A+ A A-

Legia - Piast 1-1: Komplikacje

W 33. kolejce sezonu mogliśmy świętować zdobycie mistrzostwa Polski. Warunkiem koniecznym było pokonanie Piasta Gliwice. Niestety Legia nie zdołała wywalczyć trzech punktów. Co więcej, goście byli blisko wywiezienia kolejnego zwycięstwa z Łazienkowskiej. Na szczęście kilka minut przed końcem meczu bezcennego gola zdobył Rosołek.

 

Był to ostatni mecz Majeckiego przed wyjazdem do Monaco. Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Majecki - Jędrzejczyk, Lewczuk, Wieteska, Karbownik – Wszołek, Antolić, Gwilia, Martins, Luquinhas – Pekhart. Goście rozpoczęli w składzie: Plach – Rymaniak, Czerwiński, Korun, Kirkeskov – Konczkowski, Sokołowski, Milewski, Hateley, Félix – Parzyszek.

Obie drużyny weszły w mecz z wzajemnym respektem. Gra toczyła się głównie w środku pola. W 17. minucie świetną akcją popisał się Luquinhas. Goście nie byli w stanie odebrać piłki Brazylijczykowi, który zakończył swój rajd mocnym strzałem. Plach odbił to uderzenie. Piast odpowiedział w 20. minucie. Mocny strzał na bramkę Legii oddał Kirkeskov, na szczęście przestrzelił. W 32. minucie legioniści rozegrali płynną akcję. Antolić posłał piłkę do Jędrzejczyka, jednak naszemu kapitanowi zabrakło precyzji przy próbie zgrania do Pekharta. W 36. minucie Piast miał okazję do kontry po stracie Gwilii. W sytuacji dwóch na dwóch Félix nie zdołał minąć ostatniego legionisty i obyło się bez zagrożenia, W 45. minucie dobrą okazję miał Gwilia, niestety nie trafił w bramkę. Minutę przed gwizdkiem na przerwę Wszołek ujrzał żółtą kartkę za uderzenie ręką Félixa. Goście rozegrali atak, po którym piłka wyszła na rzut rożny. Pod bramką Legii zrobiło się niebezpiecznie, jednak strzał jednego z zawodników Piasta minął bramkę.

Do przerwy było 0:0. Mecz nie był szczególnie emocjonujący. Gra była wyrównana, a wynik zasłużony.

Drugą połowę rozpoczęły dwa rzuty rożne dla Piasta – bez większego zagrożenia w polu karnym naszej drużyny. W 51. minucie Legia wyprowadziła kontrę, którą niecelnym strzałem zakończył Wszołek. Potem Luquinhas dwukrotnie minął Rymaniaka. W obu sytuacjach obrońca gości ratował się faulami, za które był karany żółtymi kartkami. Rymaniak musiał opuścić boisko. Legia miała przewagę jednego piłkarza, ale szybko straciła bramkę. W 58. minucie Milewski przewrócił się w polu karnym po starciu z Wszołkiem. Sędzia Marciniak podyktował rzut karny, którego skutecznym egzekutorem okazał się Félix. Było 0:1. Wkrótce potem Cholewiak zmienił Lewczuka. Jędrzejczyk przeszedł do środka obrony. W 70. minucie Pekhart otrzymał dobre dośrodkowanie, niestety nie trafił w bramkę. Kilka chwil później Pekhart oddał kolejny niecelny strzał, tym razem po podaniu od Karbownika. Wkrótce potem Na boisku pojawił się Rosołek, który zastąpił Martinsa. W 76. minucie Rocha zmienił Wszołka, a flankę zmienił Karbownik. W 78. minucie Pekhart nie trafił w piłkę po dośrodkowaniu Rochy. W 84. minucie Rosołek otrzymał świetne podanie od Karbownika i uderzył głową. Plach odbił strzał naszego zawodnika, ale piłka przekroczyła linię bramkową. Było 1:1. W 90. minucie Plach z trudem odbił strzał Gwilii. Legia nacierała do końca, ale nie zdążyła już zdobyć zwycięskiej bramki.

