A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Lechia - Legia 0-1: Blisko, coraz bliżej

W meczu dwudziestej siódmej kolejki sezonu Legia odniosła kolejne ważne zwycięstwo. Nasza drużyna pokonała w Gdańsku Lechię dzięki trafieniu Pekharta z rzutu karnego. Z rywalizacji o tytuł mistrzowski odpadła Pogoń Szczecin, która uległa Stali Mielec. Matematyczne szanse na doścignięcie Legii ma jeszcze tylko Raków Częstochowa.

 

Legia rozpoczęła w składzie: Boruc – Jędrzejczyk, Wieteska, Hołownia – Juranović, Slisz, Martins, Mladenović – Kapustka, Pekhart, Luquinhas. Jedenastka gospodarzy wyglądała następująco: Kuciak – Fila, Maloča, Kopacz – Ceesay, Makowski, Kubicki, Biegański, Conrado – Zjawiński, Paixão.

W 12. minucie Mladenović oddał strzał z pola karnego. Kuciak odbił piłkę na rzut rożny. Po rozegraniu rożnego niezłą szansę miał Pekhart, ale uderzył z półobrotu nad bramką. W 20. minucie dobrą akcją popisał się Slisz, oddał piłkę Kapustce, niestety Kapustka skiksował. W 33. minucie legioniści rozegrali efektowną akcję, którą technicznym strzałem zakończył Luquinhas. Kuciak był na posterunku. W 39. minucie Wieteska zgrał głową piłkę do Hołowni, nasz obrońca znalazł się kilka metrów przed bramką, niestety źle złożył się do strzału i spudłował. W 44. minucie żółtą kartką za faul na Paixão ukarany został Hołownia.

Do przerwy było 0:0. Legia miała dużą przewagę i stworzyła kilka sytuacji strzeleckich, ale brakowało skuteczności pod bramką Lechii.

Na drugą połowę nie wyszedł Martins. Do Pekharta w ataku dołączył Lopes. Zaskoczyła aura – w Gdańsku zaczął padać intensywny śnieg. W 52. minucie mocno z wolnego uderzył Makowski. Piłka przeszła nad bramką. Niespełna minutę później żółtą kartką ukarany został Pekhart. W 59. minucie błąd popełnił Hołownia. Piłkę przejął Paixão, oddał strzał i piłka odbiła się od zewnętrznej strony słupka. W 60. minucie Gwilia zmienił Kapustkę. W 63. minucie Boruc wygrał pojedynek ze Zwolińskim, choć wkrótce okazało się, że napastnik Lechii był na spalonym i gol nie zostałby uznany. W 69. minucie Maloča sfaulował Luquinhasa w polu karnym. Sędzia Przybył po interwencji analizie VAR podyktował rzut karny dla Legii. Do piłki podszedł Pekhart i pewnym strzałem pokonał Kuciaka. W 77. minucie zadrżeliśmy po interwencji Wieteski w polu karnym Legii, na szczęście piłka nie wpadła do bramki naszej drużyny. W 83. minucie Boruc znów uprzedził Zwolińskiego. Napastnik Lechii boleśnie zderzył się w tej sytuacji ze słupkiem, ale zdołał wrócić do gry. W 89. minucie Lopes znakomicie złożył się do strzału na linii pola karnego, ale Kuciak odbił uderzenie Portugalczyka. W doliczonym czasie gry na boisku pojawił się Wszołek, który zastąpił Luquinhasa. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry stuprocentową okazję na wyrównanie miał Fila. Ku naszej uldze, piłka minęła słupek bramki Boruca.

Legia w ostatnich meczach nie imponuje skutecznością, ale nie przegrywa, nie traci bramek, a zwycięstwa w Gliwicach i Gdańsku na przestrzeni kilku dni z pewnością zasługują na uznanie. Legia może świętować mistrzostwo już w środę, jeżeli Raków nie wygra w Białymstoku. W przypadku wygranej Rakowa, wyśmienitą szansą na przypieczętowanie mistrzowskiego tytułu będzie mecz z Wisłą Kraków w przyszłą sobotę.

Dyskusja (24)
1niedziela, 25, kwietnia 2021 19:59
Senator
Legia mistrzem Polski , piszę to z 100% pewnością.
Co do meczu nie było to takie widowisko jak z Piastem . Mimo skromnej wygranej po karnym byliśmy drużyną lepszą.
Dziś Ślisz pokazał na co go stać i fajnie. W pierwszej połowie chyba najładniejsza akcja to ta zakończona strzałem Luquinhasa.
Co do rajdu już chwalonego przeze mnie Ślisza to mam wrażenie, że powinien wcześniej obsłużyć Kapustkę.
Tak czy siak możemy już świętować choć nas kibiców już ten tytuł tak nie rajcuje, oczekiwania skierowane są na Europę i chyba słusznie. Wygrać tą ligę było naszym obowiązkiem.
2niedziela, 25, kwietnia 2021 20:20
corazstarszy
Cudownie, krótko mówiąc. O to chodziło. W takiej pogodzie nie ma się co czepiać. Brawa dla wszystkich.
I czwarty kolejny raz bez straty gola. Obrona nam porządnieje?
Było ze wzgl. na opady i stan boiska skojarzenie z takim meczem Lechia – Legia 2-0 z 2013 za Urbana. Musiał wtedy sędziował i mieliśmy pretensje. Dwie czerwone kartki, dyskusyjny karny.
Chciałbym, aby wypowiedział się dalkub jako miłośnik spraw związanych z organizacją gry i ustawieniem. Wiec tak: każdy zmianę pozytywnie odbiera. Lecz … Lech, Cracovia i Lechia wyraźnie dostosowały się do sposobu gry i ustawienia Legii. I mieliśmy problemy. Grali uważnie, zdecydowanie, neutralizowali nasze atuty. Co byś proponował? Żonglowanie ustawieniami? większa efektywność stałych fragmentów? Jakieś personalia? Trochę korzystaliśmy z efektu nowości, ale zaraz nowość przestanie być nowością. A właściwie już przestała.
Fajnie, że nie ma dodatkowych siedmiu meczów. I że na razie nie będzie.
3niedziela, 25, kwietnia 2021 20:20
Baron
@Senator

