A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Piast 0-1: Bylejakość

W wielkanocny poniedziałek Legia zmierzyła się na Łazienkowskiej z Piastem Gliwice. Niestety to goście byli górą, a trener Vuković kolejny raz przegrał rywalizację z Waldemarem Fornalikiem. O porażce Legii przesądził gol stracony po fatalnym błędzie obrony w 43. minucie meczu.

 

Do kadry meczowej Legii wrócił Kapustka, ale oczywiście usiadł na ławce rezerwowych. Skład naszej drużyny wyglądał następująco: Strebinger – Jędrzejczyk, Rose, Wieteska, Abu Hanna – Rosołek, Slisz, Josué, Sokołowski, Verbić – Pekhart. Goście rozpoczęli w składzie: Plach – Konczkowski, Reiner, Czerwiński, Mosór, Holúbek – Kądzior, Chrapek, Huk, Vida – Wilczek.

W 5. minucie Verbić padł w polu karnym po starciu z Reinerem. Sędziowie nie dopatrzyli się faulu. W 10. minucie Rosołek uderzył głową nad bramką po dośrodkowaniu Josué. W 17. minucie goście ruszyli z kontrą po stracie Slisza. Vida uderzył wysoko nad poprzeczką. W 23. minucie kolejną kontrę Piasta niecelnym strzałem zakończył Chrapek. W 26. minucie Verbić nie trafił w piłkę po dobrym zgraniu głową przez Pekharta. W 33. minucie Plach łatwo obronił strzał Josué z dystansu. W 37. Strebinger równie łatwo złapał piłkę po uderzeniu Kądziora. W 43. minucie Piast objął prowadzenie. Najpierw niezdecydowanie Wieteski, a potem katastrofalny błąd Rose’a sprawiły, że Kądzior znalazł się sam przed Strebingerem. Zawodnik gości nie miał problemu ze zdobyciem gola.

Do przerwy było 0:1. Legia zaczęła z animuszem, ale z każdą kolejną minutą gra naszej drużyny wyglądała gorzej.

W pierwszych minutach drugiej połowy Legia przeprowadziła kilka obiecujących akcji, ale zawodziły detale i Plach nie był zmuszony do interwencji. W 60. minucie Ribeiro zastąpił Abu Hannę. W 61. minucie po zagraniu Josué i rykoszecie znakomitą okazję do wyrównania miał Pekhart. Niestety Czech z kilku metrów trafił w poprzeczkę. Za chwilę żółtą kartkę za faul ujrzał Wieteska. Natarcie gości groźnym uderzeniem zakończył Vida. Strebinger odbił piłkę na rzut rożny. W 64. minucie bardzo niecelny strzał głową oddał Sokołowski. W 67. blisko podwyższenia prowadzenia gości był Mosór. Piłka minęła bramkę Legii w niewielkiej odległości. W 72. minucie Kapustka i Muçi zastąpili Sokołowskiego i Verbicia. W 77. minucie po rzucie rożnym wyrównać mógł Jędrzejczyk, jednak skończyło się tylko kolejnym kornerem. W 80. minucie Włodarczyk zmienił Pekharta. W 86. minucie żółtą kartką ukarany został Jędrzejczyk. Nasz kapitan nie zagra w kolejnym ligowym meczu w Szczecinie.

To był średni ligowy mecz toczony bez wielkiego tempa i emocji. Piast kolejny raz przypomniał jak niewygodnym jest rywalem dla Legii, trzeba jednak powiedzieć, że goście tym razem nie pokazali nic szczególnego i nie jest to optymistyczną konstatacja, że nawet tak przeciętnie grający Piast z dużym spokojem powstrzymywał wolne i przewidywalne ataki naszej drużyny. Legia ma w tym momencie siedem punktów przewagi nad strefą spadkową i w najbliższą niedzielę zmierzy się z Pogonią w Szczecinie.