Piast znów okazał się niewygodnym rywalem dla Legii. Goście jak zwykle zagrali solidnie w defensywie, zademonstrowali dobrą organizację gry i z zimną krwią wykorzystali swoją szansę na bramkę. Legia przez wiele minut była pasywna, nie forsowała tempa i nie umiała na dłużej przejąć inicjatywy. Dopiero widmo porażki zmusiło sztab trenerski i samych piłkarzy do odważniejszych decyzji i bardziej zdecydowanej postawy. Oczywiście w kontekście walki o mistrzostwo Polski remis z Piastem nie jest wynikiem złym. Ewidentna niemoc legionistów w kolejnych starciach z ekipą trenera Fornalika martwi chyba bardziej niż strata dwóch punktów.

Dyskusja (23)
1sobota, 27, czerwca 2020 19:54
anonimowy_legionista
Dla mnie to trochę kompromitacja. Poza tym od 30 kolejki przestaliśmy narzucać rywalom swoje warunki. W sensie nie jesteśmy zdominować ich "fizycznie" na boisku, a po 30 kolejce były zajęcie z naciskiem na szybkość i dynamikę.
2sobota, 27, czerwca 2020 20:03
Senator
Przed meczem remis przyjmowalem z chłodnym optymizmem. Jest remis więc nie będę marudził. Do mistrzostwa potrzeba remisu za tydzień w Poznaniu lub 3 punktów w pozostałych 4 meczach.
Dziś graliśmy źle, wszyscy grali źle z wyjątkiem Karbownika w drugiej połowie. Jakie szczęście, że Go mamy. Więcej nie ma co pisać bo trzeba by jechać większości zawodników, a szczególnie po trzech podstawowych.
3sobota, 27, czerwca 2020 20:18
CTP
Jest progres: nie przegraliśmy z Piastem. Wprawdzie rywale grali w 10-tkę ale kto by się tam czepiał takich szczegółów...

A tak poważnie, to mamy powtórkę z poprzedniego sezonu, czyli czołganie się w rundzie finałowej i żebranie o remisy. Mistrzostwa raczej nikt nam nie odbierze ale mnie np. jest bardzo trudno o jakikolwiek optymizm przed europejskimi pucharami.
4sobota, 27, czerwca 2020 20:30
Senator
Jeszcze jedno spostrzeżenie, Piast pogodzony z utratą mistrzostwa.
Nie ma znaczenia że grał w 10. Przy remisie przedłuża grę itp itd, a przecież remis nic im nie dawał.
5sobota, 27, czerwca 2020 20:32
corazstarszy
Niedosyt – tak, ale i poczucie ulgi, że nie przegraliśmy. Tak jak Senator pisze, jeszcze albo remis w Poznaniu potrzebny, albo jakiekolwiek zwycięstwo.
Pewnie Vuković uczulał na to, że Piast dobrze zbiera bezpańskie piłki, ale teoria to jedno, a wykonanie trudniejsze. Przed karnym była nakładka Hatleya na Antoliciu. Nie mieliśmy szczęścia w tej sytuacji. Jedyny ich celny strzał. Ale też nie upilnowaliśmy.
Legia dosyć silna psychicznie. Akcja na 1-1 na dużym spokoju. Zero paniki. Korun dużą robotę zrobił - pobiegł za Pekhartem, zostawiając Macieja Rosołka.
Dobra reakcja Vukovicia po Białymstoku. Napastnik jest potrzebny. A Pekhart w 2. połowie - całkiem całkiem. Ciekawe zmiany. Rocha – bardzo udane wejście. Chyba same udane zagrania w każdej sytuacji. Powinien mieć asystę. Nawet nie spodziewałem się, że on tak umie, ale wychodziło mu wszystko.
Fizycznie Legia lepiej niż się spodziewałem. Fajnie Martins, niefajnie – Gwilia i Wszołek. Jest też kryzys gry Antolicia, ale on przed epidemią bardzo wysoko sobie poprzeczkę zawiesił.
Mnie indywidualne pojedynki z Piastem nie martwią. W zeszłym sezonie, my ich ograliśmy dwa razy w lidze, oni nas – raz, i wiemy, jak było. Teraz oni będą mieć korzystny bilans indywidualnych gier, ale to Legia będzie wyżej w tabeli.
Chyba pierwszy raz widziałem Michała Karbownika nie na lewej obronie.

