A+ A A-

Legia - Piast 0-1: Liga, niestety, będzie ciekawsza

Ze zmiennym szczęściem gra Legia w fazie finałowej sezonu. Po cennych zwycięstwach następują irytujące porażki. W sobotni wieczór nasza drużyna uległa w Warszawie Piastowi. Legioniści mogli ogromnie przybliżyć się do mistrzostwa, tymczasem po tym meczu rozpędzeni gliwiczanie tracą już zaledwie jeden punkt do Legii.

 

Trener Vuković postawił na drużynę w składzie: Cierzniak – Vešović, Jędrzejczyk, Rémy, Rocha - Antolić, Martins - Kucharczyk, Hämäläinen, Szymański – Carlitos. Goście rozpoczęli w następującym zestawieniu: Plach – Pietrowski, Czerwiński, Sedlar, Kirkeskov – Konczkowski, Hateley, Badia, Dziczek, Valencia – Parzyszek.

Mimo długiego majowego weekendu, nie było podstaw do narzekań na frekwencję. Publiczność dopisała, a wśród kibiców dało się wyczuć duży optymizm po zwycięstwie nad Lechią w Gdańsku. Niestety to dobre nastawienie nie udzieliło się zawodnikom naszej drużyny. Legia zaczęła mecz bardzo źle, w drużynie panowała nerwowość i brak koncentracji. Legioniści łatwo tracili piłkę w ataku, ‘łapali’ żółte kartki, a co najgorsze, nie radzili sobie z atakami Piasta. Goście atakowali kilka razy, kopiując prosty schemat ze zgraniem piłki w boczną strefę boiska i dośrodkowaniem. W 13. minucie ten manewr przyniósł powodzenie. Mający mnóstwo miejsca Konczkowski idealnie dośrodkował na nogę do wbiegającego w pole karne Badii i było 0:1. Hiszpan nie musiał wygrywać z nikim walki o pozycję, nikogo wyprzedzać, po prostu wbiegł jak gdyby nigdy nic w pole karne. Nikt mu nie towarzyszył i nikt na niego nie czekał. Za taką beztroskę w grze defensywnej płaci się wysoką cenę. Za chwilę mogło być 0:2, ale tym razem legionistom dopisało szczęście przy strzałach Valencii i Hateleya.

Od tego momentu Piasta umiejętnie ‘grał’ korzystnym wynikiem, skupiając się na obronie i atakując niewielką liczbą zawodników. Legioniści byli zmuszeni do ataku pozycyjnego, ale stwarzanie sytuacji strzeleckich szło naszej drużynie z dużym trudem. Przed przerwą najlepsze okazje mieli Carlitos, którego strzał z ostrego kąta odbił Plach, oraz Kucharczyk, który trafił w słupek.

Do przerwy było 0:1. W grze Legii dużo było słabych punktów. Jednym z nich był Kucharczyk, który na prawym skrzydle robił miejsce Vešoviciowi, przesuwając się w pobliże karnego. Atuty ‘Kuchego’ to raczej szybkość i dynamika niż zmysł do gry kombinacyjnej i było to widać w sobotę. Kilka mozolnie budowanych akcji zakończyło się stratą wynikającą ze złego zagrania Kucharczyka. Niewiele dobrego dało się powiedzieć też o Carlitosie czy Szymańskim.

Trener Vuković w przerwie przyznał się do błędu i zamiast Kucharczyka, na prawym skrzydle postawił na Medeirosa. Ta część gry mogła zacząć się od wyrównania. W 48. minucie w polu karnym do dośrodkowania Vešovicia doszedł Hämäläinen, ale nie zdołał skierować piłki w róg i była ona w zasięgu Placha. Skończyło się rzutem rożnym. Dziesięć minut później współpraca Vešovicia i Medeirosa zakończyła się efektownym rajdem tego drugiego, zabrakło jednak kogoś, kto ‘dostawiłby’ nogę przed bramką gości. Piast był skupiony na obronie, ale groźnie kontrował. Najpierw blisko powodzenia po rzucie wolnym był Sedlar, potem potężnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Hateley, a jeszcze lepszą interwencją Cierzniak, który sparował ten strzał na poprzeczkę, wreszcie Valencia wymanewrował Jędrzejczyka i oddał strzał, który szczęśliwie dla Legii odbił się od słupka.

Minuty mijały, a wynik się nie zmieniał. Vuković wprowadził na boisko Kulenovicia i Radovicia. W końcówce najgroźniejszym piłkarzem Legii był Rémy, który raz uderzył głową z pola karnego, a potem nogą zza pola karnego. Uderzenia były celne, niestety Plach był górą.

Legia przegrała bardzo ważny mecz. Trudno mieć do naszych zawodników pretensje o brak zaangażowania. Z trybun doskonale było widać dużą determinację legionistów, ich zaangażowanie w mecz i chęć odrobienia wyniku. Przegraliśmy, ponieważ zabrakło nieco szczęścia i umiejętności, by sforsować obronę Piasta. Oczywiście możemy dyskutować o detalach. Może niepotrzebnie trener Vuković dokonał zmiany ‘jeden do jednego’ Carlitosa na Kulenovicia, może należało pozostawić Hiszpana na boisku. Być może akcje Legii były zbyt koronkowe, brakowało odwagi w wykończeniu, uderzeń z dystansu. A może po prostu, banał, o wszystkim przesądziła nieszczęsna głupio stracona bramka.

Niewykluczone, że w starciu z każdym innym zespołem Ekstraklasy gol na 0:1 nie miałby tak poważnych konsekwencji, ale graliśmy z drużyną znajdującej się w wyśmienitej formie, doskonale się rozumiejącą i pewną siebie, a my jeszcze tę pewność siebie gości dodatkowo podbudowaliśmy. W grze Piasta imponowała przede wszystkim staranność – goście nie popełniali błędów w obronie i podejmowali dobre decyzje w ataku. Drużyna Fornalika umiejętnie wybijała Legię z uderzenia. Piast to z pewnością bardzo poważny kandydat do mistrzostwa Polski.

Legia oczywiście również nadal jest takim kandydatem, ale niepokoi nierówna dyspozycja Legii w najważniejszym momencie sezonu. Zwłaszcza wspomnienie fatalnego meczu w Poznaniu nie jest dobrym prognostykiem przed wizytą w Białymstoku w przyszłą środę. Nie da się ukryć, Legia jest drużyną łatwą do przeczytania i ‘ugryzienia’, a niestety nie ma takich atutów piłkarskich, by mieć pewność, że zawsze strzeli tę jedną bramkę więcej. Ale jesteśmy kibicami – musimy wierzyć.

Dyskusja (28)
1niedziela, 05, maja 2019 08:47
corazstarszy
Gawin napisał to, co ja planowałem.
O ten mecz nie mam pretensji. Też sądzę, że Legia robiła dużo, aby co najmniej nie przegrać. Bardziej mnie będzie prześladować za łatwa przegrana w Poznaniu. Bywały wygrane, gdzie Legia nie zbliżyła się nawet do takiego poziomu jak teraz (chodzi mi o zaangażowanie i organizację gry).
Piast dotąd bardziej bazował na akcjach po odebraniu piłki, fajnie ruszając w wielu z akcją. Więc pozornym wyjściem było oddać im piłkę i zmusić do konstruowania akcji od podstaw. Ale właśnie tak sobie daliśmy wbić gola. Czyli trudny rywal.
Przydaliby się dobrzy snajperzy spoza pola karnego, skoro szwankuje ostatnie podanie.
Gramy tymi samymi zawodnikami, których często krytykowaliśmy za Sa Pinto. Im nagle nie urosły umiejętności. A akurat gorszy dzień się trafił. Uznajmy więc, że do ideału piłkarskiego (nawet w skali ligi) nam brakuje i to się tak z dnia na dzień nie zmienni.
Mam podobne przemyślenia na temat występu Kuchego w tym meczu.
Może za nerwowo się zrobiło po tym meczu w Gdańsku.
Trzeba walczyć dalej. Jeśli przegramy MP, to nie z powodu tego meczu. Sami sobie wcześniej mocniej nagrabiliśmy.
2niedziela, 05, maja 2019 09:32
świrekwampirek
Dla mnie wczorajszy mecz swoimi decyzjami personalnymi zawalił Vukovic. Oby po wczorajszym meczu Mioduski podjął dwie decyzje, pierwsza to szukam trenera na nowy sezon. Druga drę przed podpisaniem nowy kontrakt Kucharczyka i po sezonie się luzujemy.