Dyskusja (15)
1poniedziałek, 18, kwietnia 2022 22:35
Senator
Jak zwykle przegrywamy z Piastem . Tym razem właściwe po po golu samobójczym . Ja optymizm biorę z wyliczeń właściciela 90 min Pawła Mogielnickiego który podaje ze szanse Legii na spadek to 0,1 % a z obecnym dorobkiem punktowym to 85,9 % na utrzymanie, czyli możemy nie zdobyć już punktu a i tak właściwie się utrzymamy . Moim zdaniem po jesieni tylko utrzymanie było celem który trzeba było zrealizować .
2poniedziałek, 18, kwietnia 2022 22:54
CTP
Konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy, co autor (czyli piłkarz Rose) miał na myśli zagrywając piłkę tak a nie inaczej. Natomiast, jedna rzecz jest pewna: w jakimś poważnym klubie z poważnym trenerem piłkarzowi Rose nigdy by do głowy nie przyszło odwalić coś takiego. Jeśli piłkarze Legii tak bardzo lubią obecnego trenera, to na boisku tego w ogóle nie było widać.
Typowy mecz na 0:0, bo z przodu nie mieliśmy nikogo, kto potrafi zdobywać bramki - Lopes nie grał a Wszołek kontuzjowany. I gdyby nie ten babol, to pewnie tak by się mecz zakończył.
Czy się utrzymamy? Szczerze wątpię, aby obecni spadkowicze w pozostałych 5 kolejkach odrobili te straty. Natomiast, jeśli Vuko nie popracuje nad skutecznością i nie poprawi tej beznadziei w akcjach ofensywnych, to pewnie do końca będziemy drżeć.
3wtorek, 19, kwietnia 2022 12:40
Zbyszek
Po wczorajszym spotkaniu głównym przesłaniem poniższego komentarza stała się inteligencja.

O tym, że definicja inteligencji jest prosta.
Inteligencja w podstawowym ujęciu to zdolność zrozumienia relacji istniejących między elementami sytuacji i dostosowania się do nich , tak, aby osiągnąć swój cel. Przez wieki myślano ,że inteligencja związana jest jedynie z konceptualną ( sfera pojęć) i logiczną aktywnością człowieka mającą podłoże w języku, inne natomiast zachowania adaptacyjne ( przystosowawcze) wynikają z aktywności instynktownej. Jednakże już na początku XX wieku ustalono bezsprzecznie, że istnieją też inne formy inteligencji, toteż zaproponowano ( E.L.Thordike 1920 rok) ,aby rozróżnić co najmniej trzy wielkie typy inteligencji :
- abstrakcyjna czyli konceptualna charakteryzująca się zdolnością do stosowania materiału werbalnego i symbolicznego,
- praktyczna ujawniająca się przez działania w sferze konkretów,
- społeczna warunkująca zrozumienie sytuacji społecznych i łatwość porozumiewania się z ludźmi.
Inteligencja jest głównym narzędziem adaptacji ( o czym swego czasu pisałem).
Inteligencja ma różne poziomy i formy zależne od wyposażenia genetycznego, osobistej biografii oraz środowiska.
Z inteligencją nie wolno mylić intelektualizacji czyli mechanizmu obronnego polegającego na analizowaniu problemu w kategoriach czysto intelektualno -teoretycznych i wyrażaniu go w postaci zdań abstrakcyjnych.