@CTP
Wprawdzie rywale grali w 10-tkę ale kto by się tam czepiał takich szczegółów...

Bardzo błyskotliwa ironia. A oni to niby jak w Warszawie wygrali w marcu? Która to była wówczas minuta? 8?
Z takim szpitalem w drużynie rzeczywiście ciężko będzie cokolwiek zwojować poza krajem.
6sobota, 27, czerwca 2020 20:57
Senator
@Corazstarszy
Rocha miał jedną stratę na naszej połowie, niebezpieczną stratę.
Tak jak pisałem nie chcę oceniać , ale jak już wymienisz niefajnych do dodałbym Jędzę.
Co do Europy to pisałem już na aucie co i jak.
7sobota, 27, czerwca 2020 21:18
Zgred Maruda
Pewnie kontuzje, przemeblowanie składu, kłopoty. Panowie wyżej właściwie ocenili ten mecz i kłócić się nie zamierzam. Gramy - jak gramy - nie za dobrze...ale i nie tak źle. Remis - daje sens ( no nie tak ładny, ale jednak).
I taka , mała uwaga - przy kłopotach( kontuzje, kartki)
Lądujemy na peryferiach gry...nawet z 30- miejscową ławką nie mamy siły.
W ewentualnej Europie -jesteśmy ...( no właśnie? gdzie jesteśmy?)
8sobota, 27, czerwca 2020 21:41
corazstarszy
@Senator
dodałbym Jędzę

Tak. On chyba bardzo się pilnował, żeby 12 kartki nie dostać.
Z tym Rochą to musiało mi umknąć. Ale w wielu sytuacjach wręcz mnie zachwycił.
Po wypowiedzi pomeczowej widać, jakie to są nerwy dla trenera. Od 37 kolejki rok temu, to chyba jego najbardziej emocjonalna wypowiedź. Chodzi mi o Marciniaka. Pomijam wzięcie przez Vuko w obronę Kulenovicia i Kante, bo to były inne sytuacje.
9niedziela, 28, czerwca 2020 09:54
CTP
Jest jeden pozytyw z wczorajszego meczu: opcja z Karbownikiem na prawej obronie. Wydaje się, że może z powodzeniem zastąpić kontuzjowanego Vesovica. No bo Jędrzejczyk, to już chyba nie te lata, żeby biegać od pola karnego do pola karnego - kompletnie zawiódł. A Stolarski jakoś nie może znaleźć uznania w oczach trenera. Tylko pojawia się od razu pytanie, czy Rocha jest w stanie utrzymać lewą obronę na odpowiednim poziomie. Wczoraj mu to nawet nieźle wychodziło ale trzeba pamiętać, że wszedł na bardzo osłabionego przeciwnika i to właśnie po jego stronie.