"choć nas kibiców już ten tytuł tak nie rajcuje, "

Rajcuje, rajcuje, nie popadajmy w skrajności Wink Na puchary europejskie się nie nastawiam, to może być miła niespodzianka i ... tyle.
4niedziela, 25, kwietnia 2021 21:30
świrekwampirek
Tak na szybko, nasz zawodnik nazywa się Slisz bez żadnego "Ś"Wink
Dla mnie zawsze MP będzie w sezonie najważniejsze i myślę że nie jestem w tym osamotnionym, a więc nie ma co tak wypowiadać się w imieniu wszystkich kibiców Legii.
A swoją drogą jest w Polsce klub któremu też podobno spowszedniały MP, tak spowszechniały że od 10 lat stacza się coraz bardziej, a jak dobrze pójdzie to jeszcze w tym sezonie poleci z ekstraklasy.
5niedziela, 25, kwietnia 2021 21:33
CTP
Według Mogiela, Legia jest Mistrzem Polski na 99,98%. Smile Stuprocentowym być może zostanie już w najbliższą środę, gdy awansem odbędzie się mecz Jagiellonii z Rakowem. Choć patrząc, jak ostatnio gra Jaga a jak Raków, to wydaje mi się, że jednak poczekamy do soboty.
Lechia dzisiaj miała bardzo prosty sposób na Legię: przede wszystkim zablokować nasze wahadła. Tak bardzo się na to nastawili, że ich skrzydła praktycznie w ogóle nie uczestniczyły w akcjach ofensywnych. Albo pchali się środkiem podbijając ocenę Sliszowi, który sobie z tym świetnie radził albo wrzucali piłki pod nasze pole karne licząc na jakąś obcinkę naszych stoperów. No i, niestety, ten drugi sposób okazał się w paru sytuacjach skuteczny, bo Hołownia, to jednak młody piłkarz i swoje wady ma. Na szczęście jeszcze mamy starego dobrego króla Artura, który dzisiaj miał okazję zarobić na swój kontrakt.
To, co mnie martwi, to fakt, że nie mieliśmy żadnej koncepcji, jak wykorzystać większą ilość miejsca jaką mieliśmy w środku, dzięki takiej taktyce Stokowca. Kolejny słaby mecz Kapustki i tylko odrobinę lepszy Luqui. Słabo też wypadł Perkhart, który coś tam próbował rozgrywać ale więcej z tego było strat niż akcji bramkowych. Widać, że tutaj mamy największe problemy, trener próbuje zmianami (Gvilia, Lopes) rozruszać tę formację ale idzie to wszystko trochę jak krew z nosa.
Przed pucharami nie jest to dobry prognostyk. Dobrze chociaż, że ligę mamy praktycznie rozstrzygniętą i w tych 3 kolejkach można przetestować innych piłkarzy. A nuż któryś się pokaże z dobrej strony.
6niedziela, 25, kwietnia 2021 21:46
Senator
@Swirek
Słuszna uwaga i powinienem być bardziej spostrzegawczy i mniej leniwy Smile A i rzeczywiście powinienem pisać w liczbie pojedynczej
Co do mistrzostwa jak by nie patrzeć zawsze będzie to najważniejsze
trofeum, choć dalej uważam to był obowiązek.
7niedziela, 25, kwietnia 2021 22:08
kibic60
Jeszcze MP nie jesteśmy i jest takie powiedzenie; "nie dziel skóry na niedźwiedziu", ale biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, to już raczej nikt nam tego mistrzostwa nie odbierze.
Co do "rajcowania", to w mojej ocenie duży wpływ na to ma lockdown. Brak bezpośredniego uczestnictwa, jakby oddala nas od klubu, przez co i radość jakaś taka na odległość.
Tak czy siak powinniśmy się wkrótce emocjonować losowaniem kolejnych drużyn w eliminacjach LM.
Jestem bardzo ciekawy, jak będzie wyglądała nasza drużyna po ME ?
Czy uda nam sie zatrzymać podstawowych piłkarzy ?
Czy zaczną coś znaczyć nasze ostatnie nabytki ?
Czy może się kimś jeszcze wzmocnimy ?

Jesień zapowiada sie emocjonująco, jeśli tylko coronavirus spuści z tonu.
Gratuluję wszystkim kibicom, którzy nie zwątpili w drużynę, mimo różnych perturbacji.
8niedziela, 25, kwietnia 2021 23:51
Moros
Kto by po Cracovii pomyślał, że te dwa wyjazdy będą tak owocne w punkty. Ja po cichu liczyłem na 4 punkty. Mamy 6 i autostradę do mistrzostwa. Nie sądziłem, że Pogoń się wyłoży w Mielcu. Zresztą co do Portowców, to gdybyśmy mieli u siebie na ławce rezerwowych Kucharczyka, to Szczecinianie już dawno byliby poza grą. Facet na wiosnę liczbami robił im grę. Dzisiaj też szalał, ale na szczęście nic im nie wpadło i mamy ich już głowy.

Teraz trzeba postawić kropkę nad "i" i zastanawiać się co dalej. Ostatnie mecze pokazały, że wzmocnień potrzebujemy prawie wszędzie, a budżet jak wiadomo pewnie będzie znowu "kreatywny".
9poniedziałek, 26, kwietnia 2021 09:12
dalkub
Mecz w wykonaniu Legii na przyzwoitym poziomie. W każdym z ostatnich meczy widać sporą albo ogromną przewagę nad przeciwnikiem w wielu aspektach gry. Praktycznie Legia zdobyła MP po meczu z Pogonią to teraz to dogrywanie ligi i mam nadzieję że po sobocie połowa drużyny pójdzie na urlop aby nie było problemu że są zmęczeni przed nowym sezonem. Zgadzam się z Senatorem, że MP to jest etap do celu jakim jest powrót do Europy i tu potrzebne są wzmocnienia, praktycznie na każdej pozycji.
Boję się że Juranović po ME nie zobaczymy, jakoś mniej się obawiam o innych zawodników, bo albo wiek, albo parametry, albo pewne ograniczenia tu nie będą pomagać.

