A+ A A-

Lech - Legia 1-1: Twarda walka

W meczu 28. kolejki Ekstraklasy Legia zawitała do Poznania na mecz z Lechem. Nasza drużyna odebrała punkty kolejnemu kandydatowi do mistrzostwa Polski, remisując 1:1. Bramkę dla Legii zdobył Lopes.

 

Trener Vuković postawił na następujących zawodników: Strebinger – Johansson, Rose, Wieteska, Jędrzejczyk – Kastrati, Slisz, Josué, Çelhaka, Rosołek – Pekhart. Lech rozpoczął w składzie: van der Hart – Kędziora, Šatka, Milić, Rebocho - Kownacki, Murawski, Amaral, Karlström, Kamiński – Ishak.

W 5. minucie Strebinger odbił na rzut rożny płaski strzał Murawskiego. Chwilę później Johansson ujrzał żółtą kartkę za faul tuż za linią pola karnego. Po rzucie wolnym Amarala piłka odbiła się od poprzeczki. W 14. minucie Kastrati przedarł się prawą stroną boiska, podał do Rosołka, jednak nasz zawodnik zepsuł okazję. W kolejnych minutach Lech miał przewagę, ale niewiele z niej wynikało. W 25. minucie płaskie dośrodkowanie Rosołka nie znalazło adresata w polu karnym Lecha. W 29. minucie kolejnym legionistą z kartką na koncie został Slisz. Po tym zdarzeniu gospodarze objęli prowadzenie. Po rzucie wolnym z kilkudziesięciu metrów i zgraniu piłki głową przez Kownackiego piłkę w bramce Legii umieścił Šatka. Legia odpowiedziała w 40. minucie meczu, także po stałym fragmencie gry. Josué wrzucił piłkę z rzutu wolnego, a Lopes popisał się bardzo dobrym strzałem głową.

Było 1:1 i taki wynik utrzymał się do przerwy.

Na drugą połowę nie wyszedł Çelhaka. W miejsce Albańczyka do gry wszedł Sokołowski. Gospodarze od razu zaatakowali i Strebinger został dwukrotnie zmuszony do interwencji. W 56. minucie Verbić zastąpił Kastratiego. Kilka minut później Pekhart zmienił kontuzjowanego Lopesa. W 76. minucie żółtą kartkę ujrzał... Mladenović, który ostro protestował z ławki przeciw decyzji sędziego. Dwie minuty później Charatin zastąpił poturbowanego Sokołowskiego. W 79. minucie sytuacyjny strzał Rosołka poszybował nad bramką Lecha. W 88. minucie Pekhart nie zorientował się w porę w polu karnym po fatalnym błędzie van der Harta. W doliczonym czasie gry Charatin dostał żółtą kartkę za taktyczny faul przed polem karnym. Po weryfikacji VAR sędzia Sylwestrzak zmienił decyzję i pokazał Charatinowi czerwoną kartkę. Po rzucie wolnym Kwekweskiriego piłka odbiła się od słupka. W ostatniej akcji meczu Rose zablokował strzał zawodnika gospodarzy. Chwilę potem sędzia zakończył mecz.

W sobotnie popołudnie na boisku w Poznaniu nie było futbolowych fajerwerków. Dominowały proste środki i twarda, fizyczna rywalizacja o ligowe punkty. Na pewno to gospodarze są bardziej zawiedzeni po remisie i utracie dwóch punktów w wyścigu i tytuł mistrzowski. Kolejny mecz Legii w świąteczny poniedziałek, kiedy do Warszawy przyjedzie Piast Gliwice.

Dyskusja (7)
1sobota, 09, kwietnia 2022 20:48
Senator
Bałem się ze los sprawi psikusa i strzelą nam w końcówce meczu . Patrzcie los nie zadrwił a pomógł Smile
Z powtórek które widziałem głowy ani ręki niedałbym sobie uciąć ze karny był .
Oj będzie się o tej sytuacji długo w Wielkopolsce dyskutować .
2sobota, 09, kwietnia 2022 23:07
Krzysztof Jastrzębski
Żal sytuacji Pekharta, tak samo jak Verbica z meczu z Rakowem. Legia!
3niedziela, 10, kwietnia 2022 17:36
Zbyszek
Dziś motywem przewodnim będą asocjacje związane ze znaczeniem słowa aspiracje.

