- Kategoria: Kalejdoskop futbolowy
- Zbyszek
-
Zezem. Varia
Nareszcie dowiedzieliśmy się jaki to ludzki pan ten Pan Cupiał. Kiedyś trenerowi Motyce zabronił na stadion Wisły chadzać, bo i tak wpuszczony nań nie zostanie. Bo ten kazał swoim zawodnikom jak był trenerem Szczakowianki grać normalnie z Wisłą. A przecież każdy były wiślak jak zostanie trenerem innego klubu /Wisły nie ma szans/ ma swoim zawodnikom kazać leżeć plackiem na boisku jak grają z Wisłą.
Kopać można legonistów. Więc Motyka cierpiał despekt i przez 6 lat ustawiał się przed myślenicką rezydencją, aby wyjaśnić osobiście, że nie kazał, na twarz upaść, pył z butów wielmoży wyczyścić, pod kolana podjąć. Aż spotkał. Łaskawy Pan sam zagadał. Hołdy przyjął. Do loży swojej zaprosił. Wybaczył i zezwolił. A mógł kazać wybatożyć.
* * *
Już pismactwo grób wykopało Dvaliszwilemu i go tam złożyło z szarfą z napisem: "Koniec Gruzina". Więc żadnego pytania podczas konferencji trenera tego nic nie umiejącego i nieprzydatnego gracza nie zadało. Trener zadziwiony stanął z buzią otwartą, bo odpowiedz uczoną przez sito PijaRowskie przesiane przygotował - sam musiał expose w tym temacie wygłosić. Że ogólnie Gruzin dobry jest i bramek trochę strzelił i też ociupinkę do tego, że zespół lideruje się przyczynił. I każdy kto nie wróg legijny, szacunek mieć do tych co coś wnoszą i wnieśli mieć powinien. Nikt nie kwestionował, bo słowem obecności swojej nie zaznaczył.
Wydawałoby się,że temat zamknięty jest. Ale nie. Odważni inaczej znowu piszą, że trener chciał z nich głąbów zrobić, ale mu się nie udało, bo oni wiedzą lepiej. Nie dadzą sobie wmówić, że Gruzin jesienią 9 bramek zdobył i że przyczynił się do zdobycia mistrzostwa wiosną. Za życiowy cel postawili sobie wykopanie Vladimira. Najlepiej do jakiegoś ruskiego klubu. Niech tam gra za te marne 900 tys. euro rocznie i płaci te 13% podatku. Niech ma krzywdę taką.
* * *
Rozpisał się nam znowu niejaki Iwan Andrzej. On bidula bez tej Legii życia sobie nie wyobraża. Ale zdecydować się też nie może, dobrze to, że Legia z tą Wisłą nie wygrała, czy przeciwpołożnie. Bo krytykuje legionistów, że zblazowani, że zatracili ambicję, że minimaliści, że chęci nie mają i że przez to tej Wisły nie ograli. Znaczy się zremisowali z winy swojej. Na prostą logikę to żal go gdzieś tam ściska, że tej Wisły nie ograli, choć dla picu mówi co innego. I na tej podstawie robi za wróża i wieści, że Wisła będzie z Legią walczyć o tytuł mistrza. Ogólnie to ma rację, bo raczej ta wiślacka miernota do ósemki się załapie. Tylko że o tego Mistrza to osiem drużyn wojować będzie, a mecz z Wisłą tylko jeden. Uznał, że reszta się nie liczy. Dobrze sobie utrwalił dawne czary. Tak bywało. Jak jakiś prezes jeden z drugim zebrał odpowiedzialną kasę to na mistrza szedł po sędziach i nie tylko, aż miło. Lecz on ma to stałe marzenie, że jakby ta Wisełka, co nie daj Boże, tego Mistrza załapała to ten Pan Cupiał znowu by zgłupiał i mieszek z ukochaną kasiorką by otworzył. I każdy by się pożywił. A potem chociażby po nas potop.
* * *
Prezes nasz coś zamilknął. Tylko komunikatami się ze społecznością komunikuje. Najpierw zapodał, że zrobi audyt stadionu czy aby na pewno taki bezpieczny on jest. Audytu nie zrobił, bo proste to nie jest. Takie czasy naszły, że jest grono fachowców nieduże, które to potrafi ocenić, ale papieru poświadczającego, że się znają, nie mają. Jest na świecie firm kilka, w Polsce żadnej, ale one roboty trochę mają i na żądanie, aby to zrobić jutro, nie zrobią, bo terminy zajęte mają. Więc Prezes do firmy angielskiej się w kolejce ustawił i czeka. Tyle tylko, że taka Firma to powinna dać placet na planach architektonicznych przed zezwoleniem na budowę, że to co się chce zbudować wymogom bezpieczeństwa sprosta, że urządzenia techniczne ma gdzie trzeba i materiały z jakich maja być zrobione będą z tego co trzeba. Z braku czasu zrobiono samemu sprawdzian co nadmiernie trudne nie jest. Jak na filmie zobaczono, że petardy łobuzy rzucały przez siatkę znaczy siatka za niska /podwyższyć/, jak wyrwały bramkę znaczy wzmocnić ją trzeba i lepiej obsadzić. Ochroniarze się pochowali, znaczy się ta ich firma niech chroni co innego, a nie nasz stadion. Zaplanowano naprawy i chyba się zrobi na czas. Bo Lech ma kibiców wiernych i cały sektor zajmie, a i wdzięczność mieć powinien, bo legijni turyści u nich pokazali, że prawdziwymi gośćmi są. Znowu nasi włodarze wierzą, że im gwiazdka pomyślności nigdy nie zagaśnie. Zawsze jest jednak malutka możliwość, że niebo zachmurzone gwiazdki zakryje i na ich pomoc liczyć nie będzie można. W takiej sytuacji wyobrażam sobie Pan Prezesa Leśnodorskiego w roli Rejtana, tego z obrazu Matejki.
* * *
Jestem pd wrażeniem wywiadu Michała Żewłakowa dl oficjalnej strony naszego klubu. Nareszcie coś merytorycznego. Spokojnie, bez owijania w bawełnę pokazuje nasze miejsce w szyku. Te romantyczne bajdurzenia, to myślenie misyjne, życzeniowe i mocarstwowe każdy rozumny człek wyrzucić musi do kosza. Nie ma mamy bowiem kasy, a i atrakcyjni jesteśmy umiarkowanie. Realizm trudny do pojęcia dla głów rozpalonych. Powinni do nich zacząć lód przykładać czym prędzej. Będzie zdrowiej. Ja bym radził Michałowi, aby te kursy trenerskie w Białej Podlasce zaliczył. Niewielu jest w naszej piłce ludzi potrafiących patrzeć na nią bez różowych okularów. Pompują balony zatrutym powietrzem, a potem się dziwią, że jak pęka to tyle smrodu się wydziela. Żewłakow potrafiłby wyciągnąć z podopiecznych to co najlepsze w nich tkwi, bo wszystkich traktuje poważnie. Odczuwam deficyt normalności w czytaniu o piłce. Na jakiś czas Michał przywraca mi wiarę w to, że nie wszystko jest do bani.