I na koniec - uwielbiam teksty typu - "dzisiaj Lechia w prosty sposób, albo wczoraj Lech w prosty sposób" - ten prosty sposób powodował że obie drużyny grały głęboką defensywą, cofnięte na maksa do tyłu, liczące na kontrę grając u siebie - to jest ten prosty sposób, czyli cel nie przegrać - serio?
Druga sprawa to schematy ofensywne i ich mnogość oraz ich wytrenowanie - przypominam że Legia gra w tym systemie 4 miesiące - pewnie jakieś 12 meczy, oczekiwanie, że zawodnicy będą w stanie korzystać z wielu schematów ofensywnych w takim czasie jest oczekiwaniem mówiąc delikatnie mocno optymistycznym, na dodatek każdy zawodnik Legii ma swoje ograniczenia techniczno taktyczne, bo gdyby ich nie miał to grałby w innej ldze za inną walutę i za kilka razy większy kontrakt.
Praca Michniewicza coraz bardziej mi się podoba i wierzę, że drużyna pójdzie do przodu
10poniedziałek, 26, kwietnia 2021 12:15
CTP
"to jest ten prosty sposób, czyli cel nie przegrać - serio?"
No, wyobraź sobie, że tak. Jeśli w meczu z Legią wystawia się 3 stoperów, to chyba bardziej liczy się na remis a nie wygraną. A takie ustawienie wysłali na boisko, kolejno: Góra/Skorża, Probierz, Fornalik i Stokowiec. Cel nadrzędny: zneutralizować nasze wahadła. Tak po prawdzie, nie udało się to jedynie Fornalikowi, bo Juranovic zaliczył asystę a powinien mieć jeszcze ze dwie.
I tego się właśnie obawiam w kontekście pucharów, we wstępnych rundach, że przyjedzie jakiś Berg i nam wyłączy nasze największe atuty.