Natomiast, jeśli chcemy cokolwiek ugrać w Europie, to ściągnięcie sensownego napastnika jest po prostu koniecznością. Wczoraj ja się zastanawiałem, czy w I połowie Perkhart miał jakikolwiek kontakt z piłką. Nawet gdyby Kante był zdrowy, to jakość obecnej kadry gwarantowałaby góra 4 rundę LE.
10niedziela, 28, czerwca 2020 10:19
sektor212
Jak dla mnie dobry mecz. Nie usypiałem. Bardzo cenne 3 punkty dodatkowo wywalczone ambitną grą do końca. Wczoraj 25-stopniowy upał i dobrze zorganizowany rywal w obronie, nie ułatwiał Legii tworzyć wielu sytuacji bramkowych. Dodatkowo Legia przy obecnych kłopotach kadrowych utraciła wcześniej wypracowany pewien automatyzm i para Wszołek & Jędza grała z dużo mniejszym zrozumieniem. Jędrzejczyk o ile w obronie grał poprawnie, to jego wejścia ofensywne nic nie wnosiły. Dużo strat, spora ilość niecelnych bądź nie w tempo podań. Obaj zawodnicy zaliczyli słabe zawody. Natomiast faul Wszołka w najdalszym miejscu pola karnego od bramki by zupełnie nieprzemyślany.
Akademia show - mecz wychowanków Legii.
Majecki - ostatni występ w Legii, lecz bez żadnych fajerwerków. Ogólnie bardzo dobru młody wychowanek, który jeszcze nie potrafi spektakularnymi interwencjami wygrać drużynie meczu. Znakomity transfer dla dalszego rozwoju zawodnika. Przytulona kwota za sprzedaż naszego bramkarza również zasługuje na uznanie. Radkowi życzę powodzenia i nr 1 w bramce Monaco.
Karbownik – najlepszy na boisku. Jak widać, równie dobrze radzi sobie na obu flankach obrony. Przy dłużej absencji Vesovića może zasadne będzie grać w defensywie na bokach Karbownik & Rocha? Portugalczyk wczoraj pokazał się z dobrej strony.
Rosołek – kolejny mecz, w którym strzela bardzo istotną bramkę w kontekście wyniku. Aż trzech młodzieżowców grało w tak istotnym meczu z czego, dwóch zagwarantowało nam cenny remis. Brawo!
Gwilia – szereg bardzo złych wyborów i niedokładnych podań. Za często zwalniał grę. Potrzebował 3 czy 4 kontaktów z piłką, by pchnąć akcję dalej. A już zupełnie nie zrozumiała, była gra bez piłki. Zbyt często przemieszczał się w strefy, dublując pozycje kolegi. Nagle mamy dwóch zawodników koło siebie bez możliwości wymiany piłki. Natomiast, kiedy dobrze znalazł sobie przestrzeń do gry, to stał i czekał na piłkę bez ruchu. Tak grając to kiedy i jak można zaskoczyć rywala szybkim rozegraniem czy uderzyć na bramkę? Krótko mówiąc, myśli i organizuje grę zbyt wolno. Gruzin ostatnio nie zachwyca mnie swoją postawą. Sama walka na 10 nie wystarczy na defensywnie nastawionych rywali.
Luquinhas – kolejny dobry występ naszego skrzydłowego. Mam wrażenie, że poza Karbownikiem to pozostali koledzy nie nadążają za Brazylijczykiem w grze.
Pekhart – pierwszą bramkową sytuację wypracował sobie dopiero w 70 minucie. Dla mnie to zaskoczenie!!! Przy tak nisko ustawionym rywalu, który zmusza nas do gry górą, Czech na 2 -3 metrach nie za bardzo umie urwać się rywalowi. Zatrudnienie Pekharta miało nam gwarantować przewagę walce o górne piłki. W Białymstoku czy wczoraj na Ł3 nie rysowała się dominacja Czecha w powietrzu. W grze kombinacyjnej na małej przestrzeni jak na razie nie przekonuje mnie. Prostopadła zagranie na wolne pole to przegrywa pojedynki biegowe z obrońcami lub jest ułamek sekundy spóźniony. Trochę mało jakości jak na tak doświadczonego zawodnika.

Wiele kibiców jest oburzonych grą ekipy z Górnego Śląska. Przyjezdni postawili autobus i nic ciekawego w meczu nie zaprezentowali. W przerwie częśc kolegów twierdziła, że gry Piastunek nie da się oglądać.
Ja mam odmienne zdanie. Poniżej zacytuje wpis jednego kibica.
„Piast zagrał to, co zawsze, czyli dyscyplinę taktyczną i nastawienie na jakiś strzał. Warto zauważyć, że Piast w ostatnich dwóch meczach na Legii oddał łącznie trzy celne strzały na bramkę, które zakończyły się 3 golami. Czy zatem można się dziwić taktyce Fornalika? Przecież Piastowi na Legii wystarczy jedna okazja, jeden strzał i gol murowany”.
Dokładnie mam takie same odczucia. Fornalik jest mistrzem gry w destrukcji i przeszkadzania na boisku. Pozioma linia obrony ustawiona nisko na 11 metrze, kiedy pierwsza formacja broni na 18-20 metrze. Średnio cała gra defensywna Piasta skupiona 7-9 metrach, stanowiła dla Legii zasieki, bardzo ciężkie do sforsowania. Taktycznie zespół gości grał doskonale. Czytanie gry, ustawianie się na boisku, podwajanie czy też potrajanie ataku przy niski agresywny pressing i Legia własne atuty miała zneutralizowane do minimum. Do tego dodajmy znakomitą grę Czerwińskiego w środkowej części boiska oraz profesurę Kirkesova, który na swojej flance nakrywał czapką Wszołka, Cholewiaka czy Luquinhasa. Żaden skrzydłowy nie hasał w jego strefie obronnej. Część kibiców uważa, że skrzydłowi Legioniści zagrali fatalnie, a ja upieram się i przyczynę słabszej gry upatruje w doskonałej postawie rudego obrońcy.

