A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

AEK Larnaka - Legia 4-1: Alarm

Legia przegrała pierwszy mecz w sezonie. Nastąpiło to w Larnace w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Legia przegrała wyraźnie i zasłużenie, ogromnie komplikując sobie drogę do fazy ligowej europejskich pucharów. W drugiej połowie legioniści zostali wręcz znokautowani przez cypryjski zespół.

 

Trener Iordănescu postawił na drużynę w składzie: Tobiasz – Wszołek, Ziółkowski, Kapuadi, Vinagre – Kapustka, Augustyniak, Gonçalves – Biczachczjan, Nsame, Stojanović. Skład gospodarzy wyglądał następująco: Alomerović – Ekpolo, Roberge, García, Gnali – Ledes, Miličević, Pons – Ivanović, Angielski, Chacón.

W 2. minucie Legia zaatakowała, Nsame otrzymał prostopadłe podanie od Gonçalvesa i z ostrego kąta umieścił piłkę w bramce. Niestety sędziowie anulowali to trafienie z powodu spalonego. W kolejnych minutach groźniejsi byli gospodarze. W 8. minucie Roberge uderzył głową po rzucie rożnym. Piłka odbiła się od poprzeczki. W 16. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Wzorowe rozegranie na lewym skrzydle wyprowadziło na korzystną pozycję Ponsa. Pons zbiegł do środka, uderzył, piłka odbiła się od Ziółkowskiego i było 1:0 dla AEK. W 18. minucie Kapustka dośrodkował piłkę z rzutu wolnego. Nsame znakomicie uderzył głową i było 1:1. W 27. minucie gospodarze musieli dokonać roszady na środku obrony. Boisko opuścił kontuzjowany Roberge, którego zastąpił Miramón. W 29. minucie Nsame przejął piłkę po fatalnym błędzie wprowadzonego przed momentem zawodnika gospodarzy. Nasz napastnik tym razem nie zdołał pokonać Alomerovicia. Kilka sekund później Nsame wyłożył piłkę Kapustce, ten uderzył, ale Alomerović odbił ten strzał. W końcówce gospodarze utrzymywali piłkę w ataku pozycyjnym. W doliczonym czasie gry żółtą kartką upomniany został Biczachczjan. Wkrótce potem atak Legii mógł doprowadzić do bramki do szatni, jednak Alomerović zatrzymał strzał Wszołka. 

Do przerwy było 1:1 i był to zasłużony wynik. Legia nie była w stanie przejąć kontroli nad meczem. Gospodarze imponowali ruchliwością i umiejętnością wypracowania przewagi liczebnej w bocznych strefach boiska.

W 48. minucie AEK zdobył bramkę na 2:1. Legia słabo wykonała rzut rożny i gospodarze ruszyli z kontrą. Kolejni legioniści bezskutecznie próbowali powstrzymać atak gospodarzy, wreszcie Angielski otrzymał podanie na środku pola karnego i nieobstawiony celnie uderzył głową. W 53. minucie Vinagre uderzył z prawej nogi sprzed pola karnego. Piłka minęła bramkę. W 54. minucie Alfarela zmienił Stojanovicia. Minutę później niewiele zabrakło, by Wszołek umieścił piłkę we własnej bramce po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W 57. minucie Vinagre dośrodkował z rzutu wolnego do Nsame i Kameruńczyk minimalnie pomylił się, uderzając głową. Legia próbowała przejąć inicjatywę, ale gra nie układała się naszej drużynie. Gospodarze byli szybcy, zdecydowani i korzystali z każdej sposobności, by przenieść ciężar gry na połowę Legii. W 70. minucie na boisku pojawili się Morishita i Chodyna, którzy zastąpili Gonçalvesa i Biczachczjana. Niestety Legia grała coraz bardziej nieporadnie, łatwo tracąc piłkę i męcząc się przy próbach odebrania jej gospodarzom. Bardzo słaba faza gry Legii zemściła się w 78. minucie. Legioniści nie byli w stanie uwolnić się od pressingu gospodarzy. Piłka trafiła wreszcie do Chacóna, który efektownym strzałem z prawej nogi pokonał Tobiasza. W 80. minucie Rajović zastąpił Nsame. W 85. minucie AEK strzelił czwartą bramkę. Po rzucie rożnym samobójcze trafienie zaliczył Rajović. W 88. minucie żółtą kartką upomniany został Kapustka. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry blisko zdobycia piątej bramki był Chacón. Chwilę później żółtą kartkę zobaczył Ziółkowski. W siódmej minucie doliczonego czasu gry kontra gospodarzy mogła zakończyć się bramką. Drugą żółtą kartką w tej sytuacji został ukarany Kapustka i Legia musiała kończyć w dziesiątkę, a nasz kapitan nie będzie mógł zagrać w rewanżu.

