A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Cracovia - Legia 2-1: Bez zaskoczenia

W ostatni dzień sierpnia Legia udała się do Krakowa na mecz z Cracovią. Nasza drużyna przegrywała wyjazdowe mecze z Cracovią przez cztery kolejne sezony z rzędu i tradycji niestety stało się zadość. Cracovia była drużyną świadomą swojego celu i środków niezbędnych do jego osiągnięcia. Legii brakowało jakości, płynności i intensywności. Bramkę dla naszej drużyny zdobył Rajović.

Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Burch, Jędrzejczyk, Kapuadi – Stojanović, Kapustka, Szymański, Urbański, Reca – Alfarela, Rajović. Cracovia rozpoczęła w składzie: Madejski – Šutalo, Henriksson, Wójcik – Kakabadze, Al-Ammari, Maigaard, Klich, Perković - Stojilković, Minczew.

Mecz zaczął się obiecująco dla Legii. W 2. minucie Rajović uderzył mocno zza pola karnego. Madejski odbił piłkę pod nogi Alfareli, niestety Alfarela źle trafił w piłkę i zmarnował wyśmienitą okazję. W 9. minucie Kapustka dośrodkował z rzutu rożnego. Odbita piłka trafiła przed pole karne do Urbańskiego, który zwiódł obrońców gospodarzy i uderzył z lewej nogi, ale piłka odbiła się od słupka. W 11. minucie Tobiasz spokojnie złapał piłkę po szarży Perkovicia. W kolejnych minutach Cracovia zaczęła uzyskiwać przewagę i dłużej utrzymując się przy piłce. W 24. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Stojilković otrzymał prostopadłe podanie od Al-Ammariego, wbiegł w pole karne i technicznym strzałem pokonał Tobiasza. W kolejnych minutach z boiska wiało nudą. Legioniści wymieniali podania na własnej połowie i w okolicy linii środkowej, ale nie byli w stanie zbliżyć się do bramki Cracovii. W 45. minucie żółtą kartkę za faul na Klichu ujrzał Jędrzejczyk.

Do przerwy Cracovia prowadziła 1:0. O naszej drużynie nie można było powiedzieć nic dobrego. W grze Legii trudno było dostrzec jakikolwiek koncept.

W 46. minucie Reca wypatrzył Alfarelę w polu karnym. Madejski odbił strzał Francuza, ale do dobitki ruszył Rajović i było 1:1. W 51. minucie Minczew zagrał piłkę z lewego skrzydła. Bułgar starał się dośrodkować, ale po rykoszecie od Stajonovicia piłka odbiła się od słupka bramki Tobiasza. Cracovia znów przejęła inicjatywę. W 59. minucie w Legii zadebiutował Krasniqi, który zastąpił Alfarelę. W 63. minucie żółtą kartką za faul upomniany został Kapustka. W 66. minucie Cracovia odzyskała prowadzenie. Po rzucie rożnym celny strzał głową oddał Perković. W 70. minucie Elitim zastąpił Urbańskiego. W 79. minucie Nsame i Biczachczjan zastąpili Jędrzejczyka i Kapustkę. W 80. minucie Nsame zgrał piłkę do Rajovicia, niestety strzał Rajovicia był bardzo niecelny. W 84. minucie Kapuadi oddał strzał głową po rzucie roznym, ale Madejski złapał piłkę. Minutę później Nsame zasygnalizował kontuzję po tym jak źle stanął na murawie. Legia nie mogła już dokonać zmiany i musiała kończyć w osłabieniu. W 89. minucie Biczachczjan uderzył z rzutu wolnego, ale Madejski odbił ten strzał. Gospodarze spokojnie utrzymali prowadzenie do końcowego gwizdka sędziego.

Sezon ledwo się rozpoczął, a nasza drużyna już straciła dystans do dwóch innych pucharowiczów. Jagiellonia zdobyła aż pięć punktów więcej, Lech trzy. Legia jest wprawdzie aktywna na rynku transferowym, zawodnicy są sprzedawani, skreślani, wypożyczani, kupowani, ale w tym momencie trudno powiedzieć czy z tej mąki będzie chleb. Nie widać wiodącego pomysłu na grę ani hierarchii na poszczególnych pozycjach, nie widać chemii między trenerem i piłkarzami, nie ma solidnej defensywy, nie ma skutecznego ataku. Czy z tego zamieszania może wkrótce wyłonić się poukładana drużyna?

