A+ A A-

Legia - Wisła Płock 5-2: Festiwal strzelecki

Legia wróciła na pierwsze miejsce w tabeli Ekstraklasy. Nasza drużyna tym razem wykorzystała potknięcie Pogoni. W sobotnie popołudnie legioniści wysoko pokonali Wisłę Płock. Po dwie bramki zdobyli Mladenović i Luquinhas, a jedną dorzucił Kapustka.

 

Trener Michniewicz nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Boruca i Pekharta. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Miszta – Juranović, Wieteska, Jędrzejczyk – Wszołek, Slisz, Martins, Mladenović – Kapustka, Lopes, Luquinhas. Goście rozpoczęli w składzie: Kamiński - Zbozień, Rzeźniczak, Uryga, García - Szwoch, Lesniak, Rasak, Lagator, Rogoziński – Tuszyński.

W 5. minucie błąd popełnił Miszta. Skończyło się na strachu, bo jeden z zawodników Wisły był na spalonym, ale żółtą kartkę w tej sytuacji ujrzał Jędrzejczyk. W 9. minucie Rogoziński starł się z Wszołkiem w polu karnym Wisły. Sędzia Złotek podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Mladenović i pewnym strzałem pokonał Kamińskiego. Było 1:0. W 11. minucie mogło być 2:0, ale legioniści niezbyt dobrze rozegrali kontrę. Kamiński odbił strzał Wszołka. W 16. minucie Mladenović przerzucił piłkę do Kapustki. Kapustka ustawił sobie piłkę na lewej nodze i płaskim strzałem pokonał bramkarza Wisły. Legia prowadziła już 2:0. W 23. minucie Kapustka znów oddał strzał na bramkę gości. Po rykoszecie od obrońcy Kamiński odbił piłkę na rzut rożny. W 40. minucie Lopes oddał strzał głową. Kamiński odbił piłkę, jednak ze skuteczną dobitką zdążył Mladenović. Było 3:0. W 43. minucie padła bramka dla Wisły. W dużym zamieszaniu w polu karnym Legii piłka spadła pod nogi Lagatora, który trafił do siatki z kilku metrów. W drugiej minucie doliczonego czasu legioniści popełnili błąd na swojej połowie. Piłkę przejął Rogozinski, podał do Lesniaka, który precyzyjnym strzałem pokonał Misztę.

Do przerwy było 3:2. Legia z dużą łatwością strzelała kolejne bramki, ale niestety równie łatwo je traciła.

Na drugą połowę nie wyszedł Wszołek. W barwach naszej drużyny zadebiutował Szabanow. W 49. minucie Legia podwyższyła prowadzenie. Lopes zgrał piłkę do Kapustki, Kapustka ruszył, świetnie wystawił piłkę do Luquinhasa i było 4:2. W 65. minucie Martins zagrał z rzutu wolnego do Jędrzejczyka. Nasz obrońca był bardzo blisko bramki, jednak nie trafił dobrze w piłkę. W 72. minucie Slisz uderzył celnie z rzutu wolnego. Kamiński przerzucił piłkę nad poprzeczką. W 74. minucie Szwoch dośrodkował z rzutu rożnego, a Zbozień uderzył głową. Piłka przeszła nad bramką. W 77. minucie Kostorz zmienił Lopesa. W 80. minucie drugiego gola zdobył Luquinhas. Kostorz wykorzystał kiks Rzeźniczaka, uprzedził Kamińskiego i podał do Brazylijczyka, który głową umieścił piłkę w bramce. W 83. minucie na boisku pojawili się Gwilia i Skibicki, którzy zastąpili Martinsa i Luquinhasa. W tej samej minucie Kapustka oddał strzał na bramkę Wisły. Piłka odbiła się od słupka. Chwilę później Kapustka opuścił boisko. W jego miejsce do gry wszedł Włodarczyk.

Mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem Legii. Mimo braku Pekharta nasza drużyna zaimponowała skutecznością, strzelając aż pięć bramek zespołowi, który przyjeżdżał przecież do Warszawy po czterech kolejnych ligowych zwycięstwach. Oczywiście niepokojące były ostatnie minuty pierwszej połowy i dekoncentracja w obronie, jednak całościowo był to bez wątpienia dobry mecz Legii, która była przynajmniej o klasę lepsza od gości z Płocka. Za tydzień trudne starcie z Górnikiem w Zabrzu.

Dyskusja (10)
1sobota, 20, lutego 2021 18:21
kibic60
Gdyby nie ostatnie 5 min pierwszej połowy, można by powiedzieć perfekcja. Siła ofensywna Legii rośnie z meczu na mecz, a biorąc pod uwagę transfery może być tylko lepiej. Nie mogę się doczekać powrotu na trybuny.
2sobota, 20, lutego 2021 20:25
corazstarszy
Czemu zdjął Wszołka, a nie Jędrzejczyka?
Laurki: Slisz, Kapustka, Mladenović, Luquinhas, Lopes. I taka minilaurka: Kacper Kostorz.
Bramkarz z Mateuszem Wieteską pokazali niedowiarkom, że system z dwoma bramkarzami trzeba doskonalić latami, aby zaczął działać. A w Legii nie ma czasu, itd.
Ja tam jednak bym wolał, żeby pan Tomas mógł zagrać w Zabrzu.
3sobota, 20, lutego 2021 21:34
Walles
A mnie w końcu serducho rosło patrząc na Legię w pierwszych 30 minutach. Bardzo fajny meczyk do oglądania. Szkoda oczywiście że znowu tracimy bramki w sposób ...hmmm.... dziwny. Albo prokurujemy absurdalne karne albo po jakiejś przedziwnym ping pongu piłka trafia do przeciwnika i gol.
Tak było ze Stalą, tak było w Bielsku, tak było w Białymstoku i tak o mało nie straciliśmy gola z Rakowem gdy błysnął refleksem Boruc. Przy okazji młody Miszta pewnie jeszcze coś odwali ale przynajmniej wykopy nie doprowadzają mnie na OIOM Smile
Nowe ustawienie wyraźnie służy naszym, chciałbym jeszcze tylko kogoś niekonwencjalnego w ataku. Nie będę narzekał na Tomasa bo to byłoby bluźnierstwo po tym co dał w tym sezonie Legii ale obejrzałem trochę meczu Pogoni i taki młokos Fornalczyk bardzo ucieszył moją kibicowską duszę. Może Uzbek coś da ? Ale póki co to u niego same znaki zapytania a jeszcze nie kopnął piłki Very Happy
W czterech poprzednich meczach zdobyliśmy 4 punkciki i teraz jesteśmy liderem. Wygranie tej ligi to mimo wszystko nasz psi obowiązek czyż nie? Very Happy
Dobry humorek na niedzielę jak znalazł
4sobota, 20, lutego 2021 22:36
CTP
Zaczynam podejrzewać, że Mateusz Wieteska jest krewnym pewnego prezydenta pewnego dużego miasta w Polsce. Normalnie, człowiek - awaria. Co ten piłkarz robi w Legii, to chyba się wszyscy kibice zastanawiają. Nie pojmuję, co on ma w głowie, że przeszkadza własnemu bramkarzowi w interwencji. Przy drugiej bramce też się "popisał". Zamiast zrobić to, co zrobiłby każdy obrońca, czyli zagrać piłkę do bramkarza, to zagrał do Jędzy, który, zresztą, też zamiast wywalić piłkę na aut, to wdał się w jakiś drybling. Czy on się nie lubi z Misztą, czy co?

Z Perkhartem albo remisujemy albo wygrywamy minimalnie. Bez Czecha ładujemy 5 bramek. Ale ja osobiście nie wyciągałbym pochopnych wniosków na temat przydatności naszego "wieżowca" po dzisiejszym meczu. Kluczem do dzisiejszej okazałej wygranej była przede wszystkim bardzo dobra gra Kapustki, który rządził i dzielił przed polem karnym Wisły. W sumie, cała nasza środkowa formacja zagrała na wysokim poziomie - Martins w końcu sobie przypomniał, że on też odpowiada za kreowanie akcji bramkowych.

