A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Stal Mielec 1-3: Równia pochyła

To jest niewiarygodne. Legia zanotowała szóstą kolejną ligową porażkę, tym razem przegrywając na Łazienkowskiej ze Stalą Mielec. Nasza drużyna prowadziła po bramce Wieteski, lecz goście jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie, a w końcówce meczu dołożyli trzeciego gola.

 

Trener Gołębiewski postawił na drużynę w składzie: Miszta – Ribeiro, Jędrzejczyk, Wieteska, Mladenović – Josué, Slisz, Martins – Emreli, Pekhart, Luquinhas. Skład Stali wyglądał następująco: Strączek – Żyro, De Amo, Matras, Flis, Getinger – Mak, Kort, Tomasiewicz, Sitek – Piasecki.

W 2. minucie Stal miała rzut wolny z około trzydziestu metrów. Strzał Korta poszybował nad bramką. Legia odpowiedziała dwiema akcjami, po których szczęścia próbował Emreli, jednak Strączek był czujny. W 10. minucie niezłą akcję Legii słabym strzałem zakończył Luquinhas. W 19. minucie żółtą kartkę za faul na Piaseckim ujrzał Ribeiro. W kolejnych minutach Legia osiągnęła znaczną przewagę, ale brakowało celnych strzałów na bramkę Stali. W 39. minucie kartkę za faul na Flisie zobaczył Emreli. W 42. minucie legioniści umieścili piłkę w bramce Stali. Josué podał z rzutu wolnego na głowę wbiegającego Wieteski, który zgubił zdezorientowanych obrońców gości. Było 1:0, ale nasza radość trwała krótko. Tuż po wznowieniu gry Piasecki płasko podał do Sitka, który z kilku metrów huknął nie do obrony. Żółtą kartkę otrzymał w tej sytuacji Jędrzejczyk, który bezskutecznie usiłował faulem przerwać natarcie gości. W doliczonym czasie gry Stal wyprowadziła kolejny cios. Piasecki utrzymał się przy piłce, uderzył po długim rogu i było 1:2.

Legia przegrywała do przerwy. Gra defensywna naszej drużyny nie pierwszy raz wołała o pomstę do nieba. Po bramce na 1:0 legioniści klasycznie ‘stanęli’, sądząc najwyraźniej, że najtrudniejsze zadanie zostało już wykonane. Skutkiem tego były dwie bramki dla Stali.

W 47. minucie Emreli ruszył sam na bramkę gości, ale uderzenie Azera było katastrofalne. W 49. minucie do strzału doszedł Luquinhas, jednak i on nie zdołał nawet trafić w bramkę. W 55. minucie Emreli otrzymał piłkę w polu karnym, zdecydował się na podanie do Pekharta, niestety obrońcy gości odbili piłkę. W 57. minucie Pekhart doszedł do strzału głową, ale piłka minęła bramkę gości. W 61. minucie Johansson i Muçi zmienili Ribeiro i Martinsa. W 67. minucie Strączek popełnił błąd przy wyprowadzeniu piłki. Strzał oddał Luquinhas, jednak bramkarz Stali naprawił swój błąd. W 74. minucie Kastrati i Skibicki zmienili Josué i Emreliego. W 77. minucie Strączek odbił mocny strzał Mladenovicia. W 78. minucie Mladenović ujrzał żółtą kartkę za faul na szarżującym Sitku. W 81. minucie było 1:3. Po rzucie rożnym Żyro uderzył piłkę głową, a Miszta nie zdążył z interwencją.

Kolejna porażka Legii stała się faktem. To nie pierwszy mecz, w którym nasza drużyna z ogromnym mozołem tworzy tworzy sytuacje pod bramką przeciwnika tylko po to, by niemal wszystkie zmarnować. I nie pierwszy mecz, w którym niemal każdy strzał przeciwnika, nawet niespecjalnie wyszukany, znajduje drogę do naszej bramki. Cała drużyna jest w dramatycznej formie, rozbita mentalnie, taktycznie i fizycznie, dlatego nie wypada uderzać personalnie w młodego bramkarza, który niestety nie powinien w tym momencie być tu gdzie jest, czy napastnika, któremu tak jak rok temu wszystko wychodziło, teraz przestało wychodzić cokolwiek. Nie wypada też bić w trenera, który jak każdy ambitny człowiek postanowił skorzystać z życiowej szansy. Czy dysponuje on kwalifikacjami do wyprowadzenia zespołu z tak głębokiego kryzysu, to już odrębna kwestia. I odpowiedzialność jego przełożonych.