Dyskusja (9)
1poniedziałek, 01, wrzesień 2025 09:14
Senator
Z tego podsumowania sir Gawina najbardziej mnie martwi twierdzenie brak chemii między zawodnikami a trenerem . Jeśli rzeczywiście tak jest to nic z tego nie będzie. Gdzieś czytałem że piłkarze szybko rozpoznają czy trener ma warsztat, wiedzę . Jeśli widzą że słabo z tymi cechami to autorytetu nie zdobędzie.
Z drugiej strony patrząc , przyszedł i w kadrze ciągły ruch, a to ten odchodzi, a to inny przychodzi i tak jest właściwe od momentu jak zaczął u nas pracować .
2poniedziałek, 01, wrzesień 2025 10:15
iocosus
Jeżeli w tym sezonie zdobycie tytułu jest naszym priorytetem to zacząłem się zastanawiać czy po przerwie reprezentacyjnej "podstawowy skład" zacznie wybiegać w meczach Ekstraklasy, a ten rotowany będzie desygnowany na Ligę Konferencji? Teoretycznie tak powinno być, moim zdaniem rotacja jest niezbędna, jedną jedenastką wszystkich rozgrywek się nie ogarnie, wcześniej czy później musiałaby przyjść jakaś zapaść lub kontuzje, albo co gorsze jedno i drugie razem. 
Tyle tylko że dla trenera i dla zawodników chcących się jeszcze w Europie wypromować i zamienić polską ligę na jakąś bardziej intratną, to Liga Konferencji jest probierzem możliwości, potencjału, formy a rodzime rozgrywki to tylko dodatek, albo inaczej LK to okno wystawowe na świat, a Ekstraklasa to "kolejny dzień w biurze". Takie mam przynajmniej wewnętrzne przekonanie obojętnie co trener i piłkarze będą deklarowali.

Dlatego ciekaw jestem w praktyce, choćby jakim składem 6 listopada wyjdziemy na Celjje a jakim kilka dni później wybiegniemy w Niecieczy? 

Ale to refleksja na przyszłość, na dziś możemy się zastanawiać, jaki to jest w zasadzie ten nasz podstawowy skład i ustawienie taktyczne? Po meczach pucharowych i w lidze zaczynamy grać trójką czyli de facto piątką w obronie po stracie piłki i efekty póki co są takie sobie!? Zamiana Ziółkowskiego na Piątkowskiego w tej materii może niewiele zmienić. Po meczu z Cracovią wydaje się tylko że zarówno Ziółkowski ale też i Kamil Piątkowski są szybsi od Burcha. To nie znaczy że w Kamilu Piątkowskim widzę jakiś lek na całe zło, raczej do całej naszej nowo pozyskanej trójki: Kamil Piątkowski, Damian Szymański, Arkadiusz Reca mam znaki zapytania. Pierwszy odbijał się od kolejnych klubów, drugi w reprezentacji nigdy mnie nie przekonał, a do trzeciego mam wątpliwości odnośnie gry w destrukcji. Przy tym mimo wszystko jestem zwolennikiem sprowadzania Polaków którzy ograli się na Zachodzie, ale zamiast chałturzyć gdzieś na Cyprze, Grecji lub na zapleczu lig top5 to zasilają polskie kluby. Tak budowały swoją pozycję czeskie kluby, czyli jestem "za", ale z jednoczesnym znakiem zapytania. 

Przy okazji po wczorajszym meczu takie spostrzeżenie. Oskar Wójcik ma kontrakt w Cracovii do czerwca przyszłego roku, Chłopak ma 22 lata, 191 cm i wydaje się interesujący. Zakładając  że będzie progresował może warto spróbować go podebrać? 

