się faule z obu stron. W 23. minucie w polu karnym Legii pośliznął się Jędrzejczyk. Piłkę przejął Černych i strzelił z ostrego kąta. Piłka wyszła na rzut rożny, po którym niecelny strzał oddał Runje. Po trzydziestu minutach gry dwukrotnie w krótkim odstępie czasu szczęścia próbował Černych, jednak w obu przypadkach uderzył niecelnie. Legia ponownie zaatakowała w końcówce pierwszej połowy. W doliczonym czasie gry w dobrej okazji znalazł się Guilherme, ale nie trafił w bramkę.

Po pierwszej połowie było 0:0 i był to wynik zasłużony. Gospodarze wydali legionistom twardy bój.

Druga połowa przebiegała według podobnego scenariusza. W 49. minucie mocny lecz niecelny strzał spoza pola karnego oddał Odjidja-Ofoe. Kilka minut później Belg znów strzelił, tym razem głową, jednak jego uderzenie zostało łatwo obronione przez Kelemena. W 61. minucie boisko opuścił Radović. Zastąpił go Nagy, niestety tego popołudnia nie było mu dane ‘błysnąć’. W 65. minucie po kontrze gospodarzy Černych oddał mocny strzał, po którym piłka minęła bramkę Legii. W 74. minucie szansę z rzutu wolnego miał Wasiljew, ale nie trafił bramkę. Chwilę później piłka znalazła się w bramce naszej drużyny, ale w momencie przyjęcia piłki Sheridan znajdował się na wyraźnym spalonym.

Legii w drugiej połowie niewiele się udawało. Gospodarze szybko kasowali ataki naszych piłkarzy i coraz odważniej przesuwali się w stronę bramki strzeżonej przez Malarza. Na ostatnie dziesięć minut w Legii pojawił się Necid. Czech pokazał waleczność i zaangażowanie w grę, ale nie miał żadnej okazji strzeleckiej. W końcówce zdecydowanie groźniej było pod bramką Legii. W 84, minucie świetną interwencją popisał się Pazdan, który uprzedził w polu karnym Sheridana. W 87. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Odjidja-Ofoe i musiał opuścić boisko. Nasz belgijski rozgrywający nie poradził sobie z ostrą grą w wykonaniu gospodarzy i pozwolił się sprowokować. Mając żółtą kartkę na koncie, zaatakował łokciem swojego ‘prześladowcę’ Góralskiego i nie mógł liczyć na pobłażliwość sędziego Frankowskiego. W doliczonym czasie gry Sheridan był blisko uprzedzenia Malarza w polu karnym Legii, a chwilę później nasz bramkarz obronił strzał wprowadzonego na końcowe minuty Świderskiego.

Zwycięstwo w Białymstoku mogło ogromnie przybliżyć Legię do tytułu mistrzowskiego, ale skoro nie udało się zwyciężyć, należy uszanować remis. Gospodarze twardością, ruchliwością i zaangażowaniem zniwelowali piłkarskie atuty naszej drużyny, jednak nadal to Legia trzyma wszystkie atuty w ręku. Przed nami wyjazd do Kielc, a potem prawdopodobnie rozstrzygające o wszystkim starcie z Lechią w Warszawie.

Dyskusja (50)
1niedziela, 21, maja 2017 20:21
corazstarszy
Dobrze, że nie przegraliśmy, bo 1. połowa na remis, 2. dla miejscowych.
Pierwszy raz oglądaliśmy, gdy przeciwnik naszego Belga zneutralizował. Gawin dobrze pisze - Vadis był prowokowany, ale też dał się sprowokować. Niepotrzebnie reagował i za nerwowo. Teraz Korona. Czy damy jej radę? Podłapali wysoką formę, gra na luzie idzie im na dobre.
Trudny mecz.
Taktyczną intuicję Probierz wykazał większą niż np. Bielica. Te probierzowe wojenki z sędziami zdecydowanie przeżarły miejscowym wszelki osąd. Gol z jakiegoś 1,5-metrowego spalonego, jak nie więcej, a ci z 4 minuty nadają, że sędzia taki owaki (wyrazu ‘Frankowski’ użyć nie mogli).
Nie znam statystyk, ale przypomniał mi się mecz Meksyk – Paragwaj z MŚ 1986. 80 fauli i ciągłe wpływanie na sędziego.
2niedziela, 21, maja 2017 21:08
CTP
Od przyszłego sezonu w Premier League za symulowanie piłkarze będą dostawać po 2 mecze zawieszenia. To co odwalał w tym meczu Góralski, to w tamtej lidze załatwiłoby mu grę na jakieś pół sezonu. Tak jak wspominałem "Na aucie", ten piłkarz słynie z tak agresywnej gry i nie był to jego pierwszy "popis". Ja to uważam, zresztą, za skrajny kretynizm z jego strony, bo grając w ten sposób (on nie gra w piłkę, tylko po prostu wku**ia przeciwników) w praktyce zamyka sobie drzwi do kolejnych klubów w naszej Ekstraklasie.
Niezmiernie cieszę się, że Probierz odchodzi z polskiej ligi, bo styl gry, jaki on wdraża w prowadzonych przez siebie zespołach jest kwintesencją żenującego poziomu naszej Ekstraklasy.

Dobra, teraz o meczu. Mam tutaj wielkie pretensje do Magiery, że nie był w stanie znaleźć recepty na tak grającą Jagiellonię a zwłaszcza nawet nie próbował uchronić Ofoe przed tym małym, wyjątkowo wkurzającym kundelkiem. Wystarczyło, aby Belg zaczął biegać w rejonach innych niż środek boiska a w zaraz zrobiłaby się tam dziura, w której można byłoby rozgrywać nasze akcje ofensywne. Wydaje mi się, że wystarczyłoby go nawet cofnąć na pozycję nr "6" a do przodu przesunąć Jodłę.

No cóż, status quo zostało zachowane i to jest jedyny pozytyw z dzisiejszych meczów.
3niedziela, 21, maja 2017 21:21
Mroova
pewnie, że po dobrej serii przychodzi prędzej czy później słabszy mecz. ale w tym wypadku brutalność konfrontacji związała nogi drużynie i mieli problem, jak się temu przeciwstawić. nie mam pretensji, po prostu mi żal że tak to wyszło.

ale kibicom Jagi udało się złamać pewne tabu, agresja wobec piłkarzy drużyny przeciwnej mi się w głowie nie mieści. jakby to się miało "ugruntować" w Ekstraklasie, to można zamykać kanciapę i gasić światło.
4niedziela, 21, maja 2017 21:27
Walles
Można wiele pisać o Góralskim ale prawda jest taka, ze (w przeciwieństwie do poprzednich meczów) Vadis zawiódł dzisiaj na całej linii, zarówno piłkarsko jak i mentalnie. Rado nietety dołuje dalej.
Teraz trzeba wygrać w Kielcach i reanimować biednego Senatora podczas potyczki z Lechią Wink
5niedziela, 21, maja 2017 21:28
Senator
CTP ma podobne odczucia do moich. Dziwna jest bierność sztabu szkoleniowego na wydarzenia na boisku.
Ani nie potrafili przekonać Ofoe aby sobie odpuścił, ani nie zrobili nic aby drużyna zaczęła grać swoje. Przyjęliśmy reguły rywala bez żadnej próby zmiany na nasze.
Zgadzam się też z Bolkiem który na tt napisał, że jednak od najlepszego zawodnika ligi wymagam więcej i powinien emocje negatywne potrafić opanować.
Niby status guo a mecz z Koroną moim zdaniem o wszystko. Tylko wygrana daje szansę, każdy inny wynik właściwie eliminuje nas z walki o tytuł, oczywiście przy założeniu, że trzy pozostałe drużyny zdobędą po 3 punkty, a że zdobędą jestem pewny na 99,99% . Te 0,01 to los, przypadek itp.
6niedziela, 21, maja 2017 21:36
Mroova
jeśli jest coś, czego chciałem uniknąć w tym sezonie to rozstrzygający mecz "o wszystko" z Lechią w ostatniej kolejce. ale widać Pan Bóg ma głęboko w d.. czego ja chcę. No trudno, jego i tak zawsze na wierzchu.
7niedziela, 21, maja 2017 22:01
Zgred Maruda
Oba dzisiejsze mecze były zdecydowanie z nastawieniem aby głównie bramki nie stracić, ciśnienie bardzo wzrosło i zaczęły się "szachy"...
Faktycznie mecz z Lechią może być o mistrzostwo. O Koronie mam takie myślenie, że oni z taką determinacją bronić się nie będą - to raz, a dwa od pewnego czasu grają zdecydowanie ofensywnie do przodu. To z kolei pozwoli na większe wolne przestrzenie na placu a więc łatwiejszą dla nas grę.
Każdy z czterech zespołów będzie grał z dużą presją, wyniki mogą być różne...Myślę jednak, że w Kielcach będzie łatwiej niż dzisiaj.
8niedziela, 21, maja 2017 22:05
Baron
Mecz był brzydki ze względu na taktykę Jagiellonii, nienawidzę takiego futbolu, a w zasadzie anty futbolu, który dziś mieliśmy okazję obserwować. Legia niestety ale się do niego dostosowała i o to można mieć pretensje do Magiery i jego sztabu, że odpowiednio nie zareagowali na to co robili gracze Jagi na boisku. Do sędziego też mam dużo zastrzeżeń, że pozwolił na taką grę. Widzę, że Góralski obok Trałki wyrasta na drugiego ulubieńca sędziów naszej e-klapy. Sporo pisano na forach legijnych, że dobrze byłoby aby on do nas trafił - NIGDY W ŻYCIU! Ten facet przy normalnym sędziowaniu w pucharach europejskich nie ma szans na dotrwanie do końca meczu na boisku i poza agresją i aktorstwem jak dla mnie ma niewiele do zaoferowania.
Co do "kibiców" z Białegostoku to takiego dna mentalnego dawno już nie widziałem, mentalne średniowiecze.
9niedziela, 21, maja 2017 22:16
Senator
@Mroova
Coś więcej? W tv nie było inaczej niż zwykle. Chodzi o klimaty lat 60- 70 z Ameryki Południowej Boliwii, Peru itd ( halasowanie pod hotelem? )

Dla mnie osobiście ważniejszy jest mecz z Koroną. Jeśli wszystkie drużyny wyjdą bez szwanku to w ostatniej kolejce nie będzie przebacz. Lechia aby myśleć o tytule musi nas pokonać co łatwe nie będzie a w Białymstoku Lech będzie musiał walczyć aby nie zajść ew 4 miejsca czyli dla nas dobrze. My po ew zwycięstwie w Kielcach zapewnimy sobie puchary.
10niedziela, 21, maja 2017 23:08
dalkub
Tak sobie czytam przeróżne komentarze i się trochę dziwię. Nie będę pisał o tych co spodziewali się łatwego meczu - po fakcie szydzić jest prosto. Ja się spodziewałem takiego meczu, spodziewałem się walczącej i przeszkadzającej Jagielloni, spodziewałem się skaczącego jak małpa przy linii trenera przeciwników, spodziewałem się że będzie chciał zamknąć mecz i jak się uda z kontry coś ustrzelić. Jeżeli coś mnie zaskoczyło to że Legia nie miała odpowiedzi na coś takiego, na Vadisa krytego krótko i indywidualnie - apropos jeżeli ktoś się dziwi takiej gry Góralskiego to ja się dziwię temu zdziwieniu, bo to jest typowy pseudo piłkarz, który braki w technice uzupełnia grą ostrą lub brutalną. Brakowało mi przesunięcia Vadisa nieco do tyłu aby zamiast grać pod kryciem totalnym mógł coś rozegrać. Chyba jednak Probież Magierę nieco zaskoczył, bo jak pamiętamy mecz z jesieni to Jagiellonia zagrał otwarcie i dostała łomot.
I tu na chwilę się zatrzymam nad stwierdzeniem nieco ogólnym - jeżeli mecze w polskiej lidze, będą tak rozgrywane, podobnie jak mecz Lecha i Lechii to nie zdziwię się że ludzie mniej wkręceni w piłkę nie będą chcieli tego oglądać.
11poniedziałek, 22, maja 2017 00:09
anonimowy_legionista
Sędzia kalosz, Góralski czerpał radość z tego, że kopał Vadisa.
Żałuję, że spotkania nie poprowadził Szymon Marciniak. Za grę nie fair i te odzywki Probierza to kilku białostoczan powinno znaleźć się poza płytą boiska.

