A+ A A-

Legia - Górnik 2-2: Emocje do końca

W meczu szóstej kolejki Ekstraklasy Legia zmierzyła się z Górnikiem Zabrze. Po dwóch zwycięstwach z rzędu nasza drużyna była faworytem, a dobrą atmosferę wokół Legii podkreślały pełne trybuny na Łazienkowskiej. Niestety legioniści zagrali słabo. Legia przegrywała już 0:2 i ostatecznie z trudem uratowała remis dzięki bramkom Josué i Rose’a.

 

Trener Runjaić nie dokonał żadnej zmiany w składzie i wyjściowa jedenastka Legii wyglądała następująco: Tobiasz – Johansson, Rose, Jędrzejczyk, Mladenović – Wszołek, Josué, Charatin, Kapustka, Baku – Muçi. Na ławce rezerwowych pojawił się Carlitos. Goście rozpoczęli w składzie: Bielica - Paluszek, Janicki, Jensen - Olkowski, Kotzke, Krawczyk, Mvondo, Janža - Dadok, Cholewiak.

Już od pierwszych minut Legia grała dziwnie ospale, nie potrafiąc przenieść ciężaru gry na połowę gości. W 4. minucie blisko zdobycia bramki był Krawczyk, na szczęście z kilku metrów nie zdołał zmieścić piłki w bramce. W 7. minucie Legia odpowiedziała akcją, po której w niezłej sytuacji znalazł się Wszołek, ale nasz zawodnik zwlekał z decyzją i obyło się bez zagrożenia dla bramki Górnika. W 26. minucie Charatin sfaulował rywala kilka metrów przed boczną linią pola karnego. Nasz zawodnik został ukarany żółtą kartką, a goście zamienili stały fragment gry na bramkę. Dośrodkowanie z rzutu wolnego celnym strzałem z najbliższej odległości wykończył Paluszek. To zdarzenie nie obudziło legionistów, którzy nadal grali ślamazarnie i bardzo niepewnie w defensywie. W 37. minucie mogło być 0:2, ale sytuację uratował Tobiasz, który powstrzymał Dadoka. W doliczonym czasie gry żółtą kartkę ujrzał Mladenović.

Do przerwy było 0:1. O grze Legii nie dało się powiedzieć nic dobrego. Warto zauważyć, że trener gości musiał dokonać dwóch zmian w pierwszej części meczu. Boisko opuścili Kotzke i Dadok, a do gry weszli Kubica i Włodarczyk.

W Legii na drugą połowę nie wybiegli Johansson i Charatin. Jędrzejczyk przeszedł na prawą obronę, Augustyniak pojawił się na środku obrony, a drugą linię zasilił Slisz. W 51. minucie Josué uderzył z rzutu wolnego, niestety obok bramki. W 55. minucie prawą stroną ruszył Wszołek, ale dośrodkował zbyt głęboko, wprost w dłonie Bielicy. Minutę później było 0:2. Zupełnie zdezorientowani legioniści tylko przyglądali się jak goście rozgrywają piłkę z autu. W roli pechowego asystenta wystąpił Mladenović, który niezdarnie zagrał głową pod nogi Krawczyka. Pomocnik Górnika nie dał szans Tobiaszowi. W 62. minucie na boisku pojawił się Carlitos, który zastąpił Baku. Hiszpan kilka minut po wejściu oddał strzał, lecz było to słabe uderzenie. W 71. minucie piłka otarła się o poprzeczkę po strzale głową Muçiego. W 74. minucie Pich zmienił Kapustkę. W 84. minucie Legia zdobyła bramkę kontaktową. Dzięki weryfikacji VAR sędzia Kuźma zwrócił uwagę na uderzenie, które w polu karnym gości otrzymał Jędrzejczyk i podyktował rzut karny. Josué nie pomylił się i było 1:2. Tuż potem Rosołek zmienił Wszołka. W 87. minucie z rzutu wolnego uderzył Carlitos. Był to dobry, celny strzał, ale Bielica odbił piłkę na rzut rożny. W emocjonującej końcówce meczu żółtą kartkę ujrzał Jędrzejczyk, jednak to goście musieli kończyć w dziesięciu po tym jak drugą żółtą kartkę otrzymał Jensen. W doliczonym czasie gry Legia wyrównała. Mladenović przytomnie zgrał piłkę głową do Rose’a, który dopełnił formalności. Na zdobycie bramki wyrównującej legionistom zabrakło już czasu.

