A+ A A-
  • Kategoria: Wokół boiska
  • gawin76

Legia - Bruk-Bet 1-2: Kakistokracja

Degrengolada Legii postępuje. W niedzielne popołudnie Legia przegrała na własnym stadionie z beniaminkiem z Niecieczy. Goście ostatnie zwycięstwo zanotowali na początku sierpnia. Potem przez dziesięć kolejnych ligowych meczów nie potrafili pokonać rywali - aż wreszcie przyjechali na Łazienkowską.

 

Trener Astiz postawił na drużynę w składzie: Tobiasz – Wszołek, Piątkowski, Kapuadi, Vinagre – Szymański - Krasniqi, K. Urbański, Elitim, W. Urbański – Čolak. Skład gości wyglądał następująco: Chovan – Isik, Kopacz, Kasperkiewicz – Hilbrycht, Ambrosiewicz, Kubica, Wolski – Fassbender, Zapolnik, Jakubik.

W pierwszych minutach meczu Legia nie forsowała tempa. Nasza drużyna zaatakowała w 11. minucie. Krasniqi ruszył prawym skrzydłem, dośrodkował płasko, z kilku metrów strzał oddał Piątkowski, ale uderzenie naszego obrońcy było niecelne. W 13. minucie Chovan odbił strzał oddany głową przez Čolaka. Legia prowadziła grę w ataku pozycyjnym, ale akcje naszej drużyny były niemrawe, pozbawione energii i tempa. W 22. minucie Kasperkiewicz uderzył potężnie zza pola karnego po rzucie rożnym. Tobiasz odbił piłkę, niestety już kilka sekund później było 0:1. Kubica wbiegł w pole karne Legii i nieobstawiony pokonał Tobiasza strzałem głową z kilku metrów. W 33. Chovan odbił soczysty strzał W. Urbańskiego. W 38. minucie bramkarz gości złapał piłkę po uderzeniu Piątkowskiego. Za chwilę w dobrej okazji przestrzelił Elitim. 

Do przerwy Legia przegrywała 0:1, kolejny raz tracąc bramkę po przedszkolnym błędzie w defensywie i kolejny raz bezproduktywnie bijąc głową w mur na połowie przeciwnika.

W 52. minucie Wszołek dośrodkował na głowę K. Urbańskiego, niestety strzał naszego zawodnika minął bramkę. W 53. minucie dwukrotnie Tobiasza niepokoił zmiennik Kurzawa. Za pierwszym razem Tobiasz odbił piłkę, ze drugim futbolówka musnęła poprzeczkę. Żółtą kartką po tej sytuacji ukarany został Elitim, który usiłował naprawić swój błąd faulem na Zapolniku. W 55. minucie goście wyprowadzili kolejną kontrę. Piątkowski zapobiegł stracie bramki, blokując strzał Zapolnika. W 57. minucie Kapustka i Augustyniak zmienili Elitima i Szymańskiego. Legia napierała, ale nie stwarzała sytuacji bramkowych. W 65. minucie na boisku pojawili się Żewłakow i Rajović. którzy zastąpili W. Urbańskiego i Čolaka. W 73. minucie Vinagre dośrodkował z rzutu rożnego. Piłka trafiła na linię pola karnego do Krasniqiego, który zdecydował się na strzał. Piłka odbiła się od Isika, zmyliła Chovana i było 1:1. W 78. minucie Krasniqi uderzył zza pola karnego nad bramką. Mecz był otwarty. Legia atakowała, goście kontrowali, piłka wędrowała od jednego do drugiego pola karnego. W 83. minucie Chovan odbił mocny strzał Rajovicia. W 87. Trubeha umieścił piłkę w bramce Legii, ale znajdował się na spalonym. W 88. minucie Jędrzejczyk zastąpił K. Urbańskiego. Na bramkę gości strzelali Vinagre i Jędrzejczyk, jednak piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki gości. W ostatniej akcji meczu Kapuadi podał piłkę do przeciwnika. Goście ruszyli z atakiem w przewadze liczebnej i Trubeha zdobył bramkę, przesądzając o zwycięstwie swojej drużyny.

Brak słów na to co dzieje się w Legii. Miała być walka o mistrzostwo Polski, tymczasem czeka nas raczej powtórka z sezonu 2021/22 i strach przed degradacją. Nie ma drużyny, jest zlepek zawodników, którzy są zmęczeni, zniechęceni i zablokowani, którzy nie mają pojęcia jak grać, żeby wreszcie zacząć wygrywać. Legia w żadnym razie nie przegrała z Bruk-Betem Nieciecza przypadkiem, mając kontrolę nad meczem i stwarzając tuzin sytuacji. Jedynym przypadkiem w tym meczu była wyrównująca bramka Legii zdobyta po rykoszecie. Osuwamy się po równi pochyłej, a armia dyrektorów czeka na przerwę zimową - bo przecież nikt tam nie rozumie co się właściwie wydarzyło tej jesieni i nie ma żadnego planu naprawczego. Na naszych oczach, naszym kosztem trwa haniebna, wielopoziomowa fuszerka za ogromne pieniądze.