Już w VI wieku historyk gocki Jordanes o Słowianach tak pisał: "Plemiona Słowian nie dają się w żaden sposób ujarzmić, ani opanować… Będąc anarchicznego usposobienia nienawidzą się wzajemnie… Niewierni są w najwyższym stopniu i nie stosują się do układów, bo w ogóle nie mogą dojść do zgody, albo nawet jeśli się pogodzą, to postanowienie ich zaraz inni przekroczą, jako, że każdy myśli co innego i żaden nie chce ustąpić drugiemu". Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie: czy jednak istnieje coś takiego, jeśli nie jako charakter narodowy, to pewnikiem etniczny?

O tym, że aspiracje realizują ludzie twórczy i odważni.
Kiedy rozważamy czym jest ambicja, czy tzw. nastawienie mentalne nie wolno zapominać o dążeniu człowieka do zrealizowania celu życia rozumianego jako spełnienie ideału. Ta idea nie zawsze i nie dla każdego jest tak samo pozytywna. U wielu ujawniają się ciągoty życia w systemie totalitarnym. Wydaje im się, że realizują idee np. republikańskie lub narodowe, lub socjalistyczne czy inne, a tak naprawdę to kieruje nimi aprobata dla dyktatury, a te rzekome idee stanowią kiepskie tych dążeń uzasadnienie. Tak to działa w Rosji, ale i w sporej części krajów tzw. demoludów. Mentalność poddańcza przekształciła się w mentalność kołchozową i mimo pozornej zmiany systemu to mentalność pozostaje ta sama. Wiedza i nauka w walce z utrwaloną mentalnością niewolniczą są bezradne. Kiedy więc mówimy o aspiracjach to musimy mieć świadomość ich ograniczeń. Rozumiejąc jednocześnie, że bez aspiracji żaden cel osiągnięty być nie może, czy to w życiu zawodowym czy np. sportowym. W psychologii aspiracje to ogół skłonności popychających człowieka w stronę jakiegoś ideału, pragnienie osiągnięcia czegoś znaczącego, sukcesu. W odniesieniu do czynności ( działania) aspiracje oznaczają, że jej zrealizowanie jest równoznaczne z wykorzystaniem pełni swoich możliwości. W sporcie, w tym w piłce nożnej ogromnie dużo zależy od "trenera", który musi umieć rozeznać możliwości zawodnika, pomóc mu je ujawnić, rozwinąć i udoskonalić. Bowiem to czy nasza działalność zostanie oceniona jako sukces zależy od wyniku jaki chcieliśmy osiągnąć oraz od tego jaki cel został wytyczony przez podejmującego dane przedsięwzięcie. W piłce nożnej nader często poziomy aspiracji pomiędzy zespołami, a oczekiwaniami kibiców są rozbieżne, bowiem trener uważa np. remis, jak wczoraj za sukces, a są tacy, jak ja, którzy są przeciwnego zdania. Różnica wynika z poziomu stawianych celów wynikających z odmiennej oceny możliwości, co dalej rozwinę. Oczywiście realizacja celu aspiracji zależy zarówno od czynników indywidualnych, społecznych, ale też od wroga nam przeszkadzającego, ale też od naszych zdolności i nie ukrywajmy ich ograniczeń. Czasem podmiot uwarunkowany czynnikami zewnętrznymi dąży do osiągnięcia celu przewyższającego jego możliwości, lecz nie posiada umiejętności niezbędnych do ich zrealizowania co oznacza nie tylko utratę iluzji, ale utratę wiary we własne możliwości sprawcze. Trenerzy tzw. motywatorzy na niezrozumieniu tej prostej zależności wywracają się, bo demolują pewność siebie i wiarę w możliwości zawodników oraz sprawiają, że poziom stresu niszczy ich konstrukcję fizyczną i psychiczną. Nauka od kilku lat dysponuje testami mierzącymi poziom aspiracji oraz pozwalającymi określić cechy osobowości badanych co pozwala przez uogólnienie przewidzieć ich zachowania w realnych sytuacjach. Co powinno być wykorzystywane selekcji i w pracy nad motywowaniem zawodnika.