P.S. A i jeszcze trzecia decyzja, idzie na kurs asertywności przed zatrudnieniem nowego trenera.
3niedziela, 05, maja 2019 10:04
anonimowy_legionista
Kuchy ... który to już raz w tym sezonie? Paradoksalnie może zmazać swoje winy jedną akcją, która zapewni tytuł.

MP nic nam nie da ... bez LM to ten tytuł się za przeproszeniem g..o wart.

LE jest nieprestiżowa, nieekskluzywna i na nią również jesteśmy za ciency.

Poza tym gorący stołek trenera Legii, zabrakło konsekwencji. Z reguły trenerzy w drugim swoim sezonie pracy odciskają swoje piętno na drużynie.
4niedziela, 05, maja 2019 10:18
anonimowy_legionista
PS Za bramkę nie winiłby lewego obrońcy to Szymański nie zaatakował Konczkowskiego, które miał przed sobą.
5niedziela, 05, maja 2019 10:47
sektor212
NAJLEPSZY MECZ W TYM SEZONIE


Tak, tak, to był najlepszy mecz, jaki na żywo obejrzałem w tym sezonie Ł3. Emocje i podwyższone ciśnienie towarzyszyły mi do ostatniej minuty meczu. Piast wygrał zasłużenie, a zarazem pokazując nam jak taktycznie można ograniczać naszą radosną grę. Na fantazji można wygrać kilka spotkań, lecz bez dobrej organizacji gry w obronie czy ofensywie Legia daleko nie zajedzie. W kluczowym meczu mieliśmy duże problemy w kreowaniu akcji ofensywnych czy w grze obronnej. Tak jak wcześniej alarmował dalkub, że taktycznie Wojskowi grają źle, tak wczoraj ekipa ze Śląska pokazała, na czym polega wytrenowana i poukładana gra taktyczna:
- bliskie odległości pomiędzy formacjami
- udane skracanie pola gry poparte szybkim doskokiem do rywala
- umiejętnie przesuwanie się poszczególnych formacji z jednoczesnym skracaniem pola gry
- dążenie do przewagi liczebnej w danym sektorze boiska
- przejście z fazy obronnej do ataku szybkiego

Drużyna za Śląska dobrze reagował/czytał grę. Wiele naszych akcji było kasowanych w początkowej fazie. Po odbiorze bardzo dobrze organizowali atak szybki co rusz, siejąc spory popłoch w naszej obronie.

Jednak Ekipa z Gliwic wczoraj zaprezentowała się tak dobrze w dużej mierze dzięki naszej słabszej postawie. Początek meczu Legioniści byli za bardzo elektryczni. Wiele zagrań niechlujnych niedokładnych a przede wszystkim nie w tempo. Ciągłe jakieś dziwne niezrozumienie w dwójkowych akcjach. Za dużo gry do zawodnika stojącego w miejscu, a nie wchodzącego w wolną przestrzeń. Kiedy był udany ruch bez w przedniej formacji, legionista będący przy piłce nie grał w pierwsze tempo do kolegi tylko w trzecie czy czwarte. Było zbyt dużo podań za plecy. Oczywiście obejrzeliśmy kilka akcji gry na jeden kontakt, ale było ich stanowczo za mało. Wrzutki czy jak kto woli baloniki z bocznych sektorów boiska, większości były grane w drugie tempo, przez co zawodnicy będący w polu karnym, zmuszeni byli do gry w powietrzu z miejsca, a nie z nabiegu. Jaką siłę ma strzał głową w ruchu, a z wyskoku z miejsca każdy wie. Jednak najbardziej mnie drażniła zbyt duża rozciągłość pomiędzy formacjami w fazie bronienia. Rywale bez większych problemów wbiegali pomiędzy nasze linie, mając czas na dalsze prowadzenie ataku. Kolejny mecz graliśmy za daleko, przez co czas reakcji w odbiorze za często mieliśmy spóźniony.

Reasumując trzech szkoleniowców w jednym sezonie, a my w dalszym ciągu nie mamy wytrenowanych schematów gry. Taktycznie gramy słabo i kiedy wpadamy na ekipę wiedzącą jak się poruszać i ustawiać na boisku zaczynają się nasze problemy. Obecnie nasza gra kreowana jest wyłącznie z pomysłu samych zawodników. W ofensywie jeszcze w warunkach Ekstraklasy taka gra się sprawdza. Jednak czy to wystarczy na lipcowe potyczki i przepustkę do gry w Europie? Obawiam się, że nie. Czy Vuko & Sagan gwarantują Legii wzrost kultury gry? Czy młody duet trenerski podoła przygotować nas fizycznie na kolejny sezon? Również mam wątpliwości. Choć sercem wspieram w/w dwójkę to logika podpowiada, zatrudnię trenera z większym doświadczeniem. Dziś nie potrafię podać konkretnych nazwisk szkoleniowców. Dla mnie najrozsądniejszym wyborem byłby trener z Włoch czy z Niemiec. Obie ligi bazują na dobrym przygotowaniu fizycznym i taktycznym. To profili najbardziej pasujący do Legii. Być może młody trener pracujący 2/3 sezony w średniaku ligi włoskiej czy niemieckiej da się skusić ambicjonalnie na Legię i możliwość walki o mistrzostwo kraju i grę w pucharach europejskich.



Corazstarszy

Naprawdę jesteś zadowolony z obecnej naszej organizacji gry?



Senator

Mam tak samo jak ty. Vuko & Sagan to nie ich czas.
6niedziela, 05, maja 2019 12:10
dalkub
Myślę że panowie powinni zdefiniować sobie co rozumiecie poprzez określenie "organizacja gry" - wtedy będzie się łatwiej rozmawiało

Jakiś tydzień temu Zgred zapytał mnie o Rochę pod kątem meczu w Gdańsku - nie widziałem tego meczu i nie wypowiadałem się, powiedziałem tylko że moim zdaniem Hlousek jest lepszy w defensywie niż Rocha. Jak widziałem gola dla Piasta to wypisz wymaluj gol dla Górnika, zagranie do boku, Rocha 10 metrów od pomocnika którego powinien kryć, nie rozumiem po co Jędza ucieka ze światła bramki, a to co robi Martins to kryminał bo nie wbiega za gościem czyli znowu brak przesunięcia. Błąd za błędem w obronie - spokojnie 3,4 gości się źle ustawiło, albo nie pokryło, albo nie podeszło za zawodnikiem. Oley napisał że trzeba szukać nowego lewego obrońcy - ano trzeba, choć moim zdaniem wczoraj biegał w Warszawie całkiem ciekawy facet z rudą czupryną, który od Rochy jest 2-3 klasy lepszy a zakładam że płaci mu się mniej - szkoda że w czerwonej koszulce.
Podobno w Gdańsku Szymański grał dobry mecz i jestem ciekaw kiedy zagra kolejny? czy jeszcze w tym sezonie? oby.
Nie rozumiem wyborów na niektórych pozycjach - Hamalainen nawet jest strzela to gra przeciętnie, a jak nie strzela to zwyczajnie mało robi na boisku, podobnie Kucharczyk - tym bardziej, że są na ławce inni którzy mają szansę poprawić jakość gry - dziwne.

Piast nie wygrał jakością zawodników, wygrał tym o czym pisał Sektor - ustawieniem, agresywnością, wybieganiem, konsekwencją taktyczną i brakiem błędów indywidualnych.

AL - kiedy ja pisałem że MP nie ma wielkiego znaczenia to dostałem straszną burę od części tu piszących - spodziewaj się reakcji Smile.

