Logo

Zagłębie - Legia 0-4: Popis Pekharta

W Ekstraklasie przerwa reprezentacyjna, którą Legia spędzi na pierwszym miejscu w tabeli, z siedmioma punktami przewagi nad Pogonią Szczecin. W niedzielny wieczór Legia bardzo pewnie pokonała Zagłębie w Lubinie. Nadzwyczajną skutecznością popisał się Pekhart, który aż czterokrotnie pokonał bramkarza gospodarzy.

 

Wobec nieobecności Mladenovicia na lewą stronę boiska przeniósł się Juranović. Skład Legii wyglądał następująco: Boruc – Jędrzejczyk, Wieteska, Szabanow – Wszołek, Martins, Slisz, Juranović – Kapustka, Pekhart, Luquinhas. Zagłębie rozpoczęło w składzie: Hładun – Chodyna, Šimić, Crnomarković, Balić – Szysz, Żubrowski, Starzyński, Dražić, Stoch – Podliński.

Legia mogła objąć prowadzenie już w pierwszej akcji meczu, jednak zabrakło wykończenia po zagraniu Kapustki z prawej strony boiska. W 4. minucie z dystansu uderzył Juranović. Piłka minęła bramkę gospodarzy. Za chwilę Pekhart padł w polu karnym po starciu z Crnomarkoviciem. Sędzia Gil wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany i pokonał Hładuna strzałem w środek bramki. W 14. minucie Pekhart drugi raz umieścił piłkę w bramce. Akcję zaczął Szabanow, podał do Juranovicia, dośrodkowanie Chorwata strzałem zakończył Wszołek. Piłka odbiła się od dwóch zawodników Zagłębie i spadła pod nogi Pekharta, który z kilku metrów wpakował piłkę do bramki. Czech skompletował hattricka w 19. minucie meczu. Czyhający na długim słupku Pekhart doczekał się podania od Martinsa i wykorzystał sytuację. W 31. minucie po kolejnej świetnej akcji Legii powinno być 0:4, ale Luquinhas skiksował kilka metrów przed bramką gospodarzy. W 33. minucie Hładun obronił strzał Juranovicia. Zdenerwowany trener Ševela jeszcze przed przerwą zmienił Starzyńskiego i Stocha, w miejsce których pojawili się Baszkirow i Ratajczyk. W końcówce pierwszej połowy Zagłębie miało więcej do powiedzenia, ale Boruc nie został zmuszony do wysiłku.

Do przerwy Legia prowadziła trzema bramkami, będąc drużyną zdecydowanie lepszą od Zagłębia.

Drugą połowę Zagłębie zaczęło z kolejnymi dwiema zmianami. Na boisku pojawili się Mráz i Kruk. W 47. minucie żółtą kartką za faul ukarany został Wieteska. Z rzutu wolnego uderzył Szysz. Piłka minęła bramkę Legii. Chwilę potem Szysz miał okazję w polu karnym Legii, na szczęście jego strzał został zablokowany przez Szabanowa. W 57. minucie Gwilia zastąpił Martinsa. W 63. minucie było 0:4. Prawą stroną boiska ruszył Wszołek, płasko zagrał w pole karne, źle zachował się  Šimić, który wystawił piłkę Pekhartowi. Czech nie miał problemu ze zdobyciem swojej czwartej bramki. W 70. minucie Pekhart opuścił boisko. W ataku zameldował się Kostorz. W 71. minucie Gwilia uderzył głową po dośrodkowaniu Juranovicia. Piłka minęła bramkę Zagłębia. Za chwilę okazję miał Kapustka, jednak źle rozwiązał sytuację. W 78. minucie trener Michniewicz wpuścił na boisko trzech nowych zawodników. Kisiel, Muçi i Hołownia zastąpili Slisza, Luquinhasa i Szabanowa. Do końca meczu nie wydarzyło się już nic ciekawego.

Nasza drużyna zademonstrowała w Lubinie pełną dominację, dużą pewność siebie i skuteczność. Tak grającą Legię chcielibyśmy widzieć jak najczęściej. Na kolejne ligowe emocje przyjdzie nam czekać dwa tygodnie. Trzeciego kwietnia w Warszawie dojdzie do hitowego starcia z Pogonią Szczecin w Warszawie.

Dyskusja (24)
1niedziela, 21, marca 2021 20:03
Senator
Pograli naprawdę spoko . Martins, Juranowić no i Pekhart klasa w sensie piłka go szuka Smile, Kapustka na swoim dobrym poziomie.
Kilka akcji wywołało radość na mojej twarzy. Pyk, pyk z pierwszej i o to chodzi. Brawo Legia.
2niedziela, 21, marca 2021 20:49
corazstarszy
Doczekaliśmy meczu, do którego będzie miło nam wrócić z odtworzenia.
To bardzo miłe – nie mieć dobrych przeczuć i ujrzeć takie zakończenie. Polecam.
Panu Tomasowi wyrównują się proporcje między bramkami zdobywanymi głową i nie głową. Brawo
Ciekawi mnie, jak policzą asysty. Przy 0-2 i 0-4 Simic asystował, z tym że przy 0-2 uczynił to boiskowym bandytą Crnomarkoviciem.
I tak samo 4 bramki jednego zawodnika w jednym meczu ligowym mnie intrygowały. Na LN są statystyki. Rekordzista, Józef Nawrot, ma 6 goli w jednym meczu ligowym (91 lat temu).
Pierwszy raz się zdarzyło w lidze, odkąd kibicuję. W Lubinie natomiast 9,5 roku temu 4-0 już wygraliśmy: Ljuboja, Borysiuk, Komorowski, Rybus, te klimaty.
Napiszę coś nietypowego: Artur Jędrzejczyk zagrał dobrze. To nie jest ironia. Bywało, że nawet gdy przeciwnik wiele nie wymagał, to zawodnik sam z siebie coś zmajstrował. A tym razem nie.
5 wygranych ligowych z rzędu: to bardzo dobry wynik. Brawo.

@gawin
'Tak grającą Legię chcielibyśmy widzieć jak najczęściej.'
Tak. Nie, żebym wybrzydzał czy pomniejszał. Ale jeszcze rywal musi pomagać, na co wpływu Legia nie ma. Dzisiaj Zagłębie wybitnie ułatwiało.
3niedziela, 21, marca 2021 21:21
Krzysztof Jastrzębski
A czy na twarzach naszych malkontentów w osobach szanownych @kibic60 i @xxx zagościła dziś radość? @Senator, ja pytam z czystej ciekawości, żadnej zgryźliwości Smile Mi się mecz podobał bardzo, pełna dominacja naszej drużyny, tak trzymać panowie!
4niedziela, 21, marca 2021 21:51
CTP
"Dzisiaj Zagłębie wybitnie ułatwiało."
Klątwa naszych "kuzynów" najwyraźniej dzisiaj przeszła na defensywę Zagłębia. Smile No ale bardzo niesprawiedliwe byłoby tylko im "dziękować" za dzisiejszy wynik. Legia zagrała dzisiaj bardzo fajnie i z pomysłem i trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Na ten wynik po prostu zasłużyliśmy.