Jeśli chodzi o transfery, to największa dziura jest po naszej lewej stronie. Za Mladenovica, po którym, notabene, widać już zmęczenie sezonem, tak właściwie nie mamy kogo wystawić. Wszołek już praktycznie spakowany a Veso, to wielka niewiadoma. Wydaje mi się, że powinniśmy spróbować "ponękać" Brighton o kolejne wypożyczenie Karbownika - chłopak i tak nie gra a u nas mógłby przynajmniej pokopać w eklapie.
11poniedziałek, 26, kwietnia 2021 12:29
Zbyszek
O tym, że w piłce nożnej tak naprawdę liczą się tylko bramki.
Ta część wstępna komentarza poświęcona zdobywaniu bramek wynika z prostego fakt, że Legia kiedy zagrała na "0 z tyłu" to zdobyła w dwóch meczach 2 punkciki, a jak zagrała na "1 z przodu" to w następnych dwu zdobyła tych punktów 6.
Opracowałem ją na podstawie rozdziałów 8 i 9 książki Simona Kupera i Stefana Szymańskiego "Futbonomia" oraz rozdziału 2 książki Chrisa Andersona i Davida Sally " Futbol i statystyki".
Z najstarszych zachowanych relacji i wspomnień jasno wynika, że w początkowym okresie futbolu w meczach strzelano nawet po kilkadziesiąt bramek. Jednego dnia 12.09.1885 roku w Szkocji dwie zwycięskie drużyny strzeliły łącznie 71 goli , a więc 35,5 na mecz. W 130 lat później średnia strzelonych bramek w lidze szkockiej w całym sezonie to 34. To zjawisko posuchy bramkowej nie tyczy oczywiście tylko Szkocji, bowiem bardzo rzadko słyszy się obecnie o wynikach dwucyfrowych w meczach. Wystarczy przejrzeć annały, aby uświadomić sobie ,ze rekordowe wygrane/przegrane pochodzą sprzed kilku dekad np. Legii nad Wisłą 12:0 z 1956 roku. Bramki stały się rzadkością i dlatego są wysoko cenione. Np. pierwszy piłkarz wart powyżej 1 mln funtów Alan Shearer był napastnikiem. Kiedy patrzymy na listy rekordowych transferów znajdujemy na czele graczy bramkostrzelnych lub najlepiej wypracowujących bramki. Podobnie wygląda sprawa ze zdobywcami Złotej Piłki. Od czasu jej zdobycia w 1976 roku przez Franza Beckenbauera tylko 3 razy laureatami byli gracze nominalnie defensywni - Lothar Mattheus, Matthias Sammer i Fabio Cannavaro ,a w jej historii tylko raz bramkarz dostąpił tego zaszczytu ( rok 1963 i legendarny Lew Jaszyn). Poza nimi Złota Piłka wydaję się być zarezerwowana dla dla napastników.
Bramka jest czymś więcej niż tylko podstawowym produktem futbolu, sensem 90 minutowego wysiłki . Czymś więcej niż powodem dla którego jedne kluby kupują wspaniałych napastników, a inne opracowują przeciw nim skomplikowane strategie obronne. Bramka jest kwintesencją piłki nożnej. Rzadkością na którą ciężko pracują piłkarze ,a godzinami czekają kibice. Futbol jest grą nie tylko piękną, ale jest najbardziej światowym językiem używanym powszechnie we wszystkich krajach i przez wszystkie ludy. Tym czynnikiem, który to sprawia są bramki, są one i solą i magią. To co sprawia tę wyjątkowość futbolu to nie tylko same bramki, ale ich rzadkość. Kiedy porównamy mówiąc naukowo "gry inwazyjne zależne od czasu" , a więc koszykówkę, piłkę ręczną , hokej na lodzie i trawie, rugby, futbol amerykański to okaże się w piłce nożnej liczba trafień w meczu niewiele przekracza 1 ,a w innych sportach jest kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt razy wyższa. Podobnie jest z porównaniem okresu czasu jaki trzeba wyczekiwać na trafienie. W futbolu następuje ono średnio raz na 69 minut. Podobnie w piłce w porównaniu z innymi sportami "inwazyjnymi" podejmuje się najmniej prób strzałów , bo tylko średnio 12 na spotkanie. Ewidentnie piłka kopna jest to sport, który zwleka z daniem nam powodu do radości Smile. Jest to również sport cudownie nieskuteczny. Jak wyliczono podczas finału Ligi Mistrzów w 2010roku pomiędzy Interem Mediolan a Bayernem Monachium zanotowano 2842 zdarzenia, wśród których były tylko 2 bramki, a więc jedna na 1421 wydarzeń meczowych. Dlatego też tylko w piłce nożnej bramka jedna bramka strzelona w dowolnym momencie może decydować o zwycięstwie lub porażce, radości lub rozpaczy.
Dzięki znanemu statystykowi Baskowi Ignacio Palacios-Huerta wiemy jak zmieniała się ilość strzelonych bramek w poszczególnych latach i okresach. Do 1925 roku malała, a po zmianie przepisu o spalonym wzrosłą, podobnie było po wprowadzeniu 3 punktów za wygraną w 1981 roku i zakazie podawania do bramkarza z 1992 roku. Ale były to krótkookresowe zrywy , które nie zahamowały spadkowej tendencji. Palacios Huerta zbadał również ilości bramek jakie padają w poszczególnych ligach i klasach rozgrywkowych i wszędzie było tak samo spadek ilości goli w meczach. doszedł on do wniosku, że nie mają na to wpływu ani zmieniane zasady ,ani kataklizmy czy rosnące umiejętności zawodników ,a zwłaszcza ich przygotowanie fizyczne. Przyczyna tkwi w samej dyscyplinie, to ona się zmieniła.
Nie istnieje bowiem jedna historia futbolu ,ale dwie. Jedna to opowieść o wspaniałych graczach, ich geniuszu, sprycie, wirtuozerii i ciągłym wynajdowaniu coraz to nowych sposobów na zdobywanie bramek. Ta historia oparta na danych i poparta teorią osobliwości Halla Colvina ( znakomita książka o tym samym tytule) wyjaśnia dlaczego legendami piłki stali się wielcy zawodnicy jak Di Stefano, Pele, Maradona . Zidane , Messi czy u nas Deyna. druga historia to to historia ludzi , którzy robili wszystko, aby ich powstrzymać. Nie obrońców ,ale tych trenerów, którzy wymyślili "szwajcarski rygiel" , catenaccio, pressing, krycie strefowe , stoperów, wymiataczy, krycie indywidualne i całą resztę sztuczek ,aby nie dać pograć wirtuozom ataku. ba, nawet wycyzelowana w Hiszpanii tiki-taka postrzegana jest jako taktyka wybitnie defensywna ( passenaccio), gdyż kładzie nacisk na pozbawienie przeciwnika dostępu do piłki. W miarę rozwoju futbolu zawodnicy stają się coraz lepsi pod każdym względem, ale jak by nie patrzeć to postęp w grze obronnej jest jednak większy. Tylko pobieżny rzut oka na ilość obrońców w systemach gry potwierdza ten trend , od 1 przed 150 laty do 4-5 obecnie. Jednocześnie wzrosła aktywność obrońców. Jeżeli obecnie( dane z 2015 roku) pomocnicy dotykają piłki w meczu średnio 73 razy, to obrońcy 63 razy, a napastnicy tylko 51 razy .Gdyby potraktować poważnie statystyki Palaciosa to można by dojść do wniosku, że kiedyś przyjdzie moment zaniku bramek. Lecz współczesna nauka dostarcza nowych narzędzi badawczych w postaci statystyki odpornej regresją lokalnie ważoną co pozwala na stwierdzenie ,że gole nie wymierają ,że ich ilość od 30 lat jest stabilna. Oznacza to ,że nastąpiło dynamiczne wyważenie pomiędzy ofensywnymi innowacjami a technikami obronnymi. To powoduje, że głównie poprzez eliminowanie błędów i słabości gra drużyn upodabnia się do siebie. Skutkuje to oczywistym faktem, że obecnie potrzeba mniej bramek niż kiedyś ,aby zapewnić sobie wygraną. ponadto zaobserwowane trendy sugerują, że techniki "produkcyjne czyli najlepsze sposoby gry stale się rozprzestrzeniają i upowszechniają. To tak jak w motoryzacji w której kiedyś każdy model produkowany w innej firmie był odmieńcem a dziś prawie wszystkie mają te same komponenty. To z kolei oznacza, że w poszczególnych ligach twierdzenie jakoby władza i bogactwo naruszyły drastycznie równowagę jest nieprawdziwe. Obecnie futbol ligowy, co obserwujemy na co dzień w Polsce jest znacznie bardziej wyrównany niż przed laty i proces ten postępuje. Ta prosta konstatacja oznacza, że kibice maja prawo marzyć, że ich klub pokona teoretycznie lepszego i taka SL z tego punku widzenia jest bez szans. Podobnie zmiany przepisów , aby preferować strzelanie bramek są bez sensu, bo kibic piłkarski ogląda mecze nie względu na ilość bramek, ale chce oglądać mecze w których każdy gol jest ważny i potencjalnie decydujący. To ta nikła liczba bramek i malejąca różnica goli pomiędzy wygranymi, a przegranymi jest tak fascynująca i ekscytująca.
Ciąg dalszy "Niekończącej się opowieści" w następnych odcinkach.

