A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Leicester City 1-0: Piłkarskie święto

Wyniki Legii w pierwszych meczach Ligi Europy przekraczają nasze najśmielsze oczekiwania. Po dwóch kolejkach Legia ma komplet sześciu punktów. W drugim meczu nasza pokonała zdobywcę pucharu Anglii. O zwycięstwie Legii przesądził gol Emreliego.

 

Wyjściowa jedenastka Legii wyglądała następująco: Miszta – Jędrzejczyk, Wieteska, Nawrocki – Johansson, Slisz, Josué, Charatin, Martins, Mladenović – Emreli. Trener Rodgers postawił na drużynę w składzie: Schmeichel - Söyüncü, Vestergaard, Amartey - Castagne, Soumaré, Dewsbury-Hall, Tielemans, Thomas - Pérez, Daka.

Legia zaczęła odważnie. W 2. minucie Johansson wykorzystał gapiostwo Söyüncü, wbiegł w pole karne, ale skończyło się tylko rzutem rożnym. W 6. minucie Johansson przeprowadził kolejny rajd. Piłka trafiła do Martinsa, niestety Portugalczykowi nie udał się strzał. Potem goście przesunęli się wyżej, utrudniając Legii utrzymanie się przy piłce. W 10. minucie Wieteska popełnił błąd przy wyprowadzeniu piłki spod bramki. Goście wywalczyli rzut rożny. Po nim Miszta minął się z piłką, na szczęście futbolówka odbiła się od zaskoczonego gracza Leicester i wróciła do Miszty. W 18. minucie Daka wybiegł zza pleców naszych obrońców, jednak nie trafił dobrze w piłkę. W 25. minucie Emreli znalazł się sam przed Schmeichelem. Azerski napastnik przestrzelił z kilku metrów.  W tej sytuacji asystent podniósł chorągiewkę, jednak szkoda, że nie było bramki i okazji do sprawdzenia tej sytuacji w systemie VAR, bo spalony nie był oczywisty. W 31. minucie Legia objęła prowadzenie. Emreli w bardzo trudnej sytuacji wygrał rywalizację o piłkę z dwoma obrońcami Leicester i oddał płaski strzał z lewej nogi. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Było 1:0. W 37. minucie Nawrocki przytomnie interweniował na przedpolu bramki Miszty. W 41. minucie Legia straciła piłkę na swojej połowie. Strzał oddał Pérez, na szczęście nie trafił z kilkunastu metrów.

Do przerwy Legia prowadziła. Mecz był nadspodziewanie wyrównany. Legia grała uważnie i nie pozwalała gościom na zbyt wiele. Zawodnicy Leicester uzyskali wyraźną przewagę dopiero w samej końcówce pierwszej połowy.

W 48. minucie goście zdobyli gola po rzucie rożnym, jednak sędzia odgwizdał w tej sytuacji faul na Emrelim. Legia odpowiedziała odważnym strzałem Emreliego zza pola karnego. Piłka przeszła nad bramką Schmeichela. W 52. minucie Josué ujrzał żółtą kartkę za niepotrzebną gestykulację w kierunku arbitra. Napór gości narastał. W 56. minucie Charatin sfaulował Péreza tuż przed polem karnym Legii. Skończyło się na strachu. W 64. minucie Miszta złapał piłkę po uderzeniu głową Daki. W 66. minucie Miszta znakomicie odbił piłkę na linii bramkowej, a Wieteska przytomnie wybił ją nad poprzeczkę. W Leicester na boisku pojawili się Barnes i Maddison. W 70. minucie Kastrati zastąpił Martinsa. Po kolejnych kilku minutach na boisku pojawili się Lookman w Leicester i Abu Hanna w Legii. W naszej drużynie boisko opuścił kontuzjowany Johansson. Na ostatnie dziesięć minut na boisku zameldował się Vardy. W Legii Lopes i Pekhart zastąpili Josué i Emreliego. W przepychance przy opuszczaniu boiska żółtą kartkę otrzymał Emreli. Podobny los spotkał Maddisona. W 85. minucie Wieteska kolejny raz wybił piłkę z bramki, asekurując Misztę. Za chwilę nasz bramkarz popisał się dobrym wyjściem z bramki i pewną interwencją w powietrzu. W 88. minucie żółtą kartką ukarany został Pekhart. W 88. minucie Kastrati rozegrał znakomitą kontrę z Lopesem. Kastrati zachował się niemal perfekcyjnie, ale jeszcze lepsza była interwencja Schmeichela, który w nieprawdopodobny sposób odbił piłkę na słupek. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Kastrati podał piłkę do Pekharta przy kolejnej kontrze. Niestety Pekhart przeniósł piłkę nad bramką. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Maddison wpadł w pole karne Legii, ale uderzył w boczną siatkę. Wkrótce potem żółtą kartkę za grę na czas ujrzał Mladenović. Goście nie zdołali już zagrozić Legii.

