- Kategoria: Wokół boiska
- gawin76
FC Noah - Legia 2-1: Drużyna wstydu
Legia nadal przegrywa. W meczu przedostatniej kolejki Ligi Konferencji nasza drużyna uległa armeńskiej drużynie FC Noah. Legia prowadziła po szybkim trafieniu Rajovicia, ale z każdą minutą meczu gra legionistów wyglądała coraz gorzej. W drugiej połowie gospodarze wykorzystali nieudolność Legii i zdobyli dwie bramki.
Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Wszołek, Piątkowski, Kapuadi, Reca – Szymański -Krasniqi, Gonçalves, K. Urbański, Vinagre – Rajović. Gospodarze rozpoczęli w składzie: Fayulu – Saintini, Silva, Sualehe – Boakye, Ferreira, Oshima, Thórarinsson – Jakoliš, Aiás, Mulahusejnović.
Legia zaczęła dobrze. Już w pierwszej ofensywnej akcji naszej drużyny celny strzał na bramkę gospodarzy oddał Goncalves. W 4. minucie Legia objęła prowadzenie. Rajović wykorzystał fatalny błąd obrońcy, minął bramkarza i umieścił piłkę w pustej bramce. W 7. minucie mogło być 2:0, ale legionistom zabrakło zdecydowania po rzucie rożnym. W kolejnych minutach Legia oddała inicjatywę. W 11. minucie gospodarze byli bliscy wyrównania. Aiás uderzył płasko z półobrotu i piłka w minimalnej odległości minęła bramkę Legii. W 19. minucie Tobiasz odbił piłkę po strzale Jakoliša. W 20. minucie ładny rajd przeprowadził Krasniqi, niestety uderzył bardzo niecelnie. W 23. minucie znów doszło do zamieszania w polu karnym Legii. W 30. minucie Krasniqi utrzymał się przy piłce, jednak strzał naszego zawodnika chybił celu. W 38. minucie Kapuadi umieścił piłkę w bramce rywali, ale sędzia nie uznał tego trafienia z powodu dyskusyjnego faulu Rajovicia.
Legia do przerwy prowadziła 1:0. Oglądaliśmy przeciętny mecz, o wyniku którego decydował jeden błąd.
W drugiej połowie gra naszej drużyny całkowicie siadła. W 57. minucie padło wyrównanie. Błąd popełnił Vinagre, który uległ presji zawodników gospodarzy. Piłka trafiła na środek pola karnego do Aiása i było 1:1. Mecz był chaotyczny. Legia nie była w stanie utrzymać się przy piłce. Gospodarze zwietrzyli szansę na zwycięstwo i nacierali. W 69. Aiás uderzył zza pola karnego. Piłka odbiła się od Piątkowskiego i wyszła na rzut rożny. W 72. minucie Kapustka i Chodyna zastąpili Urbańskiego i Vinagre’a. W 75. minucie Augustyniak zastąpił Gonçalvesa. W 79. minucie Szymański został upomniany żółtą kartką. W 80. minucie zmiennik Helder uderzył na bramkę Legii, nieznacznie się myląc. W 81. minucie Biczachczjan i Čolak zmienili Krasniqiego i Rajovicia. W 84. minucie seria fatalnych błędów legionistów zakończyła się bramką dla gospodarzy. Piłkę w bramce naszej drużyny umieścił Mulahusejnović, któremu asystowali kolejno Reca i Kapuadi. W 89. minucie Čolak nie trafił dobrze w piłkę po dośrodkowaniu Biczachczjana. W ostatniej akcji meczu w polu karnym gospodarzy znalazł się Kapuadi, jednak uderzenie naszego obrońcy było zbyt lekkie.
Legia wygląda jak całkowicie przypadkowa zbieranina zmęczonych, zniechęconych i wystraszonych ludzi. Nie ma współpracy między formacjami, nie ma wiary w sens boiskowej pracy, nie ma pazerności pod bramką przeciwnika, nie ma koncentracji na własnej połowie. Więcej pasji i energii widuje się w trakcje amatorskiej rywalizacji na orliku. Niezwykle trudno będzie na nowo uwierzyć w zespół złożony z tych zawodników.