Naszej drużynie należą się brawa za walkę do końca. Emocje towarzyszyły kibicom do ostatnich minut meczu, a atmosfera na stadionie była znakomita mimo niekorzystnego wyniku. Gdyby sędzia przedłużył spotkanie o więcej minut (wydaje się, że miał ku temu podstawy) Legia prawdopodobnie wyszarpałaby trzy punkty.

Niestety trzeba jednocześnie przyznać, że jakość gry legionistów była w piątkowy wieczór bardzo niska. Górnik postawił zasieki w środku pola i zwłaszcza w pierwszej połowie grał z dużą intensywnością, szybko doskakując, wyprzedzając i nie pozostawiając wolnej przestrzeni ofensywnym graczom Legii. Goście przy tym sprawnie wykorzystywali luki w bocznych strefach boiska i bezpośrednimi zagraniami stwarzali zagrożenie pod bramką Tobiasza, dodatkowo wybijając Legię z uderzenia. Legia była niepokojąco bezradna wobec tych prostych środków, rażąc brakiem przyspieszenia gry i łatwo przegrywając pojedynki. Dowodem braku pomysłu Legii na grę były irytujące wycofania piłki do Tobiasza, niekiedy na ślepo, co sprowokowało przynajmniej dwa groźne zdarzenia pod naszą bramką. Kilku zawodników Legii przeszło obok meczu (choćby nieprzypadkowo zmienieni w przerwie Johansson i Charatin), co również daje do myślenia, bo trudno budować przyszłość na piłkarzach, którzy wyraźnego powodu nagle stają się cieniami samych siebie. Mecze nie będą wygrywać się Legii same, nie ma o tym mowy zwłaszcza gdy gra się na stojąco.

Dyskusja (4)
1sobota, 20, sierpnia 2022 11:38
Zbyszek
Gdybym prowadził jakąś audycję radiową lub telewizyjną to pewnikiem przy moim podłym charakterze jej tematem byłoby obnażanie niewiedzy tudzież zwykłej głupoty. Nie dlatego ,że ja taki mądry , ale dlatego ,że dziś nieuctwo nas zalewa, bo stało się modne czyli trendy.
Zacząć wypada od tego ,że nasza epoka wytwarza tyle informacji ,że nie ma nikogo, kto byłby w stanie objąć to wszystko rozumem. Przez parę ostatnich stuleci oświecenie i liberalizm wyrobiły w ludziach ogromne zaufanie do człowieka jako istoty racjonalnej. Sama istota demokracji oparta jest o pogląd ,że wyborca wie najlepiej , kapitalizm wolnorynkowy wierzy ,że klient ma zawsze rację, a liberalna edukacja uczy samodzielnego myślenia. Jednak współczesna nauka negatywnie weryfikuje to przeświadczenie i odrzuca zaufanie w racjonalizm jednostki. Nauka dowodzi, że większość podejmowanych przez ludzi decyzji oparta jest na reakcjach emocjonalnych i skrótach heurystycznych , a więc poza sferą mózgowej świadomości. Podobnym mitem jak racjonalność , jest i indywidualność . Ludzie jako zwierzęta stadne ( społeczne) myślą grupowo. Pojedynczy ludzie żenująco mało wiedzą o świecie, a w miarę rozwoju historii wiedzą jeszcze mniej. Ten fakt potwierdzają wszystkie eksperymenty psychologiczne. Lecz ta niewiedza nie przeszkadza w zabieraniu głosu na każdy temat i głoszeniu "prawd objawionych", dzięki którym można rzekomo rozwiązać każdy problem. Tej luki nie poprawia zapewnienie ludziom dodatkowych i lepszych informacji, bowiem wiara w to ,że zwiększy to racjonalizm jednostki jest złudna. Większość naszych poglądów kształtuje się w wyniku grupowego myślenia i oparta jest na lojalności wobec grupy. Jeżeli bowiem ktoś głosi poglądy sprzeczne z przekonaniami grupowymi to wychodzi na głupka, a nie na mędrca. A przecież nikt nie chce być uznanym za głupca. Nawet naukowcy nie są wolni od stadnego myślenia . Stąd tak opornie idzie obalanie błędnych teorii.
W piłce nożnej zachodzą dokładnie takie same mechanizmy , tylko ,że weryfikacja błędnych zapatrywań jest nieco łatwiejsza , bo sędzią jest wynik.

