A+ A A-

Banik - Legia 2-2: Wyrównane szanse

W drugiej rundzie eliminacji do Ligi Europy Legia zmierzyła się na wyjeździe z Banikiem Ostrawa. Mecz zakończył się zasłużonym remisem, który oznacza, że kwestia awansu pozostaje otwarta. Legia dwukrotnie goniła wynik. Autorami bramek dla naszej drużyny byli Kapustka i Nsame.

 

Wyjściowa jedenastka Legii wyglądała następująco: Tobiasz – Wszołek, Ziółkowski, Kapuadi, Vinagre – Kapustka, Augustyniak, Elitim – Chodyna, Szkurin, Morishita. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Holec – Frydrych, Chaluš, Pojezný – Buchta, Boula, Rigo, Holzer – Šín, Prekop, Kubala.

Już w pierwszej minucie doszło do ogromnego zamieszania w polu karnym Legii. Piłka odbiła się od poprzeczki, wróciła w pole karne i została wybita przez naszych obrońców. Legia odpowiedziała niecelnym strzałem Elitima. W 3. minucie gospodarze krótko rozegrali rzut rożny. Buchta uderzył mocno z dystansu. Piłka minęła bramkę Legii. W kolejnych minutach mecz się uspokoił i kiedy wydawało się, że Legia przejmuje inicjatywę, gospodarze objęli prowadzenie. W 13. minucie Šín i Prekop wymienili się podaniami. Šín łatwo wymanewrował Augustyniaka w polu karnym i pokonał Tobiasza strzałem z lewej nogi. W 17. minucie blisko podwyższenia prowadzenia Banika był Buchta, który zamknął akcję swojej drużyny na długim słupku, jednak uderzył niecelnie. Minutę później Rigo potężnie uderzył z rzutu wolnego, nieznacznie się myląc. W tym fragmencie meczu legioniści nie radzili sobie z szybką grą piłką w wykonaniu Banika. W 22. minucie gospodarze zostali zmuszeni do dokonania zmiany. Boisko opuścił kontuzjowany Holzer, w miejsce którego pojawił się Brazylijczyk Ewerton. W 32. minucie Legia wyrównała. Augustyniak dobrze wypatrzył Wszołka, który wycofał piłkę do Kapustki. Kapustka uderzył z pierwszej piłki z linii pola karnego i zaskoczył Holca. Było 1:1. Końcówka pierwszej połowy należała do naszej drużyny. W 39. minucie legioniści efektownie rozegrali piłkę na prawej stronie boiska, Wszołek wbiegł w pole karne, jednak zawiodło ostatnie podanie. W 44. minucie Morishita dośrodkował z lewej strony boiska. Chodyna zmarnował wyśmienitą sytuację, pudłując z odległości jednego metra. W doliczonym czasie gry Wszołek uderzył głową po dośrodkowaniu Morishity, ale piłka przeszła nad bramką. 

Remisowy wynik do przerwy był odzwierciedleniem wydarzeń na boisku. Legia długimi fragmentami przeważała, spokojnie utrzymując się przy piłce na połowie gospodarzy. Czesi atakowali zrywami, szybko i prostymi środkami, jednak każdy ich atak sprawiał problemy naszej defensywie.