O tym, że trener powinien być wysoce inteligentny.
Jak naucza nas historia i teraźniejszość futbolu postęp w nim dokonuje się nie w sposób ewolucyjny, ale rewolucyjny. Każdy rewolucjonista do swego zwycięstwa potrzebował informacji i umiejętności jej przetworzenia. Bowiem żaden buntownik z prawdziwego zdarzenia nie planuje powstania, nie zgromadziwszy uprzednio informacji na temat silnych stron swoich ludzi i słabych stron przeciwnika.
Tradycyjnymi metodami pracy trenerów , które pozostają w mocy są obserwacje i rozmowy. Większość takich informacji ma jednak charakter subiektywny i aby podjąć najlepsze z możliwych decyzje trenerzy muszą sięgać do obiektywnych źródeł wiedzy. I tu na arenę wkraczają liczby i parametry . Obecnie nie ma klubu , który by nie zatrudniał co najmniej jednego analityka. Dziś mogą oni korzystać z magazynu danych chociażby takich firm jak Opta Sports,Amisco/Prozone, StatDNA czy Match Analysis. Te firmy oferują dane w ilościach gigantycznych, ale dysponowanie nimi nie jest jednoznaczne z wiedzą. Firmą z którą współpracuje Legia w zakresie analizy danych jest 11HACKS, zaś w innych zakresach usług Legia ma umowy m.innymi z takimi firmami jak Hotailors, Capital Black czy TISA.
Dane analityczne służą innowacyjności, która w piłce polega na zrozumieniu co konkretnie trzeba zmierzyć. Problem polega na tym, że najpierw trzeba zdefiniować zestaw danych, który jest silnie skomplikowany, by odzwierciedlić to co się dzieje w meczu , a zarazem na tyle prosty ,aby go zgromadzić i przeanalizować. Można łatwo opracować model ukazujący wkład gracza np. w zakresie celnych podań w strefie obrony przeciwnika i można znaleźć sto powodów, dla których to ma sens. Ale to zbyt mało.
Dysponowanie danymi na wielu poziomach i warstwach to dopiero początek. Drugim etapem jest dedukcja rozumiana jako logiczny proces dzięki któremu wyciąga się jeden wniosek z wielu przesłanek. Niedokonywanie analiz obecnie zakrawa na zawodowe niedbalstwo. Wielu trenerów tylko dla picu wysłuchuje analityków, bowiem za główne przesłanki decyzji uznają intuicję i doświadczenie. Sprzeciw wobec liczb brzmi zawsze tak samo ,a mianowicie, że gra jest zbyt płynna, zbyt dynamiczna i przez to nieprzewidywalna. Owszem gra jest płynna, ale to nie znaczy, że nie można jej rozbić na fragmenty. Możliwości są wielorakie np. otwarta gra kontra stałe fragmenty, rodzaje strzałów, czas padania bramek, ustawienie taktyczne, wyniki u siebie i na wyjeździe, jak zespół reaguje na prowadzenie, a jak na niekorzystny wynik itd. Wyścig toczy się o to ,aby znaleźć taki sposób rozbicia gry na elementy, aby otrzymać odpowiedz jak grać i co mają robić na boisku poszczególni zawodnicy.
Nim ten mechanizm analityczny zostanie wykorzystany trzeba uświadomić sobie szalenie ważny fakt ,a mianowicie, że : nie istnieje jeden optymalny sposób gry w piłkę. Tak naprawdę to wiemy na pewno, że lepiej strzelić więcej niż mniej i że lepiej stracić mniej, niż więcej. Cała reszta jest skomplikowana.
Dobrzy trenerzy są na tyle inteligentni ,że potrafią wydedukować z danych wiedzę i wykorzystać ją do stworzenia strategii, która się sprawdza w warunkach meczowych.
Strategia tym się różni od taktyki, że ta pierwsza to planowanie gry w dłuższej perspektywie, a taktyka to sposób gry w konkretnym meczu.
Wiedza o innowacyjności doprowadza nas do paradoksu ,a mianowicie w historii futbolu autorami rewolucyjnych zmian byli trenerzy (menedżerowie) drużyn słabszych, bo to oni szukali nowatorskich rozwiązań jak wygrać z tymi silniejszymi . Ci, którzy wygrywali uważali ,że nie muszą niczego poszukiwać.
Tym samym obok talentu, ciężkiej pracy i szybkości w każdym aspekcie kluczowymi składnikami sukcesu - na boisku i poza nim - są inteligencja i innowacja.
I tu przechodzimy do kolejnego paradoksu , gdyż nikt nie broni porażki poniesionej w niekonwencjonalnym stylu , natomiast akceptuje się porażkę poniesioną w grze prowadzonej w sposób tradycyjny.
To trener musi wybrać co i jak grać. Same liczby nie mogą wykonać pracy za trenera. Analityka nie służy do odczłowieczenia futbolu. Ona pozwala inteligentnym trenerom budować skuteczne drużyny i zarządzać nimi w sposób efektywny.

