A+ A A-

Arka - Legia 2-2: Ucieczka spod stryczka

W drugim wiosennym meczu Legia cudem uniknęła porażki, w ostatnich minutach odwracając losy meczu w Gdyni. Mężem opatrznościowym naszej drużyny okazał się Čolak, który dwukrotnie trafił do bramki gospodarzy, ratując remis, gdy sytuacja wydawała się być już beznadziejna.

 

Skład Legii wyglądał następująco: Tobiasz – Piątkowski, Augustyniak, Pankov – Krasniqi, Kapustka, Szymański, Reca – Biczachczjan, Rajović, K. Urbański. Arka rozpoczęła w składzie: Węglarz – Szota, Marcjanik, Gojny – Navarro, Kerk, Jakubczyk, Nguiamba, Gaprindaszwili – Rusyn, Espiau.

Mecz był chaotyczny, na trudnym, nierównym boisku dużo było walki, a mało płynnych akcji. W 14. minucie Krasniqi i i Biczachczjan rozegrali piłkę na prawej stronie boiska, ale Biczachczjan nie zdołał obsłużyć żadnego z kolegów. W 18. minucie płaski strzał Urbańskiego minął bramkę gospodarzy. W 19. minucie Biczachczjan otrzymał podanie od Szymańskiego, dobrze przyjął piłkę w polu karnym, niestety uderzył niecelnie. W 26. minucie Arka objęła prowadzenie. Kerk dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Marcjanika, który z bliska pokonał Tobiasza. W 40. minucie Węglarz odbił piłkę po celnym strzale Kapustki.

Do przerwy Legia przegrywała, tradycyjnie tracąc bramkę po stałym fragmencie gry.

Na drugą połowę nie wyszedł Reca. Na lewe wahadło przeszedł Krasniqi, a na prawej stronie boiska pojawił się Wszołek. W 47. minucie Biczachczjan dośrodkował piłkę z rzutu rożnego w taki sposób, że kilka sekund później Rusyn znalazł się w polu karnym Legii. Na szczęście strzał Ukraińca był słabej jakości. W 51. minucie Kapustka podał prostopadle do Biczachczjana, który oddał strzał z kilu metrów. Węglarz odbił piłkę. W 55. minucie żółtą kartką upomniany został Augustyniak. W 57. minucie Krasniqi uderzył zza pola karnego. Jeden z zawodników Arki wybił piłkę na rzut rożny. Po rzucie rożnym legioniści znów sprokurowali kontrę Arki. Rusyn tym razem wykorzystał sytuację i Arka prowadziła 2:0. Po tej bramce kontuzję zasygnalizował Wszołek. W 61. minucie żółtą kartkę ujrzał Pankov. Po tym zdarzeniu Żewłakow i Kovačik zmienili Wszołka i Biczachczjana. W 69. minucie W. Urbański zmienił Kapustkę. W 74. minucie Čolak zastąpił K. Urbańskiego. W 90. minucie Krasniqi dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Čolaka, który umieścił piłkę w bramce. W doliczonym czasie gry blisko wyrównania był Krasniqi, ale Węglarz odbił piłkę na rzut rożny. Po nim Čolak wygrał walkę o pozycję z Gojnym i drugi raz pokonał bramkarza Arki. Mecz zakończył się remisem.

Zdecydowana większość meczu w Gdyni przebiegała według scenariusza, którego się obawialiśmy. Legia była nieefektywna w ataku i fatalnie broniła, co doprowadziło do utraty dwóch bramek. Nasi zawodnicy popełniali mnóstwo błędów, łatwo tracili piłkę, wydawali się zagubieni i pogodzeni z losem. Wtedy nadeszły dwa rzuty rożne, wreszcie wykonane z mocą i precyzją, którą potrafił wykorzystać Čolak. Oby ten wywalczony w niespotykanych okolicznościach remis pozwolił Legii uwierzyć w to, że jest w stanie wygrywać mecze. W najbliższy piątek wyjazd do Katowic.

Dyskusja (29)
1sobota, 07, luty 2026 17:51
Lasica
Szukamy plusów, a więc jakieś tam przełamanie nastąpiło, bo w końcu:

1) nie przegraliśmy,
2) odrobiliśmy dwie bramki straty.

Kolejny plus, że wraca Nsame, i mam nadzieję, że kilka bramek strzeli.

Bramkarz by się jeszcze przydał. W walce o pozostanie bramkarz musi czasami wyczyniać cuda, a do Tobiasza niestety bardziej pasuje określenie cudak niż cudotwórca.
2sobota, 07, luty 2026 18:22
iocosus
Według mnie Tobiasz trzyma się linii, bo czuje się niepewnie przy wychodzeniu do górnych piłek, obrońcy gdy piłka jest wbita w pole karne nie interweniują bo boją się popełnienia błędu, czyli również są niepewni i dzięki temu i z Koroną i z Arką piłeczka lata w naszym polu karnym, a legioniści tylko się jej przyglądają, żeby później bezradnie rozkładać szeroko ręce. Według mnie to jeden z objawów tego przeklętego mentalu, z którym ewidentnie się borykamy.
3sobota, 07, luty 2026 20:46
Baron
Super mecz, o takiej Legii marzyłem, mnie kupili. Ciesze się też, że po raz kolejny na boisku pojawił się Rajovic. Będę go wspominał przez długie lata.
Aha, zmieniłem zdanie co do Mioduskiego - niech zostanie, to jest gość, wie co robi.
4sobota, 07, luty 2026 21:29
Lasica
Masz niskie wymagania, ale Twoje marzenia, Twoja sprawa.

Twoje zdanie zaś Mioduskiemu lata wiadomo gdzie i tak zrobi co będzie chciał.
5niedziela, 08, luty 2026 09:19
dalkub
i kolejny krok do derbów wykonany oraz do #Mioduski Won
6niedziela, 08, luty 2026 13:22
Baron
@Lasica

Mam nadzieje, że znasz znaczenie słowa: sarkazm.
7niedziela, 08, luty 2026 13:46
Zbyszek
Ogólna refleksja jest taka oto,że kibice patrzą wyłącznie na grę przez pryzmat wyniku , lecz nie wyciągają z tego faktu konstruktywnych wniosków,że może era dominacji Legii i strachu przed nią została zakończona i pora "przestać srać wyżej jak się dupę ma".