Swoją drogą, to bardzo dziwne: krytykuję Luquinasa za zerowy dorobek bramkowy i nagle gość zaczyna strzelać. Krytykuję Martinsa za bezsensowne szwędanie się w okolicach tego kółka na środku i nagle Portugalczyk zaczyna grać na miarę oczekiwań. Dziwne... Wink
5niedziela, 21, lutego 2021 00:42
corazstarszy
A propos tego, co CTP zawarł w drugim akapicie, nie da się wykluczyć, że drużyna przyjezdna opracowała sobie plan na mecz skupiony wokół odcięcia od podań Tomasa Pekharta. Gdy się okazało, że zawodnik nie wystąpił, cały plan wziął w łeb, nie wiedzieli co grać i w efekcie wyszło dobrze dla Legii. Może traktowali te doniesienia o treningach Legii w tygodniu na zasadzie: 'dobra, dobra, my się nie damy nabrać. Taki chory, a potem się okaże, że zagra. Cracovii wbił bramkę ze złamanym żebrem'. Tutaj pan Michniewicz mógłby przed meczem odegrać pewną rolę - na pytanie, czy dany zawodnik wystąpi, mógłby kluczyć, robić minę sfinksa, udzielać niejednoznacznych odpowiedzi. Tak, aby zdezorientować, nie kłamiąc jak polityk.
A na poważnie, tak jak Michniewicz wypowiada się na ogół spokojnie i jest dosyć pogodny, tak tym razem widać, że go zdenerwowała końcówka 1. części. Zasadnie.
Za tydzień Górnik. Mecz meczowi nierówny, ale chyba Lechia dużo dzisiaj podpowiedziała. Drużyny Brosza często zaczynają mecz z wysokiego C. Niech Legia uważa od początku.
6niedziela, 21, lutego 2021 09:30
Krzysztof Jastrzębski
7! bramek, 5! zmian w Legii Very Happy To był mecz, który bez wstydu poleciłem swojemu bratu, wielkimu fanowi PL(nie bez powodu), obejrzeć Wink Piłka dla kibiców, piłka to szoł!
7niedziela, 21, lutego 2021 12:57
dalkub
W pełni zgadzam się z Wallesem - Legie sie chciało oglądać, bo ona grała wreszcie nowoczesny futbol na kiepskim boisku. Jestem pod wrażeniem Kapustki i tego jaki zrobił postęp od sierpnia. Błędy w defensywie i to takie najgłupsze bo indywidualne mocno irytują i moim zdaniem są spowodowane brakiem koncentracji.
8niedziela, 21, lutego 2021 13:59
Zbyszek
O tym, że transfery to zabawa dla gawiedzi.
W książce Simona Kupera i Stefana Szymańskiego pt "Futbonomia" zawarta jest wiedza wynikająca ze statystyk czyli badania na przestrzeni dziesiątków lat korelacji pomiędzy wynikami drużyn w wielu ligach , a wieloma czynnikami m.innymi transferami. Przybliżę same konkluzje , bowiem cały materiał liczy 48 stron. Autorzy stwierdzają, że wydatki transferowe netto ( czyli pomniejszone o wpływy z transferów) tłumaczyły zmiany ich pozycji w tabeli zaledwie w 16%. Innymi słowy sam fakt bycia "klubem" , który kupuje nie oznaczał, że miał lepsze wyniki niż "kluby, które sprzedają". Czynnikiem decydującym o sukcesach okazały się natomiast wydatki na wynagrodzenia , gdyż wysokość tej kwoty aż w 92% przekładała się na zmiany pozycji w lidze. Oznacza to przyznanie ,że wysokie płace pomagają drużynie bardziej niż spektakularne transfery. Nie należy tego związku rozumieć w ten sposób, że jak się np. podwoi wysokość gaży to zawodnicy będą grać 2 razy lepiej , bo wysokie płace nie skutkują lepszymi wynikami, ale to one przyciągają do klubu lepszych graczy.
Autorzy pokusili się o wyszczególnienie 12 zasad rynku transferowego .
1.Nowy trener marnuje pieniądze na transfery.
Większość trenerów, którzy przychodzą do klubów zaznaczają swoją obecność zmianami w kadrze . Pozbywają się wielu dotychczas często podstawowych zawodników pod różnymi pretekstami, za na ogół ,mniejsze pieniądze od ich wartości co ogólnie określa się jako niepasowanie do koncepcji , a za nich domagają się nowych graczy. Nie myślą oni o przyszłości klubu ,ale o tym, aby - że i tak za długo nie popracują - mieć sukces doraźny, który podniesie ich wartość na rynku. Najlepsze wyniki osiągali ci, którzy ewolucyjnie zmieniali oblicze zespołów myśląc długofalowo jak SAF czy Arsene Wenger.
2. Trzeba wykorzystywać mądrość tłumu.
O transferach nie powinna decydować jedna osoba, ale grono co najmniej kilku zróżnicowanych osób , wśród których musi być dyrektor sportowy klubu , zaś trener może mieć tylko głos doradczy. W obecnej dobie wykorzystywane są również programy komputerowe badające przydatność zawodnika pod różnymi względami i kątami.
3.Gwiazdy różnych dużych imprez są przecenianie i należy je ignorować.
Chodzi tu nie o samo dosłowne kupowanie gwiazd np. MŚ czy ME ,ale o kupno graczy o znanych nazwiskach. Z doświadczenia wiadomo bowiem ,że bardzo często gwiazdy wielkich imprez nie zdają egzaminu w klubach ( można by wymienić dziesiątki przykładów). Kupowanie nazwisk ma więc najczęściej na celu , nie tyle poprawę gry i wyników, ale pokazanie ,że jest się dużym klubem ,że ma się wysoki status materialny oraz ,że klub zmierza ku sukcesowi czyli odpowiada na takie oczekiwanie fanów.
4.Pewne narodowości są przeceniane.
Powszechnie uważa się, że przeceniani byli zawsze Brazylijczycy , u których narodowość miała wyrażać wrodzone zdolności - bez względu na umiejętności. Kupno Brazylijczyka miało również pokazać moc finansową klubu, bowiem byli oni znacznie drożsi od innych. Na przestrzeni wielu lat obserwujemy mody na piłkarzy różnych krajów. a to Holendrów, a to Belgów, a to Chorwatów. Tylko ,że te trendy powodują, że tamtejsze rynki są drenowane przez mocarzy. Zaleca się uboższym ,aby nie szli za modą .ale kupowali, jak już muszą, tam gdzie taniej.
5.Starsi zawodnicy są przeceniani.
