A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Zagłębie 2-1: Idzie lepsze?

Po dwóch ligowych porażkach w meczach u siebie, Legia wreszcie zdobyła komplet punktów na Łazienkowskiej. W meczu siódmej kolejki Ekstraklasy nasza drużyna okazała się lepsza od Zagłębia Lubin. Obie bramki dla Legii zdobył niezawodny Pekhart.

 

Trener Michniewicz postawił na drużynę w składzie: Boruc – Juranović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenović – Wszołek, Gwilia, Slisz, Karbownik, Luquinhas – Pekhart. Jedenastka gości wyglądała następująco: Hładun – Chodyna, Šimić, Guldan, Balić – Szysz, Poręba, Starzyński, Baszkirow, Dražić – Mráz.

W 14. minucie goście rozegrali płynną akcję, którą mocnym strzałem zakończył Starzyński. Boruc był na posterunku. W 23. minucie Pekhart oddał płaski strzał zza pola karnego. Piłka minęła bramkę gości. W 30. minucie Legia objęła prowadzenie. Wszołek podał do Pekharta, czeski napastnik odwrócił się w stronę bramki i precyzyjnym strzałem z lewej nogi pokonał Hładuna. Kilka minut później legioniści byli bliscy wykorzystania nieporozumienia w obronie gości, ale zabrakło celnego strzału. W 36. kolejny atak Legii mocnym strzałem zakończył Mladenović. Piłka wyszła na rzut rożny. Po nim goście przejęli piłkę i wyprowadzili szybką kontrę. Slisz przewrócił w polu karnym Dražicia i sędzia podyktował rzut karny. Starzyński nie dał szans Borucowi. Było 1:1. W 40. minucie Szysz uderzył z powietrza, na szczęście kąt był zbyt ostry i piłka uderzyła w boczną siatkę.

Do przerwy było 1:1. W pierwszej połowie Legia miała minimalną przewagę, ale wynik był zasłużony.

W 48. minucie Mladenović nieoczekiwanie przełożył piłkę na prawą nogę, ładnie uderzył, niestety spudłował. W 49. minucie po rzucie rożnym dla gości piłka trafiła pod nogi Balicia. Obrońca gości był w wyśmienitej sytuacji, na szczęście jego wykończenie było fatalne. Dwie minuty później równie dobrą okazję mieli legioniści. Wszołek nie trafił czysto w piłkę, będąc kilka metrów przed bramką Zagłębia. W 53. minucie było 2:1. Luquinhas wrzucił piłkę idealnie na głowę Pekharta, który strzałem z kilku metrów pokonał Hładuna. W 56. minucie Jędrzejczyk został upomniany żółtą kartką po faulu na Starzyńskim na połowie gości. Po zdobyciu gola Legia miała zdecydowaną przewagę, jednak nie stwarzała czystych okazji strzeleckich. W 83. minucie Antolić zmienił Gwilię, a kilka chwil później Valencia zastąpił Karbownika. Goście nie byli w stanie podjąć skutecznej walki o uzyskanie wyrównania. Najlepszą okazję mieli w 87. minucie, kiedy do strzału w polu karnym doszedł Szysz, jednak młody piłkarz Zagłębia wyraźnie przestrzelił w trudnej sytuacji. W drugiej minucie doliczonego czasu gry blisko zdobycia gola był Wszołek, ale nie trafił w bramkę.

W drugiej połowie Legia zdominowała gości. Nasi zawodnicy grali wysoko, zdecydowanie, nie pozwolili Zagłębiu na rozwinięcie skrzydeł. Zwycięstwo Legii było zasłużone, a gra – zdecydowanie lepsza niż przed przerwą na mecze reprezentacji. W najbliższą środę zaległy mecz ze Śląskiem w Warszawie.

Dyskusja (15)
1niedziela, 18, października 2020 19:58
Senator
Minorowe nastroje, apatia, brak wiary wyczuwał każdy kto zagląda na legijne strony i tt. Sam przecież pisałem, że po ostatnich decyzjach właściciela coś we mnie pękło, to jednak cieszę się z tej wygranej jak dzieciak. Głowa to najważniejsza rzecz nie tylko w sporcie, takie zwycięstwo może spowodować odmianę wśród zawodników. Z kibicami będzie gorzej, bardziej są pamiętliwi.
2niedziela, 18, października 2020 20:08
kibic60
Można napisać uffff
Chyba każdy z nas do końca nie wierzył w końcowy sukces, tym bardziej, że Zagłębie wygrywało prawie wszystko.