W mediach , w ocenach pomeczowych oceny piłkarzy są niejednoznaczne,często różniące się radykalnie. Można więc zadać sensowne pytanie ; na jakiej podstawie te oceny zostają wystawione ?.
Aby dokonać sensownej oceny trzeba by znać przedmeczowe założenia , a więc np. piszący nie wiedzą czy i który obrońca ma się włączać do ataku, a który nie ,jakie zadania ma każdy zawodnik przy stałych fragmentach gry, który jest w gorszej formie fizycznej lub psychicznej itp. Nie da się też wykluczyć ,że wielu piszących nie ma pojęcia o czym pisze. Niektórzy też załatwiają swoje wredne interesy.
Nie znaczy to ,że nie należy oceniać piłkarzy , bo oni czytają o sobie i chcą wiedzieć jak są widziani . Lecz nie potrafię zrozumieć jak piłkarze mogą słuchać obelg chamskiej hołoty udającej kibiców Legii. Ci szmatławcy są z Legią tylko na dobre , bo jak jest gorzej to nie tylko odwracają się dupami ,ale jeszcze by klub utopili. Dla nich im gorzej , tym lepiej .
Tym pytaniem , które po ostatnich meczach Legii można sobie zadać to : co sprawia ,że Legia przegrywa mecze , lub tak jak wczoraj remisuje - wskutek zlekceważenia w końcówce meczu przez trenera Arki.
Czy istnieje jakiś zestaw danych, który pozwala przewidzieć wynik meczu lub dokonać rzetelnej oceny pomeczowej.
Truizmem jest stwierdzenie ,że aby wygrać mecz to trzeba strzelić o jedna bramkę więcej od rywali ,bowiem gole nie padają na sygnał z nieba ,ale są efektem gry. Niektórzy , w tym ja, upatrują zdobycia 3 punktów w wygraniu większej ilości starć o piłkę, gdyż moim zdaniem to odzwierciedla nastawienie zespołu do gry , zaangażowanie zawodników i wolę pokonania przeciwnika. Inni kalkulują ,że trzeba szybciej i celniej rozgrywać piłkę lub biegać więcej i szybciej od rywali.
Oczywiście przewaga w tzw, parametrach gry to nic złego , ale jak wiemy Legia posiada nad każdym rywalem przewagę w posiadaniu piłki, liczbie podań , czasu przebywania na połowie rywali oraz w ilości oddawanych strzałów ,w tym celnych - a wyniki są odwrotne od tych danych.
Tym samym ważnym staje się znalezienie innej metody wpływu czynników gry na wynik.
Tymi czynnikami było odmienne określenie bycia w ofensywie , jako ilości zawodników znajdujących się przed piłką oraz skuteczności ataku jako ilości graczy rywali, których mija zagrana piłka w kierunku bramki rywali.Tę ostania kategorię nazwano "Packing" , która oznacza umiejętność poradzenia sobie z rywalem. Ten racjonalny namysł w piłce nożnej zderza się z tym ,że argumenty w dyskusji oparte są na emocjach , a nie na faktach . Piłka nożna wbrew pozorom to szalenie skomplikowana dyscyplina , wbrew obiegowej opinii ,że to prosta gra.
Z biegiem czasu , zwłaszcza kibicom Legii jest coraz trudniej oceniać mecze , bowiem z jednej strony pamiętają czasy sukcesów ,a z drugiej są przekonani o wielkości klubu.

Aby szerzej spojrzeć na ocenę zespołu Legii w bieżącym sezonie warto przyjąć do wiadomości ,że bukmacherzy typowali wczorajszy mecz na ok. 2 dla Legii i ok. 3,6 dla Arki co oznacza ,że Legia była uznana za faworyta. Bukmacherzy nie kierują się tylko wynikami ostatniego meczu,ani nawet miejscem w tabeli ,ale tym co nazywamy potencjałem zespołu. Być może przy jakiejś okazji przybliżę zasady typów bukmacherskich opracowane w 2008 roku przez wybitnego analityka Matthew Benhama , ale na dziś wystarczy stwierdzenie ,że Legia bukmacherów zawodzi , bowiem potencjału tkwiącego w poszczególnych zawodnikach i w zespole nie wykorzystuje.

