A+ A A-

Legia - Cracovia 2-1: Umocnienie

W 24. kolejce sezonu doszło do starcia lidera z wiceliderem. Legia okazała się lepsza i powiększyła przewagę nad Cracovią do sześciu punktów. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Antolić i Gwilia.

 

Legia zaczęła z trzema środkowymi pomocnikami w składzie. Na ławce rezerwowych usiadł Wszołek. Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Vešović, Jędrzejczyk, Wieteska, Karbownik – Novikovas, Martins, Antolić, Gwilia, Luquinhas - Kanté. Goście zaczęli w składzie: Peškovič - Râpă, Jablonský, Helik, Sipľak - Wdowiak, Lusiusz, Gol, Loshaj, Hanca – Vestenický.

Legia pierwszy raz zagroziła bramce gości w 9. minucie meczu. Po rzucie wolnym piłka trafiła do  Kanté, ten oddał strzał, ale uderzenie naszego napastnika było niecelne. W początkowej fazie mecz był zamknięty, obie drużyny grały ostrożnie, dużo uwagi poświęcając wybijaniu przeciwnika z uderzenia. W 20. minucie Legia objęła prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Novikovas, a zupełnie nieobstawiony Antolić z kilku metrów z woleja wpakował piłkę do bramki. W 25. minucie doszło do groźnie wyglądającego zderzenia Jędrzejczyka z Vestenickým. Na szczęście obaj zawodnicy mogli kontynuować grę. W 28. minucie po wyjściu Peškovicia szansę miał Luquinhas, ale w trudnej sytuacji nie zdołał trafić w bramkę. W 37. minucie Karbownik szybko wyrzucił piłkę z autu, Gwilia podał do Kanté, ten usiłował uderzyć przewrotką, jednak wyraźnie przestrzelił. W 39. minucie świetną okazję po podaniu od Vešovicia miał Gwilia, niestety trafił w poprzeczkę. W 41. minucie kontrę Legii strzałem zakończył Luquinhas, ale Peškovič nie miał problemu z interwencją. W 44. minucie było 2:0. Gwilia wykorzystał błąd Gola i z zegarmistrzowską precyzją przymierzył zza pola karnego.

Legia do przerwy prowadziła wyraźnie i zasłużenie. Cracovia nie przeprowadziła ani jednej składnej akcji ofensywnej.

Na drugą połowę Cracovia wyszła z dwiema zmianami. Na boisku pojawili się van Amersfoort i Lopes. Drugą odsłonę meczu Legia rozpoczęła od strzału Martinsa. Peškovič złapał piłkę. W 48. minucie żółtą kartkę za faul zobaczył Jędrzejczyk. Po stałym fragmencie gry Vešović zagrał piłkę ręką w polu karnym. Po weryfikacji VAR sędzia Marciniak ukarał Vešovicia żółtą kartką i podyktował rzut karny dla Cracovii. Do piłki podszedł Hanca i mocnym strzałem przy słupku umieścił piłkę w bramce. W 56. minucie mocny strzał na bramkę Legii oddał Gol. Majecki pewnie interweniował. W 58. minucie jako kolejny legionista żółtą kartkę zobaczył Martins i w konsekwencji nie zagra w meczu z Lechią Gdańsk. W 62. minucie Kanté miał doskonałą sytuację po dośrodkowaniu Karbownika, ale Peškovič okazał się lepszy. Minutę później Wszołek zmienił Novikovasa. W 67. minucie stratę zaliczył Wieteska. Szybką kontrę gości strzałem zakończył Lopes. Majecki odbił piłkę. Legia odpowiedziała akcją Kanté i strzałem Gwilii. W 76. minucie Râpă skiksował pod bramką Legii w sytuacji, która mogła doprowadzić do wyrównania. W kolejnych minutach Legia trzymała Cracovię z dala od swojej bramki, ale wynik wciąż był na styku. W 90. minucie szarżę w swoim stylu przeprowadził Karbownik. Szansę miał Kanté, ale nie zdołał umieścić piłki w bramce. Na ostatnie minuty na boisko wszedł Astiz, który zmienił Martinsa. Jeszcze jedną doskonałą sytuację miał Kanté, ale fatalnie przestrzelił z kilkunastu metrów. Mecz zakończył się wynikiem 2:1.

Legia wygrała w pełni zasłużenie, choć pechowy karny tuż po przerwie sprawił, że druga połowa meczu kosztowała nas dużo nerwów. Sytuacja naszej drużyny w tabeli jest komfortowa, ale terminarz szykuje legionistom istną ścieżkę zdrowia. Najbliższy mecz już w środę – starcie z Lechią w Gdańsku.

