A+ A A-

Legia-Sandecja 2:0

Po ligowej porażce i remisie przyszedł czas i na wygraną. Po strzałach Hamalainena i Kucharczyka Legia odnotowała zwycięstwo z beniaminkiem z Nowego Sącza. Obojętnie jak i w jakim stylu, ale takie mecze na krajowym podwórku trzeba wygrywać i warszawski zespół to zadanie wykonał, ale kibicowskie humory przed środową pucharową konfrontacją mimo odpowiedniego wyniku raczej się nie poprawiły. Od oglądania boiskowych wydarzeń zęby mogły rozboleć.

Legia Warszawa - Sandecja Nowy Sącz 2:0 (0:0)
Gole: Hamalainen (72. min.), Kucharczyk (90. min.)


Czerwona kartka: Baran (bezpośrednia - 20. min.)

Legia: Malarz - Jędrzejczyk, Czerwiński, Pazdan, Hlousek (68' Hamalainen) - Kopczyński, Mączyński (71' Moulin) - Kucharczyk, Pasquato (52' Guilherme), Nagy - Sadiku

Sandecja: Gliwa - Kuban, Szufryn, Piter Bucko, Brzyski - Dudzic (75' Korzym), Baran, Trochim (24' Kraczunow), Mraz (52' Kolew) - Kasprzak - Piszczek

Statystyki meczowe (za Ekstraklasa.org):
Posiadanie piłki w % Legia : Sandecja 74-26
Strzały 25 – 3
Strzały celne 9 – 1
Rzuty rożne 8-1
Faule 6 – 19

Nie był to mecz który się będzie długo rozpamiętywać. W dwudziestej minucie po faulu na Kopczyńskim boisko z czerwoną kartką opuścił Baran i od tego momentu już było absolutnie jasne że na Ł3 będziemy mieli do czynienia z tradycyjną „murarką” i z żmudnymi próbami jej rozbijania, niestety do siedemdziesiątej drugiej minuty przypominającymi oklepane „walenie głową w mur”. Dość powiedzieć że w pierwszej połowie nowosądecki bramkarz nawet specjalnie nie musiał się wykazać żeby zachować czyste konto, a dominacja Legii na murawie kończyła się jedynie na próbach strzałów spoza pola karnego. Po przerwie niewiele się zmieniło. Zespołowych, przemyślanych akcji nie było, udanych indywidualnych prób dryblingów również jak i kombinacyjnych zagrań z klepy, gra była ślamazarna, banalnie przewidywalna, schematyczna, prowadzona w jednostajnym tempie. Jeśli być szczerym to obraz wydarzeń boiskowych nie różnił się zbytnio od poprzednich meczów, przynajmniej w odniesieniu do poczynań ofensywnych Legii, defensywa spisywała się tym razem bez zarzutu ale rywal grając w dziesiątkę raczej nie nastawiał się nawet na sporadyczne kontrataki koncentrując się przede wszystkim na umiejętnym parkowaniu autobusu przed własnym polem karnym. W kontekście ligi, można by było stwierdzić, że najważniejsze są zainkasowane trzy punkty i o sobotnim wieczorze zapomnieć, ale ponieważ w środę już na Ł3 ciężar gatunkowy rozgrywki wzrośnie wielokrotnie, to i wnioski po tym spotkaniu jakieś super optymistyczne nie są. Ba, gdyby założyć, że wykluczenie za „asa kier” nie nastąpiło, a nowosądecki zespół wzmocniliby tacy piłkarze jak Majewskij, Kabananga i Twumasi z Astany to… strach się bać. Być może defensywa kazachskiej drużyny monolitem nie jest, ale gorzej pod tym względem od Sandecji się nie zaprezentują, na to liczyć nie wolno, natomiast w kontrach mogą być bezwzględnie skuteczni, wymieniona trójka piłkarzy może im to zagwarantować, do takiego rodzaju gry wydają się właśnie predestynowani. Jeżeli ligowe starcie potraktować jako przetarcie przed tym pucharowym, to Jacek Magiera raczej spać spokojnie nie może, jego podopieczni jakieś radykalnej zwyżki formy nie zasygnalizowali.

Dyskusja (24)
1niedziela, 30, lipca 2017 09:38
Baron
Mecz baaardzo słaby. Nie widać żadnego progresu. Gra bardzo jednostajna i przewidywalna aż do bólu.
Jacek Magiera powiedział ostatnio:

"Potrzeba czasu na poznanie założeń taktycznych i trzeba mieć do nich sporo cierpliwości."

Oby się zaraz nie okazało, że tej cierpliwości zabraknie wszystkim w klubie z prezesem na czele. Co do założeń taktycznych to chciałbym je bardzo poznać, bo chyba mamy tutaj do czynienia z jakimś nowatorskim podejściem do tematu skoro piłkarze trenujący profesjonalnie piłkę mają problem z zaczajeniem o co treneiro chodzi.
2niedziela, 30, lipca 2017 11:28
kibic60
O meczu pisał nie będę. Kto chciał, to widział co na murawie wyprawiali nasi pupile.
Skupię sie za to na statystykach, które w mojej ocenie nie napawają optymizmem.

Legia grając w przewadze jednego zawodnika osiągnęła ogromną przewagę w posiadaniu piłki.
80 : 20 % to chyba rzadkość we wszystkich ligach.
Podobna przewaga była w ilości podań
737 : 305
Tu zaczynają się schody bowiem z 737 podań aż 329 wymieli bramkarz i obrońcy.
Arkadiusz Malarz 21
Artur Jędrzejczyk 81
Jakub Czerwiński 79
Michał Pazdan 76
Adam Hlousek 72
Nie muszę dodawać, że przeważnie między sobą.

W całym meczu posiadając 80 % czasu piłkę, wymieniając 737 podań, grając w przewadze oddaliśmy jedynie 27 strzałów na bramkę w tym tylko 10 celnych.