Dyskusja (11)
1niedziela, 09, listopad 2025 17:25
Senator
Pierwszym i najważniejszym błędnym którego skutki widzimy było zatrudnienie rumuńskiego trenera. Nie wiem dlaczego on się zdecydował kiedy od samego początku wysyłał sygnały że mu tu źle i był na nie . Niestety ta decyzja obciąża mocno Żewłakowa jeśli to on był głównym sprawcą tego ruchu . Co do reszty . Niestety wszystko wskazuje na powtórkę z sezonu 21/22 tylko czy ponownie się uda ? Mam szczerą nadzieje że tak i wierzę w to głęboko bo zwyczajnie nie wyobrażam sobie aby Legia mogła spaść do pierwszej ligi .
2niedziela, 09, listopad 2025 17:29
Lasica
Właśnie! Zwolnijmy Rumuna i wracamy do walki o mistrzostwo!
3niedziela, 09, listopad 2025 17:30
corazstarszy
Po przegranej w Słowenii nie choleryzowałem tak mocno. Uznałem, że czeka nas, o zgrozo, ważniejszy mecz ligowy. ‘O zgrozo’, dlatego, że Termalika jest naszym konkurentem w walce o uniknięcie spadku. To wstyd, ale sami doń doprowadziliśmy. ‘Doprowadziliśmy’, tzn. pan Mioduski, namaszczeni przez niego kierownicy pionu sportowego, Iordanescu i piłkarze (kolejność dowolna). Jeśli przebieg meczów z Widzewem i Celje dawał jakąś nadzieję, to ona szybko zgasła. Bałem się, że złość po meczu pucharowym przełoży się na chęć rehabilitacji, ale taką chaotyczną, bez głowy, zbyt nerwową. Jak widać, Inaki Astiz nie potrafił nad tym aspektem zapanować. Nie wiem, co będzie. Teraz przerwa. Nie cieszę się, bo to są dwa tygodnie tortur - gubienia się w domysłach, niepewności, strachu. Wolałbym szybko następny mecz.
Zwróćmy uwagę, że wiele naszych pomysłów na grę zostało wcielonych w życie. Nie było długo Augustyniaka, który, jak jeden z dyskutantów dowodził we wpisach o meczu z Celje, ‘gra tragicznie w piłkę i przeszkadza w rozegraniu’. Był Szymański, w pierwszych meczach w Legii całkiem zresztą dobrze grający. Colak zamiast Rajovicia. I nic. Nie wiem, co dalej będzie. Ale aż boję się pomyśleć. Jeśli nie z ostatnią drużyną w tabeli u siebie, to z kim i kiedy? I czy w ogóle? Niczego z tego nie rozumiem. Pamiętam Trubehę z oglądanych meczów naszych rezerw z Legionovią.
Iordanescu, zachwalając propagandowo wygraną w Poznaniu w SP, głosił, że była to ‘wielka próba charakteru’. 2. połowa dzisiaj była na pewno większą próbą charakteru. Oblaną.
W żadnych nowych trenerów nie wierzę. To jest wada systemowa, a nie takie czy inne personalia. O tym, że nie będzie żadnego mistrzostwa, tylko walka o pozostanie w lidze pisałem już dawno (po Zagłębiu Lubin). Właśnie wyrżnęliśmy łbem o dno. Blisko połowa sezonu. Jest czas zareagować. Ale czy ktoś w tę reakcję wierzy?
4niedziela, 09, listopad 2025 17:38
Baron
Możemy tutaj ten mecz czy inne rozbijać na czynniki pierwsze i zastanawiać się co tym razem nie wypaliło.I tak to nic nie da, bo każdy z grubsza widzi co się dzieje i dlaczego tak się dzieje. Tutaj nie ma żadnego przypadku, że to wszystko wygląda jak wygląda, a wszystko to łączy jedna osoba, a mianowicie właściciel Legii i prezes w jednym czyli Dariusz Mioduski.
Legia kolejny sezon jest na równi pochyłej, i jeszcze raz to powtórzę - tutaj nie ma żadnego przypadku, owszem można się mylić i popełniać błędy ale to co się dzieje w Legii to już zakrawa na patologię w rzeczonym temacie. Nie będzie lepiej i warto to sobie aby wszyscy w końcu to sobie uświadomili.
Najlepiej dla Legii będzie jak Mioduski pozbędzie się klubu i to jak najszybciej. On już dawno przywalił głową w sufit i teraz co chwila odbija się tylko od ściany. On się nie nadaje na właściciela Legii. Dla mnie jest spalony, miota się nie wiedząc i nie rozumiejąc co się dzieje wokół niego i klubu. Legia ani razu nie spadła z ligi, a wg. mnie on ma realne szanse to zrobić jako właściciel pierwszy raz w jej historii, już raz niewiele brakowało za jego kadencji, teraz realnie jesteśmy znów bliscy tego choć jeszcze zostało sporo meczów do końca sezonu. Tak wiem, Legia była bliska spadku w sezonie 1991/92 ale to były inne czasy i inna rzeczywistość nieporównywalna do tej obecnej.
Zadam jeszcze raz pytanie - po co nam kibicom i Legii jest właściciel Mioduski?

Edit.