Dyskusja (14)
1sobota, 29, lutego 2020 22:43
XXX
Nie wiem czy mile widziane jest przypominanie rozkmin o trenerze z doświadczeniem z 2 Bundesligi i wymianie prezesa. Chociaż "rękopisy nie płoną" to jednak wielu o tym zapomina.
Ale zawsze jest dobrze przypomnieć.
2sobota, 29, lutego 2020 23:05
kibic60
Z meczu na mecz wygląda to jeszcze lepiej.
Wynik dzisiejszego meczu zupełnie nie odzwierciedla tego, co mogliśmy oglądać na murawie.
Dwie setki Gwilji i Kante i robi się 6:1
Vice lider w zasadzie nie istniał.
Karny z dupy lekko zamazał obraz i spowodował lekkie podenerwowanie.
Odskakujemy reszcie drużyn zarówno punktowo jak i umiejętnościami.
Brawo drużyna !
Żeby jeszcze trener był doświadczony z wynikami. Najlepiej zagraniczny Very Happy
3niedziela, 01, marca 2020 00:56
Senator
Tabela ! Widok tabeli jest naprawdę piękny Smile
Corazstarszy kiedy to my ostatnio mieliśmy 6 punków przewagi będąc liderem?
@XXX
Wiesz nawet mi szlachetny Walles wyciągnął "brudy " na Vuko choć od początku mu kibicowalem i pisałem niech pracuje przynajmniej 2 lata.
CO do meczu, ze względów rodzinnych nie było mnie dziś na Ł3.
Pierwszą połowę obejrzałem w tv i byłem mocno zaskoczony ponieważ autentycznie bałem się tego meczu. Tak więc dużo nie będę pisał, ważne że jestem szczęśliwy jak cholera.
4niedziela, 01, marca 2020 01:10
XXX
"Żeby jeszcze trener był doświadczony z wynikami. Najlepiej zagraniczny Very Happy"

A najlepiej żeby wiedział co to to jest platonizm, znał AKTUALNĄ wersję historii, czyli interpretację kilku panów, którzy z pomocą cenzury forumowej, tworzą nową rzeczywistość.
Tak właśnie powstawały systemy autorytarne. Taksówkarz może tego nie wiedzieć, ale warto o tym przypomnieć, że ograniczenie opinii do kilku, prowadzi do wypaczeń.
kibic60 - pozdrawiam
5niedziela, 01, marca 2020 01:18
a-c10
Gratulacje, panowie. Bardzo dobry występ Waszych chłopaków. Co prawda, troszkę mnie wkurza, że jak na drużynę chełpiącą się świetną defensywą, zdecydowanie za często rozdajemy Wam prezenty, ale z tych też przecież trza umieć skorzystać. A strzał Gwilii taki, że nic, tylko wstać i klaskać, bez względu na klubowe sympatie.

@ Kibic60:

Do zachodu słońca jeszcze bardzo daleko.
6niedziela, 01, marca 2020 03:06
Senator
@a-c10
Właśnie!
Te bramki dla nas takie nieprobierzowe. Pierwsza bubel waszej obrony, druga to samo. Piękne podanie Gola. Na ogół wasz zespół tak głupio bramek nie tracił.
7niedziela, 01, marca 2020 09:01
kibic60
@ a-c10

"Do zachodu słońca jeszcze bardzo daleko"

Całe szczęście,bo już dawno gra Legii nie sprawiała mi tyle radości.
Ostatnio chyba za Vadisa, ale wtedy grał jeden piłkarz a dziś cała drużyna.
Dziś już chyba nikt, nawet sami zwolennicy "trenera z zagranicy" i teorii "doświadczenia i wyników" nie ma wątpliwości, dlaczego Vuković pozbył się kilku "gwiazd" z Malarzem, Radovićem, Kucharczykiem i Carlitosem na czele.
Chyba już nikt, z największymi przeciwnikami "kudłatego" nie ma wątpliwości co do wizji klubu i strony w którą podąża.

Vuković stworzył kolektyw, który dosłownie tłamsi rywali. gra na dużej intensywności przez cały mecz i kiedy dopada rywala, nie odpuszcza.
Przekonało sie o tym już kilka drużyn. Przekonałaby się wczoraj Cracovia, gdyby nie miała tyle szczęścia.
Pomimo defensywnego składu, jaki Probierz wystawił w 1 połowie, powinniśmy prowadzić kilkoma bramkami. To był teatr jednego aktora.
Życzę wam dużo sukcesów, ale póki co, różnica między nami jest zbyt duża i ciągle rośnie o czym mam nadzieję się przekonać po "zachodzie słońca"

@ Senator

"Te bramki dla nas takie nieprobierzowe"

Zapewniam Cię, że gdyby nie te, wpadłyby jeszcze ładniejsze.
Okazji do tego było bez liku.