Marciniak i komentarz innego kibica, z którym również się zgadzam 100%
„Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja nie mam wrażenia, że sędzia Marciniak sędziuje na niekorzyść Legii – on po prostu fatalnie sędziuje i o ile czasami ciężko mam sobie przypomnieć kto sędziował jakiś mecz o tyle te sędziowane przez naszego „eksportowego” sędziego mecze przypominam sobie bez trudu (zarówno te w PL jak i w Europie). Czasami zastanawiam się na ile ten gość jest jeszcze sędzią a na ile reżyserem wydarzeń na boisku ( bez podtekstów korupcyjnych). Ewidentnie ma tendencję, że w sytuacjach kontrowersyjnych, takich 70%-30% zawsze wybierze to 30%. Niby się obroni, ale niesmak pozostanie".
11niedziela, 28, czerwca 2020 10:28
Zbyszek
Dziś będzie krótki spicz i tylko parę refleksji, bowiem w silnym niedoczasie jestem.

Sędziowanie.
Sędzia Marciniak bo o nim mowa chyba nie bardzo jest w stanie posędziować meczu po prostu poprawnie, on musi ,albo bardzo dobrze,albo kiepsko. Wczoraj pokazał jak się sędziować nie powinno.Wrócił do starych, niedobrych nawyków. Poruszał się zbyt daleko od akcji, więc sytuacje oceniał na czuja, nie współpracował z asystentami, poza spalonymi i lekceważył VAR. Chociaż dobrze,że przy bramce dla Legii, której uznać nie zamierzał Gil tak mu w uszy gwizdał i świergotał,że nie miał wyjścia jak pokazać na środek boiska. Zawodnicy obu drużyn rychło zorientowali się,że Marciniak nie jest w stanie widzieć wszystkiego, więc przy każdym styku padali na boisko. Kto pierwszy ten uzyskiwał wolnego.Będąc w normalnej formie pozwala on grać,bo to sport dla młodych zdrowych mężczyzn.a wczoraj był najważniejszym aktorem w marnym teatrze . mimo,że zawodnicy grali delikatnie ,aby tylko krzywdy sobie nie zrobić. Przerywał więc grę, teatralnymi gestami i podniesionym głosem pouczał graczy, szafował kartkami,a przywilej korzyści stosował zależnie od upodobania - raz tak,a później w identycznej sytuacji już nie. Ale najbardziej się pogubił w dwóch kluczowych decyzjach. Ja nie wiem czy był faul na rzut karny. Dla mnie nie. I nie o to chodzi,ale Marciniak zrobił to samo co w meczu Niemcy - Szwecja podczas MŚ w Rosji w podobnej sytuacji w której karnego nie podyktował ( miał rację ) ,ale za nieskorzystanie z VAR w kontrowersyjnej sytuacji wypadł z grafiku sędziów na dalszych etapach Mistrzostw. Wczoraj kiedy asystentka nie sygnalizowała faulu miał obowiązek skonfrontować się z VARą.I tu osobisty wtręt.Niestety dla mnie , kiedy zobaczyłem po rzekomym faulu Wszołka gracza Piasta Milewskiego jak pada , jak się zwija, jak udaje ,że za moment umrze to przypomniała mi się sytuacja Milewskiego z Kante. Wówczas uznałem,że Kante z premedytacją go kopnął w efekcie czego Milewski doznał poważnej kontuzji stawu kolanowego z podejrzeniem zerwania więzadeł przednich . Okazało się,że to było tylko niegroźne zbicie. To wczorajsze cwaniackie i oszukańcze zachowanie Milewskiego karze mi zweryfikować ocenę tamtego wydarzenia z udziałem Kante. On go nie kopnął.ale dotknął i to niezbyt mocno,a na pewno niespecjalnie. Do sędziów należy,aby takie padaki eliminować z boisk. W drugiej kluczowej sytuacji dla mnie nie było faulu Rymaniaka na Luquinhasie,a wiec nie mogło być mowy o drugiej żółtej i w efekcie czerwonej kartce. I w tym wypadku asystent nie sygnalizował faulu, więc obowiązkiem Marciniaka, gdyż sprawa tyczyła usunięcia zawodnika z boiska, było sięgnięcie do VARy. W przypadku sędziego nie oceniam go tak krytycznie dlatego,że po sławnym Marciniaku należy spodziewać się więcej,ale pracę każdego innego sędziego oceniłbym równie negatywnie.