O tym, że słonie uczą się tańczyć.
W Lechu od już 16 lat rządzi, dziś już współwłaściciel i prezes Piotr Rutkowski. Od 16 już lat słyszymy od władz Lecha jak to oni już wyciągnęli wnioski z niepowodzeń i jak to ruszą zdobywać szczyty. W ubiegłym sezonie ten szczyt to było 11 miejsce w tabeli. Przypominam o tym fakcie wszystkim tym, którzy postponują obecne miejsce Legii i nasze problemy. Nie ma bowiem tak, że jesteśmy sami na świecie i nikogo z identycznymi aspiracjami od nas nie ma. Oczywiście prezes Mioduski szedł dokładnym śladem Rutkowskiego i także kierował się nie wiedzą, ale swoją intuicją , która okazywała się, bo musiała, zwodniczą. Obecnie, nie wiem czy świadomie, ale Mioduski naśladuje poczynania Lecha. Czyni to jawnie, ale z opóźnieniem. Bo jaki pomysł realizuje Lech.? A mianowicie po okresie szukania trenera "na lata" na korporacyjny wzór, Lech sięgnął po sprawdzonego w osiąganiu sukcesów Macieja Skorżę. Dla Lecha ten sezon jest prestiżowy, bo świętuje 100 lecie klubu i tak jak Legia przed 6 laty chciałby być i Mistrzem z zdobywcą PP. Mam duże uznanie dla Skorży, ale nie jest to trener kompletny. Jego zdolności i inteligencja sprawiły, że był i jest nadmiernie ambitny co sprawia, że wad i błędów szuka u innych, a nie u siebie. Był on prymusem na AWF co pewno spowodowało, że nie zainwestował w siebie we wczesnym okresie kariery trenerskiej. Nie pracując kilku lat w zespołach niższych klas nie nabył umiejętności rozwiązywania i wychodzenia z kryzysu. Tego nie da się nauczyć inaczej jak przez własne doświadczenie. Do tego ma on utrwalony pogląd na taktykę i organizację gry, ale oparty o modele sprzed 16 lat, głównie na niemieckim wertykaliźmie , którym się zauroczył pewnikiem jako asystent Janasa w reprezentacji w 2006 roku rozpracowujący naszego rywala w grupie na MŚ czyli Niemcy. Ten model staje się powoli anachroniczny. W przypadku Skorży i wielu innych mechaniczne i bezmyślne neoliberalne podejście zrobiło w naszej piłce bardzo wiele złego. Przed tymi 50 laty każdy trener najwyższej klasy rozgrywkowej musiał oprócz wiedzy mieć staż w niższych klasach , bo bez tego był trenerem niedorobionym. Skorża jest dobry przy pogodzie, jak mu idzie, to idzie, a jak przestaje iść, to on bezradnie pada. W Lechu w zeszłym roku latem poszli po rozum do głowy i nie czekając "tatka latka" wyłożyli sporo grosza, aby realnie wzmocnić zespół kilkoma zawodnikami o wysokich umiejętnościach, tak, że w przerwie zimowej dokonali tylko 2-3 korekt poprawiających jakościowo kadrę. Pozwoliło to Lechowi na ustabilizowanie składu, zapewnienie niezbędnej konkurencji na każdej pozycji oraz co bardzo ważne na grę w stałym systemie i odpowiadającą mu organizację gry. Wydaje się, że Lech wszedł w etap spokojnego rozwoju, ale jego faktyczne możliwości zweryfikuje udział Europejskich Pucharach w połączeniu z grą w lidze.

