A+ A A-

Legia - Cracovia 1-0: Krok po kroku

Wyśmienicie ułożyła się dla Legii pierwsza kolejka fazy finałowej sezonu. Lechia przegrała z Piastem Gliwice i przed naszą drużyną pojawiła się szansa na objęcie prowadzenia w tabeli. Legia tę szansę wykorzystała, zdobywając komplet punktów z Cracovią. O zwycięstwie przesądziło trafienie Carlitosa z rzutu karnego w doliczonym czasie gry.

Trener Vuković dokonał jednej zmiany w porównaniu do meczem z Pogonią Szczecin. W pierwszej jedenastce pojawił się Rémy. Skład Legii wyglądał następująco: Cierzniak – Vešović, Jędrzejczyk, Rémy, Rocha - Antolić, Martins - Medeiros, Hämäläinen, Szymański – Carlitos. Goście rozpoczęli w składzie: Peškovič – Râpă, Datković, Helik, Sipľak – Hanca, Gol, Dimun, Wdowiak – Piszczek, Cabrera.

W pierwszej połowie mecz był wyrównany. 10. minucie Legia miała rzut wolny tuż sprzed pola karnego. Wydawało się, że to dobra pozycja dla Szymańskiego, niestety nasz pomocnik uderzył wysoko nad bramką. W 12. minucie Martins uderzył bardzo mocno i celnie, ale Peškovič popisał się świetną interwencją, zbijając strzał Portugalczyka na poprzeczkę. W 13. minucie duży błąd popełnił Jędrzejczyk. Piłkę przejął Cabrera, lobował Cierzniaka, na szczęście chybił. W pierwszej połowie Cabrera jeszcze dwukrotnie dochodził do strzału, ale za pierwszym razem spudłował, a za drugim uderzył prosto w Cierzniaka. W 39. minucie Jędrzejczyk ostro zaatakował w powietrzu Piszczka. Nasz obrońca ujrzał żółtą kartkę i nie zagra w meczu z Lechem. Przed przerwą żółtą kartkę zobaczył jeszcze  Rémy, który w ostatniej chwili powstrzymał faulem kontrę gości.

Do przerwy było 0:0 i był to wynik zasłużony.

W drugiej połowie w drużynie gości pojawił się Hernández. W 53. minucie właśnie Hiszpan mocno uderzył z woleja, ale uderzenie było niecelne. W 56. akcję Legii strzałem zakończył Szymański, jednak Peškovič spokojnie interweniował. Kilka minut później Szymański miał jeszcze lepszą sytuację po podaniu od  Vešovicia, ale uderzył za słabo i w środek bramki. W 60. minucie Medeiros umieścił piłkę w bramce Cracovii, ale sędzia Frankowski nie uznał gola, uznając, że znajdujący się na pozycji spalonej Szymański utrudnił interwencję bramkarzowi Cracovii. Trzy minuty później w dobrej sytuacji był  Hämäläinen, jednak skończyło się tylko rzutem rożnym. W 69. minucie efektownie z dystansu uderzył Medeiros. Peškovič drugi raz tego wieczoru odbił strzał na poprzeczkę. W 71. minucie żółtą kartkę zobaczył Martins i on również nie zagra w Poznaniu. W 74. minucie Nagy zmienił Szymańskiego. W 81. minucie Kulenović zastąpił Hämäläinena. Wydawało się, że mecz zakończy się remisem, ale w doliczonym czasie gry Helik ewidentnie sfaulował Rémy’ego w polu karnym i sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Carlitos i zdobył bezcennego gola. W końcówce meczu Legia nie dopuściła już do zagrożenia pod bramką Cierzniaka.