Wczorajszy mecz, dla nas do zapomnienia, dla Albiceleste ku satysfakcji, zrewanżujmy się proponując wyższy angaż Wójcikowi! Wink

Po przerwie reprezentacyjnej czeka nas seria poważnych ligowych sprawdzianów, w jakim składzie, z jaką taktyką? 
3poniedziałek, 01, wrzesień 2025 10:51
gawin76
Senatorze, Marcin Szymczyk napisał kilka dni temu tekst na Legia.net, w którym zaapelował do Iordanescu o więcej pokory i pracy. Tekst został w legijnym internecie przyjęty powiedzmy z mieszanymi uczuciami, bo kibice mają znacznie bardziej krytyczne zdanie na temat pracy naszego pionu sportowego na przestrzeni ostatnich kilku lat niż na temat obecnego trenera (co jest oczywiście w pełni zrozumiałe), tylko że znamy przecież Marcina, to nie tylko dziennikarz, ale i kibic, który dałby się pokroić za Legię, i moim zdaniem jeżeli Marcin zdecydował się napisać coś takiego, to... w rzeczywistości jest znacznie gorzej. I są pewne niepokojące symptomy, szybka ewakuacja niektórych zawodników, zrezygnowana mowa ciała kilku innych, dużo frustracji, też nie wiem czy w szatni może być dobrze przyjęte, że nowi mają generalnie z miejsca lepszą pozycję w rywalizacji o minuty na boisku (o choćby Krasniqi, który zdążył zagrać już wczoraj). Zresztą sam Iordanescu też brzmi jak facet, którego zaskoczyło to wszystko, ta presja, ta liga, granie co trzy dni itp.

Co do zasady jestem za tym, żeby trener (każdy!) miał czas popracować, ale obawiam się, że Iordanescu nie dociągnie nawet do końca roku kalendarzowego.
4poniedziałek, 01, wrzesień 2025 17:35
Krzysztof Jastrzębski
04.08: "@Baron, ja bardzo mocno trzymam kciuki za Edka u naszego steru, tak samo uważam że Feio nie pasował do takiego klubu jak Legia, jest jednak małe ale, choć mam nadzieję że zniknie. Zobaczmy w październiku w jakim miejscu jesteśmy, i czy w pucharach (to akurat szybko), i w lidze. Nie mam żadnych wątpliwości że Iordanesku MUSI się zameldować w fazie ligowej( finanse). Alarmowy dzwonek to Arka, pożyjemy, zobaczymy jaką lokatę będziemy zajmowali w październiku w lidze, jeśli awansujemy do fazy ligowej któregoś z pucharów, ewentualnie ile punktów straty będziemy mieli do lidera, pytanie też kto tym liderem będzie. Dla mnie wczorajszy mecz to było deja vu. Sprzed roku."

Ile czasu Feio miał przed końcem sezonu 2023/2024 na poznanie drużyny?
Ilu zawodników podstawowej 15/16 odeszło po sezonie, ilu nowych dołączyło?

Cały timing ze strony pionu decyzyjnego od wiosny tego roku zasługuje na tylko jedno określenie, a tym jest Burdel na Kółkach. Przecież tutaj dyrektor sportowy przychodzi o 3 miesiące za późno, trener za późno, a wymiana kadry zawodniczej wygląda jak nie przymierzając, na łapu capu sztukowanie panienek, które dopiero może się nadadzą, a może nie, pozbywszy się tych wcześniej, które trochę mamony zarobiły. Ja nie mam innego słowa na określenie tego, co się dzieje w klubie. Wygląda to na totalny rozpierdol. Serio myślicie, że winę tutaj ponosi tylko Iordanesku? Ciekawe, który z kolejnych transferów będzie podpisany za późno, aby go zgłosić do LK.