Jednak nie był bym sobą gdybym o tym nie napisał, w obecnej Legii nie ma prawdziwych facetów, mężczyzn tylko wytatuowane i wyżelowane pipy, przykładające więcej energii do swojego wizerunku niż do zawodu który wykonują. Tutaj trzeba mieć cojones i ten mecz był właśnie takim momentem aby to pokazać wszystkim i sobie samemu, nie pokazali. Nic ich nie tłumaczy. Był tutaj całkiem niedawno jeden taki co miał, ale nie podobał się kilku "wirtuozom" z Legijnej szatni i go pożegnano dzięki min. nim właśnie.

Edit.2

W 57 minucie na boisku pojawia się Augustyniak, a tutaj jego powrót w końcówce meczu -


x.com/Oskar_M04/status/1987573016453324800

Czapki z głów.
5niedziela, 09, listopad 2025 20:54
iocosus
Baron: "po co nam kibicom i Legii jest właściciel Mioduski?"
"Przegląd od AI
Wycena Legii Warszawa waha się, ale według doniesień medialnych z 2023 roku klub był wart około 400 milionów złotych. Warto zaznaczyć, że ta kwota jest wyceną rynkową, a nie ceną sprzedaży, a jej realna wartość może być inna w zależności od sytuacji finansowej klubu i perspektyw na przyszłość, takich jak wyniki sportowe i udział w europejskich pucharach.
Kwestia sprzedaży: Właściciel Legii podał cenę sprzedaży na poziomie 85 milionów euro, co miało być sygnałem, że klub nie jest na sprzedaż.
Alternatywne wyceny: Inne wyceny, oparte na dochodach (np. przychodach z poprzedniego sezonu), również wskazywały wysokie wartości, co świadczy o tym, że Legia jest jednym z najcenniejszych klubów w Polsce. "

Niech objawi się wiarygodny nabywca do przejęcia 51% udziałów Legii, czyli niech zadeklaruje że jest gotów wyłożyć ok. 30-40 mln €. W przyszłym roku o europejskie puchary będzie trudno, zatem budżet też może być trudny do spięcia. Grozi krach finansowy. Atmosfera wokół klubu jest kiepska, właściciel nie ma poparcia warszawskich kibiców, drużyna mimo olbrzymich finansowych nakładów sportowo dołuje, programy naprawcze nie funkcjonują. Hipotetycznie to być może dobry moment na przejęcie klubu, zatem niech taki nabywca się objawi, zadeklaruje jakąś kwotę. 30-45 mln € dla na przykład jakiegoś chińskiego potentata motoryzacyjnego z planami wejścia swoimi elektrykami na europejski w tym i na polski rynek to nie jest jakaś niesamowita kwota.

Pytanie czy w zamian za pozbycie władzy Mioduskiego w Legii warto się zaprzedać takim choćby Chińczykom?
" Chińczycy, a konkretnie grupa CITIC Group Sinobo Group, zainwestowali w czeski klub piłkarski Slavia Praga, przejmując udziały w 2015 roku. W grudniu 2023 roku klub został jednak sprzedany czeskiemu miliarderowi Pavlowi Tykačowi, co zakończyło chińskie panowanie nad Slavii Praga. "

Jeżeli nie Chińczycy to niech się objawi polski miliarder, z setki najbogatszych Polaków, żeby wtopy nie było.
Zgłosi się wiarygodny nabywca, namawiajmy Miodka do pozbycia się udziałów, bez tego optujemy emocjonalnie póki co za fikcją.
6niedziela, 09, listopad 2025 20:55
Zbyszek
Tym razem moja gawęda pójdzie tropem wyznaczonym przez niezwykle trafny tytuł sprawozdania Gawina " Kakistokracja ". Nadto piszę bezpośrednio po sprawozdaniu , bo pewno z wdjablenia nie mógłbym spać .

Pewnikiem w Legii panuje prawo Waltera Segala , które w tłumaczeniu na nasze oznacza ,że jeżeli mamy jeden zegarek to na pewno wiemy , która jest godzina , a jeżeli mamy ich kilka to nigdy nie mamy tej pewności.
W 1996 roku jak z Legii wycofany został Janusz Romanowski z Firmą "Pol-Kaufring' ( od 1992 do 1996 roku Legia była klubem filialnym Pogoni Konstancin) wraz z kilkunastoma zawodnikami i w kadrze zespołu zostało ich 13 zdolnych do grania w I lidze - to trener Jabłoński ( pseudo "Jabłuszko" ) miał wybór "jak żyd w okupację", a mimo to zdobył 2 miejsce. Lecz kiedy Legię objął koncern Daewoo i zakupił kilkunastu nowych graczy "Jabłuszko " się zagubił w akcji i trzeba było go wymienić , przy czym "zamieniono siekierkę na kijek " , bo jego następcą został niejaki Kopa. Jemu z kolei skład ustalali zawodnicy ,a prym w tej układance wiódł Leszek Pisz. Pewno dlatego ,że wówczas nikt o Dyrektorach nawet nie słyszał. Obecnie mamy do czynienia z analogiczną sytuacją , bowiem trener Iordanescu dostał tyle drzew ,że powstał las i on w ten gąszcz wlazł i się zagubił w nadmiarze bogactwa , nie odróżniał tych mocnych od tych nadgryzionych przez korniki.
Legii potrzebny jest trener , który mając do dyspozycji 25 zegarków wybierze te, które dokładnie pokazują ten sam czas.
Natomiast zamiast takiego fachury rozbudowuje się do granic absurdu wybieraczy , szukaczy , nadzorców czyli kolejnych biurokratów , którzy mącą nie ponosząc za nic odpowiedzialności.