"Artur Jędrzejczyk zagrał dobrze"
Zgadzam się. Szkoda tylko, że jego ofensywne wejścia niewiele wnoszą do naszych akcji ofensywnych. Tak jakby naruszał tym ustawienie naszych "10-tek" i nie za bardzo mają koncepcję, jak wykorzystać taką przewagę. To, moim zdaniem, jest do poprawy w przerwie reprezentacyjnej.
Podobnie, dużo pracy czeka zespół nad ustawianiem się w fazie obronnej. Za dużo tam dziur.

Do końca sezonu zostało 8 kolejek. Już teraz, z prostych rachunków wynika, że, jeśli wygramy wszystkie mecze u siebie, to wystarczy to do zdobycia Mistrzostwa Polski. Choć moim skromnym zdaniem spokojnie wystarczy nam remis z Pogonią i wygrane u siebie z Cracovią, Wisłą i Podbeskidziem.

EDIT: Oczywiście, walnąłem się w rachunkach. 4 wygrane u siebie dają nam 12 pkt. Jeśli do tego dodamy obecne 7pkt przewagi, to do 21 pkt (jakie może w teorii zdobyć Pogoń) brakuje jeszcze 2 oczek. Więc jednak trzeba jeszcze zarobić ze 2 wyjazdowe remisy.
5poniedziałek, 22, marca 2021 07:41
kibic60
W zasadzie wszystkie cztery bramki zdobyte przez Pekharta były kuriozalne. To tak, jakby los chciał nam oddać to, co zabrał w kilku ostatnich meczach. Jeśli my narzekaliśmy na postawę naszej defensywy, to co mają powiedzieć kibice Zagłębia ?
Nie zmienia to jednak faktu, że we wczorajszym meczu Legia była zespołem lepszym o jakieś trzy klasy. Pełna kontrola i zaangażowanie od pierwszych minut musiało przynieść efekty i jeśli by nie wpadły te cztery, to jestem pewny, że wpadły by inne.

Przez wiele miesięcy, wielu kibiców nie pozostawiało suchej nitki na naszym dyrektorze sportowym, który w mojej ocenie wykonuje swoją robotę niemal perfekcyjnie. Wczoraj mogliśmy zobaczyć znakomitego piłkarza, reprezentanta wicemistrzów Świata, który miał zastąpić innego znakomitego piłkarza na lewym skrzydle i muszę przyznać, że wywiązał się z tej roli wyśmienicie. Nie dość, że równie dobrze dośrodkowywał lewą nogą, to jeszcze lepiej wywiązywał się z zadań defensywnych.
Zachowując wszelkie proporcje pomiędzy ligami Polską a Hiszpańską, to w moje ocenie też mamy swojego Messiego i nie jest to, póki co nasz nowy nabytek Muçi.
Lekkość z jaką Luquinhas mija przeciwników, z jaką łatwością i szybkością konstruuje akcje ofensywne budzi mój największy szacunek. Całe szczęście, że Kucharski nie posłuchał rad jednego z kibiców i nie pozbył się "tego egoisty i największego szkodnika", tylko przedłużył kontrakt do 2024 !
Gdyby nasz sympatyczny i młodziutki jeszcze rozgrywający potrafił lepiej strzelać... to by pewnie zachwycał kibiców w Niemczech, Hiszpanii, Włoszech czy Francji Wink

Wracając jeszcze do naszego, sprowadzonego Przez Kucharskiego napastnika, racje mają niektórzy twierdząc, że to drewno. Przy czterech strzelonych golach, żadnego głową. Cienias Very Happy
6poniedziałek, 22, marca 2021 10:45
xxx
"A czy na twarzach naszych malkontentów w osobach szanownych @kibic60 i @xxx zagościła dziś radość?"
Krzysztof. Wydaje mi się, że Twój horyzont czasowy sięga do jesieni 20r. Sięgnij poza ten horyzont, chociażby do poprzedniego sezonu i tam "odkryjesz" grupkę "entuzjastów" którzy jechali po wszystkim nie krępując się w opiniach. Kibic60 i ja, wyglądaliśmy na tym tle jak naiwni optymiści, cieszący się ze stylu gry Legii a nie doszukujący się złych schematów i ustawień, trenera bez doświadczenia, pod wodzą prezesa idioty ze swoim dyr. sportowym trzymanym na smyczy.

Jeśli chodzi o wczorajszy mecz, to mi się podobał, ale parodoksalnie nie ze względu na liczbę strzelonych bramek, bo te padały w sytuacjach kuriozalnych i mogło ich być mniej.
Mnie się podobało wychodzenie spod pressingu, chociaż on również nie był intensywny. To co mi się podobało, to fakt, że większość podań była mocna, piłka chodziła szybciej. Podobało mi się wychodzenie do piłki i to że zawodnicy byli dostrzegani. Podoba mi się gra Shabanova, jego spokój i technika.
To wszystko na tle rywala, który nie miał najlepszego dnia, ale dobrze że tak chcemy grać i mamy do tego zawodników. Nawet młodzi jak weszli, to kontynuowali tą grę. Wiele nie pograli, ale widać było, że nie panikują i potrafią utrzymać styl.
Wciąż zastanawia mnie Kapustka. Wydaje mi się, że chce robić więcej niż potrafi, co często prowadzi do niepotrzebnych strat. Nie wiem, może to dobrze, bo ma więcej materiału do przemyśleń, ale jego błedy wynikają często z fundamentalnych niedociągnięć, które nie jest łatwo poprawić. Nie są to jakieś duże braki, ale w piłce na wyższym poziomie decydujące a gry na takim poziomie oczekujemy od Kapustki i z pewnością on sam od siebie. Szkoda że Sousa nie chiał powiedzieć dlaczego go pominął w powołaniach. Na tle ligi on i Wszołek są w czołówce. Co powoduje że nie znaleźli uznania u Sousy?
7poniedziałek, 22, marca 2021 11:35
Krzysztof Jastrzębski
@xxx otóż kolego mój horyzont czasowy sięga dalej niż do jesieni 2020. A konkluzja jest następująca: zachowujecie się identycznie jak ta "grupka entuzjastów". Czujesz to? Nie lepiej jest się skupić nad dywagacjami co zrobić by w końcu pograć w tych pucharach jesienią, bo liga jest już wg mnie pozamiatana Wink
8poniedziałek, 22, marca 2021 12:03
xxx
"Nie lepiej jest się skupić nad dywagacjami co zrobić by w końcu pograć w tych pucharach"
Masz jakiś niezawodny pomysł?