EDIT

@ XXX
Również pozdrawiam Wink
8niedziela, 01, marca 2020 11:38
Zbyszek
O tym,że Cracovia jest marzycielem.
Zacznę od fraszki Jana Sztaudyngera : " Chcesz być szczery?.
A masz wariackie papiery?".
Czyli będzie o oryginale albo inaczej mówiąc o Michale Probierzu.
We wczorajszym PS Łukasz Olkowicz pisze,że Probierzowi Legia nie była pisana.On pociesza się,że to Legia powinna żałować,że go nie wzięła. W tym przypomina wielkiego aktora Tadeusza Łomnickiego, który zwykł mawiać "Szczęśliwi ci , którzy mnie widzieli ,a ci, którzy nie widzieli niech żałują". Pewno żeby Probierzowi to zrekompensować chwali go nieprzytomnie,że się stale uczy,że się doskonali,że jest indywidualistą. Cytuje jego wypowiedz,że jak ktoś u nas ma swoje zdanie to nazywa się go arogantem i zarozumialcem,Że to niby o nim. Przydaje sobie kolorytu, Owszem przed laty w memach pisano,że Probierz nawet ,wszystkie losowania przegrywa,ale to się odmieniło. Pismactwo słowa z jego ust jak miodek spija , traktuje go jak guru i cytuje jak prawdy objawione.A on niepowstrzymany słowotok i gadaninę o wszystkim i o niczym nazywa życiem dla wygrywania.Bo przegranych nazywa ofiarami. Stąd chyba taka jego predylekcja do agresji i waleczności. Inni powiadają że to żaden styl, tylko sposób na przetrwanie,a on filozoficznie powiada ,że brak stylu to też styl.Przypomina to trochę współczesne malarstwo tzw. abstrakcyjne,polegające na tym,że ktoś rozbryzgał na płótnie pacynę błota i stwierdził,że namalował płaczącą kobietę ciężarną.Też nie musi się podobać. Probierz też mówi,że to co umownie nazywa grą swej drużyny też podobać się nie musi. Ano nie musi, nie musi. Powiada,ze w tym wzoruje się na Liverpoolu.Ale jakoś tego wzorca nie można nawet przez mikroskop dostrzec. Wymyślił sobie,że ganią Cracovię za zmyślną obronę,a kiedy inni grają obrończo to ich wychwalają.
Tekst Olkowicza ( całego nie omawiam, czytajcie sobie sami Smile) jest wręcz programowy. Probierz stał się celebrytą. A jego parcie na szkło ekranu jest niepowstrzymane, zresztą z wzajemnością.
A teraz kilka wejść Probierza z jego tekstami:
1.Po odejściu zagranicę kilku graczy Cracovii z tzw, nazwiskami.
"Nam się wydaje,że jesteśmy pępkiem świata,że jesteśmy potentatami finansowymi,że możemy wszystkich zatrzymać. A my jesteśmy megasłabi, a nasza liga jest śmieszna." Zaś po zakupie przez Legię gracza z naszej ligi za 1,5 mln Euro skomentował "Widocznie nikt zagranicą go nie chciał".
2.Po porażce z Legią po karnym w mocno doliczonym czasie gry.
"Śmiech przez łzy. Mamy marzenia a ktoś nam je niszczy.Zastanówmy się nad sensem polskiej piłki. Po co trenować i grać?.Moja pierwsza myśl to rezygnacja z bycia trenerem, bo to nie ma sensu.Zostało mi tylko iść do domu i whisky sobie pierd...".
3.Po kolejnym karnym w meczu w Warszawie dla Legii.
"Na Legii są zawsze karne. Tam się zawsze gwiżdże karne dla gospodarzy.Tak jest na boiskach mocnych klubów.Widziałem mema w internecie a na nim ustawienie Legii to 4-3-3 plus 3!. Czyżby wczoraj tym wywarł presję na Marciniaku ? Smile.
4.Po zdjęciu swojego zawodnika po kilkunastu minutach z boiska.
"Wolę postawić na juniora, niż na kogoś kto robi mi łaskę,że gra. Na niego nie można było patrzeć. On, to moja porażka".
5.Po wypowiedzi jednego z managerów,że w Polsce nie umie się szkolić zawodników.
Mówił po niemiecku, co w tłumaczeniu brzmi" Będę mówił po niemiecku, to może okaże się,że jestem innym trenerem. Bo jak polski trener mówi o szkoleniu to jest to bez sensu. A jak niemiecki trener ma uwagi , to ma zawsze rację ".
6.O bałwochwałczym stosunku do trenerów zagranicznych.
"Jak ja 20 lat temu mówiłem o budowie boisk, tworzeniu Akademii, stawianiu na młodzież uznawano mnie za debila. A dziś jak jakiś geniusz z zagranicy coś o tym powie to wszyscy "Uuu, ma rację,ale dobrze mówi".
7.Po wsypaniu ziemi do doniczki i dosypaniu ziarna.
"Zobaczmy. Może za 5 minut coś wyrośnie. Nie rośnie.To jest przykład naszej cierpliwości do pracy trenerów. Ja walczę o to,aby dać czas i warunki pracy naszym trenerom.Nie jesteśmy debilami, nie jesteśmy gorsi od tych zachodnich".
8.O problemach w Jadze.
"My jesteśmy cały czas w podróży, bo nie mamy lotniska".
9.O promowaniu polskich piłkarzy i polskiej ligi.
"Kupuję taki PS, a tam 70% miejsca poświęca się zagranicy z takimi hitami jak rozwalony but Ronaldo.W Kanale robi się tylko filmiki pokazujące najgorsze zagrania i kiksy. Zacznijmy kreować lokalnych bohaterów. Zachęcajmy do przychodzenia na polskie stadiony. Pokazujmy to co dobre,a nie wyłącznie to co złe".
10.O piłkarzach wyjeżdżających za granicę.
"Mówią,że tam się ciężko trenuje, że dba się o szczegóły.
"Kto im u nas zabrania.A jak u nas trener każę popracować to oni mówią,że ch ... się czepia".
Kiedy się tak słucha Probierza to łacno można dojść do wniosku,że dla niego mottem jest,aby gra bya skuteczna.Z tego pragmatycznego podejścia wziął się precyzyjnie realizowany plan budowy drużyny z dostępnego materiału, gdyż na pozyskanie graczy z pierwszych 10 lig Europy widoki są żadne.
Lecz z drugiej strony to on nadal jest jak moneta, taki obrotowy. Z jednej strony stale się uczy,dojrzewa,a z drugiej potrafi pleść androny. To chyba wynika z tego,że kształtuje warsztat, charakter,ale brakuje mu stabilnego systemu wartości,takiego pewnego punktu odniesienia. Zbyt wiele ocen wydaje ad hoc. Raz tak, raz inaczej.I nie wiadomo od czego to tak,lub nie ,zależy. A bez aksjologii to jest tak jak by człowiek poruszał się w mało znanym otoczeniu bez kompasu i busoli.
Ale już kandydat na nowego prezesa PZPN proponuje mu fuchę trenera reprezentacji po Brzęczku.Bo ponoć umie dogadywać się z wielkimi piłkarzami, gdyż wyciągnął wnioski ze swej spektakularnej porażki z repami w Wiśle. Nie sądzę,żeby zrozumiał coś z tamtego doświadczenia o czym świadczy jego wręcz nienawiść do ówczesnego zawodnika, a dziś trenera Radka Sobolewskiego. Czyli on nadal uważa,ze to on miał rację. I w tym jest prawie tożsamy z Franzem Smudą. Prezes Lecha kiedy mu proponowano Probierza jako trenera odparł,że on ma profil psychologiczny Smudy i oni drugi raz na takie cudactwo się nie nabiorą. Legia też przeżyła najazd Smudy i też jej wystarczy. Chyba i Legia i Lech to dla Michała jednak za duży rozmiar kapelusza.