W 47. minucie Legia zaatakowała z kontry po rzucie rożnym Banika, niestety Chodyna nie zdołał obsłużyć Morishity. W 54. minucie Legii dopisało szczęście. Piłka najpierw odbiła się od słupka bramki naszej drużyny, a następnie została w ostatniej chwili wybita przez Kapustkę. W 59. minucie Augustyniak ujrzał żółtą kartkę po tym jak z premedytacją sfaulował Šína. W 61. minucie Nsame zastąpił Szkurina. W 62. minucie Nsame otrzymał podanie od Elitima, uderzył, ale skończyło się tylko rzutem rożnym. W 65. minucie Banik zdobył drugą bramkę. Stratę pod polem karnym zanotował Elitim, do którego niewygodne podanie posłał Chodyna. Piłkę przejął Frydrych, oddał soczysty strzał i było 2:1 dla Czechów. W 69. minucie Vinagre dośrodkował piłkę w pole karne do Chodyny, niestety uderzenie naszego zawodnika było zbyt lekkie. W 70. minucie strzał Kapustki minął bramkę gospodarzy w minimalnej odległości. W 73. minucie z boiska zeszli Chodyna i Morishita, których zastąpili Biczachczjan i Stojanović. W kolejnych minutach Legia przeważała, ale ataki naszego zespołu zbyt często były chaotyczne i niedokładne. W 83. minucie Gonçalves zastąpił Kapustkę. W 85. minucie gospodarze byli blisko powodzenia po kontrze, na szczęście piłka minęła bramkę Tobiasza. W 88. minucie Legia wyrównała. Elitim otrzymał podanie od Stojanovicia i dośrodkował do Nsame, który z kilku metrów umieścił piłkę w bramce. W doliczonym czasie gry żółtą kartkę za faul ujrzał Biczachczjan. Gospodarze mieli rzut wolny, po którym Frydrych umieścił piłkę w bramce, na szczęście sędziowie dostrzegli spalonego.

Nie był to dobry mecz w wykonaniu Legii. Można było odnieść wrażenie, że nasza drużyna dysponuje lepszą kulturą gry i wyższymi umiejętnościami niż Banik, ale legioniści prowadzili grę w jednostajnym tempie, stwarzając niewiele czystych sytuacji pod bramką przeciwnika. Gospodarze mieli zupełnie inny pomysł na mecz i niewiele brakowało, by to oni byli górą. W rewanżu Legia musi zagrać zdecydowanie lepiej.

Dyskusja (11)
1czwartek, 24, lipiec 2025 22:11
Senator
Miło się czytało te fragmenty w których sir Gawin opisywał naszą przewagę . Wynik moim zdaniem ok . Oczywiście nic nie jest rozstrzygnięte, ale każda wygrana daje nam awans . Ja dalej uważam , że rezygnacja z handicapu bramki na wyjeździe w przypadku remisu liczą się podwójnie za duży błąd .
2czwartek, 24, lipiec 2025 23:34
gawin76
Ciekaw jestem składu na Koronę, będzie rotacja, czy raczej zgrywanie pierwszej jedenastki.

Tak, chwilami naprawdę ładnie wygląda to nasze granie, płynnie, w ogóle trzeba przyznać, że póki co całkiem obiecująco wygląda praca Iordănescu.

Ale żeby nie było za optymistycznie to dodam, że natychmiast przypomina mi się jak próbował grać Runjaić dwa sezony temu i jak szybko ligowi przeciwnicy zaczęli nas czytać, oddawali nam piłkę i czekali na szybkie ataki po przejęciu piłki. To samo zrobił dziś Banik, a my popełnialiśmy te same błędy co wtedy, z jednej strony nieskuteczność, z drugiej dziurawa obrona. W dłuższej perspektywie też niepokoi, że mamy za krótką kołderkę w środku pola, wypadną tam z jakichś względów Kapustka i Elitim i będzie koniec z taką grą, tu koniecznie musi przyjść minimum jeszcze jeden zawodnik. Mówi się o D. Szymańskim do rywalizacji z Augustyniakiem, ale nie mam przekonania czy to wystarczy.
3piątek, 25, lipiec 2025 08:28
dalkub
Banik Ostrawa ma przychody około 9 mln Euro, czyli jakieś 37-38 mln pln, Legia ma przychody w okolicy 200 mln pln czyli jakieś 5-6 razy więcej. Na boisku nie widziałem żadnej różnicy, co przywodzi mnie do konstatacji, że w Legii nie potrafi się zarządzać sporą kasą jaką klub zwyczajnie posiada. Mecz przeciętny, Legii gra męczy mnie od dawna i trwa to dalej niestety
4piątek, 25, lipiec 2025 15:21
Baron
Generalnie to nie spodziewałem się innego meczu, niestety ale jak to często bywa największym wrogiem Legii jest ... sama Legia, nie pierwszy już raz zresztą.
Hapal dobrze rozgryzł Legię, że ta lubi i umie utrzymać się przy piłce i ustawił swój zespół na kontry, które były bardzo groźne. Czeskie drużyny generalnie są zazwyczaj dobrze ustawione taktycznie, zdyscyplinowane i grające do końca, co wczoraj pokazał Banik, który niewiele by brakowało aby wygrał ten mecz w samej końcówce. Mimo wszystko w rewanżu faworytem jak dla mnie będzie Legia.
No i niestety ale po tym meczu bardzo mocno dla niego samego dostał Chodyna i niestety ale bardzo słusznie. Legia go przerasta nie pierwszy raz zresztą, spieprzył nie 100% szansę tylko 200%, wrzucił na minę Elitima, podając mu pod presją piłkę przed naszym polem karnym, którą stracił i padła bramka dla Czechów. Bardzo dobrze to widać na powtórce zza bramki Tobiasza.
Trener Iordanescu zwrócił na niego uwagę (nie bezpośrednio) w wypowiedzi pomeczowej -

