A+ A A-

Arka - Legia 1-2: Bez fanfar, ale zwycięstwo

W 25. kolejce Ekstraklasy Legia z niemałym trudem zwyciężyła w Gdyni. Arka przegrała poprzednie cztery mecze w tym roku, nie sprostała również Legii, choć musieliśmy drżeć o końcowy wynik do ostatniego gwizdka sędziego. Bramki dla Legii zdobyli Carlitos i Kulenović.

 

W składzie Legii tym razem zabrakło miejsca dla Vešovicia. Na prawej obronie pojawił się Stolarski. Wobec nieobecności kontuzjowanego Szymańskiego, w ofensywie trener Sá Pinto postawił na Carlitosa i Kulenovicia. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Majecki – Stolarski, Jędrzejczyk, Wieteska, Hloušek – Kucharczyk, Martins, Cafú, Nagy  – Carlitos, Kulenović. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Steinbors - Zbozień, Marić, Maghoma, Marciniak – Olczyk, Deja, Janota, Vejinović, Jankowski – Kolew.

Na boisku od pierwszych minut trwała twarda walka, ale brakowało płynnej gry, na co wpływ miał z pewnością stan murawy w Gdyni. W 14. minucie Kulenović oddał płaski strzał z pola karnego, ale Steinbors pewnie interweniował. W 34. minucie Majecki zderzył się z Nagym podczas natarcia Arki. Na szczęście nasz bramkarz był zdolny do dalszej gry. W 44. minucie  Cafú przejął piłkę w środku pola i ruszył w stronę bramki gospodarzy. Była to dobra okazja, niestety Portugalczyk nie zakończył swojego rajdu celnym strzałem ani precyzyjnym dograniem.

Do przerwy było 0:0. Mecz był brzydki, chaotyczny, z minimalną ilością sytuacji strzeleckich.

Po przerwie działo się zdecydowanie więcej. W 49. minucie Kucharczyk doszedł do strzału zza linii pola karnego, ale nie trafił dobrze w piłkę i ta minęła bramkę gospodarzy. Cztery minuty później dobrą okazję miał Nagy, ale wyraźnie przestrzelił. Wkrótce potem Węgier znów spróbował szczęścia, ale Steinbors nie miał kłopotów przy interwencji. W 58. minucie dobrą okazję miał Olczyk, na szczęście nie trafił dobrze w piłkę. Minutę później Legia objęła prowadzenie. Piłkę przed polem karnym przejął Carlitos i efektownym uderzeniem z prawej nogi pokonał Steinborsa. W 64. minucie Legia wyprowadziła skuteczną kontrę. Kulenović rozegrał piłkę z Cafú, oddał precyzyjny strzał z pola karnego i było 0:2. W 67. minucie Majecki popisał się doskonałą interwencją po strzale Kolewa, niestety minutę później nasz bramkarz nie miał nic do powiedzenia. Hloušek został ograny przez Janotę, w polu karnym do strzału głową doszedł Jankowski i zdobył gola na 1:2. W Legii Agra zmienił Carlitosa. W 74. minucie Astiz zmienił Martinsa. Sześć minut później Medeiros zastąpił Nagya. W 83. minucie świetną szansę na wyrównanie miał Socha, na szczęście uderzył wysoko nad bramką. W 88. minucie Medeiros oddał strzał na bramkę Arki, ale nie trafił. Szansę na dobicie rywala miał jeszcze Kucharczyk, jednak uprzedził go Steinbors.

Legia wygrała i to jest najważniejsze. Naszej drużynie zabrakło koncentracji przy dwubramkowym prowadzeniu, kosztowało nas to utratę gola i nerwową końcówkę, ale trzy punkty wywalczone w Gdyni to cenny kapitał. Legię czeka teraz wyjazd do Częstochowy na mecz pucharu Polski, a kolejnym ligowym przeciwnikiem będzie Śląsk Wrocław.

Dyskusja (30)
1sobota, 09, marca 2019 23:21
Senator
Miałem to nieszczęście że oglądałem mecz właściwe od momentu strzelenia pierwszej bramki przez nasz zespół. Za chwilę kontra i było 2:0 . Tak na marginesie Corazstarszy dysponujący znakomitą pamięcią może mi przypomni kiedy ostatni raz wykorzystaliśmy tak wzorcowo kontrę? Ja sobie nie przypominam.
CO było później widzieliśmy. Arka grała my wybijaliśmy piłkę z reguły bez sensu i niecelnie. Przegrywalismy wszystkie przebitki itp itd . Ogólnie naprawę obraz nędzy ( nie mylić z Nędzą) i rozpaczy. Tylko dzięki dyspozycji Majeckiego i słabym umiejętnościom graczy Arki wywozimy z Gdyni komplet punków. Nie widzę dalej efektów pracy trenera, no nie widzę i już.
2sobota, 09, marca 2019 23:53
Moros
Senatorze co do kontry to ja sobie przypominam jesienny mecz w Krakowie na Wiśle w poprzednim sezonie i bramka Niezgody na 1-0, po podaniu Guilherme.