Tym bardziej cieszą trzy punkty.
Mnie najbardziej zaskoczyła pełna dominacja w drugiej połowie. W zasadzie zespół gości swoją grę sprowadził jedynie do obrony.
Eksperymentalny skład dał radę i to cieszy.

Kibice Zagłębia mają się z pyszna, podobnie jak wszyscy kibice Legii, którzy uznali Pekharta za piłkarza drewnianego, który oprócz strzału głową nie ma nic.
Gratuluję panowie. Musicie być z siebie dumni Very Happy
3niedziela, 18, października 2020 20:12
Senator
@kibic60
Dużo wody musi jeszcze w Wiśle upłynąć, abym zmienił zdanie, że jedynie dobrą to ma główkę Smile
4niedziela, 18, października 2020 20:41
corazstarszy
@Gawin76
'Idzie lepsze?'

Chyba nie. Uzależnienie budżetu od występów w pucharach i ciągłe niepowodzenia pod tym względem + zwiększone wydatki po inauguracji LTC będą powodowały duże cięcia kadrowe. Ten skład zaraz się zmieni + kontuzje + pandemia. Trudno o jakieś stałe trendy w takich warunkach. Ja bym się nie nastawiał na lepsze.
'W drugiej połowie Legia zdominowała gości'. Tak było i to mnie cieszy najbardziej, bo tego brakowało nawet w skali ligowej. Pytanie: czy osiągniemy powtarzalność? Mocno niepewna rzecz. A i tak wszystko później bierze w łeb, gdy gramy w eliminacjach.
Chyba było wyjaśnienie zagadki, dlaczego bazowaliśmy na wykopach Artura Boruca. I Zagłębiu i Legii bardzo mozolnie szło budowanie akcji od bramki, a ilość strat przy wyprowadzaniu - niegodna najwyższego poziomu rozgrywek.
Bardzo udany mecz, IMO, Michała Karbownika i Igora Lewczuka. A w wykonaniu Tomasa Pekharta zapachniało poszerzeniem repertuaru: trzy razy strzelał zza pola karnego, raz celnie, ale pozostałe dwie próby całkiem całkiem.
Tak sobie dać strzelić gola po własnym rzucie rożnym - trochę wstyd.
Chyba po raz pierwszy, odkąd oglądam piłkę nożną, widziałem takie zachowanie jakie zademonstrował Paweł Wszołek przy sam na sam po kontrze w 74 minucie. Karbo kapitalnie to wyprowadził i takie zakończenie to trochę profanacja wysiłku kolegi.
5poniedziałek, 19, października 2020 09:11
Zbyszek
Nie jest do śmiechu , kiedy koronawirus nie odpuszcza i stadiony świecą pustakami. Ale chyba trener Michniewicz specjalnie nie narzeka. Nie jest on , delikatnie to ujmując, ulubieńcem trybun przy Ł3. Kibolstwo nie może mu zapomnieć,że śpiewał jako trener Lecha, ale jak zapewnia się nie cieszył, różne kuplety Legii do gustu nie przypadające. Mnie to ,że śpiewał specjalnie nie oburza,ale ,że fałszował już tak. Smile. A do tego jeszcze wczoraj była rocznica meczu z Zagłębiem Lubin, które 26.05.2007 roku pod wodzą Michniewicza wygrywając z Legią na Ł3 pozbawiło nas Tytułu. Pamiętacie tamten skład Legii ? Co nazwisko to asior: Fabiański -Bronowicki, Choto, Szala, Edson - Roger, Smoliński, Surma (kapitan), Vukovicz - Grzelak, Włodarczyk. Na zmiany weszli : Radovicz, Janczyk i Korzym.Trenerem był Jacek Zieliński, bramkę zdobył dla nas Włodarczyk a dla nich "Maniek" Arboleda i Stasiak. Z bardziej znanych graczy w Zagłębiu grali Piszczek i Iwański. Jak mogliśmy to przegrać?.