"– Zabrakło nam dwóch rzeczy. Po pierwsze, nie zachowaliśmy zimnej krwi. Mieliśmy kapitalną okazję pod koniec pierwszej połowy, której nie wykorzystaliśmy. Takie szanse, szczególnie w Europie, muszą kończyć się bramkami. Druga sprawa to naiwność. Kontrolowaliśmy 80 proc. spotkania, a mogliśmy przegrać."
5sobota, 26, lipiec 2025 15:54
iocosus
Senator: „uważam , że rezygnacja z handicapu bramki na wyjeździe w przypadku remisu liczą się podwójnie za duży błąd” – ciekawa kwestia. Początkowo też tak miałem, to znaczy nie byłem zwolennikiem. Poprzednie zasady sprzyjały maluczkim (czyli nam! Wink ), łatwiej było wyeliminować faworytów, ale też preferowały kalkulacje, wyrachowanie i zachowawczośc w grze. Przykładowo, przy jednej kontrze i fartownym 1:1 na wyjeździe w pierwszym meczu, w drugim gospodarza satysfakcjonowało już „zwycięskie” 0:0. Dla słabych tworzyła się okazja „postawienia autobusu” i modlitwy o dowiezienie bezbramkowego wyniku do końcowego gwizdka sędziego. Sądzę ze obecne zasady są sprawiedliwsze, służą drużynom ofensywie nastawionym, a nie „głęboko okopanym w zasiekach” i liczących tylko na kontry.

Gawin: „przypomina mi się jak próbował grać Runjaić dwa sezony temu i jak szybko ligowi przeciwnicy zaczęli nas czytać, oddawali nam piłkę i czekali na szybkie ataki po przejęciu piłki. To samo zrobił dziś Banik, a my popełnialiśmy te same błędy co wtedy, z jednej strony nieskuteczność, z drugiej dziurawa obrona.”
Baron: „Hapal dobrze rozgryzł Legię, że ta lubi i umie utrzymać się przy piłce i ustawił swój zespół na kontry, które były bardzo groźne. Czeskie drużyny generalnie są zazwyczaj dobrze ustawione taktycznie, zdyscyplinowane i grające do końca, co wczoraj pokazał Banik, który niewiele by brakowało aby wygrał ten mecz w samej końcówce.”

Dokładnie! Jesteśmy w stanie zdominować Banik bo on jakimś super monolitem w defensywie nie jest, w bramce herosa też raczej nie mają, zatem można liczyć, że wcześniej czy później pod naporem pękną, ale dążąc do tego nasi goście w rewanżu mogą też nas łatwo skarcić, niby odpuszczą pole, ale tylko dlatego żeby zaskoczyć skokami pressingowymi i kontratakiem po nich. Sfg też wydaje się, że mają przećwiczone i opracowane. Dla mnie szanse są fifty fifty, no może 51/49 dla nas.