Kopanie Thibaulta jak ten już leżał też było mega mega słabe.

Czy mi się przewidziało, czy Gui jak pod koniec meczu poszedł na połowę Jagi i zatrzymało go dwóch obrońców, czy jeden z nich nie zagarnął piłki ręką?
12poniedziałek, 22, maja 2017 01:15
Senator
Z tym symulowaniem w lidze angielskiej niby ok ale straszny rygor. Trzech arbitrów, bodaj były sędzia , były piłkarz i ktoś jeszcze. Każdy osobno sam ocenia i wysyła. Zawieszenie tylko wtedy kiedy wszyscy trzej orzekną jednakowo . Ale kierunek jak najbardziej prawidłowy. Już nie da się patrzeć jak padają i łapią się za twarze nawet przy minimalnym kontakcie ,a najczęściej bez.
13poniedziałek, 22, maja 2017 01:20
Senator
Rozrysowalem w myślach różne scenariusze i optymizmu nie ma. Tylko zwycięstwo z Koroną daje nam możliwość dalszej walki o tytuł i jednocześnie zapewnia puchary. Każdy inny wynik to groźba zajęcia nawet czwartego miejsca. Oczywiście przy założeniu że trzy walczące z nami drużyny nie potkną się za tydzień.
14poniedziałek, 22, maja 2017 03:02
Senator
Trzecia a ja dalej liczę. Zakładając wygrane czwórki to ostatnia kolejka - Lechia aby nie zająć czwartego miejsca nie może z nami przegrać. Pocieszam się myślą że Lech ma to samo, aby mieć puchary nie mogą liczyć na nas tylko sami muszą walczyć o przynajmniej punkt.
15poniedziałek, 22, maja 2017 03:14
a-c10
re: Góralski

Czy Wy, chłopaki, aby ociupinkę nie przesadzacie? Facet zrobił to, czego w poważnej piłce oczekuje się od stricte defensywnego pomocnika - zatrzymał największą gwiazdę drugiej linii rywala. A że dokonał tego w sposób niekoniecznie zbieżny z savoir-vivre'em? Cóż, to nie herbatka przy pączkach u ciotki Żakliny, tylko mecz potencjalnie decydujący o Mistrzostwie Polski. Wybaczcie, ale mam silne wrażenie, że gdyby w podobny sposób do - strzelam - Vassiljeva musiał odnieść się Jodłowiec, raczej nie zgłaszalibyście zastrzeżeń.

Osobiście chciałbym, aby takich występów w naszej lidze było więcej. Aby nasi pomocnicy mieli świadomość, że muszą wygrać z bezpośrednim rywalem nie tylko technicznie, ale też fizycznie i mentalnie. Że grać trzeba nie tylko wówczas, gdy ma się wokół hektar wolnej przestrzeni, lecz także wtedy, gdy rywal nie odstępuje na krok, skrobie po łydkach, podszczypuje w pośladki i szepce do ucha różne takie czułe słówka. Może doczekalibyśmy się wreszcie jakichś sensownych rozgrywających?

Generalnie postawa J.G. wydaje mi się jednym z - o zgrozo! - jaśniejszych punktów dzisiejszego/wczorajszego dnia. Bo...

@ Dalkub:

jeżeli mecze w polskiej lidze, będą tak rozgrywane, podobnie jak mecz Lecha i Lechii to nie zdziwię się że ludzie mniej wkręceni w piłkę nie będą chcieli tego oglądać

Niestety racja. Parę miesięcy temu ktoś (zabij, nie pamiętam, przepraszam) napisał na Czarnej-eLce, że najlepszym, najbardziej regularnym zawodnikiem Ekstraklasy jest Błąd. Ale wcale nie Adrian Błąd, tylko Błąd Przeciwnika. On nigdy nie łapie kontuzji, nie wisi za kartki, zawsze jest w formie i nieodmiennie można na niego liczyć. No i, patrzcie jeno, akurat tym razem ów gwiazdor przeszedł obok meczu. A nawet meczów. Pomijając poślizg Jędrzejczyka w Białymstoku i podobne zagranie któregoś z Lechitów w Poznaniu, formacje defensywne wszystkich czterech zespołów spisały się co najmniej bez zarzutu.

Tylko co z tego, skoro naczelnym taktykiem Ekstraklasy nadal pozostaje pan Strach? Lukrowany przez Rafała Dębińskiego Piotr Nowak puszył się w C+, bo jego Lechia przestała tracić głupie gole. Lech też zagrał wyraźnie lepiej, niż przeciw Legii i generalnie z obu obozów dało się wyczuć umiarkowane zadowolenie. Bo przecież lepiej dwóch rannych, niż jeden zabity. I wszystko fajnie, tylko że po tym meczu można by pewnie wpisać do sportowego słownika nowe pojęcie: pyrrusowy remis. Ani poznaniacy, ani gdańszczanie nie zrobili praktycznie nic, by dać szanse losowi na prezenty (ot, np. w postaci podziału punktów w Białymstoku).

W zasadzie to samo można napisać o Jagiellonii. Czytam sobie o genialnym planie Probierza i oczy mi się robią jak spodki. Co mu po tym planie, skoro tabela ani drgnęła i wszystkie karty nadal trzyma w ręku ostatni rywal białostocczan? Jaga miała farta. Trafiła na wyjątkowo bezbarwną w ofensywie Legię. Pełna zgoda z Wallesem - Góralski Góralskim, ale Odjidja zagrał dziś tak, jakby wbrew wszelkim pogłoskom chciał udowodnić, że jednak jest człowiekiem. I to takim, który wcale nie trafił do naszej ligi jakimś cudownym zrządzeniem losu. Radović całą wiosnę szuka formy, przy Słonecznej był od niej dalej, niż gdziekolwiek indziej. Hamalainen bez błysku, to samo Moulin i Jodłowiec, Nagy krótko i też mdło. Jeden Gui coś tam szarpał, ale zgódźmy się - nawet ja, który przecież Legii z wielkimi wypiekami nie śledzę, widziałem go parę razy w lepszej dyspozycji. Biorąc to wszystko do kupy, Pszczółki mogły chociaż spróbować wygrać i zająć pole position przed ostatnią prostą wyścigu o tytuł. Skończyło się na spalonym Sheridana i pudle Cernycha. S'misznie mal'o, jak to starsi ludzie w stolicy Podlas'ia mawiają.

Wiadomo, jakości w naszej lidze jak na lekarstwo. Tak jest, tak było i tak - niestety - w przewidywalnej przyszłości będzie. Jeśli jednak mottem polskich klubów - nawet tych rzekomo walczących o najwyższe laury - pozostanie "o, kurwa! byle tylko nie przegrać!", to ta przewidywalna przyszłość rysuje się w bardzo spłowiałych barwach.

@ Senator:

Za tydzień Lech gra z Wisłą. Wróbelki po brzydszej stronie błoń ćwierkają, że piłkarze Białej Gwiazdy już od jakiegoś czasu grają o nowe kontrakty w... nowych klubach, albowiem Szanowna Sąsiadka ponoć coraz wyraźniej upodabnia się pod względem organizacyjno-finansowym do swego narkokolegi z Chorzowa. Znając przemożną skłonność Lechitów do wykrzaczania się akurat wtedy, gdy trzeba najmocniej spiąć pośladki, wcale niekoniecznie wróżę im komplet punktów w tym spotkaniu. Ba, ewentualnym zwycięstwem Wisły też wcale nie będę zaskoczony.

OK, zarówno Jagiellonia, jak i Lechia w następnej kolejce najprawdopodobniej dopiszą sobie po trzy punkty. To samo jednak powinna zrobić Legia. OK, Koronie należy się spore uznanie za to, że wbrew wszelkim oczekiwaniom po wysoce fartownym awansie do górnej ósemki nie położyła się bebzonem do góry, tylko gra i to nawet przyjemnie. Niemniej, różnica w jakości jest naprawdę spora. Dodatkowo na Waszą korzyść przemawia coś, o czym wspomniał po meczu z Jagą Arkadiusz Malarz - Wasi chłopcy już parę spotkań o stawkę zagrali. Nawet w Białymstoku, mimo nie najlepszej dyspozycji, udało im się wyrwać cenny, potencjalnie kluczowy punkt. W Kielcach pewnie zgarną trzy - choć przypuszczalnie nie bez walki - i do ostatniego meczu przystąpią z uprzywilejowanej pozycji. A ten ostatni mecz to, przypominam, domowe spotkanie z Lechią.

Powiem Ci, Senatorze, że będę mocno zdziwiony, jeśli Legia nie obroni tytułu.
16poniedziałek, 22, maja 2017 07:13
anonimowy_legionista
@a-c10

"Czy Wy, chłopaki, aby ociupinkę nie przesadzacie? Facet zrobił to, czego w poważnej piłce oczekuje się od stricte defensywnego pomocnika - zatrzymał największą gwiazdę drugiej linii rywala."

To, że w Krakowie modne są maczety to nie jest normalność.

To samo gra Góralskiego, kopanie, zahaczanie i symulowanie okraszone chorą radością.
Gdyby ten mecz sędziował dobry sędzia to góralski po 30 minutach byłby w szatni. Koniec kropka, a dawanie VOO kartki, że mu się konus nawinął pod rękę to lekka przesada.