Na nazwisko w piłce trzeba sobie zapracować , często wieloma latami dobrego grania. Wiele klubów kupuje więc graczy nie na podstawie ich aktualnej przydatności ,ale na podstawie ich przeszłości. Liczą oni na ich doświadczenie, na stabilizację , na to ,że będą wzorem dla młodych , na ich równowagę psychiczną. Podczas , gdy można ich porównać do topniejących bloków lodu i nie kupować kiedy już zmienią się w kosztowne kałuże.
6.Środkowi napastnicy są przeceniani, a bramkarze niedoceniani.
Szerzej o tym można przeczytać w książce "Futbol i statystyki". Chodzi o to, że kariery bramkarzy trwają dłużej i nakłady na nich "zwracają się " wielokrotnie ,a po wtóre wbrew pozorom ich wpływ na wyniki jest większy niż środkowych napastników. Po prostu w futbolu jest tak, że ponad dwa razy częściej wygrywają te drużyny , które tracą ,mniej bramek niż te, które ich strzelą więcej. O czym zaświadczaj tabele ligowe w wielu krajach.
7."Panowie wolą blondynów" czyli wiele transferów ma oparcie w wyglądzie piłkarza.
Nie bardzo wiadomo dlaczego ,ale statystyki pokazują, że mimo ,iż blondynów jest na boiskach mniej to na rynku transferowym notuje się ich przewagę. Być może wynika to z tego, że są oni bardziej widoczni , a pewno z "heurystyki dostępności" : im bardziej dana informacja zapada w pamięć, tym bardziej jest prawdopodobne ,że wpłynie na twoją decyzję, nawet jeżeli jest nieistotna. Jest to przykład "błędu systemowego" czyli czegoś więcej niż pojedyńczej pomyłki, raczej odchylenia od zdrowego rozsądku.
8.Najlepiej kupować zawodników po dwudziestce.
Znakomity analityk Bill James sformułował przed kilkunastu laty tezę, że "gracze z collegów są lepszą inwestycją niż zawodnicy z liceów, a dzieląca ich różnica jest przeogromna" . Rozliczne przykłady pokazują, że bardzo mały odsetek zawodników wyróżniających się talentem w wieku 16-18 lat stali się bardzo dobrymi piłkarzami w dorosłym futbolu. Dotyczy to zwłaszcza obrońców i bramkarzy. Takie podejście ma same zalety, bowiem gracze w wieku 20-22 lata są już dojrzali, kosztują mniej i mają mniejsze wymagania finansowe, a jak okrzepną to można ich sprzedać z dużym zyskiem. Do tego z reguły tzw. wielkie kluby na nich nie polują , gdyż muszą sprowadzać gwiazdy, na które jest zapotrzebowanie kibiców, mediów i sponsorów.
9.Sprzedawaj każdego zawodnika ,jeżeli inny klub zaoferuje za niego więcej pieniędzy niż jego rzeczywista wartość.
Właściciel Olimpique Lyon Aulas powiedział, że "kupowanie i sprzedawanie zawodników nie ma na celu poprawy wyników sportowych. To działalność handlowa, nastawiona na wygenerowanie jak najwyższej marży." Tenże Aulas sformułował inną tezę z którą zgadza się większość klubów, a mianowicie ,że "Żaden zawodnik nie jest na sprzedaż . do momentu przekroczenia kwoty , jakiej się spodziewaliśmy". W tej materii nie może być sentymentów. Klub musi każdemu zawodnikowi przypisać określoną wartość transferową i jeżeli pojawi się wyższa oferta to musi z niej skorzystać. Tym samym żaden poważny klub nie mówi, że wszystko jest na sprzedaż.
10.Przygotuj następców dla swoich najlepszych graczy jeszcze przed ich sprzedażą.
Każdy klub musi być przygotowany na to, że na każdego zawodnika może pojawić się oferta jego sprzedaży co dotyczy zwłaszcza zawodników najlepszych. Klub więc musi szukać i mieć następców. SAF tak to ujął " Było mi żal kiedy odchodzili wielcy piłkarze, ale zawsze wiedziałem ,który zawodnik zastąpi odchodzącego. Doświadczenie nauczyło mnie gromadzić na zapas zawodników grających na określonych pozycjach" . Ten zapis tyczy nie tylko graczy własnego chowu, ale i zawodników z zewnątrz. Przygotowanie następców, zanim jeszcze są potrzebni pozwala uniknąć okresu przejściowego i panicznego uzupełniania braków.
11.Kupuj zawodników z problemami osobistymi, a potem pomóż im je rozwiązać.
Przyjęło się ,że szefowie klubów wyznają zasadę " zapłaciliśmy za ciebie mnóstwo pieniędzy, więc pokaż na co ciebie stać i jak masz problem to o nim zapomnij" . Tak jak by nałogi, hazard. choroby umysłowe, nie istniały. Każdy piłkarz , jak każdy człowiek ma problemy większe lub mniejsze. Aby je rozwiązać to trzeba je rozpoznać. Najwybitniejsi managerowie jak SAF , Clough czy Taylor rozumieli zagubionych piłkarzy i to z nich robili graczy wybitnych. W Legii takim przypadkiem był VOO.
12. Pomagaj swoim zawodnikom w przenosinach.
Ta kwestia jest dzisiaj oczywista. Tylko, że ona sprowadza się do zapewnienia odpowiednich warunków materialnych. Niestety u nas adaptacja nie obejmuje np. nauki języka polskiego co znacznie ogranicza rozumienie założeń taktycznych i przeszkadza w porozumiewaniu się na boisku.
Generalnie autorzy za największą wartość na rynku transferowym uważają wstrzemięźliwość. Czyli jeżeli nie musisz to nie kupuj, chyba ,że trafi się wyjątkowa okazja. Lecz to są tzw. pobożne życzenia , bowiem pomimo niskiej efektywności transferów i ich mało znaczącego wpływu na wyniki w piłce nożnej proceder transferowy kwitnie. Na pewno ogromny i negatywny wpływ na jego rozmiary ma nieuregulowanie zasad transferów nie tylko na poziomie przepisów ,ale i zwyczaju i obyczaju. Np. zmiany grup w kolarstwie są jawne i wszyscy uczestnicy respektują zasady. W USA z kolei w każdym sporcie zawodowym obowiązują ścisłe i rygorystyczne prawa tyczące zmiany barw klubowych. Nie można więc nie podejrzewać, że tym czynnikiem, który z rynku piłkarskiego stworzył i utrwala burdel jest lewy szmal.