To był wyborny wieczór z europejską piłką. Legia zagrała z dużą dyscypliną taktyczną, odpowiedzialnie, z zaangażowaniem, przy pełnym stadionie, przeciw bardzo wymagającemu przeciwnikowi. Legia zwyciężyła – za co naszej drużynie należą się ogromne brawa i gratulacje!

Ciąg dalszy pucharowych emocji 21 października w Neapolu, ale wcześniej trzeba wreszcie zacząć odrabiać straty w lidze.

Dyskusja (4)
1czwartek, 30, września 2021 21:16
Krzysztof Jastrzębski
Nie wiem czy widzieliście, ale Czesiu po meczu do Brendana Rogersa "You are my favourite coach, thank You!"
2piątek, 01, października 2021 01:45
Senator
Meczu niestety nie widziałem , teraz obejrzałem skrót . Rzeczywiście mecz z sytuacjami z obu stron ale to nam dopisało szczęście .
Gdzieś tam ( chyba na aucie ) napisałem ze zdobycie dwóch punków z Napoli i Leicester uznam za sukces . Bach , tu już są trzy , oj małej wiary jestem no i potwierdza się prawda ze się nie znam .
3piątek, 01, października 2021 07:21
Zbyszek
Najpierw gratulacje, w tym telefonicznie złożone kapitanowi. Bo jest za co. Legia wygrała, bo była zespołem lepszym.

Uradowałem się niezmiernie z wygranej z Leicester, ale również radochę sprawił mi fakt, że przewidywałem wygraną Legii. I mam to na piśmie Smile. Pisałem o tym na tej stronie, na FB, na stronach PS, GW, Legia.net i Legioniści.
Moje rozumowanie było oparte na racjonalnych podstawach ,a nie na mrzonkach. A jego podstawy przedstawię w zarysie. Znalazły one pełne potwierdzenie w rzeczywistości boiskowej podczas wczorajszego spotkania.

Pod żadnym pozorem nie zlekceważyłem drużyny Leicester , bo jest to bardzo dobra drużyna oparta o wartościowych, wysokiej klasy zawodników. Niemniej jest to drużyna grająca w sposób całkowicie przejrzysty i przewidywalny. Widać wyraźnie ,że trener Brendan Rogers hołduje filozofii futbolu otwartego opartego na grze piłką, a nie bez piłki . Koncepcja ich gry jest prosta, a mianowicie utrzymując się przy piłce zdobywać teren i spychać rywali do coraz głębszej obrony. Stosować arytmię gry i w końcowej fazie ataku wrzucać piłki za plecy obrońców do szybkich napastników. W przypadku rozluźnienia szyków obrony rywal grać szybkim atakiem . Jeżeli ktoś powie, że Anglicy grali wolno to nie rozumie na czym polega arytmia. Aby przyśpieszyć to najpierw trzeba zwolnić. A to spowolnienie ma sprawić, że rywal też zwolni , a ponieważ to my niespodzianie przyspieszymy akcję to on to zrobi z opóźnieniem i za nami nie nadąży. Podjęcie gry na warunkach podyktowanych przez Anglików byłoby dla ich rywali zgubne. Ale kto powiedział ,że my musieliśmy tańczyć tak jak nam wraża orkiestra zagra ?. Futbol reaktywny ma także swoje niepodważalne zalety. Lecz warunkiem jego powodzenia jest utrzymywanie bardzo wysokiego poziomu dyscypliny taktycznej.
Przed samym meczem pewnikiem odbywały się deliberacje nad składem drużyny Leicester na wczorajsze spotkanie. Medialni "mądrale" wiedzieli , kto jest u nich lepszy, kto gorszy i dlaczego ci rzekomo lepsi nie zagrali od początku. Otóż takie gadki to kompletny idiotyzm i oparcie swej wiedzy wyłącznie na wartości graczy mierzonej w walucie oraz idiotyczna próba uważania siebie za mądrzejszego od trenera. Mnie konkretny skład personalny Leiceser obchodził mocno umiarkowanie. A to z tego powodu ,że trener Rogers nie tylko w Leicester, ale i wcześniej w Liverpoolu i w Celtiku " żonglował" zawodnikami zależnie od aktualnej formy fizycznej i potrzeb taktycznych . W tym sezonie Leicester ani razu nie zagrał nie tylko w takim samym składzie, ale w drużynie w meczach następujących po sobie trener wymieniał zawsze 5-6 zawodników. W sumie gra u nich na takich samych prawach 17 zawodników. Można uznać za pewne ich osłabienie brak Iheanacho, który nie miał wizy i do Polski nie został wpuszczony . Lecz w Legii zabrakło Boruca oraz Luquinhasa i osłabienie naszej drużyny było, moim zdaniem, większe niż rywali.