Legia w Larnace rozegrała mecz jak z koszmaru. W drugiej połowie legioniści snuli się po boisku, nie będąc w stanie w żaden sposób zareagować na szybkość i dynamikę przeciwnika. Na pewno miały w tym udział warunki atmosferyczne, ale nie można upatrywać w nich wyłącznej przyczyny postawy naszego zespołu. Legia grała nieodpowiedzialnie i naiwnie, nie pamiętając, że to dwumecz, nie mając atutów, które mogłaby przeciwstawić rozpędzonym gospodarzom. Nie było ani śladu po europejskim doświadczeniu, ograniu, pewności siebie, widzieliśmy to samo bezhołowie, które Legia zafundowała swoim kibicom na przykład w lutym tego roku w Radomiu.

Rewanż za tydzień, a wcześniej ligowy mecz z GKS-em w Warszawie.

Dyskusja (7)
1czwartek, 07, sierpień 2025 23:05
Walles
Ja podobnie jak Senator na piłce się nie znam ale dla mnie ten mecz wyglądał tak, jakby nasz trener przeszarżował z taktyką, agresywnym pressingiem. Oczywiście krew mnie zalewa jak Angielski strzela bramkę z 7-8 metrów będąc sam na wprost bramki a nasi środkowi mu asystują ale generalnie w drugiej połowie wyglądaliśmy Lech w pamiętnym meczu z Olympique w Marsylii.
P.S. Nasz rekordowy zakup miał jeszcze wejście smoka Sad
2czwartek, 07, sierpień 2025 23:55
gawin76
Jeden Iocosus się zna, bo straszył Angielskim Wink

Ciekawe, że kiedy w drugiej połowie sędzia zarządził przerwę na uzupełnienie płynów i po niej jeden z zawodników AEK poprawiał sobie buta to Iordanescu był wściekły, widząc w tym zachowaniu grę na czas. On jeszcze w 70. minucie wierzył, że doprowadzimy do remisu, tymczasem my już wtedy słanialiśmy się na nogach. Tak, na pewno zabrakło lepszej oceny sytuacji czy większego pragmatyzmu.

Z drugiej strony, oglądając powtórki bramek z drugiej połowy, trudno jednak rozgrzeszać kogokolwiek z pola od nas, przecież tam kryminał gonił kryminał.