Po meczu z Koroną zasygnalizowałem,że trener Papszun w Rakowie przywiązywał ogromne znaczenie do doboru i wykorzystania środkowego napastnika jako czynnika przesądzającego o wyniku meczu.
W nowoczesnym futbolu od środkowego napastnika wymaga się zdecydowanie więcej ,niż tylko zdobywania bramek. Dziś napastnik musi umieć odnaleźć się w grze na małej przestrzeni i bardzo dobrze chronić piłkę, będąc tyłem do kierunku gry. Powinien także umiejętnie schodzić po piłkę ( gra pomiędzy liniami) oraz potrafić wytworzyć przestrzeń dla siebie samego , jak i dla partnerów. Bez względu na styl gry zespołu środkowy napastnik ( często jedyny) jest kluczowym , który tworzy wysokość gry i w działaniach ofensywnych zespołu jest punktem odniesienia i zaczepienia. Zarówno w ataku pozycyjnym, jak w ataku szybkim i kontrataku musi być aktywny i wspierać działania partnerów. W defensywie to także pierwszy obrońca, który powinien efektywnie kierunkować działania przeciwnika w pożądane sektory boiska.
Jednak miarą jakości w działaniach ofensywnych jest ich skuteczność i dlatego napastnik musi umieć piłkę z odpowiednia precyzją i siłą uderzyć na bramkę . Trzeba koniecznie zauważyć,że zanim napastnik znajdzie się w sytuacji dogodnej do strzelenia bramki musi wykonać określone działania. Przede wszystkim musi znaleźć miejsce w polu karnym z którego może celnie uderzyć na bramkę. Jak to obliczyli analitycy najlepsi strzelcy jak Messi, Ronaldo , Mbappe czy Lewandowski mają "upatrzone" miejsca z których zdobywają większość bramek. Bardzo często przed uderzeniem napastnik musi umieć poprawnie przyjąć piłkę lub też poprzez wymianę piłek z partnerami konstruować atak tak ,aby móc oddać celny strzał. Nie można zapominać o umiejętności ochrony piłki pozwalającej na utrzymanie się przy niej ,nawet wobec silnej presji przeciwnika.
Z działań bez piłki kluczową umiejętnością jest z kolei tworzenie sobie i partnerom przestrzeni ( gubienie krycia) zarówno w polu karnym , jak i grając pomiędzy formacjami. Ważnym narzędziem pozwalającym na skuteczność jest identyfikacja przestrzeni otwartej i zamkniętej w ataku co pozwala na wykorzystanie przestrzeni za plecami obrońców.
Dzisiejszy futbol stawia przed napastnikiem także prowadzenie działań związanych z grą bez piłki w defensywie, w tym nie mogą mu być obce kierunkowanie kontrataków rywali w te rejony w których łatwiej im odebrać piłkę ,a także asekuracja , podwajanie krycia czy odbiór piłki.
Głównymi konceptami taktycznymi dla napastnika jest bycie "target manem", tworzenie przestrzeni , gra między formacjami oraz wykorzystywanie pozycji spalonej.
Już w drugim meczu widzimy ,że Papszun dostrzega potencjał Rajovicza jako "Target Mana". Ta koncepcja taktyczna urodziła się w Anglii jako następstwo analiz sposobu zdobywania bramek w lidze angielskiej na przestrzeni kilkunastu lat dokonanych przed ponad 70 laty przez płk. Johna Reepa. Jak pamiętamy stwierdził on,że najwięcej bramek pada po długich podaniach pod pole karne rywali, co zaowocowało szkoleniem takich napastników , którzy potrafili przyjąć długą piłkę , często podawaną przez bramkarza, utrzymać się przy niej do nadejścia posiłków oraz jej rozegrania i wykończenia akcji strzałem.
Dobra realizacja tego konceptu pozwala zespołowi wykorzystać dużą przestrzeń między linią obrony, a pomocy przeciwnika , szybko zawiązać kontratak lub utrzymać się przy piłce przy wysokim pressingu rywali . Chcąc optymalnie wykorzystać potencjał tej koncepcji napastnik musi ustawić się możliwie najbliżej pola karnego . Ta koncepcja najlepiej się sprawdza kiedy napastnik potrafi przyjąć i utrzymać piłkę będąc tyłem do bramki. Ważne jest, aby napastnik najpierw "oszukał" kryjącego , a dopiero potem myślał o piłce. Chodzi o to,żeby zachować kontrolę nad poczynaniami obrońcy, i nie dopuścić np. do wyprzedzenia do piłki. Po otrzymaniu podania napastnik może zagrać piłkę do partnera ustawionego przodem do bramki lub odwrócić się w kierunku bramki z rywalem na plecach.Przy czym musi brać dalej udział w grze jako ,że zakończenie jednego działania musi być początkiem następnego. Realizując ten koncept napastnik może wykorzystać także okazję do oderwania się od przeciwnika i poprzez dynamiczne wbiegnięcie w pole karne oddać celny strzał na bramkę. Na przykładzie Rajovicza widzimy ,że trener Papszun jest znakomicie przygotowany teoretycznie ,ale i potrafi tę wiedzę przełożyć na działania praktyczne. Ma bowiem do dyspozycji kadrę jaką ma i chce optymalnie wykorzystać potencjał każdego zawodnika , a Rajovicz jak mało kto na "target mana " się nadaje.Ma bowiem 196 cm wzrostu ( gra głową ) , jest sprawny i silny ,a nadto grał w Danii , która ten koncept stosuje ,a przede wszystkim w Anglii ( dwa sezony w Watford). Na przykładzie Rajovicza widzimy rażący rozdźwięk pomiędzy oceną Rajovicza przez trenera i przez oszalałych kiboli , których wiedza o taktyce jest zerowa.
Drugą koncepcją taktyczną dla napastnika jest tworzenie przestrzeni. Ta koncepcja wynika z konstatacji ,że strukturalne ustawienie własnego zespołu , jak i przeciwnika zmienia się co chwilę. Rywal reagując odpowiednio na piłkę chroni przestrzeń za swoimi plecami - zawęża lub skraca pole gry . Często występuje indywidualne krycie i w takich momentach przydatne są ruchy "od -do " lub "do -od" czyli markowanie kierunku biegu ,po czym następuje oderwanie się od przeciwnika. Aby ten manewr wykonać napastnik musi zidentyfikować umiejętności przeciwnika oraz jego pozycję wobec siebie i piłki. Jednocześnie napastnik musi pamiętać, żeby atakować przestrzeń w pozycji otwartej co ułatwi mu powrotne przyjęcie piłki ,ale także poprzez swój ruch otwiera przestrzeń partnerowi . Nie trzeba dodawać jak w takiej sytuacji ważny jest kontakt wzrokowy i timing wbiegnięcia w zwolnioną przestrzeń. Ta koncepcja wymaga ,aby napastnik najpierw atakował przestrzeń między obroną a bramkarzem ,a dopiero w drugiej kolejności dbał o wytworzenie przestrzeni partnerowi. W obecnej kadrze Legii , jak to wczoraj mogliśmy zaobserwować spore predyspozycje do tworzenia przestrzeni posiadają obaj młodzi nasi napastnicy : Żewłakow ( 20 lat) jak i Kovacik ( 19 lat). Nie tylko swoim entuzjazmem "zarazili" kolegów,ale rozbijali obronę Arki wchodząc w wolne przestrzeni , zmuszając do reakcji defensorów rywali i dzięki temu wytwarzając przestrzeń do oddania celnych strzałów przez Colaka.
Trzecim konceptem taktycznym napastnika jest gra pomiędzy formacjami. Można rzec,że każdy by chciał,ale nie każdy potrafi , bowiem w takim graniu ważne są nie tylko umiejętności ,ale i talent, gdyż szalenie ważny jest wybór momentu wyboru takiego modelu ataku. Taka gra polega z grubsza na wbiegnięciu w odpowiednim momencie pomiędzy formacje rywala , co stawia defensora w dylemacie decyzyjnym - czy iść za atakującym opuszczając strefę za którą jest odpowiedzialny , czy też nadal chronić strefę dając napastnikowi czas i miejsce na przyjęcie piłki ?. W przypadku wyciągnięcia broniącego ze strefy napastnik tworzy miejsce dla partnerów wbiegnięcia w opustoszałą przestrzeń . Natomiast w przypadku otrzymania piłki między formacjami ma możliwość odwrócenia się przodem do bramki i kontynuowania akcji w kierunku jej finalizacji. Niezależnie od dalszego rozwoju wydarzeń to zawodnik wbiegający między formacje skupia na sobie uwagę wszystkich broniących rywali ,co reszta jego partnerów może wykorzystać. W Legii takim zawodnikiem , który wie na czym gra pomiędzy formacjami polega jest Colak , co widać po tym jak sensownie potrafi zmieniać pozycje i jak wykorzystywać zagapienie rywali , którzy tracą czas na podjęcie decyzji atakować czy czekać na rozwój sytuacji. Niestety ,ale wydaje się ,że Colak nie jest w stanie wykorzystywać tej umiejętności z uwagi na duże braki w przygotowaniu motorycznym.
Ostatnim konceptem wsparcia zdobywającego jest wykorzystywanie pozycji spalonej. Poruszanie się w linii z obroną lub za linią obrony to skuteczna koncepcja, którą napastnik może wykorzystać w celu uzyskania przewagi nad środkowym obrońcą.Jest to możliwe , gdy piłka jest podana do wbiegającego za plecy obrońców innego zawodnika ( najczęściej tzw. mijanka) .Zawodnik wbiegający za plecy powinien jak najszybciej zagrywać piłkę w pole karne co by wykorzystać chwilową przewagę wolnej przestrzeni nad obniżającym swoje ustawienie blokiem obronnym. Napastnik będący na pozycji spalonej samym swoim ustawieniem stanowi problem identyfikacyjny, gdyż zawsze łatwiej kontrolować poczynania przeciwnika przed sobą. W Legii takim mistrzem gry na pozycji spalonej jest oczywiście Nsame, który dodatkowo potrafi brać udział w akcjach kombinacyjnych i posiada utrwaloną technikę celnego strzału z różnych pozycji i ustawień stopy.Dobrze by było , aby po poważnej kontuzji wrócił do gry.
Jak widzimy z tego krótkiego przeglądu w kadrze Legii każda koncepcja ma swego przedstawiciela ,ale też nie mamy napastnika na tyle wszechstronnego, aby te taktyki ogniskował w swojej grze. Obecnie pierwszym wyborem Papszuna jest Rajovicz, również z tego powodu ,że nasz trener traktuje grę długą piłka jako wariant ostrożnościowy , na zasadzie : im piłka od naszej bramki dalej , tym dla nas bezpieczniej.

