A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Pogoń - Legia 0-0: Szara ligowa rzeczywistość

Piąty raz z rzędu Legii nie udało się wygrać w lidze z Pogonią Szczecin. Tym razem padł bezbramkowy remis. Nasza drużyna miała więcej okazji strzeleckich niż gospodarze, jednak zawiodła skuteczność.

 

W wyjściowej jedenastce Legii zabrakło kontuzjowanego Luquinhasa. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Boruc – Juranović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenović – Wszołek, Gwilia, Slisz, Karbownik, Valencia – Pekhart. Pogoń rozpoczęła w składzie: Stipica - Stec, Zech, Triandafilopulos, Matynia - Kowalczyk, Smoliński, Dąbrowski, Gorgon, Kucharczyk – Zahovič.

W 3. minucie gospodarze szybko rozegrali rzut wolny. Kilka metrów przed bramką Legii do strzału doszedł Zahovič, na szczęście przeniósł piłkę nad bramką. Legia odpowiedziała szybką akcją w 6. minucie. Wszołek podał płasko w pole karne, jednak Gwilia nie trafił dobrze w piłkę. Trzy minuty później Wszołek znalazł się w dobrej okazji, ale zwlekał z decyzją i stracił piłkę. W 20. minucie Stipica odbił strzał Pekharta po rzucie rożnym. W 30. minucie efektowne rozegranie piłki przez legionistów pozwoliło Pekhartowi na oddanie strzału z pola karnego. Uderzenie czeskiego napastnika trafiło Triandafilopulosa w rękę. Nie było interwencji VAR i gra była kontynuowana. W 44. minucie Pekhart został przewrócony w polu karnym, jednak sędzia Marciniak nie dopatrzył się przewinienia. Kolejną akcję Legii płaskim strzałem zakończył Juranović, niestety wyraźnie przestrzelił.

Do przerwy było 0:0. Legia była drużyną lepszą, ale brakowało precyzji pod bramką Stipicy.

W 55. minucie legioniści przejęli piłkę na własnej połowie i ruszyli z atakiem. Valencia przedarł się lewym skrzydłem, podał do Pekharta, ten uderzył, jednak Stipica odbił strzał Czecha. W 58. minucie Gorgon uderzył głową po rzucie rożnym. Boruc spokojnie złapał piłkę. W 61. minucie piłkę w bramce Legii umieścił Kucharczyk, ale znajdował się na wyraźnym spalonym. W 64. minucie Rosołek zastąpił Valencię. W 70. minucie Antolić zmienił Karbownika. W 72. minucie Lewczuk zderzył się z Zahoviciem. Nasz obrońca ujrzał żółtą kartkę. Obaj uczestnicy starcia przypłacili tę sytuację urazami głowy, na szczęście Lewczuk był w stanie kontynuować grę. W 80. minucie żółtą kartką za faul ukarany został Mladenović, a cztery minuty później do notesu sędziego z tego samego powodu trafił Rosołek.

Mecz zakończył się wynikiem 0:0. Po przerwie gra była bardziej wyrównana. Legioniści wraz z upływem minut tracili animusz, a może i siły. W  efekcie obejrzeliśmy przeciętny ligowy mecz, a jeden punkt punkt przywieziony ze Szczecina na pewno nikogo szczególnie nie cieszy.

Dyskusja (35)
1sobota, 24, października 2020 22:27
xxx
Michniewicz pozamykał korytarze, łącznie z pożarowym a z Karbownika zrobił stróża nocnego. Czy ktoś umie mi wyjaśnić jakie zadania na boisku wykonywał Karbownik?
Kto u nas dyrygował grą?
2sobota, 24, października 2020 23:14
corazstarszy
Po 2-1 z Rakowem można było być zadowolonym z wyniku, ale nie z gry. Tym razem odwrotnie, jak dla mnie. Zgadzam się z trenerem Runjaiciem co do oceny meczu - intensywny. Obie drużyny dosyć uważne. Takie pełnowartościowe granie, bo, z całym szacunkiem, ze Śląskiem i Zagłębiem poprzeczka była niżej. Ciężko było się przebić, albo zabrakło lepszego dnia któremuś z naszych ofensywnych, albo Stipica dobrze bronił. Natomiast podobało mi się, że szybko udało się mocno utemperować gospodarzy, którzy starali się zacząć z wysokiego C. Czasem są rozmowy o pracy Bortnika i jej efektach. Trochę zabrakło pary w końcówce. Była szansa wtedy docisnąć, ale trochę mocy zabrakło. Natomiast takie rzeczy jak np. wychodzenie spod pressingu, nawet nieźle momentami zakładanego przez Pogoń, lepsze niż dotychczas. Ech.
Dobra 7 punktów w 3 meczach po laniu od Karabachu to nie tak źle.
3niedziela, 25, października 2020 07:02
dalkub
xxx oj biedaku no kto ci to wyjaśni? tylko kibicek może sie pokusić, jako jedyny zrobi to wg słusznej myśli i bez zbędnej zwłoki
4niedziela, 25, października 2020 08:20
kibic60
Szkoda punktów, bo Legia była lepszym zespołem. Niestety dzień konia miał bramkarz Pogoni i dwa punkty zostały w Szczecinie.

Słusznie zauważył @ corazstarszy, że "Trochę zabrakło pary w końcówce. Była szansa wtedy docisnąć, ale trochę mocy zabrakło", tym bardziej dziwi brak reakcji trenera Michniewicza.
Dlaczego słaniających sie na nogach Gwilli czy Slisza nie zastąpił Martins, pozostanie słodką tajemnicą naszego szkoleniowca.
Podobnie z Wszołkiem, którego mógł przecież spokojnie zastąpić Kante. Skoro był w składzie, to chyba mógł wejść na 15 - 20 min

W mojej ocenie to był najsłabszy mecz Karbownika jaki widziałem. Kompletnie zagubiony, nie nakręcał ofensywy Legii.
Podobnie jak nasz nowy skrzydłowy. Dużo pracy przed Valencją, tyle tylko, ze jak już dojdzie do pełnej formy, to go pożegnamy.

Wczorajszy mecz w mojej ocenie pokazał też, jakim motorem napędowym jest filigranowy Louqinias. Bardzo go wczoraj brakowało.

Wiele tu pitolimy o tzw taktyce, strefach niskich, wysokich, korytarzach otwartych i zamkniętych.
Zwolennicy przekonują, że dobry trener, najlepiej zagraniczny z doświadczeniem i sukcesami potrafi tak ustawić zespół, że ten gra jak z nut.
Druga strona, do której się zaliczam, przekonuje, że bez odpowiednich piłkarzy są to tylko pobożne życzenia.
Po wczorajszym meczu red. Szymczyk z LN dość przypadkowo podsumował te nasze "utarczki"

"Teoria a praktyka – Trener Czesław Michniewicz na ostatnim przedmeczowym treningu dawał piłkarzom mnóstwo wskazówek dotyczących gry w spotkaniu z Pogonią. I tak Paweł Wszołek miał schodzić do środka, przekładać piłkę na lewą nogę i kończyć akcję strzałem, ale mimo kilku okazji za każdym razem decydował się na podanie do kolegów. Michał Karbownik i Walerian Gwilia mieli korzystać na ofensywnej chęci gry Sebastiana Kowalczyka i szukać sobie wolnych przestrzeni za jego plecami, ale w praktyce nie widzieliśmy takich prób zbyt wiele. Miało być wiele strzałów z dystansu, ale było ich jak na lekarstwo"

Ps. Pajaca z góry nie skomentuje. Szkoda nerw na byłą gwiazdę Drukarza, któremu się wydaje, że bronił w Bayernie Very Happy
5niedziela, 25, października 2020 08:58
dalkub
brawo i xxx już wie, fiutek porannie polizany.
Tylko nie wiem skąd ten Drukarz się naszemu milusińskiemu wziął, coś popieprzył grzebiąc w necie widać lata już nie te. Sugeruję zgłosić się do fundacji "Stocznia"oni mają tam taki program "Siłownia Pamięci" - można ćwiczyć pamięć na stare lata - dobre, skuteczne, profesjonalnie przygotowane.
6niedziela, 25, października 2020 09:45
kibic60
Może faktycznie pomyliłem Drukarza z Hutnikiem.
To dużo zmienia Very Happy
7niedziela, 25, października 2020 10:10
dalkub
faktycznie to żadna różnica czyli jak zwykle u kibicka. W tych czasach w drużynie Hutnika seniorów grali tacy zawodnicy jak Szamotulski, Mięciel, Kozioł, Zewłakow, Stencel, Lisowski i jeszcze kilku byłych lub przyszłych reprezentantów Polski seniorów i juniorów - w sumie nie chwaląc się również ja - tak mój ty kibucku również dalkub zagrał 3 mecze oficjalne w reprezentacji Polski juniorów - poszukaj w archiwach, może znajdziesz, a jak chcesz podpowiem z jakimi reprezentacjami.
Drukarz nawet jeżeli drużynę seniorów wtedy miał, to grali najwyżej w klasie A. to tylko taka różnica, ale w sumie żadna - kibicek zaraz się pochwali gdzie grał w piłkę nożną i będzie beka.