Jeszcze raz napiszę - trenerski duet Vuko&Sagan jest najmniej winien obecnej sytuacji, to nie oni mogli i mieli czas na dokonanie takich zmian w grze Legii by było to skuteczne. Taka sytuacja będzie trwała do momentu aż zostanie zatrudniony fachowiec na stanowisko trenera, któremu da się możliwość dokonania odpowiednich zmian - vide Fornalik w Piaście, który praktycznie ten sam skład ludzki poukładał, przygotował i gra. Nie trzeba tu wielkiej filozofii, wystarczy wybrać rozsądnie, czy to się uda? zobaczymy.
7niedziela, 05, maja 2019 13:07
Senator
W przerwie meczu w Gdańsku byłem większym optymistą niż wczoraj po pierwszej połowie. Powiedziałem kolegom remis brał bym w ciemno. Niestety nie wygra się meczu przy tak dużej niedokładności podań, przy tak dużym niezrozumieniu się zawodników. W pierwszej połowie takich podań do nikogo było zbyt wiele jak na drużynę która walczy o mistrzostwo kraju. Co ciekawe nie wszystkie były winą podającego. Jeśli Hama rusza do piłki to podający ma prawo myśleć że nie stanie po trzech krokach. Hama niestety sygnalizował wyjście po czym zrezygnował . Tak na marginesie, jeśli chcemy Hämäläinenem wygrać mistrzostwo to słabo to widzę. Piszecie dużo o trenerze Vukovicu a ja jedyną uwagę mam o zmiany. Nie zdejmuje się Carlitosa ponieważ to zawodnik który w każdej chwili może coś drużynie dać. Do zmiany byli wspomniany Hama, Szymański. Tu się Vuko pogubił.
Wpuszczanie Kulenovicia to ostnimi czasy zwykły sabotaż, ten chłopak jest tak chaotyczny że żal patrzeć.
Ogólnie mecz bardzo dobry szkoda że z takim finałem.
Dziwnie układało się szczęście w tym meczu. Mieliśmy je przy swojej bramce zupełnie brakowało w polu karnym rywali.
@Sektor212
Chyba się pomyliłeś bo ja akurat uważam że Vuko powinien zostać choć zaczynam się łamać. Jeśli dalej ratunku będzie szukał w Rado to straci moje poparcie.
Nie uważam też że został taktycznie zaorany przez trenera Fornalika.
Szybko straconą bramka pozwoliła Piastowi oddać nam piłkę i bronić
się całą drużyną. My w ataku pozycyjnym od zawsze jesteśmy słabi tak jak wszystkie drużyny ekstraklasy. To że nie wpadło raz i drugi to nie wina trenera tylko wykonawców.
8niedziela, 05, maja 2019 13:31
corazstarszy
@sektor

‘Organizacja gry’ – podział zadań między zawodników i formacje, uwidaczniający się w grze. Obejmuje wyszczególnione przez Ciebie elementy. Zgadzam się, że były momenty zbyt dużych przestrzeni między naszymi zawodnikami, brak wspomagania kolegi (Kucharczyk). Gdy atakowaliśmy większą liczbą zawodników, to nie pilnowaliśmy wielu rzeczy. Ten świetnie zorganizowany Piast, gdy będzie gonił wynik, też nie będzie pilnował. Ale przechodzenie z ataku do obrony i z obrony do ataku w wykonaniu Legii wyglądało dla mnie akceptowalnie. Jak sobie spojrzę na wygrany mecz w Gdyni, to dużo lepiej.

'zatrudnię trenera z większym doświadczeniem. Dziś nie potrafię podać konkretnych nazwisk szkoleniowców'
A, to jak my wszyscy. Każdy wie, że jest świetny i doświadczony potrzebny, Mioduski też wie, ale jakoś, mimo wielu prób, nie udaje się. Albo taki jest w danej chwili niedostępny, albo cierpliwość się skończy po zawalonych eliminacjach, itd.
Ja uważam, że jest potrzebny taki, który umie wyciągać szybko trafne wnioski i wdrożyć je w praktykę. Tak rozumiem uczenie się. I niech opatrzność chroni Legię przed ‘doświadczonym’, jeśli to ma oznaczać trenera, który ‘już wszystko umie’, nie musi się niczego uczyć i który sądzi, że dobrym czy słabym jest się na zawsze.
W samej propozycji Twojej dostrzegam sprzeczność:
‘młody trener pracujący 2/3 sezony w średniaku ligi włoskiej czy niemieckiej da się skusić ambicjonalnie na Legię’
To młody czy doświadczony? skoro po 2/3 sezonach pracy tam, to jak jego ambicją ma być Legia? Albo okaże się nieudacznikiem, albo naciągaczem, albo jednym i drugim. No bo skoro by mu tam szło, to na Legię nie spojrzy. A skoro by mu nie szło, to my takiego nie potrzebujemy. I tak dalej.
No, ale trzymam kciuki za tego włosko-niemieckiego ambitnego trenera.
Nie, żebym coś sugerował, ale do świetnie zorganizowanej wczoraj gry Piasta doprowadził trener krajowy, i to z różnymi epizodami zawodowymi. I nie za wszystkie z nich jest ceniony. Więc, klucz do odpowiedniej obsady ławki trenerskiej jest bardzo skomplikowany. Ja nie potrafię go podać. Nie wiem, czyja praca Legii przyniesie korzyść.
9niedziela, 05, maja 2019 13:34
anonimowy_legionista
@dalkub

Co do MP wracam do narracji sprzed 5-6 lat. Garm mi świadkiem Smile

Dalej uważam, że do Konczkowskiego powinien pójść Szymański, Rocha asekurował i pilnował swojej strefy.
10niedziela, 05, maja 2019 13:45
kibic60
Który to już raz pozwolę się z niektórymi nie zgodzić.
W mojej ocenie zagraliśmy kolejny dobry mecz, w którym przeciwnika zepchnęliśmy do głębokiej defensywy. Podobnie było w Gdańsku, ale tam wpadło.
Dość przypadkowa bramka Stolarskiego rozpruła worek.
Wczoraj mogło być podobnie i z innymi humorami wracalibyśmy do domów, gdyby Kucharczyk trafił. Brakował może 10 cm i zamiast spojenia widzielibyśmy gola sezonu. O dwa dryblingi za dużo Szymańskiego, strzał Remeyego, jakimś cudem wybroniony przez bramkarza, brak wykończenia popisowej akcji Medeirosa gdzie Hama spóźnił się o jakieś pół metra i wiele innych niewykończonych akcji, po których mogliśmy a nawet powinniśmy strzelić gola troszkę niektórym zamazało obraz.
Nie zgodzę się też z tym, że gola zawinił Rocha.
Winą bardziej obarczył bym dwójkę naszych środkowych obrońców. Bierność Remyego jest dla mnie niedopuszczalna. Podobnie było w Gdańsku, gdzie po biernej postawie ratował sie wślizgiem, po którym była druga kontrowersja. No ale gdyby nasz sympatyczny defensor nie miał takich przestojów, to by pewnie do nas nie trafił.

Co do Piasta, ich groźne akcje były wynikiem naszej ofensywy granej niemal całym zespołem. Łatwiej grać mając przed sobą trzech czy czterech obrońców niż dziewięciu.

Co do Rochy, to będę się upierał, że w mojej ocenie bije drewnianego Hlouska na głowę. Brakuje mu tylko gry, ale gołym okiem widać jakie zrobił i robi postępy. Zresztą gra w pierwszej jedenastce nie pozostawia złudzeń komu bardziej należy się plac.

Jedyne co mnie najbardziej wkurza, to samopoczucie.
Czuję się tak, jakbym to ja przegrał mecz. Jakbym miał jakikolwiek wpływ na bieg wydarzeń. jakbym poniósł osobistą porażkę.
Ten stan jest nie do zniesienia. Aż strach pomyśleć, jak będę się czuć, jeśli "oni tego nie zrobią", a przy takiej huśtawce jest to bardzo prawdopodobne.
11niedziela, 05, maja 2019 13:59
CTP
Na obecną chwilę Hamalainen, to jedyny piłkarz w naszym zespole, który może grać na pozycji nr "10". Niestety, zawsze był wyjątkowo chimeryczny (nawet w Lechu) i na 10 meczów zagra raptem jeden dobry. Sądziłem, że naturalnym następcą może być Medeiros ale u niego widać, że nie ma sił na pełne 90 minut i, o ile lewą noga potrafi robić cuda, to ta prawa noga, to taka nie za specjalna. Wobec faktu, że obecność Hamy na Ł3 powoli się kończy, zastanawiam się, kogo sprowadzimy na jego miejsce. Dla mnie naturalnym następcą byłby VOO, zwłaszcza, że w Gent zdecydowanie nie jest podstawowym graczem a i z kwoty odstępnego (2,2 mln) spokojnie można byłoby zbić połowę (został mu jeszcze rok).