O tym,że byli tacy co grali i trenowali w Cracovii i Legii.
"Gazeta Krakowska " wymienia takich co byli w Legii i Cracovii w osobach piłkarzy : Piotr Giza, Maciej Murawski,Sebastian Szałachowski,Jacek Magiera,Tomasz Brzyski Janusz Gol oraz trenerów Stefana Majewskiego i Lesława Ćmikiewicza. Ja w pamięci swojej , przepastnej wyszperałem jeszcze trenerów : Artura Woźniaka i Michała Matyasa oraz zawodników; Radosława Cierzniaka. Jacka Cyzio. Michała Golińskiego,Macieja Gostomskiego, Kazimierza Jałochę i Henryka Stroniarza. W pamięci mi pozostało jak Majewski i Ćmikiewicz opijali zatrudnienie ich w Cracovii w 2006 roku przez Janusza Filipiaka. On jeszcze nie bardzo wiedział ile to taki trener z nazwiskiem może zarabiać i miał przekonanie, jak w Firmie,że kierownik musi zarabiać więcej od zwykłego robotnika. Więc dostali od profesora apanaże o jakich ich koledzy trenerzy w naszej lidze mogli tylko pomarzyć, no to i świętowali śpiewem chóralnym pieśni w parku Szustra powszechnie uznanych za patriotyczne, jak "Góralu czy ci nie żal".. A obaj znali się z Legii, gdyż Majewski grał chyba od 1979 roku do 1984 ,a Leszek grał do 1979 roku, a potem od 1981 do 1982 roku był asystentem u Kazia Górskiego. Razem w latach 2003/04 trenowali jeszcze Amikę. Majewskim jest Szefem Akademii trenerów,a Leszek mieszka przy Ludowej, dobrze wygląda, zabarwił włosy na czarno. Miał sklepik z antycznymi lampami przy Belgijskiej,ale go sprzedał i jest tam teraz restauracja. Ale już do niej nie chadza, organizm gorzały nie trawi, nie te lata.

O tym,że cieszy ,iż nasz prezes wychodzi z kąta i z cienia.
Dobrej grze drużyny towarzyszą sukcesy Mioduskiego na niwie publicznej. Nasz prezes chyba wreszcie zrozumiał,że ten sport piłkarski to jednak rodzaj zabawy i to jak by nie patrzeć w rodzinie. Nie jest to bezlitosna walka korporacji o udział w rynku i płynące stąd zyski.Pamiętamy z jaką pryncypialną zajadłością prezes krytykował powiększenie ligi i jak PZPNowi wytykał co powinien zamiast tych zmian robić,a czego nie robi. Nie wiemy jakim czynnikom przypisać zmianę tonacji i nastawienia Mioduskiego do działalności PZPN,ale i Boniek , Koźmiński i Sawicki uznali go za partnera,a to co mówi za konstruktywną krytykę.Ponoć w PZPN uznali go już za swojego, który ma świeże i nowatorskie spojrzenia na problemy i ma koncepcje ich ewolucyjnego rozwiązywania. Jeszcze mu jakiego wiceprezesa zaproponują. "Niech nie gada, niech pokaże co potrafi." Już w NKO nie potraktowano odwołania Legii od kar per noga, bo złożył je człowiek z którego zdaniem trzeba się liczyć.Do tego w praktyce pokazał,że Legia chce przyczyniać się od rozwoju polskiej piłki czyli dzielić się z innymi swoimi , dużymi pieniędzmi. Przecież te 1,5 mln Euro to roczny budżet Akademii Zagłębia. I jest to taki sygnał,że Legia chce być okrętem flagowym naszej piłki w oparciu o polskich piłkarzy.Na czym każdemu klubowi powinno zależeć. Patrząc na taką Cracovię to ona idzie w odwrotnym kierunku i nie tylko na okręt,ale nawet na tratwę ratunkową się nie nadaje.