" zachowujecie się identycznie jak ta "grupka entuzjastów"."
Nie mogę się zgodzić. Ani kibic60, ani ja nie nawołujemy do zwalniania trenera albo prezesa, zmiany właściciela. W moim odczuciu zachowujemy się jak kibice a nie loża szyderców, która wiecznie szuka okazji do jazdy.
Ja jestem sceptyczny w sprawie Michniewicza, ale nie skaczę po jego głowie po każdym meczu, bo "schematów nie nauczył". Wsiedliśmy do trenerskiego pociągu pod nawą "Michniewicz" i zobaczymy gdzie nas zawiezie. Jak dojedziemy do fazy grupowej pucharów, to będę musiał zweryfikować swoje kryteria oceny.
Obowiązkiem umysłowym człowieka inteligentnego, jest wątpić, a szczególnie we własne koncepcje. Refleksja jest bardzo istotnym czynnikiem rozwoju, chyba się zgodzisz?
9poniedziałek, 22, marca 2021 12:21
CTP
"Nie lepiej jest się skupić nad dywagacjami co zrobić by w końcu pograć w tych pucharach jesienią"

Wydaje mi się, że to ustawienie, jakie Czesiek u nas zaimplementował, to jest jakiś krok w tym kierunku. Natomiast, cały czas mam sporo wątpliwości dotyczących gry Perkharta w tym ustawieniu. Co nie zmienia faktu, że ja mu naprawdę mocno kibicuję, żeby się w tym odnalazł. Jakby na to nie patrzeć, te 19 bramek załadował.
10poniedziałek, 22, marca 2021 12:37
corazstarszy
@Krzysztof
'Nie lepiej jest się skupić nad dywagacjami co zrobić by w końcu pograć w tych pucharach jesienią'

Masz rację. Dywagacjami - słowo klucz.
Problem jest taki: zdobywa Legia 1. miejsce na koniec sezonu, zawodnicy grają futbol przyzwoity w proporcji do swoich możliwości, następuje przerwa w rozgrywkach, wracają do treningów i pierwsze mecze są dla nas niemiłym widowiskiem. Zawodnicy nie prezentują 1/3 tego, co przed udaniem się na urlopy. I ogrywa nas dosłownie każdy. Zanim wraca dobra forma, jest już po pucharach, a często jest nowy trener.
Nie wiem, jak to zmienić. Stąd, pozostają nam właśnie 'dywagacje'. Dotychczas było, że trenerzy za słabi i za mało doświadczeni. Pan Michniewicz w tym towarzystwie, pod względem doświadczenia, wygląda lepiej. Zobaczymy, jak mu pójdzie. Trzymam kciuki. Nie wiem, ile naprawdę liczy się doświadczenie, skoro mało doświadczony Dariusz Żuraw Lecha w dobrym stylu do fazy grupowej wprowadził. Przerasta mnie zdiagnozowanie tego.
Obawiam się jednak, że nawet pan Michniewicz ze swym bagażem doświadczeń nad tym nie zapanuje. Poza tym, spodziewam się ruchów kadrowych m.in. takich, że część zawodników obecnych, których cenimy przeniesie się w inne miejsce. I cała misternie przygotowywana nowa organizacja gry nie na wiele się zda. To tyle dywagacji.
Poważne rozgrywki międzynarodowe to nie dla nas. Zostają sukcesy krajowe, które ja cenię, bo na nie trzeba ciężko zapracować. Ale i o nie będzie coraz trudniej. Można starać się równoważyć budżet (mam wrażenie, że pan Mioduski porzucił pomysł opierania budżetu na wpływach z gry w fazie grupowej - porzucił, bo musiał) i dobrze prowadzić młodzież w LTC. Poza tym, widzę ciemność.
11poniedziałek, 22, marca 2021 13:04
dalkub
facet strzelił 19 goli, a niektórzy nadal mają wątpliwości - i co tu można komentować/polemizować, tylko ukryć głowę w rękach i śmiać się. Tak ja też bym chciał aby Pekhart był dodatkowo mistrzem techniki tylko że wtedy oglądałbym go w czołowym klubie bundesligi albo premierleague a nie w eklapie. Serio nie mogę czytać o tym czy on pasuje czy nie pasuje, bo mnie śmiech pusty ogarnia.

Co do meczu - śmiem twierdzić że Legia nie zagrała wielkiego meczu, Legia zagrała dobre zawody, solidne, konkretne, mądre. Ja dawno nie widziałem takich paralityków/opieprzaczy/pseudopiłkarzy jak drużyna Zagłębia, wędka dla dwóch doświadczonych zawodników mówi wszystko. Obrońcy środkowi to jakiś sabotaż, parodia piłki nożnej, niejaki Stoch ( nie mylić z Kamilem) to jest przykład na głupotę naszych klubów i sciąganie starych zgranych dziadów, którzy jedno co robią to machają rękami na boisku. O reszcie nie chce mi się pisać - jak dla mnie banda do rozpędzenia na cztery wiatry.
12poniedziałek, 22, marca 2021 13:08
xxx
"Wydaje mi się, że to ustawienie, jakie Czesiek u nas zaimplementował, to jest jakiś krok w tym kierunku. Natomiast, cały czas mam sporo wątpliwości dotyczących gry Perkharta w tym ustawieniu. "

Czyli wracamy do ustawienia. A w czym nam pomoże "ustawienie" jeśli trafimy na mocno presujący zespół, potrafiący grać kombinacyjnie? To co dobrze wygląda z Zagłębiem, nie koniecznie musi dobrze wyglądać z kimś innym,
Ze Stalą i Podbeskidziem, też graliśmy tym ustawieniem.
13poniedziałek, 22, marca 2021 13:13
xxx
Krzysztof
Nie trzeba było długo czekać na "konstruktywne wnioski"

"O reszcie nie chce mi się pisać - jak dla mnie banda do rozpędzenia na cztery wiatry."