Wnioski niech każdy wyciągnie sam Sad
3niedziela, 30, lipca 2017 11:44
CTP
Ja muszę przyznać, że jestem bardzo zdziwiony komentarzami po tym meczu. Odnoszę wrażenie, że większość komentatorów miała już przed meczem napisane gotowce i te dwie bramki trochę im popsuły szyki, choć nie aż tak bardzo. Aż się ciśnie na usta pytanie: a czego, na Boga, wy się spodziewaliście po kilku ostatnich meczach Legii? Dwucyfrowego wyniku?
Ja oglądając ten mecz, przede wszystkim miałem w pamięci mecz z Górnikiem oraz Astaną, gdzie Legia popełniała kardynalne błędy w defensywie. Absolutnie nie nastawiałem się na to, że wykreujemy piętnaście akcji, z których wykorzystamy połowę. Kto niby miał to zrobić? Ofoe już z nami nie ma a Pasquato miał za sobą raptem kilka treningów z zespołem i 28 minut z Astaną.
Natomiast, oczekiwałem, że nasi piłkarze przede wszystkim przestaną popełniać błędy w grze defensywnej. I tego się doczekałem. To, że Sandecja miała raptem 28% posiadania piłki, to jest właśnie efekt dobrej gry obronnej. Na nic więcej nie liczyłem w tym meczu.
4niedziela, 30, lipca 2017 12:06
kibic60
@CTP

"2:0 z beniaminkiem (drugi gol w 94. minucie), który od 25. minuty gra w dziesiątkę. Tak, brzmi to równie źle, jak wyglądało. Legia z ekipą Mroczkowskiego męczyła się niemiłosiernie, jednak robiła to na własne życzenie, grając wolno, niedokładnie, schematycznie i nudno.
Właściwie każdy atak zaczynał się od prowadzenia piłki, najchętniej robił to Pasquato, który najpierw musiał futbolówkę przyjąć, potem ją dziubnąć, potem poprawić to dziubnięcie jeszcze raz, potem jeszcze dziubnąć i w końcu, ewentualnie, zagrać do kolegi. Fajnie, że Włoch starał się podawać piłki za plecy obrońców, ale wszystko robił w tempie ligi szóstek

Wszystkim spadł kamień z serca, ponieważ jeśli Legia nie potrafiłaby wygrać takiego meczu, z kim umiałaby to zrobić? Jednak nawet to 2:0 sprawy nie załatwia. Astanę taki wynik by położył, ale w tym stylu, z nudów spać mogą się położyć jedynie kazachscy kibice"

Trudno sie z tym nie zgodzić Sad
5niedziela, 30, lipca 2017 13:06
Mroova
@kibic
Ale CTP ma chyba rację - nie spodziewajmy się, że w 2-3 dni poprawimy wszystkie elementy gry. Atak Legii znowu (niestety) nie oczarowuje .... no cóż, może zamiast Stasia Cz. (zawsze strzelimy im przynajmniej jedną bramkę więcej) na razie niech powróci Berg (zagramy na zero z tyłu, a może coś uda się wcisnąć). Ja wolę grę bardziej ofensywną od defensywnej, ale najbardziej lubię, jak Legia wygrywa (a przynajmniej nie przegrywa ....).
6niedziela, 30, lipca 2017 14:08
Senator
Mam problem z tym meczem, bo jeśli rozpatrywać tylko w kontekście ligi to trzy punkty są, gra gitara a takich meczów było i będzie więcej.
Czyli nic nowego. Męczymy się, cierpimy katusze ale suma sumarum jest to co w lidze najważniejsze.
Niestety przed nami i to już w środę jeden z ważniejszych meczów w sezonie i to siedzi w głowie nam i zapewne piłkarzom. Jeśli tak jest to nie dziwi mnie minimalizm jaki wykazali na boisku.
Czy coś więcej wiemy przed środą ? Moim zdaniem nic nie wiemy i to też potęguje słabe nastroje wśród kibiców.
7niedziela, 30, lipca 2017 14:10
Zbyszek
O tym,że obecne pokolenia źle znoszą krytykę.
Znamy objawy braku podatności na krytykę w życiu codziennym,ale w tym piłkarskim te fochy zostają ustokrotnione. Każde najprostsze stwierdzenie faktu,że np. zdarzył się kiks jest powodem do obrażania się na cały świat.Piłkarz się obrażają , trener się obraża, pismaki się obrażają.A przecież krytyka powinna im pomagać,w ten sposób,że powinna dawać do myślenia ,że nie wszystko jest w porządku i niejako wymuszać zmiany.Tak się jednak nie dzieje. Decydenci postępują tak jak z zepsutym telewizorem czy innym dotkniętym awarią sprzętem, nie naprawiają tylko wyrzucają i wymieniają na nowy.W ten sposób wytwarzany jest psychiczny rozdział na układ zero jedynkowy,inaczej mówiąc ,abo coś jest białe albo od razu czarne.
Świat tak nie wygląda, on ma wiele barw i jeszcze więcej odcieni.
Po ostatnich słabych meczach Legii znaleźli się jej zagorzali obrońcy, którzy jednak jakoś nie bronią ani zawodników, ani trenera tylko atakują adwersarzy ustawiając ich niejako pod ścianą twierdzeniem,że najpierw ci postawili trenera i piłkarzy na piedestale,a teraz ich strącają. Kto postawił ten postawił. a kto strąca ten strąca.Tylko,że te ich argumenty podobne są do strzelania z armaty odwróconej we własnym kierunku i gdybym był mniej litościwy to bym wywołał komendę "Pal". Bowiem wyciągają pewno z sieci jakieś oderwane hasełka w rodzaju,że " Magiera musi odejść" ,a co do innych "przykładów" hejtu to ja nie wiem czy sami ich nie wymyślają. Taki brak tolerancji do prawa wypowiadania własnego zdania na ogół przecież krytycznego jest przejawem mówiąc uczenie populizmu / polecam wydaną w lipcu napisaną błyskotliwie książkę Jana - Wernera Miilera prof.Uniwersytetu Princeton "Co to jest populizm"/,a potocznie buractwa. gdyż istotą systemu demokratycznego jest pluralizm interesów, poglądów i ocen.Tylko,że zdaje się w jednym ci obrońcy rzekomo uciśnionych mają sporo racji,a mianowicie w tym,że prezesi naszych klubów,a w Legii również do niedawna sami byli jak ci krytycy żądający nie tyle wywalenia ile liczący,że jak przyjdzie nowy to wszystko odmieni na lepsze.Kiedy prezes zamienia się w kibola to przestaje myśleć. A wynika to również z naszego nieprzejrzystego słownictwa, które na tego kto jest aktualnie szkoleniowcem drużyny zna tylko jedno słowo ; trener.W jednym z ostatnich felietonów napisałem kiedy możemy mówić o trenerze,a kiedy jest on niejako w trakcie stawania się. Nie powtarzając tamtych myśli wypada podkreślić,że tym głównym czynnikiem odróżniającym kandydata na kandydata od tego który się stał jest umiejętność wychodzenia z kryzysu.Tego akurat nie da się nauczyć ani na studiach ani na kursach niektórych ,tego trzeba samemu doświadczyć. Niestety właśnie w takich sytuacjach właściciele, prezesi zwalniają szkoleniowców nie dając im tej szansy.Stąd w naszej piłce mamy tylu niedorobionych quasitrenerów jak choćby Skorża, Zieliński. I nie przechwalając , popatrzmy kim stali się ci którzy dostali taką możliwość jak Brosz i Probierz. Dla mnie więc na razie tematu zwolnienia Magiery nie ma, nie dlatego,że byłoby to zrzucenie z piedestału ,ale dlatego,że powinno się w jego naukę zainwestować to co niewiele kosztuje, a mianowicie czas.