Trener Papszun w Rakowie pracował przez dwa lata z trenerem Arki Szwargą, którego uważa za swojego najzdolniejszego ucznia. Więc wczorajszy mecz był z jednej strony spotkaniem przyjacielskim,a z drugiej próbą pokazania ,że uczeń nie jest gorszy od mistrza. Trener Papszun po meczu mówił,że Szwarga go ustawieniem 3-5-2 nie zaskoczył, ale chyba jednak tak , bo nasz zespół za dużo swobody pozostawiał drugiemu napastnikowi Arki Rusynowi ( dogrywający).
Każdy kto grał w piłkę wie jak ważne dla samopoczucia jest tzw.wejście w mecz czyli pierwsze zagrania , pierwsze interwencje , pierwsze akcje . Jeżeli są udane rośnie zadowolenia i pewność siebie ,a kiedy nie bardzo to i leci ono w dół. Zespół Legii od dłuższego czasu wchodzi w mecz ostrożnie, wręcz bojaźliwie - co stawia nas w gorszej pozycji wyjściowej od rywali .
U nas z powodu urazów nie mogli wystąpić Jędrzejczyk i Elitim ,a Wszołkowi uraz od razu po wejściu na boisko się odnowił. Chyba nieco za dużo tych urazów zmęczeniowych ,a nie mechanicznych w naszej drużynie.
Jak napisałem o tym wyżej Papszun stawia na Rajovicza jako pierwszy wybór napastnika z przyczyn taktycznych , w tym chcąc wykorzystać silne strony tego gracza dla zespołu. Jednak jego zalety bledną w sytuacji w której tak jak wczoraj rywal ma świetnie zorganizowaną defensywę w strefie 1/3.
Mając kłopoty z finalizacją Legia powinna mieć równie dobrze skonstruowaną obronę, czego nie widać, gdyż po raz kolejny tracimy bramkę po stałym fragmencie gry i to w sposób frajerski. Gracze Arki nie musieli nic robić poza kopnięciem piłki w nasze pole bramkowe , której nikt nie wybił, mimo,że leciała na niskiej wysokości , jak też nikt nie pokrył od piłki strzelca bramki Marcjanika.
Mnie nie tylko taka nonszalancja przeraża,ale i amnezja prawie wszystkich naszych zawodników, którzy jak by zapomnieli o elementarzu , o fundamentach , a one głoszą m.innymi ,że kiedy rywal ma piłkę to "przyklejamy się " do niego ,a kiedy my ją posiadamy to odchodzimy, oddalamy się od rywali. Ta nasza bezradność w ataku bierze się stąd ,że nasi posiadając piłkę nie "gubią" pilnujących ich rywali , nie robią ruchu od gracza do piłki i partnera.Bez zagospodarowania przestrzeni nie da się wygrać meczu nawet z tak słabymi personalnie zespołami jak Arka czy Korona.
Do tego powielamy stare błędy polegające na traceniu piłek na własne życzenie ( złe przyjęcie , niecelne podanie itd) co sprawia ,że naszym akcjom brak płynności , a co napędza groźne akcje rywali.
Remis zawdzięczamy zlekceważeniu naszej drużyny przez trenera Arki , który dokonywał zmian na gorsze, a tym od 60' grał na 3 napastników tak jak by chciał zdobyć z tuzin bramek . Więc może ta przyjaźń między trenerami jest ,ale jednostronna.Smile.

Trener Szwarga zrobił z boiska w Gdyni trudno zdobywalny teren co jest efektem bardzo dobrze zorganizowanej gry obronnej Arki.Wiedząc,że Arka ma problem ze zdobywaniem bramek ustawił zespół wczoraj 3-5-2 z dwoma napastnikami Espiau i Rusynem. Takie ustawienie akurat na Legię świadczy o swego rodzaju lekceważeniu naszej drużyny, co mnie napawa prawdziwą przykrością.
Komentatorzy zrobili szum wokół odstawienia w ostatniej chwili od składu Gutkovskisa, który grał przez 3 sezony w Rakowie , twierdząc,że ta zmiana to przejście na system 3-4-2-1 , tak jak by można było zniweczyć przygotowania taktyczne drużyny do gry z Legią w innym niż stały - systemie. Lecz niezależnie od ustawienia ataku Arki to mają oni nawyk obrony w niskiej strefie i myślą bardziej o skutecznej obronie niż atakowaniu rywali.
Grając defensywnie zespół Arki dominował w strefie 1/3, bowiem Legia nie miała sposobu na rozmontowanie obrony rywali.
Trener Arki z analiz wie,że skuteczną bronią słabszych kadrowo zespołów przeciw silniejszym są stałe fragmenty gry , co wczoraj też zastosował i co wykorzystał.
Wypada dodać ,że nasz zespół za bardzo zadania piłkarzom Arki nie utrudniał.
Wczoraj wyglądało to tak jak by Legia grała najlepiej w środku pola. bo prawie do samego końca meczu nasza nieporadność w strefach 1/3 i 3/3 była aż irytująca.
W końcówce meczu to Szwarga przedobrzył, bo w końcówce meczu dokonywał zmian jak by chciał odmienić wynik meczu i odmienił Smile.

Obserwujemy pracę sędziów meczów Legii i generalnie wysoko ją cenimy. W moim przekonaniu wynika to z braku agresji graczy Legii w walce o piłkę, tak jak by nadrzędnym celem było oszczędzanie własnych kości . Nasi zawodnicy zbyt często wycofują się z walki zwłaszcza o "drugie " i "bezpańskie " piłki. Nasi zawodnicy jeśli faulują rywali to chcąc powstrzymać ich ataki , generalnie będąc spóźnionymi za rywalami . Takie faule kończą się z reguły żółtymi kartkami jako powstrzymywanie groźnych akcji niedozwolonymi metodami. Nie namawiam do brutalności ,ale o podejmowanie większej agresji w walce o piłkę. Przy takiej dżentelmeńskiej postawie graczy Legii kolejny arbiter zasłużył na wysoką ocenę jego pracy.

Przez lata całe ogromnym atutem Legii był strach rywali przed siłą gry naszej drużyny. Wszystkie zespoły jako pierwszy i często jedyny wybór taktyczny przyjmowały grę defensywną, ostrożną i zachowawczą.
Ten stan rzeczy uległ drastycznej zmianie, bowiem obecnie nikt nas się nie boi. Nasz zespół jako całość w tej nowej rzeczywistości nie potrafi się odnaleźć. Wraz z utratą mentalności zwycięzców tracimy także punkty.
Sztab i trener Papszun muszą z tej sytuacji wyciągnąć stosowne wnioski , które powinny polegać na akceptacji bolesnej rzeczywistości. Najwyższy czas przestać myśleć w kategoriach dominowania na boisku i spychania rywali do uporczywej obrony , a zacząć traktować ich jak równych sobie, a nawet lepszych i do tej oceny dostosowywać taktykę i organizacje gry.
Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy : Legia przestała być potęgą.
8niedziela, 08, luty 2026 19:05
Senator
Jakim trzeba byś troglodyta aby po takim meczu, kiedy wiadomo, że głównym problemem Legii jest totalna zapaść psychiczna skandować takie hasła . Zdziczenie absolutne . Drużyna wyciąga w ostatnich minutach remis co może być kolosalnym bodźcem banda chorych umysłowo straszy ich .
To samo z wszystkimi tymi którzy zwą się kibicami Legii a życzą jej spadku bo Mioduski odejdzie. To ten. Typ ludzi którzy z „milosci ” tłuką swoje dzieci czy żony .
9niedziela, 08, luty 2026 20:36
Lasica
@Baron
Sarkazm? Nowe, nie znałem.
10poniedziałek, 09, luty 2026 01:13
corazstarszy
@Senator
'To samo z wszystkimi tymi którzy zwą się kibicami Legii a życzą jej spadku bo Mioduski odejdzie. To ten. Typ ludzi którzy z „milosci ” tłuką swoje dzieci czy żony.'
Utrafiłeś w sedno.
Strona jest niesamowicie tolerancyjna, że się na takie, i jeszcze gorsze, wpisy godzi. Dla mnie jeden z pisujących tutaj, nawet w tym temacie, to jest przypadek psychiatryczny.
Zastanawiam się, czy przebieg meczu w Gdynii może rzeczywiście być bodźcem. 'Bodźcem' raczej nie, ale może pewnym otrzeźwieniem. Tegoroczne dwa mecze Legia rozgrywała trochę na zasadzie GWMR - ‘Grupa Wsparcia (dla) Milety Rajovicia’. To trochę nie ten kierunek. Mamy inne cele niż dbać o lepsze samopoczucie i przełamanie niemocy zawodnika oraz o to, żeby zdjąć z niego łatkę nieudacznika. Oczywiście, Colak, teraz bohater, może mieć od najbliższego meczu dłuższą przerwę w strzelaniu bramek. Ale może odstawienie Rajovicia uwolni inne sposoby rozgrywania akcji, które wyjdą nam na korzyść.
Przeraziłem się trochę, gdy zobaczyłem, jak GKS strzelił bramkę Widzewowi. Nam też tak strzeli. To jest najgorsze - wszyscy wiedzą, wszyscy widzą, co szwankuje i nikt nie potrafi temu zaradzić. I w takiej chwili, opisane przez Senatora zachowania. Biedna Legia.
11poniedziałek, 09, luty 2026 11:28
Lasica
Na jakiej podstawie wyciągany jest w ogóle wniosek, że jak Legia wiadomo co (jakoś podskórnie nadal w to nie wierzę) to Mioduski odejdzie?
12poniedziałek, 09, luty 2026 12:02
Senator
@Lasica
Na żadnej . To raczej postawa życzeniowa.
Jak już to moim zdaniem w razie spadku szybciej dojdzie do bankructwa, a to może skutkować nie mam odwagi pisać czym .
13wtorek, 10, luty 2026 17:02
Baron
"Strona jest niesamowicie tolerancyjna, że się na takie, i jeszcze gorsze, wpisy godzi.
Dla mnie jeden z pisujących tutaj, nawet w tym temacie, to jest przypadek psychiatryczny."