Nie twierdzę ,że trener Górnika Zabrze Bartosch Gaul jest głupcem ,ale to co mówi mnie bardziej śmieszy , niż przekonuje. Przed prawie 50 laty , jako kierownik niezbyt licznego działu, miałem przełożonego w randze wicedyrektora , który awansował z Grójca ( " O święta Trójca . I on też z Grójca") . I ten facet nie potrafił zaczynać inaczej przemowy jak tylko od : "Bo u nas w Grójcu ...", kiedy zwracał uwagę na coś co powinno być jego zdaniem inaczej zrobione to także zawsze było :" Bo u nas w Grójcu ...". W firmie się nie zakorzenił i wrócił tam skąd ród jego czyli do Grójca. Dokładnie takimi samym językiem operuje ten Gaul, tylko, że Grójec zastąpiony został Mainzem. Tak jak by ten Mainz to był nie przymierzając wzorzec metra z Sevres , a jeszcze bardziej wzór wzorów i szczyt szczytów ludzkich osiągnięć. A przecież był on i to krótko trenerem rezerw i to jest jego cały piłkarski świat. Śmieszny facet z prowincjonalnego klubiku gdzieś na zadupiu piłki pouczający na czym polega futbol. Staram się nie używać wielkich słów ,ale zatrudnienie kogoś takiego jak Gaul w klubie ESy i to opromienionym wielkimi sukcesami to brak szacunku dla naszej piłki.
Myślałem, że Legia wzorem Stali upokorzy chłopaczków od Gaula, ale się zawiodłem. Nie napiszę do czego my się po wczorajszym meczu nadajemy , bo to się nie nadaje do druku. Może rzeczywiście takie rezerwy Mainz to dla nas za wysokie progi.

Zespół Górnika jest bardzo źle zorganizowany, gra prostacko ,żeby nie rzec prymitywnie co Gawin trafnie zauważył. Obecny trener Górnika ustawia zespół na wzór niemiecki zadaniowo i pozycyjnie , w sumie nie dbając o to czy oni są w stanie z nałożonych obowiązków się wywiązać. Przykładowo w trójkowym systemie obrony na kluczowej pozycji środkowego wystawia Rafała Janickiego , który ma wielki zapał, wielkie chęci, jest dobrze przygotowany atletycznie ,ale w piłkę grać nie potrafi i do tego kiedy Bozia dawała ludziom koordynację ruchów to on ustawił się w innej kolejce. W drużynie Górnika środek obrony jest tym co fizycy nazywają "czarną dziurą". Tylko, że przeciwnicy Zabrzan muszą tę systemową słabość umieć wykorzystać. Na pewno tak się nie stanie , kiedy drużyna taka jak Legii nie biega, tylko stoi, a akcje podbramkowe przeprowadza nie środkiem ,ale bokami i kiedy nie ma przez ponad godzinę na boisku, nawet cienia środkowego napastnika .

Media narzuciły temat Carlitosa , który to temat zdominował doniesienia , tak jak by ten zawodnik miał być zbawcą Legii. Pamiętamy ,że on swego czasu w Legii raczej był, bo za dużo i za dobrze to się nie nagrał. Nie wiem czy całkiem słusznie został uznany za zbyt słabego na Legię i bez żalu pożegnany. Ja także miałem zastrzeżenia do jego postawy, bo wyszukiwał on sobie na boisku łatwizny , unikał walki, nie angażował środkowych obrońców rywali ,ale biegał tam gdzie jego pobyt był zbędny. Radził sobie tak sobie ,a nawet gorzej. Obecnie wiąże się z nim nadzieje ,że poprawi, że naprawi ,że uleczy ,że odmieni , że zbawi. A przecież on jest starszy, niż był i lepszy, niż był nie będzie. Carlitos to miara spadku klasy drużyny Legii.