Edit. Jeszcze dodam trochę. Ja nie wiem jakim trenerem jest Edek, jak mam wiedzieć skoro lepi cały czas? Kiedy ta drużyna ma sie zgrać, skoro jest rotacja i coraz to nowe cegiełki przybywają, pewne ubywają? Kieruję ludźmi pracującymi fizycznie i wiem, że zgrany team, to mistrzostwo świata. Może dojść ktoś nowy, ale musi się wdrożyć, złapać rytm reszty teamu. Bez tego " robota" nie będzie "leciała". Ktoś będzie dobry, usprawni z czasem pracę bez słów, ktoś mniej, nie podniesie tempa. Ale kiedy ten team ma sie zgrać grając tyle o stawkę, z presją wyniku? Wszystko od wielu lat w Legii jest za późno. Na tą chwilę, zapomnijmy o Champions Leagu z mistrzostwa lub wice. Ironią losu jest to, że jesteśmy głównym składnikiem rankingu za poprzednie lata w pucharach. To inni będą tą śmietankę finansową spijali. Ciśnie się na usta frajerzy...
5poniedziałek, 01, wrzesień 2025 18:45
Zbyszek
Cracovia jest czwartym klubem, po Pogoni Szczecin, Widzewie Łódź i Koronie Kielce, który w bieżącym roku zmienił właściciela.
Po śmierci w grudniu 2023 roku prof. Janusza Filipiaka wdowa po nim w lipcu 2024 roku sprzedała większościowy pakiet akcji firmy Comarch funduszowi CVC Capital Partners z Luxemburga ,a ten uznał posiadanie klubu piłkarskiego za zbędne. Lecz chętnych nie było,mimo ,że Cracovia to jedyny klub Ekstrakasowy , który nie był zadłużony, gdyż pan Filipiak wydatki przekraczające przychód klubu księgował na kontach firmy Comarch. Dopiero w maju 2025 roku zgłosił swe aspiracje pan Robert Platek, Amerykanin polskiego pochodzenia, b. właściciel Spezia Calcio i obecny portugalskiego klubu Casa Pia A.C. .Pan Robert Platek założył firmę doradczą, która została przejęta przez giganta branży komputerowej Dell Technologies Inc. i został jednym z dyrektorów zarządzających. Jego majątek szacowany jest na 2 mld USD ( ok.7 mld zł). W dniu 14.08.2025 umowa o przekazaniu większości udziałów panu Robertowi Platkowi została podpisana, ale jej szczegóły zostały utajnione ( tajemnica handlowa), wiemy tylko ,że Comarch będzie strategicznym sponsorem Cracovii.Robert Platek nie wypowiada się do mediów o swych zamierzeniach, wiemy tylko ,że żadnych zmian personalnych na kierowniczych stanowiskach w klubie nie dokonał i do 31,08.2025 sprowadził do klubu za 500 tys. Euro obrońcę młodzieżowej reprezentacji Francji Brahina Traore , bez odstępnego z Atlanty doświadczonego b. reprezentanta Mateusza Klicha oraz wypożyczył ze Standardu Liege obrońcę Bosko Sutalo.
Media mylnie przypisywały mu chęć zakupu ŁKSu,ale Łódzkim klubem zainteresowany był jego brat , Filip.
Ja tylko opisuję, ja niczego nie SUGERUJĘ Smile.

Jako się rzekło trenerem Cracovii od 01.07.2025 roku jest Słoweniec Luka Elsner uważany za przedstawiciela francuskiej szkoły futbolu jako ,że kurs UEFA Pro ukończył w szkole w Saint Etienne i pracował w paru francuskich klubach.
Francuzi do tego co nazywamy nowoczesnym futbolem wnieśli kilka wynalazków , z których bazowym jest szeroko rozumiana szybkość, nie tylko poruszania się, sekwencyjna ,ale przede wszystkim myślenia. Do czasu otrzymania organizacji MŚ w 1998 roku reprezentacja Francji odnosiła sporadyczne sukcesy , bez cech trwałości i na początku lat 90-tych XX wieku Związek Francji postanowił położyć temu kres przez narzucenie klubom tzw. programu minimum szkolenia: techniki, taktyki i kształtowania motoryki, głównie w zakresie szybkościowym.Przypomnieć wypada,że pierwszym związkiem ,który taki program opracował ( bez uczenia taktyki) był pod koniec lat 50-tych XX wieku PZPN ,a szefem zespołu opracowującego był trener Ryszard "Faja"Koncewicz .Sukcesy klubów i reprezentacji z tamtego okresu ( głównie Legia i Górnik Zabrze) zawdzięczamy skrupulatnej realizacji tego programu.
Po sukcesie reprezentacji olimpijskiej Polski na Igrzyskach w Barcelonie ( 1992 rok) wzrosło zainteresowanie naszymi piłkarzami i kliku z nich trafiło do klubów francuskich,ale do składu grającego przebił się tylko w Guingamp Marek Jóźwiak , bo reszta , w tym reprezentanci kraju kończyła bieg ciągły,podczas kiedy reszta zawodników kończyła cały trening.
Powszechnie w tamtym okresie mówiło się,że podczas kiedy Holendrzy rozprawiali o filozofii futbolu, Włosi debatowali o zawiłościach taktycznych, Anglicy o lepszym wykorzystaniu długich podań to trenerzy francuscy starali się za radą Hipokratesa przede wszystkim nie przeszkadzać.Nie byli wyznawcami żadnej szkoły , przejawiali wręcz mentalność trenerów juniorów uważających ,że ich zadanie polega na tym , aby właściwie pokierować piłkarzem czyli pozwolić i pomóc zrealizować ich potencjał.
Jednocześnie w pierwszej kolejności kształtowali szybkość preferując zawodników o takich naturalnych predyspozycjach, a tacy gracze jak Anelka, Henry, Wiltford, Trezeguet wyznaczyli kierunek działania w innych krajach . Francuscy piłkarze stali się szczególnie modni w Anglii.Ten program minimum z modyfikacjami stanowi podstawę trwałych sukcesów reprezentacji Francji, podczas kiedy w Polsce "każdy wuj ma swój strój' .