To jest dla wielu uniwersalna recepta na wszystko. "I żeby nie było już nic" należałoby dodać, żeby wyczerpać myśl znanego kandydata na prezydenta Białegostoku.
14poniedziałek, 22, marca 2021 13:43
Zgred Maruda
Przy tym sposobie grania Legii należy wspomnieć o pewnym dodatkowym czynniku, który moim zdaniem jest bardzo istotny. Kiedy oglądałem dzień wcześniej prognozy pogody, miałem mieszane uczucia ( zapowiadane opady śniegu), lecz już w studiu przedmeczowym było widać bardzo dobry stan murawy.
Słabych meczów Legii nie zrzucam li tylko na warunki atmosferyczne, ale dobre, proste, nie zmrożone i nie rozmiękczone płyty będą naszym atutem. Już wczoraj w kilku wyjściach z pod pressingu, rozprowadzenie akcji z pierwszej piłki miało duże tempo, a przedostanie się pod bramkę przeciwnika sprawiało ogromne problemy piłkarzom Zagłębia.
Zima odchodzi, wszystkie kluby zadbają lepiej/gorzej o swoje murawy - dla nas na duży plus.
15poniedziałek, 22, marca 2021 14:31
Zbyszek
W natłoku zdarzeń muszę dokonywać wyborów co jest leitmotivem komentarza pomeczowego. Piłka nożna jest tak ekspansywna, że dostarcza więcej tematów przewodnich niż jest miejsca i czasu. Miałem do wyboru, albo napisać o atakowaniu, zaczynając od indywidualnego ( wiadomo Pekhart) lub napisanie o rozgrywającym ( Starzyński i związek z Deyną). Wybrałem pisanie o liderze, bowiem Starzyński jest bodaj jedynym ,który w starym stylu usiłuje poloneza wodzić.

O tym, że lider jest na wagę złota.
Każdy kto ma jaką taką wiedzą o piłce orientuje się, że lider drużyny powinien być po pierwsze jeden ,a po drugie on pozycję lidera musi wywalczyć, musi ją zdobyć. Dzieje się to w sytuacjach , które wymagają wzięcia odpowiedzialności, albo ciężaru gry na siebie. Kiedy drużynie idzie na boisku dobrze on nie musi pokazywać swej pozycji. Jego rola wzrasta w sytuacjach krytycznych . On wtedy zaczyna pokazywać się do gry, on wtedy dostaje najwięcej piłek. Inni bowiem tracą głowy ,a lider musi wiedzieć co zrobić z piłką , musi znaleźć wyjście z każdej sytuacji. Pamiętam w tej roli Kazia Deynę w pamiętnym meczu na Wembley, kiedy to Anglicy zaczęli uzyskiwać miażdżącą przewagę i zaczął się sypać nasz system obronny. Wtedy każdy z naszych zawodników zaczął podawać do Deyny, a ten dryblował w środku boiska, zakładał siatki, przetrzymywał piłki . Tym sposobem Kazio pokazał, że można utrzymywać się przy piłce, że można uspokoić grę, że można rywali wybijać z uderzenia. Nasi piłkarze zwarli szeregi i mimo przewagi Anglików konsekwentnie i twardo zawarli szyki i bronili wyniku. Pojęcie lidera przestało być modne, bowiem dominujące stało się operowanie nazwą ,że to drużyna jest najważniejsza. Jak by pośmiertnie straszna wizja Majakowskiego ,że "jednostka niczym, jednostka zerem, jednostka bzdurą" przyoblekła się w szaty godowe. Moim zdaniem rola indywidualności we współczesnej piłce rośnie ,a nie maleje. W sportach indywidualnych jak np . w kolarstwie na lidera pracuje drużyna, zaś w piłce jest odwrotnie - to lider najwięcej pracuje dla zespołu. W dzisiejszym futbolu na podstawie statystyk łatwo utożsamia się lidera z tym piłkarzem przez którego przechodzi najwięcej piłek albo który strzela najwięcej bramek. Mimo, że wczoraj Pekhart strzelił aż 4 bramki i to wszystkie jakie zdobyła Legia - nie jest liderem drużyny. W tym miejscu przypomnę, że identyczne osiągnięcie miał dokładnie przed 62 laty Kazio Deyna ( miał wówczas 21 lat), który ŁKSowi też strzelił 4 gole ( wynik 7:0). Taki as drużyny oznacza z jednej strony dobrodziejstwo, a z drugiej duże niebezpieczeństwo dla zespołu . Wyrasta bowiem ponad drużynę, wszyscy go wyróżniają , spycha innych w cień, gra opiera się na nim. A gdy go zabraknie lub gdy przeciwnik go wyłączy z gry, wówczas drużyna traci swe oblicze i gubi się w grze. Tak jak to się stało wczoraj z Zagłębiem kiedy to Starzyński został uziemniony przez Slisza. Swoją drogą Starzyński chyba jest mocno przereklamowany., bo klasowy gracz nie może być tak bezradny ,nawet kiedy jest kryty indywidualnie. Nie jest on liderem ,a tylko rozgrywającym, który rozsadził zespół Zagłębia do tego stopnia, że gdy przestał grać na dobrym poziomie - drużyna zanikła.
Lider ,aby spełniać najlepiej swe zadania musi znajdować się w środku pola gry, bo wówczas ma największe możliwości oddziaływania na grę drużyny. I tak to wyglądało do początku lat 70-tych. Trenerzy wiedząc, że przeciwnicy będą robili wszystko, aby wyeliminować lidera zaczęli grać na dwóch, a nawet 3 liderów, albo szykowali w razie pokrycia głównego - lidera zastępczego. Tak jak uczynił Górski w meczu z Włochami na MŚ w 1974 roku. Włosi z godnie z przewidywaniami kryli w dwóch, a nawet we 3 Deynę, a wówczas liderem stawał się Henio Kasperczak. W drużynie klubowej Deyna był liderem mianowanym przez trenera Vejvodę, ale w reprezentacji tę rolę sam wywalczył detronizując z niej Włodka Lubańskiego. A stało się to na Igrzyskach w Monachium w 1972 roku. Przeciwnicy tak kryli Lubańskiego ,że został od pierwszego meczu praktycznie wyeliminowany z gry i wówczas Deyna ( 25 lat ) pokazał swój kunszt. Nie tylko rozgrywał, kierował ,ale i zdobył najwięcej bramek dla naszej drużyny , a nawet sam wygrał finałowy mecz z Węgrami. Zauważcie jak zgrabnie nawiązuję osobą Deyny do czekających meczów reprezentacji z Węgrami i Anglikami Smile, licząc, że Zieliński dojrzał do roli lidera jakim był "Kaka".
Liderem może być zawodnik wyróżniający się sprawnością, szybkością, wytrzymałością . Na tych cechach może dopiero być oparta jego indywidualna technika. . Musi on umieć przyjąć piłkę w każdej sytuacji, celnie podać, strzelać z obu nóg, główkować, dryblować itd. Wszystkie te cechy musi musi spinać w jedną całość psychika . Lider musi mieć świetną percepcję, w tym spostrzegawczość i zdolność kojarzenia oraz antycypację. Do tych cech koniecznie musimy dodać :
- wiarę w zwycięstwo, umiejętność walki do ostatniej sekundy meczu,
- lider powinien mieć dużo swobody taktycznej , w tym improwizowania, aż do roli libero włącznie,
- trener musi stawiać na lidera i umacniać go w tej roli.
Zadania i rola lidera stale wzrastają i niestety konsekwencją tego stanu rzeczy jest fakt, że dziś niewielu jest piłkarzy zdolnych do wypełniania tej roli w sposób należyty. Dlatego lider jest na wagę złota.