O tym,że chcemy,ale nie możemy.
Robi się przykro kiedy patrzy się na grę naszej drużyny. Robi się smutno kiedy czyta się wypowiedzi naszych zawodników po kolejnym nieudanym meczu. Ileż na boisku i w wypowiedziach frustracji,ile nagromadzonego żalu i jakiejś pretensji. I kiedy patrzę i słucham to dochodzę do przekonania,że oni wszyscy by chcieli abyśmy ich oceniali za chcenie,a nie za efekty. Oni uważają,że wystarczy jak chcą. Otóż do dobrej oceny nie wystarczy. Nie możemy zamykać oczu na zupełnie oczywisty fakt,że wczoraj wszystkie atuty były po naszej stronie. Umiejętności techniczne, ogranie, doświadczenie, taktyka, gdyż typowym ustawieniem jest 4--2-3-1, były po naszej stronie.Nie było widać aby nasi piłkarze byli gorzej przygotowani fizycznie,graliśmy od 20 minuty z przewagą, a mimo to wynik przyszedł wyjątkowo ciężko. Prostej odpowiedzi na te Tantalowe męki nie ma. Złośliwie napiszę,że są drużyny które wybierają pomiędzy grą szybką, a dokładną. Najkorzystniej jest jak jest dwa w jednym. A nasza drużyna gra wolno i niedokładnie. Też wybraliśmy dwa w jednym. Tylko czy to o to na pewno chodziło?.

O tym,że sztandarowe transfery na razie wzmocnieniami nie są.
Trener Magiera daje szansę nowo zakupionym zawodnikom uznając,że kiedy ma ich sprawdzić jak nie w takim jak wczoraj meczu z wystraszonym beniaminkiem.Kiedyś po "truskawkowym zaciągu" Skorża obwiniał siebie za słabe wyniki tym,że za bardzo chciał sprawdzić nowo sprowadzonych graczy.Wczoraj Magiera dokonując dwóch zmian uciekł spod topora.Oczywiście oni mogą się jeszcze okazać tuzami, bo na razie są blotkami.
Ale po kolei.
Mączyński. Miał prawie wejście smoka. Kiedy go oglądałem w telewizji to nie robił dużego wrażenia i dopiero syn, który był na meczu reprezentacji wskazał ,że na obrazie tego nie widać,ale on znakomicie gra bez piłki, jest blisko akcji, stale pod grą i w pełnej gotowości do pomocy,asekuracji i ataku na wroga. I w pierwszych meczach te pochwały znalazły w dużym stopniu potwierdzenie. Ale już w Astanie i wczoraj coraz bardziej uwidoczniła się jego dużo słabsza gra, tak jak by nie był przygotowany na taką intensywność gry w Legii i opadał z sił.Legia miała ogromną przewagę pozycyjna wynikającą z faktu,że piłkarze Sandecji oddawali nam naszą połowę bez walki , zaś walkę podejmowali w zasadzie ok 40 metrów od własnej bramki i to tam defensywno ofensywny pomocnik powinien pokazywać swą przydatność dla drużyny. A Mączyński wybierał łatwiznę czyli grę bez ataku rywali głównie w środkowych rejonach boiska. Z tego też powodu nie był w stanie próbować odbierać im piłek na ich połowie,aby po ich odzyskaniu natychmiast ponawiać ataki na ich bramkę.
Pasquato. Widać,że jest to zawodnik bardzo dobrze wyszkolony technicznie. Tylko,że technika ma pomagać w grze, a nie ją zastępować.Przed kilkunastu laty w Legii i reprezentacji był zawodnik Citko, o którym Kowalczyk miał kiepskie zdanie, a który też będąc bardzo dobrze wyszkolony jak tylko dostał piłkę to nie mógł się z nią rozstać i holował ją ,a to do przodu, a to do tyłu,a to na boki,a przecież zawodnicy powinni biegać,a piłka powinna pomiędzy nimi chodzić. Do tego chyba gra zbyt wolno i ma słaby zmysł antycypacji. Citko był ulubieńcem Smudy i Piechniczka, ja mam nadzieję ,że Włoch dopóki się nie poprawi nie stanie się hołubionym przez Magierę.Bo słabo wyszkoleni technicznie byli zawodnicy jak staja się trenerami to mają do techników słabość.
Sadiku. Zagrał trochę lepiej niż w poprzednich meczach. Pokazał pewne walory jak pazerność na gole,widać,że ma szybką i dobrze ułożoną nogę, ale nie lubi grać w tłoku, nie potrafi walczyć o pozycję do strzału. Wycofuje się w głąb pola gry, gdzie jest mało przydatny, bo ani nie potrafi dobrze przyjąć piłki,ani utrzymać się przy niej, ani rozegrać.
Ja nie wiem czy brak naprawdę laku,że kit zaczyna być dobry ?Smile.

O tym,że na wygraną trzeba zapracować.
Ja nie twierdzę,że każdy rywal wymaga maksymalnego wysiłku,aby go pokonać. Ja jestem zwolennikiem ekonomizacji wysiłku uważając,że siły,a w piłce moc zawodnika nie są nieograniczone i trzeba nimi umiejętnie gospodarować .Ale chociaż to minimum trzeba z siebie wydobyć,aby wygrać nawet z tym teoretycznie znacznie słabszym. Ja już doprawdy nie wiem z czego to wynika,że do większości naszych zawodników wkrada się takie przekonanie,że mecz sam się wygra.Wczoraj było to wręcz klinicznie widoczne.Przede wszystkim nasi zawodnicy zapomnieli o pressingu. Nie chodzi o pressing totalny,ale o jego chociaż szczątkową część,a mianowicie o atak na najbliższego rywala po stracie piłki,aby uniemożliwić,albo chociaż utrudnić wyprowadzenie jej lub utrzymanie się przy niej.A nasi zawodnicy biernie wyczekują na błąd rywali. On z reguły następuje, bo technikami świetnymi to oni nie są , i przechwytujemy piłkę,ale daleko od ich bramki i oni mają sporo czasu aby ustawić szyki obronne. W ten sposób dajemy im i miejsce i czas. Co z tego,że mamy ogromną % przewagę w posiadaniu piłki jak z niej niewiele dobrego wynika.Dziś w futbolu nie ona decyduje,ale zdobywanie terenu i zmuszanie rywali do coraz bardziej chaotycznej obrony. Niestety przez większość wczorajszego meczu Sandecja broniła się skutecznie, bo taki sposób gry wybrała,a nie dlatego,że my na nich takie granie wymusiliśmy.