Trwa nieustanny kontredans czyli salonowy taniec z pociesznymi figurami wokół pozycji na jakiej ma grać ,a na jakiej nie , talent nad talentami Karbownik Michał sztuk raz.Dysputa nabrała zasięgu niespotykanego i charakteru wręcz narodowego, bowiem tenże niepokaźny osobnik mało był obchodzącym naród jako gwiazdka lokalna czyli Legijna,ale od kiedy kopnął go zaszczyt występu w elicie to każden japę otworzyć musi i dać głos.Przy czym uwaga różnych wieszczów najmądrzejszych w całej wsi skoncentrowana jest nie na szukaniu mu wygodnej pozycji,ale wręcz przeciwpołożnie na udowadnianiu na jakiej żadnym sposobem grać nie powinien. Z tych enuncjacji wynika prosty wniosek,że jedynym miejscem na boisku które by mu najlepiej pasowało jest bramka.Smile.
Karbownika nikt nie odkrył, bo nawet ślepy widział,że on wyróżnia się wśród nie tylko rówieśników,ale i znacznie starszych kopaczy. On bowiem miał taki klej , osobliwie w lewej nożce,że kiwał każdego, dużego czy małego, bez różnicy. Przyjmował podania nie patrząc na piłkę i podawał tak ,że tylko ostatnia oferma by ich nie przyjęła, a do tego biegał z piłką przy nodze , jak nie przymierzając chart jakiś. Tylko,że miał on to nieszczęście,że grywał w Legii, klubie z tradycjami niszczenia talentów,a już na pewno wyrzucania ich poza nawias.
Tu wrzucę kamulec do samozadowolonych pacanów , którzy są na tyle mocni w gębie,że każdą chamówę są w stanie usprawiedliwić czyli wymienię przykładowo tych uznanych zawodników, którzy poza Legią zrobili całkiem pokaźne kariery w ciągu 12 lat. Z Polaków wspomnę incydentalnie tylko o Lewandowskim i Walukiewiczu. Zagraniczniacy odrzuceni przez Legię to : Zoran Tomicz ( MU. FC Koeln, CSKA Moskwa), Maicom da Silva (Szachtar, król strzelców ligi ukraińskiej) , Milan Jovanowicz ( Standard Liege, Liverpool, Anderlecht), Nikola Żilicz ( Valencia, Birmingham), Aleksander Hleb ( Arsenal,Barcelona,), Anatolij Tymoszczuk ( Szachtar, Zenit , Bayern), Aleksander Kolarow (Lazio, MC), Branislav Jovanowicz ( Lokomotiw, Chelsea), Andrij Arszawin ( Arsenal), Dimitr Berbatow ( Bayer Leverkusen, Tottenham, MU), Mohamed Salah ( Liverpool - zamiast niego znawca Jóźwiak zakupił Manu). Fajny zestaw, nieprawdaż.
Nie wiadomo czy Karbownik miał szczęście czy odwrotnie ,że był i jest w Legii. Bowiem mówienie co by było, gdyby było, ma sens wielce umiarkowany.W każdym razie robił za zapchajdziurę , bo niby miał papiery na granie, ale przecież różnych Legijnych repów wedle Vukovicza zastąpić nim było nie sposób. Ostatecznie wylądował na lewej obronie w sytuacji kiedy Legia nie miał żadnego lewego obrońcy,a wystawiany na tej pozycji z musu Jedrzejczyk się zbiesił i stwierdzi,że owszem na stoperze zagra,ale na boku tylko w reprze. I o dziwo dla tych znawców od siedmiu boleści Karbownik sobie poradził, mimo,że całe życie grał na środku boiska. Ba, byli i są tacy, którzy twierdzą,że przez czysty przypadek Vukovicz znalazł dla niego idealną pozycję na boisku. Tylko jego menago " Mario Piekario" był niezadowolniony twierdząc,że pozycja brońcy i to lewego,go ogranicza i obniża jego wartość. Kiedy Legia pozyskała Mladenovicza to dla Michała zabrakło nawet miejsca na lewej obronie,ale los mu sprzyjał, bo kontuzji doznał Vesovicz i był wystawiany na prawej obronie. Los jego uległ odmianie kiedy do Legii trafił trener Michniewicz, który wokół niego chciał zbudować podstawy gry ofensywnej drużyny. Niestety Angole z Brighton wykorzystali kłopoty finansowe Legii i brylant kupili w cenie tombaku. Zgoła inaczej do sprawy podszedł trener reprezentacji, który też szuka dla Karbownika miejsca ,a to na lewej obronie (zagrał bardzo dobrze),a to na lewym skrzydle ( zagrał dobrze) ,a to na prawym skrzydle ( zagrał wyśmienicie),ale jak już znajdzie to mu nie odpuści.
Wczoraj Michniewicz ustawił go jako ofensywno - defensywnego środkowego pomocnika z zadaniem inicjowania akcji ofensywnych z głębi pola i Karbownik pokazał wielkość swego talentu . To już zaczyna być mózg drużyny, który w sposób wyrachowany wie kiedy podjąć drybling i wygrać pojedynek jeden na jeden, kiedy posłać prostopadłą piłkę, kiedy przyśpieszyć grę, kiedy uspokoić podaniem do tyłu lub do boku. itp. To on zainicjował akcje po których padły dla nas bramki ,a kilka jego znakomitych podań nie zostało wykorzystanych. W każdym razie robi na boisku wyraźną różnicę na naszą korzyść. Kiedy poprawi podanie na dalszą odległość, dośrodkowanie i strzał to będzie zawodnikiem klasy światowej.