O tym, że piłka nożna to wcale nie jest prosta gra.
Ta część komentarza stanowi malutki wstęp do omówienia zagadnień związanych z działaniami zawodników podczas gry , które postaram się przybliżyć po następnych meczach Legii.
Stawać się coraz lepszym piłkarzem, osiągać sukcesy to przede wszystkim chcieć ,a dopiero potem wiedzieć, móc i umieć. "Chcieć" oznacza wolę i pragnienie bycia najlepszym, nieustanne dążenie do doskonałości na treningach i w meczach. "Wiedzieć " określa taktykę - znajomość prawidłowości i zasad rządzących grą, właściwe zachowanie się w niej, dzięki posiadaniu odpowiednich predyspozycji umysłowych. "Móc" wyraża kondycję - bycie na tyle silnym i wytrzymałym, aby wykonywać różne czynności w grze. "Umieć " oznacza technikę czyli sposób w jaki wykonuje się zadania na boisku. Dopiero połączenie zaangażowania, wiedzy, umiejętności i możliwości zawodnika wytycza pułap jego skutecznego działania w grze.
W grze powstaje wiele różnych sytuacji. Gracz reaguje na nie działaniem albo powstrzymaniem się od działania. Działanie obejmuje fazy podejmowania decyzji i fazy wykonywania czynności. Podejmowanie decyzji o wyborze działania oparte jest na czynnościach myślowych polegających na rozumieniu , przewidywaniu, ocenianiu i wnioskowaniu. Zależy ono od posiadanej wiedzy i właściwości umysłowych zawodnika ( zdolność do przewidywania zdarzeń, orientacji spostrzeżeniowej , koncentracji i podzielności uwagi, szybkości reagowania , wrażliwości emocjonalnej ) . Z kolei wykonywanie działań uzależnione jest od szybkości, dokładności , płynności i elastyczności ruchów oraz stopnia przejawionej siły i wytrzymałości.
Te indywidualne działania gracza stanowią o jakości gry. Lepszy gracz różni się od gorszego tym, że szybciej i trafniej podejmuje decyzje, szybciej dokonuje wyboru właściwego działania i skuteczniej realizuje zadania w grze. Podstawą działania zawodnika są zasady - praktyczne wskazania mówiące o tym ,kiedy , jak i co należy czynić w różnych sytuacjach boiskowych .Znajomość zasad i doświadczenie wyniesione z gier pozwala na jeszcze szybsze i racjonalniejsze podejmowanie decyzji oraz wyższą skuteczność. Gra w piłkę polega na wzajemnym oddziaływaniu na siebie zawodników czego punktem odniesienia jest piłka. Gdy zawodnik ją posiada staje się napastnikiem, gdy ma ją partner staje się graczem ataku wspierającym działania kolegów. Z chwilą przejęcia piłki przez przeciwnika wszyscy stają się obrońcami.
Gra stwarza liczne , niepewne sytuacje, które trzeba rozstrzygnąć na swoją korzyść. Podjęta jedna decyzja pociąga za sobą konieczność podjęcia kolejnej i następnych. W ten sposób rodzi się praktyczna taktyka czyli organizacja gry. To jest mówiąc w skrócie sposób rozwiązywania sytuacji w grze, polegający w uproszczeniu na wyborze jednego, z co najmniej dwóch wariantów działań. Pomocna jest w tym wyborze wiedza, doświadczenie i umiejętności. Trzeba przy tym uwzględnić własne możliwości oraz partnerów, a także umiejętności przeciwników oraz warunki w jakich przebiega rywalizacja.
Biorąc udział w grze zawodnik musi odpowiadać na trudne pytania i podejmować błyskawiczne decyzje i musi ciągle myśleć jak najlepiej wykorzystać swoje i kolegów umiejętności do osiągniecia wspólnego celu.
Krytykując nie zaszkodzi nabrać trochę pokory i wybaczenia dla błędów, które są nieodłącznym atrybutem futbolu.