O tym,że sztab nie wykorzystuje umiejętności piłkarzy Legii.
Przeczytałem ostatni "felieton" Kowalczyka, który jest typowym przykładem prostackiego oglądu futbolu i oceny wyłącznie na podstawie wyniku. Dla niego poza Josue reszta naszych zawodników nic nie umie i do niczego się nie nadaje. Kiedy ci sami gracze awansowali do LE to byli wedle niego najlepsi. Czy oni się tak drastycznie zmienili czy on nie ma żadnej skali ocen. Otóż jest w naszej drużynie ogromny i trudny do zrozumienia rozziew pomiędzy umiejętnościami techniczno-taktycznymi zawodników, a ich pokazaniem i wykorzystaniem na boisku dla realizacji celu gry. To ostatnie zależy od tak wielu czynników ,że nie ma nikogo kto by potrafił wyjaśnić jakie czynniki sprawiają, że tak się dzieje. W moim przekonaniu piłkarze grający obecnie w zespole Legii należą do ścisłej czołówki ligi.
Zacznijmy od bramkarza. Najlepszy na tej pozycji Boruc nie gra, co moim zdaniem bardziej dyskwalifikuje trenera niż zawodnika. Miszta zajął miejsce Artura z dwóch powodów, a mianowicie, że młodzieżowiec, a po wtóre, że można na nim sporo zarobić. Ale i Czarek nie gra. Ich miejsce zajął Strebinger, który kiepsko zaczął, ale przyznaję,że moja krytyka była nadmierna, bo nie wiedziałem, że on 7 miesięcy nie grał. Wczoraj pokazał, że od bramkarza Lech gorszy nie był.
Obrona. Tu Legia ma zdecydowanie najrówniejszy blok. Na prawej Johansson jest obecnie najlepszy w lidze, świetnie broni, włącza się do akcji ,umie grać w strefie. Na środku powinni grać Wieteska z Jędrzejczykiem, którym dorównuje tylko para Salamon z Satką z Lecha. Poza zasięgiem jest tylko Niewulis z Rakowa. Na lewej powinien grać Mladenovicz, który owszem nie gra tak skutecznie jak w zeszłym roku, ale to nadal klasowy zawodnik i nadal najwięcej umiejący.Do tego agresywny Rose, i bardzo dobrze wyszkolony Nawrocki.
Defensywny pomocnik. Tu mamy tylko jednego o bardzo wysokich umiejętnościach destrukcyjnych czyli Slisza. Drugiego takiego w lidze nie ma. Jego mankamentem jest jednostronność i biorąc pod uwagę całokształt to lepszy jest Karlstrom, a najlepszy Dąbrowski z Pogoni.
Na rozegraniu Josue jest poza konkurencją i każdy trener deleguje do niego plastra ( wczoraj był to Murawski) którzy go nieco hamują, ale nie są w stanie zastopować.
Na skrzydełkach mają małą konkurencję Kastrati i Verbicz. Tylko Kamiński z Lecha może z nimi iść w zawody.
W ataku każdy trener chciałby mieć Pekharta.
Do tego z przyczyn formalnych młodzieżowiec i nikt nam nie ma prawa zagrozić. Ale to nie rywale nas się boją, ale to my się ich boimy. Tak jak by trener i zawodnicy nie wierzyli, że są najlepsi. Nasi zawodnicy nie demonstrują pełni swoich umiejętności tak jak by grali na zaciągniętym hamulcu. W odróżnieniu od takiego Kowalczyka ja potrafię odróżnić kiepsko jadące Audi ,bo ma zaciągnięty hamulec od Fiata Tipo i nie twierdzę, że ten Fiat jest lepszy od Audi.

O tym,że w Legii trwa ucieczka do przodu.
Po ostatnich wypowiedziach wiceprezesa Herry oraz dyrektora Jacka Zielińskiego (wywiady dla legia.net) można wywnioskować, że uzyskali oni zgodę na ekspansję I zespołu. Pan Herra powiada, że Legię w następnym sezonie interesuje tylko Tytuł. A do tego chce ,aby na trybunach było średnio 20 tys. kibiców. Twierdzi on,że Legia bez straty 8 mln zł za PP oraz co najmniej 3 mln Euro za udział w Pucharze Konferencji sobie poradzi . Stwierdził,że Legia zdominuje rynek transferowy, bo na transfery oraz płace i prowizje przeznaczy 1,5 mln Euro liczone metodą przeliczalną, zaś zawodnicy klasowi będą otrzymywali wynagrodzenie średnio 300 tys. Euro rocznie. W mediach od razu ludzie nie rozumiejący podstawowych terminów ekonomicznych zakrzyknęli, że ta kwota świadczy o fatalnej sytuacji finansowej klubu. Otóż sytuacja finansowa Legii o czym pisałem jest co najmniej dobra. Ludzie mający nikłe pojecie o księgowości krzyczą o rzekomym wzroście zadłużenia Legii. Nic takiego nie nastąpiło. bo dług oznacza konieczność jego zwrotu. Legia w ostatnich dwu latach nie zaciągnęła kredytu ,ani pożyczki u jakiegokolwiek podmiotu zewnętrznego. To rzekome zadłużenie to zabieg księgowy zwiększający uzależnienie Legii od właściciela poprzez wzrost wartość akcji klubu. Natomiast fundusz transferowy to wielkość nie nominalna, ale przeliczalna czyli zależna generalnie od długości kontraktu sprowadzonego zawodnika i przy średnim okresie 2 lat wynosi 30 mln Euro.Tego jeszcze w historii Legi nie było. Podejrzewam ,że nie tylko dobra sytuacja finansowa ma wpływ na takie decyzje, ale i przewidywany wzrost co najmniej 4 krotny wpływów z praw telewizyjnych począwszy od sezonu 2023/2024. Natomiast Jacek wyraźnie zadowolony ( kto by nie był) mówił, że kto będzie trenerem po obecnym sezonie wie, ale nie powie, snuł plany zakupu kilku klasowych zawodników, nie na uzupełnienie ,ale wzmocnienie składu, w tym 4 graczy atakujących. Mówił, że jak Nawrocki się zgodzi grać dalej w Legii to zostanie wykupiony. W tym kontekście stwierdził, że dopilnuje ,aby zawodnicy byli sprowadzania pod system i na pozycje ,a nie do klubu. Omówił też zmiany w organizacji i kierownictwie Akademii. Pod wywiadami rozpętała się orgia wymyśleń, oskarżeń w których autorzy dawali wyraz swemu przekonaniu ,że się na pewno nie uda. Ja wobec takich głosów byłem zdecydowanie contra. Z dwóch zasadniczych powodów:
- płynę pod prąd, bo nie jestem śmieciem, żebym płynął z prądem,
- nauczony wieloletnim doświadczeniem wiem, że każdy "nowy" zasługuje na danie mu szansy i kredytu zaufania. Nie wolno nigdy, nikogo z góry przekreślać.
Tak i obecnie za strategiczne plany chwalę, a ocenie poddam realizację.