Przyznam się ,że mam słabość do przesądnych ludzi, w tym piłkarskich trenerów. Wśród najbardziej znanych trzeba wymienić nieśmiertelnego gawędziarza Kazimierza Górskiego i oschłego elegancika Adama Nawałkę . I tę nić sympatii, bo sam nie jestem bez grzechu, przenoszę na trenera Runjaicza . On gdyby mógł to by rozgrywał wszystkie mecze w piątki ( pewno do wczoraj Smile oraz nigdy nie zmieniałby zwycięskiego składu.
Wyśmiewanie przesądów jest z gruntu niemądre, bo kłóci się z elementarną logiką. To przejaw prymitywnego materializmu. Znakomicie nielogiczność i bezużyteczność takiej postawy ukazał wybitny myśliciel ( fizyk ,matematyk, filozof) Blaise Pascal w odniesieniu do istnienia lub nieistnienia Boga. Stwierdził on ,że jeśli Boga nie ma to go nie ma czyli nikt na tym nie korzysta. Ale jeśli Bóg jest to ci co wierzą to korzystają, a ci co nie wierzą dostają w kuper. Więc korzystniej jest wierzyć. Z punktu widzenia etyki można Pascala uznać za protoplastę utylitaryzmu. Jest on autorem fundamentalnej zasady leżącej u podstaw aksjologii , która musi być oparta o autorytet moralny najwyższej rangi, bo :" Jeśli Boga nie ma to wszystko wolno". Prawie identycznie jest z przesądami. Nic nie szkodzi jak im się ulega , ba takie uleganie bywa pomocne .
Pomimo tej niteczki sympatii to nie mogę nie wyrazić swego zdecydowanie krytycznego stanowiska wobec zmian dokonanych w przerwie spotkania. Ja rozumiem, że trener ma wielce umiarkowany wpływ na realizację założeń taktycznych przez zawodników . Mam przekonanie ,że sztab drużyny nie tylko uczulił zawodników na agresywna grę rywali, ale i wskazał co trzeba robić, aby się tym zakusom zamknięcia przestrzeni przeciwstawić. Widzieliśmy ,że zawodnicy tych zadań w I połowie nie wykonali ,jak by uznając ,że stanie jest korzystniejsze, niż bieganie. Tylko, że dokonane zmiany w przerwie były przeciwne interesowi Legii ,a zgodne z interesami Górnika . Bowiem wzmocnienie defensywy przez dwóch typowych defensywnych pomocników było wyłącznie bierną i niemądrą reakcją na zagrożenie z ich strony , bo oznaczało poddanie się dyktatowi boiskowemu Górnika . Mieliśmy nadal się bronić, tylko większymi siłami . W moim przekonaniu potrzebne było natychmiastowe odebranie inicjatywy rywalom poprzez wzmocnienie ofensywy zawodnikami doświadczonymi o sporych umiejętnościach technicznych jak np. Carlitos. Dopiero trzeba było utraty drugiej bramki ,aby trener pojął i zmienił swój błędny ogląd sytuacyjny.
Legia grając z tak dziurawym i prymitywnym zespołem jak Górnik musi zdobyć przewagę, nie może pozwalać rywalom na bezkarne hasanie po boisku. A ten stan można osiągnąć poprzez zmuszanie ich do zajęcia się obroną własnej bramki. A tak jak w I połowie wczoraj to oni nas do tego przegranego zadania przymuszali . Dotychczasowe spotkania , a nawet ich połowy dowodzą, że Legia atakująca to Legia wygrywająca, a Legia reaktywna to chłopaczek do bicia.
Ktoś powie ,że wróciliśmy z dalekiej podróży ,a ja zapytam : po jaką cholerę się w tę niebezpieczną drogę wybraliśmy ?.