Dyskusja (7)
1niedziela, 07, listopada 2021 20:40
Senator
Nie wiem co napisać , naprawdę . Tak zdołowany nie byłem chyba nigdy przez cały ten okres kibicowania Legii . Nie ma nic . Nie widzę tez nadziei bo prezes przecież sam mówi ze zna się na piłce . Jedynymi osobami którym ufa bezgranicznie są Zahorski i Kucharski . A to moim zdaniem tu leży największy problem . Cała trójka topi ten klub zmieniając co sezon koncepcje ,wymieniając pół drużyny i jeszcze częściej trenerów .
Już na meczu z Pogonią widziałem wystraszonych, nie wierzących w siebie piłkarzy naszej drużyny, czyli jeden wielki strach w oczach .
Nie wiem co więcej pisać bo zwyczajnie płakać się chce .
2niedziela, 07, listopada 2021 20:59
Baron
@Senator

Ja się zastanawiam czy tą całą "świętą" trójcę stać na jakiekolwiek refleksje. Jeśli nie, to oni naprawdę zaraz pogrzebią Legię. Jeszcze kilka wpierdoli do końca roku i nie będzie czego zbierać.

Edit.

Gołębiewski po meczu:

"Co znaczy szereg działań podjętych przez zarząd klubu? To już musi pan pytać zarządu klubu o to, jakie dokładnie działania podjął. "

???

" - Mam diagnozę odnośnie tego, co dzieje się z zespołem. Ale nie chcę jej przedstawiać, bo jestem bardzo zdenerwowany. Proszę o uszanowanie tego.

- Atmosfera w zespole jest grobowa. Chłopaki siedzą, w ogóle nie odzywają się w szatni. Atmosfera po takim meczu może być tylko taka. Jest tragicznie. W szatni jest po prostu cisza."

No ciekawe to jest, zobaczymy jakie kroki podejmie Gołębiewski w najbliższym czasie, być może da to nam jakąś odpowiedź co się dzieje z drużyną.
3niedziela, 07, listopada 2021 21:25
czarnuch
@Baron.. "zobaczymy jakie kroki podejmie Gołębiewski"
A jakie to ma znaczenie..? Trener jedyne co może to odpuścić i wrócić do rezerw o ile jeszcze będzie miał taką szansę. Poprzednik wystaczyło,że nie zabrał paru na wyjazd ligowy i już go nie ma na ławce.. Debiutant dostanie większe pole manewru? Jeśli tak to wyłącznie po to,aby potwierdzić,że działania Miodusksiego można porównywać już z działaniami Wojciechowskiego na k6. Abstrakcja.
Przecież sam zacytowałeś kto ma działania podjąć Wink
Trener w Legii to trener słup. Zacznijcie się lepiej zastanawiać wśród jakich trenerów teraz przyjdzie nam brodzić na rynku skoro taka 'reklama' idzie w świat dzięki 'wizji' Mioduskiego..
4niedziela, 07, listopada 2021 22:06
Baron
@czarnuch

"Poprzednik wystaczyło,że nie zabrał paru na wyjazd ligowy i już go nie ma na ławce.. "

Tak, tak twój ulubieniec CM711 poleciał za to, że nie zabrał kilku piłkarzy na mecz ligowy, ja prdle Very Happy
Nie wiem co zrobi Gołębiewski, może nic nie zrobi. Ale jeśli kogoś wyśle do rezerw czy posadzi na ławce to już będzie to jakiś sygnał dla otoczenia, i w takim kontekście, w odniesieniu do jego wypowiedzi, pisałem swój post.
5niedziela, 07, listopada 2021 23:24
CTP
"Ale jeśli kogoś wyśle do rezerw czy posadzi na ławce to już będzie to jakiś sygnał dla otoczenia"
Na jego miejscu, w pierwszej kolejności wysłałbym na ławkę Misztę. 20 bramek w 10 meczach w tym sezonie. I to raczej nie jest przypadek. Na miejscu zarządu klubu, jutro z samego rana wysłałbym ten zaległy przelew dla Boruca, grzecznie go przeprosił za zwłokę i przyrzekł, że to się więcej nie powtórzy.
W dalszej kolejności, na ławkę wysłałbym Josue. To jak ten gość ma wyjebane na grę w defensywie, to się w pale nie mieści. I to już nie pierwszy jego mecz, gdy nie chce mu się odbudować pozycji w defensywie i tracimy bramki.
Zastanawiam się, co zrobić z Mladenovicem. Czy warto na boisku trzymać piłkarza o inteligencji rozwielitki? No, bo co z tego, że czasami uda mu się dobrze wrzucić piłkę w pole karne, skoro odpierdziela taką manianę jak przy pierwszej bramce dla Stali?
6poniedziałek, 08, listopada 2021 12:13
Zbyszek
Przyznam, że pisząc komentarze po takich jak wczorajszy meczach Legii czuje jednocześnie żal , wstyd i zażenowanie.