Nastawienie taktyczne.
Wczoraj i Legia i Piast wyszły na mecz z nastawieniem,żeby go nie przegrać,a jak się uda to go wygrać. Lecz prawie cały arsenał poświęcały na obronę ,a tylko pojedyńcze wypady na atak. Od opracowań Walerego Łobanowskiego przyjęło się dla celów analitycznych mówić,ze w ofensywie jest ta drużyna,która jest w posiadaniu piłki . Przy czym dość szybko fachowcy zaczęli mieć wątpliwości, czy tak naprawdę w ofensywie jest drużyna, która wprawdzie ma piłkę,ale rozgrywa ją w pobliżu własnej bramki. W epoce komputerów i oprogramowań do nich zaczęto wykorzystywać dane statystyczne i mówić,że nastawiona ofensywnie była ta drużyna, która miała większy % posiadania piłki,wykonała więcej podań, była więcej czasu na połowie rywala niż na własnej czy oddała więcej strzałów. I tu też specjaliści mieli wątpliwości, bowiem zbyt często te parametry nie prowadziły do wygranej. Specjaliści twierdzili,że we współczesnej piłce ta drużyna jest w ataku, która ma więcej zawodników przed piłką , a mniej za piłką. Praktyka boiskowa przyznała rację nowocześnie myślącym po meczu Hiszpanii z Rosją na MŚ w Moskwie,kiedy to Hiszpanie mieli m.innymi 84% posiadania piłki , wymienili ponad 1000 celnych podań i byli prawie 75% czasu na połowie Rosjan. We wczorajszym spotkaniu oba zespoły tak się szanowały,że chyba najlepiej by się czuły jak by bez wychodzenia na bosko zainkasowały po punkcie. Dopiero prezent Marciniaka dla Piasta zmienił trochę oblicze meczu i nasza drużyna wzięła się za atakowanie. Mam taką podejrzliwość patrząc na grę Legii w ostatnich meczach,że trener Vukovicz w swej zachowawczości,żeby tego nie nazwać bojaźnią doszedł do przekonania,że remisy nam wystarczą do Mistrzostwa. Chociaż przysłowie mówi,że ze strachu jeszcze nikt niczego nie wygrał, to może nie odnosi się ono do piłki kopanej i to w naszym wydaniu..