Taka to między nami różnica, że ja sobie trochę piłeczkę pokopałem za pieniążki, ty co najwyżej pokopałeś ogródek szpadelkiem.
8niedziela, 25, października 2020 10:31
kibic60
Drogi Jakubie
11 miejsce w drugiej lidze w sezonie 93/94 to duży wyczyn.
ZUCH !

Edit

Gdybyś nie był takim narcyzem, to byś wiedział, że w piłkę nożną nie grałem.
9niedziela, 25, października 2020 10:37
Zbyszek
Michniewiczowi można w jego życiu zawodowym wiele zarzucić, a chyba najbardziej to,że zbyt często odlatuje w wirtualną rzeczywistość ,że miewa wizje jak to jego drużyna ma grać,aby jak najmocniej szkodzić rywalom - nie biorąc pod uwagę,że jego zawodników do geniuszy futbolu trudno zaliczyć.Ale jedno co ma, to na pewno ma pewne i celne oko i potrafi odróżnić grajka od gnojka , zawodnika od podawacza piłek. Mało tego on jest na tyle pokornego serca,że nie uważa się za fenomena, który z byle drewniaka uczyni piłkarza. Dlatego wie,że musi do obróbki trenerskiej dostać zawodników z potencjałem ,ale takich którzy już dużo potrafią.Można tym samym żywić się nadzieją,że zanim nam jakiegoś supera znowu podrzucą to najpierw zapytają trenera o jego zdanie w tym temacie. Bowiem za dużo w ostatnich latach w Legii było ewidentnych pomyłek transferowych, tak jak by sprowadzającym przyświecały inne cele niż te związane ze wzmocnieniem drużyny. Każdy może sobie zadać pytanie ilu z ponad 40 zawodników kadry I zespołu nadaje się do gry na wymaganym od piłkarzy Legii poziomie. Oczywiście sytuacja w porównaniu z wieloma poprzednimi laty ulega poprawie,ale nadal mamy takie babole jak wyciągnięcie z ŁKS Pyrdoła,i pozwolenie Lechowi na zabranie Ramireza. O skutkach takiego woluntaryzmu transferowego mówił swego czasu Maciej Skorża, którego łączyła szorstka niechęć z dyrektorem sportowym Markiem Jóźwiakiem. Skorża zeznał,że słabe wyniki Legii były pochodną tego,że sprowadzano mu masowo jakiś zawodników i on podlegał stałemu naciskowi kierownictwa klubu na ich sprawdzanie w meczach , bo byli to rzekomo gracze, którzy mieli dawać Legii przewagę nad innymi. Zamiast budować drużynę to on dawał szansę,aby sprowadzeni udowodnili,że nie potrafią grać,albo nie nadają się do gry zespołowej. Podobnie chyba było i z Vukoviczem i można mieć nadzieję ,że tym razem brak pieniędzy nie pozwoli na szastanie nimi.Więc sytuacja kadrowa Legii pod względem ilościowym jest imponująca,ale pod względem jakościowym jest uboga. Co wydatnie ogranicza stosowanie różnych wariantów taktycznych gry drużyny.I ten fakt przy ocenie gry i wyników musi być uwzględniany.

We wczorajszym meczu Pogoń postawiła Legii trudne warunki. Trener Runjaicz ustawił zespół Pogoni dokładnie tak jak Legia czyli 4-1-4-1,ale w istocie podzielił ją funkcjonalnie na dwie części 5-5. Ta piątka , która grała w ofensywie , oprócz ostrożnego atakowania, miała za zadnie przeszkadzanie w wyprowadzaniu akcji,ale w głębszych działaniach obronnych ( poza rzutami rożnymi) udziału nie brała. Podobnie postępowała piątka defensorów, która z kolei w atakach była niewidoczna i ograniczała się do asekuracji. Tym samym w żadnej fazie ataku rywale nie mieli szans na przewagę liczebną nad naszymi broniącymi. Do tego kiedy Legia atakowała to 8 zawodników Pogoni broniło strefowo,a 2 z nich pilnowało indywidualnie Pekharta ( Triantafullopoulos) i Karbownika ( Dąbrowski). O ile rolę Karbownika z dwóch poprzednich meczów usiłował przejąć Gwilia, to Czecha nikt , ani nie wspomagał,ani go nie dublował. Mimo indywidualnego krycia Pekhart miał 3 okazje bramkowe i do chluby nie zaliczy faktu,że żadnej nie wykorzystał.
Rozczłonkowanie drużyny Pogoni spowodowało,że nasza obrona w pełni panowała pod naszą bramką i zawodnicy rywali w istocie tylko markowali ataki,a tak naprawdę to starali się utrzymać piłkę jak najdalej i jak najdłużej od własnej bramki.

Można czuć niedosyt zarówno z wyniku, jak i z gry Legii. Nasi zawodnicy generalnie nie potrafili poradzić sobie z silnie destrukcyjną organizacją gry rywali.Ten widoczny w ostatnich 2 meczach marsz ku górze naszej drużyny odbywa się zygzakiem. Dobrze,że nie dwa kroki do przodu i jeden to tyłu.Trener Michniewicz opowiada,że chciałby aby zespół potrafił grać zmiennym ustawieniem tak z meczu na mecz , jak i w trakcie spotkania, aby grał z wymiennymi pozycjami i zastępowaniem strefowym - lecz na razie są to pobożne życzenia.Wczoraj te wizje uległy negatywnej weryfikacji. Gdyż te pomysły z Karbownikem inicjującym akcje z głębi pola i wchodzącym na piłki zagrywane w pole karne Pekharta zostały rozszyfrowane i zostaliśmy pozbawieni nie tylko kłów,ale i zębów i tym samym o skutecznym ukąszeniu rywali mowy być nie mogło. Czech chyba fizycznie nie był w pełni gotowy do walki ,ale też chyba pogłoski o jego mocy są mocno przesadzone. gdyż niezbyt rezolutny Grek klasowego gracza,aż tak by nie uziemnił.Natomiast Karbownik boleśnie przekonał się,że czymś zgoła odmiennym jest kierowanie grą w zespołach juniorskich i młodzieżowych ,a czym innym w dorosłej piłce. Widocznie łatwiej było mu grać na boku boiska, gdzie nikt go indywidualnie nie krył. Można wyrazić zdziwienie,że Michniewicz tak długo trzymał na boisku wczoraj bezproduktywnego Michała, gdyż Antolicz zagrał dużo lepiej.Można domniemywać,ze Karbownik fizycznie obciążeń grą meczową w ostatnim czasie nie wytrzymał.Zastanawia również wystawienie i niezmienienie w przerwie Pekharta. Czyżby Kante i Lopes był słabsi od okulałego i obitego Czecha ?.Narzekam z lekka, na tych dwóch, gdyż nie mogę niczego napisać o Valenci, bo nie zwykłem obgadywać nieobecnych.

Po meczu ze Śląskiem zwróciłem uwagę na to,że z dwóch opcji budowy drużyny Michniewicz wybrał tę opartą o stabilizację kadrową.Bo miał wybór. Natomiast organizacja gry w ataku, nieważne jakimi metodami prowadzona, musi mieć za fundament,aby była skuteczna,albo w kreatywności uczestników,albo w wypracowanych schematach. Szybkość zawodników,ale i szybkość samej gry wymusza stosowanie wyuczonych,wytrenowanych sposobów atakowania, bowiem na zastanawianie się, mówiąc trywialnie , jak grać, czasu wrogowie nie dadzą. Oczywiście łatwiej jest trenerowi, który ma kilku zawodników kreatywnych i to najlepiej takich, którzy stworzą coś z niczego, bowiem to oni na boisku przejmują kierowane grą i wystarczy,że ich partnerzy robią to co niejako ci twórcy im nakazują. I nie muszą to od razu być gracze wybitni, jak Messi, czy tak dobrzy jak VOO,ale i tacy jak np. Ramirez w Lechu czy Starzyński w Zagłębiu wystarczą.Kiedy pod tym kątem popatrzymy na skład Legii to na kadrę liczącą ponad 40 graczy to tych zdolnych do kreatywnej gry możemy wymienić ledwie kilku. a więc są to : pomysłowy Juranovicz, świetny technicznie, dobrze antycypujący i dużo widzący Karbownik, bardzo aktywny i wszędobylski Luquinhas i to na dziś wszystko. Podobno potencjał w tym kierunku mają Valencia i Kapustka,ale obaj fizycznie są zapuszczeni i chyba zostali zdruzgotani psychicznie, bo na boisku wyglądali jak by bali się własnego cienia.
W tej sytuacji trener nie ma wyjścia, lecz musi wziąć się za mozolne wypracowywanie schematów czyli najpierw ich wymyślenie w czym pomaga mu wiedza i doświadczenie, następnie omówienie z zawodnikami,aby potem je wypracować w procesie treningowym i zweryfikować ich skuteczność w trakcie gry meczowej.Tego nie da się zrobić z wtorku na środę, na to trzeba miesięcy i lat , bo stale te schematy trzeba modyfikować. Stąd tak ważna jest stabilizacja na stanowisku trenerskim co doskonale widać po Rakowie i Papszunie.

