- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
Legia - Lech 0-0: Śmiech na sali
W niedzielny wieczór Legia zmierzyła się w Warszawie z Lechem. Poziom tego meczu był niegodny starcia historycznych potentatów Ekstraklasy, a w drugiej połowie oba zespoły pozorowały grę, co ocierało się o kpinę z kibiców. Legia od dawna nie pokonała Lecha w Ekstraklasie i niedzielny wynik przyjęła z pokorą, która ośmiesza jakiekolwiek deklaracje dotyczące walki o mistrzostwo kraju.
Trener Iordănescu postawił na następującą jedenastkę: Tobiasz – Wszołek, Pankov, Kapuadi, Vinagre – Augustyniak – Biczachczjan, Kapustka, Elitim, K. Urbański – Rajović. Goście rozpoczęli w składzie: Mrozek – Pereira, Douglas, Milić, Gurgul – Kozubal, Jagiełło, Ouma – Ismaheel, Ishak, Palma.
W 2. minucie meczu Urbański uderzył mocno zza pola karnego. Mrozek wybił piłkę na rzut rożny. W pierwszych minutach Legia przeważała, ale Lech szybko się odgryzł i w 8. minucie doszło do zamieszania w polu karnym naszej drużyny. W 17. minucie Urbański dośrodkował do Kapuadiego, niestety strzał naszego obrońcy nie trafił do bramki. Minutę później Augustyniak w ostatniej chwili powstrzymał Ishaka, który otrzymał piłkę w polu karnym Legii. W tej fazie meczu Lech lepiej utrzymywał się przy piłce, dłużej i w bardziej płynny sposób rozgrywając swoje akcje. W 31. minucie Vinagre dośrodkował w pole karne. Biczachczjan uderzył z woleja z prawej nogi, jednak fatalnie przestrzelił. W 35. minucie Wszołek trafił w słupek, ale sędzia i tak zasygnalizował pozycję spaloną. Goście odpowiedzieli szybkim atakiem, po którym Ismaheel mocno uderzył zza pola karnego. Tobiasz odbił piłkę pod nogi Palmy, ale zawodnik gości znajdował się na spalonym. W 41. minucie słabo na bramkę Lecha uderzył Rajović. W 44. minucie wysoko nad bramką Legii strzelił Ishak.
Do przerwy było 0:0. Mecz był wyrównany, choć to Lech wydawał się być drużyną bliższą skonstruowania ataku rozstrzygającego losy meczu.
W 46. minucie Lech groźnie zaatakował. Jagiełło oddał płaski strzał z pola karnego. Piłka minęła bramkę Legii. W 48. minucie Mrozek złapał piłkę po strzale Kapustki z woleja. W 53. minucie Tobiasz interweniował po zagraniu Palmy i rykoszecie od Biczachczjana. W pierwszych minutach pop rzerwie Legia nie radziła sobie w odbiorze piłki. Goście byli bardziej energiczni i lepiej zorganizowani. W 56. minucie Legia ruszyła do ataku i była blisko powodzenia. Mrozek najpierw z trudem odbił strzał Urbańskiego, a za chwilę zdjął piłkę z głowy Rajovicia. W 58. minucie Stojanović zastąpił Biczachczjana. W 60. minucie Milić zablokował kolejny soczysty strzał Urbańskiego. Nad Łazienkowską rozpadał się rzęsisty deszcz, a zawodnicy obu drużyn stracili ochotę do gry, prześcigając się w niedokładnościach i stratach. W 68. minucie Reca i Gonçalves zastąpili Vinagre’a i Elitima. Minutę później Tobiasz odbił piłkę po strzale głową Ishaka. W 77. minucie Weisshaupt i Szymański zastąpili Urbańskiego i Augustyniaka. W doliczonym czasie gry Stojanović ratował sytuację faulem po własnej stracie i ujrzał żółtą kartkę.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Trudno stwierdzić co było większą kompromitacją, wstydliwie niski poziom tej rywalizacji czy bojaźliwe nastawienie naszej drużyny.
W następnej kolejce Legię czeka wyjazd do Łodzi. Wcześniej meczu Pucharu Polski z Pogonią Szczecin.


Atak po przechwycie piłki u nas nie istnieje. Wolimy wycofac futbolówkę, uspokic grę i mozolnie po obwodzie rozgrywac „koronkę” szukając dośrodkowania na napastnika, który hipotetycznie jest w składzie, ale w praktyce go nie ma.
Jeżeli Rajovica ocenimy na podstawie dwóch ostatnich meczów, to wydatek trzech baniek za kogoś takiego jawi się kpiną, ponurym żartem, abstrakcją!? Thomas Pekhart potrafił się zastawic, zgrac piłkę, wygrywał pozycję w polu karnym, tyrał w pressingu, potrafił wykończyc akcję, porównywanie go z Rajovicem w obecnej dyspozycji to ujma dla Czecha, zestawienie Skody Superb z Trabantem.