O tym, że system jakim gra Legia znany jest od wieków pod nazwą : "Kupą mości panowie . Kupą".
Jak pamiętamy jest to okrzyk mobilizacyjny jaki wydawał z siebie nader często Onufry Zagłoba w "Potopie' Sienkiewicza. Miał on swoje konotacje pozytywne kiedy "nasi " bili wroga i negatywne kiedy dostawaliśmy w kuper. Podobnej ocenie podlega "pospolite ruszenie" ,raz jest dobre, jak my lejemy, a drugi raz złe kiedy nas biją. Nie inaczej jest z osławionymi systemami gry . Są dobre dopóki dają wyniki, a jak nie, to szlag je trafia. Czyli same nazwy tego czy owego nie mają znaczenia , bowiem liczy się efekt. Michniewicz w zaciszu gabinetu razem z makaroniarzem wymyśla jak to drużyna ma grać , czego to poszczególni zawodnicy mają nie wyprawiać na bosku ,a zawodnicy wychodzą i grają swoje. Wczoraj nasi przeciwnicy z Płocka poznali w wykonaniu Legii zasady gry podwórkowej tylko , że toczonej w wykwintnych warunkach. Bowiem podczas gry na podwórku wszyscy pchają się do atakowania i strzelania goli, a nikt ochoty na bronienie nie ma. Ma to i swój pozytywny skutek w tej postaci, że z kolei rywal jest tak zajęty obroną, że ani mu w głowie na nas napadać. Tylko, że chyba i trener i zawodnicy za dużego wyboru nie mieli. Gdyż mówić o tym, że trener mógł sobie dobrać graczy do ustawienia to znaczy żartować, bowiem trener wystawił to co się ruszało na zasadzie pospolitego ruszenia. Na ławie miał paru nowicjuszy , w tym dwóch w klubie od 3 dni oraz ozdrowieńców . Można sobie kpić ,ale to jednak wstyd ,że taki klub jak Legia nie ma zmiennika na środku obrony i w napadzie. Nie sposób jednak nie zauważyć, że takie nieuporządkowane granie miało miejsce w I połowie i było bezpośrednio związane z nieobecnością Pekharta. Dotychczas zawodnicy albo byli zmuszeni przez trenera, albo sami czuli się w powinności, aby grać na Czecha co stanowiło dla nich z jednej strony alibi a z drugiej było wygodne , bo zwalniało od myślenia i odpowiedzialności. Chyba w każdej drużynie taka nieobecność wywołałby konsternację i chaos obniżający poziom gry. Ale nie w Legii. To co wczoraj nasi zawodnicy , a zwłaszcza Kapustka, Luquinhas i Mladenovicz zrobili świadczy o ich wysokiej klasie , ogromnej ambicji i dotychczas niewykorzystanych wskutek sztywnych założeń taktycznych możliwościach. Miejmy tylko nadzieję ,że to co my widzieliśmy dostrzegł też trener. Tak jak dostrzegł, że takie ganianie wszystkich do przodu bez powrotu w I połowie nie ma przyszłości i w przerwie wzmocnił obronę i po niej zagraliśmy pięcioma obrońcami w ustawieniu 5-4-1. W II połowie nasza gra była bardziej uporządkowana i tym samym bardziej bezpieczna. Oprócz wspomnianej powyżej trójki bardzo dobry mecz wreszcie rozegrał Slisz,a wielce obiecujące wejście odnotował Kostorz.