O tym,że mecz wygrała rezerwa.
Ja rozumiem trenera Magierę,że dał możliwość pokazania się na boisku nowo zakupionym zawodnikom.Tylko ,że ich wystawienie od pierwszej minuty ograniczyło pole manewru tego samego trenera. Istniała możliwość i tak się stało,że z różnych względów nie będą oni wzmocnieniem i nie wniosą dodatkowej wartości do gry zespołu. Podejrzewam,że trener wiedział o tym przed meczem,ale jest poddany pewnej,nawet jeżeli wprost nie wyrażonej presji,że ktoś sprowadził, napracował się przy transferze, zapłacił niemały grosz, a sabotażysta trener nie chce sprawdzić, dać szansy. Jak by nie było był to obiektywny błąd, gdyż przy niekorzystnym wyniku,a takim był remis trener staje przed wyzwaniem uratowania meczu i wówczas szalenie trudno jest podejmować jakiekolwiek ryzyko i z konieczności trzeba stawiać na to co znane i w miarę pewne. I Hamalainen i Gulherme zrobili co do nich należało. Odmienili oblicze meczu.Ja złośliwie napisałem,że oni to rezerwa, bowiem bardziej był akceptował wybory trenera , gdyby od początku zagrał sprawdzonymi zawodnikami i przy korzystnym wyniku eksperymentował,a nie odwrotnie. Ale to co się wydarzyło dowodzi słuszności tezy,że należy do Legi sprowadzać mniej, ale naprawdę dobrych zawodników, bowiem kupowanie średniaków zabiera przestrzeń do wprowadzania do składu własnych graczy młodego pokolenia.

O tym,że w Legii brak lidera.
O tym nie będę pisał zbyt wiele,ani odwoływał się do historii. Zauważę tylko,że tradycją Legii było posiadanie boiskowego lidera, który decydował o obliczu drużyny,a w trudnych momentach brał ciężar gry na siebie i niejako wymuszał danie wszystkich sił przez wszystkich członków zespołu. Widać ten zbawienny wpływ na reprezentacji od kiedy jej kapitanem i liderem został Robert Lewandowski. Stwierdzę tylko,że słabsza gra i gorsze wyniki Legii w obecnym sezonie są pochodną tego braku.

O tym,że piłkarze się nie rozmnażają na boisku.
Niezależnie od różnic w oglądzie i ocenie gry zawodników i drużyny to aż rzuca się w oczy ,iż nasi zawodnicy z różnych formacji i grający na różnych pozycjach mają w trakcie meczu tendencję do takiego grupowania się w jakimś miejscu boiska co ja nazywam grą w kupie,. Można zgrabniej powiedzieć,ze jest to gra w dziada bez dziada,albo poszukiwaniem swego miejsca na boisku. W każdym razie ja nie wiem,czy trener tak ustawia zawodników. Normalnie to każdy zawodnik ma określona pozycję na boisku. określone na nim miejsce i określone zadania jakie z tej pozycji z tego miejsca wynikają. Można to określić jako strefy działania i rozrysować w postaci prostokątów, kwadratów lub kółek, albo też wyrysować w postaci wektorowej , gdzie strzałkami zaznaczyć można jego pola aktywności. Niezależnie od tego czy trener tak nakazuje grać po to aby np zdobyć przewagę w określonym rejonie boiska to trzeba stwierdzić zupełnie oczywisty fakt,że ten sam zawodnik nie może być w dwóch miejscach naraz.A więc jeżeli jest w jednym miejscu to brak go w innym.I jest kwestią wyboru w którym jest bardziej przydatny i bardziej potrzebny. Ja w każdym razie traktuję taką komasację jako zbędne dziwadło niczego pozytywnego do gry nie wnoszące.

O tym,że mecz Legii w Warszawie sędziował sędzia z Warszawy.
Przyznam,że spodziewałem się znacznie większego oburzenia,że sędzia z Warszawy sędziuje mecz Legii. Mamy przecież dyżurnych oburzaczy , którzy obwiniają sędziów nie tyle o błędy ile o nieobiektywizm a i nawet oni zamilkli.W książeczce "Moja przygoda z gwizdkiem " pan Grzegorz Aleksandrowicz opisuje jak , głównie działacze doprowadzili do tego,że przedwojenny i do 1953 roku zwyczaj,że mecze drużyn miejscowych sędziują sędziowie miejscowi został zarzucony. Zderzyły się dwa typy myślenia : rozumne i opętańcze.To drugie traktuje każdego innego jak co najmniej oszusta i złodzieja.To Polska w pigułce, w której piekle nie trzeba do pilnowania żadnego diabła, bo sami siebie w smole utrzymamy.Nie ma żadnego powodu,aby poddawać się presji oszołomstwa, które nie powie otwarcie,że ten czy ten sędzia jest nieobiektywny,ale będzie kluczyć i mówić,że jak podejmie złą decyzję to co ktoś powie,że gdzieś tam w podświadomości może sprzyjać "swoim", albo odwrotnie może nie chcąc być posądzonym o sprzyjanie będzie sędziował korzystnie dla "obcych".Dlatego chwalę PZPN,że wznosi się ponad tę opętańczą podejrzliwość i ,że dzięki temu słowo normalność chociaż na tym malutkim poletku w mojej ojczyźnie odzyskuje swój sens.
8niedziela, 30, lipca 2017 15:33
sanabria
@Zbyszek

...dla mnie tematu zwolnienienia Magiery nie ma, powinno się zainwestować to co nic nie kosztuje - czas...

gdyby tylko chodziło o czas to się absolutnie zgadzam ale może to iść w parze z wynikami, a to już kosztuje. A nie jest to bez znaczenia gdy sytuacja finansowa klubu jest taka sobie.

oczywiście Miooduski może robić co chce, to jego piniondze

ja jako kibic mogę chcieć trenera z doświadczeniem i sprawdzonym w boju sztabem, wychodzę z założenia, że lepiej 2-3 razy nie trafić z trenerem niż z 6-7 piłkarzami

a na drugim miejscu powinien być dyrektor sportowy, na początek Czech, Słowak, Rumun ale taki co już ma kontakty i konkretne nazwiska, które się wybiły


ale jak najlepszym wyborem jest Magiera i Żewłakow to trudno, dalej będę liczył i trzymał kciuki, że z Astaną ten pierwszy trafi ze składem i taktyką oraz wywalczy awans
9niedziela, 30, lipca 2017 16:38
CTP
@Senator
"Czy coś więcej wiemy przed środą ?"