Jak można było pozbyc się Guala, który irytował, machał rękami, wprowadzał chaos, ale był piłkarzem, czasem mocno wkurzającym, ale jednak piłkarzem. Kto dokonał oceny, że Rajovic jest lepszym grajkiem od Szkurina? Przecież 17 klubów Ekstraklasy aktualnego napastnika Legii nie wzięłoby za dopłatą!
Mileta Rajovic, jest ambitny, waleczny, silny, ma dobre warunki fizyczne i na tym koniec, trzeba było zakontraktowac koszykarza a efekt byłby ten sam, obaj w piłkę grac by nie potafili. Zżymam się i wkurzam NIE na Miletę, żal mi go, ale na tych, którzy podjęli decyzję o jego sprowadzeniu. Jedyny dla nich ratunek, że i w przypadku Rajovica zafunkcjonuje „syndrom Nsame” i jeszcze za jakiś czas, może w przyszłym sezonie Mileta Rajovic okaże się jednak Panem Piłkarzem na miarę Thomasa Pekharta. Wykluczyc tego nie można, cuda się zdarzają, choc uwierzyc trudno. No ale w Nsame czyż ktoś wierzył?
Na dziś z Rajovicem gramy w dziesiątkę, cholernie przewidywalnie, szablonowo, pozostaje tylko nadzieja na jakiś indywidualny „błysk”.
Rajović z Jagiellonią podał Elitimowi w sytuacji zakończonej strzałem w słupek. Teraz do K. Urbańskiego też on dogrywał przy strzale w 56 minucie. To oczywiście dużo za mało, zwłaszcza jak na pieniądze, które Legia wydała na sprowadzenie go. Ale piszę to trochę w kontrze do opinii, że z nim w składzie gramy w 10. Też oceniam wyżej wkład Guala w grę Legii, też uważam, że porównywanie Rajovicia do T. Pekharta jest ujmą dla tego drugiego. Też z podziwu wyjść nie mogę, że ktoś (Michał Żewłakow?, on w duecie z Bobiciem?) zdecydował, że Legia zapłaci za tego zawodnika tyle, ile zapłaciła. Natomiast, jakieś bardzo niewielkie pozytywne rzeczy w jego grze bywają, rzadko oczywiście.
10. miejsce. 10 punktów straty do 1. miejsca, 6 punktów przewagi nad Lechią i Termaliką (strefa spadkowa). Tabela nie kłamie. Tak gramy w tym sezonie.
Wydaje mi się, że najdogodniejszą sytuację miał Kapuadi.
Ciekawa wypowiedź Pankova po meczu.
Ja byłem łaskaw w swoim komentarzu odnieść się do tego pierwszego progresu i powiedzieć, że od momentu przejęcia sterów przez Mioduskiego Legia sportowo to jest regres, a rzeczony notuje pasmo niepowodzeń na niwie sportowej, co pokazuje ilość osobników którzy piastowali stanowisko pierwszego trenera w podobno największym klubie tego kraju - posługuje się określeniem "osobnicy", gdyż spora część z nich trudno nazwać trenerem - nie przechodzi mi to przez gardło.
Ten sam proces który oglądamy od lat, toczy Legię w tzw, krótkim terminie - drużyna gra coraz słabiej, a nie coraz lepiej. Nie widać jakiegokolwiek pomysłu na grę ofensywną, oprócz dwóch - zagrajmy lagę na Rajovića, albo spróbujmy wprowadzić piłkę w boczny sektor i wrzućmy w pole karne - może się uda. Piłką operujemy dużo gorzej niż przeciwnicy i tu nie chodzi że gorzej niż Lech, ale my operujemy gorzej niż Górnik Zabrze czy inne drużyny o podobnym budżecie i jakości zawodników.
Nie nie domagam się wywalenia trenera, bo to byłby kolejny tego typu ruch, choć w działaniu Mioduskiego standardowy. Ten trener pewnie sam odejdzie i tak za chwilę, znajdą kolejnego, powtórzą ten sam model, po czym zwolnią dyrektora sportowego, znajdą kolejnego, będzie wielkie otwarcie i dalej to samo.