Widzimy te ekstrawaganckie wygibasy ze składem Legii jakie odczynia Iordanescu i nie jesteśmy w stanie pojąć czym się trener kieruje ,a raczej jaki diabeł nim kieruje. Rozumiemy przyczyny rotacji , które mogą mieć charakter taktyczny, organizacyjny, zdrowotny, kartkowy ,ale głównie i przede wszystkim muszą opierać się na zbadanej formie fizycznej zawodnika.
Od wielu lat na kursach doskonalących dla trenerów i fizjologów dr Dariusz Śledziewski z AWF Warszawa prezentuje swój referat " Kontrola poziomu przygotowania sprawnościowego piłkarzy nożnych", więc nikt nie powie ,że nie wie , chyba ,że nazywa się Iordanescu.Smile.
Banalne jest stwierdzenie,że w nowoczesnej metodyce treningu piłkarzy poczesne miejsce zajmują informacje tyczące efektywności procesu szkoleniowego. Podstawową składową tego procesu jest przygotowanie motoryczne warunkujące skuteczną prezentację w meczu walorów technicznych i taktycznych przez zawodnika.Dla wydajnej gry niezbędny jest wysoki poziom tak wydolności beztlenowej jak i tlenowej.Oba te mechanizmy energetycznego zabezpieczenia pracy służą systematycznemu odtwarzaniu ATP ( co to jest można wyczytać w wiki), zaś udział w resyntezie ATP zależy od czasu trwania i intensywności wysiłku.
Przeprowadzone na bazie testów biegowych na dystansie 10 i 30 metrów badania pozwalają na określenie zależności pomiędzy obciążeniami fizycznymi ,a stopniem zmęczenia wyznaczonego stopniem koncentracji kwasu mlekowego i innych czynników zmęczeniowych we krwi. Przy pomocy metod matematycznych , w tym statystyki progresywnej można wyznaczyć tzw. krzywą mleczanową z tzw. punktem krytycznym po przekroczeniu którego gwałtownie spadają możliwości wysiłkowe zawodnika , głównie szybkość i wytrzymałość. Zakłócone zostają m.innymi procesy precyzyjnego sterowania ruchami, niższa jest dynamika wykonywania zagrań , słabnie koncentracja i antycypacja , a także wzrasta poziom stresu .
Z tego powodu kontrola stopnia przygotowania fizycznego do gry jest szalenia ważna i to ona powinna decydować o doborze zawodnika do gry meczowej , a nie "oko" trenera.

Wczorajsze spotkanie miało dwie połowy stanowiące lustrzane odbicie, bowiem z początkiem obu, tak przez ok.10' Legia zdobywała przewagę pozycyjną i w pierwszej połowie miała 3 'setki" na zdobycie bramki i żadnej nie wykorzystała, w drugiej miała dwie i jedną wykorzystała - lecz w pozostałym czasie gry bezdyskusyjna przewagę w każdym elemencie posiadała Cracovia, która miała do tego 100% skuteczności ( dwa strzały i dwie bramki).

Powiem ,że Gawin znowu jest przesadnie łagodny, jako ,że w dyskusjach prezentuje stanowisko znacznie bardziej krytyczne.