O tym ,że chaos organizacyjny jest wadą ,a nie zaletą.
Truizmem jest stwierdzenie, że piłka nożna się zmienia, tak jak całe nasze otoczenie. Kontynuując wątek samochodziarski to najpierw auta produkowano elementowo, potem działowo, następnie taśmowo, a obecnie gniazdowo. W piłce najpierw gra oparta była na miejscu zawodnika na boisku, potem na pozycjach, następnie na systemie (ustawieniu) ,a obecnie na zadaniowości w ramach ogólnego planu gry.
Jeżeli idzie o Legię to zwłaszcza w I połowie, albo mieliśmy do czynienia z chaosem zadaniowym ,albo wykonawczym. Szczególnie było to widoczne u defensywnych pomocników. Widzieliśmy jak w 5' Murawski oddał strzał sprzed naszego pola karnego ,jak w 6' przed polem karnym musiał Johansson faulem powstrzymać Karlstroema, jak nie było do kogo zagrać piłki z własnego pola karnego w 12' i 14'., jak nikt nie przeszkadzał strzałowi Ishaka w 27'. Albo defensywni pomocnicy nie mieli podziału zadań, kto co robi w pionie i poziomie i w którym miejscu boiska, albo któryś z nich nie wykonywał zadań, bo przy zagrażających nam rywalach nie było ani Slisza,ani Celhaki. Mnie cieszy, że Radunowicz widział to samo i w przerwie zmieniony został Celhaka co oznacza, ze chyba jednak to on zawalił, a nie plan. W ataku podobne wątpliwości można mieć do Kastratiego ,a mianowicie czy nikt mu nie nakazał zamykać skrzydła po ataku z drugiej strony boiska czy też samowolnie robotę olewał. Legia miała 3 takie doskonałe dośrodkowania z lewej strony ,piłka przechodziła przez pole karne Lecha i nikogo nie było na przecięciu piłki. Z tego samego powodu padłą bramka dla Lecha ,bo albo nikt nie miał za zadanie pilnować w naszym polu karnym wchodzącego ich środkowego obrońcy ,albo ktoś tej roboty nie wykonał. W poważnej drużynie nie może być tak ,że obrońca rywali włazi jak dzik w nasze pole i do tego strzela gola.

Sędzia Sylwestrzak tym razem się nie popisał, a gdyby podyktował jeszcze rzut karny to by się skompromitował. Ja nie mówię, że obowiązkiem sędziego jest ochrona najlepszego zawodnika drużyny przed faulami ,ale pilnujący Josue Murawski za każdym razem go faulował, a sędzia nie skorzystał z przepisu ,a by ukarać kartką notorycznego faularza. W meczu trup padał gęsto, a sędzia odwracał się tyłem przy ostrych starciach, których ofiarą padał nasz zawodnik udając, że nie widzi co się stało. Przy upadkach graczy Lecha wzrok mu się wyostrzał. Co nie znaczy, że kwestionuję czerwona kartkę dla Kharatina, którego wprowadzenie na inna pozycję niż środkowy obrońca było rażącym błędem Vukovicza. Oczywiście nie było mowy o rzucie karnym za odbicie się piłki od ręki Rose. Gdyby sędzia taki rzut podyktował to były skandal świadczący ,że nie zna przepisów gry. Nie ma mowy o zagraniu piłki ręką kiedy ta odbija się od części ciała dotykającego lub od innego zawodnika.