Po ostatnim, emocjonalnym komentarzu po meczu z Celje "musiałem " osobiście kilku znajomym i kolejnym kilku na messengerze wyjaśniać czemu odwołałem się do "staroci" jaką jest ich zdaniem "Alchemia futbolu " Gmocha. Otóż piłka nożna jako oddzielna dyscyplina sportu istnieje od ok. 150 lat i jest stale tą samą, co nie znaczy taką samą dyscypliną. Jej fundamenty są niezmienne ,a więc trzeba mieć pewien stopień przygotowania fizycznego , aby biegać przez 90', trzeba mieć takie umiejętności techniczne ,aby panować nad piłką, trzeba wiedzieć po co wychodzi się na boisko i jaki metodami chce się osiągnąć cel gry oraz trzeba mieć wolę wywalczenia tego o co toczy się gra.
Można to porównać od "Elementarza" , które ukazuje istnienie liter, które składają się na słowa , a te przekształcają się w zdania , z których z kolei można układać wiersze, pisać powieści, książki naukowe, eseje, felietony itd itp. Przy czym każdym rodzajem pisarstwa rządzą "żelazne " prawa i reguły. Takim "Elementarzem " jest książka Jacka Gmocha , ona stwarza podstawy poznawcze dzięki którym można rozumieć do czego sprowadza się wiedza o piłce nożnej oraz prognozować dalszy rozwój . Lecz także nabyć wiedzę,że kto nie zna podstaw i ten kto gwałci zasady i reguły - nie może liczyć na sukces, tak jak nikt nie kupi książki w której słowa są niezrozumiałe . Podobnie jest z budową domu , on sam się nie zbuduje , bo trzeba mieć projekt, plan, ,materiały i fachowców , którzy umiejętności budowlane posiedli. To jest ten fundament , bez którego każda działalność traci sens .
Odnoszę wrażenie ,że kierownictwo klubu "Legia' chce koniecznie napisać doktorat nie znając liter , ani słów i ich znaczenia , więc układają zdania ,które nie mają żadnego sensu.

Jako się rzekło celem gry w piłkę nożną jest osiągnięcie korzystnego wyniku, a głównie chodzi o wygranie meczu.Czyli nie można wygrać meczu,a w konsekwencji być wysoko w tabeli , najlepiej na jej szczycie , jeżeli nie strzeli się o jedną bramkę więcej od przeciwnika. Od początku istnienia piłki nożnej , niezależnie od zmiennych systemów takim egzekutorem miał być środkowy napastnik formacji ataku. Z tego punktu widzenia patrząc sukcesy większości drużyn są uzależnione od takiego napastnika. Ma to swoje dobre i negatywne strony . Bowiem mając bramkostrzelnego napastnika cała drużyna widzi sens w pracy dla niego , bo nawet jak jest pilnowany to wytwarza się przestrzeń do aktywności strzeleckiej innych członków zespołu.Lecz jednocześnie takie uzależnienie może być paraliżujące , kiedy taki napastnik zostaje odcięty od podań , albo uniemożliwia mu się oddanie celnego strzału.
Istnieje jednak niepodważalna korelacja pomiędzy miejscem w tabeli strzelców a miejscem w tabeli jego drużyny ( z wyjątkami). Np. Legia zdobywając Tytuł Mistrza w 1956 roku miała najlepszego strzelca ligi w osobie Henryka Kempnego ,zaś w 1955 roku kiedy też była Mistrzem 2 miejsce w klasyfikacji zajął Lucjan Brychczy. W latach "Wielkiej Legii" w 1969 i 1970 roku królem strzelców był niedościgniony Włodzimierz Lubański ,ale 2 miejsca mieli Jan Pieszko i Lucjan Brychczy. W 2003 roku , gdy po latach Legia odzyskała Tytuł królem strzelców był Stanko Svitlica.W 2016 roku do zdobycia Tytułu walnie przyczynił się kolejny superstrzelec Nemanja Nikoicz (28 bramek) ,a w 2021 roku Thomas Pekhart ( 22 bramki) . Zaś , gdy Legia w innych latach zdobywała Tytuł to wysoko w tabeli strzelców byli Miro Radovicz ( łącznie 88 bramek) , Marek Saganowski ( łącznie 86 bramek), a także Mięciel , Kucharski ,Pisz,Dziekanowski , Ljuboja czy Niezgoda.
Z przykrością piszę ,że przed meczem z BBT ( teraz pewno jest jeszcze gorzej) najlepszy strzelec Legii plasował się na 34 ( dzielonym ) miejscu ,a następny był na miejscu 57.
Więc jak by nie patrzeć miejsce w tabeli Legii sensacją być nie może. W tym sensie oddanie za 250 tys Euro Guala ,a zatrudnienie za 3 mln funtów Rajovicza wygląda na sabotaż.