Senatorze, taktycznie Fornalik nie miał czego orać, bo obecna Legia bazuje głównie na haśle "nie poddawaj się ukochana ma" a taktyki tutaj nie ma za grosz. Wczoraj Valencia robił na naszej połowie, co tylko chciał i o mały włos a wpisałby się na listę strzelców (choć nie jestem przekonany, czy VAR nie anulowałby tej bramki, bo przedtem faulował Jędzę). To, że Piast po bramce się zamurował w żaden sposób nie usprawiedliwia gry Legii. Jest wiele sposobów, aby takiego przeciwnika pokonać ale na to trzeba mieć jakiś pomysł a my nawet nie próbowaliśmy dać się faulować pod ich polem karnym. O rzutach rożnych w wykonaniu Szymańskiego z litości nie wspomnę.
12niedziela, 05, maja 2019 14:29
dalkub
AL

w takim momencie jak przy tej akcji to Rocha był po pierwsze źle ustawiony, za daleko od Konczkowskiego, po drugie to on bierze pomocnika, Szymański wracał i idzie za obrońcą, a tak obaj zaczęli sobie przekazywać w momencie jak nie byli ani przy pomocniku ani przy obrońcy. A dalej kolejne błędy, czyli Jędza uciekł ze światła bramki, wbiega Badia ze środka, Martins się za nim skrada a ta k serio się zatrzymuje, Remy nagle ma gościa przed sobą i za sobą i głupieje, ale on tu jest najmniej winien.
Podzieliłbym to tak - 40% Rocha, 40% Martins, 15% Jędza, 5% Remy.

W dobrze zorganizowanej obronie to jeszcze bym oczekiwał przy Badii prawego obrońcy, ale to już wyższa szkoła jazdy - czyli piłka po lewej stronie, obrońca lewy schodzi do linii, środkowy lewy idzie w jego kierunku, tak samo obaj prawi a środkowy pomocnik to uzupełnia.
Ta sytuacja pokazuje dokładnie moje marudzenie - żaden zawodnik nie był na tyle blisko przeciwnika aby mógł coś zrobić, a dostali gola bez sytuacji bo facet dogrywał piłkę spod linii bocznej, a strzelający wbiegł jak w masło
13niedziela, 05, maja 2019 14:41
dalkub
i jeszcze jedno - policz proszę ile dobrych okazji w pierwszej połowie Piast zrobił prawą stroną a ile lewą - wg mnie co najmniej jeszcze dwie dobre okazje poszły lewa stroną Legii
14niedziela, 05, maja 2019 15:31
Zgred
..."Podzieliłbym to tak - 40% Rocha, 40% Martins, 15% Jędza, 5% Remy."

Ja natomiast podzieliłbym zupełnie inaczej 25% Rocha, 25% Martins
a drugie 50% przyspawany do linii Cierzniak. Zagrany długi balon spadający na 5 metr od bramki, nawet jeśli nie do złapania to z pewnością do piąstkowania czy odbicia piłki. Dodatkowo wyjście ogranicza luz Badii. W polu karnym nie było tłoku jak przy rzutach rożnych, miał dużo miejsca i czasu do wyjścia...Błąd.

Najśmieszniejsze jest to, że był to mecz z kategorii tych dobrych, emocje, dużo akcji. Spot reklamowy z samych zagrań i strzałów idealny do rozpowszechniania, a mimo to nie przyniósł dla nas dobrego rozstrzygnięcia, którym także byłby remis.
Dramatyczne jest to, że jesteśmy w trójce zespołów tracących najwięcej bramek w pierwszym kwadransie gry...(zatem niedostateczna koncentracja). I choć na drugim biegunie także najwięcej strzelamy w ostatnich piętnastu minutach, jak widać jednak nie zawsze kiedy trzeba.
Zostały trzy mecze, konia z rzędem temu kto wytypuje Mistrza Polski Wink
15niedziela, 05, maja 2019 15:44
Senator
@Zgred
Też mam zastrzeżenia do bramkarza. Przynajmniej by utrudnił a tak brameczka palce lizać.
Ogólnie rzeczywiście ostatnio początki meczów jakieś slamazarne.
16niedziela, 05, maja 2019 15:57
dalkub
Panowie

zachęcam do obejrzenia powtórki - piłka zupełnie nie dla bramkarza - inna sprawa że wrzutka bardzo dobra
17niedziela, 05, maja 2019 16:41
Zbyszek
O tym,że jesteśmy jak dzieci, które lubią bajki.
Wielu uważa,ze baśnie to prawdziwe streszczenie losu człowieczego.Opowieść o Jasiu , zabójcy podłych olbrzymów, streszcza pierwszy z trzech wielkich paradoksów, jakimi żyją ludzie. To paradoks odwagi głoszący ;" Musisz rzucić wyzwanie temu czego się boisz. Jeśli nie czujesz strachu, nie możesz być dzielny". Opowieść o Kopciuszku to drugi paradoks , pokory, mówiący :" Tego co najlepsze szukaj w człowieku , który nie zna własnych zalet.Kto się poniża, będzie wywyższony". Zaś opowieść o Pięknej i Bestii to trzeci paradoks głoszący :" Najpierw musisz coś pokochać,a potem dopiero sprawdzić, czy było warte miłości". Pewnikiem w dzisiejszym świecie , w tym także sportu, przesłania wynikające z bajek są aktualne, gdyż z nich uświadamiamy sobie,że każde drzwi stoją otworem przed odwagą i nadzieją,że świat stanowi jedną całość i że żadna praca nie idzie na darmo.Niektórzy uważają,że w bajkach zawarte jest zło.Nic bardziej mylnego. Zło istnieje na tym świecie i to nie baśnie je tworzą. Bajki tylko ukazują,że to zło można pokonać i że nie trzeba na to zbyt wielu zabiegów, wystarczą odwaga i dobre chęci. Być może kryje się za tym tęsknota do prostych rozwiązań, do szukania ,często na siłę, czegoś pozytywnego, ożywczego i optymistycznego.Tyle tylko,że w sumie bajeczne przesłanie polegające na pokonaniu zła zostaje rozszerzone o takie marzenia jak pokonanie dużego przez małego, silniejszego przez słabego czy bogatego przez ubogiego.Tym tęsknotom dawany jest wyraz w mediach i często to wokół nich ogniskuje się opis sportowych wydarzeń. To chyba stąd bierze swe źródło takie tworzenie jednodniowych bohaterów z piłkarzy i trenerów. Najczęściej jednak polega to na tym,że takiego delikwenta winduje się na piedestał,a następnie z niego go się szybciutko strąca.Przykładów,aż nadto i nie trzeba sięgać zbyt daleko do historii. U nas Magiera, Klafuricz i teraz Vukovicz,w Lechu Djurjevicz i Nawałka, w Arce Smółka, w Jadze Mamrot,w Górniku Brosz. Dla wielu takim bohaterem był Stokowiec i gdyby Lechia wygrała z Legią to byłby uznany za giganta.a tak spadł do roli tego , który nie dorósł, nie sprostał, w decydującym momencie zawiódł. Trener naszego wczorajszego przeciwnika doświadczył tego rozdwojenia jaźni wielokrotnie. Został wybrany dwukrotnie w 2009 i 2012 trenerem roku przez tygodnik "Piłka nożna" za osiągnięcia z Ruchem Chorzów,ale ma też nieudane epizody z Polonią Bytom, Górnikiem Zabrze Odrą Wodzisław, Polonią , Widzewem czy Ruchem, który w 2017 roku zostawił na miejscu spadkowym.Wszyscy kibice pamiętają jaką ilość pomyj na niego wylano. kiedy był nieudanym trenerem reprezentacji. W Piaście do którego trafił jesienią 2017 roku też nie miał łatwo. Media już dwukrotnie go z Gliwic zwalniały. Obecnie znowu jest na topie.Mnie to Probierzowanie, Mamrotowanie,Bijelicowanie Stokowcowanie czy Fornalikowanie przypomina starą i stałą historię w boksie o " wielkiej nadziei białych" na pokonanie w królewskiej wadze zwycięskich murzynów. To jest takie wynaturzone marzenie o tym,żeby ktoś wreszcie tej Legii dopieprzył,żeby tego dużego, silnego i bogatego zdeptał,żeby małe, słabe i biedne zwyciężyło.Stąd chyba bierze się to antylegijne zacietrzewienie i ukazywanie nadmiernych walorów naszych rywali.Tylko,że to jest może zgodne z ideologią komunizmu ,aby zabrać bogatemu i podzielić pomiędzy biednych ,ale całkowicie sprzeczne z samą istotą sportu głoszącą,żeby wygrał lepszy. Kolejną zasadą sportu jest hierarchia i zgadzam się z wieloma komentatorami,że nasza liga jest bardzo słaba, gdyż zachwiane są w niej proporcje i hierarchia. Nie jest dobre dla jakości marki i produktu kiedy marne i kiepskie wygrywa. Wreszcie takie nadmierne chwalenie i tworzenie jednodniowych gierojów, a następnie ich ochocze obalanie i obrzucanie błotem nie świadczy dobrze o dojrzałości emocjonalnej samych piszących. Oznacza także,że wartości i słowa ulegają dewaluacji. Nikt nie staje się tak dobry ,ani tak zły jak jest opisywany Smile.