Gawin: „niepokoi, że mamy za krótką kołderkę w środku pola, wypadną tam z jakichś względów Kapustka i Elitim i będzie koniec z taką grą, tu koniecznie musi przyjść minimum jeszcze jeden zawodnik.”- jesienią zeszłego roku nigdy nie przyszło by mi to do głowy, ale dziś mogę zaryzykować twierdzenie, że Elitima i Kapustkę na „8” jest w stanie zastąpić Goncalves, może nie w stu procentach, szczególnie Kolumbijczyka, ale jednak. Mam również nadzieję, że swoje szanse powinien otrzymywać Wojtek Urbański, a w takim razie, chyba go również widzę raczej jako zmiennika wymienionej dwójki niż skrzydłowych.
Natomiast ze smutkiem muszę skonstatować że „na dziś” Rafał Augustyniak „nie dowozi”. Lubię pana Rafała, fajny facet, defensywny pomocnik w dawnym stylu co mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, ale ten pierwszy mecz z Banikiem może mu się śnić jako koszmar. Przykro to stwierdzić, ale napisanie, że został obnażony nie będzie zbytnią przesadą. Przy tej dyspozycji, a raczej niedyspozycji gracza na „6” mamy dziurę w środku pola. Co gorsze, nie przekonuje mnie potencjalne sprowadzanie Damiana Szymańskiego, mam dużą obawę, że byłaby to zamiana „siekierki na kijek”. Oyedele – brak, Augustyniak – pod formą, Szymański – wielki znak zapytania. Houston mamy problem na „6”!

Mhm, cholera, wszyscy teraz piszą i mówią o tym Oskarze Repce! Trochę zerkałem na Raków w pierwszej kolejce i przyznaję, że i na mnie zrobił wrażenie, Po meczu z Rakowa z Żyliną zaś czytam:
- Oskar Repka na „szóstce” w polskiej kadrze i może człowiek byłby jakiś spokojniejszy. Boiskowy drapieżnik - ocenił na portalu X Marcin Borzęcki z Eleven Sports i Kanału Sportowego.
- Marek Papszun mówi, że Repka ma łatwiejsze wejście dzięki temu, gdzie wcześniej grał - czyli w mini Rakowie. Rafał Górak sporo czerpał z gry częstochowian - powiedział z kolei Łukasz Olkowicz (Przegląd Sportowy) w programie Meczyków.
– Repka to absolutny szef, topowy transfer Rakowa. On ma udział przy każdej bramce. Ze względu na umiejętność znalezienia się w polu karnym przypomina mi Radosława Kałużnego. Ma warunki fizyczne, wejście w drugie tempo, jest przydatny przy stałych fragmentach. Jest też dosyć mocno zaprzyjaźniony z piłką. To nie jest jakiś “toporek”. Potrafi zmienić stronę i tempo rozgrywania akcji, ma dobry przerzut, jest odpowiedzialny taktycznie – wyliczał Mateusz Borek w kanale Sportowym.
Repka jest już pchany do reprezentacji –„Repka na reprę”. Trochę szaleństwo, ale oczami wyobraźni też chciałbym to zobaczyć, tylko że takie „kibicowskie chciejstwo” może być szybko poskromione gdyby choćby i Holendrzy zrobili z Repki kołowrotek i biedak nie wiedziałby w którą stronę się obracać. Natomiast gdyby na takim poziomie , przy takiej intensywności i dynamice gry Oskar Repka dawał radę to ... Raków zrobił mega interes kontraktując go za 700 tys €. a my w Legii przegapiliśmy grajka z poziomu Ekstraklasy, który wydaje się nam na pozycji niezbędny.