Zgodnie z oczekiwaniami mecz z Cracovią był ciężką przeprawą dla Legii. Nasza drużyna stworzyła więcej sytuacji strzeleckich od gości, głównie dzięki indywidualnym umiejętnościom zawodników, ale trudno było mówić o jakichś falowych atakach podopiecznych trenera Vukovicia i wraz z upływem minut wszystko coraz wyraźniej wskazywało na to, że trzeba będzie uszanować jeden punkt, przecież również dający nam prowadzenie w tabeli. W tej sytuacji zwycięstwo ‘last minute’ to najlepszy wielkanocny prezent jaki mogliśmy otrzymać od legionistów. A teraz czas na mecz w Poznaniu, gdzie wyzwaniem dla drużyny będzie niewątpliwie brak filarów obrony i środka pola w osobach Jędrzejczyka i Martinsa.

Dyskusja (10)
1sobota, 20, kwietnia 2019 23:08
Senator
Moim zdaniem typowy mecz walki. Skladnych akcji jak na lekarstwo.
Cracovia silna siłą . Na szczęście los w tym wypadku był sprawiedliwy. Zasłużyliśmy na te trzy punkty ponieważ zwyczajnie byliśmy zespołem lepszym. Dwie poprzeczki, moim zdaniem słusznie nie uznana bramka i w końcu oczywisty karny wykorzystany przez Carlitosa. Brawo Panowie święta całkiem inaczej będą smakowały.
Oczywiście można jeszcze wymienić sytuację Szymańskiego, Hamy.
Natomiast piwo dla tego który wymieni trzy okazje Cracovii porównywalne z naszymi.
Acha choć święta za pasem to cieszę się że Probierz się nie cieszy.
Wykartkowani przed Lechem Remy i Martins. Lepiej na Lecha niż na Lechię.
2sobota, 20, kwietnia 2019 23:18
corazstarszy
Wiadomo – ligę wygrywa ten, kto ma najwięcej punktów na koniec, a nie np. ten, kto najfajniej gra. Przez dużą cześć sezonu grającą najfajniejszy futbol w lidze drużyną była Cracovia. Naprawdę wzrosła ich siła i wartość piłkarska pod kierunkiem Probierza i z przyjemnością się patrzało na ich grę w wielu meczach (np. w lutym w Warszawie). I to duży sukces Legii Vukovicia, że potrafiła tę silną Cracovię powstrzymać. Ba, powiedziałbym, że zanosiło się na remis ze wskazaniem na Legię, bo jednak trochę czytelniejsze były te nasze sytuacje, np. dwie poprzeczki. Zwycięstwo to trochę premia od losu, trochę od Michała Helika, a trochę sami sobie zawdzięczamy. Właściwie Nagy przy linii bocznej walczył o beznadziejną piłkę. Nie zrezygnował i nadeszła nagroda.
Nic jeszcze nie wygraliśmy, a straciliśmy dwóch ważnych zawodników na najbliższy mecz. Może to dobrze, że akurat na ósmego Lecha, a nie na 3. Piasta. W środę wiadomo będzie więcej. Chyba kluczowe w Poznaniu będzie unikanie robienia im prezentów, jak w lutym.
Wszystkim – wesołych Świąt.
3sobota, 20, kwietnia 2019 23:29
Senator
Oczywiście drugi ze stoperów nie zagra z Lechem. Remi też wylapał żółtą kartkę ale jeszcze bez konsekwencji.
Jeszcze raz brawo Legia i oczywiście wszystkim czytelnikom C-L miłych radosnych Świąt Wielkanocnych.
4sobota, 20, kwietnia 2019 23:33
kibic50
To nie na moje nerwy.
Najpierw 90 min przed tv w meczu Lechii i Piasta.
Później bramki na stadionie nie chciały nas wpuścić. (coś z systemem) i 90 min walenia głową w mur tzn w poprzeczki.
Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i możemy świętować.
Nie wszyscy, bo taki jeden dostał ponownie w dupę Very Happy
Zdrowych i bardzo wesołych świąt na fotelu lidera. Oby tak już do końca.
Ps
Brawa dla trenerów z łapanki.
Pięknie nam tą Legię odmienili Smile
Całkiem niedawno Cracovia zasłużenie u nas wygrała. Dziś była tylko tłem...
5niedziela, 21, kwietnia 2019 00:59
Moros
Oglądałem ten mecz i ta Cracovia po ostatnim laniu jakie nam sprawiła i ostatnim wyniku z liderem, miała w mojej głowie taki fejm, że ten nieuchronnie zbliżający się remis, brałem z umiarkowanym zrozumieniem. Mimo, że nic nie zapowiadało jakiegoś zagrożenia z ich strony, to cały czas się bałem że coś im wyjdzie, że jakaś wrzutka, że Remy się obetnie i będzie klops. Na szczęście było odwrotnie, Remy fajnie przyjął, dostał z kolana, był karny i 3 punkty nasze.