O tym, że trener Michniewicz w Zagłębiu Lubin odniósł swój największy sukces.
Nie byłoby w sumie czego wspominać, ale wczorajszy mecz łączy osoba trenera Michniewicza w dwojakim sensie, a mianowicie był w Zagłębiu i jest w Legii, a po wtóre w ostatnim meczu w sezonu 2006/2007 w końcu maja przypieczętował zdobycie Tytułu wygranym 2;1 meczem z Legią przy Ł3. W sezonie 2005/2006 trenerem Zagłębia był Franz Smuda. Zagłębie zakończyło sezon 3 miejscem w lidze i zdobytym Pucharem Pocieszenia. Oba te sukcesy zostały kupione. Smudzie nie udowodniono nie tylko, że brał udział w korupcji ,ale że w ogóle o niej wiedział. Prokuratura ,sąd i PZPN zajęły się tylko karaniem za PP , nie rozliczając przekupstw ligowych Zagłębia. Przed 2 laty b. piłkarz Zagłębia i Legii Iwański w obszernym wywiadzie dla PS powiedział, że medal za 3 miejsce w lidze wyrzucił w błoto jako zdobyty w haniebny sposób , czego się wstydzi . Inni gracze Zagłębia wraz trenerem nadal trzymają go na honorowym miejscu. Po sezonie Smuda przeszedł do Lecha, a trener Lecha Michniewicz miał pójść do Zagłębia. Lecz prezesem Zagłębia był w tym czasie b. trener Legii Jabłoński i on Cześka na tej funkcji nie widział. Wolał zatrudnić swego kolegę b. asystenta trenera reprezentacji Edwarda Klejdnista. Pod wodzą Klejdnista Zagłębie odpadło z Pucharu UEFA przegrywając w I rundzie z Dynamem Mińsk i w lidze po przegraniu 9 meczów zajmując jedno z końcowych lokat. W tym czasie bezrobotny Michniewicz stażował w Londyńskim Tottenhamie. Po powrocie do kraju Drzymała złożył mu propozycję trenowania Groclinu ,zaś nowy prezes Zagłębia Pietryszyn pracy w Lubinie. Michniewicz wybrał Zagłębie z prostej przyczyny, że w Groclinie nadtrenerem był właściciel. Dostał za zadanie w ciągu 3 lat zdobyć jedno z trofeów. Zaczął od wygranej z mocną w owym czasie Koroną i dalej już poszło. Przed ostatnim meczem Zagłębie miało punkt przewagi nad Bełchatowem i do Tytułu brakowało skalpu z Legii. Trenerem naszego zespołu był wówczas Jacek Zieliński. Desygnował on taki oto skład : Fabiański - Szala, Choto, Bronowicki, Edson - Surma, Smoliński ( Radovicz), Vukovicz ( Jańczyk), Roger Guerreiro - Grzelak ( Korzym ) , Włodarczyk. Do dziś zachodzę w głowę jak to nasza drużyna mogła przegrać i jedno co przychodzi na myśl to to, że nazwiska nie grają. A w Zagłębiu grały takie "tuzy" jak : Vaclavik, który via Górnik zakotwiczył w II lidze słowackiej, "Maniek" Arboleda- później w Lechu( poszedł za Smudą), Alunderis - odszedł do ukraińskiej Tawriji, Grzegorz Bartczak - po karze za korupcję grał w Warcie i Miedzi, Łukasz Mierzejewski - po karze za korupcję wylądował w Łęcznej, Piszczek - zrobił karierę mimo kary za korupcję, Stasiak - odszedł do Floty i Miedzi, Mateusz Bartczak - został w Zagłębiu , Maciej Iwański - trafił do Legii, Jackiewicz - został w klubie, Kolendowicz - pozostał w Zagłębiu, Łobodzinski - ukarany za korupcję odszedł do Wisły Kraków, Pietroń - wyemigrował do Norwegii, Riu Miguel - wrócił do Portugali do Vitorii Guiamaraes, Banaczek - - wyjechał do Sigmy Ołomuniec i Chałbiński - trafił do Polonii. W klubie byli jeszcze z bardziej znanych graczy Liberda, Plizga i Szymon Pawłowski.
Mimo tak miernego składu Zagłębie powinno awansować do LM eliminując skonfliktowaną z trenerem i fatalnie przygotowaną Steauę z Bukaresztu. Lecz Michniewicz postanowił zburzyć system jakim grał 4-4-2 i zagrać wchodzącym w Polsce ustawieniem 4-2-3-1 czym miał Rumunów zaskoczyć, a zaskoczył swoich graczy. Jak odpadł to i z Zagłębia zrobiono mu wypad. I błąkał się lata całe ,aż mu Boniek podał rękę i po U-21 zakotwiczył w Legii. Czesiek się od tamtego czasu tylko postarzał, bo nadal wierzy w cudowną moc taktyki i organizacji gry, chociaż teraz jest bardziej elastyczny. I pewno po raz drugi w karierze zdobędzie Tytuł ku czemu na boisku swego dawnego klubu poczynił znaczny krok.

O tym, że z Legią nie jest tak źle skoro mamy reprezentantów.
Z jednej strony to powodem do dumy jest fakt, że w klubie są reprezentanci różnych krajów, ale z drugiej to oderwanie od cyklu treningowego zaburza motorykę. Plusem może być ogranie z lepszymi zawodnikami ,ale pod warunkiem, że taki reprezentant gra, a nie grzeje ławę . Z Legii do różnych reprezentacji dostali powołania : Slisz , Mladenovicz, Juranovicz, Gwilia , Pekhart oraz do U-21 Miszta i U-21 Albanii Muci. W szerokiej kadrze był jeszcze Kapustka. Życzyć im należy ,żeby nie nabawili się kontuzji.