Myśl trenerska Iordanescu ( zakładam ,że nie jest całkiem bezmyślny) chadza tak krętymi ścieżkami ,że ja za nią nie nadążam . Po zapoznaniu się ze składem zadałem sobie pytanie : jak można wygrać mecz z zespołem ustawionym "trójką " w obronie bez skrzydłowych ?.Jak można wykorzystać walory Rajovicza bez dośrodkowań z bocznych sektorów, w tym spod linii końcowej boiska?.
Lecz jako doświadczony kibic wiem,że nie zawsze piłka nożna bywa przewidywalna, że nie da się jej zadekretować, że czasami najlepsze , zgodne z kanonami sztuki ustawienia i dobór graczy nie działają, bo wystarczy ,że rywal ma farta.
Z tego co było widać na ekranie przed pierwszym gwizdkiem sędziego to taktyczne ustawienie wyjściowe było fikuśne, bo 1-3-1-5-1. Pewnikiem celem pośrednim Legii była kontrola nad środkiem boiska ,aby tam tworzyć przewagę liczebną i przewagę w posiadaniu piłki po to,aby spokojnie przygotowywać akcje ofensywne oraz zmuszać Cracovię do gry długą piłką.
Lecz same założenia to jeszcze nie ich realizacja , bo w naszym zespole aż za bardzo widoczny był brak zgrania, tak w ramach formacji , jak i zespołowej oraz zostawianie zbyt dużo wolnych przestrzeni ( za mało aktywnej gry bez piłki). Byliśmy jak ser szwajcarski, ten z dziurami.
Ten nieład widoczny był zwłaszcza przy pierwszej bramce dla Cracovii , kiedy to na drodze Stojilkovicza rajdującego środkiem powinno być dwóch graczy Legii ( Szymański i Jędrzejczyk), a nie było żadnego.
Trudno zrozumieć zespół Legii , chyba ,że to o czym wspomina Gawin przybrało wymiar apokalipsy, iż po stracie bramki piłkarze wyglądali na zadowolonych, tak jak by to oni prowadzili.
Próbowaliśmy stale , w ten sam sposób bić głową w mur i za każdym razem odbijaliśmy się od niego poobijani.
Nie wzięliśmy przykładu z zespołu Cracovii, który potrafił się taktycznie dwukrotnie przestawić mimo ,że teoretycznie to Legia dysponuje zawodnikami na wyższym poziomie umiejętności oraz ogrania .I trudno się dziwić skoro w każdym meczu zachodzą drastyczne zmiany, których sensu i logiki nawet przez lupę trudno się dopatrzeć.Przewagę w strefach 1/3,2/3 i 3/3 zdobywa się nie samą większą ilością graczy, ale zadaniowym ich pokryciem , stopniem zorganizowania zespołu , zgraniem i skutecznym wykonawstwem. Co z tego,że w środkowej strefie mieliśmy 6 graczy jak pożytek był z nich żaden.Nawet nie potrafiliśmy utrzymać remisu po zdobyciu bramki.

Trener Elsner ustawia Cracovię 3-4-3 z tym ,że dwaj wahadłowi to w istocie boczni obrońcy, więc blok obronny rywali to 5+1. Podstawowym celem gry Cracovii jest przede wszystkim zabezpieczenie dostępu do własnej bramki, a obserwacje ich gry i wyniki tylko tę ocenę potwierdzają.
Nie wiemy co sprawiło,że zespół Cracovii rozpoczynał obie połowy niemrawo dając się zaskoczyć niezbyt składnymi akcjami Legii wykazując przy tym nieszczelność bloku obronnego.Nie wiemy co kończyło okres przewagi zespołu Legii, bo nagle po ok.10' role się odwracały i to drużyna Cracovii była w ataku i to pozycyjnym, co zupełnie nie leżało w jej zamiarach i wykonywane było nieporadnie. Trzeba więc pochwalić zespół Cracovii,że ponownie dokonał reorganizacji i wracał na znane sobie tory zmasowanej obrony i gry w ofensywie szybkim atakiem. Gra Cracovii w niskiej i średniej strefie przy udziale 7-8 zawodników była dla Legii zaporą nie do przebicia. Jednocześnie zespół Legii zostawiał graczom Cracovii mnóstwo wolnego pola czego efektem było niechciane przez nią dłuższe czasowo posiadanie piłki i konieczność wymiany większej ilości , celnych podań.
Trzeba podkreślić pozytywną rolę jaką dla konstruowania gry Cracovii przez 70' odegrał Mateusz Klich.
Cracovia gra schematycznie, ale jest zespołem dojrzałym, stabilnym nie szukającym w rozwiązaniach taktycznych i doborze zawodników kwadratowych jaj.