Specjalnie dla jednego usera, jutro się odniosę do dzisiejszego meczu i całokształtu funkcjonowania klubu pod sterami absolwenta uniwersytetu Harvarda. Tak w telegraficznym skrócie oczywiście.
Pamiętamy jak tej metody próbował Skorża w końcówce sezonu 2011/12 kiedy to Legia była na czele tabeli i miała 5 punktów przewagi w ostatnich 3 meczach granych w tydzień ,ale zawodnicy po wygraniu PP tak się upili ,że całkiem stracili formę fizyczną .
Wczoraj nasz zespół po zdobyciu bramki wszedł w tryb kontroli przestrzeni , zostawiając rywalom parametry ( posiadanie piłki , ilość podań itp) , broniąc się w średniej i niskiej strefie oraz atakując sporadycznie ,ale na dużej głębokości,żeby zmusić rywali do cofania się pod własną bramkę wszystkimi siłami. Widocznie sztab uznał,że zespół Noah ma groźniejszą swą prawą stronę, bo zastosował grę przesuniętą strefą , cofniętą po naszej lewej stronie i wysuniętą po stronie prawej.
Przy tak zorganizowanej grze szczególne zadania przypadają obronie, lecz trzech obrońców zawiodło : Reca, Kapuadi i Vinagre.
Reca przy pierwszej bramce dał się ograć na prostacką "beczkę" i został przy bocznej linii pola karnego zamiast wzmocnić nasze siły w polu bramkowym , zaś Vinagre odpuścił Jakoliszowi pozwalając mu dośrodkować w pole bramkowe ,a Kapuadi nie wystawił nogi co by wybić piłkę i doszła ona do Aiasa. Przy drugiej bramce kolejne niechlujne podanie Vinagre przechwycone przez przeciwnika , mimo ,że bliżej do piłki mieli Kapuadi i Reca, którzy nie tylko jej nie przejęli ale nawet nie próbowali zablokować strzału.
Jak to był napisał Szekspir w "Hamlecie " : " Źle się dzieje w Legii".
Przyczyny są złożone ,ale aż za bardzo widać brak pewności siebie , wręcz bojaźń większości naszych zawodników.
@corazstarszy, nic do Ciebie nie mam choć mi ostatnio zarzucałeś, że czerpię satysfakcje w tym co pisze na temat Legii, w negatywnym świetle. Nie mam, nie miałem i nie będę miał nigdy z tego tytułu żadnej satysfakcji. Boli mnie to co tutaj się dzieje, załamuje a ostatnio wręcz, sorry za wyrażenie, wkurwia mnie to.
To w jakim miejscu znalazła się obecnie Legia jest idealnym podsumowaniem tego jak nią zarządza Dariusz Mioduski. Tutaj nie ma żadnego przypadku, nasz klub trawi rak, były momenty, że mieliśmy farta i jakoś to było, raz lepiej, a raz gorzej. Obecnie mamy równię pochyłą od lat i jest to stała tendencja. Jest to suma wszystkich błędów jakie popełniono w Legii, w końcu mleko się rozlało.
Tutaj niemalże gdzie się nie włoży palca, to trafia się na guano.
Każdy z nas tutaj jadł chleb z niejednego pieca, ale chyba żaden z nas nie miał do czynienia z takim "zarządzaniem" jakie ma miejsce Legii. Ja jestem wręcz zdumiony, że absolwent cenionego amerykańskiego uniwersytetu mógł doprowadzić do takiej degrengolady jaką wszyscy widzimy.
W Legii niemalże gdzie się nie włoży palca to trafia się na amatorszczyznę, brak kompetencji, wizji, krótkowzroczność, działanie ad hoc, w panice itd.
Dariusz Mioduski pojawił się w Legii w 2012 roku i co on tego czasu wypracował w modelu zarządzania klubem? Zarządzanie kryzysem, ciągła wymiana trenerów, którzy w znakomitej większości nie powinni tutaj w ogóle trafić, przepalanie gigantycznej kasy na wątpliwej jakości transfery, gigantyczne zadłużenie klubu, fatalny PR i można by tak dalej długo.