Najlepszy na boisku wczoraj był Szymon Marciniak.

Osobiście szalenie się cieszę,że w dobie zamykania wszystkiego, oprócz siebie, nie zwinięto sportu i nie złożono go w ofierze tej żarłocznej bestii ,pandemii.Okazało się ,że do istnienia sportu nie trzeba publiczności ,że nie jest ona warunkiem sine qua non bytu imprezy czy widowiska sportowego. W tych traumatycznych czasach kiedy walą się na nas nieszczęścia jak bomby niszczące tkankę społeczną i psychiczną to sport pozwala zachować jakąś równowagę emocjonalną i resztki nadziei na powrót normalności. Rozumiejąc,że restrykcje i ograniczenia są konieczne nie sposób nie czuć,że świat jaki znaliśmy do niedawna się kończy,że kurtyna jest coraz niżej. Więc doceńmy to,że choć miejsca na widowni puste to na scenie jeszcze coś się dzieje,jeszcze aktorzy jakiś spektakl dla nas odgrywają. Nie wybrzydzajmy zbytnio, cieszmy się,że jeszcze życie się toczy,że jeszcze się nie poddaliśmy.
10niedziela, 25, października 2020 10:42
xxx
Jest taki bramkarz, Pawłowski. Też grał i był nawet nadzieją kilku klubów a jednak bardziej zasłynął swoimi złotymi myślami.

W mojej ocenie Michniewicz kastruje ofensywę Legii. Karbownik już drugi mecz z rzędu wałęsa się gdzieś w środku, sporadycznie biorąc udział w grze. W poprzednim meczu jak zaatakował z lewej strony, to widać było zawodnika z zeszłego sezonu.
Na ławie siedzą Antolić i Martins, którzy robili grę w drugiej linii. Myślałem że może są bez formy, ale wejście Antolića pokazało, że przez kilkanaście minut miał więcej kontaktów z piłką niż Karbownik przez kilkadziesiąt. Może Martins miałby tak samo.
Gwilia zagrał jako 6-8 a to jest jedyny z pomocników, który grając przed polem karnym potrafi zagrać prostopadłą w pole karne (do Mladenovića), znaleźć się w sytuacji strzałowej albo strzelić z dystansu.
Można powiedzieć, że graliśmy bez zawodnika który reguluje tempo akcji, bo Slisz jest dobry w odbiorze ale w rozegraniu prochu nie wymyśli.
Prawe skrzydło dzoałało najlepiej, ale pewnie dlatego że niczego przy nim nie kombinowano. Grała para Wszołek-Juranović bardzo podobna do pary Wszołek-Veśo.
W zeszłym sezonie mieliśmy na lewej stronie parę Karbo-Luqi, która też potrafiła rozerwać obronę. Dzisiaj to może być Mladenović-Karbo, bo się uzupełniają. Obaj są bardziej ofensywni niż defensywni, ale mogą się wspierać w defensywie, bo maja parę do biegania. Mladenović ma dobre dośrodkowanie z lewej a Krabownik dobrze łamie do środka, ma krótkie prowadzenie piłki przez jest mało przewidywalny dla przeciwnika, czy pójdzie sam, czy zagra przed pole karne, czy diagonalną w pole karne, czy prostopadłą w pole do np. Mladenovića
Według mnie nasze obecne ustawienie odebrało nam bardzo dużo mozliwości ofensywnych.
PS
Jeśli ktoś chce napisać, że się ośmieszam, to poproszę o argumenty.
11niedziela, 25, października 2020 11:45
kibic60
@ XXX

"Karbownik już drugi mecz z rzędu wałęsa się gdzieś w środku, sporadycznie biorąc udział w grze"

Jesteśmy tego samego zdania, że Karbownik daje dużo więcej grając z boku. Na szczęście inni też już to dostrzegli.
Zadziwia jedynie aż taka zmiana kursu w zaledwie 1,5 tygodnia.

Jeszcze wczoraj Karbownik grając w środku, był piłkarzem "klasy światowej":

"Michniewicz ustawił go jako ofensywno - defensywnego środkowego pomocnika z zadaniem inicjowania akcji ofensywnych z głębi pola i Karbownik pokazał wielkość swego talentu . To już zaczyna być mózg drużyny, który w sposób wyrachowany wie kiedy podjąć drybling i wygrać pojedynek jeden na jeden, kiedy posłać prostopadłą piłkę, kiedy przyśpieszyć grę, kiedy uspokoić podaniem do tyłu lub do boku. Kiedy poprawi podanie na dalszą odległość, dośrodkowanie i strzał to będzie zawodnikiem klasy światowej"

a dziś jest "juniorem":

"Trener Michniewicz opowiada,że chciałby aby zespół potrafił grać zmiennym ustawieniem tak z meczu na mecz , jak i w trakcie spotkania, aby grał z wymiennymi pozycjami i zastępowaniem strefowym - lecz na razie są to pobożne życzenia.Wczoraj te wizje uległy negatywnej weryfikacji. Gdyż te pomysły z Karbownikem inicjującym akcje z głębi pola i wchodzącym na piłki zagrywane w pole karne Pekharta zostały rozszyfrowane i zostaliśmy pozbawieni nie tylko kłów,ale i zębów i tym samym o skutecznym ukąszeniu rywali mowy być nie mogło.
Karbownik boleśnie przekonał się,że czymś zgoła odmiennym jest kierowanie grą w zespołach juniorskich i młodzieżowych ,a czym innym w dorosłej piłce. Widocznie łatwiej było mu grać na boku boiska, gdzie nikt go indywidualnie nie krył. Można wyrazić zdziwienie,że Michniewicz tak długo trzymał na boisku wczoraj bezproduktywnego Michała, gdyż Antolicz zagrał dużo lepiej"

Nic dodać nic ująć Wink
12niedziela, 25, października 2020 11:57
xxx
Kibic60
Ja na temat Michniewicza mam takie zdanie, że on Legię zamieni w U-21, jeśli chodzi o styl.
On po prostu inaczej nie umie.
Kiedyś Młynarski ironizował na swój temat, że czasami nachodziła go ochota skomponować muzykę do własnych tekstów. Za każdym razem jak zrealizował swoją potrzebę, grał swojemu koledze Derflowi, pianiście. Ten za każdym razem odpowiadał, ja to znam, to jest Tango Milonga.
No więc ja uważam, że cokolwiek Czesio zacznie "komponować", to wyjdzie mu "Tango Milonga", bo on inaczej nie może. Ale może się mylę, oby.
13niedziela, 25, października 2020 12:02
xxx
"Jesteśmy tego samego zdania, że Karbownik daje dużo więcej grając z boku. Na szczęście inni też już to dostrzegli."
Nie chwal dnia przed zachodem słońca, przecież jutro może nadciągnąć tornado z gradobiciem z przeciwnego kierunku.
Szczęście to będzie jak dostrzegą to w klubie.
14niedziela, 25, października 2020 12:45
iocosus
XXX & Kibic60 & Dalkub i My wszyscy nabuzowani pandemicznie pitolnicy.
Jeżeli się skupimy na wzajemnych uszczypliwościach, docinkach i udowadnianiu sobie ... kto ma większego a kto jest malutki, to życzę powodzenia w tym dowodzeniu, ale powszechna "małość" skuteczniej od covida nas ogarnie, a jej pomiary będą pozbawione jakiegokolwiek sensu. 