To już czwarty pod rząd mecz w którym nie ma się do czego przyczepić przy ocenie pracy arbitra. Zastanawiam się , czy to efekt świetnej formy sędziów, w tym już po raz wtóry Piotra Lasyka , czy też zawodnicy Legii i jej rywale nastawieni są na walkę zgodną z przepisami , a nie na ich przekraczanie. Pewno następuje zbieżność dwóch kolizji i zawodnicy nie chcą narażać arbitra na despekt , a sędzia odwdzięcza się Smile nie przeszkadzaniem w grze, nie pokazuje na siłę , przy pomocy gwizdka i kartek kto tu rządzi. Sędzia Piotr Lasyk chyba nie ma psychicznej potrzeby bycia na świeczniku, bo raz można na nim świecić blaskiem sławy ,a innym razem zostać spalonym i startym na proch przez bezwzględne media.
Nie miałbym nic naprzeciwko ,aby takie pochwały weszły mi w nawyk Smile.

Mam świadomość,że za wcześnie na podsumowania , ale wyraźnie nie widać pozytywnego wkładu trenera w grę zespołu Legii. Iordanescu coraz wyraźniej i dobitniej akcentuje,że nie ma komfortu pracy, bo zmiany kadrowe dokonywane są na żywym organiźmie, bo nie miał wystarczająco dużo czasu na pracę z zespołem ( dobór kadrowy, taktyka itp).Lecz rotacje jakich dokonuje demolują jakąkolwiek trwałą myśl taktyczną i destabilizują konstrukcję zespołową.
Mnie dodatkowo szczególnie irytuje stałe 'dyrygowanie" zespołem przez Iordanescu na linii bocznej boiska. Nie wiem komu i co chce pokazać, bo przecież zawodnicy zajęci są walką na boisku i na gestykulacje nie reagują, tym bardziej ,że on wygląda jak by opędzał się od os, a nadto ustawienie taktyczne zespołu powinno być ćwiczone nie podczas meczu ,ale w czasie treningu i powinno polegać na nauczaniu i wpajaniu ,a nie na idiotycznych wygibasach.
Jak mówiłem Gawinowi gdyby nas Iordanescu opuścił łzy za nim bym nie uronił .

PS. Piszę tak późno , bo już tekst napisałem ,ale coś wcisnąłem i mi go wcięło , więc musiałem na nowo treść zmyślać i wymyślać Smile.
6poniedziałek, 01, wrzesień 2025 19:22
gawin76
@ Krzysztof Jastrzębski

Serio myślicie, że winę tutaj ponosi tylko Iordanescu?

Skądże Krzysztofie, w zaistniałych okolicznościach lepszych wyników nie osiągnęliby pewnie ani Runjaić, ani Berg, ani nawet Klopp z Flickiem. Co więcej, jeżeli Iordanescu dzięki swojej asertywności stał się katalizatorem rewolucji w kadrze Legii (bo tak chyba trzeba to już nazywać), to tylko chwała mu za to.

Obawy dotyczące jego przyszłości są raczej pochodną obaw o losy Legii w kolejnych tygodniach rundy jesiennej. Przyjdą kolejne porażki i natychmiast będzie dym, złe emocje, szukanie winnych. Rzeczywiście, nie wiemy jeszcze tak naprawdę jak Iordanescu pracuje w mikrocyklu, jaki ma warsztat taktyczny, jak zarządza szatnią, wiemy natomiast jak punktuje Legia i tu nie ma żadnej wielkiej filozofii, Iordanescu po prostu musi ustabilizować zespół i wyniki, nieważne jak, kropka. No i pojawia się pytanie - czy on będzie w stanie to zrobić? Bo bez tego za chwilę go tu nie będzie, zjedzą go stres i presja, a drużyna nie skoczy za nim w ogień, zwłaszcza, że... jeszcze jej nie ma.
7poniedziałek, 01, wrzesień 2025 19:39
Krzysztof Jastrzębski
@Zbyszek tyle lat i nie rozumie ciągłości procesu, który trener Cię zadowoli? Który usatysfakcjonuje?