Dopiero po meczu jak zobaczyłem statystyki to uświadomiłem sobie, że ten remis byłby strasznie niesprawiedliwy. Ponad dwa razy więcej strzałów, ponad dwa razy więcej strzałów celnych, większe posiadanie piłki. Ponadto Cracovia nie miała ani jednej klarownej sytuacji, po której człowiek by powiedział "uffff". Legia zagrała dobry mecz zarówno w ofensywie jak i defensywie. Mieliśmy dwie bomby w poprzeczkę plus nieuznanego gola, który przy innym arbitrze mógłby być uznany (nie krytykuję jednak za tę decyzję Frankowskiego). Cracovia za to nieźle zagrała tylko w defensywie. Długo się trzymali, ale w końcu pękli.

Było to piekielnie ważne zwycięstwo, bo przyznam szczerze, że patrząc na tabelę, to zaczynam się zastanawiać nad tym Piastem. Mogli dzisiaj mieć do nas już tylko 5 punktów i w środę u siebie Zagłębie Lubin, gdzie można im spokojnie dopisać kolejne 3 punkty. My w Poznaniu to tak różnie możemy wypaść. Niby Lech nie zachwyca, ale wiadomo jak tam jest. No ale dzięki dzisiejszej końcówce mamy nad nimi dalej bezpieczną przewagę. Napisałem o Piaście, bo Lechia chyba wpadła w jakiś dołek. Dzisiaj o dziwo w 10 grali lepiej niż w 11, ale zaliczyli drugą porażkę pod rząd i drugą zasłużoną. Mają teraz Pogoń na wyjeździe i łatwo też tam nie będą mieli. Jeśli znowu nie wygrają, to rozpędzeni Gliwiczanie mają ich na wyciągniecie ręki.
6niedziela, 21, kwietnia 2019 09:23
Baron
@kibic50

"Całkiem niedawno Cracovia zasłużenie u nas wygrała. Dziś była tylko tłem..."

No co Ty? Niektórzy twierdzą, że to nam sędzia pomógł, bo gdyby nie to, to galacticos z grodu Kraka, z Ł3 wywieźliby co najmniej remis Wink

Odnośnie jeszcze poprzedniego meczu z Craxą w Warszawie, to oczywiście to było jak najbardziej zasłużone zwycięstwo krakusów, nie neguje tego, tyle że warto pamiętać, że to nie było prawdziwe oblicze Legii tylko wariacja Sa Pinto nt. tego jak ma Legia grać i wyglądać. Wywalenie RSP z klubu i to jak Legia zaczęła po tym grać tylko to potwierdza.
7niedziela, 21, kwietnia 2019 16:06
kibic50
@ Baron

" tyle że warto pamiętać, że to nie było prawdziwe oblicze Legii tylko wariacja Sa Pinto nt. tego jak ma Legia grać i wyglądać"

Akurat to, jak obecnie "wygląda" Legia jest wyłącznie zasługą Sa Pinto i jego ludzi.
To jak teraz gra przygotowana przez niego drużyna jest już zasługą duetu V-S, dlatego napisałem "Brawa dla trenerów z łapanki. Pięknie nam tą Legię odmienili"

Może ta nasza Legia nie "jest dobrze ustawiona, fajnie się przesuwa, nie gra agresywnie, blisko siebie, w tych fazach gry dużo gorzej niż inni" jakby chciał tego jeden z tu piszących mądralińskich, ale wreszcie gra ładnie dla oka, skutecznie dla tabeli i wygrywa dla kibiców, którzy potrafią z podniesioną przyłbicą nie raz dostać w dupę, by na koniec cieszyć się z kolejnego MP, czego Tobie, sobie i nam wszystkim życzę Very Happy
Jeśli nie zajdzie nic nieprzewidzianego, to o europejskie puchary możemy być spokojni.