Przypadek psychiatryczny? No to pojechałeś teraz kibicu. Uchyl nam rąbka tajemnicy, któż zacz? Jak na to wpadłeś, umotywuj to, dowody poproszę.
Ktoś tu życzy Legii spadku, czy może sugerujesz, że któryś z nas, cytuję wpis do którego się odniosłeś,"- z „milosci ” tłuką swoje dzieci czy żony.' ?
Są to poważne oskarżenia lub pomówienia, więc jak się powiedziało "A" to teraz powiedz "B", bo w innym przypadku to ty sam sobie wystawiasz laurkę i to raczej bardzo kiepską.
14środa, 11, luty 2026 10:43
dalkub
Logika i rozumienie znaczenia słów jest istotą w rozumieniu otoczenia i jego opisywaniu.

Kolega Sentor najbardziej boi się bankructwa Legii, które ma być związane z odejściem Mioduskiego, dla kolegi Senatora nie ma znaczenia, że ten pan doprowadził swój klub do upodlenia i co ciekawsze wydał na to kupę forsy - jego nieudacznictwo i pozostawanie na tym stanowisku jest prostą drogą do 1 ligi i być może do bankructwa, bo on nie wydaje swojej kasy na ten klub, on ją w części pożycza co zwiększa takie czy inne zobowiązania klubu wobec różnych instytucji. Regulowanie pożyczek bez ich spłaty wiąże sie z zapłatą odsetek lub inną formą która Legie kosztuje, powodując brak kasy na rozwój
Dlaczego być może? ano dlatego że ja wiem co najmniej o 3 potencjalnych zainteresowanych zakupem Legii z rąk Mioduskiego. Są to kapitały 100 większe niż rzeczony posiada i które czekają na sytuację w której kupią klub w rozsądnych kwotach, a nie w kwotach życzeniowych obecnego właściciela. Bankructwa nie będzie chyba że Mioduski postanowi dalej funkcjonować jako właściciel i nie zmieni nic w swoim postępowaniu - możliwe, choć zakładam i u niego pewien poziom racjonlności.
Kolega corazstarszy pragnie aby strona była mniej tolerancyjna, bo przecież bycie kibicem klubu orz niezgoda na to co sie w klubie dzieje nie powinny iść w parze, a już pisane po kolejnym nieudanym meczu, że będzie spadek to jest nie do pomyślenia i że być może spadek spowoduje odejście nieudacznego właściciela to jest totalny dramat - można i tak, ale mnie to przypomina trochę znane z historii hasło gdzie trzy razy pada słowo "jeden"
Nie wiem kto życzy Legii spadku - ja życzę Legii zmiany właściciela, dokonania sanacji w klubie, pozbycia sie koterii, ogromnej ilości dyretkorów wszelkiej maści i zbudowanie tej struktury od nowa.
Jeżeli spadek jest jedynym sposobem do takiej zmiany to moim zdaniem warto to rozważyć, bo inaczej ten syf trwał będzie wciąż i tylko będą się zmieniały nazwiska dyrektorów trenerów itp. a panowie będziecie ciągle klepać czy ci zawodnicy są słabi, a może są obsrani a może jedno i drugie. Przed sezonem napompujecie sobie balonik pod nazwą puchary albo mistrz a potem będziecie dostwać z przysłowiowego liścia.
W sprawie bicia żony albo dzieci proponuję nie mierzyć wszystkich swoją miarą i na tym poprzestanę
Mam 1000 argumentów na to że aby w Legii było lepiej nie wystarczy wywalić trenera a trzeba zmienić wszystko, łącznie z właścicielem - ten układ nie działa i się go nie naprawi z tymi ludźmi.
Panowie macie przede wszystkim wiarę, że się uda uniknąć spadku - można i na tym budować, tylko fundament marny.

#Mioduski Won
15środa, 11, luty 2026 19:56
Baron
@dalkub

Dzisiaj pojawiło się takie info, nie wiem na ile jest ono prawdziwe ale potwierdza w pewien sposób to o czym piszesz, twój komentarz pojawił się o 10.43, a Przegląd Sportowy swoją informację opublikował o godzinie 17.07 -

"(...)dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet. Według Wołosika, pojawił się zainteresowany biznesmen (jeden z czołowych w Polsce), który byłby skłonny podjąć rozmowy w sprawie zakupu stołecznego klubu, gdyby cena wyniosła 300 mln zł. Kwota ta nie pokrywa się jednak z oczekiwaniami właściciela, który ma żądać 200 mln euro. Zdaniem Mioduskiego, taka wycena wynika z posiadania przez klub nowoczesnego ośrodka treningowego, infrastruktury czy ogromnego potencjału kibicowskiego."
16środa, 11, luty 2026 20:43
dalkub
tak też wiem, że są oferty albo deklaracje zakupu w okolicy 250-300 baniek. Jest zainteresowany fundusz bardzo duży. Generalnie obecnie na rynku jest nadpłynność gotówki i wiele osób funduszy poszukuje inwestycji - jedni szukają pewnych tematów, inni chcą kupić na dole aby to odbudować i za 3-5 lat opylić z dużym zyskiem
17środa, 11, luty 2026 20:45
Baron
No to pozostaje nam tylko czekać i obserwować.
18środa, 11, luty 2026 23:22
Senator
Szanowny Dalkubie . Nie łączyłem tych zdarzeń . Tak boję się bankructwa ponieważ bardzo możliwe że wiązałoby się z naszym spadkiem nie do pierwszej a dużo niższej ligii . Wiadomym jest fakt oczywisty że jeśli doszłoby do bankructwa to i DM poszedł by w diabły . Dla mnie to za wysoka cena . Lepiej , dużo lepiej jak by zwyczajnie sprzedał . Natomiast ktoś kto uważa że nasz spadek równa się odejściu DM nie ma żadnych realnych przesłanek prócz tych życzeniowych . Ogólnie mocno nadimpretujesz, a o tym że nie wydaje swoich pieniędzy tylko nasze klubowe pisałem tu niejednokrotnie i nie były to radosne wpisy .
19czwartek, 12, luty 2026 01:36
a-c10
Wybaczcie, panowie, absolutnie nie chciałbym żadnego z Was urazić. Niemniej, ta Wasza dyskusja wydaje mi się dość zabawna.