Państwo Witkowscy : Krzysztof i Danuta współwłaściciele firmy "Bruk-Bet' ze wsi Nieciecza gmina Żabno, którzy 21 lat temu założyli klub piłkarski "Termalika " mają rzesze zwolenników, do których ja nie należę, nie dlatego ,że jestem przeciwny klubom wiejskim czy z małych mieścin,ale jestem przeciwny ich mocarstwowym aspiracjom . Czym innym jest służba lokalnej społeczności ,a czym innym pokazywanie 'gołej dupy". Te ambicje gry w Ekstraklasie są dla mnie przejawem pychu i bezczelności. Przed 9 laty kiedy BBT awansował do Ekstraklasy wywołał medialną sensację na skalę światową . Świat nie podziwiał,ale pękał ze śmiechu i zastanawiał się jaka ciężka choroba toczy polską piłkę,że taka anomalia jest możliwa.
Owszem historia piłki nożnej dowodzi,że przez większość lat trofea padały łupem klubów wywodzących się z niedużych przemysłowych miejscowości.Aż do 2012 roku żaden klub z demokratycznej metropolii nie zdobył Pucharu Europy,ale też żaden nie był klubem wiejskim. Przez wiele lat w piłce dominowały kluby z krajów niedemokratycznych ( reżimy totalitarne lub komunistyczne) i w tych krajach zasoby koncentrowały się w stolicach lub wielkich miastach. W krajach demokratycznych decydujący głos miały kluby z mniejszych miejscowości . Uznano ,że podłoże tego zjawiska jest psychologiczne , bowiem w wielkich miastach futbol ma silną rozrywkową konkurencję,a mieszkańcy nie muszą nikomu niczego udowadniać.Miejscem silnych klubów były silne ośrodki przemysłowe. W tym towarzystwie klub wiejski jest ewenementem . Taką rzetelną książką ukazującą drogę takich klubów do wielkości jest Jima White " Manchester United. Biografia'. Rozwój przemysłu ściągał do miast rzesze młodych mężczyzn dla których jedyną prozdrowotną, tanią, kolektywna rozrywką stała się piłka nożna w formie najpierw uprawiania, a potem kibicowania. Zjawisku temu towarzyszyło zdobywanie nowej tożsamości i grupowej identyfikacji. Badania przeprowadzone w wielu krajach przed 5 laty dowiodły,że ulubionymi klubami są te spoza stolic ( poza kilkoma krajami w tym Polską - Legia). Okres związku pomiędzy przemysłem ,a znaczeniem futbolu dla mieszkanców istniał do końca lat 70-tych czyli do wkroczenia do piłki nożnej telewizji i uczynienia z niej sportu telewizyjnego oraz do powstania rynku transferowego operującego wielkimi kwotami płaconymi za zawodników. Pierwszym za którego zapłacono 1 mln funtów był w lutym 1979 roku Trevor Francis .To ten przełom sprawił ,że na znaczeniu zyskiwały miasta z wielką liczbą mieszkańców jako potencjalnych klientów futbolu . Mniejsze kluby nie były w stanie utrzymać najlepszych zawodników i trenerów.
Po 1980 roku nastąpił rozwój ekonomiki piłkarskiej - coraz wyższe kontrakty telewizyjne, nowe stadiony. swobodny przepływ zawodników itd - co przynosiło korzyść najpopularniejszym drużynom, które tę koniunkturę potrafiły wykorzystać , jak np. Legia do 2016 roku.
We współczesnym myśleniu o przyszłości piłki nożnej wielu znawców jak np. Simon Kuper przypisuje duże znaczenie prawu Zipfa głoszącemu ,że wiele rodzajów danych tworzonych przez ludzi lub odnoszących się do ich zachowań cechuje charakterystyczny rozkład wartości , w których dystrybucja częstotliwości występowania poszczególnych wartości jest odwrotnie proporcjonalna do ich rangi statystycznej czyli rosnącego znaczenia wartości jednej z wielu zmiennych jak np. liczby ludności. Popularnie prawo Zipfa nazywane jest prawem proporcjonalnego rozwoju. Inaczej mówiąc kluby piłkarskie z wielkich miast będą rosły na znaczeniu . Oznacza to ,że niewiele jest i niewiele będzie gigantów i że upadek giganta jest niemożliwy.
Ukształtowana przez ostanie 45 lat struktura piłkarska w swej większości nie ulegnie zmianie.
Jednocześnie reguła "proporcjonalnego rozwoju " oznacza ,że różnice pomiędzy klubami pozostaną,ale będą coraz mniejsze. Co widzimy we wzroście rankingu klubów polskich w UEFA. Takie szanse tkwią głównie w byciu klubem wielkomiejskim - co staje się podstawowym atutem.
Tę teorię głosi w licznych wypowiedziach Dariusz Mioduski,lecz między słusznymi założeniami a bieżącymi jego działaniami zachodzi rażąca sprzeczność.To,że ewolucja sprzyja wielkim jest faktem, ale trzeba jeszcze pomagać ewolucji, a Mioduski m.innymi marnuje czas na nierozważne eksperymenty dyrektorsko - trenerskie.
Wręcz płacz ogarnia jak klub z małej wioski z budżetem 10 razy mniejszym od klubu wielkomiejskiego ogrywa go w jego siedzibie.
ZGROZA !.