No, albo gramy w piłkę, albo brak umiejętności nadrabiamy szturchaniem, kopaniem, wyzywaniem i smrodem z gęby. Tylko co w ten sposób osiągniemy w piłkarskim świecie?
17poniedziałek, 22, maja 2017 07:35
CTP
@a-c10
Wszelkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że Jagiellonia zagra w europejskich pucharach, bo z całej czwórki, po mojemu, najbardziej sprawiedliwym kandydatem do 4 miejsca jest Lech, który gra obecnie najsłabiej. Bardzo jestem ciekaw, jak sędziowie w tych meczach będą traktować Góralskiego, bo, powiedzmy sobie szczerze, ten grajek głównie wyspecjalizował się w miękkich faulach a sędziowie często widząc taką właśnie grę włączają sobie licznik przewinień i po czwartym z kolei po prostu wyciągają kartonik z kieszeni. Góralski powinien dostać żółtko za symulowanie w pierwszej połowie a w drugiej powinien wylecieć z boiska za fafnasty faul na Vadisie.
W ogóle, ten mecz powinno się pokazywać jako przykład, jak kiedyś sędziowie przekręcali mecze i jak łatwo można to było zrobić. Oczywiście, żeby było jasne, absolutnie niczego nie sugeruję i nie oskarżam sędziego Frankowskiego - to po prostu wyjątkowo słaby sędzia i chyba powinien zastanowić się nad innym zawodem, bo do tego smykałki raczej nie ma. Mecz ewidentnie go przerósł.

Natomiast, inną zupełnie sprawą jest, że Legia dała sobie narzucić styl gry Jagiellonii. Magiera w pojedynku na taktyki z Probierzem sromotnie przegrał.
18poniedziałek, 22, maja 2017 08:21
Zgred Maruda
@a-c10

"A że dokonał tego w sposób niekoniecznie zbieżny z savoir-vivre'em? Cóż, to nie herbatka przy pączkach u ciotki Żakliny"

No właśnie niestety - nie...owszem to nie były imieniny u ciotki Żakliny, jednak trzeba rozróżnić pewien rodzaj umiejętności czysto piłkarskich od zwykłego pajacowania połączonego z chamstwem.
Niestety trener "tańczący z liniami" wtłacza w głowy swoich piłkarzy swoją ideologię i postrzeganie grania w piłkę... dokładnie taką samą jaką stosował grając. Bo nikt by tu pretensji nie miał gdyby rzeczony Góralski umiejętnościami czysto piłkarskimi ten mecz Vadisowi obrzydził. Rzecz idzie o celowe polowanie, zamierzone w przed meczowych kreacjach, celowe prowokowanie , udawanie kończące symulowanymi upadkami, a fakt, że zawody prowadził sędzia byle jaki to ze swoich wyczynów Jagiellonia mogła korzystać do woli...
Przyrównanie tej aranżacji scenicznej do Jodłowca, czy któregoś z naszych piłkarzy jest nie smaczne z założenia. U nas w szatni bez względu na rywala ( a różni bywali) nie wtłacza się w taktykę gry pajacowania, taniej rozrywki dla wyjącego tłumu...a raczej wręcz przeciwnie - chęć zaangażowania w rywalizacji na umiejętności.
I jeśli już uciekamy się do fauli to są jak ( Jędrzejczyk) taktyczne, których kary z pokorą przyjmujemy, bez dodatkowego aktorstwa i skakania do twarzy sędziego.
Co się zaś tyczy rozjemcy tych wydarzeń boiskowych to sędzia Frankowski jest w dalekich tyłach tej specyficznej "rodzinki" gwiżdżąc na ogół z wyrazem twarzy przypominającej zagubione dziecko z dużym ładunkiem obciążającym spodenki...nie potrafi wzbudzić w piłkarzach estymy, czy szacunku więc trudno aby co bardziej wyrafinowani z tego nie korzystali.

Zgoda z tym, że Legia za mało pokazała w ofensywie, a Jagiellonia głównie nie chciała przegrać, jednak także prawdą jest to, że "chciała" wygrać z Vadisem i to jej się udało...
19poniedziałek, 22, maja 2017 08:48
Moros
@CTP

"Natomiast, inną zupełnie sprawą jest, że Legia dała sobie narzucić styl gry Jagiellonii. Magiera w pojedynku na taktyki z Probierzem sromotnie przegrał."

Pytanie czy Magiera mógł zrobić coś więcej. O tym jak zagra Jagiellonia było wiadomo od dawna. Bodajże w czwartek Michał Zachodny w swoim tekście napisał o tym jak zatrzymać Ofoe i jego spostrzeżenia były tożsame z tym co zrobiła Jagiellonia. Ciągły atak, kopanie po nogach, w razie potrzeby ostre faule i prowokacje. Nie wierzę więc, że nasz sztab był zaskoczony. Jednakże wiedzieć, a temu zaradzić, to dwie różne rzeczy. Od wielu sezonów powszechnie wiadomo, że Legia w takiej grze się nie odnajduje. Wielokrotnie narzekaliśmy, że jak rywal "jeździ na dupach" to naszym odechciewa się grać i są wtedy spore problemy. Tak było też wczoraj. Nie mamy graczy, którzy są takimi zabijakami jak Górlaski, Romańczuk czy Burliga. Trochę to przykre, że tak prymitywną taktyka udało się nas zneutralizować, ale taj było. Co więcej, uważem że kogo by Magiera wczoraj nie wystawił, to każdy by przepadł. Przepadli wczoraj wszyscy, którzy weszli z ławki, a przynajmniej z jednym (Nagy) kibice wiązali spore nadzieje, bo ma on opinię "walczącego". Wczoraj jego strata o mało nie zakończyła się golem (wyjście Frankowskiego i pudło Cernycha). IMO do takiej "brudnej gry" nie mamy wykonawców. Nie mamy też az takich wirtuozów, którzy takich drwali rozklepali by na jeden dwa kontakty. Może gdyby wszyscy nasi ofensywni gracze byli w optymalnej formie...

Nie ma co jednak za długo tego rozpamiętywać, bo nie da się tak grać przeciwko nam co tydzień. Wczoraj mieliśmy w Białymstoku mobilizację wyjątkową. Kibice odpalali w nocy petardy aby uniemożliwić naszym graczom sen, a piłkarze wyszli aby "zabić", a potem może coś strzelić. Tak się nie da grac przez cały sezon. Znamienne jest to, że mimo tego całego nadęcia i tak nie wygrali....

Wracając do Magiery i tego czy Legia mogła w takiej wojnie wygrać. Napewno mielibyśmy większe szanse, gdyby nasze stałe fragmenty gry były groźniejsze. Mieliśmy parę okazji, niestety Moulin często wrzucał fatalnie. Gdyby Radović był w lepszej formie, wtedy mógłby wziąć grę na swoje barki, bo akurat na nim nie byłoby takiej koncentracji. Ofoe często ściągał na siebie całą białostocką furię i ktoś inny mógłby wtedy błysnąć. Radovic jest jednak dalej bez formy, a Hamalainen wychodzący w pierwszym składzie zagrał jak zwykle w takiej sytuacji czyli blado. Dodając do tego Gulherme, który też nie lubi kopać się z przeciwnikami, mieliśmy wczoraj w ataku zespół dosyć mizerny, Dwie fajne akcje w pierwszej połowie to dużo za mało. Po meczu z Lechem spodziewałem się czegoś więcej.

Żeby jednak nie było tak minorowo, to trzeba pochwalić zespół za czyste konto. Jak napisałem wcześniej, Jagiellonia wyszła na ten mecz z nastawieniem aby najpierw załatwić Ofoe, a potem coś tam może strzelić. Było pewne, że coś tam sobie stworzą. Jednak spodziewali się pewnie czegoś więcej. Cernych poza jednym strzałem praktycznie nie istniał. Sheridan wygrywał z reguły przebitki, ale jakiegoś większego zagrożenia nie stwarzał. Myślę, że nastawiali się na stałe fragmenty gry, ale tutaj też nie przypominam sobie jakiegoś większego zagrożenia. Trzeba naszym piłkarzom oddać, że o ile przegrali bitwę z obroną Jagi, to w defensywie poza dwoma błędami (Jędrzejczyk, Dąbrowski) nie pozwolili gospodarzom na zbyt wiele. Raz mieliśmy szczęście, że Sheridan nie podał do Novikovasa, bo ten byłby wtedy sam na sam. Wybrał Cernych, a ten musiał strzelać z linii pola karnego, na szczęście niecelnie. Za walkę w obronie, brawa.

Zostały dwie kolejki i dalej jesteśmy w uprzywilejowanej sytuacji. Mamy teraz wyjazd "pułapkę", chociaż Korona raczej nie zagra aż tak napompowana. Liczę, że będziemy mieli tam więcej okazji. Piłkarzy mają słabszych i mimo, że optycznie ich gra wygląda najlepiej z całej "słabszej" czwórki, to jednak trudno oczekiwać aby Rymaniak, Żubrowski czy Grzelak byli skałą nie do przejścia. Zresztą mimo dobrej pozycji wyjściowej, nie możemy sobie pozwolić w Kielcach na jakąś stratę punktów, bo zarówno Lechia jak i pewnie Jagiellonia swoje mecze wygrają. Lech może miec trudniej z Wisłą, bo nie jest już w formie z początku wiosny. Nie widzę zresztą "Kolejorza" wygrywającego w ostatniej kolejce w Białymstoku i dlatego przed ostatnią kolejką musimy mieć wszystko w swoich rękach. Dlatego też, pomimo mojego dzisiejszego spokoju (związanego ze spadkiem emocji po dniu wczorajszym) następna niedziela zapowiada się nie mniej stresująco niż wczorajsza.
20poniedziałek, 22, maja 2017 09:41
CTP
@Moros
"Pytanie czy Magiera mógł zrobić coś więcej."
Zrobić mógł, chociażby zastosować ustawienie z meczu z TBB, czyli zdjąć Jodłowca i wpuścić Nagy'ego. Hamalainen wówczas grałby na pozycji nr 10. Nawet, jeśli Góralski w takim przypadku przyssałby się do Fina, to przede wszystkim odessałby się od Ofoe.
Z drugiej jednak strony, myślę, że decyzje Magiery były zdeterminowane wynikiem wcześniejszego meczu i wolał przede wszystkim nie stracić bramki.
W sumie... Czerczesow mecz z Lechią wręcz oddał walkowerem, żeby sięgnąć po MP.

W każdym razie, mam nadzieję, że przed meczem z Koroną trener odpowiednio przygotuje zespół, aby potrafił sobie poradzić z taką sytuacją. Mam też nadzieję, że trafi nam się sędzia bardziej w typie Stefańskiego, który w meczu z Lechem już na początku pokazał żółtko Trałce za faul na Vadisie a nie taka pierdoła jak Frankowski, który ewidentnie wzoruje się na niejakim Małku.
21poniedziałek, 22, maja 2017 10:30
dalkub
Proponuję zmniejszyć poziom emocji i popatrzeć na to z kilku perspektyw na chłodno.