O tym,że z pustego i Salomon nie naleje.
Nasz wczorajszy rywal jest chwalony za cały proces transferowy z klubu i przede wszystkim do klubu jako bardzo udatny, sensowny , skuteczny i ogólnie wzmacniający.Nie trzeba wielkiego znawcy,aby te sądy łatwo zweryfikować i wiedzieć,że w ostatniej przerwie zimowej nikt do klubu sprowadzony nie został.Oczywiście można sięgnąć te dwa lata wstecz do czasu jak Fornalik został trenerem i stwierdzić,że w tym czasie do klubu sprowadzono : Jakuba Czerwińskiego z Legii za 1,2 mln zł, Toma Hateleya ze Śląska za darmo, Tomasza Jodłowca z Legii na wypożyczenie,Jorge Felixa z Lleida Esportiu za 100 tys zł,Piotra Parzyszka PEC Zwolle za 1, 3 mln zł,Patryka Sokołowskiego z Wigier za darmo i Mikkela Kirkeskova z FC Aalesunds za ok. 500 tys.zł. oraz Konstanego Vassiljewa z Jagi za darmo. Można oczywiście zachwycać się ,że większość z wymienionych świadczy o sile gry Piasta, tylko,że każdy ze sprowadzonych był uznany w swoim klubie za zbędnego. Dopiero w Piaście stali się niezbędni. I na tym przykładzie widać jak na dłoni mądrość zawartą w starym przysłowiu :" Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Bo ta polityka zakupowa Piasta nie wynika z jakiejś przesadnej mądrości, przenikliwości , wiedzy czy przebiegłości,ale z biedy graniczącej z nędzą. Przychody Piasta plasują ten klub na 14 miejscu w ESie. Ale ponieważ klub prowadzi odpowiedzialna politykę finansową to generuje stały w okolicach 2 mln zł dochód, to i o szaleństwie transferowym mowy być nie może. I tu widać zasadniczą różnicę w podejściu do pieniędzy pomiędzy bogatymi ,a biednymi.Ubogi liczy ile ma, bierze długopis , kartkę i jeszcze raz liczy ile i na no co może wydać.Skreśla zbędne lub zbyt drogie pozycje , bo wie,że musi mu wystarczyć na egzystencję , bo tylko tyle posiada i mu o dziwo starcza,a nawet co nieco zostaje.Bogaty wydaje wedle potrzeb , wydaje i wydaje i ile by nie miał to zawsze mu będzie za mało. Ktoś z takich bogaczy zapytał " Jak żyć?".Można na to zjawisko spojrzeć jeszcze szerzej. " Żółta kamizelka" we Francji zarabiająca 1400 Euro powiada " Jak żyć?", w Polsce zarabiający minimalną płacę ok.560 Euro też pyta " Jak żyć ?" i oto samo pytanie zadaje zarabiający niecałe 100 Euro Ukrainiec.Odpowiedź jest dość jasna , NORMALNIE. Ażeby głębiej problem spenetrować można zapoznać się z badaniami zadowolenia z jakości swego życia mieszkańców różnych krajów oraz w jakich barwach widzą swoją przyszłość.Otóż najmniej zadowoleni w Europie są najbogatsi, Luksemburczycy, Szwajcarzy, potem idą Angole, Francuzi, Belgowie i Holendrzy. U nas jeszcze nie ma tego poziomu zamożności, więc większość naszego społeczeństwa ocenia swój byt pozytywnie. Ale dochody rosną więc i my zaczniemy być nieszczęśliwi.Na koniec pytanie samo się stawia " Czy w tym Piaście są bardziej zadowoleni ze swoich osiągnięć czy w naszej, kochanej Legii ?" .Proszę nie zmuszać mnie do odpowiedzi, bo cisną mi się na usta wyrazy Smile.

O tym,że Piast zasłużył na wysoką ocenę.
Trener Fornalik nie kombinuje, nie wymyśla kwadratowych jaj. Jest racjonalny w tym co robi, bo wie co może grać z tymi zawodnikami których ma,a czego nie . W odróżnieniu od różnych tumanów, którzy chcą zaimponować wymyślnymi systemami jacy to są nowocześni i modni wie,że oprócz dobrego przygotowania motorycznego najważniejsza jest organizacja gry. I na tych dwóch podstawowych kwestiach skupia swe trenerskie wysiłki. Jako zawodnik i większość lat jako szkoleniowiec spędził w systemie 4-4-2 i to jest podstawowy wariant gry Piasta. Incydentalnie gra ustawieniem 4-1-4-1 oraz 4-2-3-1. Wariant organizacji gry Piasta taki jak we wczorajszym meczu zakładał,to to że system 4-4-2 będzie wykonywany w sposób klasyczny. A więc 4 obrońców ustawionych schodkowo,w tym środkowi w pionie z jednym kierującym obroną i trzymającym jej głębię. Boczni obrońcy wchodzący do ataku, ale za bocznymi skrzydłowymi i utrzymujący pomiędzy nimi odległości uniemożliwiające wejście pomiędzy nich zawodników rywali.W środku pola operujący dwaj defensywni pomocnicy spełniający rolę buforów wzmacniających obronę oraz asekurujących napastników i po stracie piłki opóźniających akcje rywali. W ataku jeden dogrywający ( Valencia ) i drugi kończący. My natomiast zagraliśmy ustawieniem 4-2-3-1 z tym,że główne role w ofensywie przypisane mieli dwaj boczni obrońcy Vesovicz oraz Rocha , zaś boczni pomocnicy Kucharczyk i Szymański mieli schodzić do środka,aby oddawać strzały z dalszych odległości oraz spychać większość graczy rywali do obrony. W ten sposób najwięcej kilometrów w Piaście przebiegł Valencia, a w Legii Vesovicz i Rocha.Oparcie gry ofensywnej na obrońcach jest ewenementem , który wczoraj się zupełnie nie sprawdził. Tak nie da się grać z zespołem dobrze zorganizowanym, zgranym ułożonym planowo i sensownie. W grze Piasta widać długofalowy proces szkoleniowy, który przynosi efekty. A przy tym Fornalik jest zrównoważony, kulturalny, rozumny, uprzejmy i spokojny. W dzisiejszej naszej piłce taki osobnik to ewenement.

O tym,że Vukovicz dobrał graczy , którzy tworzą drużynę.
Wiele razy o doborze zawodników do kadry zespołu mówił m.innymi Fornalik. Nie chodzi w tej polityce o to,aby byli to tzw. najlepsi,ale tacy, którzy chcą grać ze sobą ,a więc pasują charakterami,ale przede wszystkich pasują do siebie cechami piłkarskim,a więc mają kompatybilną charakterystykę gry.I ja u Vukovicza dostrzegam ,że stara się realizować ten punkt widzenia. Przede wszystkim Vukovicz przywrócił balans w zespole. Teoretycy i praktycy futbolu są zgodni,że w drużynie , nieważne czy nastawionej defensywnie czy ofensywnie, funkcje wynikające z istoty gry musza być rozdzielone proporcjonalnie. Znaczy to,że w dzisiejszym futbolu każdy z graczy w różnych proporcjach na boisku ma do wykonania zadania destrukcyjne, konstrukcyjne i egzekucyjne . I musi je wykonywać w określonej strefie boiska np.napastnik ma przykładowo 70 % egzekucji, 20 % konstrukcji i 10 % destrukcji i jeżeli nie gra w pobliżu bramki rywali,a gdzieś się zawierusza w środku to jego udział egzekucyjny jest minimalny,a więc jego przydatność od gry jest niewielka.Jednocześnie jeżeli złoży się w całość poszczególne proporcje to powinny one wynosić po równo. Dla taktyki i organizacji oznacza to,że gra powinna być zbalansowana w ten sposób,aby cel gry mógł być skutecznie realizowany. I tu widać było nieuctwo trenera Sa Pinto, który ustawiał drużynę na grę defensywną,a nie przydawał środków na takie zorganizowanie zespołu.Bowiem na grę defensywną w systemie 4-2-3-1 powinno być dwóch typowo defensywnych pomocników,a w Legii nie było za jego czasów żadnego. Vukovicz przywrócił defensywnego pomocnika w osobie Antolicza i tylko tym posunięciem zbalansował grę.Gdyby miał do dyspozycji takiego Jodłowca to jakość naszej gry byłaby wyższa. Drugim posunięciem jakiego dokonał to było przesunięcie Szymańskiego ze środka na skrzydło. Na tej pozycji jego przydatność jest duża wyższa.Wreszcie Vukovicz stara się przywrócić w drużynie hierarchię co widać na przykładzie Hamalainena oraz bramkarza Cierzniaka. Młodzi powinni grać jeżeli są co najmniej tak dobrzy jak starsi. Gra w drużynie nie może być samoistną premią za młodość. Lecz pozytywne zmiany jakich dokonał Vukovicz nie są jeszcze utrwalone w organizacji gry, współdziałaniu i zgraniu zawodników.Wczoraj widoczna była różnica w ilości czasu jaki każda drużyna gra w określony sposób . Nasza pod tym względem wypadłą gorzej, bo obiektywnie musiała.