Nadmiar kontuzji.
Tak jakoś w analizach przechodzimy obojętnie, nie zwracając uwagi na plagę kontuzji zawodników i to kluczowych Legii.Tak jak by to była rzecz normalna. Przed laty , za kadencji Urbana , zaistniała podobna sytuacja, tylko były to nagminne kontuzje mięśniowe i ja alarmowałem,aby przywołać zewnętrznych fachowców do ocen przyczyn i znalezienia środków zaradczych. Okazało się,że dietetyk sprowadzony z Polonii wymyślił sobie,że nie będzie uzupełniał białka i protein czystym zdrowym mięskiem,ale jogurtem. Wówczas pozwoliłem sobie na żart : "Rozmawia piłkarz z ligi niemieckiej z graczem Legii i mówi,że oni tak ciężko trenują,że muszą spożywać 10000 kcal dziennie. Na to nasz zawodnik : niemożliwe ,aby jeden człowiek mógł wypić dziennie bekę jogurtu ". Obecnie kontuzje w Legii mają charakter przeciążeniowy.I oczywiście niczego nie przesądzając można zasugerować,że fizjologii się nie oszuka i albo w trakcie długiej przerwy pandemicznej kilkoro ( oby tylko) zawodników nie prowadziło sportowego trybu życia wyłącznie bycząc się i leniuchując lub też trunkując. Przy czym jedno nie wyklucza drugiego. Jest to ogromny problem dla trenera,aby nie dopuszczać do przemęczenia i do nadmiernych obciążeń oraz eksploatacji zawodnika. Tylko,że jednak nie należałoby wpuszczać na boisko zawodników z nie do końca wyleczonymi urazami, bo jak wczoraj np. Pekhart tylko statystują na boisku. Mnie dziwi,że trener narzeka na zmęczenie Gwili a wystawia go jak by bez niego Legia nie istniała.A Gwilia jako ofensywny pomocnik niczego pozytywnego do gry Legii nie wnosi. Lepszy od niego o kilka klas byłby na tej pozycji Karbownik ( nie mówiąc o wzroście ceny). Trener twierdził,że dla Karbownika nie ma zmiennika, a wczoraj Rocha zanotował wejście smoka. Ciekawi mnie ilu jeszcze takich odkryć jak Rocha czy Rosołek trzeba dokonać,aby uwierzyć,że nowi mogą być lepsi od tych mocnawo zużytych.

,
12niedziela, 28, czerwca 2020 10:46
Zbyszek
@Sektor212.
Chyba jednak zasnąłeś, bo jak by nie patrzeć to za remis 3 punktów,nawet Legii nie dają Smile.
.
13niedziela, 28, czerwca 2020 10:53
kibic60
@ sektor 212

Mamy zupełnie inny odbiór wczorajszego meczu.
Może też dlatego doliczyłem się jedynie jednego punktu Wink
14niedziela, 28, czerwca 2020 11:08
Senator
Zwykle przejęzyczenie Sektora212 w dalszej części pisze o 1 punkcie.
Natomiast jeśli Wszołek dał się przykryć czapką to dla mnie jest to równoznaczne, że zagrał źle. Gdyby zagrał dobrze to by dał radę.
Pozostały cztery mecze z Lechią i Pogonią przegraliśmy u siebie.
Z Lechią gramy w Gdańsku z Pogonią w Warszawie. Do nas przyjeżdża jeszcze Probierz ze swoją komendą i zrobi to co zrobił Fornalik, postawi zasieki z całej drużyny.
Zobaczymy co dziś zagra Lech bo wynik ze Śląskiem ma duże znaczenie.
15niedziela, 28, czerwca 2020 11:41
anonimowy_legionista
Liczę, że Śląsk wygra 2:1

Poza tym ESA 37 to dramat, 30 meczów to za mało, 37 to za dużo, może jak wprowadzą w końcu 18 drużyn to będzie jakaś równowaga.

Z tą nakładką to powinno być kilka powtórek, a oni nic nie pokazali?
16niedziela, 28, czerwca 2020 11:46
świrekwampirek
Czytam komentarze na stronach Legii i po prostu nie wierzę, do końca mamy 4 mecze i 11 punktów przewagi nad drugą drużyną, nawet jak dziś Lech wygra to będzie ich 9. W czym oni są lepsi od Legii że sądzicie że wygrają wszystkie spotkania do końca, a my wszystkie przegramy? Remis z Piastem przy wydatnej pomocy Marciniaka i już piłkarze to szrot, Vucovic nieudacznik (za to Fornalik mistrz) i głupi prezes.
Oczywiście już o pucharach nie ma co marzyć i w ogóle obraz nędzy i rozpaczy, to jest jakiś obłęd.
Niektórzy mówią że Legia ma najlepszych kibiców, gdyby oceniać po komentarzach to ma najgorszych.
17niedziela, 28, czerwca 2020 11:59
Senator
Muszę nanieść korektę. W rozważaniach zupełnie pomijałem Śląsk Wrocław. Jeśli dziś wygra z Lechem, remis w Poznaniu to mało aby matematycznie było pozamiatane.
18niedziela, 28, czerwca 2020 12:59
sektor212
Zbyszek, Kibic60