Panie Mioduski - podobno pan czytuje C-L - kończ waść wstydu oszczędź, weź się pan za coś co pan umiesz, bo w piłkę pan nie umiesz i już sie pan nie nauczysz
Oczywiście dyspozycja napastnika, to niejedyny problem obecnej Legii, w defensywie, czy to z Piątkowskim, czy z Pankovem wyglądamy w miarę poprawnie. Z Vinagre super obrońcy się nie zrobi, Reca niewiele lepszy, ale jeżeli Augustyniak lub Szymański wchodzą w linię obony i gramy piątką w niskiej strefie, plus Kapustka z Elitimem ryglują środek, a boczni pomocnicy uzupełniają linię, to wygląda to stabilnie i błędy mogą się przytrafiać ale organizacja defensywy zasługuje przynajmniej na "czwórkę" w szkolnej skali ocen.
Problemem jest szybkie przechodzenie do ataku, które obecnie w Legii nie istnieje, pressing i kontrpressing wczoraj również nie funkcjonował tak dobrze jak w Superpucharze lub w meczach z Jagą i Rakowem. Pozostaje mozolne budowanie akcji bez prób zaskoczenia, chyba że wczoraj o coś takiego kusił się Kacper Urbański. Skrzydło nie jest jego optymalną pozycją, nie ma odejścia, depnięcia na kilku metrach takiego jak Pietuszewski, ale za to Kacper posiada przegląd pola, technikę, dobrze operuje piłką, potrafi się przy niej i utrzymać i ją rozegrać, jednym słowem ma predyspozycje na klasyczną "dychę". U Brzęczka to zafunkcjonowało, gdy za plecami miał asekurujących Kowalczyka z Kozubalem, w Legii w bocznej strefie jest tylko erzacem skrzydłowego.
Właścicielami obu klubów są osoby prywatne, które poza nimi nie posiadają innych Spółek ,ani Firm. Tym samym oba kluby zerwały z metodą znaną z okresu PRL .a i dziś kultywowaną ,że klub jest przybudówką dla głównego interesu, swego rodzaju zabawowym kaprysem i bez pieniędzy Firmy cienko przędzie.
Jednocześnie obaj właściciele i Dariusz Mioduski i Piotr Rutkowski są żadni sukcesu ,ale brakuje im cierpliwości i za wszystkie sportowe niepowodzenia obwiniają trenerów.
Lech na półmetku sezonu 2023/24 zajmował 3 miejsce w tabeli ,ale dla Piotra Rutkowskiego było to za mało i zwolnił trenera Johana van den Broma , zastępując go związanym z Lechem od 2000 roku Mariuszem Rumakiem. Tenże Rumak dowiózł wóz Lecha na linię mety na 5 miejscu.Co w skutkach było zbawienne , bo Lech nie obciążony grą w Pucharach zdobył w sezonie 2024/25 Tytuł Mistrzowski.
Zobaczymy jak i czy Piotr Rutkowski zareaguje na niepowodzenia Lecha , który odpadł w eliminacjach do LM i LE ,a i w lidze spisuje się nieszczególnie ( 5 miejsce) .
Może znowu na okres przejściowy zatrudni Rumaka
Ja kpię z jego nazwiska , jako ,że nie przystaje ono do braku sukcesów tego trenera , ale nie odbieram mu wiedzy na temat futbolu.Jest to bowiem jeden z lepiej wyedukowanych trenerów w Polsce , gdyż łączy on pracę trenerską z pracą w Zakładzie Statystyki AWF w Poznaniu . Pracę naukową i trenerską łączyli np. Władysław Żmuda ( Widzew), Antoni Piechniczek czy Andrzej Strejlau.
Mariusz Rumak stanowi negatywny przykład tego,że wiedzy teoretycznej wielu nie potrafi przełożyć na praktyczne dokonania. Przy czym akurat Rumak jak i jego następca Frederiksen są zauroczeni niemiecką szkołą : Rumak -wertykalnością,a Duńczyk - Joachimem Loewem .
Trener Rumak jest autorem kilku opracowań teoretycznych, w tym pracy pt :"Regresja liniowa segmentacyjna skuteczności strzelonych bramek w piłce nożnej " , którą prezentował na kilku kursach doskonalących dla trenerów.
W swej pracy Rumak przypomina ,że pierwsze opracowania oparte na statystyce z przełomu lat 60-tych i 70-tych napisali Anglicy Reep i Benjamin , a dotyczyły one rozkładów podań w przeprowadzonych akcjach na boisku z rozkładu Poissona oraz z ujemnym rozkładem dwuzmianowym. Z kolei Niemiec Ridder zajmował się wpływem czerwonej kartki na na skuteczność gry zespołu , co kontynuował Rumak zajmując się kodyfikacją sekwencji zdarzeń ( to temat na inne opowiadanie).