Ps
W przeciwieństwie do Moonroe, widzę w Medeirosie kawał piłkarza i poszukałbym sposobu jego pozyskania.
8niedziela, 21, kwietnia 2019 21:10
Baron
@kibic50

"Akurat to, jak obecnie "wygląda" Legia jest wyłącznie zasługą Sa Pinto i jego ludzi. "

No niestety nie jest. RSP być może i dobrze przygotował drużynę pod względem fizycznym i tylko tym. Natomiast na całej reszcie się wyłożył i dlatego poleciał. Legia ma w jednym meczu więcej sytuacji bramkowych niż we wszystkich meczach tegorocznych pod wodzą RSP i takie są fakty. Ma to przełożenie na wyniki i miejsce w tabeli, o czym chyba na chwilę obecną nie musimy dyskutować?
9niedziela, 21, kwietnia 2019 22:00
kibic50
@ Baron

"No niestety nie jest."

Tu się różnimy.
W mojej ocenie gdyby drużyna była źle przygotowana do sezonu przez RSP i jego ludzi, nie byłoby 3 pkt z Górnikiem i z Cracovią.
Całą resztę, o której piszesz poprawił duet V-S o czym napisałem, ale jeszcze raz podkreślę nie byłoby to możliwe bez solidnego przygotowania zespołu.
Pewnie miałeś podobne wrażenie, że Legia z Cracovią mogłaby grać jeszcze ze dwie połowy i strzelenia gola było tylko kwestią czasu, czego nie można napisać o piłkarzach z Krakowa.
10niedziela, 21, kwietnia 2019 22:04
Zbyszek
Podziękowania dla piłkarzy,że dzięki ich wygranej Święta mają smaczniejszy smak. Smile.