Druga dygresja, też związana z Rakowem. Kontraktują Pieńkę i tego transferu kompletnie nie rozumiem. To znaczy dobrze, że Pieńko odchodzi z Zagłębia, bo tam stał w miejscu, czyli raczej cofał się w rozwoju, ale jak go Papszun widzi w swoim systemie, to zachodzę w głowę? Widziałbym Pieńkę w Lechu, w Jadze, w Legii, ale u Papszuna nie przypuszczałem że taki typ „miękkiego napastnika” znajdzie akceptację!? Jeżeli trener Rakowa ma na niego pomysł i rozwinie i wykorzysta talent Pieńki, to potencjalnie jest to grajek do wytransferowania do Europy za rekordową kasę. Pytanie czy ten „potencjał” zostanie jednak w systemie gry Rakowa uwolniony!?

Dalkub: „Banik Ostrawa ma przychody około 9 mln Euro, czyli jakieś 37-38 mln pln, Legia ma przychody w okolicy 200 mln pln czyli jakieś 5-6 razy więcej. Na boisku nie widziałem żadnej różnicy” – ok., ale kadra Legii wyceniana jest na 34 mln €, a kadra Banika na 25 mln €, czyli niewiele mniej niż szacowana jest Jaga – 28 mln €, a więcej niż choćby Pogoń Szczecin – 21 mln €.
Przy tych szacunkach Legię należy uważać za faworyta, ale nie takiego z kategorii „pewniaków”, a wręcz o wyniku meczu może decydować wyświechtana „dyspozycja dnia”.
***
Strajk zawieszony – całe szczęście, gdyby był kontynuowany w obecnej chwili to słów by zabrakło..
***
Donoszą, że Kapuadim interesuje się Anderlecht – „za frytki” go nie puścimy, a moim zdaniem gdyby odszedł to para Ziółkowski – Pankov też powinna dać radę.
6niedziela, 27, lipiec 2025 09:02
dalkub
Iocosus - tylko że to co przedstawiłeś tylko potwierdza moją tezę o totalnej niekompetencji Legii która dysponując wielokrotnie większym budżetem buduje kadrę z potencjałem Banika Ostrawa. Oni potrafią wydać wiele mniej grać z nami na równi, my dysponując budżetem na innym poziomie ściągamy szrot niewarty tej kasy - taka to rożnica
7niedziela, 27, lipiec 2025 10:01
gawin76
Dla mnie szanse są fifty fifty, no może 51/49 dla nas.

Nie no, wg mnie Iocosusie jakieś 70:30 dla nas, co nie znaczy, że nie będziemy się mordować w tym meczu, zwłaszcza jeżeli Czechom wyjdzie kontra i trzeba będzie gonić wynik.

Co gorsze, nie przekonuje mnie potencjalne sprowadzanie Damiana Szymańskiego, mam dużą obawę, że byłaby to zamiana „siekierki na kijek”.

Sprowadzenie Szymańskiego byłoby (będzie?) sygnałem, że Iordanescu potrzebuje zawodnika o takim właśnie profilu, a manewr z siekierką i kijkiem jest celowy, co mimo wszystko można zrozumieć, bo w tej chwili nie ma żadnego zastępstwa dla Augustyniaka. Dlaczego nie spojrzeliśmy w stronę Repki, hm, nie wykluczam, że po okresie, w którym Legia penetrowała głównie krajowy rynek, teraz będzie szukać wszędzie tylko nie w Ekstraklasie, to byłoby nawet w naszym stylu Wink

Oczywiście Szymański nie rozwiąże w żaden sposób potencjalnego problemu z kreacją w środku pola. Inna sprawa, że musielibyśmy zrobić naprawdę mocny transfer, obawiam się, że nie jest łatwo znaleźć kogoś, kto wyjdzie na trening i pokaże, że jest w stanie posadzić Bartka Kapustkę na ławie, zresztą pisaliśmy o tym parę miesięcy temu.

Oni potrafią wydać wiele mniej grać z nami na równi, my dysponując budżetem na innym poziomie ściągamy szrot niewarty tej kasy

Dalkubie, tylko że to jest problem tak naprawdę nie Legii tylko całej Ekstraklasy, z którą szczególnie często kontrastuje się właśnie ligę czeską. Banik byłby w dolnej części naszej ligi pod względem wysokości budżetu, a na boisku na pewno w ścisłej czołówce.