Sztab naszej drużyny składa się z fachowców na wysokim światowym poziomie co dotyczy szczególnie prof. Jastrzębskiego oraz de Petrillo. Drugi wyśmienicie zorganizował grę defensywną, natomiast pierwszy tak opanował BPS ( bezpośrednie przygotowanie startowe) ,że nasi zawodnicy na taki mecz jak wczorajszy wyszli w optymalnej formie fizycznej .
Nasza organizacja gry w kilku ostatnich meczach eliminacyjnych oraz ze Spartakiem oparta była na zasadzie bezpieczeństwa. Nasz zespół na swojej połowie tworzy zaporę , rodzaj nieprzepuszczalnej tamy . Gramy niskim pressingiem w pobliżu własnego pola karnego, a na pozostałej połaci własnej połowy stosujemy aktywną obronę strefową. Temu celowi sprzyja ustawienie przechodzące od 5-5 przy ataku rywali w pobliżu bramki , do 3-7-0 w początkowym okresie przejścia do ofensywy i 3-6-1 w fazie ataku. Nasza drużyna ma ten system bardzo dobrze opanowany co sprawia ,że jesteśmy w stanie zniwelować przewagę rywali w innych elementach takich jak: wyszkolenie techniczne i taktyczne czy dynamika gry. To co gramy w defensywie praktycznie uniemożliwia rywalom stosowanie szybkiego ataku , a atak pozycyjny czyni iluzorycznym , bo zabieramy im przestrzeń na jego rozprzestrzenie się . Taką organizację gry można porównać do zapasów w stylu klasycznym, w których zawodnik umiejętnie paraliżujący poczynania rywala nie ma prawa przegrać. W zapasach ,aby temu zaradzić wprowadzono punkty karne za tzw. pasywność, ale na szczęście jeszcze nikt w piłce kopanej na taki pomysł nie wpadł Smile. I tu muszę stwierdzić z całym przekonaniem, że nie ma świecie drużyny która by miała łatwą przeprawę z tak zorganizowaną grą obronną jaką obecnie prezentuje Legia. Oczywiście wykonanie wymaga gigantycznej pracy i wysiłku ,ale od czego jest prof. Jastrzębski. Przede wszystkim trzeba pochwalić trenera Michniewicza , który wręcz wymusił na prezesie przedłużenie umowy z de Petrillo oraz zatrudnienie prof.Jastrzębskiego.

Jak widzieliśmy , a co można było przewidzieć, nasi zawodnicy grali swoje - czyli nie dali się prowokować do wymiany ciosów. Bo to z kolei jak w boksie, słabszy owszem może trafić, ale lepszy zawsze go wypunktuje i ma większe szanse na zadanie nokautującego uderzenia. W piłce kopanej zasada ostrożności w gruncie rzeczy polega na tym co nazywamy szanowaniem piłki. Nasi zawodnicy grali więc spokojnie, dokładnie, stosując asekurację przy każdym zagraniu . Tym sposobem wybijaliśmy rywali z ich rytmu gry . Oczywiście zespół Leicester to wysoka europejska półka i robili na boisku co mogli, aby z nami wygrać, ale poza iluzoryczną przewagą pozycyjną wynikającą w dużym stopniu z obranej przez nas taktyki gry reaktywnej niewiele mogli na boisku zdziałać.