1. Perspektywa Probierza - siada sobie gość i analizuje grę Legii z ostatnich dwóch meczy i widzi - w gazie Vadis, w gazie młody Węgier, dobrze, solidnie w defensywie, pod formą Rado i tak sobie Gui. No to teraz mam kilka wyborów, a wiem że jak przegram to odjechałem w siną dal i znowu nic tylko "pierdolnąć whiskey". Jak zagram otwartą grę to się skończy tak jak na jesieni i będzie piękna katastrofa. Jak zablokuję co się da to mogę zagrać dzidę na brodatego i on może coś zgra, może się zastawi itd. Gram typowe na zero z tyłu a może coś mi się uda wcisnąć. To, że do tego dołożył pełen koncert prowokacji, chamstwa i innych takich jest tylko kwiatkiem do kożucha i nam się bardzo nie podoba ale są tacy co uważają to za super sprawę. On ze swojej perspektywy zrobił co mógł, cel uświęca środki i dalej jest w grze, jak to zrobił to nie miało znaczenia.
2. Perspektywa Legii. Legia przyjechała pograć w piłkę, nie wiem czy byli wyspani, czy nie. Nie wiem jak i czy to wpłynęło na zawodników. Moim zdaniem Legia się czegoś takiego nie spodziewała, pressingu. podwajania i potrajania, prowokacji, presji na sędziego itd. - wydaje mi się, że Probierz oszukał Magierę ale nie w kwestii taktyki, a w kwestii podejścia do meczu. Mam też wrażenie że Jagiellonia wałczyła o życie, kiedy Legia walczyła tylko o 3 punkty, determinacja była po stronie miejscowych.
3. Perspektywa pojedynku 1 i 2 drugiej drużyny w tabeli dla kibica w kapciach, lub takiego co go piłka interesuje, ale nie jest stałym bywalcem, ale chętnie chodziłby na coś porządnego. Taki człowiek po 30 minutach powinien wyłączyć tv albo pójść do domu, bo to było coś co trudno nazwać meczem piłkarskim. Ja znam takie przypadki próby zabijania meczy - czynił to niejaki special one, kiedy próbował zdemolować Barcelonę nie poprzez grę w piłkę a poprzez faule Pepe, Ramosa i innych, zmuszał do prowokowania robił cały ten cyrk. Problem polega na tym że kibic takie zwycięstwa lubi dużo mniej, a jeżeli się powtarzają to mówi stop. Woli oglądać grę w piłkę, akcje bramki, składne akcje, a nie pajacującego dziadka przy linii bocznej, który śle co 3-4 minuty wiązanki i na sędziego i na przeciwników i na swoich zawodników. Nie chce oglądać Góralskich i Romańczuków, bo oni dobrze sprawdziliby się w klatce MMA niż na boisku, bo grać w piłkę nie potrafią. Kibic chce Vadisów i Moulinów bo oni nawet jak zagrają jeden mecz słabiej to w kolejnym dają popis. Dla niech ludzie przyjdą na stadion, dla Góralskich nie. Dopóki prezesi typu Kulesze i inni nie zrozumieją tego, a jedynym ich celem będzie jak nie przegrać z Legią to się na to patrzeć nie da.
22poniedziałek, 22, maja 2017 10:37
Zgred Maruda
@dalkub

Wszystko zgoda, tylko na miłość Boską proszę nie zniekształcać nazwisk - to jest Probierz, Probierz Michał ...
23poniedziałek, 22, maja 2017 11:18
dalkub
zgred

poprawiłem - to nie zniekształcenie, to zwyczajnie błąd
24poniedziałek, 22, maja 2017 13:06
Senator
@a-c10
Ja się zgadzam z CTP. Lech na dziś to najsłabsza drużyna z czwórki więc ew strata punktów w Krakowie nie da wiele.
A czy przypadkiem to nie zgody? Może wzorem Górnika kibice poproszą piłkarzy o spokojną grę.
25poniedziałek, 22, maja 2017 13:08
QD
@Góralski
Ci gracze z Białegostoku już tak mają. Taki Pazdan na przykład jak w Poznaniu zmaltretował Kownackiego To młokos jeszcze miesiąc później na jego widok się chował za Trałkę. Zresztą Ronaldo też miał spore zastrzeżenia do jego "gry".

A tak na poważnie: naprawdę mielibyście zastrzeżenia gdyby Legia tak zagrała z Borussią? Górski grał tak jak sędzia mu pozwolił. Dostosował się (na naszą niekorzyść), do wysokiej tolerancji sędziego i tyle. Równocześnie nie przypominam sobie jakiegoś naprawdę niebezpiecznego zagrania. Wszystko było na pograniczu - nieraz pod, nieraz nad linią, ale zawsze w jej okolicach.

Tuż przed meczem przeczytałem tekst Zachodnego o którym wspominał Moros i w czasie meczu miałem wrażenie, że Probierz też na niego trafił. Wytknął wszystkie przywary Dzidziusia i pokazał czemu ten nie poradził sobie na wyspach. Prowokować, spychać, nękać! Przypuszczam, że jakby Góralski miał tak grać, aż nie dostanie kartki i wówczas trochę by odpuścił, ale skoro kartki nie było..
Nadal uważam, że Góralski to jedyny zawodnik ESA, którego widziałbym w Legii, jako alternatywę dla Jodłowca. Czysto defensywnego pomocnika, właśnie jako takiego plastra. IMHO jest dużo lepszy od Kopczyńskiego, zaś Moulin ma inne zadania.

Nie sądzę jednak, że przesunięcie VOO do tyłu by w czymś pomogło. Tu zawiniła raczej drużyna, która bez Belga nie umie/ nie chce grać. Niezależnie czy Vadis grałby na środku, zszedł "zrobić miejsce" na skrzydło, czy by się cofnął to i tak każda piłka musiałaby przez niego przejść. Nie było nikogo innego kto pociągnąłby grę. Rado i Hama byli kompletnie schowani, a Moulin i Gui nie potrafili samemu zabłysnąć dość mocno.

@taktyka
Już niedawno pisałem, że próbowanie grać z nami otwartej piłki to samobójstwo. Legia podpuszcza rywala i go punktuje. Dlatego lepiej graliśmy na wyjazdach, bo tam drużyny w końcu musiały się otworzyć. U nas można było 90 minut. trzymać gardę. Probierz to wiedział i wybrał efektywność ponad efektowność. Uznał podobnie jak Nowak w Lechii, że remis to dużo i to Legia będzie się denerwować. Magiera w sumie też nie miał powodu ryzykować. Szczególnie, że wynik wcześniejszego spotkanie sprzyjało temu podejściu. Legia dobrze blokowała Vassiljeva (kompletnie niewidoczny) kompletnie nie dając jakiegokolwiek miejsca ofensywie Jagi. Szachy, ale nadal wszystko zależy od nas, a zarówno Korona, jak i Lechia będą się otwierać i będziemy mieli tam swoje szanse. Korona będzie grała na notę, więc musi robić błędy, a i Lechia będzie grała o wszystko, więc nie może szachować.
26poniedziałek, 22, maja 2017 14:13
Zgred Maruda
@QD

Analizę Twoją przyjmuję ale:
Raz:
"A tak na poważnie: naprawdę mielibyście zastrzeżenia gdyby Legia tak zagrała z Borussią? Górski grał tak jak sędzia mu pozwolił. Dostosował się (na naszą niekorzyść), do wysokiej tolerancji sędziego i tyle."

Rozumiem , że Legia powinna zagrać chamstwem z BVB? czekając na co sędzia pozwoli? Taki snujesz plan retrospekcji panie QD?
I na ile sędzia pozwoli...a to dobre Very Happy tam się na zwykle chamstwo nie pozwala, bo tam jednak ważą inne aspekty gry

Dwa:
"Czysto defensywnego pomocnika, właśnie jako takiego plastra. IMHO jest dużo lepszy od Kopczyńskiego,"

a jakie to ma znaczenie? Chyba, że cenisz chamstwo a nie zwyczajną grę... chcesz tu zaznaczyć rolę kolesia, który całe 90 minut obrany z innych zwyczajnych zadań będzie ganiał za kolesiem tylko i wyłącznie aby doprowadzić "ten cel swój" do furii...? O tym mówisz? Nie wiem - o tym kuźwa marzysz? Ty kolego o Legii mówisz Wink ?

Trzy:
" U nas można było 90 minut. trzymać gardę. Probierz to wiedział i wybrał efektywność ponad efektowność"

Tu akurat rozumiejąc ten lapsus efektywności...jednak moim zdaniem nie masz ponownie racji - widzisz Probierz wybrał sens połajanki w polowaniach, tylko (!) taką taktykę widział - dodam mecz u siebie...tam w odgłosie petard mógł ten Probierz zagrać o pełną pulę...ale Wink się ograniczył do swojej bardzo idącej w "chłopskie rozdania" myśli , że Legia pęknie charakterem przy połajankach zebranych na stadionie "kibiców"... na to liczył...i niestety się przeliczył...
27poniedziałek, 22, maja 2017 14:21
CTP
@QD
"Nadal uważam, że Góralski to jedyny zawodnik ESA, którego widziałbym w Legii, jako alternatywę dla Jodłowca"
Uchowaj Boże! Naprawdę, oglądałem kilka meczów Jagi w obecnym sezonie i, naprawdę, oprócz takiej agresywnej gry, to on nic innego nie potrafi. A już pomijam fakt, że większość piłek wpadających na naszą połowę, to są górne wrzutki od bramkarzy a do takiej gry Góralski jest po prostu za niski.

"Nie sądzę jednak, że przesunięcie VOO do tyłu by w czymś pomogło"
Moim zdaniem, jak najbardziej by pomogło, bo wyłączenie Vadisa we wczorajszym meczu polegało głównie na uniemożliwieniu mu przyjęcia piłki. Grając na pozycji nr "8" tego problemu by nie miał a i Hamalainen zazwyczaj wygląda o wiele lepiej na pozycji nr "10".
Magiera, niestety, po raz kolejny popełnił ten sam błąd, czyli próbował zagrać z kolejnym przeciwnikiem tak samo jak z poprzednim. No, niestety, Legia nie jest jeszcze na takim poziomie kadrowym, żeby analizę przedmeczową skwitować słynnym powiedzeniem o kiełbasach w górę. Każdego rywala trzeba dokładnie obejrzeć a w przypadku tego nieszczęsnego Góralskiego najwyraźniej zabrakło dokładnej analizy, bo akurat jego styl gry dało się bez problemów przewidzieć.
28poniedziałek, 22, maja 2017 14:27
Zgred Maruda
A i jeszcze taką myślą wrócę do tego super trenera - no taki jest - Mourinho, który to zawsze grając z Guardiolą za zwyczaj używał ( to nie jest reklama w założeniach piły Husqvarna) panów - Képler Laveran Lima Ferreira -czyli Pepe oraz Ramosa ...a jak mu to wychodziło - wiemy, a jak nie wiemy Wink to poczytajmy
29poniedziałek, 22, maja 2017 14:59
Zgred Maruda
@CTP

Ogromnie uwielbiam teoretykę po zobaczeniu spotkania...no to jest coś co wywala wszystkich komentatorów w kosmos lub jak wolisz jeszcze dalej Wink
"Magiera, niestety, po raz kolejny popełnił ten sam błąd, czyli próbował zagrać z kolejnym przeciwnikiem tak samo jak z poprzednim"

Czyli jak? Mam prośbę w ocenie tych dwóch meczów i zupełnie inną założeniem taktykę, tylko bez pierdół i takich tam...czekam

"Magiera, niestety, po raz kolejny popełnił ten sam błąd, czyli próbował zagrać z kolejnym przeciwnikiem tak samo jak z poprzednim. No, niestety, Legia nie jest jeszcze na takim poziomie"

No tak...( nie wnikam) ja się Drogim Senatorem podpierając - nie znam, ale k...wa weź mi połóż teraz na "stole" jaki ten "ciągniony łachami" Magiera błąd popełnił...Weź mi to zadaj - abym po grób wiedział i w najbliższej lub bardziej rozciągniętej perspektywie - mógłbym jednak przyjąć Twoją wizję piłkarstwa, sensu piłki nożnej i wszelakiej wiedzy na w/w tematy. Zadaj!