O tym, że Stokowiec to odmieniec.
Przed laty na tej stronie pisałem o mojej fascynacji Stokowcem kiedy był trenerem Polonii po jej wydaleniu krainy niebytu przez J. Wojciechowskiego. Nowy właściciel co prawda graczom nie płacił, bo nie zgodzili się na obniżkę wynagrodzeń ,ale warunki bytowo-treningowe zapewnił takie, że w innych klubach mogli tylko pomarzyć. A do tego trener miał pełną swobodę działania. I Stokowiec z tej jedynej szansy korzystał, co nie znaczy, że ją wykorzystał. Powstał film o jego pracy w Polonii , który ukazuje jak zawodnicy są cały dzień do dyspozycji trenera i jak ich dzień jest starannie zaplanowany i wypełniony zajęciami. Miałem możliwość obejrzenia dziennika treningowego prowadzonego przez Stokowca, który był w Bibliotece AWF i jestem pełen podziwu jak on wiedział co chce zrobić , co chce osiągnąć i jakimi metodami. Praca szkoleniowo -treningowa była skorelowana z odpowiednim wyżywieniem i pomocą psychologa. On to jako pierwszy zatrudnił dietetyka, ale sprawował nad nim nadzór. Ten sam dietetyk został pozyskany przez Legię, ale bez nadzoru zamiast serwować graczom białko zwierzęce raczył ich litrami jogurtu z miodem co spowodowało, że większość graczy miała ponadrywane mięśnie nóg . Psycholog z kolei nie był swego rodzaju akuszerem lub spowiednikiem, ale specjalistą od współpracy w tym sensie, żeby poprzez grupowe "zabawy" wskazać, że nawet kiedy robi się coś indywidualnie to zawsze trzeba mieć na uwadze, żeby to było korzystne dla drużyny i że wzajemna życzliwość jest korzystniejsza od niechęci. W tym czasie w Legii zawarto umowę z firmą psychologiczna, która uczyła zawodników zabiegów socjotechnicznych jak namówić klienta sklep[u ,że jak przyjdzie kupić haczyk to wyszedł z wędką, ubraniem rybackim i łodzią. W Polonii zakupiono aparaturę badawczą poziomu wytrenowania z Australii , która generowała wyniki mogące mieć praktyczne zastosowanie. W Legii w tym czasie kupiono aparaturę z Hiszpanii, której znaczenie wyników mogło w Polsce odczytać tylko kilku ludzi , żaden z Legii.Te przykłady ukazują różnice z poziomie przygotowania zawodowego i profesjonalnego Stokowca i amatorów z ówczesnej Legii. Wydawało by się, że tak świetnie przygotowany fachowiec powinien w lepszym otoczeniu z lepszymi zawodnikami osiągać sukcesy na miarę profesjonalizmu. Nic takiego nie nastąpiło. O sukcesach ani widu, ani słychu. Trudno dociec co jest przyczyną. Moim zdaniem sprawia to jego podły charakter. Nie wystarczy mieć studia, kursy, staże, warsztat - trzeba jeszcze umieć porwać za sobą innych. O tym traktują wszystkie badania socjologiczne polskie ( Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu ) i obce . Zawodowi zawodnicy trenera oceniają przede wszystkim pod kątem cech porządnego człowieka, a więc ,aby był sprawiedliwy, uczciwy, szczery, empatyczny , opiekuńczy, a dopiero na dalszym planie oceniają jego przygotowania fachowe. Jednocześnie ja nie przykładam wagi do wynurzeń tych, którzy są krytykantami , gdyż z własnego doświadczenia ponad 40 lat pracy na różnych stanowiskach kierowniczych wiem, że "jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził". Nie da się kierować ludźmi nie wchodząc w konflikt z leniami, obibokami, sobkami, roszczeniowcami i innymi tego typu typami. Właściwie biorę pod uwagę uwagi tylko tych , którzy doświadczyli obrzydliwego mobbingu. Dlatego brednie takich Marc Paixao czy Peszków odrzucam . Lecz nie sposób nie zauważyć czegoś niepokojącego a mianowicie ,ze coś w postawie Stokowca jest nie do przyjęcia bo żaden z jego podopiecznych go nie pochwalił. Nigdy , za nic. Nawet Mladenovicz który ze Stokowcem rozstał się w zgodzie, co jest rzadkością - w tym temacie milczy. Podobnie ma inny trener uchodzący za chodzący talent Maciej Skorża. Znamy z Legii z ostatnich lat,że byli trenerzy na których pojedynczy gracze psy wieszali jak Urban, Czerczesow czy Vukovicz, ale większość ich z przekonaniem nie tylko broniła, ale wychwalała pod niebiosa. Kosz na pochwały Stokowca stoi pusty.

O tym, że piłka nożna jest jak piekło dobrymi chęciami wybrukowane.
Ta cześć poświęcona zostanie króciutkiej analizie metodzie pracy Stokowca,a to z tego powodu ,że jest ona czytelna i w zasadzie oparta na nowoczesnym widzeniu futbolu. Otóż tak jak na początku tej pisaniny zauważyłem w futbolu ścierają i ucierają się dwie tendencje do doskonalenia obrony i ataku tak w strategicznym planie gry można wyróżnić dwie metody ; analityczną i syntetyczną. Syntetyczna to dochodzenie od szczegółu do ogółu, a analityczna to wychodzenie od ogółu na szczegół. Z grubsza odpowiada to stawianiu w grze na indywidualizm , którego suma umiejętności i stopień realizacji zadań ma przełożyć się na efekt końcowy, albo na kolektywizm , gdzie wzajemne zgranie , zrozumienie, pomocniczość ma dać wynik pozytywny. W futbolu te dwie postawy wzajemnie się przenikają, a historycznie to najpierw był indywidualizm, potem ,gdzieś od końca lat 50-tych (Helenio Herera) dominowała zespołowość jako nadrzędna kategoria, a od kilku lat znowu stawia się na eksponowanie umiejętności zawodników. Ta różnica w podejściu przejawia się w samej organizacji gry ,a mianowicie gra strefowa jest nakierowana na indywidualną odpowiedzialność ,a tzw. futbol totalny to odpowiedzialność grupowa. W pewnym sensie ,a le tylko w pewnym pewnikiem wynika to z konieczności i możliwości. Mianowicie bogatych stać na wielkie indywidualności ,a biedota musi swoje ubóstwo uważać za cnotę i twierdzić, że w zespołowości tkwi największa moc. Dostrzeżenie różnic nie jest trudne, a mianowicie zawodnicy grający zadaniowo są rozczłonkowani , natomiast kolektywiści są zgrupowani maksymalnie blisko siebie . U to podejście zespołowe widać najbardziej np.w Rakowie i w Warcie ,a to drugie to domena Lechii, Piasta , Lecha i Pogoni. Legia stara się od przyjścia do naszego klubu Małeckiego godzić te dwie płaszczyzny. Mówiąc pod innym kątem to różnica pomiędzy tymi typami gry polega na trochę innym rozłożeniu akcentów na ryzyko i bezpieczeństwo. Wczoraj Lecha zagrała w ustawieniu 4-1-4-1 kładąc nacisk na grę strefową , w tym w ataku zagrał tzw. przesuniętą strefą preferując atakowanie głównie lewym skrzydłem na Mladnovicza i Hołownię. W środku pola starali się odebrać nam piłkę, ale w nim ataków nie inicjowali, ani nie prowadzili. Grając zdyscyplinowanie taktycznie ograniczali pole naszej aktywności zamykając wolne przestrzenie ( obrona strefy) i zwalniając grę. to nie był pomysł na wygranie meczu , chyba ,że nasi popełnili by katastrofalny błąd, ale na jego zremisowanie. I trzeba przyznać, że gdyby nie po dwakroć wykazana indolencja strzałowa to mogli cel zrealizować, nawet z nadwyżką. ten fakt wskazuje na to, że Stokowiec gdyby miał do dyspozycji materiał ludzki wyższej jakości, zdolny do skutecznej realizacji jego wizji gry, pewnikiem miałby większe sukcesy.