Postronni obserwatorzy mogli odnotować, że przewaga optyczna zespołu Leicester w trakcie meczu rosła. Lecz my analizując przebieg spotkania musimy zwrócić uwagę na czynnik czasu oraz wnioski wynikające ze zmiany wyniku meczu od 31 minuty. Do czasu uzyskania prowadzenia nasza drużyna nie odbiegała zbytnio od rywali jeżeli idzie o czas posiadania piłki oraz ilość podań . Ten prawie wyrównany bilans przechylił się na korzyść Anglików dopiero po strzeleniu przez nas bramki. Na pewno wynikało to z zamysłu taktycznego trenera, bowiem faworyzowani rywale nie mogąc pozwolić sobie na porażkę musieli wszystkimi siłami rzucić się do ataku . Co stwarzało korzystne warunki do gry kontratakiem. I gdybyśmy byli skuteczniejsi to jeszcze te co najmniej 3 bramki do bilansu mogliśmy dorzucić. Oprócz tej nieskuteczności naszej drużynie można zarzucić, że fragmentami cofaliśmy się za głęboko.

Co by nie powiedzieć to Legia gra jak równy z równymi z drużynami znanymi w Europie. To sprawia ,że zawodnicy Legii są zauważani i ich wartość wzrasta. Tak dzieje się zwłaszcza w przypadku młodszych graczy jak : Emreli, Nawrocki ( koniecznie wykupić), Wieteska, Slisz czy Muci. Do tego dochodzi arcymistrzowskie wypożyczenie Yaxshiboyewa do rewelacji LM Szeryfa. O lepszej promocji jak gol przeciwko Realowi na Bernabeu trudno marzyć.
Czyli już dziś prezes może liczyć duże pieniądze , bo poważnych oferty za nich nie zabraknie . Ale też już od dziś trzeba poszukiwać następców.

To co napisałem na początku, że byłem przekonany ,że w konfrontacji myśli trenerskiej i jej przekucia w czyn wyjdziemy w konfrontacji z Leicester zwycięsko - to żadną miarą nie byłem w stanie przewidzieć naszej ogromnej przewagi. Bowiem Anglicy mieli 100% szansę na strzelenie tylko jednej bramki ( fantastyczna obrona Miszty) ,ale my mieliśmy takich jeszcze co najmniej 3 oraz sędzia swą nieudolnością pozbawił nas 2 rzutów karnych. Mnie zaskoczyło, że UEFA wyznaczyła sędziego, który w swoim kraju został zawieszony za błędy wypaczające wyniki meczów. Można się było wręcz wściec widząc jak czystych sytuacji do strzelenia bramek nie wykorzystują : Emreli w 25', Kastrati w 88' czy Pekhart w 91'. Natomiast sędzia miał obowiązek podyktować rzuty karne w 2' po ewidentnym zagraniu ręką przez obrońcę Leicester w polu karnym oraz w 36' po oczywistym faulu na Emrelim. W pierwszym przypadku obrońca zrobił to co nazywamy paradą obronną, a mianowicie najpierw upadł i podparł się ręką, ale widząc lecącą piłkę oderwał rękę od podłoża i odbił piłkę. W drugim przypadku to klasyczny tzw, "stołeczek" czyli atak na lędzwia skaczącego do główki zawodnika uniemożliwiający mu zagranie piłki głową.

Konkluzja jest taka, żeby cieszyć się wygranymi w LE póki one są naszym udziałem. Na tym etapie organizacja gry Legii i jej zdyscyplinowane wykonanie są ogromnym zaskoczeniem dla rywali. Lecz nie łudźmy się : wcześniej czy później oni znajdą antidotum.
4piątek, 01, października 2021 09:44
CTP
Na początek, gratulacje dla trenera i piłkarzy. To był naprawdę dobry mecz Legii. W I połowie odniosłem wrażenie, że Leicester kompletnie nie wie, gdzie jest i co ma grać. Podejrzewam, że atmosfera na trybunach i twarda gra naszych piłkarzy tak ich sparaliżowała, że dopiero w II połowie, po zmianach trochę się obudzili. No ale na taką Legię to było zdecydowanie za mało.
W tym meczu najbardziej podobało mi się to, że Legia podjęła rękawicę i postanowiła, że będzie grać w piłkę. Zważywszy, że w meczu z taką ekipą mieliśmy jakieś 3 razy mniej czasu na boiskowe decyzje, niż w meczu ligowym, to zadanie było piekielnie trudne. No ale tam tak się gra i fajnie, że udało nam się utrzymać ten poziom. Lekcja - bezcenna.
Piłkarzy nie będę oceniał, bo chyba wszyscy zasłużyli na wyróżnienia. Największe obawy przed meczem wzbudzał nasz bramkarz. Czy te obawy rozwiał, to ja się nie podejmuję wyrokować. Chyba jednak trochę się zagotował po tej mijance z początku i potem przyspawał się do linii. Ta nieuznana bramka, gdyby została uznana, to, niestety, poszłaby na jego konto.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1