O tym, że autorytet to podstawa rozwoju.
Zdefiniowanie czym jest autorytet jest niesłychanie trudne. Chyba bardziej wiemy i czujemy autorytet intuicyjnie niż jako pojęcie naukowe. Generalnie uważa się, że jest to taki wpływ na innych, który powoduje, że są oni posłuszni w określonej dziedzinie. Badania psychologiczne wykazały że bez autorytetu nie ma mowy o świadomej dyscyplinie, a bez niej występują poważne zaburzenia osobowości , zwłaszcza u młodych ludzi. Bez wpływu autorytetu występują zakłócenia w procesie wychowania, nauczania, osobowość pozostaje słaba i niespójna, poziom świadomości moralnej jest niewystarczający , występują stany lękowe wywołane brakiem poczucia bezpieczeństwa . Kształtowanie autorytetu wymaga czasu, ale też na jego wykreowanie duży wpływ mają czynniki irracjonalne. Nauka socjologii wskazuje, że zdobycie autorytetu osobistego wymaga wsparcia przez autorytet instytucjonalny np. mianowanie, nadanie tytułu, rangi, urzędu, stanowiska lub np. wysokiego uposażenia. Samo pojęcie nie oznacza wyłącznie atrybutów osoby, ale instytucji, urzędu , idei, poglądu, prawa i w tym ujęciu autorytet oznacza nie tylko określenie aprobowanych cech , ale właściwości podmiotu. W ujęciu psychospołecznym autorytet to dominujący wpływ wywierany przez osobę lub instytucję na umysłowość otoczenia , które uznaje jego powagę, zwierzchnictwo i kompetencje. Wedle prakseologii autorytet jest jednym ze źródeł władzy dający legitymację do kierowania innymi. Istota autorytetu w tym ujęciu oznacza, że kierowani pozytywnie oceniają walory charakteru i umysłu osoby kierującej wskutek czego nastawieni są na posłuszeństwo. Autorytet zawsze opary jest na zaufaniu podległych, że ich przełożony jest wobec nich lojalny, chce ich dobra i umiejętnie nimi kieruje. Kierowani są posłuszni, bo są przekonani o trafności i słuszności poleceń, a nie z obawy przed represjami. Do cech determinujących autorytet najczęściej zaliczamy : prawdomówność, bezstronność, szczerość, otwartość, kompetencje wynikające z wiedzy, doświadczenie , zaangażowanie, pewność siebie, samoświadomość, autentyczność, konsekwencję, wymagalność, gotowość do kompromisu , odpowiedzialność.
Autorytet może mieć charakter formalny rozumiany jako zinstytucjonalizowane uprawnienie do podejmowania decyzji w imieniu zwierzchności oraz osobisty mający swe źródło w intelekcie. wartościach moralnych i innych przymiotach .
Wszelkie doświadczenia w piłce nożnej dowodzą jak ważnym elementem jest posiadanie autorytetu począwszy od kapitana drużyny, przez trenera, sztab , do dyrektora , prezesa. W wielkich klubach w których grają wybitni zawodnicy zauważamy, że trenerami zostają ci, którzy mają na swoim koncie osiągniecia bądz jako b. zawodnicy bądz jako trenerzy. W futbolu nie działa korporacyjna zasada awansu od najniższej funkcji do wysokich stanowisk po szczebelkach urzędniczej drabiny. To niezrozumienie przez właściciela Legii roli autorytetu w tak specyficznej i różnej od korporacji dziedzinie jaką jest piłka nożna stanowi jedną z głównych przyczyn niepowodzeń w kierowaniu klubem.