O tym, że od ponad 30 lat istnieje konflikt pomiędzy zespołowością, a indywidualizmem.
Michael Cox autor książki "Gegenpresing i tiki-taka" stawia tezę, że wkładem Holendrów w nowoczesne rozumienie gry w piłkę nożną są : wybór dychotomiczny pomiędzy zespołowością a indywidualizmem, zagospodarowanie przestrzeni oraz rozgrywanie akcji od obrony.
W pierwszej kwestii przeciwstawia on przeciwstawne filozofie trenerskie Johana Cruyffa oraz Louisa van Gaala. Wielu analityków, a także uznanych trenerów jak Arrigo Sacchi uważa za początek zrewolucjonizowania piłki nożnej futbol totalny jakiemu hołdowali Ajaks i reprezentacja Holandii w pierwszej połowie lat 70-tych XX wieku. Triumfy futbolu holenderskiego utożsamiają oni z zespołowością. Zwracają uwagę, że futbol tzw. totalny w istocie polegał na wybieganiu i wymianie pozycji wyłącznie w pionie. Dopiero na początku lat 90-tych van Gaal i Cruyff dokonali rewolucji polegającej na wymienności pozycji w pionie i w poziomie. Z tym, że van Gaal dopracowywał budowanie akcji do najmniejszego szczegółu pozostawiając niewiele miejsca dla swobody, a wymienność pozycji ograniczając do realizacji założeń i zadań taktycznych. Odmienne założenia przyjmował Cruyff., który mówił tak :" Van Gaal ma porządną wizję futbolu, ale to nie jest moja wizja. On chce tworzyć zwycięskie drużyny pracując nad taktyką w sposób charakterystyczny dla wojskowych. Ja nie. Pragnę, aby piłkarze myśleli na boisku i podejmowali najlepsze w danej sytuacji decyzje. On chce wszystko kontrolować z ławki. My chcemy osiągać sukcesy poprzez szkolenie indywidualne ,a nie okowy taktyczne".
Dodam że, aby stawiać na indywidualności to trzeba je mieć.
Diametralna różnica pomiędzy oboma filozofiami sprowadza się do tego, że u van Gaala indywidualności pracują w ramach nakreślonych przez założenia taktyczne, które realizują w sposób maksymalnie zdyscyplinowany , natomiast u Cruyffa suma gry indywidualności składa się na sukces drużyny.
A jak w te odmienne wizje wpisuje się gra Legii np. we wczorajszym spotkaniu ?. "Ni pies, ni wydra , coś na kształt świdra".

O tym, że klasyk zmienia się w innowatora.
Trener Fornalik postrzegany jest jako ten już dość przezgredziały osobnik, który odrywa kupony od dawnej sławy czyli jest rentierem. I rzeczywiście był to trener konserwatywny w tym sensie, że prowadzone przez niego zespoły były ustawione taktycznie wedle systemu ,który znał i szkoleniowo dobrze opanował. Przez wiele lat np. Ruch grał ustawieniem 4-4-2. Po przyjściu do Piasta tak jak tamten system się zmodyfikował tak i on zaczął preferować ustawienie 4-2-3-1. Chyba nikt się nie spodziewał, że w wieku prawie 60 lat podąży za modą i zaryzykuje grę w obronie piątką zawodników i to w meczu z Legią. Mieli rację ci zawodnicy Piasta jak Kądzior ,że jadą do Warszawy po wygraną. Fornalik wczoraj ustawił swoją drużynę 5-4-1 co zapewniło szczelność obrony wskutek zazębiających się stref , zaś w ataku liczył na błąd naszych obrońców i się nie przeliczył. Moim zdaniem dobrze wykonał pracę analityczno-dedukcyjną. Bliżej przyjrzę się grze obu drużyn w dalszej części
komentarza.

O tym, że ludzie przychodzą i odchodzą, a rzeczy i symbole pozostają.
Jako kibic przeżyłem odejścia z boisk pewno tysięcy piłkarzy i setek trenerów. Tak jak życie, tak i kariery nie trwają wiecznie. Ba , dostrzegłem, że ze sporej liczby przyjaciół, poza rodziną, ostał mi się jeden, bo reszta pomarła. i to ten jeden, którego Naczelny dobrze zna, bo razem chadzaliśmy na wszystkie mecze Legii przez wiele lat ,był bliskim znajomym Zbyszka Korola i to dzięki niemu ,aż do jego śmierci przed 7.5 rokiem miałem zakulisową wiedzę od środka o tym, co się w Legii dzieje. Rzadko się tą wiedzą dzieliłem, bo Zbyszek Korol miał hysia na punkcie lojalności i dyskrecji .
Był on przykładem faceta , który na trwałe związał swoje życie z Legią, bo pracował w niej ponad 62 lata. Szefowie się zmieniali, otocznie się wymieniało, a, on wiernie trwał.
Taka postawa jest mi bliska, bowiem ja także za nadrzędne uważam w tym przypadku przywiązanie do klubu. Jest to rodzaj patriotyzmu do małej ojczyzny mocno wyidealizowanej. Dziś ta miłość od Legii jest jak by łatwiejsza .a z drugiej trudniejsza, bo sukcesy rozbestwiły media i publikę. W tamtych czasach np. po Wielkiej Legii przez ponad 20 lat Legia grała, a Mistrzem zostawali inni . To obecnie uważa się ,że jak Legia nie zdobywa Tytułu to jest to klęska i katastrofa zupełna. I nic innego się nie robi jak szuka winnych . Trudno oprzeć się tej rozrachunkowej fali wieszczącej upadek ,ale się staram jej nie poddać, ale się staram. Na głowę jeszcze nie upadłem. Więc jak ktoś myśli ,że np. po Vukoviczu będę płakał, to oświadczam, że nie będę.