"Legia nie jest jeszcze na takim poziomie kadrowym, żeby analizę przedmeczową skwitować słynnym powiedzeniem o kiełbasach w górę."

No wiesz te "kiełbasy w górę ciągnięte" przestały kiedyś NAWET rajcować- aż dziwi takie porównanie. Cytując taką polemikę wprowadzasz się swoim postrzeganiem w próżnię realiów...Nie ładnie proszę Pana - nie ładnie...


"w przypadku tego nieszczęsnego Góralskiego najwyraźniej zabrakło dokładnej analizy, bo akurat jego styl gry dało się bez problemów przewidzieć."

Nie wiem, czy czytają Cię Ludzie z Klubu, ale jeśli czytają - masz za chwilę posadę i angaż - moje gratulacje...Very Happy
30poniedziałek, 22, maja 2017 15:14
Baron
@Góralski

Może w meczu z Białą Białystok po pierwszej połowie trzeba było przy braku reakcji sędziego przydzielić plastra Góralskiemu i obrzydzić mu ten mecz? Wink
Fajna scena z wczorajszego meczu - druga połowa, przepychanka pomiędzy piłkarzami i wpada Jodłowiec, który przestawił dwóch piłkarzy Jagi tak od niechcenia, po czym przeszła im ochota na jakąkolwiek dyskusje z nim Wink
31poniedziałek, 22, maja 2017 15:29
Senator
O Baron napisał o tym co i mi przez głupi łeb przeszło.
Np taki Jodła powinien podejść do tego Góralskiego i cicho acz stanowczo szepnąć. Jak się k... nie opamiętasz meczu nie dokończysz, moja w tym głowa. Może by pomogło? Nie wiem tak spekuluje, że właściwie Ofoe wsparcia za mocnego od drużyny chyba nie dostał.
32poniedziałek, 22, maja 2017 15:43
QD
"tam się na zwykle chamstwo nie pozwala, bo tam jednak ważą inne aspekty gry "
Fakt. Szczególnie w początkowych fazach liczy się piękno footballu i magiczna technika azerskich wirtuozów... Trafia się jakiś Hiszpan, albo inny dziwoląg i jest jazda, aż kości trzeszczą. Co najwyżej "wielkie marki" są chronione, ale do tego trzeba przejść eliminacje.

Poza tym nie mówię, że Legia tak powinna grać, a że nikt (z nas) by nie miał do niej o to pretensji. Tak jak nie miał do Pazdana o demolowanie Kownackiego.
Tak swoją drogą to muszę obejrzeć powtórkę, bo po oglądaniu live nie kojarzę jakiś mocno chamskich zagrań (Ligia+, ani skrótów nie oglądałem). Bardziej chamsko od Góralskiego to dla mnie Vassiliev się zachowywał kopiąc i bijąc VOO w plecy.

I tak odnośnie przydatności do drużyny: IMHO Legii brakuje takiego typowo defensywnego pomocnika. W odróżnieniu od sztabu Legii, ja się nie znam. Mi się wydaje, że Góralski ma podobny potencjał co Jodłowiec przychodząc do nas, ale mogę się mylić. Jego wzrost to problem tu muszę oddać CTP rację. Z ESA to jedyny, który jako tako się wyróżnia na tej pozycji, jednak jeśli są jakieś lepsze kandydatury...
33poniedziałek, 22, maja 2017 15:44
Baron
@Senator

Mi też tego zabrakło i to nie tylko w tym meczu. Jak napisałeś taki Jodłowiec np. powinien wykorzystać jakąś, krótką przerwę w meczu i podejść do takiego Góralskiego i zablefować - "miniu jeszcze raz taki numer to spotka cię kara", takie boiskowe "trash talking".
Jak pamiętasz kiedyś w Legii taki Mandziejewicz, Ratajczyk czy Beret po takim potraktowaniu np. Pisza temat by szybko załatwili. Dziś tego nie ma i zauważyłem, że w Legii jak któremuś piłkarzowi coś złego się dzieje to bardzo rzadko widać reakcje całej drużyny, każdy sobie rzepkę skrobie. I tutaj widzę duże pole do popisu dla sztabu szkoleniowego. Nasi piłkarze są trochę za grzeczni.
34poniedziałek, 22, maja 2017 16:04
dalkub
Zgred

ja ci trochę odpowiem za CTP. Magiera miał jakiś pomysł na ten mecz, bo dlatego zamiast Nagy zagrał Hama. Jaki to był pomysł to trudno stwierdzić, bo wiemy że Hama na skrzydle słabo, no chyba że idzie w środek ciągnie gościa i ma miejsce Hlousek - notabene najlepsza akcja Legii tam był grana. Na lewym skrzydle często w pierwszej połowie sporo było Vadisa i nawet w momentach gry obronnej to lewym pomocnikiem był Vadis, potem już Hama
Mecz się tak ułożył jak się ułożył, Probierz zauważył, że Magiera chce wpuścić Nagy na boisko, to szybko zdjął prawego obrońcę, który miał kartkę i trochę pozmieniał. Magiera grał dalej swoje co ewidentnie nie szło a zwyczajnie frustrowało. Mi zabrakło jego reakcji na to co dzieje się na boisku, bo ja bym przesunął Vadisa ale nie do tyłu ale do przodu na 9 bo wtedy Góralski mógłby zgłupieć a wpuściłbym Kopę i przesunął Moulina do przodu - sorry Fin mnie nie przekonuje, Rado powinien zacząć mecz z ławki. Oczywiście teraz jesteśmy mądrzy - masz rację, ale ja nie widziałem w zmianach które zrobił Magiera jakiegoś zasadniczej zmiany ustawienia i chęci wygrania tego meczu. Miałem wrażenie że chce meczu nie przegrać.
35poniedziałek, 22, maja 2017 16:37
Zgred Maruda
@dalkub

Ale uznajmy rzeczy, które są ponad, tocząc myśl swoją powiem tak...
My tu po meczu tacy kuźwa ważni jesteśmy w rozważaniach - a ten tu, a ten tam...ale - moja prośba mała: może -bardzo proszę- niech Senator lub Gawin uruchomi panel pt: jak wygrać mecz... Może to stanowić swojego rodzaju rewolucyjne podejście do szeroko rozumianego internetu. No pewnie -tylko...chcesz ? znać szczegóły finalnych podsumowań ? ... Chyba nie...Wink dlatego taka jest rola trenera.
Ja ze swojej strony mogę się zgodzić tylko z jednym aspektem -powiedzmy ewentualnej wiedzy o tym spotkaniu. Otóż tak jak trener Magiera nie zakładałem chamstwa i takiej premedytacji czegoś co nie wpisuje się w uprawianie tej dyscypliny. Bo - umówmy się ! Możemy grać, lub próbować grać w piłkę ...ale też możemy nie grać w piłkę szukając tylko i wyłącznie momentu zapalnego - aby!!!
Aby...I owszem światowa piłka też to pokazała, ale tak jak to pokazała, to jednoznacznie to połajała - swoimi umiejętnościami i tym co cieszy w tej dyscyplinie. Może to właśnie, właśnie co teraz liczy się w naszej E- kstra klasie powinno być tym spojrzeniem, tym , że nie liczy się chamski myk w przebiciu z umiejętnościami, znacznie większymi - dodam... Może...tylko niech zdziwienie wszelkiej maści zafcuw co to o piłce wiedzą wiedzą wszystko, na mózg wreszcie padnie, że
Że:
Pewny rodzaj gry w piłkę nożną jednak ... wspierać należy, bez karnych bzdurnych i bzdurnego postrzegania meczu pod kątem takich czy innych tam "spojrzeń"...

BO
Jeszcze przed zakończeniem tych rozgrywek - szanowni decydenci uznali za stosowne uznać wynik bezpośredni za - sens...
bez podziału...
Cała reszta tego wielkiego WYCZYNU komentarza nie wymaga!..
36poniedziałek, 22, maja 2017 17:08
Zgred Maruda
@dalkub

"ja ci trochę odpowiem za CTP"

Nie zapisuj się do klubu Very Happy CTP - w odsłonie jak zawsze negacji
My się możemy @dalkub na słowa Wink zmagać, ale co jak co - w Tobie jest ten ważny gen - zwyciężania!
37poniedziałek, 22, maja 2017 17:17
anonimowy_legionista
Tak wygląda fair play po białostocku, wieś tańczy wieś śpiewa