Zespół Górnika na nas od początku napadł , czym nasz zespół całkowicie sparaliżował. Górnik zastosował metodę niepozwalania grania naszej drużynie. To założenie oblekło się wieloma opracowaniami jakie to takie quasizorganizowanie ma zalety. Jak dowiedziono to papier wszystko przyjmie, lecz jak by nie wydziwiać, to to co jest anty jest przeciwskuteczne , bo przecież ono działa w obie strony , a nie w jedną. W gawędzie o tapetowaniu futbolu wspominam powiedzenie Kazimierza Górskiego ,że "Gra się tak jak przeciwnik pozwala' , które doskonale opisuje sytuację , gdyż na boisku są dwie drużyny i obie są dla siebie przeciwnikami i obie pozwalają lub nie sobie na granie. Nie jest więc tak ,że przeszkadzając grać rywalom, sobie jednocześnie grę ułatwiamy. To tak nie działa pod warunkiem, że się takim zamysłom przeciwdziała. Drużyna napadnięta musi unikać zepchnięcia do głębokiej obrony. musi trzymać rywali w bezpiecznej odległości od własnej bramki, musi unikać strat piłki. Zawodnicy Legii w I połowie wczorajszego spotkania popadli w stupor, zamiast unikać rozjuszonych rywali i wykorzystywać ich błędy techniczne zmienili się z uczestników meczu w widzów i to niezbyt zainteresowanych przebiegiem zdarzeń. Trener Legii opowiadał przed meczem o dobrej atmosferze na treningach tylko, że nie powiedział o czym to niby ma świadczyć. Ja wolę więcej potu i złości na ćwiczeniach ,a mnie krwi i ran na polu walki.

O takich meczach jak wczorajszy postronni obserwatorzy powiadają, że są super ciekawe. Ma to wynikać z faktu, że drużyna uznawana za słabszą kiedy zdobywa jako pierwsza bramkę to niejako wymusza na tej niby lepszej zwiększenie aktywności w kierunku odrobienia strat - co korzystnie wpływa na widowiskowość. Ja łapię się na tym, że gdzieś ( każdy wie gdzie i jak głęboko) mam to pieprzenie . Ja dla higieny psychicznej zdecydowanie preferuję spokojne, wręcz dostojne ogrywanie frajerów, zdobywanie przewagi bramkowej i utrzymywanie jej do końcowego gwizdka. Nie akceptuję narażania mnie na takie despekty jak wczoraj .
Legi nie przystoi ,aby dawała się tak zdominować jak w i połowie. To wstyd, po prostu wstyd.
Przebieg II polowy tej skazy nie zmyje.