O tym, że zmiany systemu gry świadczą o słabości Legii.
System gry w mocnym klubie nie wynika z teoretycznych założeń ,ale jest wypadkową jakości kadry piłkarzy. w tym sensie ,że ma on uwypuklać umiejętności zawodników . Ponieważ jednocześnie każdy system ma swoje wymagania organizacyjne co sprawia ,że wielu trenerów posiadło wiedzę jak szkolić i ustawiać taktycznie zawodników do gry w określonym systemie i ci starają się dobierać graczy pasujących do systemu. Tym samym bardzo rzadko zdarza się, że trenerzy zmieniają ustawienie zawodników, bo to wiąże się ze zmianami w zakresie wykonywanych przez nich zadań. Takie zamiany z meczu na mecz nie są przejawem siły, ale słabości kadry zawodniczej i braku utrwalonego warsztatu przez trenera. Obecnie nie ma w świecie futbolu jednego dominującego systemu, tak jak to było jeszcze np. 20 lat temu i wcześniej. W dobie obecnej drużyny grają w takich systemach jak ; 4-2-3-1, 4-3-3, 4-1-4-1,4-4-2, 4-3-2-1. 4-3-1-2 , 3-4-3, 3-5-2 , 3-4-2-1 3-4-1-2. Legia kiedy jej trenerem był Vukovicz grała najczęściej 4-2-3-1, zaś Michniewicz zmienił system na 3-4-2-1 , a następnie na 3-6-1 ,a nawet 3-7-0. Wczoraj nasza drużyna zagrała 4-4-2.
Uważam ,że jednym z zadań komentatorów jest pogłębiona analiza możliwości gry na określonych pozycjach w konkretnym systemie ,biorąc pod uwagę umiejętności kadry zawodniczej .
Teoretycznie rola bramkarza jest taka sama niezależnie od systemu, ale kiedy gra się trójką obrońców w jednej linii rola bramkarza jest inna niż przy grze czwórką obrońców trzymających głębię obrony. Kiedy obrońcy grają w linii bramkarz musi być mobilny i umieć grać na przedpolu. W Legii umie to robić Boruc,ale już ma swoje lata i o ile broniąc w lidze , gdzie ma mało roboty mógłby grać w każdym meczu, to gra w Pucharach, gdzie ma dużo pracy kosztuje go zbyt wiele sił i doznaje kontuzji na tle przemęczeniowym. Z kolei Miszcie nie tylko brakuje pewności siebie, ale i jego umiejętność czytania gry jest na niskim poziomie. Tobiaszowi brakuje spokoju i opanowania, a do tego dobrze gra na linii, a słabo w polu.
Jeżeli idzie o obrońców to obecnie nie mamy ani jednego grającego na poziomie wymaganym w LE i od czołowego klubu naszej ligi. Najlepszy jest nadal Jędrzejczyk, który grał bardzo dobrze jako prawy obrońca ( czasami jako lewy) w ustawieniu z czwórką w obronie. Wraz wiekiem stracił wiele z walorów szybkościowo- wytrzymałościowych i przekwalifikowany został na obrońcę środkowego , w tym jako na tego, który gra po prawej stronie w ustawieniu trójkowym. Niestety po odejściu Juranovicza po prawej stronie dysponujemy tylko Johanssonem, bo Skibicki to żart, który nie umie bronić. I Artur musi grać za dwóch, wyżej i niżej,z czym już sobie nie daje rady. Wieteska jako kierujący obroną na jej środku to nieporozumienie, bo jego decyzyjność jest w powijakach. Doświadczony trener Górnika Brosz do którego Wieteska był wypożyczony nie wystawiał go na środku obrony ,ale jako prawego obrońcę lub defensywnego pomocnika. Mladenovicz jest aktywny ,ale to taki ni pies ni wygra, czyli ani dobrze broni ,ani dobrze atakuje., Z braku laku nadaje się tylko na wahadłowego w systemie z trójką środkowych obrońców. Maik Nawrocki jak jest w bardzo wysokiej formie fizycznej to gra co najmniej poprawnie, bo jest dobrze wyszkolony, ale kiedy forma jest słabsza to popełnia katastrofalne błędy , których utalentowany zawodnik nie ma prawa popełnić. Johansson to tak silniejsza, ale gorsza kopia Mladenovicza. Czyli w Legii nie ma obrońców na wysokim poziomie gwarantującym bezpieczeństwo własnej bramki. Formacja obronna w każdym meczu musi być wzmacniana ilościowo przez graczy pozostałych formacji.
Do gry w każdym ustawieniu , poza 4-3-2-1 .4-3-1-2 oraz 3-4-2-1 lub 3-4-1-2 drużyna musi dysponować skrzydłowymi ,tak po prawej jak i po lewej stronie . Skrzydłowy to takie zwierzę, które potrafi przy bocznej linii boiska przedrzeć się dynamicznie pod bramkę przeciwnika i przez to stwarzać dla niego zagrożenie. Otóż Legia posiada obecnie tylko jednego zawodnika o walorach skrzydłowego i jest nim Kastrati. Niestety ma on tylko szybkość, bo poza tym jest całkowicie bezproduktywny. Reszta zawodników drugiej linii to gracze środka pola bądz o walorach defensywnych jak Martins, Slisz, Kharatin, badz ofensywnych jak Luquinhas, Josue,Muci. Legia mogłaby grać w pomocy 3-2, lub 3-1,ale nie wiemy dlaczego Kharatin nie ma siły, aby być gotowy do gry w każdym meczu.
W ataku posiadamy Emrelego i Pekharta przy czym każdy z nich jest dość jednostronny. Czech potrafi strzelić ,ale jest uzależniony od celnych podań, zaś Emreli jest za słaby technicznie ,aby być dogrywającym ,a do tego w meczach ligowych daje się łatwo pokryć.
W tym stanie kadr żaden system nie jest dla Legii optymalny. Od biedy możemy grać 4-3-2-1 . Bo tylko ustawienie z trzema zawodnikami II linii może ubezpieczyć i wzmocnić naszą dziurawą obronę.
Taka przedziwna sytuacja jest efektem nie tylko zmian trenerów, ale sprowadzania graczy nie pod konkretne potrzeby ,ale wedle jakiegoś klucza , który żadnych zamków otworzyć nie jest w stanie.
Wydaje się niezbędne zatrudnienie trenera z warsztatem i dorobkiem , któremu trzeba sprowadzać zawodników o charakterystyce niezbędnej do gry w określonym ustawieniu. Tak jak to czynione jest w Rakowie.