O tym,że bez prawdziwych środkowych obrońców gra się trudno.
Wczoraj to nie był pierwszy mecz Legii w którym przegrywamy lub nie możemy wygrać wskutek błędów czynionych przez zawodników grających na środku obrony. Mnie był szalenie trudno pojąc kto w Legii zgodził się,aby z zespołu odeszli Pazdan, Czerwiński i Dąbrowski. Ja nie mówię,że to byliby zbawcy naszej drużyny,ale kiedy patrzę na grę Remyego , Astiza czy Wieteski oraz w mniejszym stopniu Jędrzejczyka to mi się nóż w kieszeni otwiera. Rozumiem,że Artur gra na tej pozycji niejako z konieczności,ale i być może z ospałości. Znane są w Legii takie przekwalifikowania akurat z prawego obrońcy na stopera jak Jacka Zielińskiego czy Lewczuka. Tracili oni na szybkości i zwrotności i z tych powodów przeszli na pozycję, która tej intensywności gry nie wymaga. Tylko,że boczna obrona i środek to dwie zupełnie różne pozycje i zgoła inne wymagania co do samych zachowań taktycznych.Boczny obrońca musi w pierwszej kolejności nie dopuszczać do dokładnych zagrań rywala przez przeszkadzanie mu , blokowanie i nie pozwalanie na ogranie się. Środkowy obrońca musi mieć nawyk instynktownego atakowania przeciwnika, który znajduje się w jego strefie gry, zwłaszcza kiedy jest z piłką w świetle bramki. I ci przekwalifikowani boczni obrońcy takich pierwotnych nawyków nie mają. Pierwsze co robią w sytuacji zagrożenia to blokują. Tak w kontrowersyjnej sytuacji z Lechią zachował się Jędrzejczyk i wczoraj na szczęście bez negatywnych efektów , dwukrotnie. A i tak jest na środku naszej obrony najlepszy. Zaś Remy gra fatalnie. Jest niesolidny,wolny, źle kryje, żle się ustawia. Z tych powodów w Montpellier grzał ławę,albo lądował na trybunach. Sam powiada,że lepiej się czuje jako defensywny pomocnik,ale na tej pozycji za dużo trzeba biegać czego nie lubi. Wczoraj zawalił jednak bramkę przez wadliwe ustawienie się do krycia ,pomimo,że miał na to dużo czasu. A w ogóle to jest jakiś rodzaj kompromitacji,że w naszym polu karnym jest 3 naszych zawodników, jeden rywali i on strzela bramkę Z kolei Wieteska musi grać, bo jest na boisku zbyt delikatny i musi dzięki grze nabrać zdecydowania i agresywności. Bez tych cech na tej pozycji daleko nie zajedzie. W ogóle w Legii to co się nazywa szkieletem,albo precyzyjniej kręgosłupem drużyny na najwyższym poziomie nie jest. W systemie 4-2-3-1 ten fundament tworzą wysokiej klasy: bramkarz, środkowy obrońca, jeden defensywny pomocnik, ofensywny pomocnik i napastnik. To on nich zależy jakość gry i jej wyniki.

O tym,że zabrakło naszym zawodnikom intensywności gry.
Nie bardzo wiadomo co się wczoraj stało,ale wyróżniającą cechą naszego zespołu do tej pory było bardzo dobre przygotowanie szybkościowo wytrzymałościowe. To co z tym trener Sa Pinto robił to inna rzecz. W każdym razie o ile nasi rywale w I połowach dotrzymywali nam kroku to wraz z upływem czasu gaśli w oczach. Nasi zawodnicy nie byli dobrze przygotowani szybkościowo i na początku optyczna przewaga była po stronie rywali,ale później wytrzymałość była dominantą. Wczoraj gracze Piasta pod względem fizycznym nie byli gorsi.I nie wiem czy to oni są tak dobre przygotowani czy u nas forma zaczyna spadać. I to naszych zawodników zaskoczyło, bo chyba byli przekonani,że pierwszą połowę to trzeba jakoś przeżyć, bo gra zacznie się w II połowie i nasza wyższość wynikająca z osłabienia fizycznego rywala przeważy szalę na naszą stronę. Kiedy to nie następowało poczęła wkradać się nerwowość i wyszły braki w zorganizowaniu gry, braku lidera oraz wyuczonych schematów. Od strony takiej wolicjonalnej nie można mieć do naszych zastrzeżeń, ba, nawet grali często bardzo ryzykownie. Ale z boku ta gra wyglądała tak,że pchaliśmy się do przodu, jednocześnie odsłanialiśmy się, wreszcie po iluś tam podaniach traciliśmy piłkę, cofaliśmy się i wszystko musieliśmy rozpoczynać od początku. Brakowało w naszej grze intensywności pozwalającej na bardzo szybkie przemieszczanie się 4-5 zawodników z własnej polowy w rejon ich obrony.Z tak grającą drużyną jak wczoraj Piast bez wytrącenia ich od uporządkowanej obrony pozycyjno- strefowej wygrać się nie da. Chyba na dzień dzisiejszy umiejętności trenerskie Vukoivicza nie są wystarczające,aby wskazać naszym zawodnikom jak mają grać,aby z takim przeciwnikiem sobie poradzić. Sam entuzjazm to za mało.
18niedziela, 05, maja 2019 17:10
sektor212
Dalkub
"moim zdaniem wczoraj biegał w Warszawie całkiem ciekawy facet z rudą czupryną, który od Rochy jest 2-3 klasy lepszy"
Chyba troszkę cię poniosło. 1 klasę lepszy pełna zgoda. 2/3 to trochę przesada. Zgadzam się, że trenerski duet Vuko&Sagan jest najmniej winien obecnej sytuacji. Jednak przygotowanie i trenowanie, chociażby dwóch wariantów stałych fragmentów gry ja bym jednak oczekiwał od w/w duetu. Nie mogę patrzeć jak każda wrzutka jest grana w największy tłok na 5-6 metr.


Senator
Sorry za pomyłkę. To miało być do świrka.


Corazstarszy
Piszesz "Ten świetnie zorganizowany Piast, gdy będzie gonił wynik, też nie będzie pilnował". Dlaczego temat rozwijasz od 13 minuty, gdy rywal objął prowadzenie. Mecz zaczyna się od 1 minuty, a nie od utraty bramki. Zwróć uwagę, że wcześniej Czerwiński powinien zapakować na bramkę i tylko szczęściu zawdzięczaliśmy wynik 0:0. Jak dobrze pamiętam, po strzelonym golu goście w krótkim czasie mieli kolejne dwie sytuacje na podwyższenie wyniku. Kluczem w dyskusji jest teza "gonili wynik". Tylko co my graliśmy do straconej bramki? W zasadzie nic. Poza tym Piast dokładnie miał ułożony plan taktyczny na ten mecz. Prowadził, więc mógł sobie pozwolić na oddanie nam inicjatywy, gdyż w obronie był dobrze zorganizowany. Również potrafił płynnie, przechodzi z fazy obrony do ataku szybkiego. Wybacz, ale usprawiedliwiania naszej gry argumentem gonienia wyniku jest słabe.