Coś tam jednak wiemy. Wiemy, że, jeśli chcemy zabezpieczyć się przed kontratakami, to musimy postawić na duet Kopczyński i Mączyński. Prostopadłe podania, z których znany jest ten drugi we wczorajszym meczu kompletnie mu nie wychodziły ale jeśli chodzi o asekurację i odbiór, to tutaj naprawdę nie ma się do czego przyczepić. W ogóle w tym elemencie ze wszystkich piłkarzy najsłabiej wyglądał Hlousek, którego stroną Sandecja najczęściej przeprowadzała swoje akcje. Natomiast, dopóki Jodłowiec nie wróci do pełnych treningów (i nie przeprosi się z Magierą), to będziemy musieli jednak oglądać Kopczyńskiego w wyjściowym składzie.
Wiemy, że Pasquato może być bardzo pożytecznym piłkarzem, bo w tym meczu był aktywny zarówno, gdy kontruowaliśmy swoje akcje jak też i po stracie. Wygląda na to, że przynajmniej w tym drugim elemencie jest lepszy od Ofoe. Posiada też dość mocne uderzenie zza pola karnego, choć z celnością już tak różowo nie jest. No ale zawsze to jakiś wariant ofensywny, zwłaszcza, że i Sadiku lubi uderzyć z dystansu. Tylko obydwaj chyba muszą wziąć lekcje u Hamalainena. Smile
Niestety, wiemy też, że mamy problemy na bokach. Kuchy i Nagy nie mieli żadnego pomysłu na sforsowanie autobusu jaki zaparkowała Sandecja, przy czym ten drugi zostawił po sobie odrobinę lepsze wrażenie. Krytyka jaka dotknęła ostatnio Jędrzejczyka odniosła pozytywny skutek, bo przestał odwalać takie cuda w defensywie jak w ostatnich meczach ale jak mawiał Maks Paradys "natury nie da się oszukać" i już w ofensywie widać było u pana Artura te wyjazdy na Podkarpacie (brak treningów na odpowiednim poziomie). Jeśli chodzi o Hlouska, to moje wielkie zdziwienie powoduje krytyka pod adresem tego piłkarza za ten mecz. Tzn. akurat za ten mecz. Przecież on w ten sposób gra, od kiedy podpisał kontrakt z Legią: prawa noga do wsiadania do tramwaju, TGV na lewej stronie i 1% skuteczność dośrodkowań (1 na 100 dośrodkowań dochodzi celu).
10niedziela, 30, lipca 2017 16:41
Zbyszek
@Sanabria.
My znamy dobre strony i słabości Magiery. Ja rok temu na tej stronie pisałem,że należy zwolnić Hasiego, bo to dobry trener, bodaj z najlepszym CV jakiego Legia miała w historii,ale nie dla Legii. Rozminął się ze wszystkimi w klubie,przede wszystkim z zawodnikami. Nie do końca to jego wina, można powiedzieć,że w dużej części padł ofiarą walk frakcyjnych "na górze".Pomimo obietnic nie zatrudniono fizjologa, nie miał tłumacza.Zespół przygotował fizycznie tak jak latem Anderlecht, więc o świeżości mowy nie było. Ale również wiadomo było,że cięższa praca niż za Czerczesowa musi przynieść ożywcze efekty. Ale czy dałoby to taki wynik przy nim ,który był zamknięty w sobie - nie wiadomo. Uważałem,że Legię powinno być stać na rzetelnego trenera zagranicznego, również dlatego,że największe sukcesy odniosła mając takich trenerów.Ale tak jak dobrych zawodników na rynku nie ma od ręki, tak dobrych, wolnych trenerów też nie ma. I należy na nich cierpliwie poczekać,aż skończą robotę w klubach ich zatrudniających. A przez ten czas zatrudnić trenera zderzaka, który będzie sprawował funkcję tymczasowo niejako pomiędzy. I tu najlepszy moim zdaniem byłby Magiera, ówczesny trener Zagłębia Sosnowiec.W moim przekonaniu Legia miała na tyle dobrych zawodników,że jeżeli trener nie będzie mieszał nadmiernie i nie spapra dobrego to wszystko niejako samo się ułoży.Stało się inaczej,a mianowicie Magiera wyzwanie potraktował ambicjonalnie i honorowo i osiągnął z drużyną większy sukces niż można było zakładać. Jednocześnie stał się pozytywnym bohaterem mediów przynosząc ogromne korzyści wizerunkowi i marce Legia. W tej sytuacji myślenie o zmianie trenera byłoby utopią.Na wiosnę Legia grała marnie żywiąc się słabością innych i wówczas znowu niejako na tapecie stanął temat ewentualnego odejścia Magiery. Zgodnie z logiką korporacjonizmu preferowaną przez prezesa Mioduskiego prezentowałem stanowisko.iż jeżeli Magiera zdobędzie Mistrzostwo to musi zostać,ale jeżeli tego wymogu nie spełni to musi odejść.Obecnie mój punkt widzenia jest prostą konsekwencją dokonywanych intelektualnych wyborów.Widzimy,że zespół jest w kryzysie mentalnym, taktycznym i personalnym i albo Magiera z niego w czasie paru miesięcy wyjdzie, wtedy będziemy mieli trenera na lata,albo się pogrąży i wtedy z czystym sumieniem
zostanie pożegnany,aby dalszego doświadczenia i dalsze nauki pobierał w innym miejscu.
11niedziela, 30, lipca 2017 18:11
Moros
Co do meczu, to chyba wszystko zostało napisane. Często irytuje mnie portal weszlo, ale ich wczorajszy tytuł artykułu o naszym meczu, dobrze oddawał to co czułem zaraz po końcowym gwizdku sędziego. Zwycięstwo jest, ale styl to może Kazachów co najwyżej rozśmieszyć.