A teraz odwrotny diapazon czyli środek obrony. Teoretycznie Legia na tej pozycji ma kłopoty bogactwa, no bo niby do dyspozycji trenera powinni być Lewczuk, Jędrzejczyk, Remy, Astiz,Wieteska i Mosór. A w praktyce do gry zdolny jest tylko 35-letni Lewczuk.Artur gra ,choć od ponad miesiąca nie powinien, gdyż jest na lekach przeciwbólowych ,a,żeby grać w meczu musi mieć zastosowaną blokadę. W jego przypadku lekarze nie są zgodni czy go operować czy wysłać na co najmniej 6 tygodniowy odpoczynek,aby organizm się zregenerował. Żaden z doktorów nie wyobraża sobie, aby w takim stanie grał. A on gra na własną prośbę,bo nie chce zostawić , jako kapitan, drużyny w potrzebie. Więc zanim jego zacznie się krytykować,że nie dobiega,że nie zawsze reaguje w porę, to może tak najpierw wyrazić mu uznanie i podziw za hart ducha , samozaparcie i oddanie klubowi. Z drugiej strony to chyba coś z przygotowaniem fizycznym,albo opieką medyczną jest nie tak , kiedy więcej graczy jest chorych i ma urazy, niż jest w pełni gotowych do gry.

We wczorajszym meczu dość łatwo można było zauważyć to co we współczesnej piłce jest szalenie ważne w aspekcie realizacji założonego celu gry, a mianowicie wzajemne zgranie i zrozumienie zawodników w poszczególnych fazach gry. Zawodnicy Zagłębia Lubin pokazali ,że zostali dość dobrze wdrożeni do gry w systemie 4--2-3-1 i nie należy się dziwić,iż mimo,że mają większość graczy o skromnych umiejętnościach to potrafią zajść za skórę teoretycznie lepszym od siebie. W przypadku Legii były to za wysokie progi na Zagłębiackie nogi. Pomimo ,że od początku meczu gra nam się wyraźnie nie kleiła, to dzięki wysokim umiejętnościom indywidualnym nie daliśmy rywalom pola do popisu.
Widac,że trener Michniewicz mając o dyspozycji wręcz nadmiar zawodników środka pola zaczyna preferować grę w ustawieniu 4-1-4-1. To jest dość radykalna zmiana w organizacji gry w stosunku do systemu w jakim , większość zawodników grała przez 1,5 roku, a mianowicie do 4-2-3-1. Nie wchodząc w detale, trzeba zauważyć,że oba systemy oparte są o grę strefową ,ale generalna różnica występuje w kształcie przydzielonych zawodnikom stref . W ustawieniu 4-2-3-1 strefy mają kształt zbliżony do kwadratu lub koła,a przy 4-1-4-1 do prostokąta lub trójkąta. Tym samym ten ostatni jest niejako z natury bardziej przydatny do gry oskrzydlającej. Nie trzeba było zbyt wytrawnego oka,aby dostrzec,że im dalej w mecz tym poziom wzajemnego zgrania i zrozumienia pomiędzy naszymi zawodnikami był wyższy.
Gawin słusznie zauważył,że "Idzie lepsze" , bez znaku zapytania.
6poniedziałek, 19, października 2020 09:29
sektor212
Mecz bardzo przyzwoity wykonaniu wojskowych. Nowy krótko pracujący trener, szukający optymalnego ustawienia drużyny pod posiadany potencjał taktyczno-techniczny zawodników. Wczoraj widać było kilka powtarzalnych schematów w fazie budowy gry, jak również przy stałych fragmentach, kiedy ewidentnie cała drużyna pracuje, by wypracować pozycję dla Pekharta czy Jędrzejczyka. Mnie najbardziej cieszy wysokie ustawienie linii obrony znacznie zawężające pole gry.
Reasumując, wczoraj nasze poczynania boiskowe długimi fragmentami wyglądały poprawnie, akcje miały właściwy timing oraz zawodnicy mili większą świadomość jak stwarzać przewagę liczebną względem piłki czy ustawienia rywala.