Po pierwsze: Legia nie spadnie. OK, kumam, wolelibyście rozmawiać o kwestiach czysto sportowych. Tyle, że akurat w tym konkretnym przypadku aspekty pozaboiskowe zdecydowanie wysuwają się na pierwszy plan i pozostają tak trywialne, że aż szkoda mi na nie strzępić paluchy. Owszem, jeśli ta Wasza degrengolada trwać będzie dalej; jeśli w powszechnym odbiorze Legia przeistoczy się z klubu wielkiego w klub upadły (siemka, Wisła, jak mnie słyszysz…?); jeżeli jeszcze na domiar (dla Was) złego pojawi się w Warszawie jakaś realna konkurencja – wtedy być może pogadamy w innym tonie. Póki co jednak, spadek Legii…? Ta, jasne. Uhmmm. A były już w tej bajce smoki…? Smile

Po drugie: powiedzcie mi, proszę, dlaczego Mioduski miałby w ogóle zacząć się zastanawiać nad sprzedażą Legii. Bo Dalkub za nim nie przepada? Bo ktoś tam na trybunach coś tam sobie pokrzyczy? Z całym szacunkiem dla Dalkuba (mniej dla poniektórych bywalców legijnych trybun), to przecież nie ma kompletnie żadnego znaczenia. A że pieniądze…? Wiecie co? Wpadł mi ostatnio w oczy kapitalny materiał o rodzinie Bussów, do niedawna kontrolującej LA Lakers. Senior rodu, nieżyjący już Jerry, gdy pytano go o ewentualną sprzedaż Jeziorowców, odpowiadał że dostałby z takiej transakcji mnóstwo kasy. A potem siedziałby w domu, zastanawiał się co począć z taką górą szmalu i jedyne, co przychodziłoby mu do głowy, to… kupno Lakers.

Wróćmy z Kalifornii na Mazowsze. Dariusz Mioduski nie wygląda na gościa targanego niedostatkiem. Przeciwnie, na chlebek ewidentnie mu starcza, nawet z masełkiem i szyneczką. Równie ewidentnie wkręcił się facet w działalność w strukturach europejskiego futbolu klubowego. Aby jednak dalej ją prowadzić, musi być związany z jakimś klubem. I teraz tak – weźmie te 200, 300, 400, czy tam ile milionów złotych z ewentualnej sprzedaży Legii i co z nimi zrobi? Kupi sobie inny klub piłkarski? To po co całe to zamieszanie…?
20czwartek, 12, luty 2026 10:26
corazstarszy
Proszę bardzo (w sprawie przypadku psychiatrycznego). Wokół boiska: Piast - Legia 2-0 Strefa spadkowa, czwarty wpis od góry. I pozostałe wpisy tego indywiduum w komentarzach pod wieloma kolejnymi meczami.
Jeśli nawet spełni się scenariusz, którego, jak sądzę, wiele osób by chciało, tzn. Legia uniknie spadku, a Mioduski sprzeda swoje udziały i pójdzie precz, to 3 miesiące nie miną i okaże się, że nowy właściciel to złodziej, oszust, nieudacznik, fajtłapa, hochsztapler, ma powiązania z tym i owym (grupa przestępcza, rosyjscy oligarchowie, taka czy inna frakcja polityczna, grupa kapitałowa, która wpędziła w wielkie problemy Sheffield Wednesday - do wyboru), marzy o tym, żeby doprowadzić Legię do upadku, nie umie zatrudnić kompetentnych ludzi, np. Masłowskiego, żałuje na transfery, wywiesza białą flagę w oknie transferowym, hołduje kolesiostwu, podwyższył ceny biletów. Słowem, niszczy Legię.
Świat trybun Legii jest prosty.
21czwartek, 12, luty 2026 12:25
Senator
a-c10
No właśnie . Myślę że to wkręcenie się w struktury bardzo mu pasuje . A i pewnikiem kasa do jego prywatnej kieszeni nie do pogardzenia . ( nie wiem , ale jakoś sobie nie wyobrażam żeby spotykali się Pro publico bono)
Taki sobie sposób wymyślił na istnienie i wywracał do góry nogami raczej tego nie będzie .
22czwartek, 12, luty 2026 17:42
dalkub
Senatorze - jeszcze raz - Legia nie zbankrutuje, nawet jeżeli spadnie, dlaczego? ano dlatego że wtedy moim zdaniem Mioduski nie będzie miał wyjścia i to sprzeda, bo wierzyciele powiedzą sprawdzam, żyleta zrobi rewolucję, nie będzie wpływów itd. Trzeba będzie rzeźbić i wtedy konieczna będzie kroplówka, której Mioduski nie da bo nie ma, albo nie zaryzykuje swoich środków
Klub jest zbyt łakomym kąskiem aby zwyczajnie upadł, to nie Polonia Warszawa lub Bytom, tu jest za dużo potencjalnych klientów i ludzi z kasą którzy w to wpakują znacznie więcej niż Mioduski
I jeszcze jedno - oddziel proszę pieniądze klubu od pieniędzy Mioduskiego, on nawet jeżeli cokolwiek w klub wkłada to na zasadzie pożyczek a nie że daje swoje bo ma, czyli klub jako przedsiębiorstwo jest winien i jakoś to spłaci, majątku trochę jest.

AC - ależ ja wiem że Mioduski nie sprzeda tego jak nie będzie musiał, liczę nie tyle na spadek - tu chyba póki co się z Tobą zgadzam, ale liczę na to że zostanie zglanowany nie w sensie dosłownym, przez publikę i nie tylko tą z północnej. On nie załapie się do pucharów, straci sporo abonentów z Silvera i Golda oraz z loży, będzie kolejny bojkot, wpływy z dnia meczowego i marketingu w dół, kasa z telewizora w dół, budżet rozdymany a szrotu kupionego za miliony i na dużej kasie sporo - to się nie zepnie i to na grubej liczbie, potrzebna będzie pożyczka a ona kosztuje
23czwartek, 12, luty 2026 19:44
Baron
Sorry za offtop, ale nie mogę tego tak zostawić gdy ktoś w ten sposób atakuje innych