O tym, że likwidacja urojeń jest konieczna dla pojęcia normalności.
W mediach toczy się dyskusja w związku z pomysłem zlikwidowania przepisu o obowiązku gry "młodzieżowca" w każdym meczu ligowym.
Oponenci podnoszą głównie dwa zastrzeżenia, jedno praktyczne ,a mianowicie co zrobić z tymi młodzianami, którzy już zostali zakontraktowani i drugi demagogiczny, że oto ich miejsce zajmą marni cudzoziemcy. Wedle mnie te pseudoargumenty są bałamutne i niepoważne.
W omawianym wypadku nie chodzi o liberalizm, chociaż też, ale o elementarny rozsądek . Tworzenie enklaw omijania systemu racjonalnego doboru kadr, ich selekcji zawsze jest szkodliwe. Piłka nożna , tak jak wiele dziedzin oparta jest na konkurencji . To konkurencja pomiędzy zawodnikami , pomiędzy zespołami, pomiędzy ośrodkami kreuje postęp. Jak to przed 54 laty powiedział Kazio Deyna : "Dobry zawsze się przebije". Tym samym słaby musi odpaść. Samo wprowadzenie takiego przepisu było niedorzeczne, mimo populistycznego uzasadnienia.

O tym, że nasz zespół został zaskoczony nietypowym ustawieniem zespołu Piasta.
Trener Fornalik wczoraj zastosował metodę sprężyny, która im silniej zostaje dociśnięta tym mocniej się rozpręża po ustaniu nacisku.
Ustawienie Piasta 5-4-1 wielce przydatne grze obronnej w ataku uniemożliwiało przeprowadzanie skutecznych szybkich ataków ( za mało sił) , bo do nich potrzeba co najmniej 3 zawodników , jednego z strefie bazowej i dwóch wbiegających rozbieżnie w linie obrony rywala. Jak pamiętamy ten sposób grania najlepiej wykonywał Śląsk Wrocław w sezonie 2011/2012 co mu umożliwiło zdobycie Tytułu. W obronie Piasta kluczową rolę odgrywał b. legionista młody Ariel Mosór imponując walecznością i ofiarnością. Nie wiem , kto tak nieudolnie prowadził z nim i jego ojcem pertraktacje ,ale mamy czego żałować.
Nasz zespół dobrze radził sobie w obronie , nie tylko z tego powodu, że rywale atakowali mikrymi siłami, bo nasi zawodnicy w tej formacji trzymali głębię, łapali na spalone, wypychali poza pole karne , poprawnie kryli od piłki, przejmowali podania na wyprzedzeniu . Chyba za dobrze żarło , bo w 43 ' zdechło i ten jeden wielbłąd stoperów ( nie tylko Rose) rozstrzygnął rywalizację.
Gdyby nasi zawodnicy mocniej grali w ataku to ten babol by został przykryty. Nasi gracze nie potrafili sobie poradzić z zagęszczoną obroną ich pola karnego. Napastnicy nie mieli miejsca do ułożenia się do strzału głową lub nogą. Zmuszeni zostaliśmy do wchodzenia w atak pozycyjny ,ale poza Josue i Verbiczem nie mamy graczy umiejących to robić. Brakowało i szybkości i celności podań, więc o rozmontowaniu obrony mogliśmy tylko pomarzyć. Wzorowo atak pozycyjny przeprowadzali Niemcy podczas MŚ w 2014 roku.
Jedną z metod zaskoczenia rywali miało być wychodzenie Pekharta poza pole karne z intencją zabrania ze sobą jednego ze stoperów, ale zamysł się nie powiódł, bo nikt za nim nie podążał. W roli wysuniętego napastnika Czecha zastępował Rosołek ,ale nie potrafił wywalczyć sobie dogodnej pozycji do celnego uderzenia.
Niestety , chyba przechwalony Josue , wczoraj nie zagrał dobrze , raził niefrasobliwością i nieefektywnością. Owszem był przy piłce, owszem usiłował kierować grą, ale jego zagrania były niecelne, przewidywalne i krzywdy rywalom nie robiły. Ostatnie pół godziny to rozluźnienie naszych szyków obronnych co nie zmieniło obrazu gry. Trener Vukvicz jak Skorża tydzień temu też dokonywał zmian ,aby zamaskować bezradność i pokazać, że coś robi .
Nie dobór zawodników był zły ,ale bardzo zła była koncepcja gry .
Trenerzy nie grają, ale stary majster pokazał intelektualna wyższość nad czeladnikiem .