Piszesz "W samej propozycji Twojej dostrzegam sprzeczność" Wybacz, lecz kiedy trener potrafi utrzymać średniaka w serii A czy Bundeslidze i napsuć krwi zamożniejszym to oznacza, że posiadanego potencjału potrafił zbudować drużyna dobrze przygotowaną fizycznie i taktycznie. Jeżeli to powtórzył przez 2/3 sezony to dla mnie jest to wystarczając CV by objął stery w Legii. Ja również wolałbym rodaka, lecz innego zdania jest prezes, o czym dwukrotnie w swoich wypowiedziach informował.

Przykładowo za dobrą kandydaturę uważam włoskiego trener Leonardo Semplici ( 51 lat) drużyny SPAL Ferrara 14/15 (pracuje w jednym klubie od 8 gru 2014) utrzymał zespół w serie C. Sezon 15/16 pierwsze miejsce awans do serie B. Sezon 16/17 pierwsze miejsce awans do serie A. Sezon 17/18 utrzymał zespół w serie A. Sezon 18/19 obecnie 10 miejsce bez szans na grę w europejskich pucharach. Z tym klubem osiągnął maksa. Jeżeli skusiłoby go nowe wyzwanie czytaj walka o mistrzostwo i gra w LE to jest jakiś promyk nadziej. O takiego typu trenera chodziło mi w moim wpisie.


Kibic50
Piszesz "W mojej ocenie zagraliśmy kolejny dobry mecz, w którym przeciwnika zepchnęliśmy do głębokiej defensywy". W Gdańsku rzeczywiście tak było. Jednak w meczu z Piastem mam inne wrażenie. Należy rozróżniać zepchnięcie rywala do defensywy a oddanie inicjatywy rywalowi. Przykładowo, czy Barcelona też momentami była zepchnięta do defensywy, czy miała taki plan taktyczny, by zniwelować najgroźniejszą broń Liverpoolu, czyli szybki kontratak. Tego do końca nie wiemy, lecz sposób prowadzenia gry przez Piast sugerowałby na zamierzoną strategię. Zagrali odważnie w pierwszym fragmencie meczu, stwarzając cztery bramkowe sytuacje, wykorzystując jedną. Mieli pomysł jak skutecznie bronić się przed naszą grą ofensywną i założenia taktycznie dość skrupulatnie realizowali. Napisałeś "O dwa dryblingi za dużo Szymańskiego" Czy to przypadek, że Szymański miał odciętą drogę do bramki lewą stroną i zmuszony został do oddania strzału słabszą prawą nogą? Czy to przypadek, że obrońcy z Gliwic tak się ustawialiby Mederis nie miał możliwości zejścia w środkową strefę i oddania swojego firmowego strzału lewą nogą? Co więcej, kiedy Mederis był przy piłce, to rywale podwajali pressing, zmuszając legionistę do wycofania gry. Oczywiście Portugalski skrzydłowy i tak parę razy świetnie sobie poradził i potrafił wykreować dwie groźne akcje. Tylko zwróć uwagę, że były to tylko dwie, a nie 4 czy 5.

Piszesz "Bierność Remyego jest dla mnie niedopuszczalna". Skromnie przyznam, że dla mnie zdecydowanie gorsze zawody rozegrał Jędrzejczyk. Jedza jest zdecydowanie większym winowajcą utraty braki niż Remy. To Jędza opuścił swoją strefę pozostawiając Francuza z dwoma rywalami. Remy nie wiedział, kogo ma kryć i ustawił się w środku licząc na niedokładne dośrodkowanie przeciwnika. Tu również zabrakło asekuracji Rocha.

Natomiast mi również bliżej do tezy, że Rocha obecnie jest bardziej wartościowy niż Hlousek.


CTP
Ja również ostatni trochę marzyłem o powrocie Vadisa. Tak wyobraźni chciałbym w przyszłym sezonie przednią formację oglądać w składzie (od prawej strony) Mederios, Vadis, Szymański. Na 9 Carlitos. Niżej Martins, Cafu.
Kiedy Vadis wziąłby na siebie większy ciężar gry, to przypuszczam, że Mederios czy Carlitos graliby jeszcze lepiej.
19niedziela, 05, maja 2019 17:12
Zgred
dalkub

Po obejrzeniu kilka razy, masz rację, piłka nie dla bramkarza, zagrana bardzo dobrze odchodziła z piątki. Badii ją trafia na plus minus 7/6 metrze, a rozpędem wpada w piątkę. Nie do interwencji...choć taki np: Neuer czy Ter Stegen często takie wycieczki potrafią wykonywać.
20niedziela, 05, maja 2019 17:33
Zgred
Sektor

Możemy podywagować...ale wprost nasuwa się jedno pytanie:
Czy VOO w połowie roku 2019 to ten sam VOO kiedy grał w Legii do 2017 roku? Ja mam wrażenie, że ten "kocur" teraz na belgijskich śmieciach to tylko wyleniały kot... Rocznik 1989 a więc lat 30.

W pustą strefę przed polem karnym wchodził także pusty Hateley, dlatego Jędza się przesunął w jego kierunku zostawiając Remyego właściwie samego, gdyż z drugiego boku bardzo daleko całej akcji przyglądał się (stojący)... Vesović.
Najgorzej jednak chyba wypadł Martins, który w pierwszej fazie przesuwał się wraz z Badiią , a przed polem karnym nagle stanął "na czatach" zostawiając Hiszpana samego...
21niedziela, 05, maja 2019 18:26
sektor212
Zgred

VOO może dziś to wyliniały kot. Jaki obecnie by nie był, to podejrzewam, że zmysłu i przeglądu pola nie utracił. Powtarzam, nie widziałem żadnego meczu w jego wykonaniu w bieżącym sezonie. Jednak przypuszczam, że jak gra się w piłkę nie zapomniał. Na naszą Ekstraklasę za stary nie jest.

Co do oceny utraty bramki. Trafnie ujął temat dalkub "Jędza uciekł ze światła bramki". Wbiegający rywal w wolną przestrzeń był w miarę odcięty od gry, gdyż na linii podania po ziemi było dwóch legionistów. Załóżmy, że wchodzący rywal otrzymałby podanie, to nie znajdowałby się w świetle bramki tylko z boku. Oczywiście teorii można układać wiele. Moim zdanie bardzo dobrze to zdarzenie opisał dalkub.

Co do Jędzy to w drugiej połowie zbyt łatwo (kiedy próbował zagrać ciałem rywal go przepuścił) dał się ograć Valencii. Szczęśliwie uratował nas słupek. Valencia tego gościa warto ściągnąć na Ł3.
22niedziela, 05, maja 2019 18:49
Senator
Sorki ale ja jeszcze nie jestem gotowy aby obejrzeć powtórkę.
23niedziela, 05, maja 2019 19:27
sektor212
Corazstarszy

Wracając do pitolenia o nowym szkoleniowcu dla Legii, to tego Pana bym równie chętnie widziałbym w szatni Legii.

John van den Brom - Holender 55 lata. Obecnie trener AZ Alkmaar do końca czerwca 2019.
Pracujący w Alkmaar 5 lat (1735 dni). Obecnie 4 miejsce Eredivisie.

AZ Alkmaar w sezonie 17/18 - 3 miejsce
AZ Alkmaar w sezonie 16/17 - 5 miejsce
AZ Alkmaar w sezonie 15/16 - 4 miejsce
AZ Alkmaar w sezonie 14/15 - 3 miejsce
Wczesniej pracował w:
RSC Anderlecht Bruksela w sezon 12/13 - 1 miejsce
Vitesse Arnhem w sezonie 11/12 - 7 miejsce
ADO Den Haag w sezonie 10/11 - 7 miejsce

Raczej gość nie osiągalny, ale cuda się zdarzają Smile
24niedziela, 05, maja 2019 20:17
corazstarszy
@Sektor
Podałeś konkrety w zakresie trenerów. Dziękuję. Też myślę, że mogliby być OK.
'Wewnętrzna sprzeczność' dotyczy ich zainteresowania pracą w polskiej lidze. Skoro im w ich lidze dobrze szło, to nie ma powodu, aby godzili się na degradację zawodową.