XXX: "Czy ktoś umie mi wyjaśnić jakie zadania na boisku wykonywał Karbownik?" - niedawno Dalkub przywołał NMG co prawda w zakresie terminologii, ale posłużmy się tym narzędziem i w tym momencie. Przed meczem z Zagłębiem skład Legii był awizowany w systemie 4-3-3, jeżeli uznamy że 4-1-4-1 jest jego modyfikacją, w której oprócz ustawionego centralnie napastnika "skrzydłowi" operują w bocznych korytarzach na całej ich długości, to wówczas zgodnie z NMG: "W formacji pomocy może występować (...) jeden cofnięty i dwóch wysuniętych pomocników – mówimy o ustawieniu z jedną „szóstką"( jeżeli do tych dwóch wysuniętych pomocników dodamy wzmiankowanych wcześniej skrzydłowych z wymienionymi zadaniami, to tworzy nam się "zmodyfikowana" formacja, którą możemy rozpisać jako układ 4-1-4-1 -w NMG wyjściowym systemem byłby wariant III str. 25 https://asystent-trenera.pl/images/stories/materialy_do_pobrania/Narodowy_Model_Gry_PZPN.pdf
Z tym że modyfikacje na tym by się nie kończyły, ponieważ w fazie operowania piłką, z dwóch środkowych pomocników wydaje się że jeden miałby zadania "środkowego pomocnika - 8" w naszym przypadku Gvilia, a drugi "ofensywnego pomocnika - 10" - Karbownik. Jakie są charakterystyki jednej i drugiej pozycji definiuje NMG str.37 i 38. Przynajmniej tak to mniej więcej w uproszczeniu postrzegam, dla mnie Gruzin jest ustawiony niżej z funkcją odpowiedzialnego prowadzenia gry, jej rozprowadzania, natomiast Karbo ma przyspieszać grę, dynamicznie wprowadzając ją w strefę obronną rywala, albo poprzez drybling, albo otwierającym podaniem. O ile Gvilia ma być odpowiedzialny, to od Karbo oczekuje się ryzyka, ale i skutecznej kreatywności. O tym świadczą statystyki tych piłkarzy oraz ich graficznie przedstawiana średnia pozycja na boisku. Z Śląskiem Gvillia zanotował 62 podania przy 92% skuteczności przy 38 podaniach Michała na 79%, w przyjętych podaniach różnica wynosi 55-35 na korzyść Gruzina, co świadczy że on był "pod grą" tyle tylko że inne statystyki są już przeważnie po stronie Karbo co z kolei dowodzi że on szukał odważnych acz i ryzykownych rozwiązań. Według instat index Michał Karbownik był najlepszym z legionistów w meczu z Miedziowymi oraz zmieścił się na pudle z Śląskiem. 
Moim zdaniem główne założenia taktyczne na mecz z Pogonią się nie zmieniły, tyle tylko że Karbo trzeci mecz w tygodniu rozegrał już nieco słabiej. Jak dla mnie nie ma w tym nic dziwnego w przypadku dziewiętnastolatka. 
Michniewicz widzi go jako środkowego i tego bardziej wysuniętego z pary pomocników i w meczu z Zagłębiem i z Śląskiem Karbo udowodnił że może na takiej pozycji grać i być przydatnym dla zespołu, według mnie weryfikacja wypadła pozytywnie, to były najlepsze mecze Michała tej jesieni, natomiast czy jest to dla niego optymalna pozycja to już stanowi otwarte pole do dyskusji. 
Subiektywnie, utrzymana dyspozycja z tych dwóch wymienionych meczów, plus uniwersalność doprowadziłaby Michała do powołania na Euro. Brzeczek miałby w nim alternatywę na kilku pozycjach. A gdyby jeszcze Michał Karbownik odpalił w reprze tak jak Bartek Kapustka w 2016 roku, to Brighton mógłby na nim x razy zarobić sprzedając po Euro 2021 nie wystawiając piłkarza ani razu w swoim klubowym składzie. Oczywiście zakładając że Michał pozostanie na Ł3 do czerwca przyszłego roku, co dla wszystkich byłoby optymalnym rozwiązaniem. 
15niedziela, 25, października 2020 13:53
kibic60
@ iocosus

Kpisz ?

Może zamiast zwracać uwagę lepiej banować.

To ostatnie, merytoryczne wpisy byłego bramkarza.

"Mam prośbę do kolegów aby poprosić publikującego z dołu aby się nie ośmieszał"

"ja z tobą nie polemizuję bo jak mawiał Tuwim polemika z głupotą niepotrzebnie ją nobilituje, ja się z ciebie tylko nabijam"

"a lizanie się po fiutkach przez dwóch panów trwa w najlepsze - może jakąś zakładkę im stwórzcie gdzie będą mogli się produkować do woli i spijać sobie z dzióbków"

"a nie wiem, ale wiem kto wie - duet egzotyczny kibicek i xxx z pewnością wiedzą i nie omieszkają się tą wiedzą podzielić"

"xxx oj biedaku no kto ci to wyjaśni? tylko kibicek może sie pokusić, jako jedyny zrobi to wg słusznej myśli i bez zbędnej zwłoki"

"brawo i xxx już wie, fiutek porannie polizany"

Jak takie indywiduum nie nazwać pajacem ?

Gdybym nie wiedział gdzie pracuje, to bym pomyślał, że to zwykły troll
16niedziela, 25, października 2020 14:03
sektor212
Mecz był jakiś dziwny. Sporo chaosu organizacyjnego z obu stron. W akcjach obu drużyn można było zaobserwować trochę więcej przypadkowości niż wypracowanych schematów działających automatycznie. Mimo to z przebiegu gry Legia powinna wygrać rywalizację z Portowcami.
W dalszym ciągu obserwuje szukania optymalnych rozwiązań przez Michniewicza. STOP. Właściwie to zastanawiam się dlaczego Michniewicz nie obrał opcji kontynuacji gry w systemie 4-2-3-1. Przez cały poprzedni sezon Legia grając w/w ustawieniu, prezentowała poprawną organizację gry, wygrywając przekonywująco sporą ilość spotkań. Dlaczego Michniewicz zaniechał dalszego taktycznego rozwoju drużyny, która niejednokrotnie pokazała, że potrafi organizować się i konstruować szybkie i ciekawe rozwiązania w systemie 4-2-3-1. Można by powiedzieć, że w pewnym stopniu wypracowane mechanizmy zwyczajnie zostały wyrzucone do kosza.

Ja rozumie, że każdy trener w momencie objęcia sterów, ma swoja wizję funkcjonowania drużyny na boisku. Zapewne Legia Michniewicza wiosną również poprawnie będzie funkcjonować w ustawieniu 4-1-4-1. Jednak mi trochę szkoda czasu (pracy Vuko) i zmarnowanego sezonu w kontekście rozwoju drużyny. Kolejny, kolejny raz budujemy wszystko od nowa. Często sam sobie zadaję jedno pytanie. Kiedy doczekam się jednej wizji konstruowania pierwszej drużyny?
17niedziela, 25, października 2020 14:17
xxx
@iocosus
Napisałeś co Karbownik powinien był robić, zgodnie NMG a ja się zapytałem co robił?
Bo według mnie w meczu ze Śląskiem głównie truchtał w środku pola zaliczając pojedyncze podania a jak już ruszył żwawiej, to właśnie lewą stroną. Ale w tym meczu i tak wypadł lepiej niż w ostatnim w którym był prawie bezproduktywny. Jak sobie przypomnę ile razy i z jakim skutkiem był pod grą w zeszłym sezonie, to uważam, że to jest marnowanie chłopaka i psucie gry Legii. Chyba się zgodzisz, że wejście Antoli, było jakby w drugiej linii wyszło słońce zza chmur. Niby nic wielkiego nie zrobił, ale był aktywny, zawodnicy do niego grali a on rozruszał trochę grę.
Podobnie jest z Gvilią. Najładniejszą akcję meczu zrobił on, świetnie podając w pole karne do Mladenovića.
Powiem Ci szczerze, że te cyferki 4-4-2. 3-5-2, 4-3-3 są nużące i bezproduktywne, bo obrazują tylko ustawienie wyjściowe i prawdopodobną taktykę. Piszę prawdopodobną, bo boisko weryfikuje i dobrze przygotowany zespół zmienia ustawienie wiele razy w ciągu meczu.
Ja się wolę skupić na obrazie gry i które elementy (zawodnicy) dodają mu kolorów a które szarości. W moim przekonaniu Michniewicz idzie w stronę szarości a ta jest tak powszechna w naszej lidze, że już nie do zniesienia.
Nie wiem jak działa Instad i mnie to nie interesuje, ale kidyś Kosecki opowiadał o tych systemach statystycznych, które przyszły do piłki z futbolu amerykańskiego i według statystyk najlepszym obrońcą został gość, który wjeżdżał wszystkim w nogi a poza tym niewiele potrafił. Jestem raczej za oglądaniem gry i wyciąganiem z niej wniosków.
18niedziela, 25, października 2020 14:29
xxx
"dlaczego Michniewicz nie obrał opcji kontynuacji gry w systemie 4-2-3-1. Przez cały poprzedni sezon Legia grając w/w ustawieniu, prezentowała poprawną organizację gry, wygrywając przekonywująco sporą ilość spotkań."