O tym, że bez pół litra tego co się w Legii wyczynia nie rozbierzemy.
Można uczenie mówić o braku konsekwencji w grze, o braku koncentracji, o nietrzymaniu stref, o słabej antycypacji ,ale tego co Wieteska wyczyniał pod koniec pierwszej połowy na trzeźwo pojąć nie sposób. Najpierw strzela bramkę po której wyładowuje nadmiernie radość i wykazuje zbyt silne pobudzenie, bowiem po chwili przepuszcza piłkę do biegnącego za nim przeciwnika , a po wznowieniu gry od środka usiłuje sfaulować zawodnika Stali na środku boiska ,ale sędzia stosuje przywilej korzyści i powstała luka daje Stali prowadzenie. Trzeba mieć potwornego pecha, aby dwa błędy zaskutkowały dwoma bramkami. Inna sprawa ,że przy wszystkich trzech bramkach trudno uznać, aby Miszta dał popis umiejętności bramkarskich.

O tym, że bicie głową w mur jest średnio skuteczne.
Stal zagrała od początku meczu bardzo bezpiecznie ,a po uzyskaniu prowadzenia ustawiła się w dwuliniowej obronie i z poświeceniem ,jej zawodnicy przeszkadzali naszym graczom. Nasi gracze usiłowali wieloma podaniami zwiększać liczebność pod bramką rywali i w ten sposób dochodzić do sytuacji strzeleckich. Takie granie miało umiarkowany sens , bo sprowadzało się do liczenia na to, że rywale popełnią rażący błąd: nie zdążą, nie trafią, nie pokryją, nie przeszkodzą, że się potkną itd. Lecz kiedy oni nie raczą pomóc to wychodzi na jaw bezproduktywność, bezradność, nerwowość i zniechęcenie. Nie ma lepszej metody jak granie przeciwko skomasowanej obronie wypracowanymi schematami z zastosowaniem automatyzmu zagrań. To się nazywa grą "na pamięć". Mnie już powoli przestaje zadziwiać brak wypracowanych schematów atakowania ,w ogóle coraz mniej mnie zadziwia. Obce mi jest myślenie, że głową można przebić mur, bo ja wiem, że na to trzeba tarana. Tylko, że kółko się zamyka, bo żeby atakować tak, siak czy owak to trzeba mieć mocnych obrońców, bo atakując odsłania się tyły. W Legi zaś tyły mamy do samej dupy . I wszystko jest do dupy.

Żeby się odbić to trzeba sięgnąć dna. Tylko, czy Legia już sięgnęła dna ? czy jeszcze spada ?.

Na zakończenie malutkie pytanko ; kiedy właściciel zwolni nieudolnego prezesa ?
7poniedziałek, 08, listopada 2021 12:25
Baron
@Zbyszek

"Żeby się odbić to trzeba sięgnąć dna. Tylko, czy Legia już sięgnęła dna ? czy jeszcze spada ?."

Wg. mnie jeszcze spada i tak będzie do końca rundy. Nie ma żadnych przesłanek aby było lepiej.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1