Czytając znowu odżywające komentarze na temat zwolnienia Jacka Magiery, zaczynam mieć odruchy wymiotne. W tym jesteśmy najlepsi. W zwalnianiu trenerów. Magiera już do wywałki, a w zamian trener najlepiej z zagranicy, sprawdzony w bojach i mający na koncie sukcesy. Żeby jednak nie było zbyt prosto, to jeszcze z trenerem należałoby sprowadzić dyrektora sportowego, oczywiście też z sukcesami na koncie. Jak zwykle w takich sytuacjach bywa, konkretnych nazwisk brak, bo jak to kiedyś ktoś tutaj napisał, znalezienie takiego trenera jak wyżej opisany, nie powinno być żadnym problemem. Co roku mamy to samo. Ja do Magiery i jego sztabu mam zaufanie. Wyciągnął nas rok temu ze sporego bagna i za to daję mu kredyt zaufania. Zespół mu osłabiono, a oczekuje się tego samego co rok temu. To w Legii jest oczywiste, ale trzeba zacząć patrzeć na to realnym okiem. Awans do Ligi Mistrzów przy obecnej kadrze to byłoby coś ponad wynik Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Mistrzostwo Polski jest realniejsze i pewnie będziemy się o nie bić do końca, ale kiedyś go nie wygramy. Magiera to legionista z krwi i kości, zna zespół i z tego co można przeczytać tu i ówdzie jest człowiekiem pracowitym. Domyślam się, że dobrze wie, iż takie wyniki jak z Koroną, Górnikiem czy Astaną, są dla legijnej społeczności nie do przyjęcia i zrobi wszystko aby się to zmieniło. Wolę więc w obecnej chwili mieć u steru kogoś takiego, niż kolejnego człowieka zagadkę, bo tylko ktoś taki przyszedł by do pracy w Polsce. Bajki na temat ściągnięcia trenera "sprawdzonego z sukcesami" są nie dla mnie, bo do Polski nikt z realnymi osiągnięciami jeszcze nie przyjdzie, nie mówiąc już o spełnieniu kogoś takiego warunków finansowych. Nasza sytuacja finansowa jest jaka jest. Przy okazji ostatnich ruchów właścicielskich, odsłonięto przed nami nieco szczegółów i okazało się, że tak kolorowo nie jest. Dlatego mam nadzieję, że Dariuszowi Mioduskiemu nie "odwali" i nie postanowi robić kolejnej rewolucji, bo ona jest nam w tej chwili najmniej potrzebna.
12niedziela, 30, lipca 2017 18:19
CTP
@Sanabria
"ale może to iść w parze z wynikami, a to już kosztuje"
Owszem, tylko czy na chwilę obecną jesteś w stanie określić te wyniki? Ja na ten przykład nie jestem. Na razie mamy raptem 5 pkt straty do lidera i w perspektywie 34 kolejki - wszystko się może zdarzyć. Jeśli chodzi o europejskie puchary, jesteśmy w III rundzie eliminacji do LM i w najgorszym przypadku będziemy grali w playoffach do LE i tutaj również wszystko się może zdarzyć.
Może jeszcze poczekajmy trochę z tym zwalnianiem. Dajmy Magierze wyjść z tego kryzysu, zwłaszcza, że jakieś tam światełko w tunelu widać.
13poniedziałek, 31, lipca 2017 10:05
dalkub
Zwalnianie - chyba jedno z bardziej popularnych słów wśród kibiców piłkarskich w Polsce. Zwalnia się często i szybko, często nie mając żadnej wizji co to zwolnienie ma dać, co ma zbudować, co poprawić. Zwyczajnie - zwolnimy, efekt nowej miotły, zaczną biegać na treningu itd.
Magierę też kiedyś zwolnią, może ze miesiąc a może za 10 lat, tylko nikt nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie jaki ma być trener w Warszawie, w Legii. Każdy kolejny jest diametralnie różny od poprzednika pod wieloma względami, od taktyki do podejścia do zawodników, od strategii budowy drużyny do schematu organizacyjnego klubu. Tak się nic nie zbuduje, bo za każdym razem, najczęściej okresem poniżej roku, robotę rozpoczyna się od początku, robiąc zawodnikom mętlik w głowie.
Dla tych wszystkich którzy Magierę chcą zwalniać mam kilka pytań:

1. Na jakiej podstawie Magiera znalazł się w Legii - ile klubów prowadził, ile meczy wygrał, ile kryzysów zażegnał?
2. Na jakiej podstawie mamy wierzyć, że za Magierę przyjdzie ktoś lepszy, bardziej doświadczony, lepiej pasujący o realiów? Ilu takich trenerów udało nam się ściągnąć ostatnio?
3. Czy model Legii gdzie cała grupa osób w tzw. części sportowej jest mówiąc delikatnie " na dorobku" to jest model dla Legii optymalny

pozdrawiam sfrustrowanych postawą stołecznego zespołu, a mówiąc wprost ta drużyna znowu jest nieprzygotowana do gry w piłkę od początku sezonu. Jak szwankuje przygotowanie fizyczne to gra się źle, daleko od przeciwnika, mało agresywnie a piłka przeszkadza.
14poniedziałek, 31, lipca 2017 12:02
CTP
@Dalkub
My wszyscy chyba za bardzo wierzymy w jakieś mityczne modele, systemy, które niby leża u podstaw funkcjonowania topowych zespołów. Wierzymy, że ktoś napisze jakąś Białą Księgę, w której zostaną zawarte wytyczne jak ma ta nasza Legia grać i pod tym kątem będziemy dobierać trenerów. A jak już taką książkę napiszemy, to "jedynkę" poprowadzi Dębek i też będzie dobrze.
Obawiam się, że jednak nie będzie, bo tak to nie działa nigdzie na świecie. Zawsze model gry oraz politykę transferową wyznacza aktualnie zatrudniony trener. Np. w takim Bayernie po Heynckesie przyszedł Guardiola, który miał kompletnie inne spojrzenie na drużynę i na to, jak ma grać.

"Na jakiej podstawie Magiera znalazł się w Legii"
Ej, no nie udawaj, że nie wiesz. Podstawa była tylko jedna: pożar w burdelu. A że zrobił więcej niż po nim oczekiwano, to został na obecny sezon. Nie zapominaj, że w połowie sezonu sprzedano mu dwóch podstawowych napastników a i tak sobie poradził. To chyba naturalne, że zdecydowano o kontynuacji współpracy.
"Ilu takich trenerów [bardziej doświadczonych] udało nam się ściągnąć ostatnio?"
Jednego: Czerczesowa. Który po zakończeniu sezonu postawił warunek: albo transfery albo do widzenia. Dolary przeciw orzechom, że 99% trenerów spełniających Twoje warunki w negocjacjach z klubem mówią dokładnie to samo. Być może za jakiś czas, przy rozsądnej polityce finansowej na coś takiego Legia będzie mogła pójść. Póki co, jednak, sam wiesz jak jest.
15poniedziałek, 31, lipca 2017 12:19
Lombardino
@InStat