Te i wiele innych badań wskazywały na nasilenie się skuteczności strzeleckiej w końcowych minutach spotkań . Jak to zbadał Rumak w 8 wybranych ligach liczba strzelonych bramek w kwadransowych przedziałach czasowych rośnie według tendencji liniowej. Jego zdaniem pozwala to na wykorzystanie modelu regresji liniowej do modelowania skuteczności strzeleckiej zależnie od czasu przebiegu meczu piłkarskiego . Ponieważ nie dysponował danymi szczegółowymi ,ale sumarycznymi to wniósł do wniosków regresję liniową segmentacyjną, w której segmentacja oznacza interwały czasowe. Na przykładzie 120 spotkań w Ekstraklasie dowiódł ,że sumaryczna ilość bramek w interwałach ( co 15 minut) wynosiła odpowiednio 32,38,47,61, 57 i 65. Podobny wynik dał przegląd np. ligi holenderskiej : 128, 140, 147,169,170 i 198.Rumak zastosował wzory RLS dla ciągów liczbowych oraz wykresy i funkcje z uwzględnieniem czynnika losowego i wyszło mu ,że istnieje stała tendencja rosnącej skuteczności strzeleckiej średnio na poziomie 0,0078 w każdym 1 minutowym interwale czasowym. Oznacza to ,że oznaczona skuteczność strzelecka ma dodatni trend liniowy przyjmujący maksymalną wartość w 90-tej minucie meczu wynoszącą 1,759 , a więc w "ostatniej " minucie uzyskać można 1,76 skuteczności strzeleckiej. Jak widzieliśmy w meczu z Szachtarem prognoza przybrała kształt materialny
Zespoły Lecha i Legii mają zdecydowanie najwyższe budżety na sezon 2025/26 : Lech 176 mln, Legia -zwiększony ze 190 mln na 220,8 mln z uwagi na wzrost wydatków płacowych. Tym budżetom powinna odpowiadać jakość zawodników - co poniżej opiszę w układzie : wiek i skąd trafił do klubu :
1. Lech - bramkarz Bartosz Mrozek ( 25 lat, wychowanek Lecha) ;
- obrońcy :Elias Anderson ( 29 lat z Viborga Dania), Alex Douglas ( 24 lata z Vasteras Szwecja ) , Robert Gumny ( 27 lat wychowanek Lecha z Augsburga), Michał Gurgul ( 19 lat, wychowanek ), Antonio Milicz ( 31 lat z Anderlechtu, w którym grzał ławę), Wojciech Mońka ( 18 lat , wychowanek) , Joel Pereira ( lat 29 z Gil Vicente), Mateusz Skrzypczak ( lat 24 wychowanek Lecha , z Jagiellonii), Joao Moutinho ( lat 27 ze Spezii) ;
- pomocnicy : Leo Bengston ( lat 27 z Aris Limassol), Ali Gholizadeh ( 29 lat z Kasimpura Turcja , grał kilka lat w Charleroi ), Daniel Hakans ( 25 lat z Valerengii), Filip Jagiełło ( lat 28 ze Spezii), Antoni Kozubal ( lat 21 , wychowanek) , Kornel Lisman ( lat 19 z FASE Szczecin) , Radosław Murawski ( lat 31 z Yukatel Denispor Turcja), Gisli Thorlandson ( lat 21 z Vikingur Islandia), Patryk Walemark ( lat 24 z Hoerenven Holandia), Bryan Fabema ( lat 22 z Realu Sociedad), Timothy Ouma ( lat 21 wypożyczony ze Slavii Praga) ;
- napastnicy : Mikael Ishak ( lat 32 z Nurberga), Pablo Rodriguez ( lat 24 wypożyczony z Lecce), Luis Palma ( lat 25 wypożyczony z Celtiku), Taofeck Ismahel ( lat 25 wypożyczony z Górnika Zabrze) , Yannick Agnerol ( lat 22 wypożyczony z Halmstads) .
Legia ; bramkarz Kacper Tobiasz ( lat 23 , wychowanek )
- obrońcy : Kamil Piątkowski (lat 25 z Red Bull Salzburg), Arkadiusz Reca ( lat 30 ze Spezzi), Petar Stojanovicz ( lat 30 z Empoli) , Marco Burch ( lat 25 z Luzern), Artur Jędrzejczyk (lat 38 z Legii
- pomocnicy - Damian Szymański ( lat 30 z AEK Ateny), Henrigue Arreoil ( lat 20 ze Sportingu) , Kacper Urbański ( lat 21 z Bologny) , Noah Weisshaupt ( lat 24 wypożyczony z Freiburga) , Ermal Krasniqui ( lat 27 wypożyczony ze Sparty Praga) , Rafał Augustyniak ( lat 32 z Uralu Jekaterinburg) , Wahan Biczachczjan ( lat 26 z Pogoni), Kacper Chodyna ( lat 26 z Zagłębia Lubin), Jurgen Elitim ( lat 26 z Rancing Santander), Claude Goncalves (lat 31 z Ludogorca) , Bartosz Kapustka ( lat 29 z Leicester) , Wojciech Urbański ( lat 20 z Wisły Kraków),
- napastnicy - Antonio Colak ( lat 32 ze Spezii0, Jean Pierre Nsame ( lat 32 z Como), Mileta Rajovicz ( lat 26 z Watfordu via Broendby), Jakub Żewłakow 9 lat 19 wychowanek).