O tym,że trener Probierz jest jak Sfinks.
Wydawałoby się,że repertuar zagrywek słownych i prowokacji Probierz po pójściu w dygnitarzy powinien wyczerpać,ale on dalej
w nie brnie . Ostatnio był uprzejmy wyznać,że jego zespół był na dnie i ciężko było utrzymać mu morale zawodników. Podobnie 5 lat temu powiadał bokser "Diablo" Włodarczyk, który zdradzał żonę i mając pozamałżeńskie dziecko z niewinną miną wyrzekł " Rodzina mi się rozwaliła". Tak jak by jakaś niezbadana siła tego dzieła dokonała, a nie on sam, nie powiem czym. Probierz pewno tak plebejskim sportem jak boks się nie interesuje, bo pewno by w ślady "Diabla" nie poszedł i krokodylimi łzami by się nie zalewał. Bo to on "własnymi ręcami " sprawił. ,że drużyna jak to zgrabnie określił była na skraju spadku. Przecież zawodnicy, których przejął nie tylko byli,ale i w poprzednim sezonie 2015/16 zajęli 4 miejsce w tabeli, a więc na jakiś sukcesy ich było stać i chyba jakoś w piłkę grac umieli.Pomimo to pozwalniał z drużyny, różnymi, nie zawsze parlamentarnymi metodami takich zawodników jak ( wymienię tylko znane nazwiska) : Deleu, Malarczyk, Sandomierski,Steblecki, Szczepaniak, Wójcicki,Brzyski, Budziński, Cetnarski, Jendriszek, Polczak, Wołąkiewicz, Deja, Drewniak,Fink, Rakels,i Gostomski. Tylko Krzysztof Piątek został sprzedany. Zaś kapitan drużyny Mirosłav Covilo nim go krwawy Michał zmiecie usunął się sam. Chyba trener miał świadomość,że musi upłynąć jakiś czas, aż przypadkowa zgraja sprowadzonych hurtowo zawodników zacznie przypominać zespół.Probierzowi udało się to trudne zadanie nadzwyczaj szybko i trzeba przyznać,że dobrze. Na jak długo tego dobra starczy nie wiadomo, bo sądząc po jego stosunku do takich akcesoriów, jak garnitury i buty , które zakłada raz, to raczej na krótko. Być może przeczytał o jedno zdanie za dużo,albo zrozumiał o jedno zdanie za mało z jego ulubionego,a może jedynego filozofa jakiego jedną pracę poznał Artura Schopenhauera. Słuchając Probierza i patrząc na jego aktywną postawę i zachowanie trudno mi przychodzi pojąć jak taki facet może być zafascynowany filozofią tego dekadenta i pesymistycznego egzystencjalisty. Owszem Schopenahauer jest autorem wielu aforyzmów,ale one wynikają z jego postrzegania roli człowieka w świecie.Być może Probierz przyjął za dobrą monetę tytuł podstawowego dzieła filozofa "Świat jako wola i wyobrażenie" ,ale podłożył tam własną treść.Nie chcę czytelników zanudzać przybliżaniem poglądów filozofa, więc tylko za Encyklopedią Collinsa napiszę,że dla Schopenhauera każda wola ma swe źródło w cierpieniu i np. zwierzę chce pić , bo jest spragnione. Najwięcej więc cierpi człowiek, bo ma największe potrzeby. Człowiek staje się niewolnikiem popędów na które nie ma wpływu i którym, ani w ich ilości ani jakości nie jest w stanie sprostać, ani ich zaspokoić. Zdaniem Schopenhauera doświadczenie nie stanowi wiedzy, gdyż tę czerpiemy z wyobrażeń i opartego na nich konstruktywnego rozumowania. Wydaje mi się ,że Probierz wyjął z całości czynnik woli nie widząc czym ona dla Schopenhauera jest. Takie więc aforyzmy jak : " Człowiek ma prawo być głupi ", "Cnota skromności jest wynalazkiem wątpliwej jakości, na użytek łajdaków " " Dobry styl polega na tym,że się ma coś do powiedzenia" czy "...nie masz żadnej szansy,ale ją wykorzystaj " nie są samoistnymi mądrościami,ale wynikają z całościowego przesłania, które powiada,że wola nasza ma charakter niewolniczy.
Niewątpliwie natomiast Probierz swe prowokacje i dowcipy sytuacyjne wywodzi z fraszek Jana Sztaudyngera. Te fraszki i satyry niewiele mają treści wyrażając bardziej potrzebę śmiechu niż namysłu.Jednocześnie to powinowactwo Probierza powoduje,że zaciera się granica pomiędzy powagą,a chęcią dokonania jakiejś hecy. Kiedy więc np. jego zawodnicy "biją" się na treningu to nie wiemy czy dla picu czyli oszukania rywali i dania mediom okazji do popisów czy rzecz jest prawdziwa, podobnie, gdy zawodnika znoszą z boiska i trener powiada,że ma połamane obie nogi nie wiemy czy żartuje czy tak jest rzeczywiście. Podobnie było z Sa Pinto, ten po piłeczkę,a Michałek myk uprzedza go i z poważną miną oddaje ją naszemu zawodnikowi. Podobno skala posiadania humoru jest jedną z miar inteligencji. I to porównanie dla Sa Pinto korzystne nie było.Probierz ma swoje ulubione fraszki Sztaudyngerowe,a mnie do niego pasuje kilka i wybieram takie : "Do żłobu każdy trafi choć nie zna geografii", " Nie zgnębi mnie byle przytyk, w dupie miejsce mam dla krytyk" oraz " Zero do zera i jest kariera". Smile.