O tym,że Cracovia musi się znowu uczyć jak grać z Legią.
Mnie jeszcze w pamięci tkwi zeszłoroczna porażka z Cracovią 0:2. Nie mogłem spać , nie mogłem jeść, nikt nie mógł ze mną spokojnie pogadać.Można przegrać, nawet z Cracovią,ale takiej bezradności to ja od prawie 30 lat nie widziałem. Probierz naszą drużynę obnażył . A uczynił to bo naszą grę dokładnie rozpracował. Co takie trudne nie było, bowiem oprócz ubóstwa taktycznego zawodnicy motorycznie byli cieniutcy. I po roku, kiedy wydaje się,ze Legia została nieco osłabiona,a rywal lekko wzmocniony jest przewaga,ale na naszą korzyść. Probierz wbrew temu co mówi analizuje grę rywali i dość precyzyjnie ustala plan taktyczny i organizację gry. Wczoraj zagrał ustawieniem 4-1-4-1,aby zagęścić środek pola gry, w którym nasi zawodnicy rozprowadzają akcje ofensywne. Ale chyba przecenił możliwości Janusza Gola, który gra dobrze,ale jak byśmy powiedzieli "dobrze jak na swoje 35 lat". Gol już najlepsze lata ma za sobą. Więc sam za naszymi akcjami nie mógł nadążyć i wytwarzała się potężna luka przed ich polem karnym. W przerwie wzmocnił zadania defensywne i dzięki dużej ruchliwości swoich zawodników klęski nie poniósł,a na co się po I połowie zanosiło.

O tym,ze Cracovia gra brzydko.
Liczni komentatorzy powiadają ,ze Cracovia czyni stałe postępy ,że najpierw tylko dobrze się broniła i tylko kontrowała.A teraz ponoć potrafi narzucić swoje warunki , stara się utrzymywać przy piłce i jest w ofensywie lepiej zorganizowana. Poza tym się nie osłabiła. I to jest prawda. Tylko,że ta prawda jest taka,że Cracovia jest po prostu słaba.Można by zapytać tych co mówią o braku osłabień, a kto w tej Cracovii jest taki mocarzem, kto oprócz 35-letniego Gola ma więcej niż przeciętne umiejętności.Parafrazując Probierza można powiedzieć,że nikt nie odszedł, bo nikt ich nie chciał.Nawet za marne 1.5 mln Euro.To,że graj pewniej niż onegdaj wynika z tego,że mają bardzo dobrego, charyzmatycznego trenera, który układa zespół już ponad 3 lata oraz temu,że nie zmieniają zbytnio kadry drużyny. Taki stan powoduje,że Cracovia nie jest wielką drużyna,ale za to solidną i stabilną.Nie notuje jakiś spektakularnych wzlotów,ale nie ma i upadków. Po prostu wychodzą na boisko po punkty i punktują . Bardziej u siebie niż na wyjazdach. A na taką Legię to o ten przysłowiowy paznokieć wczoraj było za mało.

O tym,że nasi zawodnicy "imponują " skromnymi warunkami fizycznymi.
Kiedy tak popatrzymy na składy drużyn , to w Legii ten dobór chyba wygląda w ten sposób,że im niższy i lżejszy tym lepszy. Wyjątek Pekharta potwierdza regułę. Wymieńmy tylko : obrońcę Karbownika - 172 cm wzrostu 66 kg wagi i dalej Vesovicza 177/70, Luquinhasa 169/60 , Martinsa 169/60 ,a nawet Kante , który jak na napastnika ma 184 cm i waży jak dobra mucha 76 kg.A w takiej Cracovii mikrusami byli( a i tak na tle Legii to dryblasy,) Loshaj 174/71 i Wdowiak 174/60 i to oni należeli do słabo wyposażonych. Reszta była wyraźnie wyższa i cięższa. Oczywiście na boisku liczą się przede wszystkim umiejętności tzw. piłkarskie. ale w walce wręcz. przy przepychaniu, zatrzymywaniu, wyskoku itp. warunki fizyczne nabierają znaczenia. Tym bardziej przy taki sędzim jak Marciniak, który słabszym fizycznie w walce o piłkę preferencji nie zwykł przyznawać.