Co do meczu. Pierwsza połowa koszmarna. Prawie nic się w przodzie nie kleiło. Plus był taki, że trzymaliśmy się w tyłach i Arka też nie naciskała. Jednak naszą ofensywę trudno było skomentować inaczej jak stekiem przekleństw. W drugiej połowie błysk geniuszu Carlitosa, fajna kontra, wydaje się że czeka nas już przyjemny wieczór, a tutaj koniec gry. Nagle nie jesteśmy w stanie odebrać rywalowi piłki, mnożą się faule w nawet niegroźnych sytuacjach i nerwówka do końca. Po końcowym gwizdku moja pierwsza myśl - zabierzcie mi ich z oczu. Autentycznie nie miałem ochoty na jakieś celebracje i oglądanie obrazków cieszącej się ławki rezerwowych.

Teraz po opadnięciu emocji, oczywiście bardzo się cieszę z 3 punktów, ale mam ogromne obawy, czy w taki sposób da się osiągnąć cele na ten sezon. Na obecną chwilę uważam, że wyglądamy gorzej niż na jesieni. Podratował nas trochę terminarz, bo wliczając Lecha(patrząc pod kątem stylu gry) to graliśmy z 4 najsłabszymi zespołami tej wiosny. Za tydzień mamy Śląska, który u siebie punktuje, ale na wyjazdach daje tyłka. Wygrajmy z nimi i może po przerwie na reprezentację, coś ruszy.
3niedziela, 10, marca 2019 00:27
anonimowy_legionista
Brakuje piłkarskiej jakości, jest kilka ogniw, ale to jest najwyżej połowa drużyny. Stąd taki obraz jaki jest.

Wróci Remy to będzie czyścił w tyłach, wróci Veso to będzie przebojowość na skrzydle.

Luri 6 mln € w końcu powinien być brany jako zawodnik do wyjścia w pierwszym składzie.

Agrę trzeba spakować i odesłać na plantację ogórków.
4niedziela, 10, marca 2019 00:30
corazstarszy
@Senator
Dziękuję za wyróżnienie. Patrząc na stronę wizualną akcji, Moros chyba idealnie trafił z podobieństwem.
Były gole po efektownych kontrach na 3-1 w Gliwicach Nagy'a w tym sezonie i Kuchego na 2-0 w Poznaniu w 37. kolejce w minionym. Ale za pierwszym razem trafiło się wstrzymanie akcji i nie rozwijała się ona tak szybko (potrzebna była asysta w uliczkę, prostopadle), a w Poznaniu wyżej odzyskaliśmy piłkę i Atnolić podał górą do Szymańskiego.
Mecz do zapomnienia, ważna tylko wygrana. Ja się cieszę, bo myślałem, że Legia przegra w równie bezpłciowym stylu jak w wielką sobotę w minionym sezonie, też w Gdyni.
5niedziela, 10, marca 2019 01:30
Senator
Pytałem o tą bramkę z kontry bo ostatnio przepięknie partoliliśmy wszystkie kontry.
6niedziela, 10, marca 2019 08:05
kibic60
Niestety nie znajduję słów aby opisać mizerię jaką oglądam w wykonaniu naszej drużyny. Nie znajduję niczego, co w tym zespole zaszczepił SaPinto.
7niedziela, 10, marca 2019 08:33
anonimowy_legionista
Co ma Sa Pinto zaszczepić? Legii ewidentnie brakuje jakościowych piłkarzy.

Ja się zastanawiał czy nie lepiej wystawiać Antolicia, kosztem Martinsa. Przynajmniej posiadanie piłki się zwiększy Very Happy

Jest Carlitos, jest Cafu, jest Jędza, jest wyrobnik Hlousek i Remy z nieodgadnionym tym co odwali w meczu Very Happy

Medeiros, daje nadzieję, ale w czerwcu go tutaj nie będzie.

Reszta to piłkarskie Lebiegi Very Happy Agra jest największą, wyjdzie strata i zaraz Legia w opałach Very Happy

Brakuje jednego grajka klasy Ljuboji lub ciut niżej VOO.

Pora zacząć stawiać na Stolarskiego i Veso na skrzydle, a po lewej Hlousek z Madeirosem inaczej dalej będzie mizeria.
8niedziela, 10, marca 2019 09:03
świrekwampirek
Taka ciekawostka, w sezonie 2015/16 kiedy podobno laliśmy wszystkich w 25 kolejce przegraliśmy z Niecieczą 3-0 a wczoraj pokonaliśmy Arkę 1-2, mieliśmy 14 zwycięstw jak teraz, 7 porażek obecnie 6, zajmowaliśmy drugie miejsce za Piastem. Bramek straconych po tyle samo 25, mieliśmy więcej strzelonych goli 50 a teraz 39. Ale na to miał wpływ jeden z najlepszych duetów napastników Legii Nikolic-Pijrovic.
Sezon 2016/17 4 miejsce, 45 punktów, 13 zwycięstw i 6 przegranych po 25 kolejkach.Bramki 50-27, Legia-Wisła 1-0
Sezon 2017/18 2 miejsce 45 punktów, 14 zwycięstw i 8 przegranych po 25 kolejkach.Bramki 35-26, Legia-Jagiellonia 0-2.