Tak, to do ciebie corazstarszy -

Porównywanie kogokolwiek do sprawców przemocy domowej to pomówienie, nie argument. Gdy ktoś zamiast argumentów używa takich porównań, sam pokazuje poziom tej rozmowy, robisz to właśnie. Fakt nie opinia.
Jeżeli nie potrafisz dyskutować bez obrażania i przypisywania przestępstw, a to co robisz tym jest właśnie, itp., a robisz to świadomie, to nie jesteś partnerem do jakiejkolwiek rozmowy tylko zwykłym :autocenzura:
Jeszcze raz - to co robisz jest klasyczną formą dyskredytacji, a nie argumentem w rozmowie, próbujesz zrobić - "z drugiej strony wariata”, jest to klasyka gatunku w wykonaniu takich osób jak ty. To nie mówi nic o mnie czy kimkolwiek innym, natomiast mówi wszystko o tobie. Fakt nie opinia. Jedyną twoją odpowiedzią są insynuacje o zdrowiu psychicznym, to znaczy, że tych argumentów po prostu nie masz. Fakt nie opinia. Przypisywanie innym zaburzeń psychicznych bez podstaw jest znieważające i nie ma nic wspólnego z dyskusją. Znów to mówi wiele o tobie i twoich projekcjach, a mam tez inne podejrzenia z czego to wynika.
Dalkub ci świetnie odpisał powyżej, twój wpis pokazał, że nic z tego nie zrozumiałeś i już nie zrozumiesz. Nawet nie jestem tym zaskoczony.
Do tego uzurpujesz sobie prawo do oceny tego co kto może pisać, a czego nie. Misiu, niedoczekanie twoje.Tak na marginesie to zrobiłbyś furorę w minionej epoce, w pewnej instytucji mieszczącej się na ul. Mysiej.
24czwartek, 12, luty 2026 22:20
corazstarszy
No, to już zostawiam ojcom strony. Niech decydują. Co do cenzury, tutaj niedawno nie można było wkleić spokojnie newsa ze flashscore o Fiorentinie, bo i w tym się jeden z drugim próbował dopatrzeć próby pozytywnego pisania o Mioduskim.
Podtrzymam ten wątek psychiatryczny.
Taki jest polski film ‘Plac Zbawiciela’. Historia kobiety doprowadzonej do ostateczności sytuacją życiową, która postanawia odebrać życie sobie i swojej dwójce dzieci przy okazji. Dzieciom - w poczuciu swoiście pojmowanej odpowiedzialności za nie, nie mogąc sobie wyobrazić, że po jej śmierci cokolwiek dobrego spotka je w życiu. Nosi to nazwę samobójstwa rozszerzonego. Psychiatria uznaje stan wiodący do takich postanowień za głęboko patologiczny - chory chce szkodzić nie tylko sobie, ale i najbliższym.
Więc, ja tutaj dostrzegam podobieństwo. W imię negatywnej oceny Mioduskiego, przytaczany jest tekst piosenki obrażającej Legię i Warszawę i następują życzenia spadku, powtarzane wielokroć. To jest triumf negatywnych emocji nad myśleniem, które, jak sądzę, powinno być właściwe komuś sympatyzującemu z Legią.
Widziałem już takie postawy. Kiedyś o tym pisałem. Mój ostatni wyjazd zagraniczny na mecz Legii to 2009, Kopenhaga. Kolejna faza konfliktu między niektórymi bywalcami stadionu Legii a ITI i Miklasem. Poszło o to, że klub nie chciał dystrybuować biletów, tak jakby sobie tego życzyli fani Legii. I w imię walki z Miklasem i ITI, skandowali w czasie meczu ‘Nadeszła kara, nie zagra Legia w pucharach’. Tam był pomysł spowodowania przerwania meczu, co skończyłoby się walkowerem. Było to tak niefajne doświadczenie, że więcej nie jeżdżę. Nie chcę mieć z taką publicznością nic wspólnego, nie chcę nawet przebywać z nimi w jednym miejscu i czasie.
No i dostrzegam podobieństwa między postawą tych osób z Kopenhagi a wpisami wiadomego użytkownika.
Rozumiem, podzielam i popieram bardzo negatywną ocenę rządów Miouskiego. Ale wolę Legię w ekstraklasie z Mioduskim niż w niższej klasie rozgrywkowej bez (być może bez) niego. Wiadomo, że ewentualny nowy właściciel też się nie spodoba. Było Daewoo, było ‘żółtki won z naszych stron’, był Polmot, no to ‘Zasrajczyk’, itd. Było ITI, jest Mioduski - wiadomo. Więc, spadając z ligi, Legia nie zyska niczego lepszego w zamian.
Jeśli można, proszę ojców strony o jakąś reakcję ws. wpisu pana od komentarzy w przerwie.
25piątek, 13, luty 2026 02:25
a-c10
@ Senator:

pewnikiem kasa do jego prywatnej kieszeni nie do pogardzenia

To są, rzecz jasna, tylko zgadywanki. Nie znam przecież Dariusza Mioduskiego osobiście i bardzo wątpię, abym dostał jeszcze kiedyś szansę bliżej go poznać (zresztą, nie żeby jakoś specjalnie mi na tym zależało). Z tego jednak, co obserwuję, odnoszę silne wrażenie, że to nie jest gość, który goni za kasą. Znaczy owszem, niewątpliwie żyje na poziomie, którego przytłaczająca większość zwykłych zjadaczy chleba nigdy nie osiągnie. Wydaje mi się natomiast, że gdyby chciał zarabiać więcej, to z taką CVką spokojnie by mógł (jednocześnie oszczędzając sobie stresów związanych z prowadzeniem znanego klubu piłkarskiego). N’ale wtedy byłby po prostu jednym z wielu anonimowych korpoludków. A tak jest, co by o nim nie mówić, prominentną figurą europejskiego futbolu.

Piszę o tym dlatego, że moim zdaniem jemu nie da się tak po prostu zaświecić w oczy hajsem. Nie zadziała tu akcja typu dobra, Daruś, masz tu te trzydzieści, czy tam czterdzieści baniek więcej, zabieraj dupę w troki i wypierdalaj!. Leśnodorski stwierdził kiedyś, że za kasę, której Mioduski chce za Legię, dałoby się kupić średniej klasy klub Ligue 1. Może to jest rozwiązanie zagadki? Może Mioduski pozbyłby się Legii, gdyby mógł nabyć nie tyle nawet lepszy klub, co klub z lepszej ligi?

Ale czy to jest realny scenariusz, to przypuszczam, że wątpię Smile

@ Dalkub:

No dobra, czyli spadek Legii stawiamy – przynajmniej na chwilę obecną – na półce obok Jasia i Małgosi. Coś mi również podpowiada, że nie będziemy się jakoś zażarcie kłócić o to, iż tylko trochę mniej abstrakcyjny jest hurraoptymistyczny rozwój wypadków, w którym Legia nagle zaczyna seryjnie wygrywać i ostatecznie po brawurowym marszu w górę tabeli zapewnia sobie Europę na przyszły sezon. Skupmy się zatem na tym, co bardziej realne. A tu dostrzegam dwa scenariusze.

Pozwolę sobie zacząć od tego, w moim odczuciu, bardziej prawdopodobnego – Legia zaczyna wygrywać. Nie, nie seryjnie, to już ustaliliśmy, ale od czasu do czasu. Ot, po prostu: los oddaje Wam wiosną to, co jesienią zajumał. No bo bądźmy szczerzy, o ile gra Legii w pierwszej rundzie nijak nie przystawała do Waszych – zwyczajowo przerośniętych Wink – ambicji, tak też nie była to postawa ekipy ze strefy spadkowej. Gdyby wpadło Wam to, co zdecydowanie powinno, wisielibyście teraz gdzieś w środeczku tabeli. A że bilans fuksa i pecha zawsze dąży do zera, to przypuszczalnie w rundzie rewanżowej parokrotnie się Wam przyfarci (byle nie 8. marca Smile) i koniec końców wylądujecie na tym dziesiątym, czy tam dwunastym miejscu, spokojnie ratując ligowy byt.

Jasne, nie będzie to wynik na miarę przedsezonowych oczekiwań, ale cóż, jak się nie ma, co się lubi… W końcu lepiej tak, niż spaść, prawda? Po przyzwoitej wiośnie odżyją nadzieje związane z Projektem Papszun, Fredi Bobić i Michał Żewłakow zostaną bez żalu pożegnani, Dariusz Mioduski zapowie, że tym razem to już jak bene-dene usunie się w cień i przekaże pełnie władzy Markowi Papszunowi, no i w przyszłym sezonie to już na pewno będziecie wymiatać.

Jakoś powątpiewam, aby taka atmosfera sprzyjała zarzewiom buntu. Czy to pośród tych bardziej, czy mniej zamożnych kibiców.

Scenariusz drugi, mniej realny, acz też, moim zdaniem, nie do wykluczenia: Projekt Papszun okazuje się kolejnym niewypałem. Sam M.P. bardzo szybko zdaje sobie sprawę, że sentymenty sentymentami, ale Legia to nie Raków, a przede wszystkim Mioduski to nie Świerczewski. Wbrew czczym deklaracjom, nie usunie się w cień, nie zostawi trenerowi pełni władzy ani nie będzie spełniał każdej kosztownej transferowej zachcianki. Co gorsza, wyjątkowo bolesne okażą się też różnice pomiędzy (coraz bardziej desperacką) walką o utrzymanie, a niegdysiejszym spokojnym budowaniem częstochowskiej potęgi. Summa summarum, Legia zachowa ekstraklasowy status, ale dopiero w samej końcówce, z pomocą ordynarnych sędziowskich wałków i w stylu, który u postronnego widza wywoływać będzie odruch wymiotny.