O tym, że Zagłębie Lubin gra fanaberyjnie,
Trener Zagłębia Martin Sevela jest najbardziej utytułowanym trenerem w naszej ESie, bowiem ma 3 Tytuły Mistrza Słowacji ( 2 razy z AS Trencin i raz ze Slovanem Bratyslava) oraz 2 Puchary. W Zagłębiu preferuje ustawienie 4-2-3-1 . Jednak jak się baczniej przyjrzeć to gra Zagłębia jest bardziej zniuansowana. W obronie rzeczywiście jest 4 zawodników, którzy starają się grać w jednej linii co jest zabiegiem wielce ryzykownym, bo owszem łatwo utrzymać linię spalonego oraz trzymać strefy ,w tym także przekazywać krycie w strefie pomiędzy obrońcami ,ale asekuracja w pionie jest niedostateczna i wymaga współdziałania defensywnego pomocnika , jak również takie zorganizowanie gry jest wrażliwe na zagrania za plecy i na "mijankę. Do tego każde indywidualne przejście któregoś z graczy ustawionych w jednej linii może być zabójcze. Wczoraj mieliśmy uwypuklenie tych słabości w całej okazałości. Szczególnie blok obronny Zagłębia okazał się mało odporny na długie zagrania na wolne pole po skrzydłach , a do tego środkowi obrońcy nie byli w stanie upilnować Pekharta ustawiając się w pojedynkę przeciw niemu. W drugiej linii grają na jednego defensywnego pomocnika ( Żubrowski), który ma czyścić przedpole przed polem karnym. I w wielu meczach spełnia dobrze to zadanie. Tylko, że Legia gra na dwóch rozgrywających i on sam nie był w stanie obu upilnować. Wczoraj skupił się na Luquinhasie, dzięki czemu Kapustka się rozszalał. Żubrowskiego mógłby wspomagać Drazicz, ale jego zadaniem była asekuracja Starzyńskiego. Z pozostałych 3 pomocników, dwaj byli skrzydłowymi grającym przesuniętą strefą i jeden Starzyński był bez konkretnego przydziału. W poprzednich meczach dostrzec można było, że Sevela zostawia Starzyńskiemu ogromne pole do popisu i nie przydziela mu ściśle określonych zadań. ma on być liderem , rozgrywającym i funkcjonować jako libero . O tym kim jest libero jest cała literatura . Ja ograniczę się do wymienienia tych cech ,które są najczęściej przywoływane czyli " :
- jako wolny ma przed sobą całe pole gry, widzi wszystko i wie najlepiej jak się bronić i jak atakować,
- jest w stanie spełniać wszystkie role w grze ( poza bramkarzem) ,
- nie ma swojej strefy i od niego zależy jak się porusza , aby być zawsze tam , gdzie jest potrzebny,
- nie kryje żadnego z rywali ,ale może i umie to robić,
- jest zawodnikiem , który najlepiej czyta grę i potrafi regulować tempo gry .
Pozostali dwaj zawodnicy Podliński i Szysz to napastnicy, przy czym Szysz jest "fałszywym " pomocnikiem dublującym skrzydłowego.
Takie ustawienie zawodników najbardziej sprzyja grze w średnim pressingu oraz szybkiemu atakowi, co może powodować .że Zagłębie jest w stanie zdobywać dużo bramek kiedy przeciwnik nie zneutralizuje ich organizacji gry. Wczoraj Legia taktycznie zdominowała rywala . Po pierwsze nasi zawodnicy grali do przodu i atakowali głównie skrzydłami. To wybijało ich atuty w postaci szybkiego przechodzenia z piłką na połowę rywali i zmuszało do koncentracji na obronie co przy słabości w środkowej strefie gry narażało na utratę bramek. Po drugie Michniewicz nie zawahał się ,aby wyznaczyć jednego zawodnika tylko z jednym zadaniem : spacyfikowania Starzyńskiego. Slisz z zadania wywiązał się bezbłędnie, a bez lidera gra Zagłębia zupełnie siadła. Po trzecie Pekhart dostał tylko jedno zadanie ,a mianowicie miał być sępem w polu karnym.I był.
Po meczu można Seveli zarzucić, że wzorem Michniewicza powinien poświęcić jednego zawodnika ( Żubrowski, Baszkirow, lub Łakomy) do indywidualnego krycia Czecha. Ale gdyby wiedział, że się przewróci to pewno by usiadł.
Na plus Seveli można zapisać, że kiedy zorientował się ,że nic nie ugra to dokonał przeglądu kadr i dał szanse pokazania się zmiennikom.

O tym, że Michniewicz szuka i coraz częściej znajduje.
Czas pokaże czy wczorajszy mecz był wybrykiem i swego rodzaju wybzdyczeniem czy może jaskółką, która czyni wiosnę. Michniewicz cały czas opowiada jak to chce, aby nasza drużyna grała elastycznie, aby ustawienie ( system) jej nie przeszkadzał ,ale pomagał. Nasz trener wypisuje ,że Legia gra ustawieniem 3-4-3, ale poza tym ,że na boisku jest 3 środkowych obrońców, to reszta się nie zgadza. Tylko, że nie chodzi o to, że formalnie kaleczy się jakiś system , lecz o skuteczność założeń taktycznych. Przykładowo w opisie i analizie sytemu 3-4-3 w ataku mają grać dwaj skrzydłowi, aby pozycje wahadłowych były zdublowane. A Legia gra z boków tylko wahadłowymi , bo Luquinhas i Kapustka są "fałszywymi " skrzydłowymi . Nadto trener dokonał przechyłu na stronę ofensywy w której bierze udział 6 zawodników, podczas ,gdy broni tylko 4. Tym samym Michniewicz pokazał wbrew licznym tzw. ekspertom ,że nie zakochał się w defensywie jak mu imputowano po pracy z U-21. Mnie to konweniuje, bowiem zgodne jest z trendem z jakim mamy do czynienia od tych 40 lat. Przed prawie czterdziestu lat słynny trener włoski ( zdobywca Tytułu MŚ w 1982 roku) Enzo Bearzot tak mówił :"' Do niedawna system determinował grę, dziś determinują ją ludzie. Można zatem mówić o ustawieniu drużyny, takim czy innym, które wynika ze zdolności i możliwości pilkarzy. Niech w waszej drużynie zabraknie Bońka czy Buncola, a Piechniczek będzie musiał wymyśleć inny system i inne ustawienie. We współczesnym futbolu grają ludzie, a nie systemy. A ci ludzie muszą umieć i atakować i bronić. Na tym polega totalność. Ona jest znacznie bardziej kolorowa i emocjonująca niż dawna , ujęta w szablony gra". Jeszcze wcześniej , bo na początku lat 70-tych rumuński trener Ajaxu Kovacs tak mówił :"Powodzenie w futbolu zależy do warunków pracy, bezbłędnej organizacji w klubie oraz talentu i pracowitości zawodników. Ale najważniejsze jest zrozumienie wymogów wielkiego futbolu. Na przykład przyszłość nie należy do takich czy innych systemów 4-4-2, 4-3-3 itp. Nowoczesny system to 1-10. System Ajaxu jest zbliżony do koszykówki i do hokeja,. Atakujemy i bronimy się całą drużyną. Oczywiście ta zasada znajduje rozmaite zastosowania taktyczne w poszczególnych wariantach i wymaga żelaznej kondycji .".
Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Miejmy nadzieję, że w Legii zaczniemy wreszcie iść dwa kroki w przód i jeden do tyłu, a nie jak dotychczas odwrotnie.