O tym, że jak nie ma góry to nie ma po co wchodzić.
Po poprzednich meczach z niesmakiem pisałem, że nasza drużyna gra schematycznie i przewidywalnie szukając i rzadko odnajdując Pekharta i że ograniczamy swe zapędy ofensywne prawie wyłącznie do nieudolnego grania atakiem pozycyjnym . Nie napiszę, że lepiej gramy bez Czecha niż z nim ,ale wczoraj nasza drużyna zagrała zupełnie odmiennie. Biorąc pod uwagę te akcje , które doprowadzały naszych zawodników w bezpośrednie pobliże wrażego pola karnego to przez cały mecz tylko jeden raz ustawiliśmy atak pozycyjny i to dopiero w 69 minucie. Pobieżna analiza pokazuje również zasadniczą różnicę pomiędzy sposobem atakowania rywali w I i II połowie. W I połowie nasz zespół atakował prawie wyłącznie lewą lub prawą flanką i tylko raz w 40 minucie poszedł atak środkiem. Łącznie w I połowie groźnie zaatakowaliśmy ich 19 razy z tego 11 razy lewą flanką i 8 razy prawą. Po lewej aktywni mniej więcej po połowie byli Mladenovicz i Luginhas , a po razie zmieniający stronę Kapustka oraz Lopes. Po prawej Kapustka napadał 6 razy i 2 razy Wszołek. Natomiast po przerwie wraz ze wzmocnieniem liczebnym obrony nasz zespół zmienił sposób atakowania i na 12 razy tylko raz był to tak pozycyjny, 3 razy poszliśmy atakiem skrzydłami ( 2 razy lewe i raz prawe) , a w pozostałych przypadkach atakowaliśmy środkiem. W tych atakach główną rolę odgrywał Kapustka . Cechą charakterystyczną całościowo ujętej metody prowadzenia gry ofensywnej było nie wrzucanie piłki na środek pola karnego jak w poprzednich meczach ,ale przenoszenie ciężaru gry z jednego skrzydła na drugie. Nawet przy atakach środkiem rozrzucaliśmy piłki w boczne sektory. Taki sposób atakowania z jednej strony dezorganizował obronę rywali ,ale z drugiej uwidaczniał przewagę naszych kilku graczy w umiejętnościach technicznych, gry jeden na jednego, dryblingu , pomysłowości i grze kombinacyjnej. Co prawda przeciwnik nie był zbyt mocny, ale to jak go rozbijaliśmy zasługuje na pochwałę.