Mnie na wiosnę w grze naszej drużyny brakuje luzu, śmiałości, odwagi. Gramy za bardzo asekuracyjnie, wręcz bojaźliwie i po frajersku kolejny mecz remisujemy.
4poniedziałek, 11, kwietnia 2022 10:53
dalkub
Meczu nie oglądałem, bo tam gdzie byłem nie pokazywali Smile ale obejrzałem powtórki i twierdzę że na 100% był karny za zagranie ręka Rose.
5poniedziałek, 11, kwietnia 2022 16:05
Senator
@Dalkub
Chciałeś napisać powinien być bo karnego nie było .
Ja tez tak uważam , przekonała mnie powtórka od strony bramki . I na marginesie piłka się od nikogo nie odbiła .
No nic lepszy trener z fartem niż bez. Smile
Tak na marginesie Pogoń również została oszukana i ogólnie nie pierwsza i nie ostatnia pomyłka sędziów .
6poniedziałek, 11, kwietnia 2022 16:13
CTP
Na 100%, to była ręka Rose a czy kwalifikowała się do odgwizdania, to jeden rabin mówi tak a drugi rabin mówi tak. Na opinie dziennikarzy, to ja bym w ogóle nie zwracał uwagi - oni żyją z kontrowersji. Im dłużej i im bardziej podbijają bębenek, tym więcej maja klików/pieniędzy.
Swoją drogą, ten Rose, to trochę taki Jonasz: najpierw przegrał pojedynek z Kownackim, w efekcie czego straciliśmy bramkę a na koniec zapomniało mu się, żeby trzymać ręce przy tyłku.
A co do samego meczu: nic nowego pod słońcem. Od kilku lat mecze Legii i Lecha są głównie dla koneserów. Niewiele się tam dzieje i raz wygrywają jedni a raz drudzy i zazwyczaj nie więcej, niż jedną bramką.

Mamy 36 pkt, utrzymanie praktyczne pewne, bo ani Termalika ani Łęczna raczej nie będą w stanie ugrać 13 pkt w pozostałych 6 kolejkach. Teoretycznie jeszcze walczy Wisła ale szczerze wątpię, aby w grupie obecnych spadkowiczów nastąpiły jakieś istotne zmiany.
Wg obliczeń Mogiela, szanse Legii na 4 miejsce oscylują wokół 10%, pod warunkiem, że wygramy pozostałe 6 meczów. Ponieważ raczej się to nie stanie, możemy chyba uznać sezon za zakończony.
Bez PP i bez LKE.
7wtorek, 12, kwietnia 2022 08:50
Zbyszek
Panowie . Wielu , w tym ja , po odejściu z funkcji Szefa Kolegium Sędziów Przesmyckiego twierdziło, że będziemy za nim płakali i płaczemy. Nie wychował on swego następcy , a być może nie było nikogo takiego. Przesmycki rządy sprawował bardzo twardą ręką, był profesjonalistą w kierowaniu i tego wymagał tego samego od sędziów. Jednocześnie był twardy i nikt mu nie podskoczył, z hienami pismaczymi się nie liczył , a oni z nim prowadzenia wojenek zaniechali po ich ośmieszał. Niestety Mikulski jest typowym wytworem swoich czasów i kieruje się chęcią przypodobania się i unikania krytyki. Dodajmy ,że za Przesmyckim stał niewzruszenie prezes Boniek ze swoim autorytetem i wieloma wiernymi pismakami gotowymi go wesprzeć. Ja pytałem Michała Listkiewicza czy jemu proponowano objęcie tej funkcji, ale nie, mimo, że nadal jest wielce żywotny , a był Szefem w Czechach i Armenii.
To co wyczynia się w mediach jest naturalne , bo taka jest natura mediów. Chodzi o to ,aby im nie ulegać.