O tym,że media oczekiwały "otwartej gry"
Były to oczekiwania na wyrost, gdyż oparte o takie przekonanie,że skoro wczorajszy mecz o niczym nie decyduje to oba zespoły zademonstrują dziwowisko. Ale przecież realnie rzecz oceniając to Cracovia pod Probierzem tak grać nie będzie. Bo jest do braku zapewnienia bezpieczeństwa własnej bramki nienawykła czyli jest organicznie niezdolna do wystawiania głowy na zadawane bezkarnie ciosy. Probierz po pierwsze nie chce po frajersku przegrywać.I bardzo dobrze.Natomiast nasza drużyna świeżo nabytym zwyczajem szybko zdobywa bramkę i potem po arcymistrzowsku kontroluje grę i panuje nad sytuacją na boisku. Oby tak dalej!
9niedziela, 01, marca 2020 12:20
CTP
Dla mnie ten mecz był meczem prawdy, który miał mi odpowiedzieć na pytanie, jaka ta wiosenna Legia naprawdę jest. Do tej pory mierzyliśmy się z dwoma beniaminkami i zespołem, którego forma pikuje ostro w dół. Wczoraj zagraliśmy z zespołem, który absolutnie nieprzypadkowo znajduje się na pozycji wicelidera.

Niestety, Vukovic najwyraźniej przestraszył się stawki meczu i Legia wyszła na boisko w ustawieniu dość defensywnym, z Antolą, Martinsem i Gvilią na środku pomocy. Pewnie jest to "gdybologia" z mojej strony ale wydaje mi się, że gdyby na pozycji nr "10" zagrał Luqi, to pierwsza połowa byłaby dla nas bardziej okazała pod względem liczby strzelonych bramek i nie musielibyśmy drżeć o wynik meczu do końcowego gwizdka.
Na szczęście skończyło się dobrze, choć na początku tej II połowy zacząłem mieć uczucie deja vu z meczu z Rakowem.

Ten "mecz prawdy" pokazał mi kilka rzeczy:
Mamy naprawdę dużą siłę ofensywną. Liczba stworzonych akcji bramkowych naprawdę robi wrażenie. Kuleje jeszcze wykończenie, bo brakuje wypracowywania czystych okazji. Jest jeszcze dużo niezrozumienia, gdy podchodzimy pod pole karne przeciwnika. Kante wczoraj też jakoś nie mógł się odnaleźć na boisku.
Wysoki pressing też robi wrażenie. W I połowie, momentami, Cracovia nie była w stanie wyjść z własnej połowy i często po kilkunastu sekundach od naszej straty piłka znowu lądowała u naszych stoperów.
Zdecydowanie musimy poprawić niski pressing. Prowadzimy 2 bramkami i nie za bardzo potrafimy kontrolować to, co się dzieje na boisku. Nie potrafimy wybijać przeciwników z uderzenia i zbyt często dajemy sobie narzucać ich styl grania. Z tego, moim zdaniem, wyszedł ten bezsensowny karny dla Craxy i to jest zdecydowanie do poprawy. Mnie osobiście brakuje na boisku piłkarza, który byłby odpowiedzialny za realizację takiej taktyki, takiego Jodłowca z czasów Staszka czy Vadisa z czasów Magiery. Brakuje mi kogoś, kto wziąłby na siebie ciężar regulowania tempa gry. Prowadząc 2 bramkami, naprawdę nie musimy rzucać się do kolejnych szaleńczych ataków.

Jeszcze słówko o Vukovicu, bo widzę, że "ego" jednego z forumowiczów w dalszym ciągu czuje się niezaspokojone. Drogi kibicu, bardzo cię proszę, abyś nie rzucał tekstów, że pozostawienie Vukovica było elementem długofalowej wizji prezesa Mioduskiego, bo mi się ze śmiechu porobią zajady. Very Happy
A co do tej decyzji, to mój sprzeciw opierał się na 3 przesłankach:
Po pierwsze, każdy szanujący się trener ma w swym notesie nazwiska piłkarzy, których zazwyczaj potrzebuje, aby realizować swój pomysł na drużynę. My w tamtym czasie nie mieliśmy piłkarzy, z którymi moglibyśmy zawojować coś więcej niż naszą ligę. Nie wiem, czy nawet teraz takich mamy. Notes Vuko, z oczywistych względów raczej jest pusty.
Po drugie, piłkarze niemal w każdym klubie mają tendencję do wybierania sobie meczów, w których grają na 100%. Im słabszą pozycję w klubie ma trener, tym takie niebezpieczeństwo jest większe. Na razie, wydaje się, że ten problem naszego trenera nie dotyczy, choć mecz z Rakowem mógłby potwierdzać tę tezę.
Po trzecie, wielu młodych niedoświadczonych trenerów lubi wymyślać tzw. kwadratowe jaja i ustawiać drużynę tak, że piłkarze sami nie wiedzą, co mają grać. Vide: 3-5-2 trenera Klafurica. Na szczęście, Vukovic takich hocków-klocków nie odstawia i chwała mu za to.

Reasumując, jeśli druga drużyna w tabeli tak bardzo odstaje od Legii w tak wielu aspektach, to, gdyby liga kończyła się po 30 kolejkach (tak jak powinna), mistrzem można by już obwołać Legię. Niestety, mamy jeszcze te 7 meczów i tutaj różne cuda mogą się zdarzyć.
10niedziela, 01, marca 2020 16:34
a-c10
@ Senator:

Wygląda na to, że w bieżącym sezonie głupie bramki tracimy niemal wyłącznie z Legią. No cóż, w przyrodzie nic nie ginie. My Wam cztery gole i dwa zwycięstwa, Wy nam tytuł i będzie git ;D

@ Kibic60:

A gdzieżbym ja Ci bronił się cieszyć. Wręcz odwrotnie. W końcu - o czym, niestety, zatrważająco często się u nas zapomina - i piłka nożna w szczególności, i sport en bloc po to właśnie istnieją. By nieść ludziom radość.