Sędzia wczorajszego spotkania pokazał pragmatyzm jakiego nie powstydziłby się Alojzy Jarguz. Już w 5' przy upadku w polu karnym Verbicza pokazał ,że jest blisko akcji i nie da się nabrać na pozorowanie faulu , w 11' pokazując natychmiast żółtą kartkę na ostry, ale pierwszy faul Reinerowi utemperował zakusy na brutalną grę.
A do tego bardzo dobra interpretacja przywileju korzyści oraz poprawna komunikacja z zawodnikami. Tym razem były to dobre zawody Musiała.
4wtorek, 19, kwietnia 2022 13:59
Zgred Maruda
Po ŚwiątecznieSmile
O tym , że

Gdyby Verbić trafił w piłkę, a Pehkard nie trafił w poprzeczkę - te "wyczyny" potocznie zwane inteligencją zupełnie nie byłby potrzebne...

Także tak! Trzeba mieć lepszych piłkarzy...tylko tyle!
5wtorek, 19, kwietnia 2022 20:29
dalkub
Wczorajszy mecz uwypuklił miałkość Legii w grze do przodu, przy defensywnie ustawionym przeciwniku, który na dodatek ustrzegał się błędów iw Warszawie chciał nie przegrać. Zabrakło indywidualnych popisów, lub dobrego stałego fragmentu gry i niestety Legia była bezzębna. Mając zawodnika klasy Verbica zupełnie nie potrafiono go wykorzystać.
Ja nie zgadzam się z tym że Legia ma za słaby skład żeby ograć Piasta, czy innych tuzów z naszej ligi, niestety problemem jest nieumiejętne wykorzystanie potencjału zawodników jakich ma się w klubie i to zawsze będzie uderzało w trenera, choć faktycznie na granie "do przodu" potrzeba więcej czasu niż poprawę gry obronnej.
Co do Rose - podawał do bramkarza nieudolnie. A co do kolejnego farmazona w stylu " w poważnym klubie itd." to proponuję obejrzeć co wymyślił bramkarz Man City w meczu półfinału pucharu Anglii w ostatnich dniach i zwyczajnie przestać pieprzyć głupoty, bo zęby bolą.
6wtorek, 19, kwietnia 2022 21:28
CTP
To co zrobił Rose pokazuje jedno: piłkarze mają już ewidentnie wyjebane na mecze, w których grają. To też pokazuje jak mają głęboko w dupie kibiców, którzy przyszli na stadion. Brak koncentracji, brak zaangażowania czego efektem jest właśnie ta bylejakość, o której pisze Gawin. Zresztą, mówił o tym sam Vukovic w wywiadzie pomeczowym, sugerując, że Legia niezależnie od miejsca w tabeli powinna grać i wygrywać.
Moim zdaniem, im szybciej nowy trener zostanie ogłoszony, tym lepiej będzie dla jakości kolejnych meczów Legii.
7wtorek, 19, kwietnia 2022 21:30
Lasica
@dalkub

Nie wspominając co zrobił bramkarz w PSG w rewanżu z Realem...niepoważny klub i niepoważny trener Very Happy
Ponosi niektórych w komentarzach, ale do mentora z doświadczeniem i tak daleko.
Mesz byle jaki ale czego się spodziewać jak już o nic nie gramy?