Większy zgryz jest taki, że budżet Legii jest tak rozdmuchany, że może i jest w nim 210 milionów, ale na pensje zawodników pewnie maksymalnie około 40 milionów, to jest niespotykanie niska proporcja.
8poniedziałek, 28, lipiec 2025 13:38
dalkub
te 40 ml to chyba trochę mało, ale ok niech będzie i tyle to pewnie ze 2-3 razy więcej niż Banik - widać było różnicę?
Ja wiem że polskie kluby przepłacają, nie rozumiem po co? Scouting, systemy, komputery itd. po czym przyjeżdża gość i widać że no nie, nie nadaje się
9wtorek, 29, lipiec 2025 07:35
gawin76
Źródło jest na przykład tutaj: Zarobki piłkarzy w Ekstraklasie, ale wydaje mi się, że ta kwota (35 milionów złotych, zakładam, że teraz jest trochę wyższa) krążyła w różnych miejscach. Oczywiście, że i tak jest wyższa niż to co płaci Banik i oczywiście, że w czwartek nie było widać różnicy, ale pojedynczy mecz czy nawet dwumecz zawsze będzie kiepskim punktem odniesienia (np. jakim sposobem pokonaliśmy rok temu Betis, skoro oni wydają na pensje 8-10 razy tyle co my).

Natomiast problem przepłacania w skali ogólnopolskiej na pewno istnieje, my jako liga mamy zauważalne pieniądze, bez wątpienia znacznie większe niż powiedzmy 15 lat temu, są to pieniądze pozwalające na podjęcie pewnej aktywności na rynku transferowym, ale jednak nie takie, żeby przyniosły one natychmiastową, radykalną poprawę poziomu poszczególnych klubów. Dlaczego za te pieniądze przepłacamy średniej jakości zawodników? To jest szereg kwestii, przede wszystkim ambicja i niecierpliwość właścicieli klubów, ale też konkurencja wewnętrzna i zewnętrzna (o chociażby przypadek Rejczyka), czy niski poziom wyszkolenia zawodników rodzimego chowu, względnie brak zaufania do tych zawodników lub umiejętności wprowadzania ich na szczebel ligowy.

Ostatnie sezony dają delikatną nadzieję, że to się jednak trochę zmienia na lepsze, przy czym tu każdy kolejny sezon będzie weryfikacją.
10wtorek, 29, lipiec 2025 13:34
Senator
Ja tylko małe wtrącenie na temat budżetu . Słuchałem wywiadu z panem Herą i on tam takie rzeczy opowiadał, że już mnie nie dziwi dlaczego my mamy takie wydatki . Akademia : dietetycy , wyżywienie , szkoła i inne cuda na kiju . Osobiście nie miałem pojęcia , że Legia to tak duże przedsiębiorstwo.
11wtorek, 29, lipiec 2025 15:31
gawin76
Otóż to Senatorze, budżet płacowy klubu to powinno być 50-60% całości budżetu, takie są przynajmniej rekomendacje UEFA, nie więcej, bo wtedy pojawia się ryzyko wdepnięcia na minę reguł Financial Fair Play. Natomiast w Legii jest zauważalnie mniej i to jest związane właśnie z tym o czym piszesz, z rozrostem Legii jako przedsiębiorstwa. To na pewno trochę wpływa na realia, w jakich może poruszać się Żewłakow, i w jakiś sposób nas ogranicza. My oczywiście prężymy muskuły najwyższymi kwotami w Polsce, ale jednak w żadnym wypadku nie stać nas na piłkarzy z tej półki co Arnautović (2,5 miliona euro netto rocznie w Crvenej Zvezdzie!). Gdyby Legia rzeczywiście miała corocznie stabilne przychody na poziomie 200-250 milionów złotych i mogła co sezon płacić piłkarzom pensje w wysokości 120-150 milionów złotych to wtedy faktycznie gralibyśmy w zupełnie innej lidze finansowej, niestety na to się w najbliższym czasie nie zanosi.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1