W tej kolejce media uznały ,że sędziowie wręcz wypaczyli wyniki w 3 meczach : Pogoń - Wisła Płock. Lech - Legia i Radomiak - Jagiellonia nie dyktując rzutów karnych. Oczywiście żurnaliści pilnie wypytywali zawodników i zwolenników Pogoni, Lecha i Jagi jak to zostali wręcz oszukani, tak jak by rzut karny to była bramka z automatu. Do tego chóru przyłączył się Mikulski. Tyle tylko ,że ta sama natura mediów byłaby taka, że gdyby sędziowie podyktowali te rzuty karne to pilnie wypytywali by rywali i znowu ci czuliby się wielce pokrzywdzeni. I byłby szum i raban tylko, że w drugą stronę.

I tu musimy sobie kilka słów powiedzieć o przepisach. Otóż przepisy i ich interpretacje tworzone są dla zawodników na boisku , nie dla gawiedzi. Przepisy i ich zmiany dokonują przede wszystkim byli wybitni piłkarze. a prawnicy tylko ubierają w słowa. Oni doskonale wiedzą, że nie da się ścisłe zapisać każdej sytuacji i dlatego sędziowie są stale szkoleni ,aby potrafili podejmować decyzje maksymalnie zgodnie z przepisami. Aby zmniejszyć nieuchronny margines błędu wprowadzono VAR.

Nie będę odnosił się do sytuacji z pozostałych dwóch spotkań, aczkolwiek uważam ,że sędziowie podjęli słuszną decyzję, a tylko do naszego meczu. Tworzący konstrukcję przepisów wybitni piłkarze doskonale odróżniają sytuacje zawinione od przypadkowych , wynikających z samej gry( walka, szybkość piłki, akcji, tłok itd) . Dlatego w przepisach jako o ich naruszeniu mówi się o zagraniu piłki ręką, a nie o dotknięciu przez nią ręki zawodnika. Natomiast w mediach pokazuje się jak to piłka dotyka ręki Rose tak jak by to samo w sobie było przewinieniem. Wszyscy widzimy jaki w tej sytuacji jest tłok w naszym polu karnym, zawodnik w takiej sytuacji nie myśli o jakimś chowaniu rąk, ale o ustawieniu się, o kryciu, przemieszcza się za ruchliwymi rywalami i w takim momencie zagrana zostaje piłka w kierunku bramki . Sędzia spotkania twierdzi, że będąc blisko akcji i będąc skoncentrowanym na piłce nie widział jej lotu ,a Rose skoncentrowany na rywalach miał jej lot widzieć i zdążyć schować rękę. Wolne żarty. Ponadto ja wyraźnie dostrzegłem w telewizorze, że uderzona piłka zmieniła nieco kierunek lotu trafiając w jednego z zawodników stojących na jej drodze. W takim wypadku w ogóle o naruszeniu przepisów mowy być nie może.
Czyli mamy do czynienia co najmniej z poważnymi wątpliwościami i powstaje pytanie : na czyją korzyść należy je interpretować. Cały dorobek cywilizacyjny powiada, że w razie wątpliwości należy interpretować na korzyść oskarżonego , bo to jemu winę należy dowieść ,tak aby była niepodważalna..

I tu jak lejtmotiv powraca ta nasza skłonność do autorytaryzmu która pozwala wierzyć wyłącznie oskarżycielowi pozbawiając praw do obrony oskarżonego. A kiedy oskarżony się broni to jego obwinianie . Narzędziem tej bolszewickiej predylekcji jest plotka i pomówienie .

W przypadku przepisów gry w piłkę nożną to powinna być szeroko prowadzona akcja edukacyjna, zwłaszcza wśród pismactwa.
Jako przykład wspierania nieuctwa podaję zawsze Smokowskiego . który jak szef sportu w Kanale odmawiał wykładania komentatorom przepisów, bo jego zdaniem nieznajomość przepisów uatrakcyjniały przekaz. Więc każda decyzja sędziego była kontestowana na zasadzie " A ja bym to gwizdnął, a ja bym tego nie gwizdnął". Kiedy odszedł ,pan Sławek trochę ich zapoznał i skończyła się cała akcja kwestionowania wszystkiego. Dziś tzw. kontrowersje mają rzeczywisty ,a nie urojony charakter.

Powyższe napisałem, aby w niewielkim procencie unaocznić złożoność sytuacji. a nie jej jednoznaczność. Twierdzenie ,że tylko jedna strona ma patent na rację jest tym samym co dążenie do dyktatury ciemniaków.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1