Ciesz się zatem i serdecznie proszę, abyś moich słów nie odbierał jako prób zepsucia Ci humoru, a jedynie płynącą z sympatii chęć przypomnienia, że od skakania zbyt wysoko można sobie rozbić głowę o żyrandol. Przed nami jeszcze jedna trzecia sezonu (nawet z delikatnym okładem). Legii w ostatnich latach parokrotnie zdarzało się zdobywać tytuł nie dlatego, że pod koniec lutego prezentowała się okazale, a dlatego, że w tzw. money time umiała wygrać nie tylko z rywalami, lecz także - przede wszystkim? - z własną słabością. Jak w podobnych warunkach zaprezentuje się "kolektyw" Radovicza? O tym dopiero możemy się przekonać.

A co do tego, że bez naszych błędów strzelilibyście inne bramki - ach, ten kochany tryb przypuszczający! Ciotka, wąsy, te rzeczy. Równie "dobrze" ja mógłbym stwierdzić*, że bez tych błędów komplet punktów pojechałby wczoraj do Krakowa.

@ Zbyszek:

Nigdy nie ukrywałem, że Michał Probierz to nie jest postać z mojej bajki. I fakt, że jakiś czas temu facet został szkoleniowcem Cracovii, nic a nic w tym temacie nie zmienia. Niemniej jednak przyznam szczerze, że turlam się po podłodze ze śmiechu, gdy lekko licząc 3/4 piłkarskiej polski za punkt honoru stawia sobie udowodnienie wszem wobec jaki to z tego Probierza głąb i niedorajda. I jak to w amerykańskich serialach klasy F, wszystko, co typ powie, jest wykorzystywane przeciwko niemu w Najwyższym Sądzie Wszechsieci, Trybulane Facebooka, Autonomicznym Wydziale Twittera i innych takich. Mógłby np. stwierdzić, że mamy dziś niedzielę, pierwszy marca 2020, parę minut po szesnastej, a i tak tłuszcza zaczęłaby się drzeć, że co to on niby pierdoli. Wiesz, jestem w stanie zrozumieć takie zachowania u miernot, które podejrzliwie patrzą na każdego, kto choć trochę przerasta je intelektem. Ale u Ciebie...!? Ulitujże się, co? Smile

Weźmy taką choćby sprawę transferu Slisza. Probierz pogratulował Waszemu klubowi odważnego transferu. Po czym dorzucił tę oczywistą prawdę, że nie doszłoby doń, gdyby chłopak miał oferty z zagranicy. No i o co tu kopie kruszyć...? Oczywista oczywistość. Gdyby podobna wypowiedź poszła z ust - nie celuję - Kazimierza Moskala, nikt by nawet uwagi nie zwrócił. No ale wiadomo: Probierz! Niedziela, pierwszy marca, co on pieprzy. Naprawdę chce Ci się w to bawić?

Kurczę, było w ciągu ostatnich nastu lat wielu trenerów (i u nas, i u Was, i w paru innych miejscach także, a jakże), co to gryźli się w język, używali retorycznej bawełny, nie lansowali się z którąś tam żoną i którymś tam Mercedesem, etc. I mieli bardzo dobrą prasę. I co? Ano wiadomo. Część potonęła w odmętach niższych klas rozgrywkowych. Część zaraz potonie. Część dała sobie sawsiem spokój z trenerką i udziela się jako - pożal się Boże - medialni eksperci (tak, to do pana, panie Podoliński). A tego głąba i niedorajdę nieodmiennie ktoś chce zatrudniać, ufać mu i płacić. Ot, ciekawostka, nie sądzisz?

Jak na moje, o ile w ogóle - poza nieistotnymi względami estetycznymi - należy się o coś M.P. czepiać, to właśnie o to, że wbrew własnym słowom ma ociupinkę za cienką skórę. Przez co w zimie "zrobił Nawałkę". Były selekcjoner przejął się swego czasu pieprzeniem jakiegoś skandynawskiego dziadziunia, przez co rozmontował świetnie działającą maszynkę, przez co na rosyjskim Mundialu daliśmy ciała. Probierz natomiast z kompletnie niezrozumiałych powodów postanowił nadstawić ucha na postękiwania samozwańczych arbitrów elegancji i kibiców innych drużyn o "Dośrodkovii". Miejmy nadzieję, że szybko sobie te uszy przemyje. Może nawet użyć w tym celu tej rudej wódy, do tego akurat powinna nieźle się nadać Wink

* tu uwaga dla tych co słabiej kminiących: to tylko figura retoryczna. Nie twierdzę tak i nie mam najmniejszego zamiaru o tym dyskutować.
11niedziela, 01, marca 2020 17:46
kibic60
@ a-c10

"Ciesz się zatem i serdecznie proszę, abyś moich słów nie odbierał jako prób zepsucia Ci humoru, a jedynie płynącą z sympatii chęć przypomnienia, że od skakania zbyt wysoko można sobie rozbić głowę o żyrandol"

Dzięki za miłe, płynące z sympatii słowa, ale zapewniam Cię, że od mojego skakania nikt z Legii głowy nie rozbije Wink
Jest zupełnie przeciwnie, sądząc po wypowiedziach trenera i zachowaniu piłkarzy. Głowy mają chłodne, co udowadniają w kolejnych meczach.