O tym, że w Legii sztab szkoleniowy jest wartością dodaną.
W kolejnym trudnym meczu nasz sztab powrócił w I połowie do "tradycyjnego" ustawienia taktycznego 3-4-2-1,które co prawda kaleczy system,ale które obiektywnie odpowiada charakterystyce naszych najlepszych zawodników. Atutem tego ustawienia jest to,że zawodnicy je tworzący są już dość dobrze zgrani i wykazują zrozumienie wymogów samej gry w nim. Niestety efektywność gry ofensywnej systemu w naszym wykonaniu jest żadna, gdyż rywale dość łatwo nasze poczynania neutralizują. wynika to po części z faktu, że nasza drużyna jest dopiero na wstępnym etapie reorganizacji gry i na razie obserwujemy oparcie poczynań w strefach na systemie dwójkowym, co we współczesnym futbolu już staje się anachronizmem. Widzimy jak taka gra dójkami wygląda : Kapustka- Slisz, Kapustka - Luquinhas, Martins- Luquinhas, Juranovicz- Jędrzejczyk , Juranovicz - Pekhart, Mladenovicz - Pekhart czy Wieteska-Slisz. W silnych klubach akcje w strefach boiska i w fazach meczu przeprowadza się przez 3 ,a nawet 4 zawodników. Tej organizacji gry trójkowej nie należy mylić z grą w tzw. trójkącie. Sądzę ,że Legia stabilizując skład personalny zmierza właśnie w tym kierunku. Z pewnością zatrudnienie włoskiego doświadczonego szkoleniowca Petrillo wzmocniło sztab nowym podejściem do gry obronnej ,ale moim zdaniem przechwycenie takiego talentu jak Przemysław Małecki było strzałem w dychę. To też świadczy bardzo dobrze o Michniewiczu ,że nie dobiera sobie głupszych od siebie ,ale jak Małecki chyba lepiej przygotowanych do nowoczesnego grania. Michniewicz poznał Małecki jako trener U-21 kiedy ten prowadził U-17. ,a wyrwał go do Legii z Lecha, gdzie ten utalentowany trener był 3 pomocnikiem pomocnika w II drużynie Lecha.To tak jak kiedyś Bereszyński .Małecki ma świetne przygotowanie teoretyczne, a ponadto jest współautorem oficjalnego opracowania szkoleniowego PZPN , wraz z Marcinem Dorną pt' Narodowy Trening Formacyjny" . Zachęcam do zapoznania się na stronie PZPN. Jest oparty na uznanym za najbardziej efektywnym systemie gry 4-3-3,ale rozbija pojęcie formacji i tworzy formacje celowe zależnie od fazy gry. Jest to znakomity materiał szkoleniowy , chyba nawet bardzie twórczy od podobnych opracowań zagranicznych.
Tylko,że doskonalenie taktyczne i poprawa organizacji gry muszą mieć fundament w wysokich umiejętnościach i wydolności zawodników. Już na tym wstępnym etapie selekcyjnym widać, że kilku zawodników do niedawna uchodzących za podstawowych w kadrze I zespołu mówiąc kolokwialnie z różnych względów odstaje ,że wymienimy Cierzniaka, Muzyka, Lewczuka, Astiza, Cholewiaka czy Valencię. Niestety podobny proces zaczyna dotykać młodych , którzy co prawda się rozwijają ,ale dystans pomiędzy nimi ,a wymaganiami gry w I zespole ulega powiększeniu, a nie zmniejszeniu takich jak :Miszta, Macenko. Mosór, Konik, Niski, Cielemęcki, Ciepiela. Włodarczyk, Muci, czy z innego powodu Rusyn. Nie mogą stanowić wzmocnienia drużyny o aspiracjach europejskich gracze , którzy dostają po beznadziejnej grze z kuper od rezerw Jagi czy innych tego typu mocarzy z III ligi. Mnie dodatkowo irytuje fakt, że I drużyna gra w ustawieniu 3-4-3. ew.3-5-2 ,a rezerwy w ustawieniu 4-4-2. Niemniej be wzmocnień o grze w LM nie ma co marzyć. Potrzeba jest bramkarza, bo Boruc ma ochotę zawiesić buty na kołku, dwóch, a może nawet 3 środkowych obrońców, w tym jednego lewonożnego, rozgrywającego , dwóch skrzydłowych i szybkiego, dobrze dryblującego napastnika.