Przerażające jak w obecnych czasach można wszystko wmówić ludziom, uwierzyli wbrew faktom że "Polska w ruinie" to i w Legię w ruinie też uwierzą. Wystarczy zrobić medialną nagonkę i już. Tydzień temu ile to się naczytałem że Legia ma najgorszą murawę w Polsce, bo wiadomo Legia ma wszystko najgorsze.
9niedziela, 10, marca 2019 09:18
kibic60
Tyle, że w tym sezonie punktów nie dzielą. Poza tym Pinto przychodząc do Legii miał "odmienic oblicze drużyny. Tej drużyny" Wink
10niedziela, 10, marca 2019 09:28
świrekwampirek
W zeszłym też nie dzielono. No tak 3-0 w plecy z Czerczesowem było super, za to wygrana z Arką 2-1 to g...o i syf bo na ławce jest Pinto.
11niedziela, 10, marca 2019 09:41
kibic60
To już Twoja opinia. Mnie nic do tego. O stałej obniżce poziomu ligi mówią , pisza wszyscy. Szkoda, ze nas tez dotyczy o czym świadczy brak gry w EP
12niedziela, 10, marca 2019 10:04
anoniumowy_legionista
Póki co to do Sa Pinto mogę mieć zarzut, że sposób jaki ma na Legię mi nie pasuję. Taki styl na walkę dobry dla Korony Kielcę czy innej Arki Very Happy

Autentycznie brakuje mi Atolicia. Philips mógłby być zmiennikiem dla Cafu, a trener uparcie stawia na walkę i LEBIEGĘ Agrę (za cienki nawet na I ligę Very Happy).

Chciałbym zobaczyć znowu 2-3 mecze z Antoliciem od pierwszej minuty z piłką przy nodze - on to ma Very Happy Jakby dajmy na to Pirlo był w Warszawie to też by siedział? Bo nie biega?
13niedziela, 10, marca 2019 10:05
CTP
@kibic50
"Pinto przychodząc do Legii miał "odmienic oblicze drużyny. Tej drużyny"

Po półrocznym pobycie i jednym okienku transferowym? Poważnie masz takie oczekiwania?
Poza tym, nie liczmy, że Legia by Pinto kiedykolwiek będzie grała widowiskowo. To nie ten styl.
14niedziela, 10, marca 2019 10:19
kibic60
CTP. Każdy nowy trener mowi o swojej wizji prowadzenia drużyny po czym stara sie wprowadzic ja w życie. Póki co, ja wizji SaPinto nie dostrzegam nawet po zimowym okresie przygotowawczym. Wczoraj za to po od strzelenia drugiego gola dostrzegałem u naszych piłkarzy panikę i strach w oczach. Dostrzegłem równierz ogromna ulgę po końciwym gwizdku całego sztabu szkoleniowego. Gralismy z drużyną, ktora nie wygrala od 8 kolejek. Najlepszym naszym zawodnikiem wg sondazy został... Majecki.
15niedziela, 10, marca 2019 10:26
świrekwampirek
"mówią wszyscy" a nie mówiłem "Polska w ruinie". Ja przedstawiłem suche fakty pokazujące że przez ostatnie 4 sezony na tym etapie rozgrywek jesteśmy mniej więcej w tym samym miejscu nie zależnie od trenera, prezesa czy piłkarzy.
Tylko odbiór jest jedynie zależny od obecnej tworzonej przez media otoczki wokół Legii.
A co do tych załamujących ręce nad Polską piłką moja uwaga jest jedna, kto za to odpowiada? Bo ci ciągle narzekający dziennikarze, komentatorzy, byli i obecni trenerzy i piłkarze właśnie tworzą i kreują piłkę w Polsce i to oni za to są odpowiedzialni a nie ciemne moce z dna piekieł.
16niedziela, 10, marca 2019 10:35
kibic60
Suche fakty sa takie, ze ciągle budujemy zespół na miarę LM, w najgorszym razie LE. Sprowadzamy piłkarz z zachodu, ktorymi kreca Socha, Piesio czy inny Kowalski. Teraz sprowadziliśmy portugalski zaciag trenerski, ktory przeprowadzil dwa zgrupowania jakich ten klub nie widział. I co ? Sam sobie odpowiedz bo jak napisałem w pierwszym poście ja nie znajduje słów. Miłej niedzieli
17niedziela, 10, marca 2019 10:42
CTP
"Każdy nowy trener mowi o swojej wizji prowadzenia drużyny po czym stara sie wprowadzic ja w czyn"

Owszem, i ja zalążki tej wizji w naszej grze jak najbardziej widzę. Ale na bardziej miarodajne efekty musimy poczekać, może nawet kilka miesięcy.

"Gralismy z drużyną, ktora nie wygrala od 8 kolejek."

To akurat nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Zespoły, które grają z nami, zazwyczaj grają kompletnie inną piłkę niż z innymi przeciwnikami. Niezależnie od miejsca w tabeli. Legia, żeby odprawiać wszystkich z bagażem kilku bramek musiałaby mieć piłkarzy dwa razy lepszych niż obecnie. A póki co, na to nas nie stać.