Powiem Ci jak ja to rozumiem. Bo u Vuko "2" to był Antolić i Martins, którzy potrafią przyjąć, minąć i podać tam gdzie perspektywa jest obiecująca. "3" to byli Luqi który już przyjęciem mijał jedną linię przeciwnika a kolejna musiała reagować zostawiając więcej miejsca reszcie tej trójki czyli Wszołkowi, Gvilii, który często wymieniał się z Kante, który wyciągał obrońców z pola karnego i umiał zagrać z klepy albo minąć zwodem, czym również powodował niepewność przeciwnika a Wszołek we współpracy z Veśo dostarczał piłki w pole karne na wbegających zawodników.
Co z tego zostało? Według mnie Wszołek z Juranovićem i czasami Gvilia. Nawet Luqi przestał być tak efektywny jak w zeszłym sezonie.
Może to faza przejściowa i Legia jeszcze nas olśni, ale ja jestem sceptyczny, bo widzę jakich zawodników foruje Michniewicz. Według mnie na razie wykazał się sporą umiejętnością ukrywania najlepszych cech zawodników ofensywnych.
19niedziela, 25, października 2020 15:51
sektor212
iocosus

Dzięki, za rzeczowy wpis.


kibic60 & xxx

"Wiele tu pitolimy o tzw taktyce, strefach niskich, wysokich, korytarzach otwartych i zamkniętych. Zwolennicy przekonują, że dobry trener, najlepiej zagraniczny z doświadczeniem i sukcesami potrafi tak ustawić zespół, że ten gra jak z nut"

Moim skromnym zdaniem to Legia nie posiada super technicznie wyszkolonych zawodników. Nasi piłkarze nie są wirtuozami prowadzenia piłki itd. Więc wyjaśnijcie mi jakimi elementami gry, Legia ma niwelować lepiej technicznie wyszkolonego rywala?
Czy Qarabağ Ağdam wygrał z nami, gdyż miał większy techniczny potencjał w szatni?
Tak przez was lekko wyśmiewane słowa taktyka, schematy czy doświadczenie trenera, akurat te trzy detale w tym konkretnym meczu wyraźnie pokazały nam swoją siłę zarządzania i funkcjonowania drużyny.

W ostatnich dwóch meczach (nie licząc Pogoni) legioniści przebiegli 113 i 111 km. Wczoraj, aż 118,5 km jednak organizacja gry wyglądała na mniej zorganizowaną. Czy naprawdę uważacie, że przesuwanie, ustawianie się zawodników względem piłki czy rywala jest bez większego znaczenia? Asekuracja danego sektora, kierunki biegu w fazach bronienia czy atakowania są pozostawione wyłącznie do decyzji zawodnika? To trener wymusza pewne zachowania, przydzielając zadania do danej pozycji w danym systemie. Można się dużo więcej na biegać a efektu bramkowego nie zobaczyć.

Ostatnia kwestia do braci krwi Smile
O ile się nie mylę, to obecnie jest więcej trenerów z sukcesami niż tych wybitnych byłych piłkarzy uprawiających trenerkę. Ci tzw. nieudacznicy, którzy własne kariery zakończyli wcześnie i na niskich ligowych poziomach doskonale dają sobie radę trenować największe gwiazdy światowej piłki. Mało tego te gamonie są w stanie stare systemy gry modyfikować i rozwijają Niebywałe!!! To w nawiązaniu o pisaniu na CL, gdyż w naszej dyskusji zaczyna być podobnie. Teraz okazuje się, że osiągnięty sportowy poziom danej osoby czy sama gra na jakimś tam levelu (uprawiania wyczynowego sportu) ma jedną osobę uprawniać, a drugiej osobie ma zabraniać wypowiedzi własnych poglądów słowami, jakie uważa za stosowne. Ten, co grał w ekstraklasie, może napisać schemat, faza gry a ten, co grał niżej lub wcale NIE! Panowie naprawdę przypie...... się o głupoty zupełnie nic niewnoszące do dyskusji. Wyluzujcie! Pozdrawiam.

PS. By zaoszczędzić czasu swoją karierę zakończyłem na poziomie obecnej II ligi i nie z własnej czy trenera woli.


Dalkub

Wybacz, lecz bardzo liczyłem (może już coś napisałeś) na twoje zdanie w kwestii napisanego postu o Karbowniku i Valenci. Przykro mi to pisać, lecz zamiast ciekawych wymian poglądów zdecydowanie bardziej cię kręci pisanie i chamska jazda po innych uczestnikach dyskusji. Może ty bądź mądrzejszy ignorując zaczepki nieprzychylnych tobie osób. Ja tak robię i zazwyczaj olewam takie sytuacje, choć nie zawsze. Niedawno z corazstarszym wymieniliśmy się nie miłymi słowami. Jednak obaj nie uprawialiśmy dalszej polemiki wyniszczenia, tylko przy najbliższej okazji własnymi wpisami podaliśmy sobie ręce. Można? Liczę, że wyluzujesz pośladki i będziesz nas raczył własnymi przemyśleniami (te cięte i niepopularne też lubię). Pozdrawiam.
20niedziela, 25, października 2020 16:05
xxx
"Asekuracja danego sektora, kierunki biegu w fazach bronienia czy atakowania są pozostawione wyłącznie do decyzji zawodnika? To trener wymusza pewne zachowania, przydzielając zadania do danej pozycji w danym systemie."

Sorry, ale muszę zapytać. A co jeśli przeciwnik w "fazie ataku" biegni w innym kierunku niż nasz trener nakazał naszemu obrońcy?
Teraz nie ma czasu, ale postaram się znaleźć dla Ciebie fragmenty wypowiedzi fachowców w jaki sposób trzeba szkolić dzieciaki i młodzież, żeby mogły grać na wysokim poziomie. W skrócie chodzi o rozumienie gry i tzw. taktykę indywidualną.
21niedziela, 25, października 2020 16:21
xxx
sektor212
Tak na szybko, pierwsze co mi przyszło do głowy to wywiad z Vicunią.

"Celem gry pozycyjnej, w której Hiszpania się realizuje jest otrzymanie piłki za linią rywali realizujących presję.

Aby tego dokonać konieczne jest prawidłowe profilowanie, a także umiejętność wewnętrznego pozycjonowania się wewnątrz grupy zawodników zespołu rywali. Wówczas mają możliwość otrzymania piłki, a następnie zaatakowania kolejnej linii. Fabián, Ceballos lub Oyarzábal na początku to zrozumieli, następnie szkolili się, aby rozumieć to lepiej, a teraz ten sposób traktują jako najlepszy do gry. Podobnie rotacje na pozycjach zawodników, zmiany ich pozycji, tworzenie przewagi liczbowej – to sprawia, że gra przyjmująca nieprzewidywalny charakter nie jest wynikiem przypadku. Została zaszczepiona w zawodnikach przez proces treningowy, który pozwalał im zrozumieć grę i jak najlepiej wykorzystać jej zalety. Dlatego hiszpańscy zawodnicy wiedzą, co robić w każdej chwili. Są lepsi w aspekcie taktyki indywidualnej."

A więc ja to rozumiem w ten sposób, że oni nie mają na blachę wykutych schematów, ale wpojone rozumienie gry i oczywiście umiejętności techniczne. Jak kilku piłkarzy hiszpańskich patrzy na rozwój sytuacji na boisku, to wyciągają z tego podobne wnioski i wiedzą jak mają optymalnie zareagować. Jak przeciwnik zostawi wolną przestrzeń, to na skutek rozumienia gry zawodnik w nią wchodzi, bo wie że ten który ma piłkę zobaczył to samo i może tam zagrać a nie dlatego, że mu trener wcześniej rozrysował, że tak mają grać.
Organizacja gry, wymienność pozycji, asekuracja opuszczających swoją pozycję zawodników, to jest oczywiście domena trenera i jest niezbędna, ale reszta jest w głowach i nogach zawodników.
Potem znajdę ciekawsze wypowiedzi na temat rozumienia gry i taktyki indywidualnej.
22niedziela, 25, października 2020 16:30
sektor212
xxx

Rozumienie gry? W naszych czasach zdobywałeś ją na podwórku grając codziennie pewnie jakieś od 4 do 6 godzin. W klubie, to tylko prostowali pewne detale dokładając obowiązki taktyczne.
Dzisiejsza młodzież przekazu słownego nie ogarnia. Musisz zrobić prezentację, nagrać film, itd. Myślisz, że po co włoskie drużyny w seria A czy B na treningach godzinami biegają bez piłki po boisku? Zwyczajny brak wyobraźni przestrzennej. Oni piłkę znają nie z boisk czy podwórek lecz z PS4 i gry Fifa. Oczywiście przytoczonym fragmentem wypowiedzi fachowca z chęcią się zapoznam i odniosę się do jego słów względem dzisiejszych realiów. Czytałem setki fajnych i ciekawych jednostek treningowych. Każdy dużo pisze, lecz przenieść te trafne sugestie na trening i wcielić je w życie już takie łatwe nie jest. Potrafi to niewielu.
A tak z ciekawości, to twoim zdaniem ilu zawodników obecnie grających w Legii ma czytankę dalszą niż wymianę dwóch pierwszych podań?
23niedziela, 25, października 2020 16:33
sektor212
xxx

"Sorry, ale muszę zapytać. A co jeśli przeciwnik w "fazie ataku" biegni w innym kierunku niż nasz trener nakazał naszemu obrońcy?"
Wybacz, że nie odniosłem się do powyższego pytania, gdyż uważam je za złośliwe.
24niedziela, 25, października 2020 16:50
sektor212
xxx