Juranović – po początkowych przygodach w knajpach i późniejszej kwarantannie, jego wejście do Legii nie prezentowało się okazale. W końcu Chorwat skupił się na treningu i zaczyna pokazywać swoją lepszą stronę osobowości. Zagłębiem zaprezentował się bardzo dobrze i to fazie budowy gry czy fazie obronnej. Ten transfer zaczyna powoli potwierdzać słuszny wybór
Pekhart – najlepszy jego występ od momentu przyjścia do Legii. Tu przede wszystkim gratulacje dla Michniewicza za zmianę założeń taktycznych w grze ofensywnej oraz przypisanych stref, w których Czech ma się poruszać. Ma grać w świetle bramki bez schodzenia w boczne sektory. Kolejnym trafnym założeniem jest kończenie akcji strzałem w strefie wysokiej, a nie szukania koronkowej gry (wejścia z piłką w pole karne). Nowe wytyczne pozwoliły naszemu napastnikowi skupić się na swojej robocie, z której wywiązał się wzorowo.
Czy Pekhart jest Drewniany? Magiem techniki na pewno nie jest. Nie ma jakiegoś wyjątkowego kleju w nodze czy dokładności w grze kombinacyjnej. Przypomnę, że określenie drewniany jest potocznym nazwaniem piłkarza, który niedokładnie przyjmuje piłkę. Żadnego specjalnego zakłamania czy przesadnego wyśmiewania w tym stwierdzeniu nie widzę.
7poniedziałek, 19, października 2020 12:10
Zgred Maruda
Moim skromnym zdaniem gołym okiem było widać różnicę w przygotowaniu fizycznym. W drugiej połowie piłkarze Zagłębia odstawali coraz bardziej od podkręcającej tempo Legii.
Świadczyłoby to jednak, że Bortnik dobrze ich przygotował, tylko z racji pandemii oraz zastopowania ligi nie wcelował dokładniej w czas gier pucharowych. Jeżeli się nie mylę będzie to naszym dodatkowym atutem ( zaległości meczowe) przy natężeniu gier.
Jestem bardzo ciekawy jak to wyjdzie, czy zaczniemy się "rozpędzać", czy to tylko jednostkowy impuls.
8poniedziałek, 19, października 2020 13:31
dalkub
Sektor

piszesz o wysoko ustawionej drużynie tylko że z tego nie wiele wynikało. Boisko nie było skracane, a w fazie przechodzenia z ataku do obrony ruch był taki sobie, a podejścia do wysokiego pressingu mało, albo wcale. Dodatkowo przeciwnicy wiedzą że nasi boczni obrońcy grają wysoko i tam posyłają dłuższe piłki na wolne pole i zaczyna się gonitwa. Przy szybkim i odpowiednim doskoku trzeba to uniemożliwić.
Sama gra piłką wyglądał nieźle, ustawienie w defensywie 4-1-4-1 też mi się podoba. Mało kreowaliśmy sytuacji bramkowych, czyli to granie było fajne do 16 potem trochę szwankowało. Widzę dwa mankamenty w grze to jest mało ruchu w środkowej strefie w fazie budowania ataku pozycyjnego oraz za dużo prowadzenia piłki a za mało gry podaniem na 1-2 kontakty.
Zgadzam się z Michniewiczem - widzę dobre fragmenty ale też widze mankamenty.
9poniedziałek, 19, października 2020 14:32
anonimowy_legionista
Październik się kończy Legia zaczyna grać. Trener nie ma tu nic do gadania. W zasadzie korekta podstawowego składu o jednego zawodnika - Valencia.
10poniedziałek, 19, października 2020 14:36
sektor212
Dalkub

„Zgadzam się z Michniewiczem - widzę dobre fragmenty ale też widzę mankamenty”
Nie przesadzasz trochę? Tottenham, Juventus, Real, Borussia Dor. Celtic ja w tych drużynach również widziałem wiele mankamentów w grze. Dzisiejsza Legia to nowy trener, nowe ustawienie, nowe zadania do przypisanych pozycji, jak widzisz trochę zmian obserwujemy na boisku. Od razu nie oczekujmy wzorowej organizacji gry. To wymaga czasu!