A jeśli chodzi o tzw. całokształt, obecnie mamy problem ze skrzydłami, które są bardzo mało użyteczne. Nagy, który jesienią ciągnął cały zespół, teraz jest kompletnie pod formą, Agra, póki co, okazuje się kompletnym niewypałem a Kuchy jaki jest każdy widzi. Natomiast, dla mnie pozytywnie wypadł Carlitos na pozycji nr 10.
18niedziela, 10, marca 2019 10:43
świrekwampirek
Budujemy ale nie zbudujemy dopóki atmosfera i klimat wkoło Polskiej piłki klubowej jest jaki jest. Legia doszła do ściany i całe szczęście w tych warunkach udaje się jej utrzymać na równym poziomie. Więcej transparentów o wieszaniu ludzi, więcej bandytów rządzących klubami, dyktatu chamów na trybunach a LM będzie tuż, tuż ale za granicami Polski.
Czerczesow podobno trener jakiego nie mieliśmy wcześniej i mieć podobno nie będziemy który robił mityczne przygotowania miał takie same wyniki jak te "zaciąg Portugalski".
19niedziela, 10, marca 2019 10:53
kibic60
@CTP nie zastanawia cię dlaczego Nagy ciągnął zespół po powrocie z wypożyczenia a po dwóch obozach jest pod formą ? Zresztą ktory z nich ma formę ?
20niedziela, 10, marca 2019 12:18
CTP
Formę fizyczną? Nie zauważyłem, żeby z tym było coś nie tak. W końcówce wczorajszego meczu Arka ruszyła na nas całym zespołem a my odpuściliśmy, bo mieliśmy wynik i naszykowaliśmy się na kontry. Taktyka chyba dobra, bo powinniśmy strzelić na 3:1 - zawiodło jak zwykle ostatnie podanie.
A jeśli chodzi o Nagy'a, to moim zdaniem, w tym przypadku zadecydował nieudany transfer. Inaczej mówiąc, jesienią wziął się ostro za siebie, żeby zimą zmienić klub a teraz, po niepowodzeniu po prostu odpuścił. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ilu piłkarzy tak robi. Niestety, nie mamy sensownego zmiennika (Agra chyba tutaj miejsca nie zagrzeje), stąd musi grać Węgier.
21niedziela, 10, marca 2019 12:48
kibic60
Czyli zakładasz że dla Nagya to było ostatnie okienko i teraz kladzie lache na gre ? Grubo Smile mogło być 1:3 ale mogło tez być 3:2. Mnie taka taktyka nie pasuje. Wprowadzenie Astiza w 70 min było swoistym kuriozum
22niedziela, 10, marca 2019 12:49
Senator
@CTP
Może to być powód ale nie musi.
@Świrek
Pięknie bronisz co niestety nie zmienia faktu że gramy piach.
Jak mówi od lat Walles osłabiamy się corocznie. Meteory w osobach Ofoe czy Nikolica tylko ten obraz zamazywały.
Cała liga idzie w dół i niestety my w ten trend się wpisaliśmy.

Ogólnie Panowie musimy dla własnego zdrowia psychicznego cieszyć się ze takich zwycięstw przemilczając fakt fatalnej gry. Można to zrozumieć.
23niedziela, 10, marca 2019 13:02
kibic60
Niestety tak to wyglada. Mimo bólu oczu, weekendu nie spieprzyli i za to im dziekuję
24niedziela, 10, marca 2019 13:07
anonimowy_legionista
Oczywistą oczywistością jest to, że Legii nie stać na to żeby NIE była klubem w permanentnej budowie. Za mało płacimy Very Happy W dodatku nie gramy regularnie w LM Very Happy

Bez kasy na dobrych piłkarzy nie będzie stabilizacji. Możemy być jedynie klubem "trampoliną". Żeby być klubem "trampoliną" to trzeba mieść jakąś sieć skautingu i szkolenia Very Happy

Więc jak trafi nam się dobry grajek to jak 1 rok czy 1,5 utrzymamy go w składzie to będzie sukces.

Do nas z reguły trafiają goście z jakimś felerem, ma papiery na granie, ale czasami coś mu się "dziwnego na boisku przydarzy". Patrz np. Remy.