O tym, że obrona musi być monolitem.
Nie ujmując nic z zasług Pekharta to dwaj środkowi obrońcy Zagłębia robili co mogli, aby mu ułatwić robotę i nie przeszkadzać. Ja mam zawsze wątpliwości co do transferowania zawodników, którzy ewidentnie nie sprawdzili się jakimś klubie. Crnomarkovicz w Lechu pokazał, że ma wolną nogę , jest mało zwrotny i nawet niezbyt lotny Pekhart robił z nim co chciał. Z kolei Simicz jak Chorwat o świetnych warunkach fizycznych (195 cm wzrostu) który trafił przed 4 laty do Sampdorii, ale sobie nie radził i był wypożyczany , ostatnio do Dunajskiej Stredy i przed obecnym sezonem trafił do Lubina.
Obaj są odpowiedzialni za 4 bramki Czecha, każdy po dwie. Każdy widział co oni wyczyniali więc opisu nie będzie, lecz tylko garstka refleksji. Pierwsza bramka padła po ewidentnym rzucie karnym. Jak ktoś uważa ,że to była kontrowersja to nie rozumie logiki gry. Wspomnę o sobie, że krytykowałem, sędziego Marciniaka ,że niesłusznie podyktował po rzucie karnym dla Legii i Jagielloni najpierw za rzekomy faul Jęrzejczyka, a potem za rzekome sfaulowanie Pekharta. Wczorajsza sytuacja od tamtych różni się diametralnie. W meczu z Jagą Jędrzejczyk był bliżej bramki niż napastnik i jego zasranym obowiązkiem było nie dopuścić napastnika, aby go przepchał i wyszedł na czystą pozycję, zaś Pekhart był dalej od bramki Jagi niż obrońca i dodatkowo unieruchomił rękę obrońcy. Natomiast wczoraj Pekhart mijał Crnomarkovicza i ten będąc już za Czechem złapał go z boku za koszulkę i dokończył dzieła upadku silnym popchnięciem w dolną część kręgosłupa . Lubinianie zaś domagali się rzutu karnego po dotknięciu piłki ręką przez Wszołka. Otóż wedle wykładni UEFA do przepisów gry w piłkę nożną od sezonu 2019/2020 nie uznaje się za przewinienie zagranie piłki ręką, jeżeli piłka najpierw odbije się od ciała zawodnika, a dopiero następnie trafi w rękę. Podobnie jak nie jest przewinieniem sytuacja w której piłka trafia w rękę zawodnika ,kiedy jest ona oparta na ziemi.
W ogóle wczoraj sędzia Gil udowodnił, że słusznie jest uważany za jednego z najlepszych VARowców świata. Poczynił w ciągu kilku lat ogromne postępy, Już nie tylko zna perfekcyjnie przepisy, ale zaprzestał być dogmatycznym formalistą . lecz stosuje je zgodnie z logiką gry . Np. wczoraj 'stemple' traktował jako wynikające z nieuwagi. W ten sposób Jędrzejczyk nie był dwa razy ukarany, ale też nie podyktował dla nas karnego po dwukrotnym nadepnięciu na stopę Szabanowa przez Crnomarkovicza.

Dzięki Legii jest trochę radości na tym łez padole.
16poniedziałek, 22, marca 2021 19:43
Krzysztof Jastrzębski
Odnośnie pucharów, ile ja bym dał aby któryś z dziennikarzy zapytał wprost Kucharskiego, czy wiedzą gdzie dotychczas popełniono błąd/błędy i co robią teraz aby ich uniknąć. I oby nie dano mu się wymigać od odpowiedzi, wykręcić gównomową.
17poniedziałek, 22, marca 2021 20:54
Zgred Maruda
@Krzysztof Jastrzębski

Ale Oni to wiedzą, problem nie leży w niewiedzy, odpowiedzi się też nie spodziewaj.
Moim zdaniem (skromnym) były dwie drogi prowadzenia tego klubu. Leśnodorski pokazał jedną - Legia + puchary...czyli w skrócie- wydajemy bardzo dużo, robimy PR i wyciągamy z UEFY ile się da. Na rynku wewnętrznym jesteśmy ponad stawkę - liczy się Europa.
Pewne kwestie jednak zobowiązują, a utrzymanie takiego właśnie modelu klubu nigdy nie zostały poddane rzetelnej analizie...zysków vs strat (?)
LM była rodzynkiem nie tylko dla nas kibiców...Jest wiele przykładów klubów z tzw. "zaplecza Europy" które ciągłość pucharową mają w swoim DNA.

Walka o Tron - w znanej euforii przyniosła ...świetlaną przyszłość - dla jednych i wiązanie lejcy - dla drugich. Tzw. rzeczywistość obala mity i pokazuje prawdziwe oblicze, dla jednych i drugich- dodam. Każdy przed sobą w sposób sobie znany udziela odpowiedzi jaki jest okres działalności Legii w okresie ostatnich dziesięciu lat.

Panie Krzysztofie - podziwiam Pana emocje... oby po lidze i MP nie musiał Pan zadawać jeszcze większej ilości pytań... (sprzedadzą co mają najlepszego - zobaczy Pan)...Wink
18wtorek, 23, marca 2021 07:01
Krzysztof Jastrzębski
@Zgred młody już nie jestem, naiwny ostatnimi laty też podobno nie Very Happy Jeśli jest tak jak piszesz, to nadal będziemy ekscytować się emocjami tylko na krajowym podwórku. Mając dobrze zdiagnozowane błędy i mając opcje ich nie powielać, ja bym nadal parł na szkło. Inną postawę nazwę cyniczną, tchórzliwą. Nie dla tchórzy w sporcie.
19wtorek, 23, marca 2021 09:35
Zgred Maruda
@Krzysztof Jastrzębski