Młody sędzia ( 31 lat) Łukasz Kuźma wybitnie mi konweniuje. Jestem bowiem mocno krytyczny wobec pedagogicznej teorii o wychowawczej roli kar i nagród czego przejawem jest system stopni w szkole. Wedle psychologii to przekonanie nauczycieli nie działa w świecie ludzi dorosłych. Przenosząc tę wiedzę na światek sędziowski to byli i są tacy , którzy wierzą ,że karanie przy pomocy kartek jest metodą na panowanie nad wydarzeniami na boisku i zachowaniem piłkarzy ( pierwszym z nich był Grzegorz Aleksandrowicz a sprawnym kontynuatorem Alojzy Jarguz) co mnie przypomina nieudolne poskramianie dzikich zwierząt w cyrku. Byli i są tacy, którzy chowają kartki głęboko i wyciągają je tylko wówczas, gdy muszą czyli kiedy karanie nie ma charakteru pseudowychowawczego ,ale jest wyłącznie działaniem sankcyjnym. Jest wina , jest kara. Ktoś powie ,że o kartkach przesądzają przepisy, tylko, że to nie one sięgają do kieszeni po kartki ,ale konkretni ludzie. Sędzia Kuźma , nie w pierwszym meczu, dowodzi, że nie robi za nauczyciela, że przy pomocy kartek sztucznie nie podnosi sobie prestiżu, ale pozwala grać, bo wie, że futbol to domena zdrowych, silnych, walecznych mężczyzn. Wczoraj miał trudne zadanie ,ale umiejętnie korzystając z VAR wywiązał się z niego w stopniu wysokim.
2sobota, 20, sierpnia 2022 12:42
Senator
Kolejny trener nie potrafi przekonać zawodników do gry przez pełne 90 minut . Przypomnijcie mi proszę kiedy ostatnio zagraliśmy mecz w którym piłkarze grali na przyzwoitym poziomie całe 90 minut ? Oczywiście rozumiem pewne spowolnienie , rozluźnienie przez 15-20 minut ale my gramy albo dobrze pierwszą albo drugą połowę, a często zdarza się dobre 10 minut jak ostatnio z Piastem . Pyk dwie bramki w 5 minut i można dalej pozorować grę. Niedopuszczalne są takie różnice w grze, patrząc na zaangażowanie. Jest zdecydowanie więcej przykładów, jak zaczyna się palić w d… to zaczynamy grać bardzo przyzwoicie, niż meczów w których gramy na pełnym zaangażowaniu cały.
3sobota, 20, sierpnia 2022 17:15
CTP
Patrząc na to statystycznie, to postęp jakiś jest. Grając w podobny sposób z Cracovią dostaliśmy 3 gongi i nie było wątpliwości, kto był lepszy w tamtym meczu. Tutaj wyciągnęliśmy remis i gdyby mecz potrwał te 5 minut dłużej, to pewnie byśmy go wygrali.
Ale, w mojej opinii, i wówczas i wczoraj Legia nie grała optymalnym składem. Zaznaczam: w mojej ocenie. Wtedy pożegnaliśmy Wieteskę a Mladen pojechał "rodzić" i nam się ta defensywa trochę rozjechała. A teraz uważam, że optymalna 11-tka Legii, to ta z Maikiem i Jędzą na środku obrony, Augustyniakiem na "szóstce" i Carlitosem na "dziewiątce".
Rose, według mnie, to jeden z najsłabszych defensorów jacy kiedykolwiek grali w Legii. Jest słaby technicznie, mało zwrotny a na dodatek kompletnie nie potrafi przewidywać sytuacji w polu karnym. Jędza, to przy nim prawie jak Puyol. Wczoraj wystarczyło, że zszedł Johanson, Jędza został przesunięty na PO i od razu zaczęło się gotować w naszym polu karnym.
Nawrocki zagrał w środę w meczu rezerw i mam nadzieję, że za chwilę wróci do jedynki.
4sobota, 20, sierpnia 2022 18:15
Zbyszek
Chciałbym zwrócić uwagę Panów na ten fragment sprawozdania Gawina w którym trafnie domniemywa, że gdyby spotkanie trwało jeszcze te kilka minut dłużej to Legia pewno by przechyliła szalę na swoją stronę. Ja natomiast zarzucam trenerowi ,że zmarnował kilkanaście minut na dokonanie jałowych zmian w składzie. Gdyby na boisko od początku II połowy weszli ci ,którzy wnieśli entuzjazm od 65' to nie byłoby załamywania rąk, że mecz trwał za krótko .
Oddzielną sprawą wymagającą zbadania i podjęcia konkretnych decyzji jest sabotowanie przez zawodników zadań jakie otrzymują do wykonania na mecz . Nie do akceptacji jest sytuacja w której sztab nakazuje aktywne przeciwdziałanie pseudoszturmowi słabszego rywala ,a zawodnicy te polecenia olewają i nawet nie udają, że biegają, że przeszkadzają. Ja rozumiem słabość kadrową Legii tak jeżeli idzie o ilość jak i jakość graczy ,ale tolerować bezczelnego nieróbstwa nie wolno. Nie winię za taki dobór personalny obecnego dyrektora i trenera, mając tylko nadzieję, że do Legii nie trafią już zawodnicy , którzy zaliczyli po kilkanaście klubów w żadnym nie zagrzewając miejsca dłużej niż rok. Takie podejście zawodników do swego zawodu oznacza bowiem ,że tym wędrowniczkom nie zależy na żadnych sportowych sukcesach ,ale wyłącznie na pieniądzach. Ta kwestia to nie tylko sprawa sztabu ,ale i kierownictwa klubu , w tym Jacka Zielińskiego , bo w sumie chodzi o to kto będzie nadawał kierunek i kto będzie decydował czy trener czy leniwi zawodnicy. Jeżeli tego problemu w szybkim czasie się nie rozwiąże to stale będziemy uzależnieni od dobrych chęci piłkarzy lub ich fanaberii ,a nie od profesjonalizmu i nigdy nie będziemy wiedzieli jak zagrają czy zechcą walczyć czy też nie. To jest znane od wieków pytanie : kto sprawuje realną władzę, kto rządzi czyli czy koniem kieruje woźnica czy koń woźnicą. Gdyby to co wyczyniali gracze z Górnikiem w I połowie było incydentalne to można by to pominąć ,ale taka postawa zaczyna wchodzić naszej drużynie w nawyk.
Kierownictwo klubu musi wreszcie dostrzec ,że klub oprócz drzwi wejściowych dysponuje także drzwiami wyjściowymi.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1