Jak by nie patrzeć w Legii jest więcej zawodników z zacnym CV, niż w Lechu.
W grze Lecha pod wodzą Frederiksena wyraźnie można dostrzec wzorowanie się na grze reprezentacji Niemiec z czasu kiedy jej selekcjonerem był Joachim Loew. Łatwo jest skwitować zdobycie Tytułu przez Lecha w sezonie 2024/25 tym,że nie grali w Pucharach ,ale trzeba zwrócić uwagę na taktykę , lecz i na bardzo umiejętne wykorzystanie potencjału i umiejętności , głównie dwóch zawodników : Sousy oraz Radosława Murawskiego.
Sousa był znakomitym , nietuzinkowym kreatorem gry ofensywnej , natomiast grę defensywną Lecha z pozycji defensywnego pomocnika organizował i nią kierował Murawski.
To ich brak ( Sousa sprzedany do Turcji , Murawski kontuzjowany) wpłynęło znacząco na pogorszenie poziomu gry zespołu.
Przypomina to podobny brak z podobnym efektem kiedy to z Legii przed rundą wiosenną sezonu 2014/15 odeszli Duda i Radovicz - a za nimi odszedł z klubu trener Berg.
Jako się rzekło Lech w sezonie 2024/25 był grupą harmonijnie ze sobą współpracujących zawodników. Na miano liderów zasłużyli Sousa i Murawski. Jednocześnie po okresie Rumakowania trener Frederiksen postawił na pomysłowy, ekspansywny futbol oparty na racjonalnej wertykalności ( sekwencjonizm sieciowy).
Dysponował on zgranym kwartetem obrońców , z których Pereira wyróżniał się wspomaganiem działań ofensywnych ( grał podobnie jak Philipp Lahm) , a Milicz aktywnym udziałem przy stałych fragmentach gry.
Teren przed linią obrony całkowicie kontrolował Murawski mając do pomocy utalentowanego Kozubala , zmuszając ofensywnych graczy rywali Lecha do szukania piłki przy liniach bocznych lub za plecami obrońców. Pewno to poświecenie Murawskiego przyczyniło się do jego kontuzji.Ten renesans formy Murawskiego był zaskoczeniem,a pewno też wynikał z tego ,że Frederiksen określił mu w Lechu rolę zbliżoną do libero , jaką w reprezentacji Niemiec Loewa wypełniał np. na MŚ w 2014 roku Schweinsteiger czytający w imponujący sposób grę, inteligentnie się ustawiający , świetnie odbierający piłki , dobrze broniący i inicjujący akcje zaczepne. Nadto Murawski był "emocjonalnym' liderem zespołu.
Nie byłoby sukcesu Lecha bez pewniaka w bramce Bartosza Mrozka , który jest zawodnikiem Lecha od 10 lat ,ale przegrywał rywalizację i był wypożyczany do Elany, do GKS i do Stali Mielec.To Rumak zrobił go nr 1,ale dopiero w ubiegłym sezonie pokazał pełnię umiejętności.To jeden z niewielu nowocześnie grających bramkarzy w naszej ESie, wzorowanym na grze Manuela Neuera. Potrafi on przy wysokiej strefie grać jako libero ,ale też celnie wznowić grę od bramki. Mrozek nie tylko obserwuje piłkę,ale przewidując gdzie za chwilę może się znaleźć i zmienia swą pozycje tak w pionie , jak i w poziomie. Swą postawą daje poczucie pewności graczom defensywnym .
W ofensywie gracze Lecha byli rozczłonkowani dbając przede wszystkim o wykorzystanie całej szerokości boiska. Tym ,który taktyczne zamysły potrafił realizować był ofensywny pomocnik Sousa, potrafiący przenieść piłkę pomiędzy formacjami, a także wykorzystywać błędy w ustawieniu rywali.W obecnym Lechu Sousę stara się naśladować Jagiełło, ze skutkiem takim sobie. Wartością dodaną Sousy było i to ,że trenerzy rywali doceniając jego rolę przydzielali mu "plastra" lub krycie z przekazywaniem co osłabiało ich szyki obronne , bowiem Sousa ściągał kryjących do boku lub w głąb pola gry, robiąc miejsce dla Ishaka.