Co do przebiegu meczu. Może za bardzo zdenerwowany byłem, ale nie pamiętam sytuacji Czerwińskiego ('Zwróć uwagę, że wcześniej Czerwiński powinien zapakować na bramkę i tylko szczęściu zawdzięczaliśmy wynik 0:0'). Tobie chodzi o celny strzał chyba Dziczka w woleja przy 0-0 po poprawionym rzucie wolnym?
Zgadzam się,że Legii zajęło sporo czasu, zanim ogarnęła sytuację na boisku. Ale właśnie 'ogarnęła' przy naprawdę bardzo dobrze zorganizowanym rywalu, świetnie się broniącym, zagęszczającym, szybko się organizującym do atakowania w kilku po odbiorze piłki. No, więc, precyzyjnie: Legia, od ok. 25 minuty, gdy przestała być elektryczna, zaczęła grać piłkę zorganizowaną. Nie żebym w zachwyty popadał, ale na tle takiego rywala zaczęło to mieć ręce i nogi. W tym sensie, w porównaniu do wielu innych meczów tego sezonu, nie mam zastrzeżeń. Ale dziękuję za merytoryczną dyskusję.

Jeszcze, tym razem już nie do Sektora, a propos personaliów.
Mają rację dyskutanci chwalący Kirkeskova. W swym drugim sezonie w Polsce, jest najlepszym lewym obrońcą ligi. Czy byłby nim w Legii, nie wiemy.
Przypomnijmy sobie, że często uznawany za najlepszego środkowego obrońcę ligi w tym sezonie Jakub Czerwiński, grał przedtem w Legii, do końca 2017, zakończonego zresztą samobójczym golem w Legia - Wisła P. 0-2. Ja sobie nie przypominam ani jednego pozytywnego wpisu o jego grze na tym forum. I to jest zrozumiałe, bo w Legii grał przeciętnie. A ludzi z legijną przeszłością w Gliwicach jest dużo więcej, i piłkarzy, i osób decyzyjnych. Dziś dalkub chwali słusznie Duńczyka, nie wspominając jednocześnie o Czerwińskim i o Jodłowcu i ich roli w Piaście. A zwłaszcza, dopóki ten drugi był w Legii, wyżywał się na nim przy każdej okazji, pisząc, że Jodłowiec nie umie grać w piłkę. Jakby Kirkeskov trafił do nas, dalkub szybko by zaczął podawać wzory, mniej sowicie opłacane, z innych klubów, z konkluzją, że: lepszy niż odpowiednik z Legii. Czemu my go nie mamy?
Może tajemnica przemiany i Piasta, i Czerwińskiego i Jodłowca i wielu innych tkwi w tym, jakie środowisko pracy jest w Legii, a jakie w Piaście. Tam można spokojnie pracować. Tutaj nie. Jest uzależnienie budżetu od pucharów, ciągle muszą być trofea.
I ja tutaj widzę sedno. Nie że Legia potrzebuje trenera X, piłkarzy V, W, Y, Z. Bo jak im pójdzie w Warszawie, tego nie wiemy. Legia potrzebuje spokoju, czyli możliwości przegrania sezonu od czasu do czasu. Z takiej porażki, jeśli towarzyszyłaby jej ciągłość zatrudnienia trenera, rzetelna analiza, wyciąganie uczciwych wniosków i wdrażanie ich w grę, byśmy więcej korzystali niż z nerwowych roszad personalnych.
Cracovia wygrała z Lechią. Dlatego się cieszę, że Lechia zdobyła PP: chciałbym, żeby do pucharów dostała się Cracovia, bo ich futbol w tym sezonie najbardziej mi się podobał.
25niedziela, 05, maja 2019 20:40
kibic60
@Sektor

" Jedza jest zdecydowanie większym winowajcą utraty braki niż Remy"

Pozwolisz, że pozostanę przy swoim, tym bardziej, że podobnego zdania są ludzie żyjący z Legii Wink

" Na kolejny mecz trzeba wyjść w pełni skoncentrowanym i dokonać kilku korekt w składzie. William Remy to jak na naszą ligę kawał piłkarza, ale miewa momenty dekoncentracji, które są potem opłakane w skutkach. Może warto, aby kolejne spotkanie zaczął od pierwszej minuty Mateusz Wieteska? "
26niedziela, 05, maja 2019 22:45
Moros
Z tego co czytam, to nie tylko ja miałem wczoraj wrażenie, że pomimo wyniku, nasza gra nie była aż tak fatalna. Było parę sytuacji ale no właśnie, rywal był jednak nieprzypadkowy i nie dał sobie wbić bramki. Dobrze ktoś wyżej napisał, iż w Gdańsku pomogło nam szczęście, bo "gównogol" Stolarskiego pozwolił nam tę Lechię finalnie powalić na kolona, mimo że do pewnego momentu wyglądało to podobnie jak wczoraj. We wczorajszym meczu podstawą było "czyste konto". Nie mamy aż takiej jakości w ataku, by tak solidnego w defensywie rywala, zawsze skutecznie dogonić. Szkoda tego meczu tym bardziej, że napompowaliśmy sobie rywala do tytułu. Lechia już praktycznie chyba odpadła z tego wyścigu, ale Piast właśnie się do niego na poważnie włączył i ma przewagę psychologiczną. Ograli nas w Warszawie, prezentują lepszą formę, a ten jeden punkt straty ("wirtualnie" dwa punkty) to praktycznie nic. To będzie naprawdę stresująca końcówka.
27poniedziałek, 06, maja 2019 00:05
Senator
@Corazstarszy
Oczywista oczywistość że tak pojadę klasykiem tylko jest problem. Nie, nie kibice. Właściciel sam daje taką narrację. W ilu to wywiadach mówi o planach, strategii, przebudowie, odnowie etc etc ale właściwie każdy wywiad kończy słowami ale pamiętajmy to jest Legia, tu trzeba zdobywać trofea, tytuły.
28poniedziałek, 06, maja 2019 14:10
dalkub
corazstarszy

1 .Dlaczego nie chwalę Jodłowca i czy Jodłowiec nauczył się grać w piłkę w Piaście a w Legii zwyczajnie zapomniał jak się gra?

Jodłowiec to taki sam przypadek jak Trałka - zawodnicy o określonym poziomie i z okreslonymi ograniczeniami - zawodnicy co w piłkę grają przeciętnie, nadrabiają charakterem i agresywnością oraz fizycznością - jest dla nich wszakże jeden warunek - muszą być przygotowani fizycznie i Jodłowiec musi mieć czystą głowę. Żadnej fajnej ofensywnej gry sie na nich nie zbuduje niestety. Jodłowiec ostatni raz był przydatny drużynie za Staszka czyli jakieś 3 lata temu po czym pojechał na Euro i dupa. Dwa lata nie grał nic, a piłka odbijała się od niego jak od drewna. Teraz został odpowiednio przygotowany, odpowiednio ustawiony, wie co ma robić i czego się od niego oczekuje. W Piaście jest dokładnie taki sam drugi zawodnik, który przez jakiś czas nic nie grał a tam gra - nazywa się Hatley. I teraz czy to są ludzie którzy zbawią ta ligę? Legię? albo inny klub? ano nie, bo oni za chwilę mogą grać tak jak grali przez kilka lat przed Piastem czyli coś na co patrzeć się nie da. Powiedziałbym tak - trener Fornalik zreanimował kilka trupów między innymi tych dwóch wymienionych, poukładał, dał zadania na ich miarę, przygotował fizycznie. Teraz pytanie czy obaj wymienieni jakby trafili do Legii daliby jej jakość? moim zdaniem nie, bo w piłkę grają słabo.
Czerwiński - Warszawa go przerosła, moim zdaniem źle wprowadzony do zespołu, spalony i można go było tylko odpalić - choć moim zdaniem lepszy od Dąbrowskiego i powiem szczerze, że on jako 3,4 stoper w Legii mógłby być całkiem dobra alternatywą.
Kirkeskov -oczywiście nikt nie wie czy rzeczony nie rozgrywa sezonu życia, ale ja obserwuję jego zachowania jako obrońca i porównuję z Rochą. I powiem tak ktoś napisał że przesadziłem że jest 2-3 klasy lepszy - no więc powiem tak w umiejętności ustawienia, odbiorze grze jeden na jeden jest 4 klasy lepszy. To był pierwszy zawodnik, który skutecznie powstrzymywał Vesovića, nie przegrywał pojedynków, dobrze się ustawiał, blokował wrzutki itd. jest to na tą chwilę jedyny zawodnik Piasta, którego widziałbym w Legii i to w 11.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1