O tym,że biegać każdy może, raz lepiej, raz gorzej.
Jakiś czas temu redaktor Michał Trela napisał w PS artykuł "Bieganie bez znaczenia. Jak mają się statystyki biegowe do wyników w Ekstraklasie". Łączy mnie z nim to samo widzenie futbolu jako zjawiska kulturowego ,dzieli to,że ja widzę piłkę w jej złożoności,a Trela analizuje poszczególne jej elementy oddzielnie i autonomicznie. Słusznie stwierdza on,że u nas ogromną wagę przywiązuje się do przygotowania fizycznego, które jak wynika ze statystyk nie ma przełożenia na wynik. Wielu trenerów i ekspertów stwierdza,że w Polsce przygotowaniu fizycznemu poświęca się stanowczo za dużo uwagi.Kiedy zespół wpada w kryzys jako najczęstszą przyczynę podaje się złe przygotowanie fizyczne. Kibice narzekają na swoich przegrywających piłkarzy nie dlatego,że nie potrafią trafić w piłkę,ale,że nie biegają,że nie są zaangażowani.Nowy trener z reguły nowe porządki zaczyna od poprawy tego elementu,a przygotowania zimowe traktuje się poważniej niż letnie, bo można dłużej popracować nad motoryką. Trela powiada,że ta fascynacja ma związek z faktem,że od niedawna ESa dzięki współpracy z firma ChyronHego udostępnia dane tyczące wybiegania widzom i każdemu zainteresowanemu. Trela odrzuca rozumowanie trenera Kloppa, którego drużyny przebiegają średnio po 120 km i który powiada,że jeżeli jego zespól przebiega o 10% więcej niż rywale to tak jak by miał o jednego zawodnika więcej.Przyjmuje dane prowadzonych drużyn przez Guardiolę, które najczęściej wygrywają,a których zawodnicy przebiegają najmniej kilometrów. U nas przytacza przykłady Górnika, którego zawodnicy przebiegają w meczach najwięcej km oraz Zagłębia Sosnowiec gdzie zawodnicy wykonują największą ilość sprintów, a zajmują one końcowe miejsca w tabeli. Brakuje tylko Smudowej mądrości,że " Lepiej mądrze stać, niż głupio biegać'. Otóż autor zapomina,albo nie wie,że każdy piłkarz podczas meczu posiada piłkę średnio przez 2% efektywnego czasu gry, więc gra w piłkę polega przede wszystkim na bieganiu. I od czasu do czasu wypada posłuchać mądrzejszych od siebie. Podczas bodaj ostatniego programu 4-4-2 redaktor Piotr Żelazny uważał,że w Wiśle Płock źle zrobiono zastępując trenera Vicunę Ojrzyńskim ,gdyż zespół od lat budowany był po kątem zawodników zaawansowanych technicznie ,a przyszedł trener, który rozumie tylko ,że robota zawodnika na boisku polega na bieganiu. Na to odparł trener Engel ,który trafnie zauważył,że tacy jak Żelazny i Trela mają teoretycznie rację, bo rzeczywiście najlepsze zespoły opierają swe wyniki o wysokie umiejętności techniczno taktyczne graczy co w skrócie oznacza,ze oni dobrze grają w piłkę. Tylko jest taki szkopół , powiada Engel,że takich w naszej lidze prawie nie ma.Więc trener nie może opierać gry na tym czego nie ma i zmuszony jest wyciskać z zawodników to co mają,a mianowicie wysiłek fizyczny w postaci biegania.Odnosząc się do naszej sytuacji to w porównaniu do pierwszego wiosennego meczu z Cracovią,w którym nasi przebiegli o blisko 6 km mniej, to wczoraj i Legia i nasi rywale przebiegli porównywalne ilości kilometrów. I wynik jak by od razu lepszy Smile.