Brakuje transferu na miarę Ljuboji, ale przez Azję i MLS to możemy sobie o kimś takim jedynie pomarzyć.
25niedziela, 10, marca 2019 16:51
Zbyszek
O tym,że w Arce Gdynia postępują racjonalnie.
Arka Gdynia od wygranego meczu z Wisłą 4:1 w dniu 26.11.2018 roku do dziś zdobyła tylko 2 punkty,w tym bilans wiosenny to 0.Pomimo to we władzach klubu nie widać paniki,a są nawet zapewnienia,że trener pozostaje.Na ile warte to najbliższy czas pokaże,ale ośmieszeliby sie oni, tak jak klika innych klubów, które zwalniały trenerów po porażce z Legią.Bo jednak porażkę z Legią można sobie zapisać jako tę spodziewaną, mimo,że Legia gra słabo,a apetyty na jej pokonanie są ogromne..
Przede wszystkim władze Arki prowadzą racjonalną politykę finansową. Jest to jeden z niewielu naszych klubów piłkarskich, który notuje corocznie paromilionowy zysk. Przychody Arki rosną corocznie, rosną także wpływy ze sprzedaży biletów ( 6 miejsce w ESie),przychody z dnia meczowego to 16% budżetu klubu ( 4 wynik), posiadają najniższy koszt zdobycia 1 punktu. Jednocześnie jest to klub z jednym z najniższych budżetów w lidze.Takie w sumie racjonalne postępowanie powoduje jednak ,że pozyskiwanie zawodników podwyższających poziom gry staje się trudne.Trzeba za nich na ogół zapłacić i chcą oni zarabiać więcej niż zarabiali. W ostatnim okienku transferowym chcieli pozyskać rosłych : defensywnego pomocnika i napastnika,ale uznali,że kominów płacowych robić nie będą.Kiedy jeszcze od meczu z Wisłą nie grał Kolew to sytuacja kadrowa,zwłaszcza w ataku optymizmem nie napawała.
Jednocześnie chyba, aby uspokoić nastroje kibiców trener przygotowania fizycznego Radzymiński podał,że diagnostyka z odbiorników GPS,pulsometrów,badań krwi oraz składu ciała,a nawet ogólnodostępne dane z systemu TRACAB pokazują,że gracze Arki są dobrze motorycznie przygotowani do sezonu. W 4 meczach , przed Legią , pod względem przebiegu byli na 3 miejscu,za Zagłębiem Lubin i Cracovią,przebiegli najwięcej km w tempie szybkim od 20 do 25 km/godz, a sprintach powyżej 25 km/godz , są na 8 miejscu. Dane statystyczne są po ich stronie. Tylko,że to przypomina takie usprawiedliwianie się ucznia, który po raz kolejny nie zdał sprawdzianu wiedzowego :"Przecież się uczyłem".
Również trener Smółka przedstawia siebie jako człowieka zajętego pracą i analizowaniem przyczyn słabych wyników od rana do wieczora. Nie jest to nowum, gdyż takiego pamiętają go i w Stali Mielec. Mnie przypomina Andrzeja Strejlau, który zawsze był w klubie i doskonale wiedział kto i jaki błąd popełnił i dlaczego jego zespół przegrał. Powiada się o takich,że wszystko wiedzą ,poza tym jak wygrywać.Dla mnie trener Smółka ma innego poprzednika w myśleniu o przyszłości,a mianowicie Macieja Skorżę. Ten po Wiśle, gdzie nie trafił ,to miał wręcz obsesję nauczenia zawodników gry atakiem pozycyjnym i miał ogromny żal,że prezesi zwalniali go po wielu porażkach. A przecież był tak blisko, tuż , tuż, jeszcze parę meczów i jak mówił : zatrybi,a wtedy, klękajcie, przede mną narody.Podobnie Smółka powiada,że dąży do tego,aby Arka grała futbol ofensywny, oparty o utrzymanie się przy piłce i kreowanie gry.A więc futbol ładny i przyjemny, podobający się publice. Pisałem, w zeszłotygodniowym komentarzu,że taką piłkę oferuje się w Anglii,ale pisałem też,że u nas inaczej postrzegana jest rola piłki nożnej. Można powiedzieć,ze Arka, zwłaszcza w meczach z Lechem i Legią pokazała dobrą otwartą grę,ale kibice mają ją gdzieś, kibice chcą,aby ich zespół wygrywał, byle jak, aby wygrywał. Skąd my to znamy ?.Tylko,że przy takim podejściu po co oglądać mecze i oceniać grę, wystarczy podać wynik.
Z drugiej strony trener Smółka ma trafne obserwacje naszego życia medialnego. Powiada on,że pismactwo nie widzi w piłce niczego pozytywnego i tylko czyha na jakąś słabość i wówczas daje popis swemu niezadowoleniu nie przebierając w słowach. Tak jak by tym kogo się często poniża nie był człowiek tylko jakaś nieczuła rzecz. Ale te hieny nie trafiają w pustkę, tylko w gusta odbiorców, gdyż w naszym kraju nie czyta się książek, najlepiej sprzedają się najgłupsze gazety, najwięcej ludzi ogląda idiotyczne programy i seriale i najwięcej internautów wchodzi na najbardziej kretyńskie portale. Można mieć nadzieję,że z kryzysu w jaki popadł zespół Arki i jej trener uda im się wyjść na prostą, bo szkoda by było rozumnego projektu. Aczkolwiek porządek kierowania się rozumem nie jest jedynym.Jest bowiem porządek racjonalności i porządek porażek i zwycięstw.Jego diagnoza i dostosowane do niej ambicje wydają się racjonalne.Tylko,że racjonalność nie gwarantuje sukcesu, i co więcej, nie gwarantuje trafności decyzji.Racjonalny gracz może pomylić się w rachunku sił i to czynili i Strejlau i Skorża i czyni Smółka.Racjonalność wreszcie nie chroni przed nadmiernym ryzykiem,a ono rzadko dobrze się kończy.