@CTP

Wyświechtany argument o szacunku do kibiców. 90% piłkarzy to zwykli najemnicy którzy szacunek mają tylko do pieniędzy. Skoro można zarobić i się zbytnio nie wysilić, a za chwile i tak przyjdzie nowy szef który wszystko wyzeruje to po co się spinać?
8wtorek, 19, kwietnia 2022 22:48
Senator
@Lasica
W tym kontekście ciekawie zapowiada się mecz z Pogonią . Nowy trener kontra „wuefista” który będzie chciał coś udowodnić . Zabranie punktów Pogoni nie będzie wśród dużej części kibiców dobrze odebrane . Pytanie czy piłkarze rozumieją kontekst meczu ?
Tak na moje oko mamy 20% szans na dobry wynik w Szczecinie , ale dopóki piłka w grze ?
9środa, 20, kwietnia 2022 08:35
dalkub
Senatorze w swoim dosyć dziwnym sposobie pokazywania świata w Legii, gdzie dzielny rycerz Vuko walczy i działa, a prawie nikt go nie docenia dochodzisz powolutku do poziomu śmieszności kolegi Zbigniewa. Jesteś osobą zbyt inteligentną aby nie rozumieć, że wynik jednego meczu nie ma żadnego znaczenia i niczego nie udowadnia, a ewentualnie na chwile poprawia samopoczucie. Vuković nie jest też przynajmniej przeze mnie oceniany przez pryzmat ostatniego okresu, ale ja doskonale pamiętam deficyty Legii za jego poprzedniej bytności. Facet ma swoje plusy i o tym pisałem, ale ma jeszcze ubogi warsztat, nie potrafi rozwijać drużyny w grze do przodu, kreowaniu sytuacji, budowaniu scenariuszy ofensywnych.
10środa, 20, kwietnia 2022 18:36
Senator
@Dalkub
Zaczynasz wszędzie widzieć spisek . Właśnie o tą chwilę zadowolenia chodzi . Zawsze lepiej wygrać niż przegrać a szczególnie z trenerem który go zmienia . Zwykła ludzka ambicja.
11środa, 20, kwietnia 2022 18:57
Krzysztof Jastrzębski
@Senator to ja napiszę przewrotnie, chcę aby Pogoń wygrała, nie umiejętnościami zawodników, ale drużyną, taktyka etc. Dlaczego, się zapytasz? Gdyż wszystkie znaki na niebie wskazują, że to Runjač przejmie Legię po Vuko, który jednoznacznie zapowiedział koniec na tą chwilę z Legią. Legia ponad wszystko! Życzę sobie jak najlepszych specjalistów czy to na boisku, ławce trenerskiej, klubowych gabinetach... Aż tyle, bo "to tylko tyle" nie jest. Dla mnie jedno jest pewne w 99.99 procentach, popartych, haha, intuicją i sławetnymi wnioskami lat minionych (@Zdred: KAT Łza dla cieniów minionych, polecam Wink ), z tym sternikiem, nie zaskoczę się pozytywnie niestety.
12środa, 20, kwietnia 2022 19:19
dalkub
spisek? wszędzie? ja tylko to do ciebie i serio dążysz w kierunku "najmądrzejszego kolegi".
13środa, 20, kwietnia 2022 20:25
Senator
@Dakkub
Albo się nie rozumiemy albo tak jak już wcześniej pisałem musisz mieć „wroga”
Sprawa Vuko została już definitywnie wyjaśniona więc nie ma sensu bić piany, a to ze chciałby wygrać z Runjaciem to chyba oczywiste . Więc zupełnie nie rozumiem co cię tak ubodło ?
14środa, 20, kwietnia 2022 21:15
Baron
@Rose

Owszem, zrobił babola tylko pamiętać trzeba o jednym, kto chwilę wcześniej zagrał debilną "świecę" w polu karnym. Kolejny raz w jedenastce Wietesce odcina rozum i zagrywa jak ostatni żółtodziób narażając Legię na utratę gola.
15czwartek, 21, kwietnia 2022 18:57
Zgred Maruda
@Krzysztof

Ten sezon jest/ będzie jakimś kuriozum...nie potrafię zrozumieć czym było/jest spowodowana sytuacja w której sami - sobie - strzelamy - bramki!
Tego (przepraszam) elementu nie pamiętają nawet najstarsi z "Okrąglaka" przy Emilii Plater.
Tego nie da się odzobaczyć...Ale tak jak pisałem długo wcześniej - Legia nie spadnie!
Co dalej ? A tu - trzeba wróża...

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1