@gawin76 czy Ty nie widzisz w jakim błędnym kole Legia się obraca od paru lat? Postopo owalem już wcześniej, stabilizację, tego w Legii potrzeba. Nawet pisałem zostawicie Feio, niech coś zbuduje. Nie, dziki nie chciał, co nie zmienia postaci rzeczy. Legia napierdala od bandy do bandy. Za leśnego liga była słaba, udawało się w podziale na grupy udźwignąć stratę 10 pkt po jesieni w pucharach. Ale to nie wróci. Są już inne mocne ekipy które nie funkcjonują z dnia na dzień jak my. One są lepsze organizacyjnie. Wstyd. Dawać kolejnego trenejro, kolejną wymianę kadry, nie za pięć dwunasta, ale juz po dwunastej. Idźcie pany w chuj, ulalo mi się już. Podobno Darek tu zagląda. Korpo w klubie się nie spełnia. Ja to wiem, a Ty? Chyba że o kasę tylko Ci chodzi.

Edit jeszcze raz: a dlaczego korpo podejście nie działa w Legii? Wszystko dzieje się za późno. I nie, są ludzie Nie do zastąpienia, lub inaczej, zajmie dużo czasu na ich zastapienie odpowiednim ekwiwalentem. Prawdziwe życie, nie korpo pierdoły.
8poniedziałek, 01, wrzesień 2025 20:22
Krzysztof Jastrzębski
A teraz z chęcią chcę zobaczyć, że się mylę. Udowodnij Legio Wink
9poniedziałek, 01, wrzesień 2025 20:48
Zbyszek
@Krzysztof Jastrzębski.
Ja z żadnym trenerem ślubu nie brałem , powiem więcej, jakoś w facetach nie gustuję, więc Szanowny Krzysztofie słucham Ewangelicznego przesłania "Po owocach ich poznacie" i zadowoli mnie ten trener który ma wyniki. Smile.
A trener Iordanescu wyników nie ma mimo ,że w historii do Legii tej jakości zawodników jeszcze nigdy nie sprowadzono. Wyeliminowanie Legi z LE przez Larnakę z Cypru to kompromitacja , bo jak widzimy w podziale na koszyki Legia była w koszyku pierwszym,a Pokraka w szóstym.
Nie chce mi się powtarzać,że dawno temu stwierdzono ,że wyniki poniżej budżetu płacowego osiąga tylko ok.0,3 % trenerów i są to wyjątkowi nieudacznicy.
Legia używając kolokwializmów gra źle albo beznadziejnie.
Tłumaczenia trenera mają pewien sens ,bo rzeczywiście zmian jest dużo ,ale jego żale nad odejściami przypominają Dostojewskiego opisy jak to przyjaciel zabił przyjaciela i nad jego zwłokami popijając gorzałę rozpacza jaki to był wspaniały przyjaciel. Poza Oyedele i Ziółkowskim reszta odejść ( Gual, Morishita) odbyła się na wniosek trenera,a nadto odstawił on od I zespołu i dał zgody na transfery podstawowym do niedawna graczom Legii jak Kun, Pankov, Chodyna,Szkurin ,i chce się pozbyć jeszcze Arfareli.
Jednocześnie widać,że poza Nsame reszta zawodników gra gorzej niż grała.
Ja się nie śmieję kiedy piszę o prymitywiźmie taktycznym Legii pod wodza Iordanescu, bo ja jestem tym przerażony.
Zaczynamy tkwić w znanym z psychologii syndromie wiary w odwrócenie bankructwa poprzez zwiększenie nakładów. Legia gra źle, osiąga fatalne wyniki ,a my zamiast dokonać zmian to inwestujemy w to co nie przynosi efektów, bo ludzie, którzy podejmowali decyzje boją się przyznać do błędu.
Ja już za stary jestem abym dał się nabierać na puste obietnice,że oto będzie lepiej, bo ja tak mówię. A ja na to myk do tabeli i widzę ile są warte te brednie.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1