O tym,że trener Sa Pinto zmienił ton,ale nie zmienił metody.
Kiedy tak przeanalizujemy wypowiedzi naszego trenera o tym jak to Legia musi wygrać mecz z kolejnym przeciwnikiem i skonfrontujemy je z wypowiedziami niektórych trenerów rywali to wyłoni się obraz mocno zagmatwany. Wymienię tu tylko wypowiedzi trenera Probierza, Nawałki i prezesa Arki Pertkiewicza. Nasz trener jest pełen przekonania,że jego drużyna jest w stanie każdego pokonać, bo ciężko pracuje, bo zawodnicy się rozwijają,bo po prostu są lepsi. Z kolei Probierz przed meczem z nami uważał Legię za jeden ze słabszych zespołów i w zasadzie doliczał sobie punkty, podobnie Nawałka przed meczem z Arką powiedział,że ten mecz będzie zdecydowanie trudniejszy niż z Legią,a podczas pomeczowej konferencji jak Sa Pinto bredził,że powinniśmy wygrać o mało nie parsknął śmiechem.Przed wczorajszym meczem trener Smółka zachowywał powściągliwość,ale był pełen optymizmu, natomiast prezes Pertkiewicz zapewniał,że Legia to dobry , czytaj do ogrania, rywal na przełamanie. W zasadzie o Legii jako o postrachu ligi i tym zespole na którego trzeba się specjalnie sprężać mówi się dziś prawie we wszystkich klubach w czasie przeszłym. Ten odwrotny trend sprawiają nie tyle wyniki, ile koszmarnie bojaźliwa gra naszej drużyny. Nawet wczoraj wygraliśmy,ale po II połowie zostawiliśmy wrażenie zespołu walczącego wszystkimi sposobami o przetrwanie , stosującego jakieś obrony Częstochowy i to przed kim, przed drużyną, która od 9 kolejek nie wygrała meczu. Podstawową przyczyną tego stanu jest fakt,że Legia nie jest drużyną w dzisiejszym rozumieniu tego słowa.Dziś nie ma w zasadzie podziału na miejsca dla zawodników czyli ich pozycjonowanie, dziś istotę gry stanowi zagospodarowanie,a właściwie zawłaszczenie przestrzeni boiska.I w tym dziele wszyscy zawodnicy muszą brać udział. Tak pod własną bramką, w środku pola jak i pod bramką wrogów. Aby to spełnić muszą być na boisku w miejscach gdzie jest piłka oraz współdziałać ze sobą.Otóż nasz zespół nieźle radzi sobie w środku pola gry, gorzej w obronie i najgorzej w ataku. W obronie jeszcze i to nie zawsze ratuje nas przewaga liczebna, gdyż każdy zawodnik ma obowiązek wracania pod własne pole karne. Tylko,że wzmaga to i tak nielichy chaos jaki w tej formacji panuje i nie ma zawodnika, który by nad tym panował, który by obroną kierował. W ataku ilość naszych zawodników jest zbyt mała i operują oni z reguły poza polem karnym ,aby wygenerować jakieś akcje nie do powstrzymania. W zasadzie w ataku żerujemy na tym,że obrońcy w większości klubów popełniają juniorskie błędy z których korzystamy. Stad najwięcej zdobyliśmy bramek po stałych fragmentach gry.Tutaj nie znęcał bym się nad zawodnikami, gdyż oni raptownie nie oduczyli się grać,ale taktyka i organizacja gry oraz nastawienie do rywala ustalane przed trenera przesądzają o takim a nie innym obrazie naszej gry. Lecz kluczowe wydają się być dwie kwestie,a mianowicie niespełnianie swej roli przez defensywnych pomocników oraz brak lidera drużyny.Trener Smółka za kiepskie wyniki obwinia swoich defensywnych pomocników i jego argumentacja jest właściwa.Tylko,że oni chyba tych zadań nie są w stanie wypełnić,natomiast w Legii samo ich usytuowanie jest szkodliwe. Bowiem pozycje defensywnych pomocników jako oddzielnej formacji powstały głównie po to,aby zamykać pole gry czyli strefy przeznaczone na cele obronne. Z chwilą odejścia Jodłowca, Kopczyńskiego i Mączyńskiego nie ma w Legii żadnego defensywnego pomocnika spełniającego te podstawowe zadania.Z chwilą odzyskania piłki defensywni pomocnicy muszą wspomagać i asekurować idących do przodu bokami zawodników oraz być gotowymi na utrzymanie się przy piłce jako przejście do ataku pozycyjnego lub rzucenia szybkiej piłki do przodu na szybki atak.Zarówno Cafu jak i Martins nie spełniają tych ról , które nazywamy pomocniczymi. Trener wyznaczył im role podstawowe . tym samym zamienił sens ról. To tak jak by reżyser w sztuce o Hamlecie za główną rolę uznał rolę halabardnika. Efekty widoczne są na boisku. Gdyż główną rolę powinien spełniać lider drużyny, którym kiedyś był rozgrywający,a dziś powinien być ofensywny pomocnik w systemie 4-2-3-1. Lecz chyba nad grą naszego zespołu ciąży najbardziej przytłaczająca osobowość Sa Pinto. Te jego szaleńcze zachowania tłamszą indywidualność zawodników, tak jak by chcieli,aby tylko trener był zadowolony,a nie aby robili to co uważają na boisku za najlepsze dla zespołu. Być może Sa Pinto zauważył,że staje się zbytnim ciężarem i jego wypowiedzi przed i pomeczowe są bardziej pochlebne dla zawodników. W każdym razie sytuacja w Legii przypomina tę za Mourimnho w MU - dobrzy zawodnicy, dobrze przygotowani, a gra marna i wyniki kiepskie.

O tym,że trener Sa Pinto postępuje niestandardowo.
Przyzwyczailiśmy się do powiedzenia,że zwycięskiego składu się nie zmienia. A trener Sa Pinto postępuje odwrotnie. Po porażkach składy nie zmieniał,a wczoraj po wygranej z Miedzią wymienił 4 zawodników. Mało tego zmienił ustawienie z 4-2-3-1 na 4-4-2.Powiada on,że o składzie na konkretny mecz decydują treningi,ostatni mecz oraz wymogi stawiane przez konkretnego rywala.Oczywiście ma do tego prawo,ale czy nie za bardzo miesza w składzie obrony ?.Za zaskoczenie można było uznać też brak Medeirosa. Zresztą trener Smółka jak by się z nim umówił, też zmienił ustawienie na 4-4-2. Komentatorzy powiadali,że Sa Pinto wziął pod uwagę stan boiska i konieczność wystawienia zawodników silnych fizycznie. Być może taka byłą motywacja,a może po prostu trener na niektórych zawodników, zwłaszcza swoich rodaków przestał patrzeć przez różowe okulary. Tylko,że z kolei na tak błotnistym terenie lepiej radzą sobie zawodnicy dobrzy technicznie i doświadczeni, bo samą siłą to można uprawiać błotny wrestling.Przy czym można się zastanawiać jak to się dzieje,że nasz trener narzeka na nasze boisko i to Arki ,a drużyna gra tak samo na tych złych i na tych niby dobrych. Więc może stan boiska jest tylko kiepskim usprawiedliwieniem dla kiepskiej gry.