Ogólnie to jest raptem nieco ponad miesiąc nowego sezonu i już widać, że potwierdzają się przedsezonowe obawy co do naszej drugiej linii - Augustyniak nie daje rady jako 'szóstka', obnażają go kolejni europejscy przeciwnicy, Kapustka nie dojeżdża fizycznie przy kumulacji meczów, teraz jeszcze wykartkował się z rewanżu, w dodatku Elitim znów jest kontuzjowany, znów nie wiadomo na jak długo. I naprawdę nie trzeba było być Nostradamusem, żeby wziąć pod uwagę taki obrót zdarzeń, tymczasem robimy transfery wszędzie tylko nie do środka pola. A już ten Rajović, uch, oby zaczął strzelać (do właściwej bramki) i nie stał się przypadkiem jakimś nowym Oreszczukiem.
3piątek, 08, sierpień 2025 06:38
anonimowy_legionista
Elitim i tak by pewnie zagrał jak ze Słowakami, nie ma linii pomocy, nie ma boków obrony. Jest odkurzony Nsame, który braki szybkościowe nadrabia niepotrzebnymi spalonymi, ale taki jego fizjonomia, nie Afrykańska (dłuższe piszczele od ud).
Wszołek to już nie jest poziom Legii od dwóch sezonów.
Problem został źle zdiagnozowany, najpierw trzeba mieć kasę (na premie meczowe, wypłaty i transfery), potem robić wzmocnienia. Wieżowiec w ataku to głupota (jeden Czech się udał), ja tam Guala lubię, gra jak dzieciak z podwórka, ale nie może być na szpicy, tylko musi być cofnięty i wtedy pokazuje jakość.
Typowa Legia to sprowadzanie zawodników i wtłaczanie ich w swój schemat gry, bez obserwacji zadań na boisku piłkarza w klubie, z którego chcą go pozyskać, żeby robił to tak samo, albo i lepiej.
Zmiana pionu sportowego nic nie dała, po prostu chcieli kolegom pomóc, bo kasa się kończy, albo wtopili w biznesy, które nie idą.
Ja mam taką teorię, jak ktoś ma pieniądze, to nie bryluje w mediach, nie idzie do polityki, tylko sobie żyje uboczu świata, z kim tam chce, rodziną, modelkami, albo po prostu idzie pograć w Golfa, o wędkarstwo spławikowe ciężko kogoś podejrzewać na pewnym poziomie dochodów.
Do tych programów youtubowych typu jeździmy autem, bo jesteśmy niespotykanie zajętymi pracą ludźmi sukcesu, idą ludzie, którzy żyją kombinowania jak obrócić fakturą VAT, żeby mieć lepiej niż z najniższą krajową.
Wpadam do was, bo jestem zajęty pracą. Nie ma samograjów w biznesie, nie ma cudów na kiju. Legia jest solą w oku pewnych ludzi, którzy ani przedtem, ani potem nie zarabiali tyle, co w zarządzie tego klubu.
Nikt tego nie rozumie, bo każdy liczy wypłatę brutto, a koszt pracy jest taki (znacznie wyższy), że szary pracownik musi zarabiać na wszystko nad nim, prezesa, biuro, marketing i tak dalej i tak dalej.
Przedstawianie kogoś po nazwisku i stanowisku nie ma sensu, ludzie płacą za to, żeby pisali o nich na głównych stronach portali internetowych, albo sami się zgłaszają.
Na koniec na pensji piłkarza pewnie wisi nie tylko agent piłkarski, ale ktoś z klubu kto pilotował transfer piłkarza do klubu (kasa pod stołem). Piłkarz jakoś się odwdzięcza, ale to wpływa na cały jego nastrój w danym klubie.
4piątek, 08, sierpień 2025 11:07
iocosus
Ponieważ się znam, to napiszę, że w Warszawie wygramy z tą Larnaką 4:0 lub 5:1, a jeżeli z tym typem przestrzelę to powracam do statusu pitolniczego dyletanta.  Wink

A teraz na poważnie, uważam, że ta cała Larnaka, która tak nas powiozła wynikiem, jest choćby od Banika Ostrawa kilkukrotnie słabsza i zupełnie serio gdybyśmy w rewanżu grali z Elitimem i z Kapustką to każda strata bramkowa byłaby do odrobienia. Jasne, mogą i w Warszawie nas skontrować i nawet tych dwóch by nie pomogło, ale sądzę że jakościowo piłkarsko jesteśmy zdecydowanie wyżej niż cypryjski zespół. 
Niestety, przegraliśmy z Larnaką tak jak w lidze przegrywaliśmy niekiedy z Termaliką, Radomiakiem i im podobnymi średniakami ekstraklasowymi. Co z tego, że potencjał mamy wyższy, skoro skoncentrowany i zmotywowany "kopciuszek" może nas "faworyzowanych pewniaczków" wypunktować obnażając słabości.

Pierwsza połowa moim zdaniem zwodniczo  utwierdziła nas w wyższości, utracony gol momentalnie został odrobiony, prowadziliśmy grę, futbolowa jakość była po naszej stronie. W drugiej połowie dobił nas cypryjski klimat, padliśmy a Larnaka zwęszyła szansę, wykorzystała błędy i nas dobiła z pomocą grajka za 3 mln €. Ależ ma wejście!  

Rafał Augustyniak to chyba typ, którego pobudzają bodźcce pozytywne, a te negatywne chyba jeszcze bardziej dołują, bo po fali krytyki zjeżdza z formą niczym narciarz na krechę z Kasprowego. Oby zatrzymał się w Kuźnicach, a nie na Krupówkach. Pan Rafał musi się odbić od dna ze swoją dyspozycją, bo jest Legii niezbędny!