Tak pragnąłem wygranej, że nawet po remisie instynktownie piszę 3 pkt. Wybaczcie wielbłąda.
19niedziela, 28, czerwca 2020 14:35
CTP
"W czym oni są lepsi od Legii że sądzicie że wygrają wszystkie spotkania do końca"

Skoro zwracasz się w II osobie liczby mnogiej, to oznacza, że pytasz nas tutaj, na C-Lce? Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek tutaj tak twierdził. Ja nawet od początku twierdzę, że mamy autostradę. Nie, Świrku, nikt nam tego mistrzostwa nie odbierze. Choćby dlatego, że np. Piast wczoraj wyraźnie grał na remis, więc oni już sami nie wierzą, że nas dogonią.

Natomiast, na mistrzostwie świat się nie kończy i potem przychodzi prawdziwy test, czyli europejskie puchary. A w nich już nie będziemy mierzyć się z takimi zespołami jak rok temu, tylko z mistrzami swoich krajów (w początkowych fazach). Nawet, jeśli to jest III liga europejska, to to będą mocniejsi przeciwnicy, niż rok temu. Dla mnie kwestią mocno dyskusyjną jest, czy zrobiliśmy przez ten rok jakiś postęp. Tabela naszej eklapy pokazuje, że nie tak bardzo - dorobek punktowy mamy nawet gorszy niż po analogicznej kolejce rok temu. Obraz mamy trochę zafałszowany naszą przewagą nad resztą ale czy to wynika z naszej mocy? Czy raczej z ich słabości?
Osobiście, odnoszę wrażenie, że Legia poza, pardon my french, zapierdalaniem, to dużo więcej nie potrafi. Ale to tylko moje wrażenie i bardzo chciałbym się mylić.
20niedziela, 28, czerwca 2020 15:08
kibic60
Widzę, że jest tu jeszcze kilku zwolenników "pardon my french" Very Happy
21niedziela, 28, czerwca 2020 21:58
Zbyszek
@sektor 212.
Nie wiem czy zauważyłeś,ale my z Kibicem60 sobie , być może niezbyt udolnie, zażartowaliśmy mając świadomość,że się pomyliłeś zgoła nieświadomie. Ale również zauważ ,że Twoje komentarze czytamy i na nie reagujemy co można nam, od biedy, poczytać na plus.

Ja natomiast mam satysfakcję,że jeszcze znajomości przepisów i zasad gry w piłkę nie zapomniałem i trafnie oceniłem,że Marciniak popełnił kardynalne błędy w kluczowych momentach. Wykazał to również w dzisiejszej Lidze + Ekstra ekspert pan Sławomir Stempniewski. O Wietesce nie pisałem, bo dla mnie jego ewentualna druga żółta kartka nie byłaby kluczowym wydarzeniem. Bowiem tu Marciniak niejako naprawił swój błąd , gdyż pierwsza żółta kartka dla Wieteski była niesłuszna. Jednym zdaniem : ocena pracy Marciniaka we wczorajszym meczu musi być krytyczna.
22poniedziałek, 29, czerwca 2020 09:42
Pancz
@Zbyszek
I w tym wypadku asystent nie sygnalizował faulu, więc obowiązkiem Marciniaka, gdyż sprawa tyczyła usunięcia zawodnika z boiska, było sięgnięcie do VARy.
No nie bardzo - VAR interweniuje tylko w kwestii zagrożenia bezpośrednią czerwoną kartką.No chyba, że coś się zmieniło
23poniedziałek, 29, czerwca 2020 13:03
Zbyszek
@Pancz.
Dziękuję za sprostowanie. Dokonałem nadinterpretacji przepisu.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1