„Boisko nie było skracane, a w fazie przechodzenia z ataku do obrony ruch był taki sobie, a podejścia do wysokiego pressingu mało, albo wcale”
Tu mam mieszane uczucia czy aż tak źle Legia wyglądała na placu. Pressing wysoki przeważnie zakładał czterech zawodników a nie dwóch. Owszem pozostałe formacje fragmentami były za daleko. Jednak również były fragmenty kiedy ustawienie było bliskie ideału. Sporo odbiorów Legia miała na połowie rywala po własnej stracie piłki. Było odpowiednie przesunięcie, był agresywny doskok i wymuszona strata rywala. Skracanie pola jeszcze szwankuje, lecz również w tym elemencie można zaobserwować poprawę. Przykładowo, broniąc w strefie niskiej potrafimy ustawić nasze formacje na 15 metrowej szerokości boiska przed polem karnym. To spora zmiana w porównaniu do tego co ostatnio oglądaliśmy.
Mam odczucie, że wczoraj obserwowałem zdecydowanie mnie chaosu w fazie przejścia z ataku do obrony niż poprzednich meczach. Oczywiście niedociągnięcia były jednak pamiętajmy, że obecnie zespół jest w znaczącej przebudowie taktycznej. Dajmy czas Michniewiczowi na dogranie detali i szlifowanie automatyzmu w poszczególnych schematach w nowym ustawieniu.

„Widzę dwa mankamenty w grze to jest mało ruchu w środkowej strefie w fazie budowania ataku pozycyjnego oraz za dużo prowadzenia piłki a za mało gry podaniem na 1-2 kontakty”
Tu pełna zgoda. Ruch do i od piłki najbardziej szwankuje i to w środkowej strefie boiska. Podał i staje wyłączając się z gry. Zbyt częste holowanie gały również jest irytująca.
Jednak jak pisałem powyżej widzę więcej pozytywnych niż negatywnych zachowań na boisku. Liczę, że nasz nowy trener z czasem zacznie coraz mocniej tępić nieodpowiedzialna zachowania zawodników na boisku. Błędów w 100% nie wyeliminujemy. One zawsze będą. Sztuka polega na tym by było ich jak najmniej.
11poniedziałek, 19, października 2020 16:38
dalkub
Sektor

ależ oczywiście że każdy popełnia błędy wszystko sprowadza sie do tego ile i jakie. Zostawmy proszę europejskie drużyny i skupmy się na poziomie eklapy. Ja jednak nie rozumiem że każdy nowy trener musi uczyć zawodników od początku, przecież oni potrafili zakładać pressing i rok temu i dwa lata temu, tego się uczy w wieku młodzika - juniora, podobnie jak wielu innych rzeczy. Pressing wysoki był moim zdaniem mizerny i gdyby był solidniejszy to sam wykreowałby kilka pozycji bramkowych itd.
Ja nie pisałem że nie widzę dobrych elementów, ale też podchodzę do tego co widzę bez euforii i mówienia teraz to już z górki.
12poniedziałek, 19, października 2020 18:35
sektor212
Dalkub

„Ja nie pisałem że nie widzę dobrych elementów, ale też podchodzę do tego co widzę bez euforii i mówienia teraz to już z górki”
Pełna zgoda. Sukces będzie jak za rok w lipcu czy w sierpniu będziemy prezentowali choćby zbliżony poziom i nawiążemy równorzędną walkę z klubami ze Słowacji, Azerbejdżanu, Czarnogóry itd. Jak napisał powyżej anonimowy legionista, że my zawsze jesteśmy w formie od października do marca. Od kwietnia do września bywa zazwyczaj zdecydowanie słabiej z naszą dyspozycją. To ogólnie jest nasz jakiś wewnętrzny ewenement bezradności. Kilku trenerów i żaden nie potrafił odpowiednio przygotować zespoły, by zrealizować podstawowy cel finansowy, który większym stopniu zabezpieczy klub finansowo niż wpływy za zdobycie MP.