O tym,że do naszej gry pasowało jak ulał powiedzenie,że nic nam się nie kleiło.
Jeszcze w I połowie nasza drużyna grała jako tako,a wyróżniał się jako jedyny grą godną Legii Kucharczyk. Nie wolno nie doceniać ambicji i zaangażowania piłkarzy Arki , którzy walczą o ligowy byt w każdym meczu,ale różnica w indywidualnych umiejętnościach powinna być po stronie Legii.Nie na papierze,ale na boisku. Nic takiego nie miało miejsca. Mecz w I połowie był całkowicie wyrównany z niewielka przewagą piłkarzy Arki w posiadaniu piłki i w ilości podań.Natomiast w II połowie przewaga piłkarzy Arki w każdym parametrze statystycznym była przygniatająca.Ba widać to było na boisku po rozpaczliwym wybijaniu piłki na oślep spod naszej bramki, które trafiały zawsze do graczy przeciwnika. O wyniku zadecydowały indywidualności w postaci Carlitosa i Kulenovicza. Lecz, gdyby ktoś zapytał czy Legia zasłużyła na zwycięstwo odpowiedź może być tylko negatywna. I co najgorsze nie widać nie tylko poprawy w grze,ale i symptomów poprawy,. Bo gdzie?. Zespół jest dobrze przygotowany motorycznie, bodaj najwięcej nasi zawodnicy przebiegają sprintów, dobór personalny, poza nielicznymi wyjątkami nie budzi zastrzeżeń, nasi piłkarze są właściwie zaangażowani, może tylko taktyka defensywna nie jest tym co tygrysy lubią najbardziej,ale Sa Pinto raczej jej nie zmieni.Czyżbyśmy więc byli skazani na marazm,albo co nie daj Boże, na uwiąd starczy ?.
26poniedziałek, 11, marca 2019 10:07
dalkub
jak zwykle ciekawa dyskusja na temat tego co gra Legia, czy grała lepiej czy miała więcej punktów i czy ma teraz albo miała lepszy skład. Odniesiono się także do meczu w Niecieczy - sławne 3:0. Pokuszę się o kilka uwag ze swojej strony, zupełnie subiektywnie.

1. Gra Legii - no więc ja się w zupełności zgadzam z kibicem50 że Legia gra zwyczajnie źle, szczególnie w ofensywie, w jakimkolwiek prowadzeniu gry, kreowaniu sytuacji. Tak serio Legia bazuje na stałych fragmentach gry, indywidualnych umiejętnościach poszczególnych piłkarzy i przy prowadzeniu na grze z kontry. Gra Legii jest mocno przewidywalna, brak podejmowania ryzyka przy rozegraniu w środku pola, szczególnie w momencie nieco solidniejszego pressingu - piłkarze Legii nie potrafią/nie chcą/ nie wolno im wyjść spod pressingu.
2. Wydawało mi się, ale niestety tracę tą nadzieję, że model gry Legii będzie podobny jak za czasów tej niesławnej wyprawy pod Tarnów - czyli nie kreujemy gry, raczej ją przekazujemy w pole obronne przeciwnika i następnie poprzez wysoki i mocny pressing całej drużyny staramy się ją odebrać w momencie kiedy obrona przeciwnika jest w fazie rozegrania piłki a nie w fazie obronnej. Tu chcę pokazać też jak to z tym składem było, że podobno teraz jest on słabszy - no więc w Niecieczy środek pola stanowili Borysiuk i Jodłowiec - według mnie o 3 klasy piłkarze słabsi piłkarsko niż duet Cafu Martins. Na boku grał Kucharczyk, czyli podobnie jak w Gdyni, dodatkowo Gui oraz Duda (apropos w tej rundzie totalnie bez formy i często grający z lewej strony, albo wchodzący z ławy). Na zmianę wszedł Masłowski a w odwodzie z pomocników pozostał Vranjeś - jeżeli ktoś mi chce powiedzieć że obecna Legia ma słabszą pomoc niż wtedy to ja się z tym totalnie nie zgadzam.

3. Legia Sa Pinto w fazie konstruowania jest często bezradna, jeżeli chce się budować akcje to potrzeba dobrego ustawienia i solidnego ruchu w środku pola oraz operowania piłką - piłkarze tego nie robią. Często gramy długa piłką próbując podejść, ale dziura pomiędzy formacjami jest za duża, a ryzyko podejmowane za małe. Słabo zakładamy wysoki pressing, często jest to bieganie 1-2 zawodników, ale nie ma ruchu całej drużyny. Lepiej to wygląda na własnej połowie, ale tez często odległości pomiędzy przeciwnikiem a broniącym jest za duża.