Można dyskutować co autor miał na myśli w słowach "rozumienie gry"
Otrzymanie piłki za linią rywali realizujących presję, rotacje na pozycjach zawodników, zmiany ich pozycji, tworzenie przewagi liczbowej jak dla mnie wszystkie te działania oparte są o wcześniej wytrenowane schematy. Przecież wiadome jest że kiedy schodzisz w dany sektor boiska i tworzysz przewagę liczebną to w schemacie inny zawodnik musi asekurować jego strefę. Rotacja na pozycjach to nic innego jak kawałek schemat pewnej taktyki.
Pytam poważnie, dlaczego aż tak przypiąłeś się do słowa schemat. Zauważyłem, że na różne sposoby próbujesz wiele boiskowych zachowań przypisać wyłącznie intuicji zawodnika. Zmysł i decyzja nie są schematem. Przykładowo sytuacja bramkowa Wszołka z meczu z Pogonią (I połowa). Ma dogodną sytuację i nie strzela w światło bramki. Dlaczego?
Do decyzji, wyboru rogu bramki i oddania samego strzału żadnych schematów nie potrzebuje. To jest rozumienie gry. Musi oddać strzał a nie szukać innych zawiłych rozwiązań. Natomiast zanim znalazł się w sytuacji bramkowej, to wcześniej akcję rozegrano w starym dobrym schemacie. Wydaje mi się że nie ma większego sensu dalej ciągnąć tematu znaczenia słowa schemat.
25niedziela, 25, października 2020 18:51
xxx
@sektor212
Odpowiem Ci dlaczego przyczepiłem się do pojęcia schematów. Bo zauważyłem, że to jest dominujący sposób rozumienia piłki w Polsce. Ciągle się mówi o schematach. Oczywiście wszystko można nazwać schematem. Jak najlepszy dyrygent na świecie, stanie przed słabą orkiestrą i będzie chciał żeby zagrali Wagnera i da im nuty, to im pozostaje tylko wykonać schemat a jednak jedni ten schemat wykonują zachwycająco a drugich nie da się słuchać.
Ktoś może powiedzieć, dyrygent nie dał rady. Czy to jest prawda?
Tak samo jest w piłce, tylko jeszcze trudniej, bo na boisku nie ma nut, nie ma identycznych sytuacji i to zawodnik musi sam decydować jak grać a koledzy muszą rozumieć co on chce zrobić i wtedy wykonują coś co można nazwać schematem, czyli sekwencję działań. Ale jeśli już trzymać się słowa schemat, to jest to schemat wykreowany a nie poprzez wyuczenie się go. To że powtarzalność pewnych działań jest widoczna, nie znaczy że są one schematami. Żeby coś mechanicznego naprawić też wykonujesz schematyczne działania, ale najpierw musisz wiedzieć co i dlaczego robisz.
Słowo schemat w potocznym rozumieniu działa na nie jak płachta na byka, bo wgrażanie go w życie powoduje, że polska piłka jest uboga i z trudem się na nia patrzy, szczególnie jak gramy z zespołami które opierają swoją grę na technice, inteligencji i rozumieniu gry.
We wszystkich krajach, gdzie piłka jest na wysokim poziomie, główny wysiłek szkoleniowy jest skierowany na jednostkę (zawodnika), aby uczynić go zdolnym do podejmowania najlepszych decyzji na boisku.
Trener Śledź tak się wyraził o polskiej piłce.

"Łukasz Olkowicz: Czy w Polsce możemy przeprogramować kształcenie piłkarzy, a w efekcie ich profil? Żeby spod ręki trenerów wychodzili inni zawodnicy, kreatywniejsi, wszechstronniejsi?

Marek Śledź: Na początek to ja zadam panu pytanie. Co wielokrotnie zwiększa szansę w dobrym wyniku na boisku tu i teraz?

Proste środki.

Marek Śledź: Prymitywizm. Śmiało go można wpisać w pewne ramy, schematy.

Po drugiej stronie jest tworzenie.

Marek Śledź: Ryzykowna kreatywność. Ona zawsze jest narażona na jakiś procent niepowodzenia jako ta nieprzewidywalna, nieodgadniona i niewymierna. Na pytanie dlaczego nie gramy w piłkę, odpowiem, że przykład idzie z góry.

Z ekstraklasy?

Marek Śledź: Z najwyższych poziomów. Wynik, podkreślam to w wielu swoich wystąpieniach, powinien być efektem, a nie celem. Jeżeli to motto towarzyszyło by każdemu..."

Nie jest to odosobniony pogląd. Bo czytałem wiele wywiadów o tym jakich zawodników chcą tworzyć w najlepszych akademiach i nie są to roboty mające wykonywać schematy.
Nie mogę uwierzyć w to, że Ty widzisz tak małą rolę zawodnika w procesie tworzenia gry.
26niedziela, 25, października 2020 21:01
iocosus
Kibic60, baranku boży, gołąbku pokoju!
Słuchaj dziś się dowiedziałem, że facet którego spotkałem dwa dni temu, właśnie dostał od lekarza skierowanie na testy covidowe. Teraz się zastanawiam czy herbata mi jeszcze smakuje i co pięć minut sprawdzam czy czoło mam rozpalone czy nie, czy w kościach mnie łamie, czy nie? I czy lodówkę mam wystarczająco pełną w obliczu potencjalnej kwarantanny. I nikomu rzecz jasna podobnych rozterek nie życzę, ale każdy z nas może się z nimi zetknąć. I tak sobie w czarnych myślach jeszcze dumam, że mogę się spotkać bezpośrednio z Kibicem60 i Dalkubem na Narodowym, takie czasy, jeden na łóżku po prawej, a drugi po lewej i nie wiem co jest gorsze? Covid? Czy ciągłe wysłuchiwanie jaki to jeden jest pajacem, a drugi fiutkiem lub na odwrót. I tak cały czas. 

@ XXX
Nie mam zamiaru dowodzić że Karbownik w Szczecinie rozegrał jakiś dobry mecz, nie, to było najsłabsze spotkanie z trzech ostatnich, natomiast te dwa poprzednie były dla mnie najlepsze tej jesieni i w wykonaniu Michała i całej drużyny. I to jest pozytyw, natomiast przyczyn słabszej postawy upatrywałbym jednak w kwestiach fizycznych, nie każdy jest gotów do rozegrania trzech meczów w tygodniu na dobrym, równym poziomie, szczególnie dziewiętnastoletni gołowąs. Poczekajmy na kolejne mecze, żeby wydać opinię czy Karbo zaadoptował się na "nowej"/"starej" dla siebie pozycji czy też nie. 
Michniewicz na bokach obrony nie będzie go wystawiał z własnej nieprzymuszonej woli, szczególnie na lewej flance bo by zaprzeczył własnym słowom które kiedyś o Michale raczył wypowiedzieć, choćby w towarzystwie Krzysztofa Stanowskiego. Generalnie CM nie był i zapewne nie jest entuzjastą gry w destrukcji Karbo, osobiście mogę to tylko spuentować tym, że doświadczony "klasyczny lewy" Mladenovic wcale nie wydaje się lepszy pod tym względem od młokosa. 
Jeżeli CM powątpiewa w Karbo jako w obrońcę, to dobrze że zdecydował się na weryfikację Michała w pomocy, wystawia go wysoko na środku, a Brzeczek z boku, w układzie 4-2-3-1. No i jest do sprawdzenia, że mi osobiście było bliżej do "narodowego" niż do naszego "klubowego", ale to nie znaczy, że z tego powodu mam negować decyzję pana Czesia.
No i dochodzimy do opinii o panu Czesławie. Etykę z moralnością zostawiam, Michniewicz to inteligentny facet, z pokaźną wiedzą o futbolu, potrafiący w dobry, zajmujący i przekonujący sposób o nim pitolić. Każdego z nas bez wyjątku "zjadłby" bez mrugnięcia powieką. Mnie jednak podpadł za antyfutbol w u-21, za przesuwanie w układzie 6-3-1, za typowo reaktywny preferowany sposób gry. Jeżeli CM marzył o ponownej pracy w Lechu to patrząc obecnie jak gra Kolejorz i z czym kojarzył się pan Czesio, to jest to bajanie ściętej głowy. Do Legii został ściągnięty na zasadzie efektu "nowej miotły" ratującej puchary i w tym aspekcie, zawiódł kompletnie. Jeżeli w zamyśle Mioduskiego miał być zbawieniem to okazał się gwoździem do trumny. Nigdy nie pojmę, jak można było wystawić taki skład na Karabach, bardzo nie lubię używania tego określenia w naszym piłkarskim pitoleniu, ale to co zrobił CM podpada pod "sabotaż". Michniewicz, chciał chwycić dwie sroki za jeden ogon i też pozostał z niczym, kadra u-21 zaprzepaściła szansę gdy musiała grać ofensywnie z równym jej rywalem, następny kamyczek do trenerskiego ogródka. Dla mnie Michniewicz był pod ścianą i ratować go mogły wygrane w lidze i to na dodatek poparte otwartą, a nie kunktatorską grą. I według mnie chcąc być szczerym tego dokonał. W tym systemie michniewiczowskim 4-1-4-1 Legia próbuje założyć wysoki pressing, chce zdominować przeciwnika, gra przeważnie toczy się na jego połowie, nawet przy ewidentnej słabszej dyspozycji legionistów najlepszym zawodnikiem rywala ratującym remis okazuje się bramkarz. Do tego co było za Vuko jesienią i wiosną jeszcze daleko, ale przynajmniej kierunek wydaje się wytyczony prawidłowo. Przed Michniewiczem teraz zadanie, grać jak za Vuko, ale nie tak jak Vuko, żeby nie wyszło że się powiela koncepcje poprzednika, no bo przecież roszada trenerska byłaby wówczas bez sensu. Stąd może 4-2-3-1 vs 4-1-4-1. 
No i zobaczymy co dalej z tego wyniknie? Dokonania CM chciałbym mierzyć równą miarą, zarówno te negatywne jak i pozytywne. 
27niedziela, 25, października 2020 21:07
sektor212
xxx