No chyba tego wszystkiego jest zdecydowanie zbyt wiele, prawda? Zdumieni są tym wszystkim nawet ludzie, którzy na co dzień są nieprzychylni Legii.
Ja osobiście uważam, że właśnie to my jako kibice powinniśmy wytykać palcami, wykrzyczeć i nazywać rzeczy po imieniu. Mioduski już udowodnił, że nie potrafi, nie umie, a swój sufit zaliczył już dawno temu, a teraz tylko odbija się od ściany do ściany.
Comedy is over.
Ja się będę upierał, że nie wszystko się dało przewidzieć odnośnie gry Legii. Chodzi mi o Vinagre’a i Kapuadiego. Kiedyś bardzo dobrzy, po podpisaniu / przedłużeniu umów obniżyli loty w sposób taki, że trudno uwierzyć, że to te same osoby. Uważam, że tego się nie dało przewidzieć. W tej chwili grają tak, że większa korzyść sportowa byłaby, gdyby ich nie było w Legii. Ale wiadomo, że nieprzedłużenie kontraktu z Kapuadim i brak wykupienia Vinagre’a ze zrozumieniem kibiców by się nie spotkały. Pamiętam takie charakterystyczne sformułowanie w jednej z toczonych tutaj dyskusji odnośnie tego sezonu i odejścia zawodników o najlepszych liczbach w zeszłym sezonie: ‘Milion euro na Luquinhasa pożałowali’. Za to nie pożałowali dużo większych kwot na wspomnianą wyżej dwójkę. I bądź tu mądry.
Wiadomo, ta edycja LKE przestała być ważna w sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. ‘Patriotyczny’ swój obowiązek Legia już wypełniła w dwóch poprzednich sezonach - punktów do rankingu krajowego nabiliśmy dużo. Teraz one nie są ważne, tym bardziej, że to nie my w przyszłym sezonie z tego zwiększonego rankingu będziemy korzystać.
Jestem załamany i przerażony skalą naszej niemocy i bezradności. Te odczucia przeważają. Nie jestem wcale pewien, czy Papszun, choć uważam go za trenera jak na warunki krajowe bardzo dobrego, tutaj cokolwiek wskóra. Będzie on ostatnią deską ratunku. Inaczej czeka nas spadek. Teraz chyba jeszcze wyraźniej widać, jak cenną i trudną pracę wykonał 4 lata temu Vuko. Że w klubie tej pracy nie doceniono, to mnie nie dziwi. Zdążyłem się przyzwyczaić. Ale chyba nawet nie wszyscy z nas chcą przyznać, ile mu Legia zawdzięcza.
Błędy które zostały popełnione w zarządzaniu klubem są ewidentne, samemu przytoczyłem o co mam pretensję do Mioduskiego, natomiast szukając "za i przeciw", patrząc z dwóch stron to tak jak napisałem w "Na aucie", Mioduski współzarzadzajac lub samemu zarzadzajac Legią odniósł z nią więcej sukcesów niż Daewo z ITI. Postarajmy się spojrzeć na Miodka holistycznie, znalazł się w tej chwili w spirali błędów, może z tego się nie wygrzebie, może to jest równia pochyła w dół, ale według mnie chwycił się Papszuna jako ostatniej deski ratunku i choć ze mnie "topiciel" to jednak tej deski topielcowi bym nie odbierał.
Nie widzę powodów żebyśmy byli mniej cierpliwi niż w kibice w Poznaniu tolerujący familię Rutkowskich z Klimczakiem. Gdzie tam Lechowi do Legii w sukcesach od 2012 roku.
Dla mnie nie ma pytania w tej chwili o Mioduskiego, ale kibicowsko zastanawia mnie jak sobie z tym wszystkim poradzi ratownik Papszun i czy przy próbie ratowania aby topielec nie wciągnie ratownika ze sobą pod wodę. Nie wiem, ale na Nowy Rok to jest dla mnie najważniejsza kwestia.