Frederiksen tak jak Loew odmiennie rozumiał rolę bocznych obrońców widząc w nich nie tylko swego rodzaju wahadłowych ,ale i jako środkowych pomocników asekurujących zarówno grę obronną jak i ofensywną.Dzięki temu Lech potrafił grać skutecznie przede wszystkim szybkim atakiem, nie obawiając się,że rywale zdobędą teren po stracie piłki. Oprócz Murawskiego, Sousy, Mrozka i Pereiry piątym bohaterem zespołu Lecha był Mikel Ishak, który grając jako klasyczny środkowy napastnik potrafił też rozpoczynać akcje jako cofnięty ofensywny pomocnik . Spełniał on w Lechu rolę którą Loew nazwał raumdeuter co oznacza ruchliwego, biorącego udział w całości akcji i pod jej koniec wbiegającego w pole karne , wszechstronnego , bramkostrzelnego gracza ofensywnego ( najbardziej znani z tamtego okresu to Klose, Mulller i Gorze).
W moim przekonaniu w ubiegłym sezonie Frederiksen wycisnął z zawodników Lecha fulla i oni już lepsi nie będą. Więc moim zdaniem wczoraj nie było powodu ,aby taktycznie ustawić zespół Legii tak jak by nasz zespół miał do czynienia z Lechem z ubiegłego sezonu.
Wczoraj w Lechu z powodu kontuzji zabrakło 4 podstawowych zawodników ; Murawskiego , Gholizadeha, Hakansa i Walemarka.
Mnie zaskakuje sytuacja w który uznany za słabego w Górniku Ismaheel jest podstawowym skrzydłowym w Lechu ,a żeby było śmieszniej ogrywa on jak chce Vinagre, który zaliczył grę w Wolverhampton, Olympiakosie , Sportingu , Evertonie czy Hellas Verona .
Zespół Lecha ustawiony jest i gra klasycznie w systemie 4-2-3-1 , który jest elastyczny ,ale nie dla Frederiksena ,bo jego Lech gra schematycznie i przewidywalnie . Wedle trenera różnicę na korzyść ma czynić nie system ,ale wyższa jakość zawodników. I trzeba przyznać,że jak wczoraj zawodnicy Lecha wchodzili w atak pozycyjny to wiedzieli o co w tej zabawie chodzi . W odróżnieniu od Legii Frederiksen oparł grę ofensywną na mobilnych skrzydłowych , przez co zmuszał nasz zespół do cofania się pod bramkę większością zawodników.
W II połowie Lech zdołał narzucić arytmię gry i w tej metodzie czuł się lepiej, gdyż Legia jako mniej zgrany kolektyw zaczęła się gubić w akcjach . Nadto rywale zeszli z ataku pozycyjnego na rzecz szybkiego ataku co oznaczało ,że remis zespół Lecha zadawala, a wygrana byłaby tylko bonusem .Owszem atakowali ,ale głównie po to, aby utrzymywać piłkę daleko do swojej bramki. Trener Frederiksen dokonywał zmian ,ale nie wpływały one na sposób gry. W ten sposób , jak słusznie pisze Gawin mecz stał się zwyczajnie nudny.
W Legii zabrakło w obronie Piątkowskiego, a poza młodym Żewłakowem i Nsame pozostali zawodnicy byli gotowi do gry.Trener Iordanescu nie wstawił do składu typowych skrzydłowych , bowiem ani K. Urbański ani Biczachczjan takowymi nie są . Pewnikiem trener wymyślił sobie ,żeby Legia miała większy procent utrzymania się przy piłce zgodnie z zasadą ,że" jak my mamy piłkę to rywal jej nie ma".Tylko,że ten zamysł ,jeżeli był to nie zaistniał, bo to Lech w tej statystce przeważał. Lepszym pomysłem byłby pokręcanie tempa , tak ,aby wyczerpać siły rywali , gdyż Legia ma silniejszą ławę, niż Lech.
Pozytywem było to ,że nasi zawodnicy , głównie K. Urbański oddawali strzały z dystansu na bramkę Lecha , dzięki czemu nie tylko można zdobyć bramkę,ale mają one zadziałanie taktyczne ( dezorganizacja linii obrony). Zwłaszcza w I połowie nasi zawodnicy dość łatwo przedostawali się w rejon pola karnego Lecha i chyba to sprawiało,że akcje nasze prowadzone były chaotycznie , brak było ich przygotowania , precyzyjnego rozegrania i wykończenia.
Od początku spotkania w naszym zespole wyróżniali się : K. Urbański,Augustyniak i Wszołek . Niestety,ale w bocznych sektorach zamiast dwóch biorących udział w defensywie był tylko jeden , bo po lewej Urbański przeszkadzał jak mógł,ale Vinagre nie tylko słabo ( jak zwykle ) radził sobie w grze kombinacyjnej ,ale przegrywał wszystkie indywidualne pojedynki i Ismaheelem , zaś po prawej Biczachczjan zostawiał Palmę sam na sam z Wszołkiem. Moim zdaniem obaj powinni w przerwie zostać zmienieni .