"Nie mogę uwierzyć w to, że Ty widzisz tak małą rolę zawodnika w procesie tworzenia gry"
Wydaje mi się, że w dyskusji nie używałem sformułowania taktyka ważniejsza od inteligencji zawodnika czy też samej czytanki gry. Jestem bliżej teorii równomiernego działania niż wykazywania, który czynnik jest ważniejszy, a który nie. Odnoszę wrażenie, że jesteśmy bardzo blisko osiągnięcia wspólnego stanowiska. Pewnie w mniej istotnych detalach zawsze będziemy się nieznacznie różnić, ale to dobrze. Piłka nożna jest tak wielowymiarowa w procesie kształcenia czy późniejszej samej gry, więc każdy ma prawo widzieć ją inaczej i różnie interpretować sytuacje boiskowe.

Zobacz ostatnią środę w LM. Przyjechała młodzież Ukraińsko-Brazylijska ustawiona odpowiednio taktycznie, wewnętrznie sama z siebie zmotywowana na słynny Real i w ciągu 45 min. spuściła oklep wybitnym zawodnikom mającym smykałkę do improwizacji niekonwencjonalnej gry. Nie twierdzę, że wygrali wyłącznie taktycznymi działaniami, lecz potrafili od 56 min. dobrze organizować się taktycznie w obronie i olbrzymi inteligentny potencjał Realu musiał uznać wyższość woli walki i pazerności na sukces rezerw Szachtara. Inny mecz Barcelona - Ferencvaros 5:1. Inteligencja oraz poziom techniczny zawodników z Katalonii niepodzielnie górował nad węgierska taktyką nie pozostawiając żadnych złudzeń kto ten mecz wygra. Kolejna potyczka Bayern - Atl. Madrid 4:0. Obie ekipy posiadające indywidualności oraz zbliżony poziom inteligencji gry czy technicznego wyszkolenia zawodników. W tym przypadku wygrała drużyna grając szybciej, posiadająca większy automatyzm w grze. Trzy mecze i trzy różne detale zadecydowały o wygranych. Charakter i taktyka, Inteligencja boiskowa, zgranie i automatyzm.

A teraz wejdź w buty Michniewicza, usiądź za biurkiem w pokoju trenerów i spróbuj stworzyć model gry dla obecnej Legii, znając profile poszczególnych zawodników.
Jakie atuty wybierzesz w pierwszej kolejności? Inteligencja boiskowa zawodników? Poziom wyszkolenia technicznego własnych piłkarzy? A może plan taktyczny dopasowany do wcześniej wymienionych możliwości. Przypuszczam, że z czasem dojdziesz do wniosku, że wpierw organizacja gry i taktyczne założenia, którym sprosta szatnia. Następnie dopasujesz poszczególne formacje, strefy, korytarze do posiadanego potencjału w szatni. W trzecim etapie będziesz szukał wprowadzenia inteligentnych rozwiązań oraz ewentualnych wykonawców posiadających dobry przegląd pola i zmysł do gry kombinacyjnej. Wydaje mi się, że inteligencja zawodnika to bardzo niepodważalny istotny atut, lecz wdrażany w końcowej fazie układanki. Reasumując łatwiej nauczyć zawodników przesuwać, asekurować itd, niż podejmowania inteligentnych szybkich decyzji. Ostatni przykład Wszołka wzorowy. Co z tego, że miał przykazane - chłopie strzelaj w bramkę nie kombinuj i tak nie sfinalizował pracy, którą wcześniej dobrze wykonali pozostali partnerzy z boiska. Jak masz w drużynie niż poziom tzw. inteligencji boiskowej, to musisz szukać prostszych środków, czyli rozwiązań taktycznych poprzez trenowanie schematów, które doprowadzą/zmuszą zawodnika do wdrożenia wizji i sposobu gry, oczekiwanego przez trenera.
28niedziela, 25, października 2020 21:37
kibic60
@ sektor212

"musisz szukać prostszych środków, czyli rozwiązań taktycznych poprzez trenowanie schematów, które doprowadzą/zmuszą zawodnika do wdrożenia wizji i sposobu gry, oczekiwanego przez trenera"

A po porażce najwyżej powiesz "zagraliśmy zbyt schematycznie"

Nawiasem mówiąc, ciekawy jestem ile tych tzw schematów jest ?
10, 100 a może 1000 ?

Co trener, to kuźwa nowe schematy.
Czy Magiera nie uczył ich schematów ?
A może Sa pinto nie znał żadnych, więc ich nie uczył ?
Czy grająca najlepszą piłkę od lat, Legia Vukoviića grała wymyślonymi przez niego schematami, czy wyłącznie improwizowała ?
Teraz schematami ma się zająć Michniewicz.

Pan Zbyszek w kwestii schematów poszedł tak daleko, że strach się bać.

"W tej sytuacji trener nie ma wyjścia, lecz musi wziąć się za mozolne wypracowywanie schematów czyli najpierw ich wymyślenie w czym pomaga mu wiedza i doświadczenie, następnie omówienie z zawodnikami,aby potem je wypracować w procesie treningowym i zweryfikować ich skuteczność w trakcie gry meczowej.Tego nie da się zrobić z wtorku na środę, na to trzeba miesięcy i lat , bo stale te schematy trzeba modyfikować"

Czekam, aż sympatyczny Czesio "wymyśli swoje schematy" i zacznie je wypracowywać latami, jeśli tylko przetrwa.
A jak już piłkarze je opanują, to im się kontrakty pokończą i wtedy trzeba będzie wymyślać i wdrażać nowe schematy, bo przyjdą nowi piłkarze o innej charakterystyce.

Po meczu z Benfiką wielu komentatorów chwaliło Lecha za grę schematami.
Ciekawe, dlaczego te schematy nie działają w lidze, bo Lech traci już 10 pkt do lidera.

A może na ligę trzeba było wymyślić nowe schematy, tylko kto by je wszystkie spamiętał ?
Różnica pomiędzy Messim a Karbownikiem nie polega na tym, że Argentyńczyk nauczył sie 1000 schematów, a młodziutki Legionista dopiero pięciu.

Grając w ekstraklasie mieliśmy wypracowanych może z 10 schematów, których uczyłem się od juniora.
Sztuką było, umiejętnie z nich korzystać. Jedni robili to lepiej inni gorzej w zależności od wyszkolenia technicznego i tzw czytania gry. Jednak najważniejsze było reagowanie na poczynania obrony, a tego żaden schemat nie nauczy. Pomóc mogą tylko indywidualne umiejętności zawodnika.
29niedziela, 25, października 2020 21:43
kibic60
@ iocosus

Mój pracownik zachorował na covid 10 dni temu. Stracił smak i węch. To były jedyne objawy.
Nikt z pozostałych pracowników nie zachorował, więc spokojnie.
Są gorsze choroby od coronovirusa.
30niedziela, 25, października 2020 23:21
xxx
@iocosus
Ale ja w ogóle nie twierdzę, że Karbownik ma wrócić na LO. Według mnie powinien grać na skrzydle. Słusznie zauważyłeś że zarówno Mladenovi jak Karbo mają kłopot w defensywie, ale obaj mają zdrowie do biegania i mogą się wspierać i z przodu i w defensywie.
Jeśli chodzi o Michniewicza, to mam podobne spostrzeżenia, że teraz się liczy żeby coś zmieniać po Vuko. Czy jest to dobre dla zespołu i gry jest mniej istotne i to mnie martwi.
Bo jeśli się okaże, że nie, o czym jestem wewnętrznie przekonany, to będzie oznaczało, że został zburzony obiecujący "projekt" a nowy zawiódł i znowu trzeba będzie go budować.
Dobór i ustawienie zawodników na boisku odbiera nam możliwości ofensywne. Pisałem o tym. Jeśli się zastanowić ile czasu po stracie piłki na naszej połowie potrzebuje zespół na odbudowanie ustawienia obronnego, to znaczenia nabierają te sekundy tracone na poprawienie piłki, po słabym przyjęciu, albo ratunkowym odegraniem do tyłu.
sektor212 zauważył, że nie mamy w składzie wirtuozów, to prawda. Ale mamy zawodników lepiej wyszkolonych i gorzej. Zarówno Antolić jak Martins potrafili przyjąć piłke pod presją, ochronić ją i zagrać celnie. Obaj mają niezłe przyjęcie kierunkowe, którym często gubili przeciwnika i otwierali sobie przestrzeń.
Jeśli nie grają tylko dlatego, że Czesław chce udowodnić że Vuko źle kombinował, to ja sobie zadaję pytanie, czy on pracuje dla Legii, czy dla siebie?
31poniedziałek, 26, października 2020 06:51
kibic60
@ Schematy cd