Jestem bardzo ciekaw jak Iordanescu ustawi zespół w rewanżu. Do tej pory wszystko lub prawie wszystko trybiło, a teraz zaczynają się schody, skala trudności niebotycznie wzrosła, to znaczy, zagapiliśmy się i spadliśmy z niepozornego  urwiska. 
5piątek, 08, sierpień 2025 20:51
gawin76
Zobaczymy jak to Iordanescu przepracuje. Wiadomo było, że jeden ze znaków zapytania dotyczących tego trenera to była kwestia praktycznie zerowego doświadczenia w łączeniu ligi z europejskimi pucharami. Jeżeli tylko przeliczył się po obiecującym początku sezonu, za pewnie poczuł się po zwycięskiej rotacji w Kielcach i wyeliminowaniu Banika, popełnił błąd w planie na czwartkowy mecz, to pół biedy, takie wtopy zdarzają się każdemu. Trzeba zrobić krok wstecz, przemyśleć pewne rzeczy. Gorzej jeżeli on po prostu chce już stale tak grać tymi zawodnikami. Oczywiście jest też możliwe, że coś poszło w złą stronę w przygotowaniu fizycznym, drużyna za szybko weszła na wysoki pułap i teraz jest zjazd, chociaż taka ewentualność wydaje mi się najmniej realna.

W udany rewanż niestety nie wierzę, w pomocy będziemy mieli najprawdopodobniej tercet Morishita - Augustyniak - Goncalves, innymi słowy nie będzie nikogo na kierownicy, no zupełnie nie widzę odrobienia tak ogromnych strat. Zanosi się na mecze o wszystko z Hibernianem ze Szkocji, normalnie powiedziałbym, że to bardzo sprzyjający los w decydującym dwumeczu, ale jeżeli mamy grać tak jak wczoraj to lepiej dajmy sobie od razu spokój.
6sobota, 09, sierpień 2025 01:17
anonimowy_legionista
Co do transferów mieliśmy kiedyś zapchaj dziurę Stojana Vranjesa, nie wiem, w jakiej formie jest Bereszyński, ale na defensywnego pomocnika można go ustawić. Hasał na wahadle to i w środku dałby radę, bez niewiadomych z Grecji.
Legii brakuje takiego transferowego cwaniactwa do wyciągania piłkarzy takich jak Pululu, który nawet jak sprawia wrażenie gościa, który ciągnie ze sobą wóz z węglem to jego statystyki i osiągnięcia robią wrażenie.
Poza tym Liga Europy to za wysokie progi, ale mi się wydaje, że ścieżka do jesieni w pucharach jest łatwiejsza niż w Lidze Konferencji.
Skauci, którzy wylecieli po sezonie, chcieli wyciągać piłkarzy z niższych lig polskich, a często z drużynami z tych lig męczymy bułę. Więc czasem warto zastanowić czy kogoś nie da się przygotować do większych obciążeń i wtłoczyć do pierwszej drużyny.
7sobota, 09, sierpień 2025 09:17
Baron
Legia przegrała wysoko w fatalnym stylu co wszyscy wiemy, z przeciętna drużyną, i to jest niestety ale wstyd dla takiego klubu jak nasz. Uważam, że Iordanescu przeholował z taktyką, źle to rozegrał, męczył się tam Partizan, Celje i z tego trzeba było wyciągnąć wnioski. Nasz wysoki pressing w tych warunkach pogodowych doprowadził do tego, że drużynę odcięło kondycyjnie w okolicach 60 minuty i w zasadzie było już po meczu. Ten mecz trzeba było przetrwać, mądrze rozegrać i rozstrzygnięcia szukać w Warszawie. Pierwsza rysa na wizerunku trenera.
Kolejna sprawa, Legia zrezygnowała z usług Luquinhasa i Guala, ok rozumiem to, w zamian natomiast ściągnięto Rece, Stojanovica i Rajoviva, którzy tej drużynie nic nie dają, tani nie byli a nawet drodzy, a ten ostatni dodatkowo w meczu z Cypryjczykami wbił przysłowiowy gwóźdź do trumny. Kompletnie nie wierzę w odrobienie strat w Warszawie, przy 3-1 można było sie jeszcze łudzić, przy 4-1 już nie. Czas się przyzwyczaić do tego, że mamy przeciętną drużynę, którą stać raz na jakiś czas na zryw i to by było na tyle.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1