"Jak w podobnych warunkach zaprezentuje się "kolektyw" Radovicza? O tym dopiero możemy się przekonać"

Na szczęście Radovica już w Legii nie ma o czym pisałem wcześniej.
Mamy trenera Vukovića, który jak się wydaje twardo stąpa po ziemi i z każdym meczem zdobywa "doświadczenie", Mam nadzieję, że na "wyniki" długo czekać nie będziemy.
12niedziela, 01, marca 2020 18:48
Zbyszek
@A-c10.
Oczywiście,że pisanie o Probierzu to łatwizna i sam się tego wstydzę.Smile. Natomiast nie jest prawdą,że Probierza postponują. Wręcz odwrotnie. On jest hołubiony i beze mnie. Jest chyba jedynym obecnie pozytywnie ocenianym człowiekiem polskiej piłki.Jeżeli gdzieś w czeluściach jakiegoś sracza znajdują się jakieś jego krytyki czy obelgi pod jego adresem, to wybacz,ale ja tam nie sięgam. Więc albo przedstaw dowody,że ktoś poważny mu ubliża poza nim samym (z upodobaniem wyzywa siebie od debili) ,albo nie konfabuluj. Piszę ostro, bo to by wyglądało,że ja kopię leżącego. A to dla człowieka, który przeszedł staranne podwórkowe wychowanie stanowi obelgę. Co do jego wypowiedzi o transferze to widzę,że też powoli przywykasz do wszechobecnego chamstwa. No cóż. Ja nie potrafię. Co go to obchodzi, co Legia robi? Nie jego interes, nie jego pies, nie jego pchły. Ja tylko wskazałem,ze chciał psa uderzyć,ale sam pierdolnął się w łeb, gdyż szyderczo skomentowałem to co on nazywa swoją zasługą.,że nikt z Cracovii nie odszedł. Bo nikt ich nie chce. Oprócz Probierza. Widocznie w Legii mają inne upodobania.
Przyznaję,ze można o nim pisać wielorako, gdyż jest to postać wielobarwna i wielowymiarowa. Niestety poszedł w celebryctwo i jeżeli ktoś się z niego wyśmiewa to jest sam sobie winien, bo nie mówi , tylko zbyt często pieprzy i to bez sensu.
Ja akurat go lubię. Ma on bowiem odwagę nie robić za tumana i nieuka , w odróżnieniu od większości ludzi piłki. Nie wstydzi,się,że dużo czyta.Obaj lubimy sięgać do fraszek Sztaudyngera i "Myśli nieuczesanych" Leca. Ja do ulubionych filozofów zaliczam m.innymi Nietzschego i osobliwie jego "Tako rzecze Zaratustra" wyłącznie w genialnym tłumaczeniu Wacława Berendta, on preferuje Schopenhauera, przy czym ja też od jego "Erystyki" się nie odżegnuję.Ba, również wierzę w sens ciężkiej pracy, nie tylko dla niejako niej samej,ale również jako swego rodzaju metody na osiągniecie sukcesu, na zasadzie,że żeby wygrać na loterii to trzeba kupić los. I obce mi było patrzenie przez palce na ludzi wprawdzie utalentowanych,ale nie wspierających zdolności ogromnym nakładem pracy. Więc moje uwagi pod jego adresem czynione są trochę na zasadzie dobrej rady "Chłopie pofolguj, używaj mniej słów,ale nadawaj im większe znaczenie. Masz już 48 lat. Wreszcie dorośnij".
13poniedziałek, 02, marca 2020 08:36
Moros
Nie wiem dlaczego ale przed tym meczem byłem spokojniejszy niż przez meczem z Jagiellonią. Pewnie niedługo przyjdzie mecz, że dostanę mokra szmatą w twarz, ale po Jagiellonii chyba uwierzyłem, że ten zespół wszedł na pewien poziom i można być spokojnym, że zagrają swoje. Z Cracovią to się potwierdziło. Chłopaki zagrali tak jak się tego od nich oczekuje. Teraz jeszcze dobrze by było zacząć punktować na wyjazdach.
14poniedziałek, 02, marca 2020 11:10
corazstarszy
@Senator
Corazstarszy kiedy to my ostatnio mieliśmy 6 punków przewagi będąc liderem?

Za trenera H. Berga w 13/14 przed rundą 31-37 i podziałem punktów mieliśmy 10 punktów przewagi nad następnym zespołem. 5 punktów z tej przewagi zostało wypracowanych jeszcze w 2013 pod wodzą poprzedniego szkoleniowca.
Za trenera Czerczesowa, po 35 kolejce sezonu 15/16 i zwycięstwie 4-0 nad Piastem mieliśmy 4 punkty przewagi.

Co do meczu, to już historia. Trudne przed nami - na wyjazdach Legia nie gra tak dobrze jak u siebie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1