"Jednak najważniejsze było reagowanie na poczynania obrony, a tego żaden schemat nie nauczy. Pomóc mogą tylko indywidualne umiejętności zawodnika"

Zapewne większość pamięta końcówkę meczu, po której powstała nowa jednostka czasu.
1 Wenta = 14 sek

Przy stanie 30:30 na 14 sek przed końcem spotkania, decydującego o zdobyciu medali, reprezentacja Norwegii otrzymała rzut wolny z linii 9 metrów.
Ich trener, zapewniam, że z doświadczeniem i sukcesami wziął czas, aby przypomnieć zawodnikom schemat, wypracowany na taką okoliczność.
Wycofał z boisko bramkarza, a w jego miejsce wprowadził drugiego obrotowego, aby stworzyć na kole przewagę jednego zawodnika.

Po wznowieniu gry, rozgrywający Norwegów zagrał wg schematu, który zapewne ćwiczyli setki razy. Nie przewidzieli jednego, że nasz obrońca się spóźni z wyjściem, (wg schematu miał do niego wyjść) przez co nie powstała luka, w którą miał wbiec ich obrotowy. Piłka po odbiciu od pleców "gapowicza" trafiła do Artura Siódmiaka, który bez schematów, za to z indywidualnymi umiejętnościami wykonał rzut przez całe boisko do pustej bramki. Dla niewtajemniczonych powiem, że nie jest łatwo trafić, tym bardziej pod taką presją.
31:30 !

Przeżyjmy to jeszcze raz ! Very Happy
4 min 25 sek


https://www.youtube.com/watch?v=1SYghyf7md8

Mojemu ulubionemu adwersarzowi powiem jeszcze, że grałem na parkietach przeciwko obu naszym trenerom. Bogdanowi Wencie z Wybrzeża Gdańsk i Danielowi Waszkiewiczowi ze Śląska Wrocław.
32poniedziałek, 26, października 2020 10:33
xxx
"Po wznowieniu gry, rozgrywający Norwegów zagrał wg schematu, który zapewne ćwiczyli setki razy."
Nie oglądam regularnie piłki ręcznej, ale nawet będąc dyletantem taktycznym widziałem jak wiele razy zespół w ataku rozgrywa piłkę szykując jakieś końcowe rozwiązanie akcji i rozgrywający w pewnym momencie wycofuje się z tego wariantu, widocznie dostrzegając że on nie ma szans na powodzenie i zaczyna budowanie nowego wariantu a więc to on na bieżąco podejmuje decyzje co robić.
Myślę że słowo "warianty" jest lepszym określeniem na to co dzieje się na boisku, bo każde zagranie piłki i reakcja na nie przeciwnika, tworzy nową sytuację i wymaga podjęcia decyzji przez konkretnego zawodnika, bo za każdym razem liczba możliwych rozwiązań (wariantów) albo się poszerza, albo kurczy i on musi na to zareagować.
Określenie schemat w swojej definicji, nie zakłada zmiany realizowanego planu, bo wtedy przestaje być schematem.
Tak się uczepiłem tego słowa, bo rozróżnienie pojęć całkowicie zmienia sposób oceny gry pojedynczych zawodników, zespołu i pracy trenera. Właściwy sposób oceny prowadzi do właściwych wniosków a te do rozwiązań. Być może realny rozkład odpowiedzialności za to co dzieje się na boisku, pozwoliłby zareagować na potrzeby szkoleniowe zarówno u trenerów jak i zawodników. A tak mamy wieczną dyskusje, czy są fizycznie przygotowani i czy trener przyjął właściwą taktykę i wypracował schematy. W tym myslowym przeręblu kręcimy się od dziesięcioleci i jedyne co przychodzi do głowy, to zwalniać.
Będę męczył ten temat, bo wydaje mi się ważny.
sektor212
Gdybyś się nie wycofał z doprecyzowania, co rozumiesz pod słowem schemat, to pewnie mielibyśmy już wiele wyjaśnione. Terminologia jest niezwykle ważnym elementem dyskusji, bo można do posinienia dyskutować na tym czy cos jest "dobre" (nie w sensie smaczne), ale dopóki się nie określi co dla każdego oznacza "dobre", to nigdy się nie dogadają.
33poniedziałek, 26, października 2020 17:33
Zgred Maruda
@xxx

Mam wrażenie z każdym dniem coraz większe, że zadałeś sobie jakąś krucjatę -swoją osobistą...wobec kogoś/lub czegoś. Pytanie, czy pytania w aspekcie poznawczym z założenia nie są czymś złym, wręcz przeciwnie.
Twoje rozstroje sensu w ciągłym opisywaniu zagadnień pytających jest o tyle trudne, że w stosunku do odpowiedzi uczestników tej strony "niby pozostajesz z wiedzą odpowiedzi", ale następuje - właśnie to -znane już -ale...
I tak w kółko, podkreślane wyborami, selekcjami i oczywiście odpowiedziami z oczywistymi pytaniami. Intensywność Twoich skreśleń myśli pozwala na domniemanie, że czas w tych bądź co bądź trudnych czasach jest dla Ciebie wartością względną.
Z drugiej strony, wczytując się w Twoje słowa można z ogromną dozą prawdopodobieństwa uznać, że Legia Warszawa zyskała w Twojej Osobie ogromnego zwolennika, oddanego inaczej, ale zawsze Wink

Przypatrując się w zasadzie od początku Twojej składni pytającej o retrospekcję zdarzeń, wysuwającej głównie pytania, na które z założenia sportowego zwyczajnie odpowiedzi nie - ma (!) Bo być nie może (!) Istniejesz pytaniami bez wzglądu na sytuację
1- zdrowotną, 2- wydolnościową, 3- ostatnia wiarygodność treningu, 4 - (uwaga) syndrom polityki klubu...
Najłatwiejszy strzał - ponurym odniesieniem swoich myśli...wiadomym odniesieniem i wiarygodnością opisywanych wersji / książkowych założeń/ teorii...czy też podnoszonych schematów.

A propos schematów...
Taka i moja mała piłeczka, otóż być może oglądałeś finał MŚ w siatkówce w 2014 roku.
Jeśli tak - to miałeś naoczny przykład wzorowego łamania schematów...gdzie rozgrywającego właśnie schematami ( rozczytanymi dodam) Drzyzgę, trener Antiga zmienił na Zagumnego, który pracował nad takim rozprowadzeniem bloku, aby atakujący mieli wybory ataków.
A i jeszcze jedno - wtedy trener Antiga był bardziej kumplem wielu reprezentantów Polski, w tym Wlazłego, którego namówił na granie w kadrze... Fakt, że był najlepszym atakującym zostawiam na chwilę...czyli można. Siatkówka jest inna - zdecydowanie inna niż piłka nożna, ale - wiele rzeczy bywa wspólnych - zgadnij jakich (?) Very Happy
34poniedziałek, 26, października 2020 19:59
xxx
" ale - wiele rzeczy bywa wspólnych - zgadnij jakich (?)"
Piłka?
Chyba chęcią dyskusji o piłce zakłóciłem sympatyczną rutynę jazdy po wszystkich po kolei. Po prezesie, trenerach, zawodnikach, dyr. sportowym. To jest oczywiście ciekawsze dla kibica piołki a w szczególności Legii i świadczy o niewątpliwej sympatii do klubu.
35poniedziałek, 26, października 2020 22:15
Zgred Maruda
No takWink
Nasza Rutyna przeraża... świadczy dodatkowo o cynizmie którego używamy...
Bronimy we wszystkich przekazach Prezesa, trenera zawodników, dyr. sportowego.
W ciekawości istnieje porażka, bo mogą Nas identyfikować, a dokładając niewątpliwą sympatię do klubu - mogą "nas k..wa zgarniać za zwykłą - elkę zadaną z dłoni...
Przechodzimy do podziemnej regulacji sympatycznej reguły - walki.

Czekam na Twoje pierwsze wydanie w konspiracji - "Dlaczego - Dlaczego znaczy tyle, bo może Dlaczego znaczyć równie dobrze Dlaczego" ...inspiracja pełna Very Happy

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1