Być może Iordanescu uważa ,że Vinagre dojdzie do formy metodą startową ,ale na razie to nie działa.
Można było dostrzec poprawę w bardziej sprawnym wychodzeniu z fazy przejściowej do natarcia ,ale nadal wielkim nierozwiązanym problemem Legii jest finalizacja, gdyż ,mniej zdobytych bramek od Legii mają tylko Arka i Piast.
Nie potrafiliśmy także znaleźć recepty na arytmię gry jaką wprowadził Lech od początku II połowy. Nasi zawodnicy zaczęli gubić się prostych sytuacjach, tracić piłki - co było wynikiem tego ,że zanim nasz zawodnik oddał piłkę to musiał się rozejrzeć, gdzie ma zagrać ,a w tym czasie gracz Lecha zabierał ją spod nóg lub przechwytywał podanie.
Trener Iordanescu dokonywał zmian ,ale były one spóźnione i niczego do poprawy gry ofensywnej nie wniosły, gdyż nadal zgranie naszej drużyny pozostawia wiele do życzenia. Osobiście wolałbym, aby nad nim pracować na treningach, a nie w warunkach meczowych. Ten mankament można nadrobić walecznością, ofiarnością, bojowością, agresją czyli przemożną chęcią pokonania rywala , lecz naszym zawodnikom generalnie brakuje pewności siebie i gdzieś tam w tyle głowy tkwi prykaz : po pierwsze nie przegrać.
Wczoraj sędzia Piotr Lasyk dobrze zaczął prowadzenie zawodów , na luzie, z uśmiechem na ustach , czym "rozbrajał" zapalczywość zawodników.Oglądałem mecz na TVP Sport i w 7' komentatorzy Laskowski i Podoliński dali plamy krzycząc "ręka' po tym jak Elitim zagrał piłkę w polu karnym ,która trafiła go w rękę.Usiłowali "usprawiedliwić " arbitra ,że pewno było to poza polem karnym. Otóż od 2022 roku nie ma przewinienia, jeżeli piłkarz sam trafia w swoją rękę lub zagrywa piłkę ręką, po odbiciu od swojej części ciała.Ponadto Lasyk nie dawał się nabierać na pady zawodników obu drużyn po dotknięciach rękami.
Niestety, ale Lasyk wczoraj kultywował nieaktualne nawyki , gdyż nawet kiedy słusznie stosował przywilej korzyści - to po stracie piłki przez zespół z tego korzystający nie wracał do podyktowania rzutu wolnego przeciw drużynie przewiniającej i np. w 22 ' powinien wrócić do przewinienia , ukarać Kozubala żółtą kartka i podyktować przeciwko Lechowi rzut wolny.
W 30 ' tylko upomniał Ishaka ustnie zamiast ukarać go za ostry faul na Kapustce.
W 47' ukarał Radu ( asystent Iordanescu) żółtą kartką za protest przeciwko ukaraniu Pereiry tylko żółtą kartką za brutalny faul ( podcięcie od tyłu ) na Urbańskim. Moim zdaniem, gdyby pokazał Pereirze czerwony kartonik ,też by ta decyzja się broniła.
W 51 'Ishak kopnął leżącego Tobiasza , kiedy ten opanował piłkę za co obligiem jest kara upomnienia. Chyba wczoraj Lasyk założył ochronkę na Ishaka.W 58 ' Reca nie sfaulował Ishaka, gdyż Szwed przegrał pojedynek ciało w ciało ,a Reca ani go nie kopnął nogami ani nie popchnął rekami. W 92' Ouma sfaulował Goncalvesa na żółtą kartkę ( przerwanie obiecującej akcji).
Miał jeszcze kilka mocno wątpliwych decyzji, które bezpośrednio nie wpłynęły na wynik .ale cechował je nadmierny woluntaryzm i przez to wczorajszych zawodów nie może zaliczyć do udanych.
O wczorajszym spotkaniu można napisać to co Zagłoba w "Potopie"' był rzekł do Rocha Kowalskiego :" Złapał Kozak Tatarzyna ,a Tatarzyn za łeb trzyma".
W grze Legii widać postęp ,ale,aby wygrywać wygrane mecze to musi nastąpić zdecydowana poprawa w sferze mentalnej.
Nasz zespół musi przestać bać się przegrywać.