38poniedziałek, 22, maja 2017 19:06
Zbyszek
O tym,że i do Białegostoku dotarła cywilizacja.
Jagiellonia Białystok już w nieodległym czasie ,gdyż w 2020 roku będzie świętowała 100-lecie swego istnienia.Tylko,że to będzie nadużycie.W ogóle te daty powstawania klubów piłkarskich są dęte.Tyczy to nie tylko Jagiellonii.Mogę to jakoś racjonalnie próbować tłumaczyć,że to sztuczne postarzanie się kojarzy się z tradycją.Jak wino, które ponoć im starsze tym lepsze.Ja wiem,że wino im starsze tym mocniejsze, o ile nie skwaśnieje.Ale czy lepsze?. Co do Jagiellonii to wiadomo na pewno,że klub o tej nazwie powstał 27.01.1932 roku.Ale historycy amatorzy w archiwach wykryli,że już w maju 1920 roku w 42 Pułku Piechoty im.Jana Henryka Dąbrowskiego stacjonującym podczas wojny polsko-bolszewickiej w Białymstoku żołnierze kopali piłkę w Batalionie Zapasowym.Wiadomym jest również,że w tym roku klub ten obchodzi 30 -lecie pierwszego awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej.Sprawcą tego nieszczęścia był nasz rodak warszawski i legiijny Janusz Wójcik , sztuk raz.On kontrakt był w 1985 roku z zespołem II ligowym najpierw podpisał,a potem obiekty obejrzał, bo gdyby było odwrotnie to by nie podpisał.Chyba po tornadzie stan infrastruktury byłby lepszy niż to co zastał.W szatni np. była jedna ławka , dwie umywalki, bez pryszniców i jeden wychodek, gdzie potrzeby załatwiało się na kucanego bacząc,aby się tylna część ciała nie utopiła.Autokar to był dziurawy złom.Sędziów i oficjeli goszczono w pomieszczeniu za kotłownią jakiejś knajpy. Sama drużyna zajmowała 3 miejsce od końca i szykowana była do spadku."Wójt" przebojem ,jak to on wszystko pozmieniał.To on zwolnił 3 prezesów klubu,a nie oni jego.Najbardziej dbał op kasę.Udało mu się nakłonić tamtejsze przedsiębiorstwa budowlane do płacenia za bilety dla pracowników i partycypowanie w kosztach funkcjonowania klubu. Spokojnie zespól utrzymał,ale kiedy przed działaczami postawił zadanie awansu do ekstraklasy ci stanęli okoniem.Im gra drużyny w spokoju w II lidze konweniowała. Ale już wówczas Wójcik miał ogromne poparcie kibiców. Kiedy zaczynał robotę na obiekt Jagi przychodziło po 2 tysiące ludzi, po roku trzeba było wynajmować stadion Gwardii /późniejszego Hetmana/ , bowiem regularnie na mecze przychodziło ponad 30 tys. kibiców.Presja ludu zrobiła swoje.To zapotrzebowanie społeczne na sukces jest w tamtejszym środowisku obecne po dziś dzień.A drużyna w 1987 roku awansowała do ekstraklasy.Po pól roku pracy Janusza już w klubie nie było. Zrezygnował. Jak wspominał zaczął się w klubie męczyć. Nadal był omnibusem i musiał wszystko sam załatwiać, wszystkiego dopilnować,a praca trenera wymagała więcej czasu . Lecz najbardziej go wdjablało zaglądanie mu do kieszeni co tak skomentował :" Wysokość płacy musi zależeć od wydajności.Poza tym,jeżeli ktoś nie potrafi skoczyć 2 metrów za tysiąc złotych to i nie skoczy ich za milion.A kto słyszał o Jagiellonii przed moim przyjściem?".

O tym,że pProbierz jest skrojony ma miarę Jagiellonii i odwrotnie.
To takie skojarzenie, gdyż nie mogę wyjść z podziwu,że mężczyzna może mieć ponad 30 garniturów. A Probierz tyle ma i jeszcze się tą ilością przechwala.Ale jak ujawnia ma jeszcze więcej książek i dobrowolnie zeznaje,że je czyta.Dziwak jakiś.Można zrozumieć,że jakieś kryminały, romanse,Ale on za jedną z ulubionych lektur traktuje "Aforyzmy o mądrości życia" Artura Schopenhauera. Rzecz znakomita i głęboko mądra. Ja co prawda uważam za bardziej inspirujące dzieło Fryderyka Nietzschego :" Tako rzecze Zaratustra", lecz i wybór Probierza jest ze wszech miar godzien polecenia.Natomiast z pewnością jesteśmy zgodni ,że najlepszym aforystą i fraszkopisarzem był i jest Jan Sztaudynger.Jego ulubionymi fraszkami są dwie : " Dzieli na klasa.Pan jesteś kutas,ja mam kutasa". i "Drętwą mową ust nie kalaj, daj pięć złoty i spierdalaj".Ten wybór mówi o charakterze Probierza, a właściwie o charakterku.Nie ma on zawodowych autorytetów i tylko parę w życiu prywatnym. Przynajmniej z przesadnej skromności się do nich publicznie nie przyznaje.Powiada,że jako trener jest elastyczny od ojca do żandarma.Pewno do czasu objęcia przezeń Wisły Kraków więcej w nim było żandarma,a po więcej w nim ojca i księdza.Też pewno dlatego,że z młodego gniewnego staje się coraz bardziej statecznym panem w średnim wieku.Chociaż pewnikiem ten taki mieszczański konserwatyzm tkwił w nim od lat, gdyż gustuje wyłącznie w samochodach marki "Mercedes".A tymi jak wiadomo awangardziści nie lubią się poruszać.Gdyby mu przyszło wymienić przyjaciół spoza grona rodzinnego to pewno by się długo zastanawiał, a potem by zbył pytającego jakimś grubszym żartem.Bo Probierz tylko z pozoru jest żartobliwym gadułą.Tak naprawdę to ekscentryk, samotnik i egoista.
Nie kryje swego sprzeciwu wobec zatrudniania w naszych klubach trenerów zagranicznych. Właściwie tylko dla Czerczesowa uczynił wyjątek.Jak wyjaśnia jest tylko przeciwko tym marnym, bez dorobku.Dla siebie też czyni wyjątek uważając,że jest na tyle dobry, aby już teraz pracować w jakimś obcym klubie.Tylko niech zważa,bo tam też może być taki sam Probierz tylko o innym nazwisku.

O tym,że opowieści o maestrii taktycznej Jagiellonii są mocno przesadzone.
W każdym razie nie w mistrzostwie taktycznym należy upatrywać sukcesów Jagiellonii w bieżącym sezonie.Po wczorajszym meczu zerknąłem do swoich zapisków z kilku spotkań Jagiellonii z bieżącego sezonu. Ustawienie taktyczne takie samiutkie, gdy gra Vassiljew to 4-2-3-1, a gdy jego nie ma to 4-4-2.Co już staje się oczywistością kiedy drużyna jest w ofensywie i gdy się broni ustawienie ulega modyfikacjom.W ofensywie gracze Jagi płynnie przechodzą do ustawienia 3-2-5 poprzez 4-3-3,3-4-3 i 3-3-4.W obronie dominującym ustawieniem jest 4-5-1, rzadko 5-4-1.Organizacja gry to również żadne novum.W obronie strefa. Po stracie piłki na połowie rywala nie ma ucieczki na swoją połowę,ale prowadzone są działania przeszkadzające i opóźniające i dopiero od 35-40 metra od własnej bramki następuje ścisłe krycie.Kluczową rolę w systemie obrony odgrywają dwaj defensywni pomocnicy, którzy ryglują możliwość wejścia we własne pole karne strefą środkową boiska .W zasadzie nie mają oni żadnych zadań ofensywnych poza asekuracją.Poczynania ofensywne rozpoczynają od obrońców, najczęściej środkiem, rozprowadzając następnie grę na skrzydła, często stosują przerzuty piłki ponad środkową linią.Boczni obrońcy włączający się do ataku grają klasycznie za skrzydłowymi.
Po sposobie gry zawodników Jagiellonii widać natomiast ,że mają oni dużą wiedzę jak gra ich rywal , jakie ma atuty i słabości.To po metodzie przeciwstawiania się innym zespołom można poznać,że ich sztab bardzo dokładnie analizuje grę rywali.I to samo w sobie nie jest obce innym drużynom. Ale piłkarze Jagi zawsze czy będzie to Legia czy Ruch mają nastawienie taktyczne takie jak by to oni byli w każdym meczu tym słabszym zespołem.Nie narzucają swojego sposobu gry , lecz adaptują się do stylu gry każdorazowego przeciwnika.Traktując poważnie każdego rywala jako potencjalnie lepszego są skoncentrowani ,zaangażowani i agresywni. Rzadko zdarza się ich sztabowi pobłądzić z wyborem strategii meczowej,tak jak to było jesienią w meczu z nami, Wisłą Płock czy niedawno z Lechią.Trener Probierz wie ,że nie ma w drużynie wybitnych zawodników, więc wymaga od nich prostoty i różnorodności w grze popartych ambicją i walecznością.I to ta walka z każdym o pełną pulę spowodowała,że ta marna jakościowo drużyna jest w tabeli tak wysoko.

O tym,że trener Magiera postawił na doświadczenie i ogranie.
To,że w Białymstoku w I składzie nie wyszli Kopczyński i Nagy jest symptomatyczne.Publiczność w Białymstoku jest bardzo żywiołowa i dobrze zorganizowana i działa to dopingująco na własny zespół i jakoś deprymująco na jej przeciwników.W takiej atmosferze zawodnicy są wstanie wydobyć z siebie dodatkowe pokłady energii. Nasi zawodnicy mieli w takiej sytuacji do wyboru ,albo pójść na wymianę ciosów ze wszystkimi tego konsekwencjami,albo co wydawało się korzystniejszym rozwiązaniem wybijać ich z uderzenia, utrzymywać się przy piłce, zmuszać ich do biegania za piłką i starać się wykorzystywać ich błędy. Skład drużyny wskazywał na ten drugi wariant.W praktyce wdaliśmy się w chuligańskie burdy, targanie się po szczękach, kopanie po łydkach i chaotyczną bijatykę. Jak byśmy zapomnieli,że jednak umiemy grać w piłkę.Po dotychczasowych meczach miałem przeświadczenie,że nauczyliśmy się grać futbol uporządkowany i zorganizowany.I przychodzi mecz z Jagą i ja przecierając oczy ze zdumienia własnych snów nie poznaję.

O tym,że trener Magiera dokonał nie tej zmiany, której powinien dokonać.
Chyba nasi zawodnicy za bardzo uzależnili grę drużyny w środku pola od tego co zaprezentuje Vadis Odjidja Ofoe.A on chyba,też za bardzo poczuł się jednoosobowo odpowiedzialny za opanowanie środka boiska i grę ofensywną Legii.We wczorajszym meczu widać było,że bardzo chce,ale ostro i krótko przy nim grający rywale mu nie pozwalają .Nie mógł się z tym pogodzić. Im dalej w mecz tym Belg był coraz bardziej sfrustrowany i coraz bardziej bezradny.I dla mnie było rzeczą wielce niepokojącą,że w walce wręcz z Góralskim i Romańczukiem nie miał wsparcia kolegów, głównie Radovicza i Hamalainena. Gdzieś tak po pół godzinie gry Odjidja przestał koncentrować się na grze, a zajął się zwalczaniem przeszkadzających mu rywali.Nie szedł na piłkę,ale atakował przeciwnika.Zagotował się i przestał panować nad swoimi emocjami.Taki stan może dopaść każdego i dlatego powinien najpóźniej w przerwie meczu zostać zmienionym.Nie tylko on jeden. Słabiutko zagrał Radovicz,bez polotu Hamalainen,a Jodłowiec przeszedł obok meczu.W tej sytuacji remis nie jest darem losu,ale nagrodą za wyśmienitą grę całej czwórki obrońców.
Po meczu z Lechem poczułem spokój,a po wczorajszym niepokój powrócił.