O tym,że w Legii budzenie ze snu zimowego następuje w ostatnim momencie.
Zauważam u siebie dziwne objawy,a mianowicie nie cierpię na amnezję. Bowiem kiedy czytam jakie to straszliwe przewiny popełnił Sa Pinto,że zespół Legii nie wszystko na wiosnę wygrywał to pytam się kto tu cierpi na zaniki pamięci. Otóż od wielu już lat , co najmniej od czasu trenera Skorżę w 2011 roku, poprzez Urbana,Magierę, Jozaka i Sa Pinto rozpoczynamy rundę wiosenną jak budzący się ze snu zimowego niedźwiedź, ospale, powoli i niechętnie. Jedynym wyłomem był czas Czerczesowa. Finisz nasza drużyna ma za to ostry i poza Lechem w 2015 roku nikt nie jest w stanie na ostatniej prostej nam dotrzymać kroku. I corocznie, poza wiosną 2016 roku jest tak samo,a mianowicie media larum grają i wieszczą nam klęskę. Poprzedni prezesi trenerów na wiosnę nie zmieniali. Ten zwyczaj wprowadził dopiero prezes Mioduski, któremu wmówiono,że to dzięki temu manewrowi w ubiegłym roku zdobyliśmy Mistrza, a pewno i identycznie stanie się w roku bieżącym.Być może bez zmian trenerów tego by nie było, a może niedźwiedź wreszcie by sam się obudził. Tego nie wiemy. Lecz te słabość musimy zwalczyć, bo na razie mamy marnych rywali i sami tracą wypracowana nad nami przewagę,aż może przyjść taki moment,że te powodowane paniką zmiany niczego nie przyniosą. Inaczej mówiąc trzeba wreszcie ustabilizować sytuację szkoleniową, bo zmiany trenerów tylko pozornie są korzystne.

O tym,że Cracovia gra planowo.
Trzeba docenić pracę jaką wykonał Probierz w Cracovii. To już jest trener warsztatowiec, który nie tylko wie jak jego drużyna ma grać przeciwko konkretnemu rywalowi,ale ona tak gra. Nie zawsze wyniki są na miarę planu taktyczno-organizacyjnego, bo materiał ludzki jaki dysponuje jest raczej mierny. Można było się spodziewać,że po dobrym meczu z Lechią Cracovia z nami zagra tak samo, lub też powieli wariant zastosowany w poprzednim meczu z nami,ale Probierz doszedł do wniosku,że Legia ostatnie mecze gra inaczej niż za Sa Pinto i znacznie lepiej niż Lechia. Dlatego zagrał ustawieniem 4-4-2,aby dwóch napastników trzymało w szachu naszych obrońców i defensywnego pomocnika ograniczając możliwości włączania się ich do gry ofensywnej,a 4 pomocników opanowało środek boiska zmuszając nas do gry długa piłką ponad tą strefą.Jednocześnie w odróżnieniu od gry z Lechią , gdzie Cracovia zaczęła mecz spokojnie wczoraj od początku jego ludzie zaatakowali,aby po zdobyciu bramki grać z kontrataku. Pewno przewidział,że ten manewr może się nie powieść, bo po kilku minutach odpuścili atak i skupili się na konsekwentnym torpedowaniu naszych poczynań ofensywnych grając tak naprawdę ustawieniem 5-5 w defensywie i ofensywie. Zawodnicy Cracovii jak na nasze warunki dość dobrze opanowali sztukę wypychania rywali z ich stref gry oraz zamykania korytarzy , którymi prowadzone są akcje ofensywne.Celem takiego sposoby defensywy jest trzymanie rywali jak najdalej od własnej bramki,a metodą gra bez piłki z elementami indywidualnego pressingu. W sumie gra Cracovii jest prosta i raczej prymitywna,ale po tabeli widać , przynosi efekty. Tylko,że kiedy ja czytam wypowiedzi Stokowca i Bońka jak to rośnie poziom gry w naszej ESie to konfrontuję je z tym kogo widzę na boisku.Daleki jestem od wyśmiewania się z Janusza Gola,ale to on m.innymi świadczy o poziomie naszej piłki. Jeżeli zawodnik niechciany 6 lat temu w Legii, już 34 -letni i nie radzący sobie w przeciętnym klubie rosyjskim robi za gwiazdę w czołowym polskim klubie to coś jest chyba z wysokością tego poziomu nie tak.