Wiek zostawmy, akurat nie ma najmniejszego znaczenia. Pragmatyka! Lub jak kto woli - spełnianie marzeń (wiemy kogo) w aureoli realiów...Wychodzi coś na kształt świdra - "ni pies to ni wydra"...przepraszam za skojarzenie, tak mi wydało.
Przelały się tu przez forum różne tendencje okraszające pozycjonowanie Prezesa Mioduskiego jako wytrawnego "gracza" na europejskim rynku. Sam byłem ciekawy tej "siły inności"...(?)
Życie zazwyczaj jednak ( z doświadczenia) k...wa składa się jednak z rozczarowań...Tak jest, i żadne modły tego nie zmienią. Napisałem - Podziwiam ponieważ pozwoliłeś mi wrócić pamięć! Mówię poważnie, mało tego, dziękuje Ci za to!
Otóż doszło do mnie, że ja chyba już za nadto wymagam...przecież przeżyłem LM 1995/1996 nawet na zasmrodzonej, prasowanej spychaczami murawie przeżyłem ćwierćfinał. Przeżyłem puchary, Inter Madiolan z gwiazdami, wreszcie jakiś czas temu ponownie LM z Realem Madryt czy Sportingiem Lizbona...i kiedy tak wspominając dni chwały myślę sobie, że te bądź co bądź wielkie sukcesy Legii kreowali Ludzie, którzy ( dla swoich zysków lub nie, zostawiam to na boku) podnosili Warszawiaków i trzy czwarte Polski na wyżyny emocji.
Ja - stary Zgred mam to za sobą , inaczej -mam to w sobie...I choć niektóre tzw. składowe nigdy się nie zmieniają ( Legia zawsze miała, ma i będzie miała ) najlepszych piłkarzy - to priorytety się zmieniają, odbiegając jak widać od pewnych zaistniałych wcześniej wartości!
Wartość! Tak w tych czasach podeptana cecha życia, pozostaje jako "pomnik" zależności, uwarunkowań społeczno -politycznych...( tu duża kropka, wiemy dlaczego)

..." Mając dobrze zdiagnozowane błędy i mając opcje ich nie powielać, ja bym nadal parł na szkło. Inną postawę nazwę cyniczną, tchórzliwą. Nie dla tchórzy w sporcie."

Czy tchórzliwą - myślę, że nie, czy cyniczną - w jakimś sensie tak, dla mnie to polityka mówienia półprawd i kroczenie w nieprawdach, taki "wentyl do spuszczenia powietrza" odpowiedzialności! Takie "Ależ jestem za- ale" , "to oczywiste- tylko" itd...
Osobista moja wiara umierała powoli, rok do roku "liżąc rany przeciętności" , wręcz blamażu. I wtedy zdałem sobie sprawę z jednego bardzo znaczącego faktu - mając kilkaset tysięcy kibiców, kilkadziesiąt wykupionych karnetów, nawet dodatkowo dymiącą życiem i nie tylko Żyletę...jeśli brak Ci genu wygrywania - przegrasz wszystko- Wartość!

Dość! Za dużo się rozpamiętałem, pozdrawiam
20wtorek, 23, marca 2021 10:57
kibic60
"mając kilkaset tysięcy kibiców, kilkadziesiąt wykupionych karnetów"

Chyba w ostatniej dekadzie Very Happy

"Legia Warszawa sprzedała prawie 6,5 tysiąca karnetów na sezon 2019/20. W ostatnich latach mamy do czynienia z wyraźnymi spadkami. W ubiegłym sezonie kibice kupili 8,5 tysiąca abonamentów całosezonowych, w sezonie 2017/18 10,5 tysiąca, a w sezonie 2016/17 nieco ponad 12 tysięcy (awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów)"
21wtorek, 23, marca 2021 11:21
Zgred Maruda
Nawet w ostatniej dekadzie Panie Śledczy...błąd formuje wyraz kilkadziesiąt ( nawet pewnie dla Ciebie za mało)...
Myśl w zdaniu dotyczyła kilkudziesięciu tysięcy - LATAMI - wykupowanych karnetów.
Nawet Twoja śledcza inteligencja powinna to ogarnąć (?)
22wtorek, 23, marca 2021 15:44
dalkub
a nie jest przypadkiem tak, że Legia aby zagrać w Pucharach musiała spełnić dwa podstawowe warunki czyli:

1. mieć dużo farta w losowaniu i nie chodzi tylko o wylosowanie Irlandczyków z Północy czy innych tuzów, ale też drużyn w kryzysie, albo takich gdzie właśnie dokonuje się totalnej zmiany składu, trenera itd.
2. musi być solidnie przygotowana do grania, w optymalnym składzie, a nie z zawodnikami co przyszli 5, 7 albo 12 dni wcześniej i wstali z leżaka.

Moim skromnym zdaniem Lesny miał dużo szczęścia, ale też próbował szczęściu pomóc, Mioduski niestety dotychczas nie pomagał.
23wtorek, 23, marca 2021 19:41
Zgred Maruda
@dalkub

Szczęście jak się okazało na pstrym koniu pojechało...Celtic owszem był w przebudowie, ale przebudowa zadań kierowniczych w Legii jak się okazało było wręcz ...profesjonalne.
Ten akurat fragment Legii historii był bardzo bolesny, ale pokazał także (!) pewien fenomen.
Zespół ludzi, którzy dostali "cios w serce" jeszcze bardziej się zespolił w tym co robił dobrze.
Wyniki to pokazały pod ręką trenera Berga, który nie dopuścił aby zespół się "rozjechał"...

Ta "przygoda" Berga z Legią była dla mnie w najnowszej historii Łazienkowskiej 3 najlepszym czymś, co nas spotkało. Wprowadził tu zasady prosto z jego ligi ( wiadomo ważnej) i co najważniejsze pociągnął (!) za sobą w pracy cały zestaw ludzi, właściwie wszystkich.
Grając na trzech ! frontach, wprowadzał młodych, wiedząc że wszystkiego nie wygra...Miał w dupie prasę, szedł swoją drogą. Pokazał tą inność, tak tu potrzebną. Szkoda, że nie został na dłużej...
Bo na "dłużej" nikt tu nie zostanie...Normalność poczynań w klubach z ambicjami od zarania dziejów polega na - wzmacnianiu zespołów pod progres, strukturę pucharową, wyniki.
Tu - od zarania wysprzedawało się najlepszych w "imie Ojca i Syna i Ducha"... ten "Duch" zawsze był potem potrzebny aby przynajmniej chęciami wracać na - "utracone pozycje"!

I taka maniana trwa do dnia dzisiejszego - głównie w gorszym wydaniu.
No, ale się rozwijamy! Podobno.

A, bom zapomniał - to wszystko razem wzięte jest jednak jakąś tam wartością. Nazwa Legia widnieje w notesach ludzi poważnych z menadżerskiego światka - bo przecież Tradycja (!) zobowiązuje...
24środa, 24, marca 2021 09:38
Baron
Gdzie jest post Dalkuba?

Edit.
Już jest, pojawia się i znika Wink
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.