Oficjalna strona zaczęła wrzucać statystki Instata
Najlepszy w meczu Michał Kopczyński
Ktoś wie jak je ugryźć ?
InStat Index na poziomie 303 to poziom średni, poniżej średniej ?
16poniedziałek, 31, lipca 2017 15:22
dalkub
CTP - przepraszam ale mam wrażenie że albo nie rozumiesz albo nie do końca wiesz o czym piszesz.
1. Klub musi wiedzieć dokąd zmierza i dlatego przyjmuje jakieś założenia i dobiera ludzi którzy to realizują.
2. Jeżeli popełniają błędy to w jakimś momencie się ich wymienia i bierze następnych aby realizowali to co sobie narzuciliśmy - korygujemy niektóre elementy, a nie wywalamy wszystko i robimy od nowa - dokładnie ten drugi schemat jest od kilku trenerów grany w Legii
3. Zmiana założeń też jest możliwa vide Bayern, ale to jest zupełnie inna sprawa
4. Jeżeli kogoś zatrudniamy, to musimy mieć wysokie prawdopodobieństwo że wykona zadanie
5. Kasa to nie problem na skalę Legii - wystarczy ją gospodarować w sposób rozsądny - np. to o czy mówił prezes - po co nam 60 zawodników na kontraktach? po co nam utrzymywanie 2 trenerów - przecież przez ostatnie okresy w Legii było dwóch trenerów - Berg i Staszek, Berg i Urban, Hasi i Magiera - w sumie na bogato.
6. Mój dziadek mnie uczył że człowiek biedny powinien kupować jedną rzecz a porządną a nie wiele badziewa - my zatrudniamy ludzi bez doświadczenia i mamy ich uczyć - pytanie brzmi od kogo?
17poniedziałek, 31, lipca 2017 15:57
CTP
@Dalkub
"Klub musi wiedzieć dokąd zmierza"
Akurat to nie jest żadna tajemnica. Cele, jakie stoją przed Legią, generalnie, są dwa: co roku MP i udział w fazie grupowej europejskich pucharów. Kwestia środków jakie się wybiera do realizacji tego celu. Ty chcesz, żeby "było tak jak było", czyli zastaw się a postaw się. Ja uważam, że należy jednak mierzyć siły na zamiary. Może nie aż tak, żeby w ataku straszyć Niezgodą ale z bizantyjskim zarządzaniem zdecydowanie polecałbym skończyć.

"Jeżeli popełniają błędy to w jakimś momencie się ich wymienia"
Zgoda, ale na jakiej podstawie twiedzisz, że teraz został popełniony jakiś błąd? Jesteśmy dopiero na początku sezonu i jeszcze niczego nie przegraliśmy. Przepraszam! Niczego ważnego. Wszystko jest do odrobienia i drużyna jak najbardziej jest w stanie to odrobić.

"korygujemy niektóre elementy, a nie wywalamy wszystko i robimy od nowa"
Szczerze? Nie chce mi się dyskutować o prezesurze Leśnodorskiego. Było, minęło, teraz mamy nowe otwarcie. A w tym nowym otwarciu, o ile się nie mylę, trener pozostał ten sam.

"Jeżeli kogoś zatrudniamy, to musimy mieć wysokie prawdopodobieństwo że wykona zadanie"
No, tutaj bym polemizował z tym prawdopodobieństwem. Taki Bayern zatrudnił Pepa i maks. co mu się udało osiągnąć, to półfinały LM, gdzie odpadał z Hiszpanami. A przecież wtedy to był top topów w trenerskich rankingach. Albo weźmy takiego Mourinho - no ligi angielskiej, to on, delikatnie mówiąc, nie podbił.

"Kasa to nie problem na skalę Legii - wystarczy ją gospodarować w sposób rozsądny"
Znowu: nie chce mi się dyskutować o poprzednim zarządzie Legii. W ogóle, wydaje mi się, że ta dyskusja jest zdecydowanie przedwczesna. Przynajmniej o rok.

Spokojnie. Za rok mamy MŚ, po których najprawdopodobniej władze rosyjskiej federacji dojdą do wniosku, że obecny selekcjoner nie spełnił oczekiwań i będziemy mieli trenera. Smile
18poniedziałek, 31, lipca 2017 15:59
świrekwampirek
"Zwalnianie - chyba jedno z bardziej popularnych słów wśród kibiców piłkarskich w Polsce"
Dalkub ile można? Statystyki tu są nieubłagane, średni czas pracy trenera piłki nożnej w jednym miejscu to... 1,5 roku! Oczywiście są to dane międzynarodowe a nie dotyczące wyłącznie Polski.
Częsta wymiana trenerów w tej dziedzinie sportu to norma a nie jakiś wyjątek i specyfika naszego futbolu.
19poniedziałek, 31, lipca 2017 17:11
dalkub
CTP

No właśnie tu jest problem - Mistrzostwo Polski w danym roku to nie jest wizja klubu, to jest cel pośredni, który wynikać powinien z te wizji. Wizją jest rozwój klubu, wejście na inny poziom, inny poziom piłkarzy i kontraktów oraz przychodów
Ja niczego nie chcę, oprócz doświadczenia w zarządzaniu klubem, jakie zastaw się? już ci to tłumaczyłem, zamiast trzymać 60 na kontrakcie trzymajmy 40, zamiast utrzymywania dwóćh srednich trenerów zapłaćmy więcej lepszemu i go sprawdźmy najpierw - to nie jest trudne.
Błąd został popełniony i to widać na boisku - jaki jest to błąd to napisał Zbyszek, a ja powtórzę - Legia gra padaczkę od początku roku, momentami tylko coś sie udawało.Co to znaczy wszystko jest do odrobienia - o czym ty mówisz? o tym że drużyna Legii wygra MP? nosz k........ mać po to wydaje się na nią kupę szmalu by była przed wszystkimi - co to za sukces?
O Mournho - błagam nie kompromituj się i spójrz kto wygrał mistrza w Chelsea 3 razy
O Guardioli mi się nie chce, ale o ile się nie myle Bayern był mistrzem już jakoś pod koniec marca, a półfinał LM to w sumie nic takie zero - w sumie nic nie wygrał, a nie chcieli by odchodził no wariaci.