Trener BBT Brosz ma pole manewru mocno ograniczone gdyż jakość jego zawodników jest niska, więc może upatrywać nadziei na korzystny wynik tylko w organizacji gry oraz w ofiarności i w dyscyplinie taktycznej. Dziś BBT nawet nie próbował nawiązywać walki z Legią o panowanie czy kontrolę nad wydarzeniami, ograniczając się do obrony w niskiej strefie i sporadycznych , szybkich wypadów w kierunku bramki Legii.
Owszem w dzisiejszym meczu widać było dobre zorganizowanie obronne graczy BBT ,ale też zawodnicy Legii za bardzo ich obronne szyki nie naciskali i na despekt nie narażali. Pewno grqcze BBT spodziewali się dominacji Legii, zaciekłości w próbach sforsowania obrony ,a kiedy to nie następowało nabrali śmiałości i ich ataki były coraz groźniejsze , bo prowadzone przy udziale kilku zawodników. Grali tak jak Legia im pozwalała. W zasadzie na sparaliżowanie Legii pod własną bramką wystarczyło pilnowanie strefy i przeciwnika w strefie .
A w ataku liczenie na błędy w kryciu i ustawieniu się zawodników Legii- czym dziś Legia raczyła graczy BBT w nadmiarze i gdyby tylko ich połowę wykorzystali to mieli by z pół tuzina bramek . Trener Brosz mógł sobie nawet pozwolić na to aby dać pograć rezerwowym, tak jak by przewidział ,że Legia się odkryje i przegra mecz.

Trener Astiz nie zaskoczył składem ani ustawieniem , bowiem pewnikiem wystawił tych, którzy na poszczególnych pozycjach systemu 4-1-4-1 prezentowali się najkorzystniej na treningu czyli byli w dobrej formie fizycznej. Na środku ataku wystawił Colaka , który na 5 cech napastnika realizuje 4 , podczas gdy Rajowvicz tylko jedną ( walczy z obrońcami ),ale obaj nie spełniają głównej roli - nie strzelają bramek . Co z tego,że Colak jest dobrym łącznikiem pomiędzy ofensywnymi zawodnikami w pionie i poziomie, co z tego ,że potrafi utrzymać się przy piłce,że robi miejsce w polu karnym,że podejmuje walkę z obrońcami - jak pożytek z tego grania jest niewielki . Mnie trudno pojąć ten brak odróżnienia nielekceważenia żadnego rywala od jego przeceniania i zamiast pokazu od początku kto tu rządzi pozwolenie na nabranie pewności siebie słabszemu przeciwnikowi. Nasi zawodnicy owszem biegali, owszem rozgrywali ,ale z dala od bramki rywali bardziej dbając o zabezpieczenie własnej bramki ,niż o skuteczność w ofensywie .Nie uczynili należycie ani jednego ani drugiego. Nie ulega wątpliwości ,że indywidualnie zawodnicy Legii przewyższali rywali o klasę ,ale jako zespół Legia przypominała zlepek nie rozumiejących się zawodników. W tej sytuacji niezrozumiałe było wdawanie się w kombinacje, w wielopodaniowe akcje zamiast gry prostej , przy pomocy prostych środków.
Kilku naszych zawodników , głównie Urbańscy usiłowało sforsować obronę rywali solo,ale było to pozbawione logiki ,bo oni ustawieni byli schodkowo tworząc dwu-trzywarstwowy mur.
Po raz wtóry Astiz zaskakuje kompletnie oderwanymi od sytuacji zachowaniami . W Celje zmieniał zawodników kiedy byliśmy na fali ,a dziś kiedy gra i wynik były fatalne nie dokonał 3-4 zmian w przerwie . Czyżby był zadowolony z gry i wyniku , a może liczył na tzw. sportową złość ? . Takie rozważania są dobre w sporach akademickich , bo w życiu trzeba rozwiązywać problemy poprzez podejmowanie decyzji czyli jak jest źle to próbujemy ten stan zmienić. Owszem po 10' minutach dokonał 2 zmian ,ale bez zmiany ustawienia , bo aż prosiło się w II połowie granie na 2 napastników - na co zdobył się dopiero pd 65'.
W końcówce w desperacji wpuścił na boisko Jędrzejczyka w charakterze walczaka ,ale efektem była zamiana remisu na porażkę.

Pochwalam decyzje Kolegium Sędziów co do obsadzenia meczów Legii sędziami młodymi , lub jak dziś mało doświadczonymi , bowiem Karol Arys ma 38 lat.,ale tylko 3 letni staż w ESie. Generalnie te decyzje KS się bronią, 'młodzi " się sprawdzają .Owszem tak jak dziś Arys popełniają drobne błędy ,ale widać ,że swe obowiązki traktują poważnie ,że owszem chcą się pokazać z jak najlepszej strony ,ale nie przez pokaz " rządzenia " . Mnie cieszy, kiedy taki arbiter jak Arys stosuje przepisy literalnie ,a nie woluntarystycznie , a do tego oszczędnie operują gwizdkiem i rzadko sięgają po kartoniki nie traktując ich jako źródła represyjnej władzy ,ale wyłącznie jako kary za naruszenie zasad gry. Ponieważ wolę chwalić jak ganić to taki sędzia Arys był dziś kroplą miodu na moje zbolałe serce.