Ja ostatnio zastanawiałem się nad celem, jaki nam przyświecał od 4 lat, czyli faza grupowa LE. Czy obrana została słuszna droga, by go realizować? Skoro zdobycie PP daje przepustkę (od nowego sezonu już nie) do 2 rundy eliminacji LE, to właściwie cały wysiłek należało skierować na wygrywanie mecz finałowego na stadionie Narodowym. Prostszej i krótszej drogi dającej przepustki do eliminacji LE nie było. Ile to 4 czy 5 spotkań należy wygrać, by wznieść do góry PP? Właściwie olewając ligę (z naszym potencjałem to pewnie 3 miejsce i tak byśmy osiągnęli) wzrosłyby szanse na zdecydowanie lepszą dyspozycję sportową w okresie wakacyjnym. A tak napinaliśmy się w trzech różnych rozgrywkach, wygrywając te mniej opłacalne dla klubu. Przyznasz, że jest różnica, kiedy otrzymasz 40 mln zł więcej za sam awans do fazy grupowej LE niż za MP. Może złą drogę kroczyliśmy co roku, próbując zrealizować zakładany budżet przez prezesa. Dziś kasa pusta, długi na klubie coraz większe a przed nami kolejny wirusowy Nokdaun, który ponownie zamknął dopływ gotówki z dni meczowych. Również należy pamiętać, że na jesień br. klub umówił się z drużyną na wypłatę zamrożonych pensji z pierwszego Nokdaunu. Oj, oj sytuacja Legii optymistycznie na dziś nie wygląda.
13poniedziałek, 19, października 2020 21:17
dalkub
Sektor

nie potrafię na to odpowiedzieć, mam wrażenie że wiele osób się nad tym głowi i nic mądrego nie potrafi powiedzieć.
Moim zdaniem Mioduski - pisał o tym Zbyszek - nie potrafi powiązać celu z bieżącymi potrzebami. Myślę że Mioduski cel przyszłościowy potrafił dobrze zdefiniować, czyli akademia i produkcja piłkarzy z myślą o grze w Legii i zyskach -takie trochę drugie Dynamo Zagrzeb. Tylko że jest też jeszcze tu i teraz, czyli zarabianie kasy na ten cel długofalowy. Mioduski tej kasy nie ma, a nawet jakby miał to wpakowanie kasy jest obwarowane finansowym fair play itd. Na dodatek jest mega niekonsekwentny, bo on do akademii wziął fachowca, a do drużyny która mogła na to zarobić brał albo amatorów albo wariatów albo gości na dorobku (mam wrażenie że Michniewicz jest pierwszym innym trenerem i oby mu poszło). Ja tego nie rozumiałem i nie rozumiem nadal. Liczę na to że teraz trener dostanie czas i wpływ oraz szansę na ciężką pracę. Ja się w 100% zgadzam żę my wcale nie mamy złych trenerów w sensie wiedzy, ale mamy zblatowanych prezesów z drużyną, którzy zawsze wolą wywalić trenera niż pogonić nierobów.
14wtorek, 20, października 2020 08:49
CTP
Ja uważam, że najbliższy prawdzie jest Anonimowy. Co roku, niezależnie od trenera, taktyki, schematów i innych znaków na niebie scenariusz był zawsze ten sam: odpadamy z pucharów i odpalamy dopiero w październiku.
Ja mam swoją teorię na ten temat: winę za to ponosił ten kretynizm pod nazwą ESA 37. Terminarz powodował, że w przerwie letniej było praktycznie niemożliwym odpowiednio przygotować drużynę do europejskich rozgrywek.
W tym sezonie kończymy rozgrywki 16 maja, czyli będziemy mieć 2 miesiące na przygotowania. Zobaczymy, czy moja teoria się sprawdzi...
15wtorek, 20, października 2020 11:00
Baron
Michniewicz:

"Cieszy fakt, że w meczu z Zagłębiem były już takie akcje, w których kreowaniu brali udział wszyscy zawodnicy – począwszy od Artura Boruca. Ale musimy grać tak cały czas, oddawać więcej strzałów z dystansu. Bo są ku temu sytuacje, ale nie ma decyzji by uderzyć na bramkę. Nad tym też musimy pracować, będziemy o tym piłkarzom przypominać."

No właśnie, fajnie, że CM na to zwrócił uwagę. W meczach naszej drużyny można było odnieść wrażenie, że nasi piłkarze chcą wejść z piłką do bramki i to się powoli zmienia, dochodzi element zaskoczenia, którego do niedawna prawie nie było.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1