O tym,że nie ma sensacji, jest bezmyślność.
W transmisji i w mediach przebijała się taka potępieńcza wobec kibiców Jagi myśl,że oni naszym piłkarzom spać nie dali. Jak żeśmy do nich w gości nieproszeni pojechali to i nas ugościli pieśnią, tańcem i zabawą. Jak to na Podlasiu do białego rana.Dobrze,że jeszcze naszych słynną Białowieszczanką pędzoną w ostępach Puszczy nie uraczyli.Ktoś wpadł na idiotyczny pomysł, ktoś wybulił pieniądze i jaki z tego efekt. To nie brak profesjonalizmu to gorsze niż zbrodnia, to brak przewidywania najprostszych skutków głupich decyzji. Podobnie jak w przypadku tego medialnego cyrku wobec Odjidji.Ja daleki jestem od twierdzenia,że jego stan emocjonalny nadmiernego pobudzenia ma związek z szumem wokół jego osoby i miał bezpośredni wpływ na jego postawę we wczorajszym meczu. Ale tego wpływu bym nie bagatelizował.Nie pojmuję po co prezes Mioduski bez przerwy powtarza ,że Legia chce zatrzymać Belga i że oferuje mu komina. I do kogo to mówi. Jeżeli do kibiców,aby im pokazać,że działa to oświadczam,że kibice nie grają na boisku i że nie takie straty przeżyli i Legia się nie zawaliła.A jeżeli do Odjidji to robi tak jak by go kamieniem młyńskim przywalał.Panie Prezesie mądre przysłowie arabskie głosi,że "Jest czas na łapanie pcheł i jest czas na drapanie się po dupie".Na razie to piłka po boisku goni i na podział łupów przyjdzie pora,albo nie przyjdzie.
39poniedziałek, 22, maja 2017 19:10
dalkub
Zgred

ja piszę o ewentualnej reakcji w trakcie meczu, nie po, nie przed. Zwyczajnie reagujesz na sytuację boiskową, przeciwnik odczytał twoje zamiary i ty możesz reagować bo masz zmiany, przerwę, możesz coś zmienić w trakcie. Nie wiem czy Magiera nie chciał nic zmieniać bo był zadowolony z tego co widział albo z wyniku, albo chciał tylko to nie wyszło. Ja napisałem tylko że starałbym się wyciągnąć Vadisa ze środka boiska i podsunął do przodu, bo może Góralski by zgłupiał i poszedł za nim pod stoperów i zrobił miejsce dla innych, Magiera wybrał inaczej i tyle.
40poniedziałek, 22, maja 2017 19:51
a-c10
@ anonimowy_legionista:

To, że w Krakowie modne są maczety to nie jest normalność.

"Modne" to zdecydowanie za lekko napisane. Sam mam pokaźną kolekcję. Jednej maczety używam do golenia, drugiej do przycinania paznokci, trzecią zwyczajowo kroję ogórki na mizerię... Mam też zestaw na specjalne okazje (negocjacje sąsiedzkie, etc.), a także jeden taki wyjątkowy egzemplarz wożony wyłącznie w samochodzie. Tak na wypadek, gdyby panom policjantom należało wytłumaczyć, że przegląd techniczny jest przereklamowany.

I pewnie z tego natłoku maczet zapomniałem - wybacz, ach wybacz! - że rozmawiam z mieszkańcem Warszawy. Miasta, w którym wszelką przemoc - czy to fizyczna, czy werbalną - wieki temu odesłano w mrok niepamięci.

@ Zgred:

U nas w szatni bez względu na rywala ( a różni bywali) nie wtłacza się w taktykę gry pajacowania, taniej rozrywki dla wyjącego tłumu...a raczej wręcz przeciwnie - chęć zaangażowania w rywalizacji na umiejętności.

Normalnie zgromadzenie świętych młodzianków ta Wasza szatnia. Nic zatem dziwnego, że żaden Guilherme - o Radoviciu ni słowa - nigdy w życiu w perfidny sposób nie symulował, żaden Jędrzejczyk nie prowokował, żaden Pazdan nie balansował (przechylając się to tu, to tam) na granicy faulu. Itepę, itedę.

@ CTP:

Bardzo jestem ciekaw, jak sędziowie w tych meczach będą traktować Góralskiego

To ja Ci powiem. Dokładnie odwrotnie, niż wielu piłkarzy polskich klubów grających w Europie, którym w ostatnich latach, czy wręcz dziesięcioleciach zdarzało się padać na glebę przy najlżejszym choćby kontakcie z rywalem i wznosić błagalne spojrzenia w stronę sędziego.

* * *

Tak generalnie, sorry, Panowie, ale z Waszych wypowiedzi wyziera porażające niezrozumienie, że parweniusz Góralski ośmielił się nie zgiąć kolana przed Vadisem I Nietykalnym, papieżem boisk Ekstraklasy. A mnie dziwi raczej coś, o czym wspomniał Baron. Dlaczego żaden z kolega z drużyny się za Odjidją nie wstawił? Dlaczego nikt nie dał mu wyraźnie do zrozumienia: stary, chcesz na ostro? Trochę, niestety, wyszło na to, że do zbijania piątek po golach i asystach chętnych nie brak, ale jak trzeba koledze pomóc, to nagle pustawo się robi.

I jeszcze a propos rzekomej "brutalności" - que? Przez cały mecz Góralski nie zrobił nic, co znamionowałoby chęć fizycznego uszkodzenia rywala. Owszem, grał brudno i brzydko, ale robienie z niego rzeźnika to nieporozumienie.

@ Senator:

Zgoda Lecha z Wisłą? Ale lepiej nie mów o tym nikomu ani w Krakowie, ani w Poznaniu, ok?Smile

@ Zbyszek:

W ogóle te daty powstawania klubów piłkarskich są dęte.Tyczy to nie tylko Jagiellonii

Very Happy
41poniedziałek, 22, maja 2017 21:09
CTP
@a-c10
Góralski co najmniej dwukrotnie zaliczył glebę z iście aktorskim wymachem rąk absolutnie bez żadnego kontaktu z Ofoe. W drugiej sytuacji nasz Belg aż ukłąkł łapiąc się za głowę ze zdumienia, że ta pierdoła z gwizdkiem dała się na to nabrać. Góralski grając w ten sposób w pucharach z mocniejszym przeciwnikiem po prostu nie dokończy meczu, bo sędziowie w pucharach sędziują zazwyczaj pod mocniejszy zespół a Jagiellonia trafi na takowy prawdopodobnie już w II rundzie.
Ja się bardzo cieszę z zapowiedzi Bońka, że od nowego sezonu VAR zawita i u nas w niektórych meczach, to może pohamuje to zapędy co poniektórych "aktorów". I tak, dotyczy to również naszych piłkarzy.
42poniedziałek, 22, maja 2017 21:12
Zgred Maruda
@dalkub

I świetnie, że zadałeś myśl swoją, ale piszesz cytuję : "o ewentualnej reakcji" i dalej cytując " zwyczajnie reagujesz na sytuację boiskową"...
No tak - a czy zadam pytanie Allegri tak reaguje po przerwie na remisie w tym co widzi... Zakładając nawet na chwilę lub jak wolisz na wyjeździe, że grasz nie w piłkę tylko w kopanie...
Wystrzelić chcesz teraz taktyką - co ten mógł, a inny musiał...Ejjjjjjjjj
Nawet największych magów systemów wszelkich możesz ograć czymś innym...Ok na pewien myk przynależności uznajmy, że też tak można...( nie godząc się z tym) ...ale nawet pan niejaki "sławek", z którym "należy" się tfuuuuu - zgadzać - w żywe oczy zapodaje, że ... i teraz uważaj - bo właśnie z tego składa się postrzeganie tego co Ludzie ( jednak te dekodery kupując) zobaczą...widzimy to ? @dalkub - no chyba widzimy
A to co zobaczą Wink ocenione będzie słowami i powtórkami i jeszcze dodatkowo określeniami pewnych wydarzeń... w ocenach tak ważnych , że jeśli chodzi o Legię - to aż strach wyjść z domu...

Ale każdy tu mądry...
Vadisa wyciągać, wtłaczać, przerzucać, ustawiać, przesuwać, ogarniać... Panowie Drodzy nie bądźcie śmieszni...Albo gra się w piłkę albo gra się w MMA. Ku...wa nawet nie wiedziałem, że tylu trenerów mamy w schowku. I teraz idzie się cieszyć liczbą czy płakać ...przepraszam za inną wartość

@dalkub i inni
Góralski by zgłupiał, inni by "zgłupiali" a jeszcze inni zgłupieć musząWink
bo się tak wydaje wszystkim , a tam zwyczajnie zgłupieć - no k..wa muszą Very Happy O tyle to ładne co wymknie się z pod kontroli myślenia - tylko dlaczego po meczu w ocenach łoimy - za całokształt.
A żelazna propagandowa stacja myśleniem jak zawsze postawi na komentarz, że Legia ( delikates) się omsknęła nie mając nic do pokazania...Wierni tej teorii bywają nawet tu ( Tak Tak) i mało tego -
stanowią jednak? siłę

No to na Pohybel - Wink
43wtorek, 23, maja 2017 06:00
Zgred Maruda
@a-c10

Z maczetami pozamiatałeś równo Wink i śmiesznie i sensownie. Brawo Krakowiaczku. Jednak ta zwykła proza życia ( z maczetami związana) w światopoglądzie ogólnym niestety występuje i choć nie nagminnie to jednak istnieje...i teraz płynnie przechodząc do tego:

"Normalnie zgromadzenie świętych młodzianków ta Wasza szatnia. Nic zatem dziwnego, że żaden Guilherme - o Radoviciu ni słowa - nigdy w życiu w perfidny sposób nie symulował, żaden Jędrzejczyk nie prowokował, żaden Pazdan nie balansował (przechylając się to tu, to tam) na granicy faulu. Itepę, itedę."

No sam widzisz, bo z jednej strony "dotknięty maczetą" będąc - wyprowadzasz nazwijmy to "cios" śmiechem idący, tak i ja tym przykładem poruszony także w uśmiech spróbuję...
Otóż inną sprawą lub jak wolisz na inną miarę krojone jest symulowanie w sytuacji ofensywnej np: w polu karnym Wink bo nie tylko Guilhermowie czy Radovice z tego słyną - ale co najmniej pół ligi...
Także inaczej z założenia przechodzi, przebiega się po nogach przeciwnika w sytuacjach jednorazowych...i owszem sytuacje takie mając miejsce jednak nie wpisują się w koszmarną grę aktorską.
Aktorską grę ludzi nie kopniętych, nie ruszonych, nawet nie dotkniętych ...bo wiesz taki Ferdek Kiepski przy tych scenach to jest kiepski bardzo pikusiostwem bo to zwykły pikuś nie jest Wink
Jest jednak coś, co jest genialne w tych "filmowych produkcjach" aktorzenia na boisku - otóż ilość kamer, które to w sposób kategoryczny weryfikują poczynania takich "Góralskich"...czy innych.
I to w tym teatrze zdarzeń jest piękne...bo postronny widz, taki zupełnie nie związany z barwami klubowymi oglądając takie barwne sceny powie pewnie tak:
"no i co ten koleś robi"...lub "co on świruje"
Jednoznacznie określając rolę "aktora" niestety nie zasługującą na Oscara Very Happy Czyż nie? a-c10 ?
44wtorek, 23, maja 2017 14:45
a-c10
@ CTP:

Wiesz co? W jakiejś części na pewno masz rację. Pierwszy przypadek jarmarcznego teatrzyku w wykonaniu Góralskiego należało skarcić słownie, ewentualny następny ukarać żółtkiem. I faktycznie, w Europie najprawdopodobniej tak się właśnie w razie czego stanie. Tyle tylko, że jeśli chcemy zostać w temacie "gdyby lepszy sędzia" (też nie jestem fanem arbitra Frankowskiego), warto zauważyć, że Odjidja powinien był wylecieć z boiska ładnych parę minut wcześniej, już po odepchnięciu Góralskiego. Summa summarum zatem wcale nie jestem przekonany, że wyszliście na tym na minus.