Świrek

a te statystyki to z jakich lig bierzesz? te 1,5 roku? a i powiem tak u nas przez 1,5 roku trenerów było 3 + Vuković w Krakowie czyli my zwalniamy co 0,5 roku
20poniedziałek, 31, lipca 2017 18:28
świrekwampirek
Dalkub, te dane padały kilka razy w dyskusjach o futbolu a ściślej o pracy trenerów. Dotyczyło to raczej lig zrzeszonych w federacjach międzynarodowych które zbierają takie dane. Owszem średnia w Polsce jest około roku (zwiększ się) czyli poniżej średniej 1,5 roku ale też jakoś straszne nie odbiega.
Jeśli średnia wynosi 1,5 roku to jasno wskazuje że przeciętny okres pracy trenera zawiera się w widełkach między rokiem a dwoma.
21poniedziałek, 31, lipca 2017 19:19
dalkub
to 1,5 nadal więcej niż 0,5
22poniedziałek, 31, lipca 2017 20:57
CTP
"Legia gra padaczkę od początku roku, momentami tylko coś sie udawało."
Pokaż mi sezon, gdzie Legia na wiosnę łoiła wszystkich po 3:0. Taka jest właśnie wiosna w naszej lidze, o wiele trudniejsza niż jesień, bo kluby zaczynają czuć smród strefy spadkowej. A po drugie, nie wiem, czy zauważyłeś ale zimą straciliśmy dwóch podstawowych napastników. Skorża, wówczas bardziej doświadczony od Magiery, po podobnej transakcji wyłożył się jak długi.
Odnoszę wrażenie, że ty dyskutujesz tak, jakbyś sie urodził wczoraj. Czy ty w ogóle wiesz, że Legia od sezonu 2014/2015 zawsze w ten sposób wchodziła w sezon? Ostatni sezon, gdzie od początku laliśmy wszystkich jak leci, to był 2012/2013, gdy zespół objął Urban. Tyle, że wtedy jeszcze nie było tego cyrku pod nazwą ESA37 i trener mógł spokojnie przygotować drużynę do sezonu, bo pierwsza kolejka, wyobraź sobie, startowała 18 sierpnia (tak! sierpnia!).
Ja widze, że ty jesteś kompletnie zaimpregnowany na pewne oczywistości, pewne obiektywne przeszkody, które w dużym stopniu tłumaczą taką a nie inną postawę zespołu. Przywołujesz teksty Zbyszka, no sorry ale po tym bajkopisarstwie na temat Lewandowskiego, to pan Zbyszek jest dla mnie kompletnie niewiarygodny. Wiesz, jego teksty, to ja czytam wybitnie po tzw łebkach, zwłaszcza, że bardzo często się zdarza, że jego komentarz pisany dzisiaj stoi w jawnej sprzeczności z komentarzem pisanym, powiedzmy, miesiąc temu.
Żądasz głów, oskarżasz o brak profesjonalizmu a w ogóle nie bierzesz pod uwagę faktu, że straciliśmy główną siłę napędową naszej ofensywy i musi to trochę potrwać, zanim to wszystko zatrybi. Bayern po oddaniu Kroosa do Realu dopiero, bodajże, w 4 kolejce zaczął grać na swoim poziomie a oni przecież mają normalną 2-miesięczną przerwę letnią.
23środa, 02, sierpnia 2017 09:51
dalkub
"Legia w ten sposób zawsze wchodził w sezon" - i co to znaczy? że to jest taka permanentna cecha naszego zespołu? czy efekt przygotowań, roszad w składzie, roszad trenerów itd? a i jak rozumiem to dlatego gra padaczkę że trzeba rozegrać 3-4 kolejki więcej? no już głupszego tekstu dawno nie słyszałem. Po to jest w drużynie `22 zawodników a de facto pewnie ze 30 aby składem rotować i grać przez 5 miesięcy na jakimś solidnym poziomie.
Start sezonu 2012/2013 - jak już walisz jakiś argument to sprawdź najpierw dlaczego - ano w Polsce odbywało się coś takiego jak ME. Dodatkowo pomiędzy sezonem 2012/13 a sezonem 2014/2015 zgubiłeś jeden sezon.
"Obiektywne przeszkody które tłumaczą postawę zespołu" - to jest już poziom Trybuny Ludu - to taka gazeta była bardzo ciekawa. To znaczy że obiektywnie Jędza jest bez formy bo? albo Hlousek? albo Kopczyński? - rozumiem że forma przyjdzie we wrześniu i utrzyma się do końca listopada - no to pięknie, dwa -trzy miesiące formy i potem już po.
Legia w zeszłym roku miała 200 mln budżetu a Jagiellonia 20 mln budżetu - Legia wygrała mistrza modląc sie do telewizora i do Lecha - coś ci to mówi? czy to też była obiektywna trudność?
Ja nie żądam żadnej głowy, jestem przeciwnikiem zatrudniania ludzi bez doświadczenia, bo wiem że popełnią dużo błędów a mamy takich mnóstwo. Zwalnianie ludzi to ostateczność i tu nie chodzi by zwalniać a wprowadzić taką politykę która zwiększy prawdopodobieństwo tego np. że Legia wejdzie w sezon na solidnym poziomie i po 2-3 tygodniach dojdzie do optimum, że akademia będzie prowadzona przez fachowców a nie przez uczących się itd.
24środa, 02, sierpnia 2017 13:37
CTP
"i co to znaczy? że to jest taka permanentna cecha naszego zespołu?"

To znaczy, że jeśli 3 różnych trenerów zaczynało sezon w identyczny sposób, to przyczyny chyba leżą gdzie indziej, nieprawdaż? Może wyjrzyj czasami poza warszawskie rogatki i popatrz na inne kluby. Wyobraź sobie, że oni mają prawie identyczne problemy. Lech zrobił transfery zaraz po zakończeniu poprzedniego sezonu a ledwie wymęczył remis z Sandecją i dostał bęcki od Wisły Płock. Dopiero Piast się nad nimi zlitował.
Moja teza jest taka, że nasze topowe kluby latem przeżywają rewolucję transferową i trenerzy, najzwyczajniej w świecie, nie mają czasu, żeby na start ligi poukładać te wszystkie klocki. Być może, jak wejdzie ESA34, to się to poprawi, bo będzie te 3 kolejki mniej i ligę będzie można zacząć 3 tygodnie później.

"jestem przeciwnikiem zatrudniania ludzi bez doświadczenia"

Przecież już ci tłumaczyłem jak chłop koniowi na miedzy, że doświadczony trener na dzień dobry zażąda transferów za min. 5 mln euro a ty dalej swoje. Nie stać nas. Może za rok, może za parę lat jak nie będziemy szastać pieniędzmi na Masłowskich i tym podobne wynalazki.

"tu nie chodzi by zwalniać a wprowadzić taką politykę która zwiększy prawdopodobieństwo tego np. że Legia wejdzie w sezon na solidnym poziomie"

Czyli? Co konkretnie masz na myśli?

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1