W efekcie drogi Legii i Papszuna rozchodzą się już po pół roku, a na trybunach (wszystkich) przy Ł3 faktycznie wrze. Tyle tylko, że Mioduski nie robi wrażenia gościa, który by się tym wrzeniem jakoś przesadnie przejmował. Co więcej, wciąż ma opcję machnięcia kołem sterowym w zupełnie innym kierunku. Państwo mili! Sukcesy, tytuły, puchary, europejskie wojaże – to wszystko już było. Zresztą, wnosząc z państwa ówczesnych reakcji, nawet wtedy nie do końca państwu pasowało. Mam zatem nadzieję, iż ze zrozumieniem przyjmą państwo zmianę kursu naszego klubu. Od dziś priorytetem Legii będzie promocja i zyskowna sprzedaż utalentowanych wychowanków. Mamy w strukturach młodzieżowych świetnych chłopaków, którzy kapitalnie poradzili sobie w poprzedniej edycji UEFA Youth League, pokonując m.in. rówieśników z wielkiego Ajaksa. Trzeba wreszcie dać im szanse w dorosłym futbolu. Trzeba wreszcie zacząć na nich zarabiać. Owszem, nadal w każdym meczu chcemy walczyć o zwycięstwo. Oczekiwania co do miejsca w tabeli radziłbym jednak dostosować do zmieniających się realiów*.

Wierzyciele raczej to łykną. Wiedzą bowiem – o ile mają jakieś podstawowe oblatanie w temacie – że i bez pucharów średnio uzdolnionego młodego piłkarzyka z polskiej ligi da się wypchnąć zagranicę za te dwa, trzy, może nawet pięć milionów euro. To zresztą znacznie pewniejsza kasa, niż próby podboju Europy za pomocą Vinagre’ów, czy – o zgrozo! – Rajoviczów. A że Żyleta będzie mieć obiekcje? Pfff, może to i dobrze…?

* Szanowny Panie Darku! Gdyby jednak jakimś cudownym zrządzeniem losu Pan to przeczytał i się zainspirował, w rozli… eee… w dowód wdzięczności chętnie przyjmę tego żółtego Krokodyla w amerykańskiej specyfikacji. Zawsze cholernie mi się podobały ;p
26piątek, 13, luty 2026 07:23
dalkub
AC

I tu jest miedzy nami totalna niezgoda, bo ty uważasz, że jak się Legia utrzyma, to Mioduski w ten czy inny sposób się z tego wykręci i jakimś kolejnym wywiado ściemą ucieknie do przodu, publika zapomni i karnie ustawi sie w kolejkę kupując bilety i karnety. No więc powiem ci o tak, że nie masz racji, bo obserwujesz to z oddali. Najlepiej poziom wkurwu pokazuje przekaz z żylety, oczywiście bez satysfakcji z mojej strony, ale on nie jest odosobniony i nie chodzi że ktoć chce kogoś tłuc czy coś takiego. Generalnie ludzie na trybunach mają dość - jedni będą straszyć pobiciem, drudzy zagłosują nogami i nie przyjdą nie kupią itd. Jak czytasz sobie CL to tu jest totalna nadreprezentacja osób z innym podejściem, albo takich którzy generalnie się zgadzają ale nie przechodzi im to przez gardło. Jak pójdziesz na trybuny i pogadasz z bywalcami to oni na pana Darka i ekipę patrzeć nie mogą. Podam ci mój przykład - ja od 3 sezonów kupuję 2 miejsca na Silverze i płacę za to około 20k na rok - to że na 4 nie kupię to jest pewne, ale co jest ciekawe tam jest coraz mniej osób które uczęszczają, a co których ja znam od jakiegoś czasu, deklarują podobnie. Jeszcze 2 lata temu nikt nie jechał na zawodników, ostatnia runda to ciągła beka z Vinagre, Rajovića i kilku innych tuzów ściągniętych przez wesołą ekipę pana Darka. Teksty które są wobec nich kierowane w tych właśnie miejsc nikogo raczej nie zdziwią.
Liczba nabranych na bajerę Darka przegięła ten punkt kiedy jednych da się zastąpić innymi - moim zdaniem już nie.
Gość rozpieprzył klub dokumentnie, wie to 95% obserwujących i on już tego nie poskłada. Te wszystkie Bobiće, Papszuny to są takie ruchy tonącego i ostatnie próby wydostania się na powierzchnię. Czym szybciej utonie tym lepiej dla Legii

#Mioduski won!!!!
27piątek, 13, luty 2026 14:58
gawin76
@ off topic

Panowie, ja Was proszę, przecież wszyscy jesteśmy tutaj kibicami Legii (OK, powiedzmy poza a-c10 Wink), a nasza skromna stronka ma być miejscem swobodnej wymiany poglądów i opinii. Jak się te poglądy i opinie ścierają to pewne tarcia są nieuniknione, czasem wtedy padną słowa, które nie były do końca potrzebne czy przemyślane, to też jest nieuniknione. Ale bądźmy dla siebie w miarę życzliwi i wyrozumiali, czy możemy tak się umówić?

Tutaj nigdy nie było cenzury. Oczywiście były usuwane wpisy, ale wierzcie mi, nadal mam screeny wielu z tamtych rozmów sprzed lat, to był zwykły rynsztokowy ściek, nie miało to nic wspólnego z jakąkolwiek cenzurą, przynajmniej tak jak ja cenzurę rozumiem. Rzecz jasna zdarzali się też użytkownicy, dla których sensem funkcjonowania na czarnej-eLce było ubliżanie komu popadnie, nawet oni mieli ogromną swobodę wypowiedzi, mimo że mieliśmy sygnały, że działalność tych użytkowników sprawia, że strony po prostu nie da się czytać. Niech to zabrzmi patetycznie i naiwnie, ale jestem mocno przywiązany do idei wolności słowa. Kolega Corazstarszy nawiązuje między innymi do grudniowego wpisu Dalkuba, który po meczu z Piastem napisał, cytuję, "legła Warszawa legła Warszawa". I ja muszę przyznać, że zrobiło mi się zwyczajnie przykro jak wtedy przeczytałem tamten komentarz. Ba, jestem w stanie wyobrazić sobie, że kibic Legii, który przypadkiem trafiłby na czarną-eLkę i zobaczył tutaj taki wpis, jednoznacznie kojarzony raczej z tymi, którzy Legii nienawidzą, niż jej kibicują, nigdy więcej by tu nie wrócił. Ale przecież piszemy z Dalkubem od wielu lat, toczymy zażarte ale i merytoryczne rozmowy na rozmaite tematy, rozumiem, że miała to być jakaś prosta forma wyrażenia złości, frustracji i rezygnacji. Tak jak i rozumiem, że nie każdemu, oględnie mówiąc, przypadła ona do gustu, rozumie to zresztą jak przypuszczam także sam Dalkub.

Pax, pax inter legionarii!
28piątek, 13, luty 2026 15:39
dalkub
Tak rozumiem i obiecuję poprawę w tej kwestii.
29sobota, 14, luty 2026 15:39
Krzysztof Jastrzębski
Wszystko ładnie, pięknie, ale, @corazstarszy odpuść sobie zwyczajnie wycieczki osobiste do każdego, kto ma odmienne zdanie od twego.

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1