We współczesnej piłce nożnej decydujące znaczenie ma zespołowość, w tym wykorzystanie indywidualności w grze dla drużyny jako całości.
Zlepek zawodników nie stanowi drużyny , tak samo jako kupa cegieł nie jest domem .
7niedziela, 09, listopad 2025 21:28
Baron
@iocosus

Z różnych medialnych publikacji na przestrzeni lat wynikało, że Mioduski nie bardzo ma ochotę sprzedawać Legię czy też dopuścić jakiegoś udziałowca do tego biznesu.
Dzięki Legii stał się on medialną i rozpoznawalną osobą, przed tym to mało kto wiedział o jego istnieniu, zaczął pojawiać się na salonach, pojawiły się dzięki temu pewnie dla niego nowe możliwości i chyba on polubił cała tę otoczkę i blichtr, a takie rzeczy uzależniają. Niestety dla nas wszystkich niedługo, oby nie, może stać się jednym z największych przegrywów w polskim futbolu.
Aha, i jeszcze jedno Mioduski nigdy nie znajdował się na liście 100 najbogatszych polaków. Legia w niemałym stopniu jest klubem medialnym, samofinansującym się poprzez prawa telewizyjne, wpływy z reklam, dnia meczowego, poprzez sprzedaż pamiątek, transfery, za miejsce w lidze itp. To nie jest tak, że co sezon z własnej kieszeni trzeba dorzucać kilkadziesiąt milionów złotych. Natomiast trzeba tutaj mądrze gospodarować i wydawać pieniądze z czym DM ma spory problem i to min. kładzie się cieniem na jego prezesurę.
8niedziela, 09, listopad 2025 23:41
iocosus
Baronie zgoda, że Mioduski nie miał zamiaru ani sprzedawać Legii, ani dzielić się udziałami, to drugie w przypadku Leśnego i Wandzla wręcz wykluczył, ale moim zdaniem przejął Legię ponieważ pozazdrościł Leśnemu że spija śmietankę popularności i wierzył autentycznie, że może to zrobić lepiej, że wprowadzi Legię do grona 50 czołowych klubów Europy. Trudno o to do niego mieć pretensję, że wierzył w siebie, każdy ma prawo. Biznesowo klub spina, choć jego  finanse są nieco enigmatyczne, stworzył infrastrukturalne zaplecze klubu, natomiast sportowo to jego pomysły i zamierzenia okazywały się z małymi wyjątkami porażkami. Miał nadzieję, że wniesie Legię na wyższy poziom, tymczasem klub tych sportowych ambicji samego Mioduskiego nie realizuje. Dlatego uważam że może się zreflektować i dojść do wniosku że klubowi potrzebny jest impuls, zmiana, korekta, skoro dotychczasowe plany naprawcze zawodziły to może nadchodzi czas na zmiany właścicielskie lub współwłaścisielskie. W pesymistycznym scenariuszu pod pręgierzem czasu szukając finansowania może musiałby zostać do nich i tak przymuszony. Tylko, jeżeli zmiany mają być pozytywnym impulsem to nabywca większościowych udziałów musi być rzetelnym i wiarygodnym kontrahentem. Na razie w wiedzy powszechnej taki się nie objawił, nie zadeklarował.

Mioduski na salonach biznesowo-towarzyskich bywał, klub mu do tego nie był potrzebny, natomiast dzięki Legii zyskał faktycznie rozpoznawalność w mainstreamie, stał się popularnym celebrytą, również wszedł na salony działacza piłkarskiego w Europie i zakładam, że trudno by mu było z tego zrezygnować i dlatego niech się realizuje na tym polu, zachowa część udziałów w Legii o ile będą mu potrzebne lub w całości się ich pozbędzie i zostanie preziem PZPN. Gorszym od Kuleszy z pewnością nie będzie! Trzeba mu tylko odebrać prawo wyboru selekcjonera kadry! Od tego trzeba go odseparować jak najdalej! Wink 
9poniedziałek, 10, listopad 2025 11:08
dalkub
Drużyny Legii nie ma, nastąpiła totalna dezintegracja, a co gorsze wydaje się że nie ma pomysłu na to jak przeprowadzić proces integracji w coś co może przypominać drużynę. Potrzebny jest wstrząs, potrzebny jest ktoś kto to towarzystwo ogarnie. Napisałem że z trenerem się nie śpieszy - myliłem się.
Ponieważ nie mam skłonności sadomaso to o meczu się nie wypowiem