O tym, że aby wygrać to trzeba przejąć inicjatywę.
Nie da się wygrać meczu z silnym rywalem, jeżeli się nie zaryzykuje i nie przejmie inicjatywy czyli nie narzuci mu się swego stylu i warunków gry. Ma to niewiele wspólnego z takimi parametrami jak posiadanie piłki, ilością podań, ich celnością czy czasem przebywania na połowie przeciwnika. Dal wygrania meczu to za mało, bo kiedy rywal oddaje pole to nam trudno jest przegrać. We wczorajszym meczu taką próbą przechwycenia inicjatywy było wystawienie po przerwie drugiego napastnika i zmiana ustawienia na 3-5-2 co zdało egzamin z Gliwicach. Te zmiany niewiele pozytywnego do gry naszej drużyny wniosły. A wystarczyło powielić pomysł Lecha na mecz z Lechią i postawić przez 15 minut wszystko na jedną szalę. Lech usypiał Lechię przez 75 minut , sam też będąc usypianym ale się raptownie obudził , ruszył z impetem skrzydłami, wprowadzał do strefy obrony rywali 7-8 swoich zawodników i ich rozbił. Nie trzeba za każdym razem odkrywać Ameryki, czasami wystarcza adaptacja pomysłów tych, którym się udało. Ponieważ niczego nie wymyśliliśmy ,ani nie zaadaptowaliśmy to za nas uczynił to ich zawodnik niejaki Malocza. On to dokładnie tak samo jak w Poznaniu z niczego sprokurował bezsporny rzut karny . I pomyśleć ,że Stokowiec odesłał Chorwata do rezerw, ale go do I zespołu przywrócił.
Na nasze szczęście Smile.
12poniedziałek, 26, kwietnia 2021 13:32
aylarad1916
Shearer nie był pierwszym piłkarzem wartym milion funtów.
13poniedziałek, 26, kwietnia 2021 13:44
dalkub
CTP czy ty czytasz co piszesz? Łatwo zablokować? no właśnie wcale nie łatwo zablokować, bo u siebie się nie wygrywa, nie stwarza okazji, gra się na remis, broni głęboko i przez większość meczu gra dzidą. Jak Legii przez dwa mecze nie szło strzelanie to sie pojawił drugi napastnik i poszło, skromnie bo skromnie ale poszło - no więc i Michniewicz reagował a i Piast był u siebie bezradny (asysta ze skrzydła? czy się mylę?) podobnie było z Lechią - nie udało się strzelić w pierwszej połowie to daliśmy całą na przód i udało się w drugiej.
14poniedziałek, 26, kwietnia 2021 14:37
CTP
@dalkub
Odnoszę wrażenie, że swój osąd opierasz głównie na podstawie skrótów. Oglądałeś w ogóle ten wczorajszy mecz? Planem Stokowca na ten mecz był remis, co sam, zresztą, przyznawał po meczu. Gdyby nie głupota Maloca, który sfaulował Luquiego już po akcji, to ten plan by mu się powiódł w 100%. Przecież my praktycznie nie mieliśmy żadnej akcji bramkowej w całym meczu, bo Lechia zaryglowała nam skrzydła. Ba, oni to nawet powinni wygrać a my powinniśmy oskarżać Wieteskę, że zaraził Hołownię swoim wirusem "babola" (nie mylić z Ebolą).
Ten mecz pokazał, że poza wahadłami, to my za bardzo nie mamy kim straszyć, bo u Luquiego na 10 dryblingów w 8 przypadkach gdzieś ta piłka mu ucieknie, zazwyczaj pod nogi przeciwnika. Kapustka poza kółeczkami w środku boiska i wycofywaniem piłki do obrońców, to niewiele więcej osiąga. A Perkhart, jak już nieraz pokazywał, do rozgrywania akcji nadaje się bardzo średnio. Lechia była tak rozciągnięta, że aż się prosiło o prostopadłe podania pod pole karne i uderzenia zza "16-tki".
Ja też doceniam pracę Michniewicza ale w obecnym stanie naszej kadry, to III runda eliminacji LM, to maks. na co nas stać. I wcale nie jest powiedziane, że do tego etapu będziemy golić frajerów. Na miejscu trenera, w okresie przygotowawczym ćwiczyłbym rzuty karne.
15wtorek, 27, kwietnia 2021 15:41
aylarad1916
Hołownia miał bramkową sytuację w w 39. minucie meczu, niestety piłkę na słabszej nodze. A III runda eliminacji Ligi Mistrzów oznacza fazę grupową Ligi Konferencji i grę w pucharach do końca roku.
16środa, 28, kwietnia 2021 08:11
Zbyszek
@aylarad1916.
O tym, że Shearer był pierwszym za którego zapłacono milion funtów piszą autorzy książki. Ja ich nie poprawiam. Chodzi o to, aby pokazać ,że napastnicy kosztują więcej i są wyżej oceniani, niż piłkarze grający na innych pozycjach.
17środa, 28, kwietnia 2021 10:14
CTP
III runda eliminacji LM oznacza, przede wszystkim, że w następnym sezonie musimy zatrzymać aktualny spadkowy trend w naszych pucharowych bojach. W mojej ocenie aktualny stan kadry daje na to nadzieję. Natomiast, niektórzy piłkarze muszą zdecydowanie poprawić swoją formę i mam tutaj głównie na myśli dwóch: Kapustkę i Luquinhasa. W obecnej formie, w jakiej są, będzie o to bardzo trudno. To samo dotyczy naszej głównej strzelby, która ostatnio się lekko przycięła. Ja mam nadzieję, że to tylko efekt zmęczenia sezonem a nie jakiś dłuższy trend.
Na jakieś widowiskowe transfery (Bogusz czy ten Castenada) w ogóle nie liczę. Nie z tym dyrektorem.
18środa, 28, kwietnia 2021 14:30
aylarad1916
@Zbyszek
Trevor Francis był pierwszym (przynajmniej na Wyspach, bo we Włoszech płacono wcześniej) zawodnikiem, za którego zapłacono milion funtów, a Alan Shearer miał wtedy 9 lat. Rekord pobije dopiero 17 lat później, gdy Newcastle zapłaci 15 mln funtów.
sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/578644/trevor-francis-zawodnik-ktory-przekroczyl-magiczna-bariere-miliona-funtow
19środa, 28, kwietnia 2021 18:56
Zbyszek
@Aylard 1916.
Dziękuję za korektę. Rzeczywiście sprawdziłem i masz całkowitą rację. Książki traktujące o tym o czym pisałem jako wstępie do późniejszego pogłębienia tematu "strzeleckiego " w piłce nożnej przeczytałem jakiś czas temu i zaufałem swojej pamięci. Jak się okazuje już na stare lata nieco zawodnej. Jako usprawiedliwienie podam, że gdybym wszystko co piszę sprawdzał u źródeł to pewno niewiele bym napisał ( a i tak piszę ok. 5 godzin z czego z połowę czasu zajmuje mi poprawianie błędów z przestawianiem liter ) ,albo bym sobie uprzednio szykował, co pewno nie byłoby aktualne i kompatybilne z wydarzeniami meczowymi , których komentarz tyczy.