O tym, że kapitan drużyny za głęboko bije się w piersi.
Artur Jędrzejczyk przed meczem zapodał, że Wisła z Płocka to bardzo trudny rywal , a po meczu zamiast się radować to bił się w piersi i obwiniał o utratę bramki . Z mojej strony napotkał reprymendę, że takie gadanie jacy to nasi rywale są mocni wdjabla mnie od Bergowych czasów. Jak mamy się bać takich Wisełek to lepiej nie wychodzić na boisko. My mamy z każdym grać futbol aktywny, a nie reaktywny. To oni mają myśleć jak nas zatrzymać ,a nie odwrotnie. Po meczu zaś napisałem Arturowi ,że wszyscy cenimy go za ambicję, waleczność, poświęcenie, ale chyba już pora ,aby pokazał ,że jest bardzo dobrym piłkarzem i zaczął robić na bosku za profesora.
A wygrywa i przegrywa cała drużyna i wczoraj wszyscy zasłużyli na wysokie oceny.
9niedziela, 21, lutego 2021 20:30
geo
Wreszcie Legia zagrala piekny mecz(oprocz tych 5 minut)
Luki, Kapustka, Mlade - najlepsi.
Szkoda tylko, ze murawa fatalna.
Jak to mozliwe ze w Bialymstoku byla tak dobra?
10poniedziałek, 22, lutego 2021 22:11
Baron
@geo

"Jak to mozliwe ze w Bialymstoku byla tak dobra?"

W Białymstoku była ujemna temperatura i zmrożona murawa, w Warszawie była odwilż i temperatura na plusie. Do tego dzień wcześniej w Warszawie padał deszcz.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1