Przede wszystkim zaś, w głównym wątku szło chyba nie o aktorzenie, a o rzekomą brutalność J.G. I tutaj zdania absolutnie nie zmieniam. To, że ktoś miał czelność postawić się Jego Świątobliwości, w żadnym wypadku nie czyni zeń bandyty.

@ Zgred:

Zostawmy już te heheszki na boku, ok? Jeśli naprawdę chodziło Ci wyłącznie o symulki, to ja się odezwę następnym razem gdy tylko akces do Hollywoodu zgłosi któryś z Waszych piłkarzy. Obawiam się, że może to nastąpić już w niedzielę.

Żeby nie było: ja wcale nie twierdzę, że w całej Ekstraklasie jedynie Gui i Rado padają na trawę faulowani przez prądy atmosferyczne (choć zwłaszcza drugi z w/w ma naprawdę sporo za uszami). Świętych nie ma i przypuszczalnie w każdej drużynie jakieś gagatki się znajdą. Jednak m.in. właśnie dlatego robienie z Góralskiego megawinowajcy, co to wstyd i porutę na całą ligę sprowadza, uważam za zwyczajnie żałosne.
45wtorek, 23, maja 2017 15:13
Mroova
@CTP
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, jakiś czas temu (całkiem niedawno) Przewodniczący Kolegium Sędziów przy PZPN zająknął się w bezpośredniej rozmowie ze mną o możliwości wprowadzenia dla Komisji Ligi prawa do dawania żółtych (napomnień), jeśli sędzia czegoś nie dostrzegł (do tej pory to była HEREZJA !!!), głównie chodziło o symulantów. Nie wiem, czy to zostanie wprowadzone, ale tak jak waliliśmy wykluczenia za brutalne faule poza "zasięgiem obserwacji" zespołu sędziowskiego, tak nie miałbym problemu z wlepianiem napomnień za symulki. Dla Rado też (czasem mnie skręca jak widzę co odwala).

@ac-10
Dziś miałem przeurocze spotkanie z Waszym wojewodą (u niego) i wśród innych spraw temat kasy z kar i jej przeznaczenia też się pojawił. Poza tym - zobaczymy, na ile zapału Panu Wojewodzie starczy, ale póki co wygląda na to, że dzięki jego zainteresowaniu może i uda się popchnąć do przodu parę spraw jeśli chodzi o prządek i bezpieczeństwo na stadionach (m.in. przez koordynację działań państwa [w rożnych obszarach] i organów "piłkarskich".
46wtorek, 23, maja 2017 15:45
Zgred Maruda
@a-c10

Heheszki zostawiamy, na nominacje do Hollywoodu czekam z zainteresowaniem. Co do pana sędziego Frankowskiego - zgadzamy się całkowicie jak i do tego, że ja Góralskiemu ambicji i woli walki nie odbieram, mało tego bardzo lubię takich charakternych nie odpuszczających zasad walki piłkarzy...I tu niestety wracamy do pewnej persony, która jako sędzia musi mieć baczenie aby zasady sportowej walki były zachowane, a nie poniewierane. I jego to powinno być odpowiedzialnością, że o wiedzy nie wspomnę...
Z całą pewnością istnieją inne miejsca niż bosko piłkarskie na wszelkie castingi do filmów, sztuk teatralnych, a nawet do "rolnik szuka żony"...
Bo jak powiedział Vadis Odjidja Ofoe:

"Trudno mi oceniać Jagiellonię oraz sędziego, ale wiem, że powinno się promować grę w piłkę nożną"...

I tu jak sądzę zgadzamy się po raz trzeci Wink
47wtorek, 23, maja 2017 16:20
CTP
@a-c10
Wiesz, jest pewna róznica pomiędzy symulowaniem w celu uzyskania korzyści w postaci rzutu karnego czy wolnego w okolicach pola karnego przeciwnika a tym, co wyprawiał Góralski. Takie zachowania trzeba tępić, bo nie mają nic wspólnego z piłką nożną. Ja Vadisa i tak podziwiam, bo gdybym ja był na jego miejscu, to Góralski po tym meczu musiałby biegusiem udać się do dentysty - po którejś z kolei prowokacji po prostu dostałby w zęby.
48wtorek, 23, maja 2017 18:18
a-c10
@ Zgred:

"...powinno się promować grę w piłkę nożną"... I tu jak sądzę zgadzamy się

Nie do końca. Jeszcze bardziej, niż sędziego Frankowskiego, nie lubię form bezosobowych. Co tzn. "powinno się"? Kto konkretnie powinien? Jacek Góralski? Cóż, gdybym był jego trenerem (albo kibicem Jagiellonii), w pierwszej kolejności oczekiwałbym, że chłopak zajmie się pomaganiem zespołowi w osiąganiu wyników. W drugiej też. I w piątej. I w jedenastej. Gdyby Jaga zaczęła etatowo kończyć na pudle, a tytuły zdobywać raz na parę lat, a nie... eee... nigdy, zastanowiłbym się nad "promowaniem gry" (aczkolwiek wprzódy spróbowałbym określić, co tak właściwie kryje się pod tym pojęciem).

To może sędzia Frankowski? Cóż, przy całym moim braku uznania dla pracy tego akurat arbitra, jestem głęboko przekonany, iż wychodzi on na boisko (i każdy inny sędzia piłkarski nie inaczej) po to, by pilnować zgodności przebiegu rozgrywki z przepisami, a nie coś tam promować. Ba, mam nieodparte wrażenie, że wymaganie od arbitrów czegokolwiek poza w/w czynnością powoduje ryzyko zaistnienia zjawisk, których - jak mniemam - żaden z nas sobie w futbolu nie życzy.

@ CTP:

jest pewna róznica pomiędzy symulowaniem w celu uzyskania korzyści w postaci rzutu karnego czy wolnego w okolicach pola karnego przeciwnika a tym, co wyprawiał Góralski.

Tak? A właściwie jaka? Każda symulka to próba wywołania u sędziego mylnego wrażenia, że przeciwnik przekroczył przepisy i oczywiście osiągnięcia przez to korzyści. Czy tę ostatnią ma stanowić rzut karny, czy kartka dla rywala, uważam za mniej istotne.

bo gdybym ja był na jego miejscu, to Góralski po tym meczu musiałby biegusiem udać się do dentysty - po którejś z kolei prowokacji po prostu dostałby w zęby

No i w tenże sposób pomógłbyś wypełnić Góralskiemu cały jego plan. Ba, pewnie nawet nie cały, a ponad normę. W boiskowym tłoku i tak najprawdopodobniej nie zdołałbyś mu zrobić poważniejszej krzywdy, a za samo uderzenie osłabiłbyś swój zespół nie tylko w przedwczorajszym meczu, lecz pewnie i do końca sezonu. Doprawdy, J.G. fikałby z radości.
49wtorek, 23, maja 2017 23:56
a-c10
@ Mroova:

Sorry, dopiero teraz zauważyłem. Dawaj znać w miarę rozwoju sprawy, ok? Naprawdę wielcem ciekaw.
50środa, 24, maja 2017 19:13
Zbyszek
@A-c10.
Mnie to też rozbawiło.Przy czym ja nie chwaląc się mam zwyczaj pisać to co chcę napisać, a nie powiadać,że tak mi się tylko napisało.I zawsze gdzieś tam w zanadrzu chowam potrzebną na poparcie tezy argumentację.Niestety mam te aforystyczne ciągoty, aby zbyt wiele uogólniać. Taka mała wada do wybaczenia lub nie do zauważenia.
Stwierdzając dość oczywisty fakt,że nikt badań nad prawdziwą, możliwą do weryfikacji historią klubów nie prowadził ,jednocześnie nie podważam samego ich istnienia w czasie rozumianym jako określenie daty ich początku. Mało tego uważam takie datowanie za rodzaj stempla,albo stygmatu ,który nie do końca musi się zgadzać z mędrca szkiełkiem i okiem.Gdyż tradycja jest rodzajem wiary przekazywanej z pokolenia na pokolenia jako swego rodzaju wyraz ciągłości rodowodowej.Tylko,że w tym wszystkim należy przynajmniej próbować zachowywać pozory rzetelności i umiar.
Dodając więc,że chodzi nie tylko o Jagiellonię miałem na myśli i Polonię. I nie tylko.Skojarzyłem te dwa kluby ze sobą przez ich kibiców, którzy na nowym stadionie Legii jako jedyni, jak do tej pory, okazali się być awanturnikami, wandalami i niszczycielami. I to ich wina.Tak jak nie jest ich zasługą ,że stali się fałszerzami historii. Smile.
O Jagiellonii w skrócie w komentarzu napisałem. Teraz zdań kilka o Polonii. Będąc w Liceum w 1965 roku wyczytałem w PS, "Życiu Warszawy" i "Ekspresie Wieczornym" o uroczystościach 50-lecia istnienia klubu Polonia.
Ani mnie to grzało,ani ziębiło, bowiem ta Polonia z niczym szczególnym mnie się nie kojarzyła, Wiedziałem,że takie coś jest i tyle. I jakież było moje zaskoczenie kiedy nagle okazało się,że kolejne 50 lat nie upływa za 50 lat w 2015 roku,ale za 46 w 2011 roku. Bowiem Polonia zorganizowała 100 lecie swojego bytowania właśnie w tym roku. Sprawdziłem w podręcznych książkach , na stronie 9 "Historii piłkarstwa warszawskiego" zapisano cytuję :" W roku 1915 w Warszawie powstał pierwszy prawdziwy klub sportowy . To KS Polonia", a na stronie 107 wydawnictwa "Piłka nożna 1919 -1989. Zarys encyklopedyczny" napisano "... 8.X.1915 roku w czasie okupacji niemieckiej, zarejestrowano KS Polonia Warszawa".
Pan Wojciechowski za swoje pieniądze zorganizował jubel który się odbył, a że był to hojny pan to i pożywiło się przy nim i na nim wielu . Tylko,że jubilat jak by ciut młodszy. Nikomu to nie przeszkadzało.Bo jak zabawa to zabawa. O czym z gębą roześmianą od ucha do ucha doniosłem. Pozdrawiam.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1