Legia nie sprowadziła w ich miejsce nikogo kto zbliżyłby się poziomem do tych piłkarzy. Fakt nie opinia. Na chwilę obecną mamy trzecią najgorszą ofensywę w całej lidze, to z czym do ludzi? O Mistrzostwie po raz kolejny możemy już na jesieni zapomnieć, nie ma żadnych przesłanek do tego by było inaczej. Oby na puchary udało się załapać, co robi się coraz mniej oczywiste.
Drużyna od lat jest kastrowana z piłkarzy technicznych, tak się zarządowi, i ich kilku ulubieńcom, nie podobał swego czasu np. Josue? Bo co machał łapami i opieprzał te melepety na boisku? Miał rację, długo poczekamy na piłkarza o takich umiejętnościach i zaangażowaniu, zresztą znamienna jest wypowiedź Pankova po wczorajszym meczu, ma gość jaja.
Na miłość boską kto obserwował i opiniował np. transfer Rajovica? Pekharta ściągnąć z emerytury, to z marszu będzie od niego lepszy. Na cholerę nam Colak, skoro trener go nie widzi w kadrze meczowej? Zresztą tutaj też ciekawa była nie dawno wypowiedź Żewłakowa odnośnie kulis ściągnięcia go do Legii. Czy w Legii istnieje poważny i profesjonalny skauting? I tak dalej można by wymieniać grzechy Legii.
Mieliśmy sagę z zatrudnieniem dyrektora sportowego, trenera to mamy teraz efekty jakie mamy.
Do tego Legia przepala koncertowo kasę jak nikt inny w lidze co jest wręcz niepojęte.
Kończąc podsumuje to jednym cytatem -
"Ja tu widzę siostry, że wy niezły burdel macie w tym swoim Archeo!"
Edit: nie wiem czy tu Michał Żewłakow zagląda, może Zbyszek wie. Ale na tą chwilę cenię bardziej pracę Jacka Zielińskiego na stanowisku DS, niż Michała. Jacek wojował z mitycznymi długami, a kilku którzy na fortepianie potrafili zagrać, ściągnął. Legia nigdy nie panowała w Polsce bez "magików" w składzie. Przynajmniej odkąd sięgam pamięcią wstecz do roku 1996. Tyle.
Z pozycji kapciowego, mimo wszystko widać było poprawę w grze obronnej, bo mimo wszystko Lechici znacznie silniejszy kadrowo od wcześniejszych rywali Legii , nie tylko nie strzelili nam bramki ,ale nie mieli stuprocentowej okazji do jej zdobycia. Ponadto widać wyraźnie ,że forma Kacpra Urbańskiego rośnie ,podobnie jak Wszołka , Elitima , Kapuadiego i Piątkowskiego( mecz z Szachtarem). Natomiast nie ma poprawy w finalizacji akcji ofensywnych , w tym za mało akcji nasz zespół kończy strzałami .Twój syn ma rację,że ten progres jest mało widocznym,i prawie niedostrzegalny w ataku ,ale i co najgorsze nie przekłada się na wyniki. A nadto bolesne jest to ,że kolejnym spotkaniu Legia nie jest w stanie narzucić swoich warunków gry i ogranicza się do reaktywności.
Ja nie zatrudniałem Iordanescu i nie ja go będę zwalniał,ale moim zdaniem jego zatrudnienie było błędem . Pewnikiem oparto się na jego wizji docelowego sposobu gry jako opartego na kontroli nad piłką. Tyle tylko ,że on jest nie tylko anachroniczny ,ale w grze Legii nie widać w ogóle ,aby nasz zespół do gry w tym trybie był przygotowywany . Ponieważ w kolejnym spotkaniu to nasi rywale mają przewagę w parametrach : posiadanie piłki, ilość podań , ilość strzałów, w tym celnych.Nie znam się na futbolu rumuńskim ,ale wiem co fachowcy mówią o okresie pracy w jednym zespole ,aby zdobyć to co nazywamy warsztatem i wynosi on co najmniej 2 lata, a jeszcze lepiej ,aby były to 3 lata.CV Iordanescu wskazuje ,że on w jednym klubie pracował najdłużej 1,5 roku ,a więc jak mówi Andrzej Strejlau on jest na etapie kandydowania do nazwania go trenerem .
Moim zdaniem będziemy obserwowali postęp w jakości gry Legii ,ale nie będzie on efektem kreacyjnego wpływu trenera,ale poprawy zrozumienia i współdziałania pomiędzy zawodnikami, więc co najwyżej gra Legii może wejść z poziomu podliniowości ,na poziom liniowości.Lecz z uwagi na straty punktów do czołówki zdobycie Tytułu jest nierealne.
Więc także nie rozumiem po co ten układ kontynuować, czy nie lepiej go przerwać ,aby oddać stery nie gadule ,ale temu który wie jak to się robi .