Cieszy mnie natomiast szybka reakcja na krytykę . Smile. W dzisiejszym meczu PP Legia II po raz pierwszy zagrała z trójką obrońców. Mecz z Legionovią wygrany 3;2 nie był co prawda zasługą ustawienia Smile ,ale ambicji zespołu i walki o wynik.
20środa, 28, kwietnia 2021 23:03
corazstarszy
'Nie z tym dyrektorem.'

Jak zwykle, musisz plunąć jadem. Widocznie, tak masz z natury, charakteru. Jak nie Pekhart, to Kapustka, jak nie Vuković, to Kucharski.
Kucharski robi, ile się da w obecnych warunkach ('budżet kreatywny'). Mi się w głowie nie mieści, jak Juranović mógł trafić do Legii. Ściągnąć takiego do nas / polskiej ligi to wyczyn. A Kucharski nie ma wpływu na to, w jakiej formie są zawodnicy w lipcu.
Taki klasyczny przypadek - teraz opluwać. Docenić, gdy będzie następca.
21czwartek, 29, kwietnia 2021 14:47
CTP
"Jak zwykle, musisz plunąć jadem"
Gdzie ty tu widzisz jad, to ja nie wiem. Żeby ściągnąć Bogusza do Legii, to trzeba przede wszystkim przekonać Bielsę. Gdyby dyrektorem był Żewłak, to dawałbym szanse fifty-fifty. W przypadku Kucharskiego, nie mam co do tego żadnych złudzeń.
22czwartek, 29, kwietnia 2021 17:22
Zbyszek
@CTP@(coraz starszy).
Panowie dajcie sobie na wstrzymanie Smile. Chcę Wam tylko łaskawie zwrócić uwagę na drobiazg, a mianowicie Michniewicz to inteligentny gość po dwóch fakultetach i nawet był wykładowcą zarzadzania na jednej z wrocławskich uczelni prywatnych. On nie zwykł tylko mleć językiem i mówić ,aby mówić .On nie strzępi języka po próżnicy. On sam chciałby awansować do LM i wie, że tego się od niego oczekuje . Lecz ona ma świadomość, że z większością tych zawodników tego celu nie osiągnie. Więc daje do zrozumienia ,że potrzebne są wzmocnienia i wymienia pozycje na których tego oczekuje, nie wprost ,ale jak się weźmie poprawkę ,że on sroce spod ogona nie wypadł ,to łatwo wydedukować co ma na myśli. Jedną z takich pozycji jest środkowy napastnik . Wymieniłem je zresztą w swoim komentarzu, bo dla każdego uważnego obserwatora słabości Legii, na tle ewentualnych rywali do awansu, są oczywiste. Michniewicz wskazał na Bogusza i powiedział dlaczego potrzebuje gracza o akurat takiej charakterystyce mając świadomość, że ściągniecie go do Legii jest nierealne, ani na wypożyczenie ( za słaby klub) ,ani jako transfer ( nas nie stać).Bo ten dłuższy wywód Michniewicza miał i inny cel ,a mianowicie, on już teraz w podświadomości opinii publicznej i wśród kibiców buduje taki oto przekaz : jeżeli mi się nie uda awansować to nie moja wina, bo nie miałem kim ograć silnych rywali. Czyli powiedział to co wszyscy wiemy od dawna.Smile
23czwartek, 29, kwietnia 2021 19:23
CTP
@Zbyszek
Bogusz akurat właśnie wraca z wypożyczenia (z II-ligowego hiszpańskiego Logrones). W Hiszpanii też nie był podstawowym piłkarzem, tylko głównie wchodził z ławki. W Leeds ma wręcz iluzoryczne szanse na grę, bo ma lepszych konkurentów - ot, choćby Mateusza Klicha. Niestety, w Anglii nie mamy kogoś takiego jak Ivica Vrdoljak, który bardzo mocno działał przy transferze Juranovica.
Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że dyrektor Kucharski zajmuje się głównie podpisywaniem kontraktów. Taki klasyczny korporacyjny dyrektor: zróbcie jak uważacie a jak wam wyjdzie, to się pod tym podpiszę.
24piątek, 30, kwietnia 2021 17:04
Zbyszek
@CTP.
Ja też o tym pisałem, że te transfery zimowe do Legii są absolutnie nietrafione. Trudno przesądzać czy młodsi sprowadzeni gracze się rozwiną. Ale nam nie potrzeba graczy na za rok czy dwa, ale na już, na teraz. Bo szanse na awans do LM są duże. Ja osobiście nie wierzę, by ewentualnym silnym rywalom w IV rundzie udało się utrzymać w składach mocnych, zwłaszcza młodych graczy i oni też przejdą reorganizację , tak, że Legia nie musi być w gorszej sytuacji. Jeżeli idzie o napastnika czy ofensywnego pomocnika to moim zdaniem trzeba szukać w innym kierunku.
Natomiast w Leeds , moim zdaniem, akurat na pozycji Bogusza nie ma zawodników wysokiej klasy, a nad dodatek poza Shakletonem to pozostali, w tym Klich, który mocno ostatnio spuścił z tonu, to gracze dość mocno zaawansowani wiekowo. Pewnikiem dla Bielsy Bogusz to ta lepsza przyszłość na tej pozycji.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1