Degrengolada totalna
10poniedziałek, 10, listopad 2025 22:20
Senator
Dobrze prawisz panie Dalkub . Niestety diagnoza trafna. Jak to i kto ma to skleić ?
Ps
Pisałem o głowach wspierając sir Gawina . Ta diagnoza jest tożsama ubrana w inne słowa , czyż nie tak?
11środa, 12, listopad 2025 11:34
Zbyszek
W mieszkaniu mam ekipę budowlaną co na zlecenie inwestora czyli mojej osobistej małżonki przeprowadza remont i jak to jest w zwyczaju przy robocie dyskutujemy o piłce kopanej.
I nadziwić się nie mogę ,że w mediach i wśród kapciowych kibiców istnieje takie przekonanie ,że oto piłka nożna to jakieś dziwy nad dziwami,że to inność nad innościami ,że obowiązują w niej jakieś księżycowe prawa.Kibice odrywają futbol od swych zajęć, od swojej pracy.
W futbolu , tak jak w każdej dziedzinie, kluczem do powodzenia jest posiadanie adekwatnych do wyzwań kompetencji. W Legii natomiast od 2017 roku zagościła , to co Gawin trafnie przywołał kakistokracja.
W każdej pracy pracownik przychodzi do pracy ,aby wykonywać wyznaczone przez przełożonego zadania.Więc ,aby robota była dobrze wykonana to przełożony musi wiedzieć co , kto ma robić ,ale też musi wyznaczać pracownikom takie zadania jakie oni mogą wykonać.Jeżeli tego nie potrafi, to się nie nadaje. Tyle tylko ,że tego "kierownika " też ktoś musi wyznaczyć i ten ktoś ( dyrektor, prezes) musi wiedzieć czy ten ktoś ma niezbędne kompetencje.
Przed kilku laty pan Józef Wojciechowski b. właściciel Polonii udzielił Gazecie Stołecznej obszernego wywiadu, w którym oceniał zatrudnianych przez siebie trenerów, stwierdzając ,że ich CV było w konfrontacji z realiami nic niewarte. Mówił , których wyrzucał na zbitą twarz, których zwalniał i tylko jeden ,ale za to dwa razy sam się zwolnił. Wspominał ,że nie chciał zwolnić porządnego , pracowitego i odpowiedzialnego trenera jakim był Jacek Zieliński,ale ten trener go przekonywał ,że nie daje rady,że robi wszystko jak umie najlepiej,a wyniki są coraz gorsze, a ponieważ nie zna metod wyjścia z dołka to musi nastąpić zmiana.
Z tego co mi przekazano to identyczna sytuacja zaistniała w związku z trenerem Iordanescu . Miał on "gwarancję " pozostania na stanowisku do końca rundy jesiennej ,ale kilka razy oddawał się do dyspozycji ,aż wreszcie przyszedł i powiedział ,że się poddaje , bo nie zna sposobu na wyjście z kryzysu. Każdy kto ma pojęcie o futbolu widział,że Legia rozpadła się taktycznie i mentalnie.
W meczu z BBT każdy widział ,że zawodnicy Legii nie stanowili zespołu , co trener Astiz podsumował stwierdzeniem : "Każdy biegał gdzie chciał, każdy robił co chciał'.
Tą wypowiedzią Astiz dotknął drugiego istotnego problemu o czym można wyczytać w literaturze przedmiotu ,albo znać z autopsji ,a mianowicie,że im lepsi pracownicy tym do ich kierowania potrzebny jest im większy autorytet.
Zatrudniając w Legii kilku aktualnych i kilku byłych reprezentantów trzeba było zadbać o to ,aby trenerem ich był ktoś z nazwiskiem , ktoś z sukcesami ,ale też nie trener wiekowy i wypalony. zachowując proporcje to w takim MC czy Realu nikt trenera "bez nazwiska " by nie zatrudnił.
W tym kontekście uważam ,że prezes Mioduski powinien w ślad za Iordanescu zwolnić Żewłakowa i Bobicza ,bo rozmawiali z Brianem Priske , który był gotów objąć Legię i go odrzucili , jak też nie brali pod uwagę kandydatury Jerzego Brzęczka.
Brian Priske trafił do Sparty Praga i gra w sukcesami w LKE oraz przewodzi silnej lidze czeskiej,a Brzęczek wygrywa spotkania prowadząc U21.
Ja ostro krytykowałem Brzęczka jak był trenerem reprezentacji za to ,że nie był sobą, gdyż sam popełnił taki sam dyskwalifikujący błąd jak Urban kiedy po raz pierwszy trafił do Legii,a mianowicie postanowili dyscyplinować graczy w sposób formalny, dystansując się od nich , mimo ,że to są porządni, empatyczni oraz przyjaźni ludzie i jako tacy byliby akceptowani przez zawodników. Nadto Brzęczek potrafi uczyć się na błędach , co widać na jego pracy z U21 , w której postawił na system 4-2-3-1 m.innymi dlatego ,że jego zdaniem znakomitym rozgrywającym może być Kacper Urbański.I np. w meczu ze Szwedami Kacper dał popis kierowania Pietuszewskim, Pieńko i Porębą.Ten Urbański w Legii, jak grał, to na skrzydełku , gdzie nadawał się jak ja do baletu.
W obecnej sytuacji kadrowej Legia musi zatrudnić trenera z nazwiskiem , który będzie miał posłuch u zawodników, który ustali hierarchię i który wystawi zawodników na pozycjach , na których będą najbardziej przydatni.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1