4. Teraz o zawodnikach i czy my się ciągle osłabiamy - no więc ja się nie zgadzam że Legia jest coraz słabsza piłkarsko. Oczywiście brakuje Nikolića czy Vadisa a pewnie też Prijovića, być może paru z nas wspomni Gui. Problem polega na tym, że Prijović rozegrał w Legii 1 dobrą rundę, często był zawodnikiem rezerwowym, a tak serio zbudował go mecz w Dortmundzie. Każdy z tych zawodników poza Vadisem miał gorsz CV nić np. Carlitos, Remy, Cafu, Phillips, Antolić czy Vesović - przypominam że Nikolić był królem strzelców ligi węgierskiej, Prijović plątał się po drugiej lidze tureckiej (ja pamiętam niejakiego Mezengę który był królem strzelców 2 ligi tureckiej), Gui wyjęty z jakiś rezerw głębokich. Problem na ocenie zawodników polega na tym że my zawsze rozpatrujemy ich po jakimś czasie a nie w momencie podpisania, bo czy taki Eduardo nie mógłby być drugim Ljuboją patrząc na CV? Czy taki Necid nie miał 3 razy lepszego cv niż Nikolić przed przyjściem do Legii?
Podsumowując pewnie jest tak że na niektórych pozycjach mamy gorszych zawodników, ale na innych lepszych i moim zdaniem klasa zawodników to nie jest problem Legii.

Kończąc - Legia gra moim zdaniem z zaciągniętym hamulcem ręcznym, na minimalnym ryzyku w momencie posiadania piłki. Jest to futbol który fatalnie się ogląda, ale on może być skuteczny. Legia wcale nie ma słabszych zawodników, Legia nie wykorzystuje ich potencjału stąd mamy wrażenie że oni grają słabiej niż faktycznie potrafią.
27poniedziałek, 11, marca 2019 12:28
Walles
@dalkub
Porównujmy piłkarzy a nie ich CV bo z jednej strony Eduardo grał w Arsenalu a z drugiej strony np Kowalczyk grał w Polonezie a taki Błaszczykowski w IV ligowym Rakowie.
Pisząc od dawna że Legia się osłabia powtarzam jak mantre stan posiadania:
w roku 2012 w obronie mieliśmy do wyboru - Wawrzyniak, Kiełbowicz, Żewłakow, Choto, Astiz, Komorowski, Jędrzejczyk, Rzeźniczak
w pomocy - Radovic, Vrdolijak, Rybus, Furman, Wolski, Żyro, Łukasik, Kosecki, Kucharczyk
w ataku-Saganowski, Ljuboja

Piszesz o Mezendze? Przypominam że to wtedy wygraliśmy pamiętne spotkanie z Lechem (sezon 2010/11) kiedy Vrdolijak zaorał boisko a Lech w składzie:
w obronie - Wojtkowiak, Kamiński, Henriqez, Durdevic, Arboleda, Gancarczyk
w pomocy - Stilic, Bandrowski, Injac, Peszko, Kriwiec,
i w ataku grający wtedy Rudnevs
zajął wtedy w lidze 5 miejsce (sic!!)
W takim składzie obecnie to stolica Wielkopolski wciągałaby ligę nosem.
Uważam zatem że Legia z roku na rok się osłabia a super nowe w postaci Vadisa czy Nikolica tylko zaciemniają ten obraz.
Przecież mecze w Moskwie, z Celtikiem czy kapitalne spotkanie w Bukareszcie to obecnie powrót do M.L.Kinga
i jego "I have a dream"
28poniedziałek, 11, marca 2019 13:08
świrekwampirek
Przepraszam ale to raczej sentyment niż realna ocena, jest kilka starszych nazwisk jak Ljuboja czy Żewłakow ale z wymienionej reszty nikt kariery wielkiej nie zrobił.
29poniedziałek, 11, marca 2019 14:05
anonimowy_legionista
Ljuboja, VOO brali na siebie grę, absorbowali rywali, przytrzymywali piłkę i otwierali drogę do bramki jednym podaniem. Tego chyba teraz brakuje Legii.

Poza tym zobaczcie kiedy Legia nie strzela bramek? Wtedy kiedy rywal postawi autobus i nie ma już jak rozgrywać piłki.

Bramka Calitosa pokazuje jego wielką inteligencję piłkarską. Wiedział co ma zrobić żeby to zmieścić.

...a bramka dla Arki? Klasyczna przewaga w polu karnym Very Happy
30poniedziałek, 11, marca 2019 14:07
dalkub
Walles

Porównujmy piłkarzy a nie CV - fajnie tylko jak sprowadzasz gościa do drużyny to nie wiesz czy on odpali czy nie, a kupujesz go na jakiś okres czasu. Fajnie to tak siedzieć w fotelu i mówić Nikolić lepszy od Necida - a jakbyś w tym samym momencie sprowadzał jednego i drugiego to który by się wydawał lepszy? emeryt Eduardo czy emeryt Ljuboja - jednemu się chciało drugiemu nie - wiedziałeś o tym przed zatrudnieniem, czy wiesz o tym po roku, dwóch?
Idźmy dalej - " w tym składzie Lech by wciągnął lige nosem" - jesteś pewien? a ja powiem że może, a może nie, bo to zależy
Ten skład Legii tak czytam i w sumie zastanawiam się czy Kiełbowicz i Wawrzyniak byli lepsi od Hlouska? czy Choto albo Asitz od Remy? czy Żewłakow od Jędzy? Saganowski od Carlitosa? Vrdolijak od Cafu albo nawet Antolića? - nie wiem ale jakoś mi się nie wydaje. W obecnej Legii brakuje indywidualności tak jak był Ljubo z Rado za najlepszych dni, albo Vadis, który sam wygrywał mecze. Wyobraź sobie Legię dzisiaj i na 10 gra Vadis - to ta drużyna jakby jej pozwolić grać wciągałaby ligę nosem? - taka pomoc od prawej Vesović, Cafu, Martins, Vadis, Medeiros - była kiedyś lepsza piłkarsko? no chyba za Pisza i Legii w LM.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1