O tym,że nasi zawodnicy grają swobodnie,ale niechlujnie i leniwie.
Pisząc tę część komentarza muszę się zastrzec,że chodzi mi bardziej o pokazanie mechanizmów i przy podawaniu nazwisk zawodników uwikłanych w konkretnie sytuacje mogę się mylić.
I akcja. Podanie Vesovicza sprzed linii do środka,a Halmalainen zupełnie niegotowy do zagrania piłki czymkolwiek. W efekcie piłka bez jego reakcji odbija mu się od głowy.
II akcja.Po strzale Martinsa piłka odbija się i wraca w pole. Najbliżej ma do niej Antolicz ,ale stoi jak wryty w ziemię, jak by zaskoczony,że powinien się ruszać.
III akcja.Z piłką biegnie Hamalainen i może zagrać za obrońców,ale i Szymański i Cartlitos i Antolicz zamiast wyjść na wolne pole schowali się za obrońców jak by to oni ich kryli,a nie odwrotnie.
IV akcja.Tym razem akcja Antolicza, który dobrze rozprowadził obrońców i nie miał do kogo podać, bo nikt nie raczył pofatygować się w pole karne.
V akcja. Wyśmienite dogranie do niepilnowanego Szymańskiego ,a ten zamiast kropnąć piłkę na bramkę odstawił jakiś balet pajaca,
VI akcja. Tym razem Medeiros w takiej samej sytuacji jak z Górnikiem ,ale Szymański z Hamalainenem zamiast wstrzymać się z biegami w pole karne wychodzą na pozycję spaloną. Kompletna bezmyślność, bo przecież wiedzą,że Portugalczyk umie z tej pozycji strzelić.
VII akcja. Odwrotność akcji VI . Tym razem po strzale Medeirosa trzeba iść na bramkę rywali,a nasi stoją jak słupy soli.
Generalna uwaga do tego co powyżej napisałem jest taka,że w ataku za dużo było niedokładnych podań, złych przyjęć. Stosowaliśmy zmiany pozycji,ale nieskładnie,preferowaliśmy prawie same trudne zagrania,a to pomiędzy dwóch rywali,a to prostopadle tuż obok przeciwnika zamiast grać prościej, w tym stosować zagrania w trójkącie.Ogólnie za mało ruchu bez piłki i proste błędy techniczno-taktyczne.

O tym,że brakuje nam chociaż jednego schematu granego na pamięć.
W dzisiejszej piłce wiele najlepszych drużyn ma opracowane zagrania które stosowane są w meczu i zawodnicy znają je na pamięć. Wynika to przede wszystkim z szybkości gry w której często, zwłaszcza w tłoku nie ma czasu na zastanawianie się co najlepiej zagrać o do kogo. Takie schematy najczęściej widzimy w drużynach hokeja, koszykówki ,ale też u Kloppa, Guardioli czy Mourinho,a w naszej lidze w Lechii, Piaście, Cracovii ,a w Legii wcześniej u Skorzy i Berga. Chodzi o to,aby nie bić przypadkowymi zagraniami przysłowiową głową w mur,ale zagrać to co się umie najlepiej i co ma szanse ten mur skruszyć. Oczywiście dostrzegam poprawę gry ofensywnej Legii w porównaniu do poprzednika,ale razi brak powtarzalności w grze. Stawianie na oryginalność czy zaskoczenie nie jest dobrą metodą,bo zawodnicy muszą wiedzieć co jest grane i nie powinni być zaskakiwani przez partnerów.Razi mnie również to,że w grze ofensywnej nie stosujemy nawet prostych wydawałoby się zasad jak automatyczne zamykanie skrzydła po zagraniu piłki z drugiej strony boska, zwłaszcza pola karnego czy brak wejścia w pole karne napastnika po atakowaniu rywali środkiem boiska. Dobrze,że wreszcie czyhamy na błąd rywali,ale gorzej ,że czynimy to nieporadnie.

O tym,że mecz był brzydki.
Ogólnie za dużo złych emocji, za dużo fauli , za dużo brutalności.Dobrze,że z tymi prymitywnymi drwalami mamy już mecz za sobą.Źle,że okupione to zostało dwoma wykluczeniami w meczu z Lechem.Jak się okazuje po raz enty nie trzeba grać ładnie,aby wygrać . Ja jednak z uporem godnym lepszej sprawy oczekuję z lepszymi drużynami naszej lepszej gry.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1